REKLAMA

''Sny o pociągach'' Denisa Johnsona

Poczytalni
Data emisji:
2021-06-19 17:40
Audycja:
Czas trwania:
12:09 min.
Udostępnij:

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
Poczytaj czyta trzecia odsłona audycji poczytalni zupełnie zmieniamy skład osobowy w tej odsłonie teraz studia TOK FM Marta Perchuć-Burzyńska Witaj dzień dobry Piotr Palarz dzień dobry dzień dobry ja się nazywa Filipka kurz skłaniamy się państwo Nisko i będziemy rozmawiać o książce, która ukazała się już kilka miesięcy temu nakładem wydawnictwa czarne książce Denisa Johnsona pt. sny o pociągach książkę przełożył Tomasz Gałązka książka dość nietypowa Rozwiń » obecnych czasach, bo chudziutka wersja papierowa liczy sprawdzaliśmy przed sekundą około 112 stron niezbyt gęsto zapełnionych na tych 112 stronach Denis Johnson pisarz niezbyt płodne, ale uważane za jednego z wielkich twórców literatury amerykańskiej zmarł w 2017 roku kreśli historię życia Roberta trenera amerykańskiego pioniera budowniczego kolei niedostępnych rejonach Stanów zjednoczonych, gdzie już na granicy z Kanadą historie trudno powiedzieć czy zwyczajną czy nietypową na pewno naznaczoną ogromną tragedią, ale w sumie chyba dość prostą i właśnie na tym mam takie wrażenie polega fenomen tej książki i trochę taki wielki literatury w ogóle, że fabuła porusza się po takich dość znanych wydeptanych ścieżkach, ale sposób w jaki zdrowi jak wstrząsa czytelnikiem to jest coś fenomenalnego tak przynajmniej było w moim przypadku oczywiście czujecie wstrząśnięci tą książką jeśli chodzi o mnie to niezręcznie chyba jest zaczynać od objętości książki, zwłaszcza kiedy się należy do klubu poczytalny, ale jest naprawdę niewielka, ale mnie to zafascynowało, że można na stół jak powiedzieć 12111 stronach zamieścić tyle i jeszcze więcej niż niejeden stara się zapisać w opasłych tomach często przegadane historii i to jest ciekawe badanie, choć są z tego co czytałam zaczynał od poezji, mimo że pozostał jego powieści tak treściwe nie są w snach o pociągach moim zdaniem udowodnił fenomenalny sposób, że doskonała literatura, toteż kondensacja to też jest umiejętność streszczenia się i używania środków skromnych na wszystko wychodzi jeśli stoi za tym właśnie taka wrażliwość koszt ma też historia, która Warta jest opowiedzenia ja posłużę się przykładem może też nie eleganckim jak klub czytelnych pizzy mówią, że może nakładać na pizzę na rozmaite dodatki wyszukane znakomite piękne błyszczące pachnącej w ogóle unikalne lecia, ale pizza broni się czasem broni się tym co jest jego podstawą w tej książce, gdy przeglądałem ją czytał miał wrażenie, że mamy do czynienia właśnie z tym tu nie ma dodatków tu nie ma napakowany jak w deserze ozdóbek troszkę Jurków czekoladowych to troszkę kolorowych jakiś błyskotek tu jeszcze jakaś łódka lub palnika na szczycie to jest książka surowa ona jest dla mnie bardzo prosta prosto opowiedziana historia bez właśnie tych wszystkich ozdobników, ale broni się sama, choć miałem poczucie przez moment skończy wzięła także, że historia człowieka, który w życiu nic rewolucyjnego osiągnął, który wziął się znikąd, bo nawet nie widział skąd, skąd wiesz kim jego rodzina do końca swego życia się tego nie dowiedział pracował gdzieś, gdzie pozostawił swój wkład poprzez współczesność następne pokolenie niezauważalny po prostu człowiek, który ktoś mógłby powiedzieć przewrotnie, którego nie było na świecie nie wiadomo czy świat coś stracił i tak historia jeszcze została opowiedziana to mnie najbardziej poruszył w niej z elementami bardzo tragicznymi, ale autor nad tymi tragediami nie zatrzymuje się mam na myśli to, że nie robi z nich fajerwerków nie celebruje tych tragedii w jaki sposób nie podporządkowuje ich ich doniosłości znaczenia w życiu tego prostego człowieka drwala i pracownika kolei i chyba właśnie to nie zatrzymywanie się nad tymi tragediami tylko przejście nad nimi opowiedzenie po prostu je on się różne od żadnych innych fragmentów narracyjne tutaj takim rytmem przechodzimy przez całe Tatarzy przez wszystkie, chociaż emocjonalnie tam są takie piki takie amplitudy to jest niesamowita językowo jest opowiedziany, jakby płaskimi to jest w tym zachwycający, bo pokazuje, że takie życie jest tak naprawdę takim życie jest musimy nieraz ponieść klęskę musimy się podnieść z kolei musimy patrzeć jak świat z popiołów z powrotem zaczyna pokrywać zielenią jak widać taka jest ta opowieść takie życie jest czyli jaki jest, czyli życie jest ciągłą stratą, bo dla mnie ta powieść to o takim ciągu tracenia się zaczynać od straty, bo główny bohater traci rodziców wcześnie jest osierocony potem przyjeżdża do swojego kuzyna ostra gdzieś na drugi koniec kraju, gdzie musi stracić swoją tożsamość, bo wykorzystają z niego język francuski, którą się posługiwał, a teraz na rzecz języka angielskiego musi, jakby się prze przez kierować na potem same straty to już też nie będziemy państwu streszczać całej fabuły, ale jest strata przyjaciela strata strata dziś z najbliższych złej kolejności powiedziałam strata najbliższych, czyli stratę żony i córki strata domu no właśnie gdzieś kończący straty okazuje się, że jednak w tej książce jest takie światło nadziei to się bardzo podobało, że te straty można gdzieś jednak zrekompensować jakkolwiek, żeby to teraz zabrzmiał, kiedy podział śmierci najbliższych, ale życie czasem bywa też zaskakujące np. tego bohatera moim zdaniem to jest taki piękny fragment, jaką patrzy z góry na dolinę i na drzewa, które pozostają zbocza tych gór, gdzie tam mieszka ewidentnie jego uratowała przyroda natura ma teraz rada też lekcję, że odradza się odradza się ze stanu wydawałoby się bezpowrotnie utraconego ja mam wrażenie jednak dużo się bezpowrotnie traci też fajne, że możemy bardzo nie to zinterpretować dla mnie to jest niezwykle dojmująca książkę ja tej nadziei tam tak naprawdę nie zobaczyłem jak zobaczę jakieś strzępy okruch, ale to było o krok od tego, żeby było lepiej, ale jednak nic się tam ostatecznie idzie lepiej dzieje się coraz gorzej, ale co jest jeszcze inne wrażenia bardzo dobrze jednak stało, ale właśnie z tym trochę nie ten wers idzie dalej poprowadzić dalej, bo nie boję los rozdał karty do następnego rozdziału życia jak już wie, że bezkarnie liście dalej tak będzie dalej jest fantastyczny w tej książce i znowu wrócimy do tej objętości, dlatego że przez to, że ma 112 stron dają się przeczytać dosyć szybko i dosyć ba, mimo że czy też ją szybko jeszcze krótko z tymi bohater z tym bohaterem jednak te 2 niezwykle emocjonalna mimo wszystko punkty kulminacyjne, jakie następują tt największą tragedią takie momenty, które były z tego tragedii zrobił na mnie ogromne wrażenie właśnie to jest największe zaskoczenie książki pomyślę sobie przez notowane w pociągu to jest 1 uwaga drogowego w pociągach jest niewiele proszę państwa nie skusiło o to, że ten nie wiedziałam o tej książce na pociągach jak daleką trasę sprawdźmy na nie żałuje na pociąg gdzieś tam z tego tylko, że jeśli mogę osobistą taką podpowiedź dla dla dla państwa od siebie podać to ja przeczytałem książkę w trakcie przyjemnego weekendowego wyjazdu i teraz wrzucenie takiej cegiełki z takim ładunkiem w tło przyjemnego weekendowego wyjazdu zazgrzytało bardzo, a nie sprawiło, że życie stało się pełniejsze w tamtym momencie tego liczyłem na szczęśliwe powie ani nie ja właśnie byłem pod wrażeniem tego że, chociaż byłem przystałem ta książka gdzieś między Warszawą zachodnią nowym Tomyślem to zdarzyło tak mocno przeżyć tę historię, kiedy dochodziło do tych takich punktów, które dla mnie najważniejsze to to muzyk w oczach wobec tego wobec tego to jest objętościowo jest to niewielki natomiast jest to potężne emocjonalnie nawet jeśli opisana jest w sposób suchy i nie potrafi uchwycić właśnie tego fenomenu, że ten bohater daje się robić sam sobą nie narratorem zdecydowania i te jego życie mówi cały czas mi się wydaje, że część zwyczajne, ale jednak wywołuje tak straszliwe emocje, że mamy bardzo szybko poczułem, że jest moim przyjacielem bardzo szybko zacząłem opłakiwać tego straty to nie zdarza nawet książkę, z którym jestem dłużej, z którymi teoretycznie powinienem się bardziej zaprzyjaźnić, tak więc jest lista ta siła, której do, której wielu pisarzom chyba jest daleko sądzę, ale bohater też niezwykły nie musi się zgodzić się ze mną, bo ja w parlamencie się trochę pogubiłem nie potrafiłem rozpoznać to jest kwestia tylko języka książki czy też oni już jest taki trochę jak odcisk nastąpi nie czuły na wrażenia po tym wydarzeniu dostał tyle w życiu, że miałem wrażenie, że po prostu już dziecko nie wyrywa jakieś stany emocjonalnych egzaltacji jakiś płomyk nadziei on po prostu przyjmuje los, jakim jest wszystkim sam tym inwentarzem szczęście nieszczęść bardziej nieszczęść i po prostu idzie dalej no co co ma co zrobić taki stopień zastanawiam się to już taki człowiek właśnie wyjałowiona wysuszony wzięty z tego co co nas barwne co chciałby się wyrywać nie był stroić pióropusze czy po prostu też język tej książki sprawia, że ja tak czuje o tym człowieku jego wnętrze tego nie potrafiłem sam rozeznać art otworzyłem książkę w otworzyłam książkę zawsze liczę na to, że Piotr będzie miał przygotowane jest cytat tym razem niemających, a nie, bo myślę sobie, że może próbkę dla naszych słuchaczy też i to właśnie ten fragment, który wdaje się z taką jasnością w tej powieści mogę to zapal światło w znalazł dojście od tyłu do swego rodzaju Areny okalającej akwen zwany jeziorem świerkowym patrzą teraz na jego taflę wiele dziesiątek stóp niżej płaską czarną jak płyta obsydian z pobitą cieniem górujących nad nią klifów opisaną podwójnym pierścieniem drzew iglastych i odbić drzew iglastych dalej widział kanadyjską część gór skalistych wciąż opromienionym słońcem odległe Stomil szczyty pokryte śniegiem, jakby ziemia wciąż była w trakcie stworzenia górskie szczyty czerpały swą materię chmur nigdy przedtem nie oglądał tak wspaniałego widoku lasy, w których spędził życie były tak gęste tak wysokie, że z reguły odcinały go od dostrzegania jak daleki jest świat teraz jednak wydawało się jasne, że gór jest pod dostatkiem, że każdy znalazłby tu miejsce dla siebie no chyba podpiszą się pod tymi słowami ci, którzy też odczuwają czasem, że się to natura przyroda daje siły ani inni ludzie, bo w tym przypadku tak było ten człowiek zdecydował się nie tracą mam nadzieję zbyt wiele głównie samotnicze życie i natura była tym co stanowiło jego bateria człowiek, który w celu ratowało prawdopodobnie nigdy nie był wielkim mieście nigdy nie widział oceanu, ale miał te góry miał ten las miał to odrodzoną przyrodę i to chyba w jaki sposób też trzymał na powierzchnię nie pot, ale miał szansę zobaczyć Elvisa Presleya zna pociągach zostawiliśmy wrażeniach z pecha miał szansę na pociągach to jest książka, której rozmawialiśmy w trzeciej odsłonie audycji poczytalni dzisiaj książka, którą napisał Denis Johnson przełożył Tomasz Gałązka, którą wydało wydawnictwo czarne polecamy jak państwo słyszeli doskonale rozmawialiśmy w składzie Marta Perchuć Burzyńska dziękuję bardzo, dziękuję Piotr Bala się również dziękuję ja się nazywa Filipka kurz kilka godzina 18 informacje Radia TOK FM po nich szkoda czasu na złe seriale miłego wieczoru Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: POCZYTALNI

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Podcasty TOK FM oraz internetowe radio TOK+Muzyka teraz 40% taniej. Wybierz pakiet Standardowy i słuchaj gdziekolwiek jesteś

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA