REKLAMA

Roma Ligocka o tym, jak poprzez literaturę odzyskać rodzinę, która zginęła w Zagładzie

Godzina Kultury
Data emisji:
2021-09-18 19:00
Audycja:
W studio:
Czas trwania:
39:21 min.
Udostępnij:

Roma Ligocka mierzy się z przeszłością. W swojej książce "Siła rzeczy" tworzy pamiętnik swojej babci Anny. Babcię pisarki poznajemy 1938 i 1939 roku w Krakowie, tuż przed Zagładą.

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
dobry wieczór przed mikrofonem Marta Perchuć-Burzyńska godzinę kultury czas zacząć dzisiaj w audycji wyjątkowy gość gość, z którym łączą się na linii Warszawa Kraków pisarka malarka autorka bestsellerowej książki dziewczynka w czerwonym płaszczyku Roma Ligocka spędzi zemną z państwem najbliższą godzinę dobry wieczór dobry wieczór, jaki świat dzisiaj panią przywitał pani domu tak sobie pomyślałam, że jesień weszła w nasze życie takim mocnym uderzeniem, kiedy Rozwiń » jechałem do państwa, a to był okrutny teść w tym ciasnym w Krakowie wszyscy dla wszystkich badali parasole biły się z parasolkami samochody z samochodami i pomyślałam sobie to, że to, że daje się ma mocne uderzenie, ale też już myślałam, ponieważ gdzieś ostatnich dniach było w powietrzu, że mam wielką ochotę i też bym to nam wszystkim radziła nie dać się tej jesieni że, żeby nie było tak jak zawsze, że o tej porze roku musimy sobie on właściwie wszystko kończy, a nie narzeka na nasze życie raczej bywanie przybywa ażeby postanowiłam walczyć o takich myśli i Niemiec myślę, że państwa pomoc może nam da, bo właśnie, że wydaje się była trochę jaśniejsza spytam świat, jaki świat panią przywitał, bo świat nie zawsze przyjazny, ale tak naprawdę jedyny, jaki mamy do dyspozycji dzieli się pani najnowszej książce siła rzeczy wydanej przez wydawnictwo literackie na 2, bo jest ten świat, w którym opisuje pani swoje zmagania z czasem i w czasie pandemii, która została panią nica i jest też świat wymyślonego przez panią Dziennika pani babci Anny Abraham RO Wej opisujący kilkanaście miesięcy roku 3008. i 3009. przeżytych tuż przed zagładą tuż przed końcem świata, jaki stał się udziałem pani babci dziadka w Bełżcu w nazistowskim obozie proszę powiedzieć, skąd ten pomysł na to, żeby te 2 rzeczywistości spotkały się w 1 książce jest zresztą myślę, że nie są tak całkiem 2 światy tylko, że to jest 1 świat, który dostał brutalnie rozdzielony i uderzony bo gdyby nie stało się tak wiele rzeczy, które się stało to świat mojej babci przyszedł byłaby nie świat mojej mamy, a ten z kolei mu jak to się działów innych osad ludzkich w innych czasach jeszcze dziś dzieje się w dni niektórych szczęśliwych miejsc na ziemi, a zaczęło się od tego, że napisałem taką książkę dobre dziecko parę lat temu, które próbowałem pokazać jak by losy właśnie 3 kobiet babci mamy i mój i różnorodność, ale też jak to jednak w człowieku dużo jest jest z jego w przypadku kobiet, które były przed nimi kobiety, które żyje dzisiaj i tam, ponieważ bardzo mało wiedziałem mojej babci, bo ona właśnie została zamontowana w Bełżcu, kiedy ja miałam 2 lata, a przedtem widziałem może tylko parę razy w ostatnich czasach kobieta i widział mojej po prostu bardzo mało ma też nie za wiele o nich mówiła, bo no, bo prawdopodobnie bolała ją to te wspomnienia i napisałem takich kilka kilkanaście stron pamiętnika babci wymyślonego, żeby pokazać właśnie też to osoby, które jednak, które jednak myśli uczuć charakteru wywodzą się ja i to spotkało się z takim no prawie można powiedzieć entuzjazmem Czytelników też się szalonym zainteresowaniem, że pisali do mnie pani Roma niech pani publikuje całe pamiętniki ba ci, zakładając oczywiście, że to są autentyczne pamiętniki, które jak gdzieś pan przedwojenna Stryków i tylko jest się nimi podzielić i bez ludzi jest jak nikt tak myślałam o tym od czasu do czasu, że mogłabym rzeczywiście, jeżeli już taki jest wymyślić tego pamiętnika więcej i zorientowałem się, że to potrafię, że i język tamtych czasów przedwojennych może, dlatego że czytam bardzo dużo książek to zawsze interesowało przedwojenną polską, która w porównaniu do dzisiejszej Polski wylewam jakoś taka kolorowa i i ciekawa romantycznie pięknie i w końcu zdecydowałam się, żeby napisać pamiętniki babcie po prostu opublikować jak dużo ich miało być co w nich miał być jeszcze nie wiedziałem, ale chciałam się zmierzyć z tym zadaniem taki pomysł, żeby pokazać, żeby napisać tak, żeby każdy, kto weźmie do ręki dotyczącej rzeczywiście i z takim zamiarem i wielkim zapałem pojechałam na kilkanaście dni dosłownie rolniczej, żeby sobie tam, bo to być, bo lubię tam być poza tym tak sobie wyobraziłam, że moja babcia zespołu był taki przekaz w rodzinie, że jeździ łaska ze strony i wakacji, bo inną i z tym zamiarem pojechałem tam zostałam pandemia nagle niesamowity jakiś sposób podczas zagłady ta katastrofa, która spotkała apelują babcie i cały świat nagle zagroziła mnie to znaczy im nie mogła spotkać katastrofa w końcu śmierć katastrofę inna jakaś taka bardziej cywilizowane, jaka dziś taka bardziej i pełzająca i nieokreślony, ponieważ wróg był niewidzialny, ale równie równie gwałtowne równie niebezpieczny równie groźny i nagle stanęłam wobec tych 2 światów i katastrof, jakby w środku będą i to było początkiem tej właśnie książki, która składa się nie nie tyle jest 2 różnych światów pokazuje co zrobiło się znane z naszym światem naszym życiem od czasu babci i aż do dzisiaj, ale niewątpliwie rzeczą, której najbardziej cieszy to jest to, że do dzisiaj od początku tak jak powstawała wszyscy myśleli, że to jest autentyczny pamiętnik babci i nawet tutaj nasi pracownicy wydawnictwie, który jako pierwszy taki odpis tego rękopisu zajrzeli powiedzieli, że ta ona, aby brać rowerowa to to bardzo jakaś fajna była osoba i ich, że szkoda, że nie znali, a to wszystko było tylko ja właśnie muszę panią oto teraz zapytać w jaki sposób odnajdywała pani sobie ten język babcie obraz merowi, skąd ten czuły słuch, który przecież nie słyszał, a jednak usłyszał odpowiedź jest właściwie jest banalnie proste ja po prostu dużo zawsze dużo czytałam, żeby pisać trzeba czytać cechę w ogóle trzeba czytać ale, żeby ten SUV sobie wyrobić działa naprawdę przeczytać wiele książek i to nie byle jakie tylko takie, które właśnie człowiekowi coś co mówią jakoś do niego przemawiają dla mnie to zawsze były czasy przedwojenne ode mnie zawsze fascynowały co były czasy, bo nie wie na ile dziś ludzie, którzy interesują kulturą to wiedzą, ale były to czasy rozkwitu kultury i na świecie w Polsce w Polsce działało dużo wspaniałych artystów miało to także związek z tym, że Polska była jednak krajem wolnym tolerancyjnym czyste przynajmniej dwudziestolecie i byli tam działali tam artyści żydowscy 9 działali różnymi tym artyści z różnych krajów pisali wspaniałe teatry kabarety firmy PORR Polska robiła znakomite był to naprawdę wspaniały czas i zawsze zawsze się nie interesowałam wypowiedziami klin między iński Piast trudne my Leśmiana no pisarze Maria Dąbrowska, która pisała bardzo specyficzne, ale jak rzeczywistym jakże, jakim jest tylu literat jakiż to był język to zawsze fascynowało porównywała to jeszcze jako dziecko w tym w czasie tym ponurym smutkiem i językiem czasów komunistycznych jako zupełnie inna polszczyzna była jak inne wzorce kulturowe i ponieważ tak żyłem w tamtych czasach no to wykorzystałem cały ten mój słuch, żeby opisać i zawsze interesowałem się modą to część mojego zawodu malarstwem w tym wszystkim co stworzył co otworzyło tamten świat i chciałem w jaki sposób go ocalić od zapomnienia poza tym myślałam sobie to było może największa fascynacja tym wszystkim, że to był ostatni czas, kiedy ludzie mieli jakąś taką niewinność sobie, a mianowicie przekonanie, że nie wszystko człowiek może zrobić człowiekowi, że nawet wojna nawet jakaś katastrofa to jest coś takiego czym zachowujemy jakoś ludzkość jak wiecie państwo jakieś zasady je chociażby przekazania no cokolwiek, że pewne rzeczy się nie zdarzą się zdarzyć się nie głową babcia tam w tym pamiętniku pisze, że do przetrwaliśmy pierwszą wojnę no może to drugą przetrwamy, jeżeli będziemy spokojnie siedzieć w swoim domu to nikt nam nic złego nie zrobi oni jeszcze myśleli nie tylko Papcia, ale ludzie sta tek ktoś idzie, jakie czyta prawda prasy czy o PIT dotyczy to oni nie wierzą w procesie za ile ten fundusz ma prawda ja też miał takie poczucie pani może tak jakby te 2 światy te światy, które pani nazywa trochę 1 światem, że takim ich wspólnym mianownikiem był był lęk, ale też tak myślę lęk przed śmiercią przed odejściem, ale też tak myślę sobie, że w Dzienniku babci paradoksalnie nie jest tego strachu mniej tej świadomości babcie odsuwa pani racji nieszczęście, które się czai na dalszy plan jak najdłużej się da właśnie tak w tonie ona ten lęk jest zupełnie inny ona czuje, że coś złego się stanie, ale w głowie by nie powstało nawet dopuszczenie myśli że, że to co się działo w czasie drugiej wojny światowej, że można ludzi wyrwać z domu składać do prymatu odmówi po prostu palić, bo takie rzeczy cały świat nie wiedział przecież, kiedy doszły do Ameryki pierwsze wiadomości o tym co robią Zyta jest innymi ludźmi w Europie to ludzie w Ameryce nie wierzyli mówili, jakiej bajki, że od czegoś takiego w ogóle nie ma także dlatego nazywam i świat mojej babci świat Żydów krakowskich właśnie żyli sobie spokojnie bezpiecznie kulturalnymi bo, ale też ogólnie światy tamtych czasów i takim światem niewinności, ponieważ oni jeszcze nie wiedzieli do czego może dojść co człowiek może zrobić człowiekowi i do do jakich potworności zdolny zdolny jest człowiek świat myto wiemy i dlatego ten lęk jest nas zawsze nas wszystkich nawet jak sobie uświadamiamy lęku będziemy jeszcze dzisiaj rozmawiać w godzinie kultury moim gościem państwa gościem jest Roma Ligocka pisarka i malarka za chwilę wracamy do naszej rozmowy teraz czas na informacje w TOK FM dobry wieczór raz jeszcze przed mikrofonem Marta Perchuć Burzyńska gościem godzinę kultury dzisiaj Roma Ligocka, która w swojej najnowszej książce siła rzeczy wydanej przez wydawnictwo literackie łączy 2 światy ten świat pandemicznego zatrzymania i lockdownu z latami przedwojennymi opisanymi fikcyjną w Dzienniku babci Anny Abraham zdrowej i dzisiaj pani rano w czasie naszej rozmowy między tymi 2 rzeczywistościach myślę będziemy trochę się przemieszczać czasem przeskakiwać, ale też znajdować punkty wspólne wróćmy donice i pierwszych dni lockdownu zarazy koronawirusa to zamknięcie ten koniec, który panią właśnie zastał nica i był dla pani sytuacją graniczną w jakim sensie przede wszystkim, kiedy dziś na to patrzy z perspektywy już tych znowu 1,5 roku, które minęły myślę sobie, że w pierwszej chwili był była po prostu śmierdzi to znaczy pierwszy sygnał, jakie dostałem, bo żyłem przez kilkanaście dni więcej niż świadoma niczego przekonana, że wszystko świetnie i przyjechałem tylko trochę pobyć na leki 8 i potem nagle okazało się pierwsze zdanie, które słyszałem też możemy wszyscy przynajmniej 80% oraz, a już na pewno od razu nastąpił jakiś taki dziwny przeciera przerażający, lecz złotych wyższe prowadzą do tego, że teraz przyszła wojna ze starymi ludźmi i ludzie, którzy nie są akurat bardzo młodzi to wszyscy są już są starsze i zaraz umrą takie były pierwsze chaotyczne myśli a po czym zobaczyłam świat, którym właśnie przez lata marzyłem to znaczy świat nagle świat uczcił skończył się ten potworny hałas nieustający hałas samochodów przerażające dźwięki muzyki wszystkich jest dyskotek, bo niczym, mimo że chociaż jest cudownym jej wspaniałym europejskim miejscem jest miejscem dzisiaj bardzo głośnym jak wszystkie znane miejsca eksploatowanym do po prostu aż do absurdu, a tu nagle świat uczcił stał się piękny jeszcze raz zobaczyłem chyba od czasu jak nic ja stała się kurortem jakieś 150 lat zobaczyłam puste plaże bez leczy żaków bez muzyki bez bez tłumów ludzi i zobaczyłem to sławną promenady za źle czyni ten ten deptak wspaniały np. przechadzały się Marlena Dietrich i Ikarus o jedno wszyscy sprawni ludzie zobaczyłem jak pusty, że jedyną moją towarzyszką słynnego, która spacerowała sobie po deptaku i właściwie jak każdy artysta spragnione ciszy spokoju równowagi marzyłem o takim świecie czasami marzenie o obraca się coś przerażającego, jeżeli zrealizuje, więc od tego czasu mówi bardzo często nie nam się nie spełniają wszystkie marzenia pisze pani w książce o tych myślach sprzed tamtego czasu pandemicznego m.in. taki fragment, kiedy wspomina pani złote paznokcie pasujące do eleganckich sandałków dzisiaj w tej sytuacji niespokojnej do końca na razie w miarę jeszcze opanowanej myśli sprzed wróciły stało się na nowo myślami pani towarzyszącymi boimy się wydaje, że dość szybko zapominamy jednak tak strasznie szybko zapominamy więcej obserwuje wśród ludzi taką dzicz dziką chęć powetowania sobie z tego roku tak jak, gdybyśmy mieli obowiązek być wiecznie bogaci, więc nieszczęśliwi wiecznie nasyceni i wiecznie pełni wszelkiego dobra, jakby to życie było tylko o to, żeby nam dostatecznych gość w końcu prostych rozrywek i tej obfitości, a tak wcale nie jest dlatego walczy walczy z tym bardzo walcie z tym przede wszystkim sobie, żeby nie próbować powetować sobie nic w życiu nie ma po wysypaniu tam miesiące były na coś potrzebne przynajmniej powinniśmy sobie tak powiedzieć były potrzebne się trochę wyciszy, że trochę uspokoić, żeby przewartościować pewne rzeczy, żeby nie wracać wnosiłem do tego co było przedtem było to co było przedtem nie było tak całkiem dobry może pan miał się stało to nie jest tylko jakimś takim, bo nigdy dawniej jest, że przychodzi z góry z nieba jakaś taka burza, w której może tak jest w naturze może tak jest Meteorologii, ale nie wżyciu w życiu zawsze trochę zależy coś od ludzi myśmy dużym stopniu to katastrofy może nie prowokowali, ale dali dla niej miejsce w naszym świecie te wieczne tłumy te eksploatowanie właśnie każdego ładnego miejsca do absurdu i takie poczucie, że słyszeliśmy, że czy ja jak i PiS niestety bardzo zmieniać nazwy, bo każdemu miejsce może być takie przyjęliśmy, że tam jest ładnie jest jego siadaliśmy samorząd i lecieliśmy bardzo, żeby tak być w jego rodzinnej potem wracaliśmy, więc radni robiliśmy rzeczy absurdalne my wszyscy ja pani nie wiem, ale na pewno większość z nas absurdalnej niepotrzebny i gdybyśmy chociaż czyni z nas, chociaż odrobinkę przy wartości pali nasz rozum jeszcze nasze potrzeby to już byłoby lepiej ja w tej chwili chodzę martwię się, kiedy widzę, że tak mało się zmieniło nas i na zewnątrz to także chodzi o stosunek do nas przez przyjaciół bliskich rodziny tu może stało się najwięcej dobrego, bo jednak mam takie uczucie tego co słyszę czytam osobowe ludzi i leży odkryli np. swoje babcie ciocie matki małych przyjaciół wszystkich tych, których tak bardzo potrzebowali w czasie ten czas pandemiczny ten czas katastrof jest taki czas, w którym pani powiedziała że, że trzeba należy może niektórym się udało właśnie przewartościować pewne sprawy to też jest taki moment, że trochę inaczej zaczyna działać nasza pamięć jakoś inaczej się uruchamia jakiś innych kierunkach i nawiązujące oczywiście do pani książki i do tego Dziennika fikcyjnego jak mówimy babci Anna Bracha merowi tak się zastanawiam jak to jest no bo to jest właśnie pani przypadek jak to jest być pamięcią dziadków pamięcią rodziców trochę pamiętać za nich ja bym nawet nie używała może słowa fikcyjna, bo to da da je komuś, kto tego jeszcze nie czytał takie poczucie, że to jest wymyślone przeze mnie, a ja jak tylko zaczęłam pisać to nagle poczułem, że po prostu ten świat istnieje dla mnie nie w swoim sercu mojej głowie i zrozumiałem jak dalece my wszyscy jesteśmy nie jakimś tworem rzuconym przez Marsjan na ziemie albo jak to mówiła moja mama, kiedy była mała, że sygnał Cyganie będzie od dziś miasta dlatego tak wymagający jest Radek Panas mówiła, że jest początkiem cygańskim, ale naprawdę nie jesteśmy podróbkami tylko jesteśmy tą naszą rodziną jest jest nas dużo z ludzi, którzy byli przed nami, którzy czym są naszymi najbliższymi krewnymi i my jako zostaliśmy ulepieni z podobnej gliny jak oni to zrozumiałam, pisząc książkę i tabletów nie było fikcja po prostu żyłem tym życiem mojej babci myślami tostera i to była fascynacja moja przepisania nigdy jeszcze właściwie nie była taka szczęśliwa jak tylko wtedy, kiedy pisałam to część książki ze świadomością, że to się tragicznie skończy, bo pisarz na ogół nie jest szczęśliwe, kiedy PiS tylko bardzo się Marka z innymi swoimi niedoskonałościami słabościami, a ta książka mnie niosła ja myślę, że ten to ciepło, które w tej książce jest ona się udziela czytelnikom bo, bo mam takie sygnały, że im się tak jakoś zielenie dobrze czyta to książkę właśnie przez to że, że ja po prostu była w tym świecie w mojej babci, więc ja myślę sobie, ponieważ przez całe życie byłoby mnie taka wielka tęsknota, której nikomu właściwie nie życzy tęsknota, żeby mieć normalną zwyczajną rodzinę, żebym mogła wspominać, chociaż rzeczywiście swoją uprawę wielu ludzi, bo przynajmniej przez połowę ich życia jest nimi, żeby mu do rodziny, która była dużą uzgodnioną z rodziną, a w końcu po wojnie wprowadziła się tylko mniej, bo mamy żeby, żeby to było inaczej, że miał tych ludzi znało mogła zmienić tych pań zaprasza dziś oni mnie to wszystko nigdy się w moim życiu nie zdarzyło zawsze o tym marzyłem pamiętam, że jak moja znajoma mówiła, że mierzymy czy jest rodziny na 60 osób to ja sobie myślałam Boże drogi, żeby nie było, chociaż 6 osób i dlatego stworzyłem sobie po prostu rodzinnej teraz mam już teraz po napisaniu tej książki i to pokazuje, że książka bardzo często zmienia czytelnika jest dobra, ale z czasem zmienia autora, bo ja w tej chwili mam babcię dziadka, który sam stworzyłem sobie czasami robią to dzieci, kiedy są np. z pracą rodziców pani sobie jakoś stwarzają, a ja, która ciągle niestety ma może niestety mam dużo dziecka tak sobie myślę, że stworzyłam sobie babcie życia tej ciocie wujków potem pojawiają się też inni członkowie rodziny i oni spotykają mają miłe chwile świętują wspólnie jedzą bawią się co w ogrodzie tak jak ludzie żyją szczególnie w tzw. ktoś mówi pięknych słonecznych przedwojennych czasach, które rzeczywiście trochę takie były teraz ja biorę udział i i to jest to właśnie to jest to dobro, który się chciałem z czytelnikami podzielić, bo oni też biorąc tę książkę do ręki też mogą mieć takie uczucie, że są zaproszeni do tej rodziny rzeczywiście zbudowała pani tak myślę niesamowitą więź ze swoją babcią, mimo że w tym autentycznym życiu tego czasu spędzonego było bardzo bardzo mało, ale też zastanawiałem się czy dopisanie babci takie oddziaływanie trochę jej życia i przeżyć przemyśleń zbliżyło panią do siebie samej, bo myślę, że kiedy odnajdujemy w sobie właśnie tak jak pani powiedziała rodzinę to też gdzieś tam budujemy się na nowo tak tak w moim wypadku to było szczególnie wyraźne, bo ja jednak spędziłem życie dość samotnie nawet nie, dlatego że nie miałam przyjaciół, ale dlatego, że czułem się tak jakoś do niego niepodobne tak odmienna, ale nie trzeba zapominać, że w czasach, kiedy ja dojrzewałem, kiedy się jakoś uwierzyłam sobą samą jak w tym młody człowiek nie było żadnej wiedzy ani o Holokauście w ogóle takiego pojęcia nie było ani o jakich problemach psychicznych trauma to się te słowa się nie pojawiał syndrom tej katastrofy stresu pourazowego tego przez tych pojęć nie było ja musiałam się mierzyć z tym, że jest jakaś dziwna inna samotna nie umiejąca dopasować do takiego normalnego zwykłego życia dzisiaj już wiemy na ten temat dużo więcej, ale dopiero konfrontowanie się z tą postacią babci osoby ciepłej miłej przyjaznej kochającej rodziny kochającej swoje dzieci Pogodnej starającej się jak najwięcej na tych dla swojej rodziny zrobić, a jednocześnie jakieś takie świadomej swojej swojego intelektu swojej urody swojej pozycji domu rodzinie w towarzystwie obracała się, że coś z tego będzie także może będzie, że nie tylko samotny wędrowiec Eden hipoteki innych światów, ale jest też ze zwyczajną kobietą, która kocha rodzinę, która go karmić bliskich ludzi gotować dla innych itd. to jakby rozjaśniło ten ten mówi świadczy o nim nie składa się tylko wzrost myślenie i te kwoty, ale jest jak gdyby realizowane z taką wdzięcznością życzono napełni nie tak jak własną książkę jak wychowała mnie trochę książkę, której rozmawiamy to siła rzeczy wydana przez wydawnictwo literackie i autorka pisarka malarka Roma Ligocka jest dzisiaj gościem godzinę kultury za chwilę wracamy do naszej rozmowy teraz zapraszam państwa na informację w radiu TOK FM trzecia część godzinę kultury dobry wieczór przed mikrofonem Marta Perchuć Burzyńska trzecia część rozmowy z pisarką malarką Romą ligocką witam serdecznie raz jeszcze witam wszystkich naszych słuchaczy jednej z rozmawiamy dzisiaj o najnowszej książce Romy Ligockiej wydanej przez wydawnictwo literackie siłę rzeczy taki tytuł nosi jeszcze zastanawiam co kryje się w tym tytule, bo rzeczy pani książce zajmują ważne miejsce przedmioty, o których pisze pani jako pani wspominając chociażby pandemiczny pobyt licea, ale także rzeczy wracają czasem żal po nich dziennikach pani babci i w ogóle lubię takie gry słowne lubię zabawę słowem leży sobie, że to jest taki wielki luksus i nasz lud nas ludzi piszących, że tak dużo zajmujemy się słowem i tak potrafimy z niego korzystać te, po czym dzień bawić ja z, pisząc książkę zrozumiałem ile ile znaczenie ma ten tytuł siła rzeczy i próbowałem potem pokazać różne takie właśnie niuanse i barwy tego tego tego sformułowania tego tytułu siła rzeczy i to dzięki temu też, a także, dlatego że takie w ogóle miałam zamierzenia, żeby pokazać nie tylko wielkości, ale i małości tego świata to znaczy pokazać z perspektywy takiej dużej wojna, a tu pandemia, a my spośród tego, ale tych małych przyjemności jedzenia przedmiot jonów, bo to zawsze było moją pasją i bardzo zajmowałem się z powodów zawodowych i modą kulturą i wiem jak przedmioty mają wielkie znaczenie w naszym życiu jak one potrafią do nas mówić jak potrafią nas działać ze zegarek, który dostaniemy powiedzmy od końca w dzieciństwie albo pierścionek, który dostajemy od narzeczonego albo para butów, które kupimy za własne składane pieniądze jako studenci to wszystko są dla nas ważne rzeczy i ludzie, którzy myślą, że pisarze artyści w ogóle ktokolwiek żyje oderwany od takich właśnie prozaicznych Boy bodźców od takich niezwykłych rzeczy i to się mylą wszyscy jesteśmy w ubiegłe nie rzeczy poddani tej sile rzeczy, ale też te rzeczy tworzymy jak pomyślimy jak piękne rzeczy wystarczy jakikolwiek z tej Targ staroci jak w Europie namiętnie przez całe życie zwiedziłam targi staroci we wszystkich krajach jak było na całym świecie i jakie tam są kopalnie wiadomości ludzi po ich namiętnościach pasjach ich upodobaniach jak kiedyś dzisiaj bardzo wiele też mowy fabrycznie produktu, ale kiedyś każda walizka każdy notes każda bluzeczkę i być kapelusik były robione ręką ludzką miłością ostatecznością i taką dumą, której teraz troszeczkę mi brakuje dumą, że oto ja wykonałem ten kapelusz albo pokład epoki Polski albo cokolwiek własnymi rękami we własnych pomysłów i to otworzyło taką harmonię świata, która teraz no i ciągle istnieje, bo nie należy narzekać ten świat, ale jest, jakby zaburzona tym o tym zwyczajnym rzeczą zwyczajnym życiu chciałem od etyki tej czy usług także naszym upodobaniom kulinarnym, ale w sposób taki, że nie chodzi o przepisy o nie chodzi jak to wiemy chodzi o to o ten zapach tego są w zimowy wieczór od zapach ciasta z rodzynkami na jakieś święto o zapach jagód letnie popołudnie to wszystko jest częścią naszego świata, które my obserwujemy, ale który nie zawsze potrafimy mówić ja właśnie próbowała o nich mówić i po to, żeby czytelnik mógł sobie o nich czytać pani domu pani domu, a dziewczynka czerwonym płaszczyku czy ona często pani towarzyszy pytam o to bo, bo w Dzienniku pani babci również ta dziewczynka ubrana w czerwony płaszczyk się pojawia i napisała pani takie znamienne słowa dzisiaj wszyscy jesteśmy dziewczynkami czerwonym płaszczyku bardzo dziękuję za to, że pani tak uważnie przeczytała że, że pani zapamiętała bo kiedy człowiek pisze książkę pisze wrzuca takie zdanie na papier jedno czy drugie i tak myśli czy ktoś zauważy czy ktoś czy ktoś jakoś je zajmie co chce przekazać tam jest pamiętny w tej książce jednego z pamiętników babci taka maleńka scenę z babcią dziadkiem są więcej jeszcze przed wojną oglądają taką piękną karuzeli w parku obok nich przychodzi matka z dziewczynką czerwonym płaszczyku zarzuciła to zdanie, żeby przypomnieć pokazać, że ta dziewczynka czerwonym płaszczyku była, jakby takim lejtmotywem mojego życia przynajmniej dorosłego no a potem napisałam rzeczywiście, kiedy zaczęła się pandemia, że teraz wszyscy jesteśmy dziewczętom czerwonym płaszczyku, ponieważ ten lęk przed śmiercią, który en są łączone we mnie w dzieciństwie nie opuszcza zmieni, że on nagle stał się powszechnym udziałem, bo do tej pory wszyscy powiedzą no tak biedna biedna tych musiała dbać o swoje życie jako mała dziewczynka czerwonym płaszczyku czasem, a teraz my się wszyscy wychodzimy na ulicy nie wychodzimy siedzimy w domu boimy się o swoje życie i uciekamy przed czym coś nas goni tak jak uciekała przed przed gestapo czy przed wojną i nagle rozumiemy ten swój lęk ten lęk my teraz ogłaszamy go, ale przekonamy się na pewno niedługo, że ten lęk nas jest lęk nie można tak z dnia na dzień nawet hałas nawet imprezami na czymkolwiek znowu popadaniem to ten szał zakupów szczyt czy tego czym czy wycieczek czy tego rodzaju rzeczy tego lęku nie zauważymy, które raz nas obudzony już będzie dlatego wszyscy jesteśmy teraz to one o poprawie powinny mówić by być w tym sensie, że Bolek ma to do siebie, że jednocześnie pokazuje nam jak bardzo droga jest na naszej egzystencji bardzo po prostu chcę żyć, gdyby nie było lęku to to nie byłoby też radości życia jeśli tak zastanawiałam jako dziecko pytałam dorosłych po to jest ból, że przecież lekarze mogliby zrobić coś takiego, żeby nie było bólu i rzeczywiście mogliby tylko myśmy wtedy takie rzeczy ze sobą sprawiali żelu co ktoś po prostu uległaby zagładzie, bo ból tak samo je jak lęki z tym sygnałem że, że może musimy jakoś się bardziej zadbać musimy się jakoś ratować mniejsze od większą uwagę na testową więcej ta książka zresztą pomogła mi jak żadna do tej pory napisałam i w Polsce 15, a w sumie na na świecie ukazało się około 50, a ta 1 właśnie to pomogło mi takie rzeczy zauważyć że, że nie wszystko nadaremnie i że że można sobie poradzić z własnymi z bólem z lękiem ze słabościami chociażby po momencie, kiedy się akceptuje jakoś tak przyjaźnie traktuje no właśnie opisując, opisując ten stan pandemii i swój stan w lockdownie nica i napisała pani takie słowa książki stały bezradne wobec rzeczywistość no, więc może jednak nie trochę, nawiązując do tego co pani mówiła może są jakimś orężem jakąś obroną książki czytane przeczytana, ale też napisami ja myślę że być może ludzkość znów zrobiły zrobiły jakiś krok do przodu w stronę samoświadomości i książki, które tam miałem sprzed pandemii wyraźnie widać było, że nie nie ogarniają całego spektrum ludzkiego losu, że są znowu taką ucieczką taki bezpieczny świat my mamy tendencję do tego, żeby uciekać takie bezpieczne mniejsze i rzadko kiedy uświadamiamy sobie świat jako całość i nas w tym świecie jak tam w tej pustej nic jej, stając na balkonie mają przed sobą bezkresne morze nad sobą bezkresne niebo wokół siebie bez kresu samotność miała jednocześnie taki związek z tym Święty, który nie rzucono, w którym jest tym, którego nie miała może, gdyby się to nie wydarzyło i wydaje mi się, że każdy z nas, który przeżył pandemie każdy inny sposób miał świadomość, że to jest to się dzieje na świecie na świecie, w którym ja jestem jestem częścią tej katastrofy i częścią tego świata i takie taka świadomość takie uznanie być może właśnie sprawi, że i do literatury będziemy mieli dość żali się stosunek czy będziemy może mądrzej czytać uważniej czytać, że krzewów, które będą teraz pisane no ja byłem moja była jedną z jedno z pierwszych, jeżeli nie pierwsza, która próbowała się z tym problemem uporać świat jest inny niż sobie wyobrażaliśmy, że ludzie piszący, że literatura jak gdyby od daty to co jest należne światu jak gdyby sprosta tym wyzwaniom które, które dzisiaj pisanie sztuk myślenie przed nami stawia musimy dużo więcej ogarnąć dużo więcej zrozumieć niż nam się jeszcze 2 lata temu wydawało pani domu bardzo bardzo dziękuję za za sobotnią godzinę wspólnie spędzoną wypełnioną pani myślami pani refleksją nad światem bardzo nam wszystkim potrzebne także państwo również polecam siłą rzeczy najnowszą książkę Romy Ligockiej wydaną przez wydawnictwo literackie oni też dzisiaj właśnie rozmawiałyśmy była takim pretekstem naszej rozmowy bardzo dziękuję myślę, że dziękuję również myślę, że nie za troskę mam te państwa zbytnio życie jest każdej chwili i smutnej radosne szukajmy tych radości chcę się starałam się też napisać dużo prostych bez ulg życia to nie jest książka dla filozofa chciałby pan dla zwykłego człowieka i takiego właśnie zwykłego człowieka w nas was serdecznie pozdrawia Roma Ligocka bardzo dziękuję Marta Perchuć później również do usłyszenia czesne informacje w TOK FM bardzo dziękuję Pawłowi Olszewskiemu, że pomocni wydać program do usłyszenia za tydzień w sobotę dziewiętnasty w godzinę kultury Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: GODZINA KULTURY

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Podcasty TOK FM oraz internetowe radio TOK+Muzyka teraz 40% taniej. Wybierz pakiet Standardowy i słuchaj gdziekolwiek jesteś

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA