REKLAMA

Część 1, rozdział 3

Gambit
Data emisji:
2022-06-27 03:00
Audycja:
Czas trwania:
20:30 min.
Udostępnij:

Ten odcinek to fragment książki "Gambit" Macieja Siembiedy. By słuchać od początku, przejdź do pierwszego odcinka.

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
dzień 1943 roku Chudy wyrostek w czapce z demobilu wełnianych na Łużnikach stanął na pedałach rikszy hamując przed hotelem Savoy pojazd pokonał jeszcze kilka metrów sunąc po oblodzonym bruku nowego światu Wanda zapłaciła ostrożnie wstała z siedzenia rikszy drewniana podeszwa trzewików nie została stworzona do spacerów po oblodzonych trotuarach mimo to zdecydowała, że wysiądzie wcześniej i przejdzie piechotą do Café Bodo przy pobliskiej Foksal trasy, gdzie umówiła się Rozwiń » z Marysią dla lepszego kamuflażu przywołała gestem dłoni zdobionego Gazy ciężej kupiła nowy Kurier warszawski propagandowego szmat ławce wydawanego po polsku przez okupantem chłopak uchylił czapki Bogna coś o zwycięstwach Wehrmachtu na froncie wschodnim, którym donosiła gazetę, a potem splunął zaniósł pogardą co Wanda dostrzegła w szybie kamienicy litera w lipcowym kapeluszu modnym palcie e-Toll Lisa i czarnych rękawiczkach śmiało mogła uchodzić za esesmani z kufla ME, zwłaszcza z kurierem w dłoni powolnym ruchem odchyliła mankiet parta udała, że patrzymy zegarek czasem rozejrzała się po ulicy nie zauważyła niczego podejrzanego poprawiła włosy potraktowane z prawej strony kapelusza, które wcale poprawie nie wymagały uniosła podbródek weszła do kawiarni wybrała dyskretny stolik pod ścianę, choć o tej porze Café Bodo świeciła jeszcze pustkami bywalcy ściągali znacznie później, gdy występowali fok lub Ćwiklińska Wanda powstrzymała się resztką woli, aby podbiec do dawno niewidziane narzeczonej Romka przeszła przez cale nonszalanckim krokiem ze planowaną minął na multi, która dobrze sobie radzi podczas okupacji dopiero gdy przywitały, całując powietrza obok swoich policzków usiadły Wanda sypnęła, że Marysiu, dlaczego się nie odzywała się od kilku tygodni nie mam kontaktu z sekcją nie wiem co się dzieje Anda była kompletnie zdezorientowana sekcją Han, do której mnie poleciła ciało Marysi pokryły kropelki potu sięgnęła do torebki po chusteczkę i wytarła i badawczą, rozglądając się po sali postradała rozum sekcja Hani istnieje od kiedy gestapo aresztowało jej wódce z Wandy mówią w gardle jak nie istnieje powtórzyła przecież podporucznik Hanka wydostał się z Pawiaka od wielu miesięcy spotykamy się regularnie wszyscy mamy zadania ja też rysie popatrzyła na nią jak na istotę z innej planety, ale szybko zaczyna dopasowywać do siebie fragmenty układanki posłucha uważnie szepnęła, kładąc dłoń na przedramieniu Wandy, kiedy Hanka wyszedł z Pawiaka sprawdzaliśmy go, bo coś za gładko się to wszystko było nie dostał żadnych rozkazów sekcja została zawieszona pod koniec ubiegłego roku my przecież były sprawy panda chciała zaprotestować, ale powstrzymał ją wzrok Marysi w was wykorzystywał rozumiesz jako przykrywkę, dlaczego nie powiedziała o tym wcześniej Wanda z trudem stłumiła wybuch, dlaczego to mi opowiedziała się, że chodzić na zebrania dobrze wiesz dlaczego, bo o tym nie rozmawiamy takie są zasady jako przykrywkę, czego przykrywkę Wanda była bliska załamania Marysia nieznacznie pochyliła się w jej stronę por. Hanka to Niemiec agent gestapo stwierdziła na tyle stanowczo, że pozbawiło to one by ochotę na wszelkie co ty mówisz nie to niemożliwe musi być jakieś nieporozumienie naprawdę nazywa się Ludwik CAL Stein Wanda poczuł jak podłoga kawiarni usuwa jej się spod krzesła chwyciła dłoń blat stolika, aby nie stracić równowagi oddychała ciężko łapczywie jak ktoś komu nagle odcięto dopływ powietrza mając przed wami oficera konspiracji naprawdę prowadził własną sekcję cha na usługach gestapo cisza popatrzyłem na nią uważnie domyślając się powodu takiej reakcji blanką Kaczorowską pewnie pamiętasz kina redaktor wraz z żoną szwagrem wydali Niemcom wielu naszych dowódców i współpracowników wywiadu AK prawdopodobnie również gen. Grota wczoraj na kark stajnie miano wykonać wyrok śmierci, ale ten drań zniknę zaszył się w dzielnicy niemieckiej, skąd pewnie długo nie wyścigi nosa oznacza, że nie potrzebuje już fikcyjnej sekcji cha i wydawać wszystkich rozumiesz Marysia położyła na blacie i przesunęła w jej stronę klucze związane z 8 od lokalu na Żoliborzu wyjaśniła ten większy jest od bramy adres znasz Kalksteina o nim nie wie dziś przenocują tam, ale jutro przed godziną policyjną macie już nie być w Warszawie mamy zawiadomimy, że musiała pilnie wyjechać u mamy przykryła Wanda oczy i wilgotne cały on tego nie przeżyje od początku wojny straciła już męża potem syna wiesz przecież tylko ja zostałem Marysia przełknął ślinę zniecierpliwiona rozejrzała się po sali nie lubiła trzeba było pomyśleć o tym przed złożeniem przysięgi spytała chłodno a, widząc Muzy pęczniejąc w oczach przyjaciółki dodała dla matki lepsza będzie wiadomość, że żyjesz jesteś bezpieczna niż budzenie się ze świadomością, że właśnie na Szucha wbijają drzazgi pod paznokcie, a potem zapisują usta i rozstrzelają gdzieś w lesie aż zapasowe życiorys spytała po chwili Marysia pieniądze karty adres poza Warszawą nie mam będę powoli dochodziła do siebie, ale pojadę do krewnych do bez szczegółów przerwała Marysia lepiej, żeby ich nie znała podniosła się z krzesła i dyskretnie położyła na stoliku skrawek bibułki, w którym zostanie jutro dobre papiery trochę dolarów nadal jest hasło odzew na uczcimy pamięć i spal w popielniczce wyjaśniła, wyciągając w stronę Wandy otwartą srebrną papierośnicę, podając ogień do zobaczenia w lepszych czasach dodała tonem, który miał dodać otuchy i ucałowała przyjaciółkę obydwa policzki, więc tak to się kończy pomyślała z goryczą jadąc zatłoczonym tramwajem w kierunku Żoliborza 7 wojował w konspiracji niema co tylko powinszowania odruchowo spojrzała na swoje odbicie w szybie tramwaju nagle dostrzegła, że otaczają ją nienawistne spojrzenia stłoczonych wokół ludzi tym razem zerknęła na tafle szkła w lekkim popłochu niegdyś wyglądały jak Bulka z przedziałów przedniej części wagonu Nur für Deutsche jeszcze kurczowo ściskała dłoń Kurier poczuła, że niemal ją parzy chciała rzucić gdziekolwiek byle natychmiast, ale tłum był zbyt gęsty przyszło do głowy, że ostentacyjnie gniecie gazety w dłoni pod jakiemuś wyrostka z poleceniem, aby wyrzucił do główną, ale w tej samej chwili przypomniała sobie przestrogi instruktorów byłoby karygodne zwrócenie na siebie uwagi wiadomość wypowiedziana głośno wobec tłumu obcych ludzi jestem kimś innym niż myślicie, a Kurier to mój kamuflaż opanowała się i odwróciła do okna, próbując nie patrzeć na pasażerów tramwaju i wyrzucić ze świadomości wrogów, jakby tu w ogóle nie było, jakby jej życie właśnie legło w gruzach, jakby jej ukochany bohater podziemia właśnie nie okazał się agentem gestapo, który wydał Niemcom komendanta armii krajowej w tej właśnie przestała być żołnierzem żona przesuwający się za oknem skutej zimnem zmęczony pejzaż okupowanej Warszawy i poczuła ostry piekący żal za miastem, które będzie musiała zostawić wraz z matką konspirację i marzeniami być może na zawsze przez chwilę wydaje się, że wśród przechodniów na trotuarze widzi ppor. Hankę w kapeluszu nasunięty meczową zielonym szaliku zrobionym na drutach płaszczu z postawionym kołnierzem przywołała się do porządku świadomością, że tramwaj przejeżdża przez Marymont, a nie plac 3 krzyży, czyli centrum dzielnicy niemieckiej, w której ukrył się Hanka będę usiłowała przypomnieć sobie szczegóły rozmowy w kasie body minęło od nich nie więcej niż 40 minut, ale miała wrażenie, jakby to było wieki temu zupełnie innym życiu powiedziała, że CAL Stein i że jest Niemcem Anda ponownie poczuła łzy napływające do oczu, ale w ułamku sekundy przed Piła jest gniew tramwaj zatrzymał się w pobliżu ulicy słonecznej, kiedy wrodzy ludzie otworzyli drzwi wagonu oraz trąciła ich niemal potykając się na stopniach wybiegła z hut, który spoliczkował ją jak lekarz przywołujący pacjenta zamglenia była jedna z tych eleganckich modernistycznych kamienic zbudowanych kilkanaście lat wcześniej urzędniczej części Żoliborza nie miała służb łupki ani dozorcy to dobrze to eliminowało niepotrzebne spojrzenia, kto wie może nawet pytania w stylu, a Szanowna pani NK to za pozwoleniem do kogo Wanda pchnęła ciężkie drzwi od klatki schodowej i pokonała 2 kondygnacje, starając się iść jak najciszej po kamiennych stopniach w żadnym z nowoczesnych wypukłych wizję rów rozmiarach spodków pod szklanki z Motyką w Café Bodo nie pojawił się nawet najmniejszy refleks mogło znaczyć tylko jedno nikt nie obserwował gładko uporała się dobrze naoliwiony zamkiem w drzwiach z mosiężną tabliczką i weszła do konspiracyjnego mieszkania w wygodną Garsoniera skromną, ale urządzoną ze smakiem zrobiła kilkanaście kroków nie podchodząc do okna wreszcie opadła ciężko nasze z rąk obity beżową tkaniną w geometryczne wzory bowiem uporządkować myśli, które krążyły wokół ppor. Hanki jak stado natrętnych owadów dokuczliwych i niemożliwych do przewidzenia ich wpływem ukryła twarz w dłoniach, a zaraz potem zerwała się i podeszła do ściany, opierając ręce, jakby w tej pozycji łatwiej było znieść gorycz świadomości, że tak bardzo się ośmieszył w nocy będzie nie udało się zasnąć a kiedy siły zamykała oczy zdawało jej się, że szyby uderza zło wróżby podmuch powie ruch będę miała się w zimnej wodzie pomalowała usta szminką, którą miała w torebce i przebudowała ciemny sińce pod oczami im ubrała się i wyszła na ulice przez kilka minut miała wrażenie, że śledzi ją co drugi przechodzi, ale pędziła lęk, oskarżając obsesję na Stare Miasto dotarła tramwajem bez trudu, odnajdując adres podany przez Mary się otworzył starszy zadbany mężczyzna Bonjour chce spraw, które wyglądała starannie wyprasowane koszula bezbłędnie odpowiedział na hasło i uprzejmym gestem zaprosił ją do niewielkiego mieszkania w ścianach wisiały opary szable kilka ciężkich olejnych płócien może nawet jakiś kąsek, a ich towarzystwie sporo niewielkich grafik składających się ze skomplikowanych ornamentów Wanda przyjrzała się dokładniej już chciała spytać co przedstawiają, gdy gospodarz wręczył o jego losie oznajmił z jakimi smutkiem, widząc niepewną minę wyjaśnił taki rodzaj zdobienia, a przy tym zabezpieczenia, które trudno podrobić przed wojną projektował znaczki banknoty, ale proszę się rozgościć zmienił temat pani sprawę trochę potrwa trzeba przygotować odpowiedni dokument zrobić wywołać zdjęcie sama pani rozumie, ale nie chcę, żeby pani wychodziła wracała raz jeszcze to niepotrzebne zwracanie na siebie uwagi starszy pan sugestywnie pokręcił głową jak człowiek, który stanowczo coś komuś odradza ma pani jakąś legendę spytał po chwili, a wsi w mieście jako krawcowa urzędniczka pan bez zawodu muszę wiedzieć, jakie papiery pani wyrobić jadę do krewnych ojca na Podkarpacie wyjaśnia Wanda nie wiem czy będę się tam zajmować rozłożył bezradnie ręce starszy pan wnikliwie się przyglądał miał przed sobą nie wysoką brunetkę, której dokładnego wieku nie potrafił określić okupacja postarzała ludzi nieco zbyt jaskrawą szminkę zmęczenie przysypana pudrem i Wiśle maskowania przygnębienie sprawiały, że rysy twarzy dziewczyny spowija jakiś mrok obecny przede wszystkim pilocie były skupione i bez wątpienia należały do osoby o wysokiej inteligencji idealnie uzupełniały się wyraźnie zarysowanymi brwiami głęboką ciemną barwą włosów dziewczyna mogłaby uchodzić za Żydówkę, ale zaprzeczała temu minimalne skoczność oczu i lekko wystające kości policzkowe, gdy odziedziczyła pani po rodzicach po ojcu przyznała Wanda był kłębkiem starszemu panu coś zaświtało potrafi pani mówić po ukraińsku Wanda wahała się, ale przy tak była sporo pamiętam z dzieciństwa spędzała krewnych każde wakacje i uczyłem się języka i widząc jaką przyjemność sprawia to mojemu ojcu mężczyzna Bonjour radośnie klaskał w dłonie sławą daje w czepku panie urodzone nam będzie 3 dni jak dostałem oryginalne dokumenty ukraińskiej dziewczyny sieroty z Sanoka zmarła na tyfus wystarczy zmienić zdjęcie jest do tego prawosławna metryka jest zaświadczenie Arbeit sam tu wymarzony komplet Chick schowa się pani na tym Podkarpaciu jak igła w stogu siana, zwłaszcza że nie mieszki włączają się z Ukraińcami i traktują ich o wiele lepiej niż Polaków tury pani za pozwolenie jest rocznik jest trzeci rok różnicy machnął ręką fałszerz nikt nie pozna na to zapraszam szanowną panią do Atelier pociąg do Krakowa wlókł się niemiłosiernie zamarznięte resory wagonów jęczał przejmująca, akompaniując nastrojowi pasażerów, którym żandarmi zabrali za Kielcami cały towar wieziony do stolicy generalnej Guberni część tej obławie nie towarzyszyły budy ciężarówki do przewozu ludzi aresztowanych za szmugiel rąbanki nielegalnego uboju handlarze siedzieli w liczeniu na drewnianych ławkach wagonu do Krakowa nie mieli już po co jechać zamarł gwar rozmów żart częstowanie kaszanką i biglem Wanda potrafiła im współczuć, choć w tej chwili rozpierała ją radość, że ukraiński dokument gładko przeszedł kontrolę żandarm ona Lane tłustej twarzy obejrzał go wnikliwie apotem uśmiechnął się z USA budowało Danka, ale Northug w myślach błogosławił marsze, gdyby nie one może w tej chwili jechała bym z Szucha Pawiaka pomyślałem Wanda machinalnie położyła dłoń na torebce, w której spoczywała kartę i reszta jej wyprawki na nowe życie z wyjątkiem dolarów zaś tych pod podszewką oparta miała nadzieję, że przyjaciółka ją jeszcze kiedyś odnajdzie przecież dla Marysi nie było rzeczy niemożliwych opiekowała się nią zadbała o przeniesienie z małego sabotażu do wywiadu wymyśliła prywatną skrzynkę kontaktową w kościele Świętego Marcina na piwnej będę przypuszczałem, że Marysia ma duże wpływy w podziemiu, kto wie może nawet w komendzie głównej jeśli tak od szukają na pewno oparła głowę framugę okna odruchowo sięgnęła dłonią medalionu ojca i po kilku chwilach zasnęła łosie jej, że mamy sobie sukienkę w kwiatki spaceruje po podkarpackiej łące, która nagle za niewielki wzgórzem kończy się wysokim ogrodzeniem zwieńczonym drutem kolczastym dali majaczy sylwetka uzbrojonego strażnika Andy cofa się ze wzgórze, ale tu również wyrasta mur jest też z lewej strony z prawej wszędzie drut kolczasty wszędzie strażnicy nie bacząc na zniszczenie sukienki Wanda pada na łąkę czołga się wysokiej trawie, próbując znaleźć przejście czuje na karku zimną lufę karabinu odwraca głowę i widzi Kalksteina dawny dowódca trzyma w dłoniach Enfield daje ojca ma sobie czarny mundur SS Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: GAMBIT

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM Premium teraz z rabatem 40%. Wybierz pakiet Standardowy z aplikacją mobilną - podcasty, audycje i radio bez reklam zawsze pod ręką.

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA