REKLAMA

"Sakrament obłudy. Wspomnienia z seminarium" Robert Samborski

Poczytalni
Data emisji:
2021-12-04 17:00
Audycja:
Czas trwania:
19:40 min.
Udostępnij:

O książce "Sakrament obłudy. Wspomnienia z seminarium" Roberta Samborskiego, wydanej przez wydawnictwo Krytyki Politycznej rozmawiają Piotr Balazs, Małgorzata Wołczyńska i Filip Kekusz.

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
bardzo przyjemnie nam państwa powitać pierwszą sobotę grudnia poczytalny meldują się z kolejnymi propozycjami do przeczytania do przejrzenia do porozmawiania na początek ja nazywam się Piotr Bala ze mną dzisiaj w studiu TOK FM Małgorzata Czyńska dzień dobry Kasiu, dzień dobra, a łączami jest z nami Filipka kurz dzień dobry przed nami książka wydana przez krytykę polityczną wydawnictwo krytyki politycznej książka zatytułowana sakrament obłudy wspomnienia seminarium Rozwiń » książka Roberta sam Morskiego to były duchowny wyrzucony z seminarium i to tuż przed święceniami opisuje to co przydarzyło mu się w życiu w trakcie tych kilku lat seminarium później też kilku lat po seminarium, gdy jak się okazuje próbował jeszcze wrócić na tory i łono kościoła nie wiem czy nazwać osobistym reportażem czy jego osobistymi wrażeniami, ale na początek jeśli mowa o wrażeniach chciałbym was zapytać czy to wam się tę książkę co może sprowokowało do tego, żeby po nią sięgnąć w ramach czytelnych o nich podyskutować Gosi jak to było ciebie i jakie twoje wrażenia po zapoznaniu się z Sakramentem obłudy do mnie oczywiście ciekawość tego jak to wygląda od środka, gdy mężczyzna chcę widzieć człowieka mężczyzna jednak idzie do takiego przybytku, żeby kształcić syna księdza, chociaż to słowo kształcić jak się okazuje też w kontekście tej książki ma takie dość specyficzne znaczenie, jeżeli chodzi o wrażenia dla mnie ta książka jest porażająca początkowo, gdy autor przeszedł do takiego opisu dnia tego, że dzieje jak ten czas w seminarium zorganizowane to tak miałam poczucie, że to jest jakiś tam plan opisane jakaś codzienność specyficzna trudna mające jakieś negatywne skutki ale, ale szłam tak przez tę książkę bez emocji natomiast potem jak zaczęły się opisy kolejnych lat jak zaczęło się opisywanie tego jak to rzeczywiście wygląda, jaka jest kondycja tych relacji międzyludzkich międzyludzkich jak ten świat składa się z do czasów bylejakości jest z takiego podejścia Księże do prac tego stosunku pracy innych jak fatalnej nauczanie, jaką mamy tu przemoc psychiczną i mobbing jak ci seminarzyści są zainteresowani, jaki panuje przepych, jakie są oszustwa tutaj mamy świetne istnieje dary Caritas jedzenie, które trafia do księży do seminarzystów do biskupów i tutaj akurat już na koniec takie osobiste osobista opinia autora co w ogóle prowadzić do tego, że mamy tak wiele czynów pedofilskich w kościele no to mnie jak gdyby ta skala tego wszystkiego poraziła, mimo że o kościele o tym jak to wygląda od środka tych wszystkich jakiś przewinieniach teoretycznie wiemy słyszymy, ale jednak zebranie tego wszystkiego w 1 miejscu opisanie zrobiła na mnie ogromne wrażenia, a Filip ciebie też pociągnęła do tej lektury możliwości zajrzenia za kulisy te seminaryjne kulisy szczerze mówiąc do końca nie pamiętam właśnie próbowałem wymyślić jakąś historię, dlaczego po książkę sięgnąłem, ale chyba trochę z rozpędu i też, dlatego że wydawnictwo krytyki politycznej jest dla mnie jakimś znakiem jakości wobec tego no tak tak ma skonkretyzowane powody, dla których po książkę sięgnąłem nie żałuje teraz odpowiadają za swoje pytanie jak mi się czytało czytało się dobrze dlatego ta książka jest napisana wartkim językiem w nie przesadzone Mn czasem momentami przesadzone być może jeszcze wrócimy, ale dość lekko składnie i przyjemnie co jest o tyle istotne, że Robert Zaborski z tego co wiem dużej bibliografii duży dużego do roku pisarskiego nie ma, a mierzył się bądź sobą tematem trudnym i przede wszystkim z tematem własnej przeszłości, a w takich sytuacjach łatwo pewne narracyjną emocjonalne pułapki, które tutaj chyba Samborski często omija, choć nie zawsze, więc dało się dobrze to jest napisane z pewną dozą czarnego, ale jednak humoru z dużą dozą sarkazmu, ale jednak chyba jeszcze bez przesady, chociaż stosunek Zaborskiego do tego co jego spotkało jest dość dość tego samego początku od tytułu tak naprawdę, ale czy zrobiła ta książka na mnie wrażenie średnie, dlatego że też to co mówiła Gosha pewne rzeczy są znane innych lektur pewnych rzeczy można się na podstawie składania kropek domyślać były tutaj momenty, które świeciły mi w dużej mierze przede wszystkim motywację osób, które do seminarium idą, aczkolwiek jest to pewna pewny psycholog zachowań ze strony ze strony zambrowskiego, dlaczego dlaczego ta grupa społeczna kleru jest cechuje się takimi Janie ani innymi cechami charakteru to były, bo kilka ciekawych analiz analiz na ten temat szkolnych jak mówią nie są poparte żadnymi badaniami jest przede wszystkim opinia Zamorskiego opinia osoby, która zetknęła się z tym środowiskiem tkwiła w nim bardzo intensywnie i mocno wydają się całym sercem przez lata kilka tak, tym bardziej że sam Samborski mówi o tym, że psychologicznego, gdyby takiego wyglądu nie ma to są jego tylko takie obserwacyjne wnioski spostrzeżeniami mówił potem będą uczciwe nawet 300 Łatka może Europę usłyszymy czytam relacje na stronę, która jest mocno zaangażowana w to co przeżyła to opisuje, więc nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak jak na gości na pewno wydaje mi się, że z pewnych miejscach ta książka była nieco przegadana, ale jestem walor poznawczy dość dość istotne pod koniec tej książki znalazłem taki fragment, w którym sam autor informuje nie rości sobie pretensji do obiektywizmu, udzielając odpowiedzi na pytanie zadane na początku tej książki to zdanie ważne bo gdy czytałem, owszem, robiło na mnie wrażenie tu zgłoszą podaje sobie dłoń i czasami byłem wstrząśnięty tymi opowieściami, ale z drugiej strony uderzał we mnie brak tego obiektywizmu to znaczy ma rację Filip mówi, że Robert Samborski z bardzo zaangażowany w to, o czym pisze, bo to przeżył to była jego własna skóra jego emocje jego życie jego i ambicji jego marzenia jego duma itd. tak dalej i trudno obok tego przejść w ogóle bez żadnych emocji bezrefleksyjnie nie dziwię się rysowanie dodajmy jeszcze tak dokładnie tak tak te wszystkie rany psychiczne należy też przypłacił to prawie żywcem do czego przyznaje to, że w seminarium wyleciały, a potem miała oczywiście, bo twierdzi, że to też taka praktyka, że robiono mu nadzieję, że będzie mógł wrócić tym księdzem zostanie, ale do tego nie doszło natomiast ja miałam taki problem w trakcie lektury że, o ile ona sama treść mnie mnie nie zawiodła o tyle zastanawiam się czy to jest mocna czy słabsza strona, że tyle w niej jest tego osobistego bardzo nasączone emocjami to on emocjami stosunku takich opinii bardzo jednoznacznych, z których wynika jak oceniam tych tych ludzi ich potencjał intelektualny poziom itd. tak dalej i czy nie za dużo dla mnie było tego rozgoryczenia tłumią dylemat czy czyta osobistości nie wylewa się dla mnie zbyt wartkim strumieniem przysłaniając reporterską część całej książki mieście podobny dylemat przy lekturze książek nie dla mnie to było ważne istotne, że autor rzeczywiście tym księdzem chciał zostać miał jakieś swoje nadzieje swoje wyobrażenia swoje przekonania swoje ideały nie boi się tego słowa urzec, a potem, gdyby ta rzeczywistość, którą został, w której przebywał doprowadziła do tego, że teraz jest ateistą no i z takim rozgoryczeniem o tym pisze więc, gdyby dla mnie to akurat było na plus ja natomiast miałem problem z momentami, w których przynajmniej ja to tak odczytywałem to moja własna interpretacja czytelnicza, w których my Samborski opisuje innych w taki sposób, jakby on miał być tym najsprytniejszy najbardziej ułożonym bardzo elokwentny najbardziej my wyposażony w te wszystkie razem z takim drogowskazem i nie wiem czy obawy czy to z czego wynika też nie chce się bawić w psychologii chowanie, ale momentami zastanawiałem się czy nie za dużo tego uderzania innych, a pokazywanie siebie, że ja tak nie byłem, że ja sobie lepiej z tym radziłem ja starałem się być ponad to itd. tak dali tego gdzieś chyba dla mnie osobiście czytelnika było za dużo, ale był też surowe w stosunku do siebie tylko to takie jedno zdanie to jego książki prawda akurat podkreślam sobie taki fragment, gdzie pisze o tym jak ta droga do tego, żeby pójść do seminarium się zaczęła, bo zaczęła się od oazy napisały, bo też, gdyby opisuje w ogóle to środowisko oraz liczą jak on prowadzi ewentualnie do właśnie seminarium i napisał, że stałem się dzięki gaży najokrutniejszą kreatura fanatycznym z włoskim wykonawcą SS pańskich metod ślepo wpatrzony wideo radykalnego chrześcijaństwa, więc też w stosunku do siebie potrafił być surowe, choć z drugiej strony pisywał też przypadki także oazowych, gdy on wyróżniał się na tle innych, bo starał się być dla ludzi życzliwy serdeczny przystępny tak dalej tak dalej sad za to dostał później gramy, że właśnie nie był w tym takim nurcie jedno i tak jedno barwnych szkoleniowców tak no bo wyróżnianie się jest napisana w chwilę tej, która po tytuł książki są wspomnienia seminaria wobec tego no i kupuje się sam Morskiego albo się nie kupuje tak naprawdę mam wrażenie trochę teraz może przeczy temu bowiem wcześniej, niemniej jednak, żeby jeśli ktoś opowiada o swoim życiu to ma bardzo jasno sprecyzowane poglądy na temat swojego życia często rzeczywiście, stawiając na tle innych może taka jest ludzka przypadłość nieco się wywyższa albo wręcz przeciwnie nie być obiektywnym dowodem obiektywizm brak obiektywizmu tutaj to jest dyskusja napięcie które, które towarzyszy tej książce towarzyszy nam natomiast no ostatecznie też, że wszystko zależy od tego jakie jakie intencje jakie oczekiwania wobec tej książki, gdyby się tak wydaje mi się z perspektywy, gdybym nie miał oczekiwań wobec tej książki takich jednak jestem pokrywanych to może mniej będą nim się piątego tego tego obiektywizmu, bo odruchowo, kiedy trzeba jeszcze Piotr zdając sobie sprawę, że mam podobną opinię to chciałbym uczcić zaprzeczyć może trochę przekory może, dlatego że jednak tak prywatna historia Samborskiego jest tak intensywna, że trochę daje prawo do tego le my, żeby one intensywność oraz przekładało to refleksja, która przychodzi w trakcie rozmowy teraz wami tego jak słuch no to jest równie intensywnie porozmawiamy jeszcze o tej książce tuż po informacjach Radia TOK FM, które teraz zapraszamy i wracamy do państwa już po chwili poczytalni kłaniają się ponownie rozmawiamy o sakramencie obłudy to wspomnienia z seminarium Roberta sam Morskiego książka wydana przez krytykę polityczną rozmawiamy w gronie Filipka kurz Piotr Bala się Małgorzata Połczyńska w poprzednim wejściu dyskutowaliśmy o tym jak mierzyć tutaj w starciu z tą książką z tymi przeżyciami jak mierzyć poziom subiektywizmu obiektywizmu emocji, które są tutaj naprawdę bardzo wysokim poziomie uzasadnione, bo przecież czytam wspomnienia kogoś, kto na własnej skórze na własnych emocjach przeszedł wszystkie etapy, których tutaj będziemy czytali z Filipem uznaliśmy że, owszem, trochę nas ten subiektywizm wybiją nam się jako czytelnikom oczy, ale z drugiej strony nie używamy tego stwierdzenia jako jako krytykę jako ocenienie słabości tej książki Małgorzata uważa, że to co tam jest ta intensywność jest jak najbardziej na miejscu jak najbardziej uzasadniona, a co myślicie o tym, czego dowiadujemy się o samych faktach o strukturze kształcenia kleru w Polsce czy było coś co was poruszyło z tych opisów, które Samborski tutaj zamieścił trochę sądziłem, że musztra seminarium jest mniej intensywna, że jednak nie jest taki model, w którym każdy kwadrans jest rozpisany i w skali całego tygodnia ma się bardzo niewiele czasu dla siebie dla siebie czasie nawet nie ma w ogóle, bo nawet jeśli jest czas wolny to klerycy wychodzą mogą wychodzić za bramy seminarium dwójkami co najmniej, więc nie sądziłem, że to kreowanie człowieka kreowanie księdza jest aż tak intensywne i aż tak ustrukturyzowane wiadomo, że ustrukturyzowane być może fakty ponownie z samborskim pisuje do czego sam doświadczył sam przeżył sam zaobserwował wobec tego przy każdym z tych faktów można powiedzieć, że Haye być może to jednostkowy przypadek albo przypadek właściwy dla jakiej się, bo to jest jeszcze na ciekawe rzeczy, które może jeszcze potem wrócimy, że ten nie jest także Robert Samborski został z tego seminarium rzuconego w zeszłym sezonie on 2003 roku ustawy do tego seminarium lecznice wobec tego minęło lat kilka, zanim zmierzył się z tym tematem i swoje wspomnienia seminarium przelał na papier to, o czym już wspomnieliśmy to co jest dla mnie najbardziej istotne w tej książce jest wartością dodaną to jest właśnie psychologizowania, która daje trochę w głąb oczywiście ponownie, żeby sobie subiektywne spojrzenie na to jaki jakie trzeba mieć predyspozycje, żeby w tym seminarium przetrwać, a potem odnaleźć w tej zamkniętej strukturze kleru i czerpać z obecności w tej strukturze profili jak mówi bardzo cynicznie akurat pomijam zupełnie temat temat wiary ale, ponieważ Samborski też raczej do samej wiary się mało odnosił, bo to to nie jest jego książki Toya to rozwiązanie w tej narracji to co mnie zaskoczyło natomiast jeśli chodzi o to, czego seminarium uczy tak naprawdę to ten moment, w którym Zamorski opisuje, że wszystko to można było ścisnąć do kilkudniowego kursu my seminaria wypuszczają ludzi kompletnie merytorycznie nieprzygotowanych do zjawisk, z którymi będzie im damy się spotykać i tak w tym kursie brakowałoby praktycznych umiejętności związanych z tym co należy robić podczas mszy, bo tego też się uczyli na chybcika w ostatnim możliwym momencie, bo takich zajęć nie mieli natomiast tak mnie to też oczywiście poruszyła np. filozofia, gdy tak silnymi wg autora była nauczana to kończy syna wieku trzynastym wszystko co później to już nie jest warte wspominania, bo jest bzdurą, jeżeli chodzi o psychologię, a jest taki przedmiot psychologia to głównie koncentruje się na naukach frajda, a już na temat tego co obecnie wiemy na temat umysł człowieka jego funkcjonowania to już się pojawia niekoniecznie chodzi też psychologa to autor twierdzi, że bardzo duża można się nauczyć na temat manipulowania natomiast jakiejś wiedzy na temat tego jak postępować z człowiekiem, który np. jest kryzys tak, bo przecież takie osoby są w kościele takie osoby szukają tego wsparcia w kościele bierze Religi no to takich już tutaj umiejętności w tym seminarium się nie nabywa tak samo, jeżeli chodzi o jakieś kwestie dotyczące podstaw chrześcijaństwa, że tutaj ta wiedza też jest po prostu przekazywana w jakiś sposób bardzo skąpe bardzo nielogiczne niedający żadnych umiejętności, żeby później, gdy np. idzie się nauczać katechezy dyskutować ze swoimi uczniami i wyjaśniać im jakieś kwestie co prawda jeszcze 1 fragment, który chciał zwrócić uwagę całego tego seminaryjnych go procesu Samborski wniósł wniosek, że trudno tam jakąkolwiek równowagę, bo jak opisuje jeśli masz złe oceny jest myśleniem masz dobre oceny jesteśmy całkiem modli się mało jest niewierzący modli się dużo jesteś chory psychicznie itd. tak dalej czytasz kazania skargi ściągnięte z internetu jest złym duszpasterze masz zdolności retoryczne umiesz coś powiedzieć bez przygotowania jest też niebezpiecznym heretykiem, a do tego dochodzą jeszcze te ludzkie słabości namiętności, które sprawiają, że trudno jest wytrwać, gdy pada się np. celem kogoś, kto cie nie lubi zrobi wszystko i to nie jest przez przypadek użyte słowo wszystko, żeby się, żeby się ciebie stamtąd pozbyć mnie poraziła skalą przemocy psychicznej to, że ludziom chłopcom chłopakom omawiana jest np. to, że są chorzy psychicznie to w jaki sposób przybędą przynajmniej w przypadku tego konkretnie seminarium to co tam się pojawiało jak po jakie środki sięgały osoby, które miały sprawować jakąś opiekę wychowywać tych ludzi kształcić co z nimi robili i do czego to może prowadzić tak czy tam do np. alkoholizmu albo do no pewnie też chorób psychicznych sensie, że rączkę do depresji to było dla mnie rzeczywiście porażająca, a podsumowane jeszcze bezkarnością tak przecież rozmawiamy o sakramencie budy książka Roberta Tamborskiego wspomnienia seminarium książka wydana przez krytykę polityczną rozmawiamy w gronie Małgorzata Czyńska Piotr Bala Filipka kurz już za moment my co prawda Filipa zostawimy, ale Filip nie zostawi państwa to może i Piotr uczy zapytam po ciąg dalszy naszej audycji jeszcze 1 książka, którą będziemy bardzo dosłownie kilka sekund trochę inne klimaty wydają się, że sektor lżejsza, aczkolwiek a, choć nie do końca do Tomasza Słomczyńskiego książkę trzeba wydaną przez wydawnictwo czarne będę omawiał z Anną Piekutowska i Katarzyną oraz zostańcie, więc państwo TOK FM jest poczytalny mi Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: POCZYTALNI

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Aż 60% taniej! Największa obniżka cen TOK FM Premium. Teraz podcastowe produkcje oryginalne, podcasty z audycji TOK FM oraz Radio TOK FM bez reklam z 60% zniżką!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA