REKLAMA

Część 1, rozdział 9

Gambit
Data emisji:
2022-06-27 03:00
Audycja:
Czas trwania:
30:37 min.
Udostępnij:

Ten odcinek to fragment książki "Gambit" Macieja Siembiedy. By słuchać od początku, przejdź do pierwszego odcinka.

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
wrzesień 1944 roku rotmistrz ostrogę dowódca oddziału Ułanów AK cywilnym ubraniu czuł się swoją przez chwilę nerwowo wygładza klapy marynarki poprawia krawat, który przypominał raczej Końskie wodze przekroczone dostaje innej Belki niż elegancki węzeł księcia Windsoru, czyli rysie jasielskiej gospodzie przy Floriańskiej prowadzonej przed wojną przez Cecylię Hitler pod szyldem wyszynku wódki piwa to za historia z tymi wysłannikami dowództwa AK spytał ostroga dowiedziałem Rozwiń » się czegoś od jedzie ruchy, które odstawia się co wywołało na twarzy dowódcy grymas niezadowolenia chcesz być usłyszał jakiś cel zawstydzone Ryś kiwnął głową nic nie wie dodał z przekonaniem my jak nie wie skoro jest łączniczką komendy głównej rad mistrz był specjalistą od prostych wniosków tak przyznał ryż, ale Komenda główna w Warszawie jest zajęte powstaniem odcięta od świata racja ostroga podrapał się w głowę pewnie dlatego ja dostałem cynk z Rzeszowa uraz mistrz znów zadziałała żołnierska logika przekazali, że Ruscy wejdą tu lada dzień unik panoszą się od miesiąca pewnie koledzy z okręgu już posmakowali sowieckiej przyjaźni i chcą się naradzić co dalej stąd to spotkanie termin dobry niedziela 10września zaraz po sumie mam być ja i dowódcy innych oddziałów głośno myślał rotmistrz adres sprawiły, iż tak jest panie Ryś przerwał wpół słowa pielęgnowany wzrokiem przełożonego przepraszam przebrał trudno się odzwyczaić po tylu latach w lesie, a więc miejsce dobre prywatna kamienica parter brama od ulicy Jagiełły dodatkowe przejście przez podwórko furtką za śmietnikiem w pobliżu ogród franciszkanów, jakby co łatwo odskoczyć, ale za pozwoleniem ja pana miejscu bym tam nie szedł jakoś mi to dziwnie pachnie droga kupił spory łyk piwa mnie też śmierdzi, ale z innego powodu jeśli rzeczywiście przyjadą wysłannicy z dowództwa AK rozkazem zawarcia z ruskimi paktu o nieagresji pamiętasz co było nie prowokować incydentów nie wdawać się potyczki z sowiecką partyzantką, a więc takiego rozkazu nie przyjmie i dlatego nie idę na to spotkanie nieśli całują w dupę dla mistrza rzucił na brudne blat stolika z mięty banknot klepnął rusza w plecy i wyszedł mocując się po drodze kaszkiet ten, który drażnił go nie mniej niż marynarka krawat ta była mniej skłonna do perswazji siedziała przy stole w swoim pokoju nas nęka nerwowe miotła brzeg serwety ze wzrokiem wbitym w rysie opartego dłońmi opory sąsiedniego krzesła muszę tam pójść upierała się czuję, że to ktoś do mnie Warszawy słyszałam, że nocą po kryjomu niektórym udaje się przepłynąć Wisłę dziś przecząco kręcił głową czujesz pytał z kabiną w głosie po raz trzeci w ciągu kilku minut powtórzył nie podoba mi się to co dzisiaj nie podoba konkretnie będę zaczynał irytować jego upór choćby to, że nikt się z tobą nie skontaktował przez skrzynkę zakładam, że jakąś mecze uznał jej milczenie za potwierdzenie swoich obaw o spotkaniu dowiedziała się ode mnie, a ja od rotmistrza ostrogi, gdybym nie powiedział w ogóle byśmy nie wiedział powiedziałeś mi, bo chciałem wyciągnąć czy wiem coś więcej odgryzła się nie miały wyboru musiały ujawnić gdzie, kiedy odbędzie się spotkanie pewnie rotmistrz ci kazał mnie dokładnie przepytać dodała szorstką popatrzył na nią wróżąc oczy ze złości puścił poręcz krzesła i podszedł do okna zdenerwowany zapalił papierosa pomyśl przez chwilę atakowała będę jeśli moi przełożeni Warszawy nie zdołali się wydostać z miasta ogarniętego powstaniem pracowni pozostało wysłać Kuriera co zrobił na jego miejscu proste odpowiedziała na swoje własne pytanie poszukał być kontaktu przez miejscowe AK jak zwołując takie spotkanie specjalny Kurier specjalny Kurier powtórzyła aż taka jest też ważne Wanda odetchnęła głęboko nie jest ważna, ale mam ważne zadanie bardzo ważne zwrócił się gwałtownie jego oczy pociemniało gniewu, a więc teraz nagle jesteś moją zwierzchnikom tak mam się regulaminowo zameldować Jagiełły zamknąć i wykonać masz mnie chronić popatrzył na nią złym wzrokiem wzburzony cisnął niedopałek przez otwarte okno na ulice bez słowa wyszedł spokoju na mszy ani przed domem na ulicy Jagiełły, w którym miała się odbyć konspiracyjne odprawa Wanda wypatrywała go bez skutku, a czekała kwadrans wreszcie uznała, że nie przyszedł na znak protestu, bo sprzeciwiła się jego radą spojrzała na zegarek weszła do budynku zrobiła kilka kroków w sieni pogrążonej w pół roku nagle ogarnęły ją wątpliwości w domu panowała absolutna cisza zbytni naturalne i płakały dzieci nie słychać było odgłosów rozmów ani pobrzękiwanie naczyń kuchennych przez chwilę chciała stamtąd wyjść uciec, ale przy mogła podeszła do drzwi na wprost wejścia za to po chwili usłyszałem zgrzyt klucza w zamku, jakby po drugiej stronie ktoś wyczekiwał ręką na klamce drzwi skrzypiały uchyliły się w tej samej sekundzie czyjaś ręka gwałtownie chwyciła ją za włosy i wciągnęła do mieszkania, zanim zdążyła krzyknąć poczuła silne uderzenie pięścią twarz i spadła w czarną otchłań skryła się po czasie, jakiego nie potrafi określić może było kilkanaście minut może godzinę rozejrzała się po pokoju wracając do świadomości bolesnym trudem siedziała na podłodze z rękami w kajdankach zakneblowane jakąś cuchnącą szmatą obok leżało 2 młodych ludzi skutych pobitych młodszy wyglądał naprawdę źle był blady pokryty potem paskudnej rany na jego skroni sączyła się strużka krwi musiał zostać uderzony z dużą siłą czymś ciężkim 2 pozostali mieli pistolety maszynowe, a tajniak spiral ski kapeluszu para belkę 3 Niemcy w milczeniu siedzieli przy stole, paląc papierosy czwarty nasłuchiwał przy drzwiach, dokonując silny ból głowy Wanda uświadomiła sobie, że wpadła w kocioł sądziła, że kiedykolwiek będzie się modlić w intencji tego być DEK na nią obraził, ale teraz właśnie zrobiła z całą żarliwością może sprawy, żeby się nie pojawił powtarzała w kółko nie potrafią sformułować żadnej innej myśli znała go wiedziała, że nawet naburmuszony zechce sprawdzić czy wszystko z nią w porządku byle tylko nie przyszło do głowy przejść Boże spraw, aby czeka gdzieś w pobliżu zostały wysłuchane przez kilka godzin do drzwi mieszkania przy ulicy Jagiełły nikt nie zapukał Niemcy byli coraz bardziej zniecierpliwieni tajniak po cichu się z nimi radził, po czym przyłożył ucho do drzwi powstał tak przez dobre pół minuty panie stwierdziwszy niczego podejrzanego wyszedł z mieszkania w ostatniej chwili, ściągając głowy, rzucając jednemu z żandarmów swój góralski kapelusz takie nakrycia głowy nosili tylko Niemcy i volksdeutsche, a tak jak owi wyraźnie zależało na dyskrecji wrócił po zmroku pukając do drzwi umówiony sposób było z nim kilku innych Niemców cywilnych ubraniach po krótkiej naradzie żandarmi zostali mieszkania pozostali zabrali aresztowanych do 2 osobowych aut stojących przed bramą ciężko ranny chłopak odzyskał przytomność, ale z trudem utrzymywał się na nogę na gorączkową zastanawiała się czy ryż obserwuje, gdzie z ukrycia jakichś wyprowadzają przez ułamek sekundy miała wrażenie, że czuje na sobie jego wzrok, a może już się zorientował, że na Jagiełły jest kocioł zaraz padną strzały Niemcy wypchnęli ich na tylne siedzenia auta ruszyły jak na komendę pokonały kilka ulic i wkrótce wjechały na dziedziniec jasielskiego więzienia, czego nie zabrali nas na gestapo zastanawiała się Wanda, ale nie miała już sił na poszukiwanie logiczne wytłumaczenie w głowie ciągle huczało jej od uderzenia, a język, jakby już przez nią niekontrolowany nieustannie badało proszone zęby na dziedzińcu, na którym Stali przez kilkanaście minut odwróceni twarzami do muru rozbłysły nagle wszystkie światła Wanda dostrzegła kątem oka szczupłego oficera Wehrmachtu pociągu twarzy, który stał przed wejściem do więziennych biur obojętną miną, ale wyraźnie się przyglądał był mężczyzna elegancki dwurzędowy garniturze widzianych wtedy ostatni piątek lipca miasteczka życie na grób niedopałek papierosa starannie zgasił go czasem elegancko wyprostowany oficerskiego buta i odszedł w tej samej chwili tłusty Wassermann wściekł na jakąś komendy strażnicy więzienni oderwali humoru Wanda szarpnięcia przez kobietę w mundurze została odprowadzona do innego skrzydła budynku niż 2 młodzi ludzie popychane przez strażniczka przeszła kilka ponurych korytarzy wreszcie usłyszała ochrypłym ALT i zatrzymała się przed drzwiami wzmocnionymi stalową blachą Anka sprawnie wydobyła z pokaźnego pęku właściwy klucz otworzyła zamek, składając szyderczy ukłon zaprosiła Wandy do środka la była obskurne i cuchnęło odchodami kubła, którego drewniana Pokrywka stała oparta o ścianę ciasną przestrzeń z niewielkim zakratowane okienkiem pod sufitem wypełniały 2 prycze zbite z desek bez koców na jednej z nich Drzymała otyła kobieta, która przez moment odrzuciła Wandy obojętnym spojrzeniem autor najwyraźniej nie przeszkadzał obudziła się dopiero rano gapiąc się bezceremonialnie na współ lokatorka, która całą noc przeleżała na twardej pryczy nie potrafiąc zmusić się do snu przyszły Wandę zatrzymano mnie przez pomyłkę, czyli polityczna machnęła ręką kobieta przychodziła tłuste włosy ja za handel poinformowała z wyższością czym potwierdziła przypuszczenia Wandy, ale dziś wychodzę nagle chytre oczy błysnęły może przekazać byle nie trafnego zastrzegł stanowczo, ale jak trzeba to mogę zanieść wiadomość rodzinie, gdyby tak jeszcze parę złotych rozumiesz szklane ciężkie czasy mama Wanda szybko, analizując sytuację kobieta nie wyglądała na prowokator te przecież nie mogę przekazywać wiadomości, które prowadziłyby do dziecka pomyślała w tej samej chwili sparaliżowała ją 1 myśl medalion absolutnie nie może wpaść w ręce Niemców nabrała powietrza powiedziała wynajmuje pokój starszej pani na Asnyka czy może pani to przekazać zdjęła z szyi łańcuszek z medalionem jak pani odda moja gospodyni z pewnością panią wynagrodzi Wenda zawahała się przez sekundę proszę powiedzieć, że to dla mojej koleżanki dziki zdaniem Wandy nie zrobiło na tyły kobiecie najmniejszego wrażenia wzięła medalion tak to ująć go fachowym okiem twierdziła Wanda dla mnie ma wartość religijną ARK spojrzałem medalion raz jeszcze zastanawiając się czy bardziej opłaci się go zanieść na Asnyka czy sprzedać, ale wytrenowany projekt szybko podpowiedział jej rozwiązanie skwitowała z niechęcią niech będzie moja strata zaniosę cały poniedziałek nikt się Wandą nie zainteresował po wyjściu były współwięźnia Arki dostała miskę dzięki zupy klamkę ginie z tego chleba pozwolono także wynieść i opróżnić kubeł co było jedynym powodem do zadowolenia w sytuacji, w której się znalazła nieustannie myślałem o tym co wydarzyło się wczoraj, ale żaden z wątków, jakie przychodził do głowy nie splata się w logiczną całość, skąd ten pociąg na Jagiełły z obserwacji, jakie Wanda poczyniła w ostatnich dniach wynikało ponad wszelką wątpliwość, że Niemcy nie zamierzają bronić miasta w sobotę Rosjanie byli już pod Krosnem 20 parę kilometrów stąd hitlerowski garnizon Jasła wyraźnie szykował się do ucieczki praktycznie nic innego ich nie obchodziło, dlaczego więc zastawili pułapkę na miejscowe podziemie chcieli mu zadać ostateczny cios nie to nie trzymało się kupy, a może chodziło o imieniu może wiedzą, jaki miała zadanie może niemiecki oficer pociągu twarzy śledził ją od dłuższego czasu wobec tego, dlaczego gestapo aresztowało jej w mieszkaniu na Asnyka albo na ulicy co cała zabawa w zasadzkę, a może nie mieli pewności, że to na ich chcieli ją zwabić przekonać się czy przejdzie na konspiracyjne spotkanie zyskać ostateczny dowód, że jest osobą, której szukają ostatnia myśl wydała się będzie najbardziej sensowne i analizując ją machinalnie Macała palcami zgrubienie kołnierzyka bluzki, w którym miałem zaszczyt cyjanek ona była powodem kotła lada chwila może spodziewać przesłuchania marzeniem pomyślała gumowej piłce metalowym prętem w środku, o której ludzie w Jaśle mówili straszne rzeczy ponoć na skutek uderzeń ciało odchodziło od kości, wywołując niewyobrażalne cierpienie torturowanych jeśli każą zdjąć bluzkę, zanim zaczną bić będzie czekać, żeby się przekonać o tym osobiście ci z nas łatwo przeniknie przez tkaninę i parę sekund zrobi swoje, a jeśli sami zechcą zedrzeć z nich bluzkę hałas liczyła, spędzając koszmarne myśli najważniejsze, że Dzidek nie przyszedł siedziałby teraz w jednej z sąsiednich cel pobity jak tamten chłopak albo co gorsza wystarczyłoby, aby sięgnął po pistolet w jej obronie atak na Jagiełły Niemcy zabili by na miejscu w kilku bronią maszynową mieli olbrzymią przewagę ognia najważniejsze, że cerę może już organizuje wykupienie łap Niemców albo odbicie tak odbicie amb energia poruszała się po ciasnej celi gorączkowo, analizując hipotetyczne starcie niewielkiej załogi więzienia z silnymi zaprawionym w bojach oddziałem ostrogi i skołatane mózg uczepił się tej myśli tak mocno, że każdy dźwięk gdzieś w oddali wydawał się stłumionym odgłosem strzałów drzwiami celi panowała jednak cisza we wtorek rano strażniczka otworzyła drzwi i usuwając się pokornie wpuściła do celi szczupłego kap. Wehrmachtu miał około 35 lat pociągłą twarz Orli nos uważne oczy Wanda rozpoznała Niemca widzianego wcześniej nas Nika, który przyglądał się w niedzielę wieczorem na dziedzińcu więziennym cała jak nakazywał regulamin, ale przybysze wskazał jej prycze gestem, który można było uznać za uprzejmy sam przyszedł na sąsiedniej starała się patrzeć na niego grzeczną obojętnością maskując zaskoczenie tą dziwną wizytą przypadkiem widziałem panią przedwczoraj na podwórzu aresztu powiedział niemal czystą polszczyzną, choć z silnym obcym akcentem może to nie czas nie miejsce, ale muszę stwierdzić, że jest pani piękną kobietą dobrze pan mówi po polsku odparła nie wiedząc co o tym wszystkim myśleć biłem się wychowałem na Pomorzu moi rodzice mają tam majątek niedaleko Pucka nazywam się Hubert von Waldek kap. Abwehry jak pomyślał Wanda i poczuła zimny powiew lęku, czego chce co się kryje za to błazenadą komplementów nagłego zauroczenia aresztowano k darzy widzimy się w takich okolicznościach fana Ahlbeck dalej grał swoją rolę jak pani zobaczyłem przyszła do głowy irracjonalne myśl, że zamiast tym okropnym miejscu moglibyśmy spotkać się na Pomorzu u nas w ogrodzie, popijając lemoniadę na początku ciepłego lata, gdy śpiewają ptaki, gdy kwitnie bez Kalinę na dźwięk ostatniego słowa Wanda zamarł może ten Niemiec wszystko wie oni operacja AK złożył może też szukać ropy jeśli tak to zaraz próbuje ją zwerbować uznał, że to będzie metoda skuteczniejsza niż przesłuchanie na gestapo Klemma wyraz zawsze rywalizowała dlatego przyszedł odgrywać szarmanckiego dżentelmena, żeby zrobić z niej niemiecką agentkę jak ska Steina pomyślała nagle przeszedł ją pan kapitan przyszedł tu zaczęła niepewnie licząc, że on pociągnie Ewą Hubert von airbag wstał i zasłonił plecami wizjer celi proszę pani powiedział zupełnie innym tonem niż przed chwilą w Jaśle wydarzy się coś z powodu czego nie zabrano panią na gestapo, ale to nieuniknione najdalej pojutrze wywiozą panią pewnie do Krakowa nie chcę myśleć co tam panią zrobią DSM tlił wysoki Sejm pomyślała, o ile tysięcy dziewcząt ładniejszych ode mnie zamordowali iście z zimną krwią w Polsce we Francji w Rosji w obozach uroda nie pomogła, gdzie wtedy byłeś w polskich rycerzy ku ze swoim angielskim von milczała patrząc na niego maskowane pogarda Niemiec odpiął kieszeń munduru i wyjął z niej złożoną na czworo karteczkę papieru wewnątrz jest pewien środek medyczny wyjaśnił proszę go zażyć zaraz po moim wejściu polecił wywoła silne torsje krótkotrwałą utratę przytomności fatalny wygląd więzienne izba chorych już działa z powodu tego co nastąpi jutro dlatego przewiozą panią do szpitala Miejskiego, żeby nadawała się pani do przesłuchania przez gestapo wyjaśnił proszę się nie martwić dodał na widoki osłupiały gminy środek działa krótko nadal będzie pani blado sina, ale poczuje się pani znacznie lepiej mimo to w szpitalu proszę udawać nieprzytomną oddział wewnętrzny jest na pierwszym piętrze ma własną toaletę pójdzie tam pani w nocy okna nie są kreowane po więzieniu Moore budynku jest w tym miejscu mocno wyszczerbione można po nim zejść na ulice rzucił się za sztukę w drzwi celi dając znać, że chce wyjść Wanda siedziała na pryczy jak skamieniała zaczęła dyscyplinować emocje spokojnie tylko spokojnie rozgrywka, którą trzeba poprowadzić chłodno z opanowaniem tak jak szkolono ją do pracy w wywiadzie, więc najpierw 3 najbardziej prawdopodobne intencje Niemca pierwsza chce ją w ten sposób zerwać z łap gestapo, a potem werbować mógłby łatwo załatwić przejęcia aresztowany jako osoby, którą interesuje się obżera bez tej całej akcji marnej powieści szpiegowskiej druga zakochał się pomaga jej, bo ma świadomość przegranej Hitlera i liczy na dobre słowo po wojnie kilku kolejnych minutach rozważań Wanda podjęła decyzję skorzysta z planów, ale Beka, bo czym ryzykuje wpadką w ręce gestapo to już stała ciągle zamyślona ponownie ma cała Janek ukryty w kołnierzyku bluzki, jakby sprawdzała czy nadal tam jest nie pomyślała, że nie ma nic do stracenia, że w razie czego zawsze ma to ostatnie rozwiązanie dla uzyskania lepszego efektu położyła się na podłodze celi połykając wcześniej tabletka otrzymamy utwór RBK kilka minut później poczuła, jakby wsadzono ją na jakąś koszmarną karuzelę następne sceny rozegrały się w jej świadomości jak sens w przedwojennym kinie na Mokotowie, w którym zepsuty projektor zwalniał rozmawiając obraz i zniekształcają głos do granic makabrycznie rozliczonego był najpierw ujrzała nad sobą twarz Wach mamki zdeformowaną jak w bombce choinkowej kobieta zamierzała jej uderzenia otwartą dłonią w policzki Wandei liczyła podobnie jak nie słyszała krzyków strażniczki dobiegającego, gdzie jest bardzo daleka potem postacie w celi zmieniały się jak w kalejdoskopie ktoś brodę ktoś w mundurze duże długi klin noszę jakiś prezent wreszcie biele dużo bieli dziwna gumowa rura wózkach wrażenie, że jest z Romkiem w Juracie, że płynie rozkołysany morzu, ale woda zalewają i ciągnie w otchłań rozszyfrować szept kobiet siedzących przy łóżku otworzyła niewidoczną milimetrową szczelinę oka rozpoznała kornet sióstr zakonnych, które opiekowały się chorymi do uszu docierały strzępy informacji początku zupełnie ich nie rozumiała, że biedne dziecko z więzienia, że pewnie truciznę, że nie wiadomo czy przeżyje trzeba polecać ją Bożej pomocy, że Niemcy wpadli we wściekłość, a strażniczkę Drzyzga z łuku szpic Route to, że nie dopilnował nazwisko całkowicie przywróciło jej świadomości Dora Drzyzga znało całe Jasło atletycznie zbudowany Ślązak były Górnik przedwojenny podoficer dwudziestego pułku piechoty z Krakowa podpisał volkslistę i został najbardziej statystycznymi brutalnym gestapowcy Podkarpacia jak szeptały zakonnice miały przyjść do szpitala sprawdzić czy aresztant KO zdrowia działa radząc, żeby tak właśnie się stało jedna z sióstr pochyliła się nad Wandą zmierzyła Puls wiadomo czy ci dziękować za ocalenie czy nie przecież jak tamci ją zabiorą nie było czasu do stracenia Wanda skoncentrowała wszystkie siły czuła się zaskakująco dobrze od czekała około pół godziny, udając głęboki spokojny sen, który przekonał wreszcie zakonnice do opuszczenia izolatki światło pod powiekami zgasł za chwilę dobiegł do niej dźwięk domykamy cicho drzwi była sama ostrożnie otworzyła oczy i nasłuchiwał, obserwując wąski pasek światła pod drzwiami potem delikatnie opuściła bose stopy na posadzkę była zimna nieprzyjemna, ale Wanda nawet tego nie poczuła, trzymając się ramy łóżka zrobiła kilka powolnych przysiadów potem powtórzyła to samo bez asekuracji, aby zyskać pewność, że utrzyma się na nogach na palcach podeszła do drzwi leciutko uchyliła parę metrów dalej zobaczyłem na korytarzu potężnego żandarma z pistoletem maszynowym przewieszonym przez pierś siedzącego na krześle pogrążonego w głębokim śnie do toalety było kilkadziesiąt kroków Wanda pokonała je, starając się na wszelki wypadek wyglądać normalnie jak pacjentka, która po prostu idzie za potrzebą, ale był to spektakl bez widzów wewnątrz dokładnie domknął za sobą drzwi podeszła do okna wytężyć słuch szpital po żandarma chrapał ze wszystkich, którzy się tam znajdowali ramka okna ustąpiła podobnie jak zatrzask otwierające jej drugie skrzydło Wanda wdrapała się na parapet przełożyła przez niego bose nogi zacisnęła dłonie na zardzewiałym groszku rozporowe we wnęce okna i wymazała prawą stopą wyłom w murze potem znalazła wyszczerbione cegły pozwalającą na uchwyt z kolei wyrwę dla lewej stopy i znów pewnej chwili, szukając oparcia dla lewej nogi z olbrzymią radością stwierdziła, że stawiają na chodniku wokół panowała głęboka nieprzenikniony czerń przemknęła przez ulicę zaciemnione z obawy przed sowieckimi nalotami i znalazła schronienie w pobliskiej Kępie krzaków odczekał kilka minut lustrują teren, po czym przeskoczyła do kolejnej kryjówki tym razem w uchylonej bramie dalej od szpitala, w którym w każdej chwili mógł wybuchnąć alarm spowoduje ucieczki byle dalej od patroli przemierzających ciemności Jasła podczas godziny policyjnej taką noc jak te nie było widać, ale pod buty buty awansowały żandarmów z daleka pobliżu Parkowej Glorię etyki, wokół której spacerowała z Witkiem przeciekała do świtu UE ból poranionych Bosych stóp i sens właśnie chłodu zapowiadającego jesień Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: GAMBIT

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Posłuchaj o tym, co ważne w TOK FM Premium. Teraz podcastowe produkcje oryginalne, podcasty z audycji TOK FM oraz Radio TOK FM bez reklam 40% taniej! Bądź na bieżąco.

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA