REKLAMA

Prawiersz znanych i lubianych, a także debiuty

Prawda Nas Zaboli
Data emisji:
2021-02-08 15:20
Prowadzący:
Czas trwania:
13:16 min.
Udostępnij:

Prawdziwie prawicowy prawie wiersz a w nim debiuty, a także znani i lubiani poeci. A w wierszach poruszają tematykę bieżącej sytuacji w kraju, między innymi: nieporozumienie w Porozumieniu, kontynuują aferę szczepionkową z celebrytami a także tematy pandemiczne.

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
państwo tego nie widzieliście, ale nie widziałem mam kranik w dole, a ekranu komputera jak tak tak Tomek piątek w świeciu w świeciu uparcie jak przeczytać w najlepiej oddać te wszystkie prawie się teraz prawie w prawdziwie prawicowy prawie wiersz dzisiejszy prawie już otwiera debiutanta pięknym pseudonimie ani Łukowską o pięknie, a wiersz trzeba było przećwiczyć tak, bo to wiersz niezwykły, który opisuje nam Jarosława Gowina nad przepaścią o, a potem zwraca się do Gowina Rozwiń » z płomienną apostrofu zamieniam się słów Czyżby go jakaś siła popchnęła Platformy otchłań Czyżby ciągnęła do lasu natura udomowiony zdaje się jak kura jednak wystarczy tylko chwilka, aby odsłonić i Lisa i Will lekka za co Gowin nie jeszcze się nie winie o Jarosławie nie Kaczyński bądź sobie nie Kaczyński, ale nie bądź Siwiński ani lisi czy wille czy tak mówię, a on milczy no może teraz Jarosławem Kaczyńskim słucha, więc może się do autora odezwie coś powie tak, ale z Jarosławem Kaczyński to się podoba bardzo to jakaś innowacja jest wreszcie jakiś nie Kaczyński obawia Gowin to jeden z kluczowych problemów naszej polityki nie można jednak zapomnieć o detalu, jakim jest pandemia co są to jak pandemia covid, bo Korona nie jest u nas nie słyszałem, ale przejdźmy do 2 do tematu niekonwencjonalnie podszedł znany nam już autor podpisujący się wille no, gdy w Brytania słabł je ryby w kutrach gniją, gdy bestie pandemiczne w Waszyngtonie wyją furię nas nie biorą ni słabości starcie w Polsce biznes chroni premier oraz tarcze zaraz wnet się zbierze Platforma z Czarzastym z Hołownią popa Branice też te tęczowe chwasty by narzekać, że dobrze, że żyje się dobrze nie utnie mieć biedy u ba kaczce ni Ziobrze pod jakim hasłem się zacznie opozycji sesja w tym kraju nie wyszła nam nawet ręce no piękny wiersz piękny, choć autorowi, żeby było jasne i będą też wiedział przypomnę, że to nie biznes nie chroni premier oraz starcie tylko te tarcze są pieniądze z Unii Europejskiej, więc nic premier raczej chroni nas przed tymi tarciami nie, przydzielając ich w stopniu wystarczającym, ale też sformowanie nie utnie mieć biedy Baka scen niż Ziobrze też przejść dla roli poezji ta czekamy na następny utwór o pandemii, ale nieco innym duchu pisze również nasz ulubiony prawie 6 Marek gajowy już mi leci ślina zamrożony interesy i siłownie i fitness psy, a nawet kluby go nic zarobić dziś nie mogą gołe sztuka kultura jak stworzyła natura bez okrycia i pokrycia niewiele dziś mają z życia tylko media, strasząc krachem wciąż się żywią ludzkim strachem wiedząc, że człowiek konfuzji łatwo ulega iluzji wówczas znani już nie zważa nawet gdy się przepoczwarzają i nakazem maskowany sięga po owoc nieznany sprawił obcy nam szpic spryt pewność lepsze niż nic, a Fritz na tym kasę zbija szczepionkowa Kołomyja nasz po zwróciliśmy nasze życia los nasz to nasz TOZ piękną odwołanie się do klasyki w wykonaniu Gajęcka ten ta końcówka oczywiście ale jakby słabszy niż co tydzień no PiS projekt przede wszystkim na receptury, ale będziesz miał tam potem jakieś Lwowa 17 mogę, więc pojedynek toczyć tak tak tak będzie będzie tymczasem nasz ulubiony poeta doradca zarządu TVP Marcin Wolski wciąż przeżywa aferę Krystyny Jan, bo to wrażliwy człowiek czuje się jak zamknięty w klatce misie panda, bo chcą z Polski wyjechać tu rur i pani Janda perspektywa to straszna tragiczna ponura jak ci bowiem w tym kraju bez Jan Szturc jak walczyć demonstrować pod tęczową flagą jak obsikał Trybunału nam się skoczyć ma go bez autorytetów bez wsparcia nadzieje i zmuszony do Kopania przeklętej Mierzei na poprawę nastroju widzę 1 sposób wyjeżdżając niech wezmą jeszcze kilka osób 1 jest prawdziwe piękno wers kopanie przeklętej zmierza to się uda należą się tak wczuwa on, bo Polski jest polską Wolską i się wczuwa we wszystko co Polska robi kopie przeklętą Mierzeję nie wiadomo co, ale on będzie razem z nią kopał pchamy pchamy no tak chcemy sukcesu poprosić o wykopaniu lepiej kopać Mierzeję niż ludzi dla wszelkich postępach w nieustannym przeżywaniu afera Jandy Wolski nie jest osamotniony towarzyszy mu debiutant o pseudonimie z 52 pod koniec roku tak przy niedzieli na społeczeństwo wraz się wypięli w siedzibie wyłomu w naszej stolicy znani aktorzy i politycy lekarz przechodził tam przez przypadek patrzy w górze przy zadatku zadek a, że to szczepień czas przyszedł właśnie stanął w ręce z uciechy klasie nie na pewno to ta zerowa grupa wyklęta równo przy pupie pupa poznać po twarzach ludzi nie sposób zbyt Nisko głowa każdej z tych osób złapał zaś ręce i 18 zaaplikowała dawek tej każ cie wnet krzyk się podniósł i rwetes wielki, że jak tak można, że bez kolejki, lecz czemu winni są celebryci oni wypijali tylko w sferze ci na tę hołotę poza estradą, ale i tutaj wypadli blado to był piękny debiut, gdyby nieco, że autor popełnia i opiera na tym popełnionym błędzie cały wiersz popełnia błąd przy miejscu, w którym się kuje złotą rączkę nie w punkcie Orła znak, ale jest 52 Wrońska nie funkcji mnie urzekł ten jakby rytmem rytmika taka właśnie w warszawskiej ballady uliczne Czerniakowa tak, w którym się znajdujemy nocą dobrze czas na główne danie naszej poetyckiej uczty poeta za media kolejny dzisiejszy debiutant w temacie słowo o antysemityzmie opiewa katusze, które czekają młodych Polaków oddających się niewinnym rozrywką w rodzaju wybijania szyb Żydom poemat daje nam bezwzględny wgląd w coś może w psychikę bogactwo mają pękł tutaj mieszkają, żeby powiedział Jędrzej powybijali im szyby nie bacząc okno na pierwszym piętrze rzuciłem czas się rozległą szkło rozpryskuje w środę trafiłem upadłem kolano rozbiłem spojrzałem w tył mężczyzna stał w drzwiach i z nienawiści był bierzcie chuligana tego gangster i antysemita sędzia zapytał, dlaczego wróciłeś szybę to nie jest chciałem to Jędrzej Łony mitach kazał, a skoczyłby do Wisły jak być nakazał Łon powiedział, że tak trzeba, bo tam są, że kiedy ja też Żyd rzucił mi głowę kamieniem albo uderzy mnie Terra, jakim brzemieniem zamarłem naczelnik odczytał ich głos tym regulamin słuchałem, zajadając się paczką witamin nierób mi wstydu przyjmij baty jak mężczyzna rzekł ojciec, gdy cień rzucała jego też żyzna to dla twojego dobra powiedziała matka chyba zdawała mi się ta ich gadka szmatka nie przeszkadzało im, że tłucze się ich syna za głupią szybę i że to nie jego wina sam zgubiłem rachubę już przy pierwszych razach prawie straciłem przytomność w kolejnych fazach Medyk rzucił mnie odstęp, gdy opuszczałem głowę nie miał prawa jednak leczyć bólu chorobę ból był tak silny, że graniczył z rozkoszą koniec po czarno zrywa skórę ochoczo wiedziałem, że każdy bat będzie bolał strasznie, ale nie myślałem, że skończy aż tak marnie brakło mi tchu, żeby krzyczeć plecy płonęły, a włosy kata fruwały jak te Jagiełły krew bryzy Gała na tłumy najbliższy widowisku, a czynie przeszkadzało to stojącym w tym ścisku nowe szkło sam musiałem gospodarzowi wstawić, a on pochwalił, lecz rzekł, że mam się poprawić nie wybija więcej bezmyślnie żadnej szyby nim zrzucić głaz sprawdź czy faktycznie w środku że, gdy bardzo rozumne puenta tego eposu masek listy co ja mam mało czasu wizja czeka na tego Lwowa, żebym ustalić co dzisiaj wygra dobrze to szybko Lwów 47 uchwaliliśmy zadeptane wszystkie polskie racje ubrani w cudze szmaty i poglądy cudze straciliśmy wszystko co nasze co polskie staliśmy się podobni bezmyślnej PAP-u cudze, która wrzaskiem dziś bełkocie wyuczone racje, a rzucane nam do klatki pogardliwym gestem zamawiamy Europę śmiesznością ustrojem demokratycznym śmieszni dla świata pretekstem chciwie wyciągu jemy ziarna Pańskiej łaski skrzydła nam niepotrzebne, bo nie znamy nieba zimy, więc po klatce, zamawiając innych niewiele nam do szczęścia już dzisiaj potrzeba osiągnęliśmy trucizny są uczone przez wroga niepotrzebna nam, więc pamięć prawdy wolności, bo pazury nam zostały do szarpania szczery, a rozwinięte ponad miarę szkody pazerność to dało to dało dodał ogłaszam w tym tygodniu zwycięstwo lewa Lwowa 47 ciągu bardzo dziękuję zatem płomiennych wierszy Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: PRAWDA NAS ZABOLI

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Podcasty TOK FM oraz radio TOK+Muzyka bez reklam - teraz 40% taniej w zimowej promocji!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA