REKLAMA

Część 1, rozdział 4

Gambit
Data emisji:
2022-06-27 03:00
Audycja:
Czas trwania:
32:32 min.
Udostępnij:

Ten odcinek to fragment książki "Gambit" Macieja Siembiedy. By słuchać od początku, przejdź do pierwszego odcinka.

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
styczeń maj 1944 roku właśnie niech się pokazuje oświadczył kategorycznie Henry Kuryło sami przedstawia co ważniejsze ludziom w Jaśle nasza krewna powiem sierotę spod Drohobycza rodzice zmarli to udała się biedaczka pod naszą opiekę wykształcona powiem może udzielać korepetycji o wójt podkreślił swój plan uniesienie palca wskazującego niech miasto nie ma swojej Niemcy też swoim zwyczajem przechadzał się po salonie gestykulując i celując palcem rozmówcę tym razem Rozwiń » była to ciotka, która przycupnęła na kanapie strapiony sytuacją kuzynka męża przyjechała Warszawy niezapowiedziana tak jak stała bez walizki w 1 sukience nie miała nawet zmiany bielizny miała za to dokumenty na inne nazwiska, czyli duże kłopoty czy to rozsądne się z nią afiszować nie lepiej, żeby przez jakiś czas się nie pokazywała środka znów chciałem wyrazić swoje zdanie, ale Henry Kuryło uniósł obie dłonie stanowczo, jakby chciał powstrzymać jadącą lokomotywę jeśli będziemy dziewczyny trzymać w piwnicy zaraz jakaś swołocz dojdzie do wniosku, że ją ukrywamy i ktoś się temu przyjrzy w szachach wuj często powoływał się na swoją ulubioną rozrywkę rywale losują, który będzie grał białymi wiesz czemu znów wycelował palec żonę środka przecząco pokręcił głową bo kto gra białymi ten zaczyna partię wyjaśnił ma sposobność narzucenia swojego pomysłu rozgrywki, a na dodatek kontroli przeciwnika dlatego nie będziemy jej ukrywać uśmiechnął się do Wandy tylko sami wykonamy pierwszy ruch Henryk Kuryło brat stryjeczny Cyryla i wuj Wandy pochodził z wioski pod Gorlicami, o której mówiono z podziwem zazdrością na całej Łyko wcześnie wieś nazywała się Łoś, a jej mieszkańcy uważani byli za ludzi o niepospolitym spożycie zamiast siedzieć na progach kurna chata bezradnie drapać się w głowę szybko doszli do wniosku, że skoro Karpacka ziemia nie nadaje się do upraw to szczęścia trzeba szukać pod ziemią 5 dotarli do śmierdzącej czarnej mazi nie wiedzieli jak się nazywa, ale przyjrzeli się bacznie była tłusta i miała właściwości smoły dzięki temu spostrzeżeniu ludzie z włosia wkrótce Stali się najbogatszymi zamkami na Podkarpaciu, a produkowany przez nich smar okazał się poszukiwanym produktem fabrykach i warsztatach mechanicznych od Łotwy po Węgry przędzie dostarczali go sami specjalnymi wozami własnego pomysłu i konstrukcji jeden z takich wozów ulepszył Heniek od kury łów chłopak, który miał niebywały dryg do mechaniki i niebywałe szczęście wóz przypadkiem obejrzał pewien inżynier z Gorlic, który nakłonił Kuryło z włosia do kształcenia syna w szkole technicznej we Lwowie Henryk wrócił stamtąd po paru latach z dyplomem, który świadczył o umiejętności pisania czytania, czego miejscowi mogli jedynie pozazdrościć młody Kuryło od ręki otrzymał kilka ofert pracy z najpoważniejszych wytwórniach smaru i firmach przewozowych mających nawet po 4 konie, ale grzecznie podziękował mają się do destylarni ropy w Lasowicach, a potem dostał posadę w podkarpackiej chwili szwedzkiej SA bracia Nobel co było dla niego największą nagrodą dorobił się znalazł dobrą dziewczynę wybudował niewielki dworek pod Jasłem, choć z żoną nie mieli dzieci uchodzili za ludzi szczęśliwych córkę cywila, która zapukała do drzwi w grudniu 1943 roku przywitał bez zadawania pytań był człowiekiem czynu, a tacy nie marnują czasu na roztrząsanie tego co było wczoraj skończył spacer po salonie, celując palcem tym razem Wandę jutro jedziemy do Jasła parowóz zamawiać w oddali za szpalerem opuszczonych semaforów, które przypominały szubienice anonsował się odległym gwizdem kłębami pary Wanda stała na peronie dworca w Jaśle dłonie ukryła w kieszeniach płaszcza podarowanego przez ciotkę pogrążona w myślach napięta jak struna nieruchomo wpatrzona w horyzont torów wyraźnie odróżniała się od otaczającego ją tłumy wokół kłębiły się baby okutany ukraińskimi ustami chłopi sąsiednich wiosek handlarze kombinując jak przeżyć wszyscy w jakimś nerwowym wirze, któremu widok nadjeżdżającego pociągu narzucił jeszcze większe tempo ktoś potrącił Wandę tekturową walizką ktoś chciał ją coś zapytać, ale nie reagowała myślała wyłącznie odpowiedziach, które wiózł je zbliżający się pociąg co z mamą czy wujowi udało się do niej dotrzeć zobaczyła go na stopniach wagonu i uniosła rękę nie zauważył jej zacięła się przeciskać w jego stronę aż stanęła tuż przed nim spodziewałem się ciebie na dworcu najwyraźniej się ucieszył ujęła go pod rękę i ruszyli w kierunku wyjścia z peronu rozmowa w tym zgiełku i tak nie miała sensu matka żyje powiedział, zanim znaleźli się na ulicy i żadna zdążyła zadać pytanie poczuła jak ogarnia fala ciepła nie wiedziała co powiedzieć to dobrze dzięki Bogu żadne z tych wyświechtany określeń nie oddawało tego co czuła gestapo jej nie aresztowało Henryk kury wybawił ją z opresji był wuj u niej Wanda stanęła na środku chodnika spojrzał na nią z naganą w oczach wygląda ramię z uścisku i lepiej obok jak masz mnie szarpać uznał oczywiście, że nie byłem przecież ustaliliśmy, że Niemcy mogą obserwować wasze mieszkanie ludzi przeczytałem dyskretnie co powiedzieli dopytywała Wanda Henryk Kuryło podrapał się w głowę, że matka przeżyła swoje zniknięcie rzadko wychodzi z domu unika ludzi sąsiedzi pomagają, ale czasami, jakby ich nie poznawała ważniejsze, że żyje jest zdrowe tym razem wuj wziął ją pod rękę reszta przeminie trzeba zrozumieć straciła męża syna i nie wie co z tobą wieczorem Wanda wyszła na wzgórze za dworkiem kury łów, bo tam najlepiej myślała po 3 miesiącach w Jaśle kilkanaście osób w mieście odpowiadało już na jej pozdrowienia miała troje uczniów w tym córkę volksdeutsche urzędnika starostwa, której groziło, że nie dostanie promocji do kolejnego oddziału szkoły powszechnej woli skupiała się w miejscowych pejzaży częściej błądził myślami po tutejszym parku miejskim niż po warszawskich Łazienkach dawne życie powoli traciło ostrości jak w kinie, kiedy reżyser kazał przykręcać obiektyw kamery tak, aby obrazy się zamazywał i WIG stracił z oczu scenę, którą jeszcze przed chwilą mocno przeżywał wiadomość, że matka jest bezpieczna podziałała jak balsam życie znalazło się na zupełnie innym torze poczuło się wolniej bezpieczniej jak pociąg, który monotonnie zmierza przed siebie, wybijając kołami usypiające rytmy będę czuła się w nim coraz spokojniej aż do poniedziałku 8maja 1944 roku zgłoś szczupłego mężczyzny obiegowa tej twarzy było słychać szczere zdumienie zwróciło ono uwagę Wandy bardziej niż okupacyjny pseudonim, którym powoli zaczyna zapominać mężczyzna miał na sobie dwurzędowy marynarkę eleganckie szerokie spodnie i porządne buty spod pośpiesznie ściągniętego pisze nowego kapelusza wysypały się jego jasne włosy przyglądała się pytająca uradowane mu Londynowi zastanawiając się z jakim konspiracyjnym epizodem go skojarzyć, gdy nagle doznała olśnienia kostek prawdę upewniała się moja dawna obstawa akcji pod domem niemieckim blondyn uśmiechnął się jeszcze bardziej rozpromieniony już pomyślałem, że mnie nie zapamiętała powiedział z ulgą tak wyraźną, jakby rzeczywiście miało to dla niego duże znaczenie ile to już lat spytała, żeby jakoś zamaskować zaskoczenie nagłego zdarzenia ze światem, który uznała za zamknięty przynajmniej dla niej wkrótce 2 policzył krótko byłem w sekcji aha pamiętasz Wanda szybko regulowała ostrość wspomnień jak obraz w okularach lornetki oczywiście, że pamiętam odpowiedziała ładnie odrosły włosy tylko zniknęły tak nagle nawet się martwiłam, ale ktoś szepnął, że powierzono ważne zadanie winnej sekcji, gdzie potrzeba było spece w swojej branży Czekaj katalogowe pamięć jest geodetą prawda niezupełnie uśmiechnął się kostek przed wojną skończyłem 4 semestry geologii piąty miałem rozpocząć po wakacjach w 3009. Wanda, której nadmierna pewność została lekko skarcona natychmiast zatuszować pomyłkę nie stoimy tak rozejrzała się po ulicy Bergera, zatrzymując wzrok na budynku dworca kolejowego ma trochę czasu chcieliśmy gdzieś posiedzimy pogadamy chłopak rozpromienia się, jakby Wanda spełniała największy z jego marzeń w restauracji Mroczkiewicz było pusto wybrali stolik przy oknie kelner pojawił się natychmiast najwyraźniej widok eleganckiego pana w towarzystwie mała edycji wprost spódnicy płócienne haftowany bluzkę Serdak samo działu nie należał do codzienności złożyli zamówienie zamilkli zastanawiając się, kto z nich pierwszy zada pytanie co tu zaczęli w tej samej sekundzie normalnie wybucha śmiechem, ale teraz zdali sobie sprawę, że to kwestia rozpoznawcze i od nich wiele zależy Wanda przez chwilę szukała w myślach reguł konspiracji, ale uznała, że jeśli nawet nadal obowiązują to pal 6 słyszałeś lokal stajnie spytała patrząc koledzy prosto w oczy stek opuścił powieki w geście potwierdzenia osią kim myślę jako aniele stróżu powiedziała cicho Wanda zdołał mnie ostrzec ostatni moment młodzieniec blond włosach milczał, jakby rozważał czy może odpłacić za to zwierzę nie własną szczerością i czy w ogóle w jego sytuacji istnieje jakakolwiek własna szczerość zrozumieć ani wyrwało go nieuchronne pytanie mam kontakt do pewnego miejscowego rzemieślnika branży lotniczej pracuje w składzie towarów mieszanych na woli wyjaśnił firma nie wysłała mama instalować duże zamówienie świetnie się składa rozpromienia się Wanda w ułamku sekundy postanowiła zagrać Vabank powiedzieć znam wszystkich tutejszych letników chętnie wskaże drogę po starej warszawskiej przyjaźni puściła do niego roku, do którego z nich konkretnie się wybierasz kostek patrzył na nią dziwnie, jakby nie dosłyszał pytania Wanda pochyliła się nad stolikiem nie umie kłamać nie przyjechałeś do żadnego Lotnika nie myli się prawda panda poważnie skinął głową cenie to, że odpowiada milczeniem zamiast częstować mnie bajkami chyba mogę uznać za wyraz szacunku przez długą chwilę trwała kłopotliwa cisza obserwującej kelner uznał ją za masowe kryzys przecież by zakład, że miasto temu panu znudziła się wiejska panna młoda jakiegoś czasu zesztywniał i pochmurnie miał, a ona pochyliła się w jego stronę proszącej szepnęła NN do słyszał pokreślił dumy nad własną przenikliwością znajomością życia, ale zaraz zniknął w kuchni zgłoszony spojrzeniem Wandy ułatwi kontakt powiedziała cicho jeśli jestem spalona w Warszawie to mogę działać, gdzie indziej choćby tłum nikt nie zwolnił mnie przysięgi Castex spojrzał na nią z jakimś żalem tam do sekcji aha to były inne okoliczności ja teraz pracuje w handlu bierzesz mnie za kogoś wiem, że po zsypie Kalksteina nie może zachować wobec mnie inaczej powiedziała spokojnie dlatego proszę sprawdźcie mnie nie ma nic do ukrycia kostek wykorzystał pojawienie się kelnera, który przyniósł herbatę oraz spadek z konfiturami i odpowiedział najbardziej zwyczajnie jak się dało, a wymaga, aby był w Jaśle za dwa-trzy tygodnie jeśli kaletnik przyjmie zamówienie podaj adres zawiadomienie może gawędzi o dawnych czasach jest najlepszym malarzem połonin czasem konkuruje z nim styczeń naśladujący pejzaże Fałata albo wrzesień, który przesadza z pastelami, ale obu im daleko do warsztatu maja jego kolory są soczyste dojrzałe zieleń wprost doskonała myślała Wanda spacerując po łące wysoko za domem krewnych, gdy oddali majaczy postać wiejskiego chłopca najwyżej dziesięcioletniego zapamiętale piął się po zboczu wzgórza, pokonując chwasty sięgające do pasa dla ułatwienia podwinął nogawki podarki portyk ściągnął ciężkie trzewiki im wniósł je w prawej ręce manewrując lewą jak tak z uszkodzonym skrzydłem dla utrzymania równowagi wreszcie dotarł do Wandy zagłuszany nie mogąc wydusić siebie słowa w latach połączy, kiedy ziemia jeszcze nie ogrzana skarciła go chcesz zachorować Malec machnął ręką, jakby miał już dorosłą ceny podobnych przesądów pani nadal z trudem łapało tych z miasta posłali to próby wdowę chłopak był zaaferowany, ale szybko przypomni sobie, że kuzynka Kuryłówka przecież nauczycielka wielka pani i lepiej mówić do niej po polsku gość przyjechał z daleka jest w mieście Kuryło powiedzą co jak wygłosił swoją kwestię zwrócił się mignął gołymi piętrami, zanim Wanda zdążyła cokolwiek zapytać w domu krewnych czekał bilety wizytowe kostka premii potentata handlowego składu towarów mieszanych w Warszawie z nakreśloną na odwrocie wiadomością, że zatrzymał się w hotelu krakowskim zostaje na 2 dni i finiszuje dobrych Nowin, jakie przywiózł Wanda kilka chwil przebrała się najlepszą sukienkę uprosiła wujka, aby ją podwiózł do Jasła na rynek wrócę sama pocałowała go w policzek i wyskoczyła z bryczki Henry Kuryło domyślił się, że w życiu kuzynki nastąpiła jakaś zmiana, ale nic nie zapytał dyskrecja była jedną z cech, które Wanda ceniła u niego najbardziej, stojąc pod drzwiami numeru hotelowego czuła jak wali serce w ich stronie dał się słyszeć jakiś szmer wreszcie zgrzyt na klucz przekręcony zamku i stanął przed nim kostek Wanda powiedział radośnie jak było ostatniego spotkania znów upłynęły 2 lata, a nie parę dni nie wiedziałem, że tak ładnie aż o najmie, więc jednak prześwietlili niebywałe jak, kiedy radni po tamtym spotkaniu w restauracji 100× rozglądała się z obserwacją użyła wszelkich sposobów jakich jej uczono w konspiracji przystawała, żeby zawiązać but oglądała otoczenie szybach sklepów nagle zawracała szła w odwrotnym kierunku, aby przekonać się czy któryś z przechodniów ruszy śladem nie dostrzegła niczego kiwała głową z uznaniem, ale położył palec na ustach proszę, żebyś zwracał się tak do mnie w miejscach publicznych jestem tu na lewych papierach pod innym imieniem kostek uśmiechnął się tajemniczo też wiemy oświadczył, potęgując zdumienie, ale do rzeczy muszka mam dobre Nowiny ktoś chce się tobą spotkać wiadomej sprawie uśmiechnął się, ale nie tu Wanda rzuciła mu się na szyję i mocne ucałowała obydwa policzki nie wiesz ile to dla mnie znaczy powiedziała wzruszone szybko przywołała się do porządku mam jechać do Warszawy stek przecząco pokręcił głową wręcz odwrotnie odparł ten ktoś przyjechał ze mną do Jasła czeka w samochodzie przed hotelem pojedziemy parę kilometrów za miasto mamy tam melinę znacznie lepsze warunki do rozmowy wymownie spojrzał na torebkę, którą Wanda położyła na łóżku nie pozwólmy na siebie czekać muszka porwała torebkę 1 ruchem i stuknął obcasami czółenek wyszli przed hotel wróżąc oczy od intensywnego słońce w tej samej chwili zatrzymał się przed nimi Polski Fiat 508 niemal identyczne auto miał jeden z oficerów przedwojennych przyjaciół ojca na tylnej kanapie siedział mężczyzna około pięćdziesiątki też wyglądający na wojskowego Kostrzewa przedstawił się Wandzie, gdy kostek otworzył drzwi obok kierowcy dobrze zbudowanego młodzieńca w obcisłej skórzanej marynarce, pod którą prężył się imponujące mięśnie chłopak skinął głową, ale nie powiedział słowa był czujny nieustannie obserwował ulicę Wanda domyśliła się, że prowadzenie samochodu nie jest jego jedynym obowiązkiem usiądź z przodu zaproponował kostek ruszyli na południowy zachód drogą w kierunku Biecza mówił tylko kostek plótł coś o urodzie Karpat i w ogóle sprawiał wrażenie, jakby chciał odwrócić uwagę od celu spotkania mężczyzna siedzący za Wandą milczał nie widziała go w lusterku, ale pewnej chwili poczuł jak przesunął się do przodu i nagle przyłożył jej do usta chusteczką nasączoną czymś dużym, ale tamten unieruchomił jej szyję, opłacając ją ramieniem jak zapaśnik cyrku spanikowana zaczęła gwałtownie łapać powietrze co wyraźnie ułatwiło działanie substancji, którą nasiąknięta była chusteczka po kilku sekundach straciła przytomność dawno nie czuła się tak błogo znów była na Zielonej Płoni pomalowane przez wiosnę wokół kwitły kwiaty słychać było radosny śpiew ptaków, ale chyba to był tylko sen bo kiedy otworzyła oczy leżała na łóżku jakiejś izbie obok siedział kostek, trzymając ją za rękę obok stał miły pan samochodu, który przedstawił się jako rezerw, jaką się nazywał odparła Wanda, uśmiechając się promiennie dobry nastrój przeniósł się z Połoniny do Izby nie, tracąc swojej intensywności miły pan zadawał inne pytania wiele pytań Wanda odpowiadała uśmiechała się zadowolona z tej rozmowy usłyszała ostry dźwięk wewnątrz czaszki dopiero w chwili, gdy miłego pana nagle zainteresował Karl Steiner odniosła się na łóżku chwyciła za głowę i krzyknęła kostek próbował ją objąć położyć udało się, ale dobry nastrój zniknął miły pan nagle wydaje się złym napastliwy człowiekiem pytał czy pomagała Kalksteina owi czy dostarczała mu informację czy sporządzała raporty czy spotykała się z Niemcami tak przecież operacja luneta obserwowała w pewnej chwili użyła przed sobą demonicznie wykrzywiona twarz ppor. Hanki, który zatykał jej usta i znów zapadła w głęboki sen nie miała pojęcia jak długo sprawa godziny doby za oknem Izby witało, więc na pewno całą noc kostek siedzący na łóżku stało, gdy tylko otworzyła oczy miał poważną skupioną twarz zerkał na upartego ściany mężczyznę z samochodu, który przedstawił jako Kostrzewa co się dzieje pytała ciężko Wanda z trudem, porządkując myśli przytłoczone silnym bólem głowy, gdzie jestem co zrobiliście takie otrzymaliśmy rozkaz powiedział słuchaj kostek mieliśmy sprawdzić ten pan wskazał głową mężczyzny samochodu jest specjalistą, który podał ci pewien środek odurzający działa także wprowadza ludzi stan, w którym nie potrafił kłamać to ciągle zdezorientowana Wanda była pani bliską współpracownicą Ludwika Kalksteina mężczyzna, który przedstawił się jako Kostrzewa przejął inicjatywę przez rok działała pani nie istniejącej sekcji musieliśmy sprawdzić czy nie pracowała pani na rzecz agenta gestapo dowiedzieliście się, podając ten środek zapadła cisza kostek Kostrzewą wymienili porozumiewawczo spojrzenie przyznała się pani do pracy dla kart Steina i opowiedziała nam pani o jej szczegółach Meskalina środek, który pani wstrzyknął tak działa wywołuje szczerość Wenda wpatrywała się z niego w osłupieniu informacje podane przez panią podczas badania z Kaliną Kostrzewa wziął głębszy oddech wystarczą, aby wydać na panią wyrok śmierci stwierdził i wyszedł z Izby starał się nie patrzeć w oczy kostek ja nie zdradziłem głos zadrżał nie wiem, jakie brednie plotą po tym, zastrzyku, ale nie zdradziła przysięgam na Boga na dobre 2 minuty w izbie zawisła ciężka cisza skoro jesteście pewni to róbcie swoje kostek spojrzał na nią z dziwnym wyrazem twarzy już powiedziałam nigdy nie zdradziłem stwierdziła cicho, ale stanowczo zrobił krok w stronę łóżka, na którym siedziała, że zostaniesz podwójnym agentem nawiąże ponownie kontakt skarg tajnymi Niemcami będzie się dostarczać sfabrykowane przez nas informacje będę wstała na chwilę w odpowiedzi płynęła mu pod nogi brzydzę się kark Steina i Niemcami tak samo jak tobą w tej chwili kończymy z tym kostek spór pojawiał, ale udało musi opanować gniew w sąsiednim pomieszczeniu wskazał pod gródkiem drzwi jest dowódca naszej grupy mjr Sowę wystarczy, że za sztukę ścianę masz ostatnią szansę powiedział ostro przyznaje się ocali życie będzie pracowała dla wywiadu AK z czasem odkupić winy kostek podszedł do drzwi otworzył je i wybrać się służbowo anonsując mjr Sowa w sąsiedniej izbie rozległy się czyjeś kroki do pomieszczenia, w którym znajdowało się łóżko siedzącą na nim Wandą weszła Marysia Wanda blady jak płótna chciała wstać, ale siły całkowicie opuściły nie potrafiła wymówić słowa tak popatrzył przepraszająco na Wandę, ale zupełnie go zignorowała mięsień lewego policzka regał z emocji albo pod wpływem meskaliny chciała pojednawczo Marysia dostała rozkazy i musiał wykonać w tej chwili żałuje, że spotkałam go w Jaśle na ulicy stwierdziła Wanda, kładąc dłoń na obolałe głowie niezupełnie było tak jak myślisz w naszych ludzi obserwowało się od jakiegoś czasu dopiero jak doszli do przekonania, że nie utrzymujesz żadnych podejrzanych kontaktów kostek pozwolił ci, abyś go spotkała to miało wyglądać na przypadek panda z trudem usiłowała posklejać wszystko całość ból głowy w tym nie pomagał, skąd wiedzieliście, że jestem w Jaśle spytała Marysia usiadła na brzegu łóżka i zapaliła papierosa domyśliłem się w ramach kiedyś opowiedział mi o waszym wuju Henryku założyłem, że przyjedzie właśnie tu i wysłałam humbaków co chłopaków co to wszystko zatoczyła dłonią koło obejmujące izbę zastrzyki środki wywołujące halucynacje cały ten teatr z wyrokiem śmierci chcę Marysia popatrzyłem na nią twardą pracowała skarg Stein w czasie, gdy działał wyłącznie dla gestapo Dziwisz się dziękuję za zaufanie odparła cierpko prowadzimy podziemną wojnę twierdziła ostro Marysia zaufanie ginie na niej jako pierwsze, dlaczego pozwoliła mi wyjechać z Warszawy trzeba było już wtedy postawić mnie przed sądem polowym skoro miała wątpliwości nie miałam odparła Marysia, a nawet jeśli miałam to ustąpiły po 1 twojej reakcji w Café Bodo Wanda spojrzała na nią pytań zabolało, gdy powiedziałam, że KE Stein miał żonę pamiętasz domyśliłem się wtedy, że się w nim podkochiwał się, ale zrozumiałam co się jeszcze gdyby pracowała dla Niemców musiałaby się nie wiedzieć prawdziwa sekcja cha na usługach gestapo składała się z 3 osób kark Steina blanki Kaczorowskiej ich wagę, gdyby należała do tej bandy zdrajców musiałaby znać pozostałych, bo oni zawsze działali razem, ale ich nie znała nie miała pojęcia, że Kaczorowska żona Kalksteina to był dla mnie wystarczający dowód niewinności po co, więc mnie odszukała aż nie poddała w tej próbie Wanda mimowolnie spojrzała na przedramię, na którym czerwienił się plamka po ukłuciu igły Rysia położyła dłoń na ramieniu to było konieczne stwierdziła z przekonaniem zadanie, jakie chcecie powierzyć wywiad AK jest szczególnej wagi, kto wie może nawet zdecyduje o losach wojny musieliśmy mieć absolutną pewność, że jest czysta, a potem wtajemniczył Wandy szczegóły operacji, której kilka miesięcy wcześniej nadano kryptonim Kalina Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: GAMBIT

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Posłuchaj o tym, co ważne w TOK FM Premium. Teraz podcastowe produkcje oryginalne, podcasty z audycji TOK FM oraz Radio TOK FM bez reklam 40% taniej! Bądź na bieżąco.

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA