REKLAMA

Głowaccy. Arka na Manhattanie

Godzina Kultury
Data emisji:
2022-10-01 19:00
Audycja:
Czas trwania:
40:51 min.
Udostępnij:

Rozmówczynią Marty Perchuć-Burzyńskiej była Ewa Zadrzyńska-Głowacka - dziennikarka, reżyserka, autorka opowiadań i słuchowisk i autorka książki ''Głowaccy. Arka na Manhattanie''

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
mój pokój mój pokój ma 4 okna w 2 wychodzą na wschód 2 na południe pokój ten ma czworo drzwi i tej samej wysokości szerokości drzwi wejściowe korytarze do pokoju ściana Północna i drzwi do łazienki ściana zachodnia są identyczne drewniany z 1 panele drzwi do 2 łat im Horzycy, czyli szaf, które są mini pokoi Kamil z oświetleniem mają zamiast paneli lustra tego typu garderoby to standard solidnych budowanych 100 lat temu nowojorskich kamienic ci, którzy widzieli film Rozwiń » dziecko rozmiary będą wiedzieli, o czym mówię właśnie takiej garderoby cieszyła się mię Farrow pod dyktando Polańskiego oglądając mieszkanie w Dakocie przy Central park US i siedemdziesiątej drugiej ulicy 15 minut spacerem ode mnie kiedyś to była nasza małżeńska sypialnia potem pokój Janusza Głowackiego mojego byłego męża później zamieszka nasza córka Zuzanna Głowacka, ale teraz już mój pokój, czyli pokój pokój proszę państwa wyznaczy iński Głowacki, a drugi książki Głowaccy Arka na Manhattanie wydanej przez wydawnictwo marginesy przed mikrofonem Marta Perchuć-Burzyńska moją państwa gościnią jest właśnie dzisiaj Ewa Raczyńska Głowacka we własnej osobie witam serdecznie witam dziękuję bardzo, za zaproszenie ciągle między Nowym Jorkiem, a Warszawą no tak ciągle chciałby właśnie przyjechałem parlament, czyli jak to jest wracać za każdym razem inaczej teraz na początku to zawsze jest miło człowiek przypomina sobie stary mam dzieje jest i napad teraz już zaczyna się jesień niestety, ale zarówno w Warszawie jak w nowym Jorku jesień piękne na szczęście no tak ale, ale tak dzisiaj to czy czy wyglądała pani przez rok dzisiaj nie tak pięknie to jest rzeczywiście nie jest może pięknie, ale to jest także czeka natura piękne nastąpi w aktach tak czekam czekam na na liście w Łazienkach no właśnie o polityce nie chce mówić, bo wszędzie jest okropnie ohydnie, więc i muszę powiedzieć, że tak globalnie ogół nie jest najlepiej tak Radek pomyślę sobie, dlaczego pani powiedział teraz tej polityce boje o polityce też nie chce rozmawiać nie Wojak w obu bo gdy drugie pytanie drugie pytanie jak jak i jakie się czuje prawda na, więc trochę trochę mam takie wrażenie, jakbym była z wizytą u małżeństwa, które potwornie się kłóci i to są bardzo niemiłe wizyty, więc dlatego staram się unikać takich wizyt i takich rozmów tak długo jak się da no bo pewnie tak do końca można NATO Polska właśnie, a Polska właśnie, ale niestety już to się zaczyna Nowym Jorku też ten podział projektu jest panie włożyć między Warszawą, a Nowym Jorkiem to między czym jest dla pań w tym między jest właśnie to co najważniejsze mąż siebie w końcu może kino, bo teraz mam całą bibliotekę elektroniczną nie lubię tego bardzo, ale jest to bardzo przydatne jak się podróżuje i można znaleźć ten sam punkt odniesienia niezależnie od szerokości geograficznej w ale dzisiaj dzisiaj jeśli chodzi o szerokość geograficzną będziemy jednak większość czasu w nowym Jorku w także chwilę pewnie posiedzimy pani pokoju w mieszkaniu na Manhattanie przy stand dawni lubi pani gości lubię bardziej niż Janusz lub ich Janusz potrzebował bardzo samotności, a ja Lubie Towarzystwo gości rozmowy bardzo lubię bardzo dobre rozmowy w w tym dużym mieszkaniu to myślę, że było miejsce dla samotności Janusza Głowackiego i dla gości Ewy Głowacki było tak było było rzeczywiście i Janusza pokój, który jest teraz moim pokojem i był oddzielony od tej części gościnnej tak powiem no i często tak to wyglądało tylko Janusz był bardzo kulturalną osobą i jak byli goście on czuł się w obowiązku zagadać przyjść przywitać pożegnać no może może stąd miał pewne stresy miał swoje rytuały pisarskie pisał w określonych porach dnia tak tylko rano on pisał wcześniej wstawał zawsze tak około siódmej i do pierwszej pisał tak było w Polsce tak samo było w stanach bardzo rzadko, a po południu ale, ale bardzo często notował różne zdania sytuacja nosi cały czas przy sobie mały notes tak się cały czas to pisanie, że tak powiem było w nim w jest pytałem czy lubi pani gości zaprosiła pani nas Czytelników jak takich gości właśnie takich bardzo bliskich gości bardzo intymne miejsca, które w książce opisała pani trochę tak jak opisuje się muzeum, bo Arka na Manhattanie to swojego rodzaju muzeum jest pani książka jest swego rodzaju przewodnikiem potem muzeum ciekawej miecze pisze myślę, że nigdy tego nie doświadczy przewodnik po własnym mieszkaniu no właśnie no nie wiem nie wiem nie wiem właściwie, skąd ten pomysł może może stąd, bo bardzo lubię muzea bardzo często chodzę, zwłaszcza do Metropolitan Museum w nowym Jorku, które jest fantastyczne i dla mieszkańców nowego Jorku jest bezpłatne są też ma duże znaczenie i ile w ogóle uważam, że w muzeach się, jakby odnawia taki słynny krytyk sztuki Robert sił napisał chyba już 30 lat temu, że muzea Nowym Jorku przejmują rolę kościołów i że w niedziele w w różnych miasteczkach ludzie ubierają się ładnie, żeby pójść do muzeum, czyli Święty niż to czy do świąt i sztuki, więc jest to jest jakaś lekarz powiedziałabym duchowa sprawa i w czasie kwarantanny, bo praktycznie jak się zaczęły epidemia to ja nie nie wychodziłem są przez 3 tygodnie w okresie, a potem no to czyni żyła wśród tych ścian i na nie patrzyłam i wtedy zdałam sprawę ile my mamy fantastycznej sztuki i ile wspomnień jest w tych obrazach tak to się zaczął równo tek ty myślę, że takie uczucie zastanowienia nad rzeczami, które nas otaczają ale, których nie zauważaliśmy wcześniej towarzyszyły wielu osobom właśnie w pandemii no bo to był taki czas, który skłaniał do tęsknot wszelakich także do rozliczeń różnych i też sobie właśnie tak myślałem czytając pani książkę zastanawiałem się czy ta książka w założeniu, jeżeli w ogóle miał jakieś założenia miała być takim rozliczeniem z zamknięciem pewnego etapu no możliwe możliwe z tym, że różne etapy zamknięte często są potem otwierane, ale na pewno chciałam w każdym razie opisać ten okres mam takie poczucie, że nawet, jakbym się wyprowadziła kiedyś stamtąd na co w tej chwili się nie zanosi to to będzie istnieje ta książka na tych tam 200 stronach będzie no i to będzie już na zawsze no właśnie Arka na Manhattanie Arka to miejsce schronienia miejsce przetrwania miejsce ocalenia też tym właśnie było jest pani wcześniej państwa Głowackich ukochane mieszkanie na nowojorskim Manhattanie to było ukochane, bo to jest wspaniałe mieszkanie i no i bardzo dużo rzeczywiście tych wspomnień z emigracji zostało tam nienaruszonych to może niektóre z nich przywołamy dzisiaj w rozmowie to jest proszę państwa godzina kultury moją państwa gościnią jest Ewa Raczyńska Głowacka rozmawiamy o książce Głowaccy Arka na Manhattanie wydanej przez wydawnictwo marginesy teraz w radiu TOK FM czas na informację za chwilę wraca hol wejściowy galeria nr 2 rozdział drugi cierpienie znajduje się po lewej stronie dwuskrzydłowe francuskich drzwi prowadzących do salonu śmierć po prawej witamy w mieszkaniu rodziny Głowackich z przełomu dwudziestego i 2001. wieku jej twórców małe WST and, a winił czwarte piętro te 2 obrazy Bożena Walna malowała w latach siedemdziesiątych i one królują w holu wejściowym Vitrum już rzymski architekt żyjący w czasach Cezara uważał, że dobre plany architektoniczne powinny zachowywać proporcje idealnie zbudowanego mężczyzny patrząc z góry na plan mieszkania nie widzę zgrabnej sylwetki tancerza z Metropolitan Opera ani sylwetki idealnie zbudowanego Janusza Głowackiego widzę buźkę z głową na lewym ramieniu i kształty są znacznie wygodniejsze do zamieszkania głowa Babuśka przypominającej nasze mieszkanie skierowana jest na północ tak jak głowa statuy wolności, ale Czeczot symbolizującej kształt Manhattanu może to jeszcze 1 powód, dla którego tak dobrze czuje się w tym mieszkaniu na tej wyspie ja też śpię z głową skierowaną na północ Touch rozdział pierwszy zaprzyjaźniona lekarka z Mazowieckiej wsi powiedziała mi przed laty, że to najważniejsze to jest druga część godzinę kultury Ewa Raczyńska Głowacka przeczytała fragment swojej książki Głowaccy Arka na Manhattanie wydanej przez wydawnictwo marginesy o tej książce dzisiaj właśnie z panią Ewą rozmawiamy w godzinie kultury opowiada pani więcej o cierpieniu nawet trudne pytanie, bo ja staram się zawsze zagłuszać cierpienia i i fizyczne i te mentalne i nie Lubie nie lubię proszków przeciwbólowych od razu mówię i staram się stosować metody naturalne tak długo jak się da, ale po śmierci Janusza przez jakiś czas brałam psychotropy jakieś nie pyta nas, ale pomogło to może tyle co mi przyszło do głowy w tej chwili, a cierpienie Bożeny no właśnie cierpienie Bożeny jest urzędowa może Walter jest niespełna energia widziałam niedawno to jest w ogóle niesamowite ona mieszka z tymi psami na wsi pod Rawą Mazowiecką jest zupełnie sama i daje sobie jakąś radę nie wiem jak i ciągle tworzy i tej ostatniej pracy są fantastyczne także no właśnie cierpienie zabawne Eli JM Elliot napisał najlepsze wiersze, kiedy był złym związku z żoną cierpiał de wszystkim fantastyczne wiersze są z tego okresu kiedy, kiedy ożenił się wreszcie był w tym szczęśliwym związku nie już tak wielkiego nie stworzył jak swoisty Clementa BOŚ aż błędnej środa Popielcowa tak no rzeczywiście bywa tak czasem, że cierpienie gdzieś tam nas napędza, ale czasem nas sprowadza też na takie manowce niestety nie życia nie no nie ja nie nie reklamuje cierpienia jednak jednak w życie wszystkim szczęśliwego życia nawet nie sztuka po cierpkich jednak ważniejsze jest to co tu i teraz w no właśnie to co tu i teraz rozmawiamy o tym co trochę tu i teraz, ale też trochę o tym co kiedyś o życiu w stanach Zjednoczonych odpowiada pani w książce, której dzisiaj rozmawiamy poprzez obrazy poprzez meble poprzez bibeloty, a także ich twórców właścicieli różne nieoczywiste przedmioty w mieszkaniu się znajdują oprócz dzieł sztuki, których już trochę wspomniały my, a mnie wzruszyła np. historia grzałki z czasów PRL-u tak tak to był mój tata praktyczny to było niesamowite, że rzeczywiście wpadło mu do głowy absurdalny pomysł, kiedy wyjeżdżała w prezencie dostałam taką solidną grzałkę, że są zdjęcia tej grzałki nadal jest w Senacie grzałka jest nadal w domach zdjęcie grzałki jest w tej książce, iż rzeczywiście działała, chociaż musiałem zmienicie jak każdy, kto był w stanach to wie, że jest innym jak to się z dnia gniazd są inne, ale fantastyczna była grzałka jest działa nadal działa na nowe rzeczy jest używane w prawdę mówiąc nie, ale może niż raz w gablocie jest gablocie teraz jako tak jako instalacja teraz grzałka stała się obiektem sztuki podobnie jak 100 tak mi się wydaje stół, który tak jak pani pisze cały rok czekał na wigilie jak wyglądały wasze emigracyjne święta kodowane 100g rur to były różne zestawy ale, ale w ogóle jak to po pierwsze w stanach się pracuje dźwigi także ja pracowałam albo ujawni York Timesie potem takiej agencji reklamowych tylko wtedy pracował tam do pierwszej drugiej, więc cała wigilia była prawdę mówiąc omawiane na Greenpoincie albo w restauracjach albo różnych znajomych pań, które znały inne panie i Janusz jechał samochodem na Green Point zbierał wszystko co żeśmy zamówi wcześniej oczywiście szynka na Greenpoincie Śledź Green Point kapusta i i to i to rzeczywiście smakowało po polsku co było bardzo bardzo ważne naj obrus wspaniały wykrok melony zawsze i znajomi dużo dużo od przyjaciół z Polski mieszkających Nowym Jorku również też Amerykanie się zdarzają od czasu do czasu, którzy wiele nie rozumieli atak ostatnia wigilia zabaw dziewiętnastym był osiemnastym roku też Zuza moja córka organizowała w ostatniej chwili jej przyjaciółka, a garnka, która jest prawnikiem ona powiedziała, że ona zrobi dla 18 HBO nagle 18 osób zjawiło się nie wiedziałem, że to przerasta moje możliwości i była przedziwna wigilia, ponieważ część potraw było afgańskich część Green Point tu, czyli to była międzynarodowa zupełnie Zuzi przyjaciel z Łotwy też był z mamą akurat mama była w nowym Jorku i się udało ja co prawda byłam troszeczkę oburzona, że nie zaczęliśmy tak jak powinniśmy od opłatka tylko od jakich zastawek afgańskich przystawek afgański, bo się zagapiła no ale urwała się przystawką, gdy afgańska też można się podzielić chodzi o ten wymiar metafizyczny prawda, owszem, zgadzam się właśnie mnóstwo tych wymiarów metafizycznych w książce, którą pani napisała cały czas mówię o tych o metafizyce zaklętej właśnie w przedmiotach sporo w mieszkaniu skarbów znalezionych na ulicy tak jak te święte figury w towarzystwie, których z tego co pamiętam spędzała pani święta w pandemii tak tak są co na zdjęciu nawet wyjechała rowerem w czasie deszczu z zakupami w plecaku i na rogu dziewięćdziesiątej trzeciej między Amsterdam Columbus przy śmietniku znalazł zobaczyła, że leży matka Boska no na pewno nie częstochowska, ale czarna w PiS stwierdził że, że to naprawdę jednak przesada wstałam i schowała ją właśnie tak za pazuchę, bo już do plecaka się nie mogła zmieścić jeszcze zobaczyłam Świętego Antoniego jakimś cudem na tym rowerze z tymi zakupami i z tymi 2 figurkami chyba on miał chroniły, bo lało jak nie wie w święta to nieznany z takich akcji, a popraw to i to się sprawdził jeszcze raz się sprawdził i są u nas jak najbardziej cały czas są mu są podobnie jak obrazy, do których teraz wrócę na ścianach prace Andrzeja Czeczota Andrzeja Dudzińskiego wspomnianych już sióstr Bożeny i Alicji wal Hanna Bakuła Rafała Olbińskiego Feliksa Topolskiego Jana stawki każdy przedmiot to jest historia ludzkich losach bardzo lubię historię obrazu wiejski pogrzeb jak to było z tym obrazem czemu czemu znalazł nazwanie państwa mieszkania tam w 2 to było zupełnie na samym początku emigracji myśmy się przyjaźni liście co Tammy, których ja właściwie poznałam na emigracji tam i Andrzej Andrzej są oni mieszkali na Greenpoincie bardzo źle im się wiodło i nagle Andrzej miał wystawy w świetnej galerii na pięćdziesiątej siódmej ulicy jak ja pamiętam, że ja NATO na otwarcie tej wystawy poszłam z małą Zuzią, bo nie wiedzieliśmy co z nią zrobić oczywiście nudziła, bo wszystko widziała na poziomie nóg obrazy już wyżej były za zawieszone i było dość dużo osób no w każdym razie ciekawa perspektywa kar tak dopłatę w każdym razie w fantastyczna galeria no jesteśmy pewni, że teraz to będzie przełom wielka kariera no i nic nikt nie napisał słowa nie wiem czy coś sprzedał czy nie może coś, ale bardzo mało takie potworne zawiedzeni i pamiętam byłem na przyjęciu, gdzie spotkałam eseisty z New Yorkera dowiedziałam się, że jest New Yorkera i zaczął mówić o tej wystawie to jest skandal, że taka wspaniała nogę już i itd. nikt nic nie napisał on tylko spytał, gdzie ta wystawa jest ja podałam nazwę galerii, więc właśnie, więc jednak to miejsce wzbudziło jego zainteresowanie i chociaż pewnie miał trudności z wymówieniem imienia nazwiska artysty na pewno Andrzej Czeczot częstsza tak to prawda ale, ale wziął mój telefon i zadzwonił po paru dniach że, żeby zaprosić Czeczota z pracami umówił go z dyrektorem artystycznym New Yorkera no i stał się cud trochę jak na tym obrazy dokładnie tak jak na obrazie właściwych wszystko i przyjęli jego pracy miał specjalną wkładkę ze swoimi pracami zamówiona kilka okładek też także to oznaczało w ogóle zmiany wszystkie zmiany wszystkiego takt tak zmiana mieszkania również zmiany mieszkania też z tym, że potem się zmieniły władze w ortezie, więc nie trwało tak długo jak mogłaby to było wszystko lata osiemdziesiąte to ksiądz był chyba naczelnym potem staje się przyszedł Gottlieb z tego co pamięta także to się zastępowało, więc nie było natomiast Andrzej z radości powiedział tutaj dam ci prezent co chcesz z tej wystawy ja powiedziałam Suleja chce taki kolorowy obraz kolorowy pogrzeb, a Wisły tam nie około, ale tak na pewno tak idą do nieba taki orszak świetnie to pamięta, aby się psuje to czarno-biały i to jest niesamowite ja zapamiętam ten obraz w kolorach, bo tak to jest rysunek taki czarno-biały tusze i biurkiem ale, ale radosny w jakim sensie boje pamięci powiedział oczywiście twoje i przynieśli nam oprawiony nadal z tej samej oprawie to samo szkło nie stłukło się, chociaż przeprowadzaliśmy kilka razy dotyka, że pamięć potrafi być czarno-białe czarne białe i kolorowe również w tym obrazie również czy Andrzeja Czeczota Ewa Raczyńska Głowacka pisze w książce Głowaccy Arka na Manhattanie my za chwilę wracamy do naszej rozmowy teraz czas na informacje to rozdział trzeci korytarz w kształcie litery UE galeria nr 3 opisałam kolekcje w mojej sypialni kolekcje w holu wejścia mieszkań są jeszcze 2 korytarze i 1 ma kształt litery RL i prowadzi do 2 sypialni gościnnej galerii nr 5 i mojej sypialni galeria nr 1 na końcu dolnej Belki litery Lu tam, gdzie można postawić kropkę znajduje się łazienka gościnna pionowa kreska litery elta kratery z plakatami do sztuki Janusza uśmiechają się Jean i kwietnia marką MAK dały Dajan East plakat z Christopherem Kanem znikną od niedawna pomiędzy plakatami znajduje się pożółkłe strona New York Timesa z moim tekstem strona oprawiona solidne metalowe ramy przypomina mi wieloznaczność słowa kiedyś to był pomysł Janusza to on zachował tę stronę on powiedział, że kiedyś powinnam poprawić kiedyś to zrobię zgodziłaby się no to kiedy nadeszło właśnie teraz 30 lat później to był fragment książki Głowaccy Arkę na Manhattanie wydanych przez wydawnictwo marginesy przed mikrofonem Marta Perchuć-Burzyńska moimi państwa gościnią jest dzisiaj Ewa Raczyńska Głowacka, czyli książki autorka i osoba, która właśnie przed chwilą przeczytała fragment tej tej opowieści o życiu na Manhattanie z Januszem Głowackim jak to było z tym debiutem Paniewo no w zupełny przypadek zaczęło się od tego, że znalazła na hejt, a wynik na 8 ton, choć tam, gdzie mieszkaliśmy nasze pierwsze mieszkanie wspólne znalazłam stary kufer na śmietniku oczywiście wracała na rzeczy tylko na wymiar krach, ale wolny, gdyby transport był tańszy można byłoby być milionerem z tych rzeczy które, które można było znaleźć nadal się znajduje śmieć Norweg śmietnikach tak ta no właśnie ten i ten kufer pani tam wracam z Zuzią z przedszkola i ZAK stanęła otworzyłam ten kufer na jej tam cuda dziwy okazało się, że na znalazłam szkoda, że nie mam dzisiaj to pani pokazała złoty naszyjnik w tym kufrze w kufrze tak w tym kufrze złoty naszyjnik biżuteria futro, ale troszkę takie wyleniałe, więc nie wzięła listy zdjęcia, a właśnie tego nie ja tego nie pisze w książce tak, ale w tym kufrze to wszystko znalazłam byłam czy list no właśnie przeczytałem, że to była rodzina moe Mueller z i ku memu zdumieniu ani wyemigrowali z Wrocławia w 1936 roku to wszystko odkryłam po prostu, grzebiąc w tym kufrze, znajdując różne różne rzeczy też 2 filiżanki my scena dla listy po jakim były pisane niemieckim ja uczyłam niemieckiego w liceum imienia Zamoyskiego w Warszawie, ale także trochę rozumiała natomiast ich zwłoki były dla mnie sam przerażające, że tak, że to, że woli przez znalazło się na śmietniku, bo to życie sprzedających to ludzie tylko do rzadziej nosili ale kto rządzić od razu i dlaczego ktoś bardzo spieszy by było dużo wartościowych rzeczy przy chyba mam taki złoty naszyjnik stamtąd 2zł jedno pozłacana jedno wspaniały w tym od tak, że to w ogóle jakoś byłam przerażona taki był odruch, że Rze że, że trzeba te przedmioty jakoś ocalić, żeby znalazły dach nad głową, bo tak przyjedzie zaraz śmieciarka to wszystko gdzieś będzie zmierzone, bo wszystkim się spieszy bardzo nie ja nie pracowałam typu sam początek miałam czas i sam kufer był wspaniały i pamiętam wzięłam sporo rzeczy trochę listów trochę trochę zdjęć poszłam Zuzię do domu z myślą, że zaraz przyjdę z Januszem żeby, żeby ten kufer rząd, bo ten kufer to był taki wspaniały kufer, który na ziemiach zachodnich można było kupić w latach siedemdziesiątych w każdym razie bardzo soli soli ważne realny, a na tym kurz na tym kurz był napis, że Destination no i rok i państwo Meller z także to był w ogóle kufer, z którym oni przyjechali do Stanów młyna lepka taka, a sytuacja niesamowita nam, że redaktorka New York Timesie powiedziała mi, że zazdrości mi, że znalazła coś takiego no tak znalazła pani kufer i znalazła pani też temat na historię tak artykuł tak a, a skąd, skąd do tego tak jak to doszły opisuje to w książce taki młody dziennikarz New York Timesa miał pisać artykuł o pierwszej produkcji na nie Pisz pisał cykl emigranci w nowym Jorku przyjechał do Łódź Stock, gdzie Janusz pracował nad sztuką polowanie na karaluchy nad produkcją ja byłam wód stok ja musiałam wrócić do nowego Jorku i w drodze powrotnej z tym dziennikarzem zacząłem rozmawiać w pewnym momencie powiedziałam, że słucha ja mam taką niesamowitą historię dla twojego cyklu może powinieneś napisać, bo to jest historia kilku pokoleń migracyjny zaczyna mu opowiadać o tym w kufrze, a vis High to tutaj napisz swoją historię bycia, ale jak mam napisać albo się napis tak jak miał powiedziała no i to właśnie był mój pierwszy tekst po angielsku pokazała mu on trochę poprawił, ale bardzo mało i no i tak zadebiutowała mknie chciałem się i to był najważniejszy taki punkt zwrotny w pani życiu zawodowym tam tam to był, bo ku memu zdumieniu to był bardzo duży odzew, że tak panie sam dużo listów, ale ale, ale no opisuje tam w tej książce dalej co spotkało, że na takim przyjęciu poznałam ba biskupa główną osoby katedry rząd 2, czyli katedry Świętego Jana, który miał program program i stypendia dla pisarzy i on się zachwycił tym moim teksty dał mi swoją wizytówkę i powiedział zadzwoń musisz pisać jak pomogę no nie ja nie zadzwoniła i pewnie pewnie to życie mnie przytłaczał wtedy jednak to była Zuzia była mała Niewiem nie zadzwoniła w każdym razie, więc w tym sensie rzeczywiście to dużo zmieniło ekipy, gdybym no, gdybym po prostu zdecydowała się, że będę pisać, ale 2 osoby piszące w nowym Jorku z małym dzieckiem nie poleca chyba, chyba że się bogatego tatusia bogatą mamusie to Janusz Głowacki jak ocenił to pani pisanie bardzo mnie zawsze zachęcał zachęca tylko niejedno w ogóle w ogóle mu bardzo wdzięczna przez myśmy się poznali ja już zaczynam pisać im się to bardzo podobało, ale ja też ubóstwiam szyć jak maszyna do życia i ciągle coś przerabiała, jakby lata siedemdziesiąte leśniczego nie można było kupić Jon miał się wkurzył powiedział nie trać tyle czasu czyta albo Pisz na 1 słowem fantastycznie się zachował, bo nie egoistycznie on też nigdy nie oczekiwał, że ja będę gotować karmić dom itd. tylko tylko po prostu, że będę partnerem w tym nasz i tak było naszym małżeństwem kwestionujące musi być np. jedzenie posiłków z kimś, kto zaprasza do stołu nie Szekspir Różewicza Jesienina tak to prawda to był śniadania śniadania gotowa przygotowywała gorzej było z obiadami poranki poranki były pełne poezji i Janusz no Janusz miał fotograficzną pamięć to jest niesamowite on pamiętał strony strony i no z wózka to odziedziczyła po nim ale, ale nie wiem jak to jest właśnie muszę przepytać pamiętam, że ona była w stanie przeczytać jakiś bardzo długi wiersz i i recytować no tak ale kiedy taki moment do nazwali byśmy momentami wzniosłymi spróbuj w tym życiu na emigracji z Januszem Głowackim zwyczajności takiego takiego bycia bez fajerwerków bez uniesień takiego zwykłego trwania martwię się spraw tego świata czasem cieszenia z tych spraw tak tak Janusz i to też, bo Super, bo jak były zupełne tragedię Janusz potrafił znaleźć jakiś komiczny element w tym i skomentować naszą sytuację w taki sposób, że człowiek nabiera dystansu i do braku pieniędzy do cierpień wszystkim nam pewnie no i oczywiście za tym najbardziej tęsknię za taką jego mądrością, bo to była mądrość na filozoficznie do podchodzić do niepowodzeń, a propos emigracji tam się zaczęła dla Janusza Głowackiego w stanie wojennym to tatuś przed tuż przed pani dojechała do stanu tak 2 lata 2 lata później do Arki trafiliście w roku 90 pierwszy tak skazać wcześniej życie w Chinach i wolę trochę nie było markowe nie było Arkowi była no myśmy mieli 3 mieszkania przed Arką pierwsze to było właściwe to właśnie na Łoś ton Hearts to był 1 pokój w trójkę 1 pokój jedno duże łóżko w stół ten wspaniały stół, który przetrwał z nami też tam był naj pamięta myśmy w trójkę spali razem i Zuzia Zuzia wspomina ten okres jako Ney najszczęśliwszy okres w dzieciństwie to znaczy wspominała teraz Kopacz także zatrzymujesz swojej ulubionej mieszkanie, bo cały czas byliśmy razem na tę awarię wałami Janusz szalał dziecko kwitło, ale to na szczęście trwał 4 tygodnie, bo nasi sąsiedzi Irena Lasota i Jakub Karpiński mieli wspaniałe dwupokojowe mieszkania na tym samym piętrze i wyprowadzili się do trzypokojowego im oddali nam swoje mieszkanie ja mówię to budynek Hill Sejm, a New ba 34 bardzo duża polskiej emigracji solidarnościowej właśnie tam mieszkała jak trafiliście na US and win przypadkowo Zuza dostała się do prywatnej szkoły na projekt Saj ja nie chciałam, żeby one jeździła z dołu miasta, bo po tym, mieszkaniu mieszkaliśmy vis vis licz i zaczęłam poszukiwania mieszkań i chodziłam szukałam pukała pamiętam, że stwierdziłam, że muszę muszę znaleźć jakieś mieszkanie na duże miasta ich przyjęciu w konsulacie poznam Felicję Milewicz, iż kryły się powiedziałem jak wszystkim mówiła, że szuka, ale podczas suchej budynku, w którym mieszkam bardzo łatwo jest dostać mieszkanie tylko za jakiś prezent dla pana agenta i tam wymieniła jakąś śmieszną sumę powiedziałam dobrze śmieszą w porównaniu z cenami na rynku ale, ale odzieży ja ja znam kogoś, kto zna właściciela domu ja was mówię nas umówiła z właścicielem budynku myśmy tam przyszli ja już wtedy miałam 2 książeczki dla dzieci wydane w sztuce Janusz miał recenzje wspaniałe też miał książki swoje jak weszliśmy okazało się, że właściciel domu w ogóle widział polowanie na karaluchy najdalej to wszystko pasz w bez łapówki agent, który był przy tym był bardzo zdenerwowany bardzo dokładnie opisuje boja pamięta pamiętam jego taką wściekłość tego, że jego agent, że Rze, że właściciel domu twierdzi, że to my on twierdził, że ma znacznie lepszych kandydatów w panie zmierzamy do końca w tej opowieści oczywiście dla dla osób, które będą miały przyjemność wziąć książkę do ręki przeczytać tę opowieść się zacznie mam nadzieję niebawem mamy dla państwa egzemplarze książki także proszę pisać na adres dla was małpa TOK kropkę FM jeszcze na koniec chciałbym wrócić do początku, bo ja myślę, że to pytanie pewnie pada w pierwszych zdaniach pierwszych pytaniach dziennikarzy, kiedy rozmawiają z panią tej książce no bo ta dedykacja jest z 1 strony dużo mówiące z drugiej strony dość enigmatyczne Januszowi Głowackiemu najlepszemu byłemu mężowi na świecie takie dedykacji nie zdarzają nową, bo też tacy byli mężowie się nie zdarzają, a szkoda coby powiedziane na tę książkę no właśnie myślę myślę częsta podejrzewam mam nadzieje no, żeby się podobała miałby podobną wersję wydarzeń nie ma czegoś takiego jak podobna wersję w wydarzenia dziękuję bardzo, za to spotkanie niezwykłe byśmy trochę w Warszawie trochę Nowym Jorku przede wszystkim odwiedziliśmy Arkę na Manhattanie panią Ewą zabrzańską Głowacz autorką książki Głowaccy Arka na Manhattanie książkę wydało wydawnictwo marginesy bardzo dziękuję bardzo, dziękuje i miło było dziękuję Tomaszowi obce za pomocą przygotowaniu programu Marta Perchuć Burzyńska do usłyszenia ciasna informacji Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: GODZINA KULTURY

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Aż 60% taniej! Największa obniżka cen TOK FM Premium. Teraz podcastowe produkcje oryginalne, podcasty z audycji TOK FM oraz Radio TOK FM bez reklam z 60% zniżką!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA