REKLAMA

Akcja Basia - o uratowaniu staruszki i jej zwierząt cz. 1

Weekend Radia TOK FM
Data emisji:
2021-06-12 22:00
Prowadzący:
Czas trwania:
48:43 min.
Udostępnij:

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
dobry wieczór państwu Ewa Podolska audycja musi zacząć tak Otóż wydawało się, że znam Doroty, że znamy jej determinację jej upór i dzielność wiem jak potrafi działać, gdy chce pomóc jakiemuś zwierzęciu zobaczyłam to, gdy byłyśmy razem w Bułgarii, gdy ostatniego dnia złapaliśmy bezdomną suczkę, która po prostu biegała po plaży i wtedy tego ostatniego dnia Dorota zawiozła suczkę do weterynarza zorganizowała opiekę nad nią co znaczy namówiła znajomego Bułgara, Rozwiń » którego mieszkałyśmy by zajął się suczką, a następnie po dobrych kilku tygodniach prawie po 2 miesiącach potrafią zorganizować transport osób, którą nazwała w unii i przywieźć ją do Polski, a więc wydawało mi się, że widzę, jakie siły tkwią Dorocie, a jednak to wszystko co się wydarzyło od stycznia 2019 roku sprawiło, że jeszcze inaczej na nią spojrzałam co dużo mówi zaczęłam Doroty podziwiać starzy dla mnie no herosem, a wszystko co stało się, gdy w życiu Doroty pojawiła się pani Basia nas teraz możecie przywitać dobry wieczór to dobry wieczór pojawiła się pani Basia powiedziałam powiedz, jaki to był początek początek był taki, że w 2015 roku dowiedziałam się o istnieniu wtedy jeszcze pani Basi, a potem już dla mnie Basi w 2015 roku ja trochę wspierałam takie dziewczyny, które ratowały bezdomne psy w okolicach Kozienic, a te dziewczyny podjęły się pomocy samotnej staruszce, która miała wtedy 11 psów nie dojada działa całą emeryturę przeznaczała na opiekę nad tymi sami nie radziła sobie część tych psów, bo po prostu za duże dla niej przywracały te psy no generalnie ani pasza po prostu nie dawała sobie rady z taką liczbą psów, a to ludzie jakieś psy podrzuca, bo wiedzieli żona psy lubi, a to ona się na takim skwitowała go przygarnęła na końcu tych co się zrobiło 11 i sytuacja była bardzo trudna i te dziewczyny pomagające są w okolicach Kozienic postanowiły pomóc są pani Basi no właśnie tej pani Basi tej staruszce mieszkała na wsi samotnie zupełnie lekarka emerytowana, którą no przerosło jej takie prywatne dzieło pomagania zwierzętom ja się dowiedziałam o tej pani Basi wydarzenia na Facebooku bardzo mnie to wydarzenie poruszyło tej samotnej starszej osoby, która rzeczywiście kiedyś leczyła ludzi i no była lekarką, czyli taki zawód, gdzie się jednak poświęca wiele dla ludzi wiele się ludziom daje, a potem się okazało żona została zupełnie sama i od ludzi doznawała krzywdy lub braku pomocy no i w tym 2015 roku właśnie się dowiedziałam po jakimś czasie jak tamte dziewczyny właśnie pomagały starały się znaleźć adopcje dla tych psów zrobiły dla niej zbiórkę rzeczy zbiórkę jedzenia, bo naprawdę właśnie była bardzo złej sytuacji no ja też tam dołożyła, jaki swoje 3gr to jakieś meble tam odwiozła to jakiś taki powiedzmy drobne rzeczy, a to jakiś leżanki dla psów, a no tego typu tego typu drobna pomoc organizacyjna i jakoś tam w tym 2015 czy szesnastym zaczęłam okazjonalnie odwiedzać panią basie, bo zrobił się, które zimy wielki mróz ja się tam martwiłam jako nadaje radę no bo w tym domu nie było wody bieżącej nie było ogrzewania, więc myślę kurczę zamarznie staruszka strasznie trudna sytuacja, więc pojechałam tam do niej po poznałam ją też osobiście no jakoś tam zaczęłam ją trochę wspierać, ale to było takie wspieranie trochę znaczy dzwoniłam do niej to pomogła mi kupić taki piec Koza, a to zabrała jako suczkę, żeby szukać adopcji tak takie pomaganie trwało trwało przez jakiś czas nie pamiętam ile to było 2 czy 3 lata takich dosyć luźnych kontaktów wymieniłam się też telefonami z jej sąsiadką tam była jednak taka dość życzliwa pani Basi sąsiadka, więc wymieniłem się telefonami często do pani Basi nie można było się dodzwonić, bo tam nasi był słaby zasięg, a do nie wzięła telefonu ze sobą gdzieś tam albo się rozładował ten telefon ja się martwiłam co się dzieje nawet wymieniłam telefonami z tą panią, która gdzieś tam mieszka w pobliżu Ano okazało się pod koniec roku 22018, że się w ogóle nie mogę dodzwonić do tej pani Basi wtedy cały czas była dla mnie panią Basię dodzwoniłam się do sąsiadki okazało się, że pani Basia się przewróciła miała jakiś tam na budzi ślad uderzenia potem święta zwolniłam okazało się, że niestety właśnie święta po przewróceniu się trafiła do szpitala w Kozienicach no i tutaj już na przełomie 20182019 roku zaczęło się moje większe zaangażowanie naprawdę duże zaangażowanie w sprawy pani Basi, ponieważ jak się dowiedziałam właśnie te święta pani Basia jest w szpitalu zadzwoniłam do szpitala jak sytuacja na szpitalu lekarz powiedział, że nic nie jest staramy się ją odwieźć do domu jeździmy do tego domu transportem medycznym, ale tam są psy wypuszczone na podwórko, więc my tam nie wejdziemy, żeby zostawić tam starszą panią w tym domu, a my musimy starszą panią odprowadzić do samego domu, a że nie możemy wejść przez psy no to tam jeździmy z policją no jest generalnie groźba, że ta policja psy zastrzeli, a pani Basia w ogóle nic nie jest, ale nie chodzi, bo nie chce nam się okazało, że po prostu oni doprowadzili to panią Basię do takiego stanu, że ona ze stresu przestała chodzić wtórnie po prostu zaprowadzili w tym szpitalu do stanu gorszego niż ona pojechała po tym upadku no bo dla niej te psy to była po prostu jedyna najbliższa rodzina i w momencie, kiedy oni wozili do tego kilkakrotnie do tej wsi do tych psów z powrotem, ale nie wypuszczali jej nie odprowadzali do tego domu tylko grozili, że te psy zastrzelono to po prostu paśnika była w takim stanie psychicznym, że przestała chodzić na w tym momencie zaczyna się twoje działanie twoje działanie w sytuacji, gdy nie ma samochodu nie może tam, a w miarę szybko się pojawić na miejscu, gdzie pani Basia mieszka ze wszystkim chcesz by wyszła ze szpitala biegają jak powiedziała, acz raczej wszystko idzie ku temu, żeby psy zabić czy już wtedy zrobiła to o tą grupę przyjaciele pani Basi nie doceniać to niebyły tak szybko bo, choć tak nie udałoby się zorganizować ciągnę wcześniej organizowała takie charytatywne słuchowisko na rzecz pomocy bezdomnym psom na tym słuchowisku poznam dziewczynę, która okazało się, że tam mieszka w okolicach Kozienic to była taka fajna życzliwa osoba wiedziałam, że jej rodzice mieszkają w tej okolicy i po prostu zadzwoniłam do niej mówi słuchaj czy tym może przypadkiem tam jest dziś w okolicy czy może być odebrała taką starszą panią ze szpitala no bo sytuacja jest taka straszna, że po prostu pani nie może być ze szpitala nie może wrócić do swoich zwierząt tu jej grożą, że jej psy za strzelał no właśnie ta Zuzia no zupełnie daleka znajoma no bardzo bardzo daleka znajoma powiedziała akurat ja jestem moich rodziców tamtej okolicy oka sucha jak do tego szpitala odbiorę starszą panią no dobrze, a co z tymi co z tymi psami ci, którzy by przywozili bali się wejść Zuzanna nie bała się wejść one nie bała się wejść natomiast ja jednak obawiałam się nie wiedziałam jak te psy zareagują psu było kilka już nie było ich 11 tak jak w roku 2015 było ich mniej, bo chyba wtedy 5 ile dobrze pamiętam natomiast to też jest kilka psów z czego 2 były spore, więc ja powiedziałem słuchaj nie ryzykujmy nie wchodź tam sama jednak te psy zareagują na obce osoby, która weszła na posesję ja postanowiłam, że po prostu załatwia to tak, żeby to było bezpieczne w 100% dla tej dziewczyny, czyli po prostu znalazłam takiego człowieka, który zajmuje się m.in. też pomaganie psom, ale taki sposób specyficzny to znaczy np. odławia różne psy, które są gdzieś tam jakieś zdziczałe zastraszone i żeby im pomóc najpierw trzeba złapać potem jako o swoje prawa znaleźli adopcję także on je łapie łapie też taki sposób, że np. strzela jakimś tam usypiającym ładunkiem do psa i pies może po prostu sobie zacząć bezpiecznie być złapany albo w tym przypadku no to po prostu syna posesji mogły zostać takim uśpienie czasowym potraktowane po to, żeby je zanieść do budynku gospodarczego i zamknąć na jakiś czas tak, żeby Zuzia mogła bezpiecznie starszą panią wejść do budy no i udało nam dałoby się także pani Basia wraca już na początku stycznia na samym początku stycznia zakładasz grupę posła ja spojrzałam na Facebooku zobaczyłam daty na swoje pierwsze wpisy to jest rejon jeszcze przed 10stycznia wydawałby się, że pani Basia wraca i można myśleć jak pomóc, ale tutaj zwrot akcji następuje pani Basia znowu opuszcza swój dom to znaczy na to aż ręka tak naprawdę wróciła z tego szpitala w sylwestra, bo to jest jeszcze dodatkowym smaczkiem było to, że trzeba ją odebrać tego szpitala i trzeba było też psy uśpić zabezpieczyć trzeba zrobić sylwestra, kiedy generalnie ludzie mają swoje plany, ale udało mi się i tak Zuzia właśnie odebrała i ten pan, który psy jakoś tam łapie też zgodził się przyjechać zresztą z Warki z oka drogi przyjechać i pomocy mistrzami także to, bo sylwestra natomiast już na początku stycznia opieka społeczna namówiła właśnie rękę na dom pomocy społecznej w Kozienicach no tak ktoś do niej przepraszam też oni muszą przyjechać tak z opieki społecznej, ponieważ od jakaś tam opiekunka społeczna przychodziła do Pasieki trochę pomagać, ale to było na bardzo niewielki bardzo wymiarze czasu no, więc po prostu opieka społeczna namówiła ją żeby, chociaż na zimę przeniosła się do domu pomocy społecznej Kozienic Basia się zgodziła na to natomiast, jeżeli chodzi o synu to pierwsze sobie wyobrazić, że urzędniczki gminy Garbatka dzwoniły różne miejsca, żeby te psy zostały zastrzelone m.in. dzwoniły do lasów państwowych czy w ogóle jest przykład już takiej kompletnej nieznajomości prawa kompletnej nieznajomości procedur rozwój dobrze również ma wolimy po prostu z kosmosu znaczy nie ma w ogóle takiej możliwości żeby, żeby legalnie zabijać psy, które są czyimi właścicielskimi psami na posesji nie ma takiej możliwości prawo na to nie pozwala, ale czy prawo nas mówić są procedury na to co się ma stać tymi zwierzętami, jeżeli samotna osoba opuszcza dom zwierzęta zostają to znaczy rozwiązane w Polsce tak każda gmina musi jakoś tam mieć swój program związany ze zwierzętami bezdomnymi zwierzętami potrzebującymi pomocy każda gmina ma podpisaną umowę z jakimś tam kilka dla niego wstęp do skroni wiem Czechy Klemm Tax czy ma jakąś swoją tam przechowalnię, w której przechowuje zwierzęta czasowo no, więc poproszę te przy tak naprawdę, jeżeli nie miał się pani opiekować to one pod powinny trafić pod opiekę gminy, ale bez zgody właścicielki nie można z nimi nic zrobić nie można ich detali do adopcji żyta właścicielka nie zrzeknie psów, a na pewno nie wolno zdrowych psów w Polsce zabić na to prawo absolutnie nie pozwala natomiast no okazało się, że urzędnicy tam na wsi po prostu mają swoją wizję świata mówi, że prawa i różnych rozwiązań jak jest tym zderzyłam zresztą wielkim zdziwieniem, bo dopiero, zderzając się z tymi urzędnikami na wsi się przekonałam kim innym światem Warszawa i dopiero doceniłam to jak działają np. pewne urzędy pewne procedury w Warszawie dopiero docenia w porównaniu z kolędami herbatką no w każdym razie podjęła się podjęła się tego olbrzymiego wysiłku znalezienia tym samym domów prawda jest zabrać stamtąd, jeżeli pani Basia ma iść do do do tego domu opieki społecznej tak to znaczy 1 suczkę przejęła tam jakaś też właśnie dziewczyna, która w okolicy powiedzą pomagała psom natomiast 3 psy wzięłam ja do Warsza 1 suczkę wzięłam do siebie 2 psy trafiły pod opiekę fundacji Viva do ich schroniska w chorobie licach oczywiście wszystko co się działo jak najbardziej za zgodą Basi natomiast przy to psy psy były zagrożone rzeczywiście śmiercią, bo to po prostu urzędnicy próbowali załatwić śmierć dla tych psów natomiast sąsiedzi też byli życzliwi bardzo tym psom, ale jeszcze były kozy, bo kilka kóz i trzeba było jeszcze tylko uratować, bo tylko dla Basi to niebyły kozy hodowane na kotlet, a nawet niekontrolowane mleko tylko kozy po prostu dla Basi były członkami rodziny wtedy, kiedy był mróz, kiedy było zimno to na taką wybrała po prostu do tego domku, w którym mieszkała po to, żeby im cieplej razem ona opowiadała jak Koza Unii w domu urodziła swoje maleństwo tak pod opieką Basi tak dalej no właśnie bardzo troszczyła się te zwierzęta i nie traktował ich użytkować go traktował jak po prostu bliskie osoby, dlatego że najbliżej tak naprawdę ona była ze zwierzętami dopóki no ja nie pojawią się w jej życiu i w którymś momencie też nie znam się dla niej bardzo bliską osobą, bo tak to się dalej potoczyło, ale powiedzmy jedno że, zanim powiemy jak to było z mrozami, ponieważ tam pojawia się po prostu jeszcze 1 człowiek, który tylko z powodzi po od przywozi i pomógł czerpanie, mimo że pamiętam nasze rozmowy i tymi mówiłaś słuchaj ja muszę bardzo delikatnie postępować, żeby pani Basia nie spuszcza głowy mnie wroga, żeby nie przestałam lubić ta kwestia odpowiedzieć pani Basia się zgodziła prawda na doby te zwierzęta zostały wzięte nie było takie też takie proste oczywiste na to nie było takie proste oczywiste ja wiedziałam, gdzie dla tych zwierząt jest bezpieczne miejsce i wiedziałam, że ono jest właśnie azylów oraz lewica w schronisku fundacji Viva natomiast pasza myślała, że gmina Garbatka troskliwie zajmuje się zwierzętami dopóki Basia nie wróci do domu, ale nie było realne ja musiałam pasze po prostu to wytłumaczyć, że jedynym bezpiecznym miejscem dla zwierząt dzienniki nie skrzywdzi to jest miejsce pod Warszawą właśnie w azylu prawica i tak naprawdę też dzięki zwierzętom później Basia przeniosła się do Warszawy co ja przyjął wielką ulgą, bo też przeniosła się dobre bezpieczne miejsce albo komuś dzięki zwierzętom to, że zwierzęta były blisko Warszawy wpłynęło na to że, że chciała też tam grać naraz, dlatego że Basia początkowo rozumował tak przeniosę się do korzeni domom pomocy społecznej na jakiś czas póki będą mrozy, a gmina się zajmie zwierzętami, a potem ja wrócę znowu do tego domu i zwierzęta wrócą, ale ja będę blisko zwierząt zwierzęta będą garbaty natomiast nie było bezpiecznego dobrego miejsca dla zwierząt w Garbatce zarówno psy, jaki kozy nie byłyby tam bezpieczne natomiast było bezpieczne miejsce pod Warszawą i wtedy, kiedy zwierzęta trafiły pod Warszawę pod opiekę fundacji Viva no, toteż Basia powiedziała okej to ja się też mogę przenieść do tej Warszawy do domu lekarza seniora skoro tam są moje zwierzęta tak to było natomiast oczywiście, zanim wasze przyniosła z domu pomocy społecznej w Kozienicach do domu lekarza seniora no to jeszcze wydarzyło się sporo rzeczy i Basia musiała się przekonać, jakim koszmarem jest do pomocy społecznej korzeni nie takie proste, jeżeli ktoś znajduje się w domu opieki społecznej nie ma rodziny by go stamtąd zabrać prawda, że ty jesteś obcą osobą mówisz, ale ja panią zabrać, gdzie indziej znaczy, że będzie lepiej no, więc się prowadziło tak tutaj trzeba przy tym podkreślić, dlaczego wasza 80 kilkuletnia już wtedy pani nie mogła wrócić na wieś do swojego domu, ponieważ był to dom, w którym nie miała ogrzewania żadnego poza piecem typu Koza dom, w którym nie było bieżącej wody, w którym nie było łazienki, więc dom po prostu, którym no nikt, kto mieszka w mieście nawet najskromniejszy warunkach nie wyobraża sobie takiego życia po prostu położyć na poziomie wieś 1918 wieczna to wszyscy była masakra z punktu widzenia każdego z każdego mieszkańca chociażby Warszawy także pasze nie mogła wrócić tam nawieźć jako staruszka do takich warunków natomiast okazało się, że dom pomocy społecznej w Kozienicach jest też koszmarnym miejscem Basia, czując się ze mną bezpiecznie upoważniła mnie do zajmowania się wszystkimi sprawami jej oraz jej zwierząt na napisała dla mnie pełnomocnictwo do zajmowania się wszystkimi sprawami do wspierania jej we wszystkim, kiedy pokazałam to pełnomocnictwo w pełni zgodne z przepisami polskiego prawa, bo jako wdowa pełnomocnictwo wcześniej prawnikiem to panie urzędniczki z domu pomocy społecznej w Kozienicach zaczęły się nie drzeć po prostu poproszono mnie wrzeszczeć jak wpływ szoku twierdziła żona nie uznają tego pełnomocnictwa żona w ogóle nie jest nic niewarte, że pani dyrektor też nie uznaje tego pełnomocnictwa, czyli po prostu do pomocy społecznej w Kozienicach państwo w państwie inne prawo jak teraz mogę z tego śmiać, ale wtedy to był ogromny stres dla mnie miejsca zrobiłeś ja po prostu dzwonią do mojej prawniczki idą telefon głośnomówiący i dopiero wtedy ona uspokoiła te biorące się na mnie kobiety w tym domu pomocy społecznej dr to było niesamowite było zderzenie dla mnie innym światem po prostu jestem taki nigdy nie miał wcześniej do czynienia, bo raty, ale ja muszę tutaj wrócić do czegoś, ponieważ myślę, że niektórzy słuchacze zadają sobie pytanie jak to możliwe, żeby osoba wykształcona lekarka mówi 40 lat pracował w pogotowiu ratunkowym wylądowała w domku, który nie ma bieżącej wody nie wiem czy kanalizacja ma jedynie kozę wy jak sama powiedziałaś zdam się nie nadaje do zamieszkania, gdy mówimy o takim domu mamy z reguły w głowie obraz bezdomnych, którzy mieszkają w takich warunkach lub bardzo bardzo biednych ludzi gdzieś daleko od szosy przysłowiowej tymczasem pani Basia pracowała w Warszawie tak pogotowiu ratunkowym była lekarze nie chcą się stało, że pod koniec życia pod koniec życia się tam znalazła na trudno się zawsze kochała wieś kochała zwierzęta i chciała po prostu być blisko tego w momencie, kiedy ona przeszła na emeryturę to jeszcze była w pełni sił i wydawało jej, że ona zakupi domek z większą jak w większym kawałkiem ziemi na wsi to nabędzie w raju ze swoimi zwierzętami psy będą miały, gdzie biegać będzie hodowała Kos i w ogóle będzie Super tylko, że myślę, że wiele osób wpada w taką pułapkę osób kochających zwierzęta to ja się przeniosę nawieźć będę żyć w otoczeniu zwierząt tylko potem się okazuje, że kiedy się starzeje i jest samotna taka osoba to nagle życie na wsi z raju zamienia się po prostu gehennę szczególnie, że to otoczenie na tej wsi otoczenie społeczne było nieprzyjazne np. 2015 roku, kiedy właśnie te wolontariuszki pomagające zwierzętom w okolicy Kozienic pomagały też zwierzętom Basi i samej Basi to np. potrafił przyjść sąsiad i powiedzieć, że jak nie zabierzecie stąd tych psów to przyjdę złomem i wszystkie i tutaj padały wulgarne określenie zabicia tych osób tak tak to wyglądało życie Basi w otoczeniu wiejskiej społeczności też, że po opowiedziała, że takich historii, że kiedyś zamordowano kozy tak kilka lat wcześniej, zanim poznałam Basia bardzo złym stanie zdrowotnym trafiła do szpitala wtedy przez jakiś czas nie była u siebie w tym domku i wtedy ten domek zdewastowano zamordowano jej kozy no po prostu zniszczono różne jej rzeczy popalone jej rzeczy no po prostu straszne straszne rzeczy wydarzyły ona wróciła do domku zdewastowanego zwierząt zabity także także spotkały się bardzo wiele tam złego też pojawi się ludzie jeszcze wcześniej ludzie, którzy wykorzystali po prostu namówili ją na to, żeby ona podpisała umowę taką, że tu sobie będzie tylko dożywotnio mieszkać, a oni przekażą jakoś tam niewielką sumę pieniędzy w zamian za to po jej śmierci ta nieruchomość trafi na własność no niestety Basia dała się na to namówić także także ten dom, w którym mieszkała tam miał tylko dożywocie nie było wiesz takie osoby do takiej umowy mogą istnieć problem jest taki ile pieniędzy ktoś dostaje no podobno nawet nie zabrała nawet nie dostała tych niewielkich pieniędzy, które były zapisane w tej umowie tak tak mi mówiono tak się także została po prostu wykorzystana jej jej naiwności no i została skrzywdzona generalnie po prostu była samotna skrzywdzona myślała, że przeniesie się nawet ze zwierzętami i będzie to wspaniałe życie okazało się, że to była po prostu gehenna no i wrócimy teraz do Kozienic, gdzie pani Basi z domu opieki społecznej, a ty masz pełnomocnictwa, które w końcu muszą pracownicy uznać tak po usłyszeniu tego co mówi moja prawniczka, jeżeli podejmuje starania podejmuje starania, żeby panią Basię stamtąd wyrwać, bo taka grzywna powiedział tak, bo okazało się, że ten dochód jest okropne miejsce ja zresztą tak spodziewałem się tak będzie i tak było w tym domu zasięg to 3 chyba dniach pobytu w tym szpitalu w Kozienicach zeszła stamtąd odleżynami do tego domu opieki społecznej w Kozienicach trafił po kilku dniach kolejnych z tymi leży nami w swoim domku tam na wsi i nigdy nie chodziła żadnych pieluchę no po prostu gdzieś tam na jakiś załatwiała swoje potrzebna do jak już Kubę Cannes, bo tam nie było łazienki, ale w tym domu pomocy społecznej w Kozienicach nawet nikt nie zaatakował tych odleżyn kazali po prostu zapakować Pielucha ona walczyła przeciwko temu się nie zgadzała oni chcieli ją do tego zmuszać no po prostu dziś koszmarne zupełnie sprawy, jakie tam przyjechałem okazało się, dlaczego nie ryzykowali jej odleżyn tylko założyli NATO, odtwarzając pieluchę no, dlatego że trzeba mieć swój prywatny środek dezynfekujący on nie miał no szkoda, żeby miała, bo nie wiem, skąd miałaby mieć, że nikt tego nie powiedział np. mi jako osobie pomagającej, żeby coś takiego kupić ona nie była w stanie wtedy pójść sobie tego kupić prawda także no w domu pomocy społecznej 1 toaleta, w której nie było deski klozetowej, w której były wiecznie drzwi otwarte, które wiecznie mieszkańcy tego domu pali papierosy zimą otrzymali otwarte okno, bo tam lodownia i zadymienie papierosami personel, który obcesowo obchodzi się tymi ludźmi w tym z maszynką ja po prostu popatrzyłam naprawdę szeroko otwartymi oczami jak ci ludzie zwracają się swoich podopiecznych w tym momencie pamiętam powiedziałem coś o prawach człowieka, więc z kolei pani personelu spojrzała na mnie szeroko otwartymi oczami, bo generalnie okropne miejsce po prostu jedna z pensjonariuszek osoba upośledzona umysłowo, ale młoda agresywna popychała tych staruszków dzisiaj wali wszyscy ci ludzie mieszkali w pokojach, do których można było sobie wchodzić wychodzi, czyli taka np. agresywna popychając osoba mogła wchodzić do tych warunków do pokoju takim osobowych oczywiście pokoju, bo tam nie było osobny plan pokojów także po prostu po prostu złe warunki po prostu złe warunki okropne miejsce paśnika bardzo ją dołowało jak to wszystko wyglądało jak zobaczyła wyglądał Kozienice powiedziała tak załatwia AB będą lekarza seniora tak mogę się przenieść do Warszawy tam już w boksie moje zwierzęta mówi się tam przenieść nawet zacząć załatwiać, ale mają przerwę w tym momencie by się wtedy na Facebooku tak jutro składam papiery domu lekarza trzymajcie kciuki mocno i firm Ojcze na wszystkie sposoby wysyłajcie dobrą energię to wszystko nie jest takie proste tak nie było proste napisała na tej grupie przyjaciele pani Basi tak tak rzeczywiście grupa na Facebooku powstała powstała, bo ja na początku stycznia 2019 roku po prostu potrzebowała pomocy wielu osób, żeby chociażby jeździć Zobacz początkowo nawet nie ma samochodu nie, ponieważ od ulica była wyprawa każdą dają je poznam co to znaczy wykluczenie transportowe po prostu znowu zobaczyłam, że Warszawa jest krajem, jeżeli ja mam Warszawy dojechać na wieś pod Kozienicami to ja biorę rower do pociągu jadącym pociągiem do Dęblina w Dęblinie czekam na przesiadkę różną różną długość czasu prawda czeka na przesiadkę na następny pociąg przekładam ten rower do drugiego pociągu jak do tej wizji wysiadam na wsi gdzieś tam w środku lasu to stacja jadę jeszcze rowerem ile stan km od stacji PKP do Basi na wieś także to była po prostu prawa, żeby odwiedzić basen 2 godziny praktycznie cały dzień musiała poświęcić na to, żeby tam dojechać wrócić to w ogóle jest kosmos z punktu widzenia osoby, która żyje w Warszawie okazało się to jest kosmos to jest wykluczenie transportowe poznam to nowa na skórze natomiast w momencie, kiedy była zima 20191 października była złym stanie swojej Chatce na wsi, kiedy no kroił się to żona trafi do tego domu pomocy społecznej, a potem tam trafiła no to ja tam jeździłam codziennie przez przez miesiąc może tak jeździłam tam praktycznie codziennie więc, żeby tam dojechać i wrócić w miarę szybko, żeby przewieźć lepszy kolejne Warszawy to ja po prostu potrzebowałam samochodów, więc ja pisałem tak naprawdę na Facebooku apele szukam kogoś, proszę bardzo, to bardzo pilne potrzebuje dojechać do staruszki nawieźć tak 100 km dalej potrzebuje pojechali do staruszki nawet przywieźć psa, czyli kolejnego psa itd. sam tych apeli dużo i wtedy zaczęły się zgłaszać osoby, które były na Facebooku gdzieś tam nawet moim dalekimi znajomymi czasami prawie nie znajomymi lokalizację zawiozą okej ja pojadę z tobą i tak naprawdę to wiem, dlaczego dlatego, że ja byłam bardzo zdeterminowana i to moja determinacja po prostu no ludzie to widzieli ludzie odczuli i dołączyli do tej akcji i tam jeździłam wiele razy nie wiem ile 20× tak różnymi ludźmi różnymi samochodami czasem ktoś mówił okej ja mogę jechać mam prawo jazdy, ale nie mam samochodu ktoś inny pożyczał samochód np. jechaliśmy albo tam nawet wasze albo potem już do tego domu pomocy społecznej ja pamiętam jak do tego domu pomocy spożyć w Kozienicach do korzeni pojechał ze mną kolega i prostą był pod takim wrażeniem mówi kucie słuchaj nie ma nawet tego środka dezynfekującego wiesz co po wejściu zostania pójdę do apteki zrobią zakupy w aptece zrobi, jakie zakupy w spożywczaku po prostu szok, że ci ludzie w takich warunkach opuszczeni koszmar pojawia się postać kogoś, kto jedzie po kozy wracała z kart naście powiedz kilka słów to była taka stara jak już Fundacja Viva godziła się wziąć najpierw 1 kozę taką zupełną staruszkę, która ledwo tam powróciła nogami na tej wsi ukochana Koza Basi nowym jak Fundacja Viva zgodziła się z tą Kos no a potem do do tej kierownik schroniska Kora wita mówię słuchaj, a może jeszcze 1 kozę dało rady może być dali radę wziąć jeszcze drugą kozę bo, żeby ta staruszka miała jakiś no i Towarzystwo ona mówi no dobra no to wiekowi no i potem zaczął szukać transportu do szkoły nie przywiozą samochodem osobowym nosi jest to, więc nie mogę po prostu wziąć kogoś znajomego jedziemy po kozy zaczęłam szukać jakiegoś transportu dla tych ku no właśnie zadzwoniłam do tej fundacji wysłuchać nie mogę na żadnego transportu czy ma jakiś pomysł oni mówią no jest taki facet wozi dla nas zwierzęta różne konie tam kozy itd. do masztu do niego kontaktu zapłacisz mu on za to on za to tylko przy wiecie 2 nowe czy jedziemy pod kosy zimą 2019 w styczniu no i odpowiada temu Tadeuszowi fajny facet opowiada mu całą historię Basiński mają taki ciężki poruszony mówi słuchaj, ale ile tam dyskusje tak w ogóle, które ona tak kocha i są dla niej jak dzieci ile jeszcze w ciąży były dodajmy tylko z no po tych środkach rzeczywiście chciał, że jakieś spodziewaliśmy się, że 1 Koza już w ciąży potem okazało się, że sytuacja wygląda nieco gorzej bowiem wieku jest w ciąży natomiast nasze było 5 kóz wysłuchana i 5 głos, ale Fundacja ma miejsce w tej chwili zgodziła się na 2, a winien no i co no to co 2 weźmiemy się zostawimy nie ma mowy dzwonię do do fundacji mówię im, że przechodzimy wszystkie 5 no i załatwił, że faktycznie te wszystkie 5 głosów udało się udało się do refundacji zawieść także to właśnie fajna historia i też później TEN-T Tadeusz, który chodził wykazywać dzięki tak naprawdę został przyjacielem, bo po też ta historia poruszyła jego, a z kolei też dogadali się, bo on Koniarz i ma stajnie szkolnymi, a ona też nie Samowi taką miarę zakochana w koniach nowe jak już jakoś się dowiedziała Tadeusza i Tadeusz nawet odwiedził ją tam raz w tym w tym domu w Kozienicach do pomocy społecznej, o ile pamiętam to było jak jechaliśmy z tymi kozami, jakbyśmy jechali tymi kozami to wtedy podjechaliśmy całym tym takim koniu wozem wielkim podjechaliśmy pod ten dom pomocy społecznej także technika miała z tego wielką radochę, że czyha po prostu taki koniowi przyjechał do pomocy społecznej tam wszyscy personel i w tym mieszkaniu wielkimi oczami patrzy to w ogóle przyjechało także mniejsze poznali Tadeuszem mi i zaprzyjaźnili bardzo zasięga się zakocha Tadeuszu bo, bo to po prostu czuje no pod każdym względem jej człowiek jej wartości i on też pojechał po właśnie wtedy, gdy już udało się załatwić to przeniesienie prawda tak Doda wtedy nie mogłaś chora czy pies tak to to też no po prostu rzeczywiście ten początek roku 2019 i walka o uratowanie zwierząt walka o to, żeby właśnie zabrać jakieś miejsce, w którym będzie dobrze będzie bezpieczna no to wymagała dużo bardzo bym nie pracuję bardzo dużo jeżdżenia do do korzeni do tej wsi okolicznej i załatwiania też później rozmaitych papierologii, żeby Basia mogła zostać przyjęta do domu lekarza seniora w Warszawie różne papiery zdobyłam nie było takie proste, bo np. kopię dyplomu sprzed 60 lat trzeba było zdobyć różne świadectwa pracy tak dalej albo ruszamy z uczelni zdobyła członkowie Okręgowej Izby lekarskiej ma papiery można było zdobyć także także to się udało no i do lekarza seniora wyznaczył termin rozmowy kwalifikacyjnej no się okazało, że można pojechać natomiast kiedy ja miałem jechać razem z Tadeuszem właśnie z tym co kozy woził miałam jechać po sięga do Kozienic, żeby zawieźć tutaj na rozmowę kwalifikacyjną przekazało, że mój pies akurat postanowił dostać krwawej biegunki, więc ja zamiast właśnie musiałam jechać na pogotowie z psem na tym właśnie ten Tadeusz od kóz okazał się takim bardzo fajnym dobrym człowiekiem i popisów sam pojechał pod pasiekę, więc się po drodze dobrze poznali najbardziej Kasjusz Tadeuszu zupełnie zakochała jako taki fajny bezpośrednio osobie też kochającej konie i Wesołej także to był jeden z takich przyjaciół zasięg jak zaczęła powstawać grupa przyjaciół 10, ale ta akcja pani Basia to nie tylko takie duże rzeczy i ono ważne rzeczy prawda, czyli komisja papiery pamiętam, który PISF pod swój wpis, gdy piszesz w bazie na tej komisji chce być uczesana chce, że chce mieć fryzurę, a tutaj Tammy przełożyła ta pani w Kozienicach, bo mówiąc będzie po targana, że za wcześnie 2008. robić jak trzydziestego jest ta komisja, gdy piszesz Noto wobec tego nie mogą przecież, że za nią decydować, kiedy masz do fryzjera w barze przyjechała do ciebie wino to będę szukała tutaj fryzjerki prawda na Saskiej plan zawiedzie znowu zamknąć do nas także zawsze ta historia, kto nas zawiedzie, kto nazwie to były zawsze historię natomiast to jest taki przykład jak funkcjonował dom pomocy społecznej w Kozienicach mieszkaniec ma być posłuszny i jeżeli już dom pomocy społecznej organizuje mieszkańcowi fryzjera to to dom pomocy społecznej wyznacza, kiedy co jak pewnie też, jaka fryzura, jakby mieszkaniec nie ma, więc do powiedzenia tam mieszkań macie słuchać i tyle to potrzeba była pani Basi tego fryzjera czy ty uważała linię do października zasięgając ważna jak do domu lekarza seniora na rozmowę na mocy tej, którą nam więcej zrobić paznokcie on musi zrobić fryzurę to było takie uroczej wspaniałe, dlatego że przecież ona była naprawdę na przełomie tego roku 2018 dziewiętnastego, kiedy trafiła do szpitala potem, kiedy trafiła do tego domu pomocy korzeni to naprawdę ona była tym wszystkim złamana nękana no po prostu żyła w tych okropnych warunkach urągających po prostu godności ludzkiej tam na tej wsi bez wody no nie no trudno, bo tam utrzymywać higienę czy coś uprać prawda jest, więc zima nie ma wody w ogóle nie ma wody musi być do studni, żeby sobie z wiadrem na łańcuchu naciągnąć wody tak no to nie udaje, więc tu w domu, który mieszkańców kiedyś nie było wody szło się naciągał wody przynosi tak tylko nie robiła dyplom od 80 panowania steruje inna historia nie miała do 80 parowanie będzie presja historii, a powiedz mi, a powiedz mi tego rzecz pamiętam twoje wpisy Dora to do przyjaciół pani Basi do tej grupy facebookowej jak to chciała zorganizować kogoś, kto będzie chodził z panią Basię do kościoła pani się bardzo wierząca jak to piszesz, że fajnie byłoby, gdyby Basia mogła złożyć wizyty, gdyby zaprosił w czasie świąt wielkanocnych zaangażowała się te miesiące 2019 roku pierwszej potem ten cały rok 1919 z absolutnie całkowicie oczu płyną wtedy pod znakiem pani Basi prawda tak jak było to ta grupa, której mówimy na Facebooku przyjaciół pani Basi to grupa, która wyłoniła po prostu w sposób naturalny tych ludzi, którzy wozili mnie do Basi, którzy się wozili psy, gdzie jest prawda, gdzie potrzebowały mieć swój dom czy dom tymczasowy grupa wyłoniła się ludzi, którzy gdzieś tam się zainteresować do historii jako chcieli wesprzeć całe te działania no i oczywiście wśród przyjaciół przyjaciół Basi znalazł się właśnie też Andrzej kolega tak naprawdę bardzo daleki znajomy, o którym ja po prostu wiedziałam żony zwierząt pobożny, więc zapytałam, choć być może przypadkiem nie chodził ze starszą panią do kościoła mówi no dobra no i tak się tak się udało tak znaleźć kogoś, kto będzie chodził w zasięgu do kościoła o tym jak ona się przeniosła do tego domu lekarza potem w zasięgu bardzo tęskniła za zwierzętami w domu lekarza nie miała no, więc zaczęłam śpiewać na Facebooku słuchać ktoś nie ma kogoś znajomego, kto mieszka na Mokotowie ma psa i chodzi wręcz do dzisiaj na pole Mokotowskie nim mógłby ze sobą zabierać starszą panią domu lekarza no i zalewam kolejne osoby, która po prostu zawierała właśnie na spacery ze swoimi psami także w ten sposób zaczęła rosnąć taka mała grupka tych tych przyjaciół baśniowe też nie chciałam, żeby to była także ja będę jedyną osobą w życiu Basi prawda że, że tylko ze mną będzie spędzała czas poza tym będzie tam sama siedzieć wyizolowana w tym w tym domu seniora także także tam szukać znalazł się ten wchodzi do kościoła zaraz ten co zabiera Basię na spacery sami potem no właśnie w jakimś przyjacielem stał się też Tadeusz, który miałby miał stajnię i zaprosił nas do tej stajni także paśnika mogła pojechać do koni okazało się, że w tej stajni jeździ dziewczyna, która mieszka w pobliżu mnie na Saskiej Kępie i zaczęła nas też zabierać do swojego konika tam do tej stajni pozwoliła Basi na tym koniku jeździć, prowadząc ją za prowadzącego konia po prostu, trzymając go bezpiecznie ale, ale pani Basia pani Basia była w stanie wsiąść na konia przy pomocy no tak pomoc ta zresztą, bo tak szczuplutka leciutka, że akurat promocji sieć na koniec nie było problemem natomiast była na tyle sprawna niebyła wstanie zrobić po prostu rzeczywiście w czasie tworzyć ta grupka ludzi, którzy też chcieli dołożyć jakieś swoje coś dobrego do do życia Basi po prostu także to życie Basi tu w Warszawie w tym domu lekarza zaczęło się wypełniać dobrymi ludźmi dobrymi wydarzeniami po prostu poszuka założy się spotyka właśnie z tymi różnymi fajnymi ludźmi rolni chcą się widywać z nią co ją odwiedzać, że ona bardzo pokochała kościół w pobliżu tego domu lekarza także no zaczęła sobie jakoś tam układać układać swoje życie chodziła tam na bazarek dokupować sobie warzywa owoce no po prostu po prostu takie normalne życie normalne dobre życie życzliwymi ludźmi i fajnymi wyjazdami weekendowymi właśnie, bo jeździłyśmy od biedy zarówno konie Tadeusza jak i kozy Basię Inki i psy Basię tam w schronisku tablicach no bo tam były jej zwierzęta także tam jeździliśmy na nowo oczywiście żeby, żeby właśnie taki wyjazd organizować znowu się one pytać prosić tak czy ktoś by nas zawiózł, ale znajdowali się tacy ludzie, którzy chcieli to zrobić także to to jest bardzo fajne, że złe, czyli tam jeszcze dowiedziałam się teraz dowiedziałam, że chce zorganizować pani Basi 2 wyjazdy na pielgrzymki tak, ponieważ ba silnika poza tym, że bardzo kochała zwierzęta i zwierzęta były dla nich najbliższymi osobami po prostu to zasięg też kochała pielgrzymki i była bardzo pobożną osobą także udało się zorganizować takie wyjazdy wasze ręce i znowu ja chciałam, żeby się jak najbardziej samodzielna nie chciałam, żeby to było także wszędzie za Basią podąża zawsze towarzyszy staram się takie tak to organizować, żeby po prostu osoba, która organizuje ten wyjazd miała zasięg tam na oku się nie opiekowała natomiast, żeby nie musiała też tym kim brać udział, bo myślę, że to też nie jest dobre kiedy, kiedy wszystko jest uzależnione od 1 osoby ta, która w, które jakoś tam nam pomaga nas wspiera tylko dobrze, żeby to byli różni dobrzy ludzie, z którymi się kontakt nie ma się poprzeć takiego uzależnienia od 1 osoby także staram się, żeby Błasika szkoła samodzielna i miała też wokół siebie innych ludzi nie tylko mnie wierzy kiedyś napisać coś takiego na Facebooku, gdyby mi się coś stało zajmiecie się panią Basię, bo ona nikogo nie ma wczoraj nie mogła się do mnie dodzwonić teraz już niestety kodeks pamięci mówił wczoraj nie mogła się do mnie dodzwonić płakała co nas, bo myślę, że coś mi się stało no tak no oczywiście na początku to przecież był strasznie trudny czas początek roku 22019 to strasznie trudny czas dla Basi dzięki no bo ona wyrwana tego swojego domku na przewidzieć co prawda warunki były straszne albo jakiś jej mniej u siebie była już tak była siebie to nagle wyrwana do do innego w ogóle miasta pozbawiona zwierząt, które zawsze były obniżone spała z tymi psami w łóżku no miała ten kontakt tak mógł wyciągnąć rękę dotknąć tego ciepłego zwierzęcia odzyskać jakieś poczucie bezpieczeństwa bliskości tutaj odcięta od tych zwierząt tylko weekendy do nich jeździliśmy także oczywiście, że na początku miała bardzo no bardzo duże poczucie niepokoju i stresu i do bardzo trudny okres dla mnie natomiast ja starałam się, żeby jakoś to życie osłodzić Alone też to co do spania właśnie to, że ona bardzo dużo chciała ona miała w sobie tyle chęci, żeby zżycia korzystać, żeby zrobić jeszcze to jeszcze to jeszcze pojechać do tych ku jeszcze pojechać jeszcze do koni jeszcze się na tego konia i gdzieś tam wypatrzyła jakiś folder z wystawy psów leżał w domu lekarza mówi słuchaj ja patrzę Atu taki model wystawy psów słuchaj, kiedy jest wystawa psów ujęliśmy no i przekazał, że jest w marcu 2019 wystawa psów to zorganizowaliśmy jej to pojechaliśmy do wystawy psów no właśnie w swoim żywiole po prostu ona starszą panią, ale miała bardzo dużo bardzo dużo energii bardzo dużo takich chęci do życia bardzo duże siły życiowej sobie także jak już poczuła się bezpiecznie jak już te problemy trochę minęły to po prostu się zaczęło używać i jeżeli spojrzeć na te zdjęcia, które przesłałam jak wyglądała wasza ręka jak wyglądał jej dom na wsi jako wtedy wyglądała taka po prostu nieszczęśliwa zmarznięta no co tu dużo gadać no nie domy tam nie było tam możliwości umycia na tej wsi normalnego zimą, kiedy tam w kuchni woda w kubku zamarzała zimą taki wóz karzy obarcza, a w domu lekarza maszynka zamieszka w swoim prywatnym osobnym pokoju z balkonem z jakim oknem na park ze swoją własną prywatną łazienką także Noto to były no to była wielka ulga i Basia też chyba się też tam odzyskała po prostu radość życia tak naprawdę w tym w tym 2019 roku na potem przyszła jesień zdarzyło się nieszczęście, ale o tym o tym proszę państwa rozmawiamy w następnej godzinie dzisiaj tak czułam Dorotę, gdy zaczniemy rozmowy to nie skończymy jej zajrzyjcie państwo także na mój Facebook i tam znajdą państwo zdjęcia pani Basi pani Basi z końmi byłam młoda pani Basi taką, jakiej opowiada właśnie teraz w tym w tej godzinie proszę państwa no cóż zapraszam na na drugą część być może za najprawdopodobniej za 2 tygodnie, a tobie bardzo serdecznie Dora to dziękuję za to spotkanie Dorota Zielińska była państwa moim gościem dziękuję 400 Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: WEEKEND RADIA TOK FM

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj wszystkich audycji Radia TOK FM kiedy chcesz i jak chcesz - na stronie internetowej i w aplikacji mobilnej!!

Dostęp Premium

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA