REKLAMA

Część 1, rozdział 11

Gambit
Data emisji:
2022-06-27 03:00
Audycja:
Czas trwania:
34:21 min.
Udostępnij:

Ten odcinek to fragment książki "Gambit" Macieja Siembiedy. By słuchać od początku, przejdź do pierwszego odcinka.

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
81944 roku styczeń 1945 roku kilka dni później tuż nad ranem Wandzie przyśnił się jakiś koszmar otworzyła oczy w momencie największego przerażenia, kiedy człowiek budzi się, bo już nie może wytrzymać we śnie przez kilka sekund dochodziła do siebie zastanawiając się gorączkowo, gdzie jest potem wszystko ustąpiło czuła suchość w ustach i natarczywe pragnienie potęgowane myślą, że w wiadrze w kuchni jest woda, którą sama wczoraj wieczorem przyniosła ze studni na Rozwiń » podwórzu narzuciła chustę na koszulę nocną i poczuła pała z przekonaniem, że wypije 2 Karnowski w tym samym momencie usłyszała plus pół roku kuchni stał jakiś mężczyzna odwrócony do niej plecami omal nie krzyknęła nieznajomy był boso w spodniach z podwiniętymi nogawkami i podkoszulku na ramiączkach mył twarz w misce z zimną wodą powiedział nie, przerywając toalety nawet nie patrząc w jej stronę domyśliła się, że to Stach brat ciotki Kuryłowicz mężczyzna kilkoma szybkimi ruchami mokrych dłoni obie drukarki zagłębienia pod pachami, po czym energicznie wydają się ręcznikiem czytałem list siostry wyjaśnił, uprzedzając pytanie Wandy odszedł do prezentowanego plecaka leżącego na stole i poszperać w nim przez chwilę, wyjmując przybory do golenia poprosił Wandę, żeby zagrała trochę wody starannie ostrzy brzytwę szeroki skórzany pas przymocowany do framugi drzwi, po czym sięgnął do czarnego budżetowego wyłącznika przekręcił go zapalił światło elektryczność miało zaledwie kilka może kilkanaście bogatszych domów na majówce reszcie musiały wystarczyć lampy naftowe takie same jak ta wynaleziona na Podkarpaciu teraz Wanda mogła muszę lepiej przyjrzeć z tak z pewnością przekroczył pięćdziesiątkę, ale był czerstwy i sprężysty przypominał akrobatów występujących przed wojną w cyrku na Mokotowie miał krótkie trwające włosy szczupłą twarz zimne oczy i wąskie wargi znam, mianując ludzi zdecydowanych, którzy jeśli trzeba potrafią być bezwzględni takie same usta miał dziś przemknęło będzie przez myśl i w tej samej chwili zganił się zamyślenia ukochanym w czasie przeszłym tak ponownie odwrócił się do niej plecami wyprostowany przed lusterkiem, w którym kontrolować ruchy brzytwy po medialnej skórze Wanda zauważyła na wysokość jego prawego obojczyka rozetki charakterystyczne blizny bez wątpienia był to ślad po kuli coś jeszcze na lewym przedramieniu Stach miał tatuaż misterną lig, a podniosło moc znając siebie przy najbliższej okazji Wanda zapytała by, jaką moc chodzi, ale ciekawość zaspokojona została dawno temu, kiedy chodziła z ojcem na punkową strzelnicę w Rembertowie trenował tam 1 zawodowych podoficerów i nieprzyjemny typ twarzy mordercy miał taką samą lig w tym samym miejscu identyczną moc oznaczającą skrót od francuskiego Marie Claire maszeruj albo giń myśli przewodniej żołnierzy Legii Cudzoziemskiej tak odłożył łyżkę wytarł usta chusteczką wyjętą z kieszeni spodni i irytacją popatrzył na stół ostatni raz jadłem te cholerne kartofle ze zsiadłym mlekiem oświadczył gniewnie to już w całej Polsce niema kawałka mięsa, bo nie ma odniosła się Jadwiga, do której skierowany był zarzut po wsiach nie biją świnie raz, że Niemcy wywożą za to do Oświęcimia 2 Warszawa zamknięta chłopy klną na to całe powstanie, bo handel bankom zupełnie stanął tak spojrzał na minę siedzącej obok grzędy i uspokoił ją spojrzeniem ponownie sięgnął do kieszeni, wyjmując plik banknotów to znaczy takich co zabiją położył pieniądze przed Jadwigą Matko święta całego świniaka całego zamów i basen, ale dobrego masaże, żeby się nie zepsuły jak będą szły zrób nam na niedzielę kotlety, a resztę mięsa trzeba zastrzelić zaapelować w beczce nie wiadomo co nas czeka w najbliższym czasie zginął na błędy jadłeś kochać przejdzie się ze mną na cmentarzy domyśliła się, że zależy mu na rozmowie 4 oczy poza domem jeśli Kilińskiego w dół, zaglądając do sklepu Żywca tak wszedł do środka zamówić trochę Sahary chleba i wódki, które mieli odebrać w drodze powrotnej Wanda czekała na zapleczu, obserwując chudego najwyżej czternastoletniego chłopca, który umiejętnie zakładał sobie na plecy worki z mąką ze stojącej na podwoziu Platformy zaprzężone w 2 konie pociągowe potem znikał na kuchennych schodach kamienicy taszcząc ciężarna drugie piętro co mogła zaobserwować dzięki niewielkim okienko wychodzącym na podwórze chłopak pracował metodycznie i bez chwili odpoczynku słowa skargi, choć worki wydawały się cięższy od niego tak wyszedł po kilku minutach przeszli przez rynek rozmawiając o czymś nieważnym na wysokości restauracji Piątkowskiego z tak na moment przystaną pochylił się zawiązać sznurowadło najlepszy lokal w Starachowicach, ale nie mogę zaprosić powiedział może wziąć się z butem za dużo Niemców za dużo oczu w maju 2 chłopaków kropnął tu Ericha Schulze gestapowca Radomia, przed którym drżała cała Kielecczyzny jeden z nich podszedł do fiata, którym Schulze przyjechał z obstawą i przez okno samochodu puścił serię po mu odległości parunastu centymetrów wprost to byłby zaciśnięta usta Stacha zamieniły się w siną kreskę spod Jasła od nie o to pytam przerwał listach jeśli mam ci pomóc muszę wiedzieć rozumiesz Wanda postanowiła być szczera w końcu człowiek zaufany rodzony brat czucie kury łowy z AK przylgnęła skrzywił się tak myślałem to źle szpitala Wanda, niemniej osądzać rzekł krótko strach zrobi to historia, ale nie po drodze nam przez kilka chwil szli w milczeniu Wanda zbierała myśli jest pan jest wujek zreflektowała się w komunistycznej partyzantce Stach aż przystanął Wanda spodziewała się kolejnej złości, ale on roześmiał się jak najlepszego kawału nie odrzekł, ocierając rękawem płaszcza załzawione Muzy jestem oficerem narodowych sił zbrojnych po wrześniu nie zdjąłem mundur powiedział ujmując ją pod rękę, zwalniając krok mjr. Dobrzański Hubal przez parę miesięcy dawaliśmy Niemcom nieźle popalić tu niedaleko koło Końskich na temat zginał, a ja poniewierają się w ZWZ Grota Roweckiego później AK chciałem walczyć tu jest kielecki rozumieć tak wykonał szeroki gest wolną ręką Polska Sycylia ludzie przyjmą się pod dach podzielą się ostatnim kawałkiem chleba i oddadzą ostatnią koszulę, ale nie chcę ręka Boska broni zrobić jakąś krzywdę każdy nosi już w kieszeni zemsta jest święta Niemcy zaś uczynili tych krzywd aż nadto już w pierwszych miesiącach okupacji nadszedł najwyższy czas, aby zaczął za to płacić, ale elegancik Warszawy przyjeżdżały tu i nas powstrzymywały, że trzeba stać bronią u nogi nie narażać ludności cywilnej na represje czekać na rozwój sytuacji międzynarodowej i rozkazy z Londynu, więc narastała w nas wściekłość i wielu moich kolegów podziękowało panu zakazu służby wielu zostało był taki 1 zgłosi Stacha zabrzmiała dziwna nuta Jan Piwnik ponury na wsiach pod świętym krzyżu ludzie nie wiedzą kim był Cezary albo Bonaparte, ale ponurego znają wszyscy pieśni oni śpiewają dowodził zgrupowaniami partyzanckimi nawyku się stary obozowisku Langiewicza parę kilometrów stąd z ratami, a odwrócił się wskazał kierunek po przeciwnej stronie rynku to była potęga wszystkie oddziały AK Batalionów Chłopskich poszły pod jego komendę Niemcy mało się ze strachu nie wierzy, ale panom zakała ponury był niesmak cały czas naciskali mu hamulec zabraniali akcji wreszcie odesłali gdzieś na kresy szałem, że zginął na wszystko poszło w rozsypkę, choć na wykuszu była armia zdolna kontrolować pół województwa i trzymać Schwab zacisk wtedy też odszedłem zakaz nawet dostałem za to wyrok prezes miał się szyderczo pod starałem się nimi moja historia powiedział w wywiadzie powiedziała Wanda maskując reakcję wywołaną krytyką swojej organizacji Stark gwizdnął z podziwem znów się zatrzymał wyciągnął dłoń to możemy sobie podać ręce jesteśmy kolegami z tej samej służby z kilku najwyraźniej, rozważając to co usłyszał i ukradkiem, zerkając z uznaniem w jej stronę postanowiła wykorzystać ten moment wujek swoje kontakty na Podkarpaciu pytała mów mi Stachu postanowił tak będzie prościej, a kontakty spojrzał podejrzliwie na co potrzebne zostawiłem tam coś ważnego co musi odzyskać miałam jak tego zrobić Niemcy wysiedlili Jasło musiałam stamtąd znikać, ale nie mogę zostawić tej sprawy tak zdjął kaszkiet przykładzie ręką włosy nic teraz nie zrobisz lada moment będą tam Sowieci oświadczyła patrząc na rosnące przygnębienie dodał odczekaj my się uspokoi, a potem pomyślimy na cmentarz przy ulicy zgodnej dotarli w ciągu kwadransa tak wyjął z kieszeni płaszcza zniczy pudełku zapałek zatrzymali się przy niewielkim grobie w górnej części pod płotem była to zwykła mogiła z prostym brzozowym krzyżem wpadł w łapy Niemców podczas wykonywania zadania mimo tortur nie wydał nikogo, kiedy nie mógł już wytrzymać powiedział, żeby zawieźli go do lasu to wskaże obozowisko partyzantów, że ucieknie, ale założyli mu damskie buty na obcasie i obwiązali ręce drutem, ale i tak spróbował Wanda spojrzała na tabliczkę wypisaną czarną farbą na kawałku blachy przytwierdzonej do krzyża łatwo podjęła datę urodzin daty śmierci tak pojawia się niezapowiedziany i wyjeżdżał bez pożegnania miał tajemnicy, której nikt z domowników nie miał prawa ani odwagi spytać pierwszych dniach października wrócił po kolejnej kilkudniowej nieobecności brudny nieogolony spał przez całą noc całe przedpołudnie, gdy doprowadził do porządku zginął na błędy przenieśmy się kawałek bez słowa narzuciła na siebie płaszcz poszli ulicą skalistą w kierunku lasu ktoś będzie jechał na Podkarpacie odezwał się mogę dać list do siostry powiedz, czego się dla ciebie dowiedzieć Wanda poczuła przyspieszone bicie serca przecież tam front Ruscy prosty stoją wyjaśnił Stach Przemyśl zajęty jeszcze pod koniec lipca inne miasta we wrześniu, ale Jasło Nowy Sącz ciągle nie dostały się w ręce Sowietów dziwnie wygląda tamtejsza linia frontu trzeba wszystko wybadać na miejscu dlatego wysyłamy człowieka przedostanie się w rejonach przy frontowych żandarmi sprawdzają każdego z tak lekceważąco machnął dłonią bez obaw Niemiec Niemiec Wanda aż przystanęła nasz agent, a co to obchodzi denerwował się Stach, kto jest twoja rzecz ma sprawę to mów jak coś nie pasuje to nie zawraca dupę już w milczeniu strony młodnika operacja przyznała pokornie Wanda i nic do tego całe stanowi chwilę, aby się udobruchać ciotka kury głowa powiedziała ostrożnie znać Witka mojego kolegę z Jasła oraz panią, której podejmowałam pokój na ulicę Asnyka jedno z tych dwojga ma rzecz należącą do mnie da się zawahała nie mogę powiedzieć wyznała, choć przestraszyła się, że tak znów wpadnie w irytację, ale stało się zupełnie inaczej rozumiemy kiwnął głową, czyli potrzebujesz odszukać tych dwoje ludzi, gdy muszę sama się z nimi skontaktować najlepiej pojechać tam osobiście twierdziła determinacją dalibyście mi jakąś obstawy NFZ nie, ale znam w Starachowicach ludzi, którzy nie cofną się przed niczym przemytników bandytów znanych więzieniach od Lwowa po Katowice trzeba tylko dobrze zapłacić nad tym, czego szukasz da się lubić, jaki interes pytam chytrze jeśli odzyska swoją pomocą odpowiedziała Wanda znajdą się ludzie gotowi was hojnie wynagrodzić koniec października spadł pierwszy śnieg tak od kilku dni nie wyjeżdżał dużo czasu spędzał w restauracji Piątkowskiego, skąd często wracał podekscytowany nigdy zbyt wiele nie pił dlatego Wanda domyślała się, że powodem jego radosnego stanu nie jest wódka, ale pomyślność planów układał je z ludźmi, którzy przyjeżdżali do Starachowic i na których jak kiedyś podpatrzyła przed restauracją zawsze czekała obstawa często też zatrzymywały się tam samochody z niemieckimi tablicami rejestracyjnymi o powrocie z kolejnego spotkania Stach trzeba buty ze świeżego śniegu zajrzał do pokoju i starannie domknął za sobą drzwi przesunął sobie krzesło wysłannik dotarł do swojej siostry zaczął z zburzone oznajmił kamień na Kamieniu nie został ciężkie walki upewniła się Wanda Stach przecząco pokręcił głową nie Niemcy sami zrównali z ziemią jakiś oszalały starosta uznał, że nie odda miasta Sowietom mi tyle dobra się zmarnowały westchnął wasz wysłannik czegoś dowiedział w mojej sprawie czasu, kiedy uciekli do nowego Sącza nie miała kontaktu ani z panią, od której wynajmowała stancję ani z tym twoim dzieckiem milczała, starając się ukryć przygnębienie, które piętrzyły się w niej jak czarne chmury zwiastujące coś złego jest jeszcze coś powiedział wstając z krzesła człowiek dowiedział się w okolicy działał przez ostatnie lata dobrze utajnione agent sowiecki walczył w oddziale AK dać wiarę ponoć miał jakąś misję specjalną Wanda zbladła, jaką misję spytała swoim głosem tego nie wiemy odparł Stach może chodziło o wydanie ruskim całej miejscowej struktury armii krajowej skóry syn sprzedał wszystkich NKWD ponoć czerwoni zrobili tam pogląd tak wywijał siekierą niczym w góralskim tańcu miało to pomóc w pobudzeniu krążenia rozgrzaniu ciała, bo mróz był siarczysty Wanda ubrana jak Furman ciężki barani Kożuch taką samą czapkę znosiły niską temperaturę o wiele lepiej szli w stronę Libia starej osady Bartniczej otoczony zewsząd lasami odległy od Starachowic godzinę drogi tam rosły najładniejszej jodły Stach rano w Wigilię 1944 roku zarządził wymarsz po choinkę była to dość ryzykowne, zważywszy patrole żandarmów frustrujący skraje lasów rozciągających się z majówką stronę i róży oraz zasadzki krajowych w niemieckiej służbie za kradzież drzewka groził obóz koncentracyjny Stach nic sobie z tego nie robił twierdził, że ludzie w kieleckiem wierzą, że w dzień wigilijny zabranie choinki lasowi zwiastuje szczęście raz to był inny świat, a wycięcie jodły obrzędowy akt odwagi Wanda powiedział Stach, kiedy wracali zmarznięci do domu każdy oddech wytwarza kłęby pary czas pomyśleć o naszych sprawach lada moment wejdą Ruscy i jeśli zostaniemy w Starachowicach będzie u nas pachołki czerwonych mnożących się jak zaraza wiedzą doskonale kim jestem wystarczy, że należy do brygady Świętokrzyskiej gady Świętokrzyskiej powtórzyła Wanda dająca to duży oddział NFZ-u likwidujemy bandy rabując ludność pod szyldem komunistycznej partyzantki agentów z legitymacjami PPR i sowieckich spadochroniarzy działający pod stronie Wisły ma o nich wszystkich wyrok śmierci zamierzasz chciała wiedzieć Wanda Stach huknął zmarznięte dłonie zaraz po nowym roku Jadwiga z matką udadzą się pod zmienionymi nazwiskami do sióstr zakonnych w Częstochowie panuje wstąpienie do brygady rozmawiałem o tym z ruchu naszym dowód jesteś zuch dziewczyna i że pełnić ufam wspomniałem, że masz doświadczenia Warszawy i Podkarpacia duże wrażenie zrobiło na nim, że uciekła z niemieckiego więzienia w Jaśle dodał z uznaniem policzki Wandy za dużo jonu od mrozu poczerwieniał potrzebujemy łączniczek kontynuował Stach dlatego tak przedstawiłem nie wspominając naraziło wywiadzie AK nie czas na to pułkownik zgodził się pod warunkiem, że za ciebie zaręczy chętnie to zrobię, ale potrzebuje twojej zgody wyjeżdżam do brygady zaraz po nowym roku Wanda szła w milczeniu, wsłuchując się skrzypienie śniegu pod podeszwami po kilku minutach wszystko jak mieć za to podziękować z całego serca Stachu powiedziała z przekonaniem, ale nie mogę stąd pojechać dobry muszę wracać do Jasła i odzyskać coś tam misja to sprawa życia lub śmierci wobec tego od razu Strzel sobie WM zirytował się Stach głupia jesteś, gdzie chcesz leszcz jak też leszcz pieszo przez front ruska ofensywa ruszy lada dzień myśli prześlicznie muszę znaleźć jakiś sposób Wanda uparcie kręcił głową zrozum po kwestię obowiązku tak wściekł się na dobre, a i kurwa nawet dziś jak nie chcesz posłuchać dobrej rady zabawy w konspirację się skończyły dociera to do siebie ta wojna też za chwilę skończy zacznie się kolejna z Sowietami to jest w tej chwili nasz obowiązek proc chce wracać do Jasła powiedziała Wanda, zastępując drogę ma większe znaczenie w walce z Sowietami niż jesteś sobie w stanie wyobrazić tak dostrzegł w jej oczach błysk determinacji jak widywał największych ryzykantów Legii Cudzoziemskiej jest wigilia nie będziemy się szarpać zrobimy tak przedstawicie dowódcy brygady może coś zaradzi w swojej sprawie na początku stycznia wyjeżdżamy zdecydował i ruszył przed, poprawiając niesioną pod pachą choinkę skrępowane sznurkiem dogoniła go szli w milczeniu tuż obok siebie wyczerpani rozmową sprzed kilku minut Wanda na moment przymknęła oczy ujrzała obraz jak z przedwojennego kina Atlantic Chmielnej kanie Anglicy przepędza ją z Polski czerwonych ona jedzie do Jasła i przed parkową klientką rzuca się w ramiona Rysia kulą się do siebie, a potem Dzidek sięga do kieszeni munduru, na której wisi krzyż Virtuti Militari i wyjmuje jakiś niewielki przedmiot to chyba należy do ciebie mówi wyciąga do niej dłoń, na której spoczywa medalion Wandy otwiera odchyla święte obrazki pokazuje wyryte w srebrze cyfry reż patrzy zdumiony wiesz co to jest pyta ukochany przecząco kręci głową współrzędne największego złoża podkarpackiej ropy naftowej mówi Wanda, a orkiestra gra poloneza w drugim akcie potknęła się korzeń, a silny uchwyt Stach uratował ją przed upadkiem miała wrażenie, że czas zatrzymał spod wojskowych płaszczy koziołków wyglądały wężyki na kołnierzach mundurów emblematy koalicyjnej ma pliki mężczyźni, którzy nosili mieli dumne buńczuczne spojrzenia na głowach rogatywki z Orłem w koronie wyglądali tak samo jak w przedwojennym pułku ojca, jakby w ogóle nie było minionych 5 lat, gdy tuż po nowym roku dotarli ze strachem na miejsce zgrupowania Wanda nie mogła uwierzyć własnym oczom wokół trwała musztra pododdziałów czyszczono broni wysoki porucznik saperów prowadził instruktaż ładunków wybuchowych dla Podchorążych siedzących na ławkach w namiocie szkolnym kawałek dalej dymiły kuchnie polowe co chwilę mijali oficerowie kilku pozdrowił Stacha i zainteresowaniem zerknęła na zęby, ale ciekawość była mizerna w porównaniu ze zdumieniem, jakie ją ogarnęło tylko część wojska powiedział Stach, chcąc potęgować wrażenie, jakie brygada wywarła na będzie wszystkiego razem jest ponad 1000 chłopa dodał z dumą zaprawionych w bojach i uzbrojonych po zęby popatrzyłem na niego z niedowierzaniem gawędził uśmiechnął się jeszcze Polska nie zginęła co wziął ją pod rękę poszli do kwatery ruchu na dowódca brygady wysoki smukły mężczyzna w pociągu twarzy z galanterią pocałował ją w rękę i przedstawił się stukają obcasami oficerem ppłk Szacki Wanda Kuryło odpowiedziała zastanawiając się czy przy prywatnej prezentacji bez pseudonimów wypada sięgnąć wiem, że jest pani żołnierze podziemia powiedział Bohun starannie, unikając nazwy armii krajowej traktuje, więc panią jako zaprzysiężono wszelkimi prawami obowiązkami konsekwencjami przychylam się też do prośby pani wuja spojrzał na Stacha, a ten uśmiechnął się wybrać żył w postawie na baczność, przydzielając panią do jego grupy wywiadowczej to wszystko obydwoje krótko kiwali głowami wykonali regulaminowe w tył zwrot i wyszli grupa Stach nie nosiłam rów jej zadaniem było zbieranie i dostarczanie informacji o ruchach armii radzieckiej obserwowanej przez wywiad NSZ dzień noc w potencjalnych miejscach forsowania Wisły wszyscy zadawali sobie pytanie, kiedy rozpocznie się ofensywę naczelne dowództwo było przekonane, że dopiero wiosną z tak, że bardzo szybko zima zawsze była rosyjskim sprzymierzeńcem twierdził i za Napoleona pod Stalingradem zobaczycie ruszą lada dzień Bohun oficjalnie przychylał się do opinii przełożonych, ale trzymał swoje wojsko w stanie pełnej gotowości na początku stycznia 1945 roku Wanda pojechała ze strachem do Sandomierza na stację w Kielcach dotarli bryczką wraz z 2 żołnierzami brygady cywilnych ubraniach dalej czekała ich podróż koleją na peronie kłębił się tłum ludzi, który nagle, jakby się przerzedził Wanda szybko odkryła przyczynę od strony, z której miał odjechać pociąg wszedł w kierunku patrol żandarmerii odkryte buty miarowo uderzały zmarznięty bruk, dodając grozy sytuacji przej potężni Niemcy w długich płaszczach z blachami pierwsza hełmach nałożonych na wełniane kominiarki trzymali w dłoniach pistolety maszynowe MP i przyglądali się ludziom na peronie, którzy robili wszystko by uniknąć wzroku, gdy dotarli do Wandy jej towarzysza dowódca patrolu podniósł dłoń, zatrzymując swoich ludzi, którzy w tej samej chwili wrośli peron czujni przygotowani na wszystko papiery warknął żandarm łamaną polszczyzną w tak, na którym nie zrobiło najmniejszego wrażenia sięgnął do kieszeni kożucha podał Niemcowi House way wewnątrz była kartka papieru kancelaryjnego zapisana pismem maszynowym złożone na 4 dowódca patrolu zdjął rękawice uważnie przeczytał, po czym złożył z niemiecką starannością i umieścił w dowodzie tożsamości i oddał dokumenty Lechowi zgody powiedział kiwnął na swoich ludzi tu chodzi myślałam patrząc na białe płaszczyzny pól ciągnących się za oknem pociągu, kiedy Niemcy życzą nam powodzenia mówiąc Szczęść Boże co takiego było na kartce Stacha k wysiedli w Sandomierzu postanowiła zapytać nie okazał zdziwienia wyjął papier, który w Kielcach pokazał żandarm i wręczył jej bez słowa było to parę linijek maszynopisu po polsku po niemiecku podpisanych przez szefa grupy specjalnej kap. Toma oraz Niemca Paula susza Fanta przeczytała tekst, po czym wbiła wzrok Stacha nic nie rozumiem powiedziała bezradnie co to jest jak to co zrobił dziwną minę zaświadczenie, że jestem polskim partyzantem Wenda poczuła mętlik w głowie, ale jak to przecież Niemcy tak postanowił oszczędzić dalszej czuć babki posłuchaj powiedział poważnie paru miesięcy brygada ma z nimi coś w rodzaju nieformalnego zawieszenia broni oczywiście zdarzają się niesnaski, gdy na siebie leżymy, ale obie strony raczej starają się omijać z daleka zajmuje się tym u nas kapitał to człowiek z Pomorza mówią, że pochodzenia niemieckiego on załatwił ten papierek, który pozwala swobodnie wykonywać zadania wywiadowcze ma ze stopami bliskie kontakty może nawet za bliskie powiedział Stach innym tonem, ale to nie moja rzecz grunt, że mamy teraz wspólnego wroga komunistów kolaborujących z Niemcami nie wytrzymała Wanda, która nagle stanął przed oczami Karl Steiner ujmę to tak nie tracimy sił na wyniszczenie się nawzajem byłoby to przysługą dla Sowietów nie uważasz Wanda szukała kontr argumentu, ale ostatniemu stwierdzeniu Stacha trudno było odmówić racji wreszcie rozbolała ją głowa do punktu kontaktowego na Browarnej dotarli w milczeniu wielki drewniany domek stał na końcu ulicy zgarbiony pod ciężarem czasu i nieproporcjonalnie dużego kamiennego komina, który wydawał się dominować nad budynkiem ściany grubych belek były z cierniami od starości, a kąt na dachu nie obiecywał, że przetrwa następną zimę lokatorzy wyglądali podobnie kobieta w nieokreślonym wieku miała sine worki pod oczami wyglądała na chorą i była mocno zaniedbana co, gdzie stała na własnych nogach mężczyzna w brudnych płatnych spodniach i oferowanym świadczeniem golił się od kilku dni i od dawna nie jest przygód tłustych, skąd minionych włosów śmierdział bim Bremy i wyglądał na żebraka tym większym szokiem wydało się Wandzie, gdy po zamknięciu drzwi obydwoje się wyprostował uśmiechnęli ona zacięła się żwawo krzątać po kuchni on zaprosił gości do stołu, na którym rozłożył spory arkusz papieru i kopii owym ołówkiem zaczął rysować mapę okolicy przedzielony linią Wisły mówił niezwykle precyzyjnie, posługując się fachowym słownictwem oficera sztabu i nanosząc na papier znaki, jakie Wanda pamiętała sprzed wojny, kiedy ojciec pokazywał czasami wojskowe mapy zrozumiała, że pierwsze wrażenie, jakie wywarli na nim mieszkańcy tego domku baby Jagi było sprytnym kamuflażem tak słucha raportów milczeniu, a jedyną oznaką tego, jakie wrażenie robiła na nim relacje były rozszerzające się źrenice człowiek udający nędzarze skończył odczekał kilka chwil, pozwalając Lechowi utrwalić rysunek z pamięci, po czym starannie złożył arkusz papieru podarł go na kawałki spalił żeliwnej kozie ogrzewające izbę tym samym momencie kobieta pojawiła się z garnkiem brzmiącej zalewajki, ale tak podziękował za poczęstunek stanowczym ruchem dłoni musimy wracać oświadczył, przenosząc wzrok gospodarza na Wandę nie ma ani chwili do stracenia 2 dni później Stach przyszedł do kwatery łączniczek brygady co wcześniej musi nie zdarzało sprawiał wrażenie poruszonego współlokatorka Wandy celująca spodnie narzeczonego oficera drugiego batalionu odłożyła nakrycie taktownie zostawiło samych tak przysiadł na brzegu posłania skołowany odparła nawet musi nie dziwie dowództwo NSZ jest pewne, że Ruscy ruszą dopiero na wiosnę Bohun wysłał do sztabu nasz raport Sandomierza, z którego wynika, że armia czerwona pełną parą szykuje się w tamtym rejonie do forsowania Wisły i co dzień ściąga nowe jednostki w odpowiedzi jeszcze niema czekamy tak spojrzał na nią odparł cicho WHO zdecydował, ale to rzecz ściśle poufna Wanda zakryła dłonią usta może trochę w geście zaskoczenia, aby zademonstrować swoją dyskrecję tak podniósł się z pryczy idziemy na Sowietów nie wytrzymała oszołomiona nadzieją przedostania się na Podkarpacie za parę dni brygada w pełnym składzie rusza na zachód Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: GAMBIT

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Posłuchaj o tym, co ważne w TOK FM Premium. Teraz podcastowe produkcje oryginalne, podcasty z audycji TOK FM oraz Radio TOK FM bez reklam 40% taniej! Bądź na bieżąco.

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA