REKLAMA

Cezary Żak czyta esej Krzysztofa Vargi "Biznesy pana Stacha w nowej Warszawie"

Gościnnie: Mistrzowie Słowa Gazety Wyborczej
Data emisji:
2022-04-29 20:00
Prowadzący:
Czas trwania:
36:37 min.
Udostępnij:

- Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo dbamy o ten wasz Kościół - rzekł z prawdziwą i nagłą pasją Suzin. - Myślałeś kiedyś, czemu tu nie postawiliśmy żadnej cerkwi? Po co nam cerkwie w Warszawie? Wystarczą nam w Moskwie i Petersburgu, my tu chcemy u was katolickich kościołów, im więcej, tym lepiej. I więcej żarliwych księży! - w 60. odcinku "Mistrzów Słowa" Cezary Żak czyta tekst Krzysztofa Vargi. Rozwiń »
Co tydzień w sobotę publikujemy dla klubowiczów "Wyborczej" jeden tekst czytany przez wybitne aktorki i wybitnych aktorów. Dołącz do Klubu "Wyborczej", kupując najwyższy, klubowy pakiet prenumeraty cyfrowej na Wyborcza.pl/prenumerata. Zwiń «

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
dobry witam państwa mistrzach słowa nazywam się już piecza jestem wydawczyni podcastów gazety wyborczej mistrzowie słowa podcast, w którym mistrzowie sceny czytają Mistrzów pióra co tydzień w sobotę przedstawiamy nasze teksty czytane przez wybitne aktorki i wybitnych aktorów jak interes robiłby dziś w Warszawie Stach Wokulski z kim, która herbata smakowała, bo najbardziej czek główny bohater lalki wciąż tęsknił za Izabelą puścić wodze fantazji i zastanówmy się co Rozwiń » bohaterowie lalki porabia Libby po 240 latach przed państwem Cezary Żak z desy pana Stacha w nowej Warszawie Krzysztof Varga pociąg kolei petersburskiej wjechał na warszawski dworzec Aleksandry iński z dziesięciominutowym opóźnieniem co nie było złe, bo kolej na tych ziemiach od stulecia nie trzymały się rozkładów, a wielogodzinne spóźnienia niekończące się przestanki polach i na prowincjonalnych stacjach nikogo już specjalnie nie dziwiły pasażer, który zbierał się do wyjścia bez większego pośpiechu, jakby z ociąganiem mógłby skorzystać z drogi powietrznej, ale bilety na samolot wykupywać trzeba było co najmniej z miesięcznym wyprzedzeniem obostrzenia związane z bezpieczeństwem konieczność przedstawiania dokumentów poświadczonych przez komitet śledczy federacji to wszystko zniechęcało do podróży lotniczych, a Wokulski musiał przyjechać do Warszawy gwałtownie wysiadł z wagonu pierwszej klasy i rozejrzał się po peronie, choć przecież nikt nie miał na niego czekać sprawy do załatwienia znajdowały się w dawnym Śródmieściu od drugiej stronie rzeki, dokąd nikt, kto naprawdę nie musiał się nie wybierał, bo była to przestrzeń zdegenerowana niegościnna depresyjna, choć przecież pełna wspomnień dawnych przyjaźni i miłosnych uniesień duchów kamratów i znajomych cieni porzuconych idei strzępków wiary jakąś lepszą przyszłość tłum wylewające się z trzeciej klasy parł zdesperowana masą ku wyjściu by dopaść węgla busów i upolować jak to się nazywało miejsca siedzące Wokulski minął kilku agresywnych taksówkarzy usiłujących złapać klienta swoje oszukańcze usługi czynione zdezelowanymi kopniakami przeszedłszy przez cuchnące kebabami i odwiecznym brudem hol dworca z ulgą opuścił budynek listopad rozpędzał się leniwie w akompaniamencie odgłosów miasta brzęczenie lekko tania robotów rzężenie węgla busów okrzyków ulicznych sprzedawców konserw i sztucznych serów dusz nica mieszanka mgły wyziewów węglowych spalonej ropy wciskał się do ust szczyt pała gardło piekła w oczy wiele osób nosiło prowizoryczne maski z Gazy nasączonej płynnym bron owa z Seanem co dawało efekt surrealistyczne, jakby ludziom z ust nosa wylewała się niebieska, kto plazma Wokulski nie nosił maski, choć miał jedną z bagażu podręcznym kupioną kiedyś w Moskwie, gdzie oddychać już zupełnie nie dawało a gdzie musiał spędzić sporo czasu, załatwiając interesy związane z dostawami dla armii na bliskim Wschodzie różnica warszawska nie przeszkadzała jego drogi oddechowe dziwny sposób się uodporniły listopadowa pogoda ciepła, ale wilgotna szarym powietrzem i czarnymi chmurami praskich kominów nie odstręcza całego nie lubi raczej suchy upałów oślepiające słońca dręczących go w czasie podróży handlowych do Syrii Egiptu Iraku, gdzie robił najlepsze interesy życia z rosyjskimi siłami ekspedycyjnej to słońce było jego wrogiem i z nim miał porachunki skóra Wokulskiego nosiła w sobie pamięć oparzeń i nawet krótki jej kontakt z promieniami słonecznymi powodował wydobywanie się czerwonych plam na twarzy łuszczenie się naskórka natrętne swędzenie przedramion tłumy pasażerów trzeciej klasy tłoczyły się już do archaicznych węgla busów i inni bili rekordy pojemności ropnia owych marszrutę odjeżdżających z Charkowem spod dworca od strony Kijowskiej Wokulski jednak skierował się bardziej ku targowej, gdzie znajdował się postu limuzyn fiakrzy za dobre pieniądze gotowi byli jechać wszędzie nawet tam, gdzie nikt zdrowy na umyśle by się nie zapuszczał byli zresztą ludzie twardzi dość nieprzyjemnie często weterani wojen bliskowschodnich byli piechocie arze morscy czy gwardziści mężczyźni mający drugie ciemne życie, ale zlecenia wykonywali bez oporów śmiało zapuszczając się nawet takie rejony jak dawne kwartały biurowców na woli Wokulski na razie nie wybierał się na wolę, choć to ona była celem jego podróży z Petersburga dość paradoksalnym, bo przybył do Guberni warszawskiej by spotkać się z człowiekiem, który centralę swej firmy miał w Petersburgu właśnie wcześnie jednak postanowił wybrać się do dawnego Śródmieścia było go stać na takie luksusy jak limuzyna korzystał z tego podobnie jak z bezterminowej przepustki pozwalającej podróżować z Guberni do Guberni bez specjalnych pozwoleń dzięki mocnym papierom przemieszczania się między Petersburgiem i Warszawą nie stanowiło dla niego żadnego wyzwania, pomijając wspomnianą drogę powietrzną co związane było trochę z obsesją służb federalnych na temat zamachów terrorystycznych, a trochę z normalną urzędniczą potrzebą uprzykrzanie ludziom życia szczególnie tym, którzy nie byli rdzennymi Rosjanami, mimo iż formalnie przecież posiadali paszporty federacji i bardzo mocne inne papiery podróże na bliski wschód miały inny priorytet niż zwykły wyjazd do Guberni warszawskiej interesy z tuzinem szły świetnie sowite łapówki dla urzędników prezydenckich zapewniały bezpieczeństwo polityczne fundamentalnie ważne dla dobrego biznesu czy to w Petersburgu Moskwie Kairze czy w Damaszku, a że Wokulski wykazywał ostentacyjne wręcz nie zainteresowanie sprawami politycznymi od czasu do czasu niby przypadkowo, pozwalając sobie jedynie na lekceważące uwagi na temat demo liberałów oraz ich zaślepienia jałowymi wartościami Zachodu prawdziwa Europa jest tutaj lubił powiedzieć, gdy wiedział, że będzie to usłyszano zapamiętane to interesy kwitły jak magnolie w Alejach Euroazjatyckiej wiosną nie widział Izabeli od wielu miesięcy, choć czasami zdawało mu się, że minęły lata dekady epoki podobno ostatnio bawiła na długich wakacjach na Krymie z mężem sztab z kapitanem armii, za którego wyszła usilnie wmawiamy sobie do niego miłości ów sztab kapitan wywodzący się zresztą z dobrej rodziny z trzeciego co do wielkości miasta kraju, choć prowincjonalnego nowo Mikołajewska powiadali był dobrym człowiekiem Wokulski, czując do niego pewną zrozumiałą niechęć wcale nie słabszą silniejszą z tego powodu, że nie znał osobiście nigdy nie widział na oczy nie tylko jego, ale nawet jego zdjęcia i zarazem akceptował ten wybór nadchodzi wżyciu mężczyzny taki moment, gdy sprawy honoru stają się wyłącznie obciążeniem psychicznym i nie warte są nerwów czasu ani pieniędzy rzeczki jak zwykle zrzędzi, że Izabela powinna była wyjść za kogoś innego zastawa oczywiście, bo nie ma lepszego kawalera w całej federacji, a może nawet Eurazji, ale jeśli nie za stara no to przynajmniej za Polaka Warszawy albo Krakowa, a nie za prowincjusza z dalekich rubieży imperium i co z tego, że nowe Mikołajewski jest trzecim miastem większym niż Warszawa z Krakowem razem wzięte to my tutaj żyjemy na prowincji mówił dzieckiem Ochocki im bardziej na wschód tym większa cywilizacja, a ja mogę nie popierać wyborów Izabeli, ale nie odmówię jej pragmatyzmu wyrwać się stąd Ignacy do prawdziwego świata, gdzie można zająć się pracą nauką tworzyć konstruować doskonalić, a nawet kochać przecież o to czyn godny chwały, a nie grzebać się w pamięci rozpaczać nad straconymi szansami tutaj niczego się już dokonać nie da, a ja tylko przecież myślę o tym, żeby wyjechać jak tylko dostanę paszport gdzieś do Europy, a tam są jeszcze możliwości nie tutaj kochanej Ignacy na pewno nie tutaj, ale po co wyjeżdżać drogi Julianie tu nasze miejsce nasi zmarli nasze wspomnienia nigdzie nie będzie u siebie jak tylko tutaj wszyscy powinniśmy być Stach z Izabelą też bo gdzie jak nie tutaj po co ona dlatego sztab kapitana poszła biadolił Rzecki w razie jest sztab z kapitanem, ale nim się obejrzymy będzie pułkownikiem potem generałem, kto wie czy nie zostanie feldmarszałka wojna za wojną na wojnach szybko awansuje i Izabela w całej Guberni warszawskiej nie znalazłaby lepszego kandydata, a nasz strachu co już on już powoli schodzi na coraz niższe piętra podczas gdy ów prowincjonalny sztab kapitan wbiega po schodach długimi ciosami, zanim się zorientujemy przeniesie się Izabela wraz z nim do Moskwy albo do Berlina Rzecki się wówczas narodowi prycha chrząka i szukał, ale argumentów żadnych znaleźć nie potrafił widział przecież on stary opozycjonista, że młodzi tylko chcą stąd wyjechać albo do stolicy, żeby tam jakąś karierę próbować robić albo jeśli się uda na zachód najlepiej na wyspy nigdy już nie wrócić zacząć oddychać świeżym powietrzem nawet jeśli najgorsze prace podejmować zresztą, kto mógł jakieś porządne kwalifikacje zdobyć, chyba że szczęścia, którego było stać by wykształcić się na jakiś petersburskiej albo moskiewskiej uczelni wcisnąć się w ten mały numerus clausus dla studentów nie rdzennie rosyjskich stare kąty menedżer Rzecki nudził wszystkich wokół, ale z drugiej strony jego dobroduszność życzliwość urocza stara świeckość zjednywał mu przyjaciół, a przynajmniej znajomych i wybaczam mu sentymentalne wspomnienia z czasów, gdy Guberni warszawska nosiła jeszcze miano województwa mazowieckiego Warszawa jak lubił mówić koleguję swe starcie wspomnienia rozwijała się najszybciej w całej dawnej tzw. Europie środkowej wszyscy jakoś konfabuluje Emmy mówiąc o naszej młodości lubimy dawne dzieje malować w barwach wiosennych letnich dla dni dzisiejszych, zostawiając nuty jesienne i zimowe Rzecki mieszkał nadal po tamtej stronie rzeki, gdzie Wokulski miał sprawy do załatwienia chciał go nawet Stach odwiedzić w jego norze na krakowskim Przedmieściu tej upadłej arterii, gdzie nikt nie zaglądał jeśli nie miał ku temu nadzwyczajnych powodów szczególnie, gdy odczuwał deficyt odwagi, bo dawny tzw trakt królewski znany był z tego, że utknęły przezeń często swymi terenowymi kopniakami na wielkich kołach bandy otumaniony nową generacją są my rozwydrzonych młodzieńców, odgrywając tam, jakby rekonstrukcje wojen bliskowschodnich, a po prawdzie, szukając wyłącznie okazji do przemocy gwałtu rabunku tamta strona rzeki nie znajdowała się nawet w specjalnym zainteresowaniem milicja ani służb federalnych tych ostatnich przynajmniej oficjalnie, stanowiąc swoistą ziemię niczyją, na której oczywiście swoje interesy robili ludzie wyzbyć zasad nie skłonna respektować prawa nieznający zwykłej przyzwoitości o innych przymiotach duszy czy serca nie wspominając były to kwartały zniszczone zamieszkane przez ludzi zdeprawować innych spał opery zwanych schorowanych na czele duszy i jedyną zaletą lewobrzeżnej Warszawy było relatywnie lepsze niż po drugiej stronie rzeki powietrze, bo cały przemysł ciepłownie węglowe wszystkie Manufaktury pragnące pracować we względnym spokoju nie narażać się na najazd uzbrojonych Rage te rów znajdowały się po stronie praską Grochowskiej jedynie zimą, gdy z sięgnięto biedota ze Śródmieścia Mokotowa czy Żoliborza zaczynała wrzucać do molochów wszystkie możliwe odpadki tego świata dusz nica łapała za gardło i nie chciała puścić często aż do ostatniego tchnienia nieszczęśnika dziwadło Manniak marzyciel powiedział orzec kim dr Szuman, kiedy Wokulski zasiadł za stołem w jego mieszkaniu wstąpi wszy bez zapowiedzi Enia, ale wiedziony przekonaniem, że nie praktykujący od dawna lekarz siedzi u siebie, bo dawno już stracił wszelkie zainteresowanie rzeczywistością zarówno węglową, jaki wirtualną, ale kocham go co zrobić wzruszył ramionami Stachu owijając się szczelniej płaszczem, bo natrętna wilgoć mieszkania dr dawała się we znaki, a ściślej kości od razu poczuł jakieś, śmiejąc się bóle pod skórą Schuman spojrzał na niego z pobłażaniem, jakim obdarza się sympatycznego głupka, gdybyś chciał kochać wszystkich kobiety przyjaciół nawet Polska chciałby kochać obawiam się, ale to są ułudy widma duchy, a Azja i kto plazmy kochać się nie da w człowieka z krwi kości też zresztą poza tym co się w ogóle jeszcze do kochania nadaje kultura nauka zapytał głupio Wokulski biorąc do ręki kubek z ciałem patrząc podejrzliwie na parter z nalewką, jaką Schuman polał okazji odwiedzin Stacha naukę zakrztusił się Schuman zahaczał złapał powietrze odetchnął głęboko i nauk dzisiaj kochać to takie chodzić na cmentarz wykopywać truchło dawnej kochanki uprawiać z nią nekrofilię powiedział, a Wokulski poczuł, że robi mu się niedobrze sięgnął szybko naparstek nalewka miała smak piołunu ja już nawet żadnych pacjentów nie mam Ross żalił się Schuman wszyscy chodzą do znachorów chociaż, ale za darmo może dlatego chodzą zastanowił się głośno Wokulski jak coś za darmo to nikt nie docenia bierz, choć rubla albo 2, ale bierze za poradę wtedy może uwierzą, że naprawdę chcesz ich leczyć nie rób chodzi, chociaż znachor za darmo nie leczy za pieniądze za węgiel za konserwy jak przeliczyć to sławnemu zna Horowitz 10 krocie lepiej się powodzi niż uznanemu lekarzowi znachor i ksiądz to są teraz najlepsze profesję prace mają jeść co mają i czym się ogrzać nikt się ich nie czepia, bo nawet federalni nie dobierają im się do skóry idzie o to, że mi ludzie nie wierzą, a jemu tak czy ja bym wróble brał czy nie brał żadna różnica podobnie jak szarlatana czy człowiek umrze wcześniej czy później, a umrze przecież też nic to nie zmienia w tym nie wiesz Stachu co tu się dzieje w tym mieście szczególnie po tej stronie rzeki, bo po wschodniej jeszcze jakoś Dycha ledwo, ale pycha, lecz my tutaj żyjemy wszyscy jak na pokładzie wielkiego statku szaleńców statku pijanego, który szef wciąż przez fale, ale nabiera wody, a załoga i pasażerowie swoim błędzie nawet tego nie widzą, walcząc o resztki okrętowej kuchni, a może chodzą, bo znachor słucha ich bajdurzenie ciepło jest współczujący nie tak jak ty surowy zasadniczy pryncypialny zawsze miałeś wymagania wobec pacjentów, a znachor nie ma dla niego pacjent nieodmiennie niewinny nie on swe zdrowie rujnuje, ale złe moce prawdziwi lekarze, którzy nieszczęsnego oszukują ludzie pragną by ich wysłuchać by pochylić się czule nad ich żalami pretensjami do świata do losu Schuman westchnął ostentacyjnie wzruszy ramionami zapytał czy dolać nalewki, ale Wokulski odmówił nie po to, przyjechał do Warszawy, żeby upijać się na smutno roszczeniową wstał już żegnał, gdy Schumann zapytał czy nie chce odwiedzić Rzeckiego, który z takiej niespodzianki by się ucieszył jak dziecko pragną jeszcze dodać, że stare kąty menedżer w istocie dziecinnie coraz bardziej, żyjąc wyłącznie w świecie baśni fantazji, ale odpuścił sobie, bo w końcu, gdzie on sam jak nie w krainie myślenia jutro odwiedzę powiedział Wokulski, zbierając się do wyjścia dziś mam jeszcze pewne sprawy do załatwienia biznesy dodał tonem usprawiedliwienia, jakby przyjeżdżał do tego miasta też czym innym wiedziony niż interesami wyszedł otrzymana, zostawiając dr przepełnionego czarną żółcią i wezwał wszy limuzynę kazał się wieźć na dawne rondo Daszyńskiego dziś zwanej rondem Dzierżyńskiego, gdzie zaczynała się dzielnica mroku tam dymy węglowe już niemal zupełnie nie dochodziły i można było śmielej odetchnąć głębiej nabrać powietrza bez strachu, że dusz nica ściśnie płuca jak gąbkę zabawnym zdawało się Wokulski Emu, że te okolice ledwo ponad 100 lat temu zapełnione były jeszcze wielkimi fabrykami zakładami produkującymi żarówki proszki doprania silniki półprzewodniki, a potem to wszystko wyburzono bez litości sentymentu by w tych miejscach zbudować nie mosiężne jak na warszawskie warunki, gdzie niebo zawsze nisko wisiały nad miastem biurowce hotele apartamenty i że potem to wszystko tak nisko upadło, chociaż wciąż stoi Wokulski wysiadł z limuzyny, a ta natychmiast odjechała wszedł do jednego z tych smukłych martwych budynków przy rondzie Dzierżyńskiego, gdzie kiedyś masy ludzkie zasiedla piętra pokoje biegały po korytarzach udawanym pośpiechu, symulując wielkie zaangażowanie bądź ślęczał przed monitorami, a teraz wypełniała te miejsca cisza i bez ludność, choć tworzono tu więcej i to bardziej doniosłych rzeczy niż wówczas, gdy produkowano jedynie giga bajty ułudy i trillion nieistniejących pieniędzy minął ponurego mężczyznę, który udawał, że nie zwraca na niego uwagi, choć wiedział kim Stach jest przede wszystkim wiedział do kogo idzie i że należy go przepuścić wsiadł do windy i wcisnął 33, a kabina poszybowała ciszej niż jego oddech to wszystko konserwował, kto naprawia, kto utrzymywał te ogromną konstrukcję przy życiu i zastanawiał się nie, widząc wokół żadnych małych elektrowni, które w całym mieście dostarczały życiodajny prąd ciepło za rondem Dzierżyńskiego było już wyłącznie wymarłe dzielnica, gdzie całe wielkie kwartały zasiedlali pojedynczy Robinson nowie starający się nikomu specjalnie nie rzucać w oczy co nie było trudne, bo nikt tam jeździ budynek miał mieć własne autonomiczne zasilanie było jak statek kosmiczny, który na chwilę przycupnął w zgliszczach upadłej cywilizacji ziemskiej, ale zaraz odleci nie, widząc dla siebie nic ciekawego Suzin siedział w staroświeckim fotelu, jakby wykradziony z teatralnej rekwizytorni, popijając herbatę ze srebrnego Samowara i była w tym tandetna ostentacja, której Wokulski nie lubił, a sam powiedział z emfazą, podnosząc filiżankę jak do toastu najlepsza bita i Stachu Witaj odpraw Wokulski i nie czekając na zaproszenie rozsiadł się w drugim fotelu i czuł jak lekko się zapada stary mebel zmęczony herbata wzmocni rzezi pozwól, że naleje to prawdziwa herbata nie żaden Tsai zabiłeś Schumanna lepszej nie wypijesz w całej Warszawie, chyba że u Repnina w Pałacu gubernatorskiego, ale tam raczej zapraszać nie będą wybacz gracze, ale za wysokie progi jak to mówicie jeśli chodzi o węgiel zaczął Wokulski, kręcąc się nieco zbyt nerwowo w fotelu i zastanawiając, jakiego argumentu użyć, choć zdawało się, że po drodze z Petersburga potem jadąc limuzyną wszystko dokładnie przemyślał, ale Suzin zawsze go trącał poczucia swej wartości i doświadczenia negocjacyjnego, a węgiel Reni machnął wolną od filiżanki ręką Rosjanin węgiel to jest drobiazg tu się dogadamy, owszem, ceny trzeba podnieść, bo koszty wydobycia wzrastają, ale do, czego innego jak do potrzebuje przyjacielu Wokulski się zaniepokoił, bo wyczuł, że to spotkanie może mieć o wiele poważniejsze konsekwencje niż początkowo spodziewał jest też mój przyjacielu człowiekiem honoru zasad prawdziwym polskim patriotą pociągnął Suzin wysokim tonem szanuje to naprawy nigdy nie miałem nic przeciw swojemu nie skrywane mu dystansowe do naszych działań nawet bardziej przez to cenie, bo nie lubię przemijalności od przychylności, jaką spotykamy się w tym kraju nader często robił się bydło jak po zbyt dużej ilości chałwy nie jestem patriotą jestem biznesmenem powiedział Wokulski nic mnie nie łączy z opozycją z podziemiem z całą tą mierzą starał się nadać Głosowi brzmienie lekceważenia to my utrzymujemy tych waszych patriotów powiedział Suzin bez prawdziwych polskich patriotów to my byśmy tu mieli o wiele więcej pracy, ale niestety są pewne sugestie, a może nawet decyzję, a przynajmniej przekonanie, że to jednak trochę za mało, że tutaj potrzeba jakiegoś wstrząsu, bo wkrada się marazm marazm oraz intelektualne lenistwo Suzin uśmiechnął się jakoś melancholijnie smutna może nawet z pobłażaniem i Stachu znał go od lat od stuleci wręcz tak musi przynajmniej zdawało od co najmniej za przyszłego wieku, ale nigdy duszy Suzina nie przejrzał sytuacja międzynarodowa drogi to jest niestety klucz oraz przyczyna westchnął Suzin odkręcając kranik samo uważa sytuacja międzynarodowa, którą nie chcecie też za głęboko wprowadzać bycie nie zanudzić, ale przecież czytasz prasę ma ogólne rozeznanie i to rozeznanie powinno starczyć, bo są też rzeczy, o których byś nie chciał wiedzieć, bo po, co gdyby wszystko powiedzieć ludziom całą tzw. prawdę której, jakoby się nieustannie domagają to szybko by się okazało, że wcale nie chcieli jej poznać nie bardzo rozumiem skrzywił się Wokulski mieliśmy rozmawiać o kontyngentach węgla chodzi też o to, żeby zmobilizować strony kościół jakoś się zrobił puzzli Ewy zgorzkniały i niepewny swoich przekonań wycofany kościół zdziwił się Wokulski ja nie mam nic wspólnego z kościołem nie znam duchownych wierzących ludzi praktykujących, ale znasz ludzi, którzy znają żarliwych duchownych znasz ludzi, którzy sami są żarliwie znasz prawdziwych katolików niezłomnie przywiązanym do wiary musisz ich tylko lekko trik bądź palce, żeby się obudzili rozpalili gasnące ogień wiary rzymskiej by oni potem trik Meli tych duchownych by ci zaczęli głosić kazania przy, których się nie zasypia z nudów nie oględzin ekumeniczne nie tylko wskazali co jest źródłem albo kto raczej jest źródłem polskich nieszczęść co obchodzi, żeby budzić kościół Wokulski przestawał już zupełnie rozumieć, o co idzie, gdy mowa była o kontyngentach węgla wiedział czym sprawa, kiedy nawet miał dyskretnie przewieźć broń jakiś ciemny zapomniany zakątek świata pojmował wszystkie tego komplikacje teraz jednak był jak dziecko w ciemnym lesie nic nie pojmował trochę zaczynam się bać nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo dbamy o ten wasz kościół rzekł z prawdziwą i nagłą pasję usługi myślałeś kiedyś czemu tu nie postawiliśmy żadnej cerkwi oprócz tych co stoją od stuleci po co nam cerkwie w Warszawie wystarczą nam w Moskwie Petersburgu my tu chcemy was katolickich kościołów i więcej tym lepiej i więcej żarliwych księży strachu, jaki ty czasami dziecinny jest normalnie trzeźwy rozsądny biznesmen, ale co jakiś czas się tobie budzi to polskie dziecko rozkapryszony obrażone domagające się zabawek, których inne dzieci nie mają ja do kościoła nie chodzę ja sobie radzę bez Boga bardzo dobrze mnie muszą się zgadzać pieniądze jak się pieniądze zgadzają i kontrahent uczciwy to ja nie potrzebuje do tego pisma Świętego powiedział Wokulski i chorób no trochę zbyt głośno sam był przepyszny smak tak głęboki ożywczy zarazem, że Schuman by oszalał ze szczęścia, gdyby mógł się napić Wokulski pomyślał, że dzieckiem mu też jak Szymonowi należałaby się tak głębia SAMU by osłodzić przepełnioną goryczą starość może tylko dlatego miasta byłbym w stanie coś jeszcze zrobić boję kocham kocham płacze nad nim, widząc jego upadek jego ponowną peryferyjność zaściankowość płacze nad odeszło z dumą honorem i wpadł Wokulski niesmaczną egzaltacji, ale zrozumiałą przecież, bo nie tyle miasto wchłonie tyle Warszawy rozchodziło i ile pewną jej dawną mieszkanka, o której zapomnieć nie potrafił nawet suchych syryjskich czy egipskich Piaskach, a co dopiero tutaj, gdy na każdym kroku spotykał się jej wspomnienie to wasze miasto niezłomne, do którego wkraczał zawsze każdy, kto chciał i robił swoje porządki jak chciał, których usługi Warszawa to zawsze była najłatwiejsza dla rządu taka dziecka do wzięcia czy szedł ze Wschodu na zachód Zachodu na wschód czy też przychodzi od północy przestańcie żyć legendami mitami ja lubię czytać mity greckie mity rzymskie, bo dużo się z nich można nauczyć o ludziach, bo to jest fundament kultury europejskiej, ale co mi pomóc i tak polskich czy mity Polski, choć w małym stopniu dołożyły się do kultury europejskiej Polski milczał w duchu przyznawał służy nowi racje i nie miał argumentów by się z nim spierać nie ma wyjścia przyjacielu powiedział z udawanym smutkiem służy, jakby się nawet chciał to od tego nie uciekniesz mam 1 warunek twardo powiedział Wokulski i Suzin się zdziwił szczerze, że Stachu nagle taki inny straceńczej nie ma to jest umowa bez warunków tutaj nie ma marginesu na negocjacje przyjacielu, ale powiedz dla czystości swojego sumienia ja wysłucham życzliwie zrobić tak, że Schuman i Rzecki dostaną nie wiadomo kogo dużo, a samo zorganizuje go przez swoje kontakty wezmą na siebie twoi przełożeni, a nawet możesz ukraść Repnin nowi nie obchodzi mnie to niema innych warunków chcę tylko, żeby Schuman Rzecki mogli się napić prawdziwej herbaty Suzin podniósł ręce kabotyna z kim geście poddania oczywiście zajmę się tym z radością bezinteresownej przysługi dla starych przyjaciół są dla mnie zawsze szczęściem powiedział z nie udawano obłudą i dziękuję westchnął Wokulski przynajmniej tyle udało mu się załatwić teraz słucham przyjacielu zaakcentował ostatnie słowo, żeby Rosjanin wyczuł sarkazm, ale ten nie zwrócił na to uwagi trzeba ruszyć zgodność miały plemię trzeba wlać w polskie serca odwagę ruszyć trud trudów lud ludów wskrzesi chcieli narodu dawne bohater jej Suzin napawał się swoją zabawę literacką trzeba, żeby wybuchł Płomień i wylała się wrząca lawa szczegółów zresztą dowiesz się nie ode mnie, a ci tylko mówię, że się dowiesz i że zajmie się tym prawdziwą pasją Wokulski milczał i czekał nasz rozmówca się gada nasyci swą elokwencją władzą nawet łaskawości, bo wszak Suzin czuł, że jest dla Wokulskiego nadzwyczaj łaskawy chcę ci przedstawić swój kontakt zresztą chyba znasz uśmiechnął się, jakby przepraszająco Wokulski jeszcze bardziej niż ostentacji lub usługi na tych uśmieszki ów i niewinnych jadowitych idących do samego serca będzie się nazywał Marią i musisz się do tego imienia przyzwyczaić także nigdy inne imieniem możecie wyjść z ust to od dawna bardzo bliska nam przyjaciółka będzie twoim kontaktem i twoją prowadzącą zarazem mówiąc krótko będzie swoją szefową, której winien szacunek lojalność mam nadzieję, że nie ma nic przeciwko temu, żeby podlegać kobiecie, a mam wyjście powiedział zrezygnowany Stachu drzwi pokoju otworzyły się i weszła nadal wiotka porcelanowa pień na zimna, ale zarazem stąpając zasadniczo twardym krokiem w stroju skromnym, lecz od razu było widać, że nie tanim uszytym bez żadnej ostentacji, lecz zauważalną elegancją zdało mu się, że jedynie jej cera, jakby nieco poczem miała, lecz wszystko inne oczy włosy usta i nie dotknięte nim jak zostały przez upływ czasu nazywam się Maria powiedziała podała mu rękę jej uścisk był zadziwiająco mocny jak nigdy ZARY Żak tak dla państwa przeczytał esej Krzysztofa Vargi pt. biznesy pana Stacha w nowej Warszawie, który ukazał się na łamach magazynów wolna sobota polecamy się z kolejnym odcinkiem Mistrzów słowa już za tydzień dziękujemy, że są państwo z nami w klubie wyborczej do usłyszenia Urszula Pietrzak Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: GOŚCINNIE: MISTRZOWIE SŁOWA GAZETY WYBORCZEJ

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM Premium teraz 40% taniej. Wybierz pakiet z aplikacją mobilną - podcasty, audycje i radio bez reklam zawsze pod ręką.

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA