REKLAMA

„Gdynia obiecana”. O książce z autorem Grzegorzem Piątkiem

Poranek Radia TOK FM - Weekend
Data emisji:
2022-10-09 07:40
Prowadzący:
Czas trwania:
27:15 min.
Udostępnij:

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
teraz moim gościem jest Grzegorz piątek pisarz krytyk architektury varsavianista dziś w poranku Radia TOK FM przede wszystkim jako autor książki Gdynia obiecana miasto modernizm modernizacja 19201939 dzień dobry dzień dobry książkę wydało wydawnictwo ławę pan m.in. opisał historię odbudowującej się Warszawy i teraz obala pan kolejny mit Polski Narodowy sięga opowieść o powstaniu Gdyni jej rozwoju aż do drugiej wojny światowej nic Gdyni to mit miasta dla wszystkich mit Rozwiń » miasta, które nam się wybitnie w Polsce udało pod względem architektonicznym społecznym gospodarczym mit miasta białego pięknego i modernistycznego taki był plan takie było założenie i wydaje mi się, że po odzyskaniu niepodległości po pierwszej wojny światowej myśmy tego bardzo potrzebowali i naród społeczeństwo i politycy nam wszystkim była tak nie bardzo potrzebna tak rzeczywiście był obraz Gdyni od początku prawie od początku, że jest miastem idealnym czymś co Polakom wyszła i dlatego że ten mit tak dobrze się trzyma, bo my potrzebujemy też krzepiących historii rzeczywiście są rzeczy których, gdy nie można być dumnym Domino choćby sam fakt wykreowania w ciągu paru lat jednego z największych portów w Europie i wygrania pewnej przedziwne handlowo geopolitycznej wojnie z Niemcami, które chciały nam blokować wyjście na świat przed wszelkimi sposobami, blokując dostęp do Gdańska wytaczając wojnę celną, zrywając umowy handlowe myśmy to okno na świat oczywiście w Gdyni sobie wciągu paru lat będąc bardzo biednym ledwie poza regionem po osiemnastym roku państwem wybić natomiast samo miasto jest bardziej problematyczne dzisiaj mamy obraz takiego idealnego modernistycznego miasta Gdynia niewątpliwie pięknym wygodnym do miasta miejscem sam tam parę miesięcy mieszkałem w samym centrum, więc wiem, o czym mówię natomiast wtedy przez kilkanaście przedwojennych lat był jednak cały czas miasto, które się stawało dopiero i wielkim błędem było to, że na początku nie było planu, że zadbano aport rzeczywiście rzucono cały wysiłek budowy portu i państwo, jakby zapomniało na parę lat, że to, że przy porcie kwitnie siłą rzeczy miasto i ona zawsze było większe niż spodziewano zawsze te plany nie doganiał rozwoju miasta to się okazało żywiołem czytając pana książkę nie mogłam ciągle nie myśleć o tym co wydarzyło się kilka tygodni temu i o hasłach związanych z otwarciem przekopu Mierzei Wiślanej o tym jak politycy opowiadają nam, że to jest teraz uniezależnienie od Rosji to jest wielki sukces Polski mamy wreszcie ten przekop zbudowano tak wielka inwestycja w mitach pobrzmiewały Echa propagandy wokół Gdyni politycznej panu też schematy są podobne myślę, że jednak przypadku Gdyni było to większe osiągnięcie jak na razie trudno w przypadku przekopu ocenić konsekwencje tego nie nie widać, żeby miał jakiś wpływ wielki zobaczymy czas pokaże być może historia tej inwestycji też zwróci jakąś część na razie na razie nie wiemy czy jest z czego cieszyć natomiast schemat propagandy są podobne podobno też się jak przy odbudowie Warszawy tu szczególnie kojarzy Gdynię odbudową Warszawy taki projekt, który na, które państwo rzuca wszystkie siły, gdzie bo, wokół którego się buduje narrację, że cały naród uczestniczy w jego budowie w Warszawie Gdyni Warszawie powojnie hasło cały naród buduje swoją stolicę prace społeczne cegły jadący z Wrocławia Szczecina w zrzutki składki, a w Gdyni wydatki z budżetu państwa inwestycje też prywatnych firm tam ściągano ulgami inwestycyjnymi no wreszcie tysiące na wpływowych przed wszystkim mężczyzn głównie mężczyźni do Gdyni jechali spróbować szczęścia, którzy jechali budować to miasto, a przede wszystkim odmienić swój los uciec od biedy uciec gdzieś ze wsi, gdzie nie było żadnej pracy emigrować, jakby do Gdyni tak by się emigrowała za chlebem do Niemiec czy dostaną przedtem no właśnie, gdy nie miała być polską Ameryką, a co się wydarzyło z ludnością rdzenną kaszubską, gdy Indianami czas na takie na tak takie pojęcie ukuł w tej książce pół żartem, gdy Diana, czyli tych Indianach rdzennych Kaszuba, którzy mieszkali w tej wiosce niewielkiej nad morzem oni zrobili świetny interes na Gdyni przeważnie, ponieważ państwo wywłaszczyło tylko ziemie pod budowę portu takich urzędowych stawkach natomiast reszta terenu właśnie ta, na którym na, której na, którym wyrosło miasto pozostała prywatną własnością i w miarę rozrostu miasta Kaszubi tamtejsze zasiedziały od wieków rodzinę wygrały z loterią historycznej zrobi fantastyczny interes na sprzedaży działek wynajmie domów na nieruchomościach po prostu chcę to do Gdyni przyjeżdża kim byli ci nowi gdynianie to były takie 2 warstwy można powiedzieć do tego, żeby zarządzać miastem zarządzać portem projektować inwestować przyjeżdżali ludzie wielkich miast Warszawy Poznania ze Lwowa z Krakowa tam płynął kapitał wraz z nim ludzie tam wpłynęły środki budżetowe w wraz z nimi też fachowcy zatrudniani przez państwo przeważnie wielkich miast mec jeśli chodzi o tę masę, która pływała za pracą to przede wszystkim byli mieszkańcy dawnego zaboru pruskiego Pomorza Wielkopolski także takie 3 silne elementy tam były miejscowi Kaszubi China pływacy z dawnego zaboru pruskiego i taka warstwa inteligencka zarządcza, która napływała z wielkich miast całej Polski w zasadzie polskiej kulturze nigdy nie było celebracji morza nie Polacy nie byli morskim narodem trzeba było jakoś to sztucznie w tej Gdyni wytworzyć czy też udawało w praktyce to było dla mnie niezwykłe odkrycie podczas prac nad tą książką tam się głowy przedstawiły mam nadzieję, że państwo też przestawi, że myśmy zawsze byli narodem lądowym i taki był nawet stereotyp Polaka wśród Polaków na początku dwudziestego wieku reżimy osiadli gnuśni nie ciekawi świata nie przedsiębiorczy i gdy miała zmienić fakt, że dopiero po paru latach państwo zdało sobie sprawę z takiej mocy wychowawczej Gdyni, że te w tym mieście nad morskim prawdziwym właśnie szerokie wyjście może ludzie będą się musieli nauczyć nowych umiejętności zetknął się z kupcami marynarzami ze świata i będą musieli się otwierać i rzeczywiście się działo, aczkolwiek to wszystko trwało na tyle krótko przed wybuchem wojny, że trudno jeszcze mówić o takim naprawdę masowym przeobrażeniu Polaków naród morski to istniało w propagandzie to istniało w planach rzeczywiście to najmłodsze pokolenie Polaków wychowane już w Gdyni na plakatach ligi morskiej kolonialnej, czyli takich organizacji właśnie, która miała Polaków wychować nawet na przyszłych kolonizatorów no ci Polacy młodzi, którzy uczestniczyli w tym ruchu na pewno już oni mieli zakodowane, że na wakacje dziś nad morze Bałtyk Polski bank wcześniej nie było takie oczywiste myślę jednak dłuższą metę nawet jeśli ta tylko poczucie marskości nie dotknęło 30 000 000 lat obywateli wszystkich to dzięki temu tej pracy propagandowej wychowany wykonane przed wojną między dzięki Gdyni dzięki temu mitowi w Gdyni udało się po udało się po wojnie zbudować, kiedy przejęliśmy kilkaset kilometrów Wybrzeża kilka razy więcej niż przed wojną dostaliśmy zagospodarowania Szczecina Kołobrzegu Świnoujścia, kiedy zbudowano wiele większą flotę i też dostaliśmy o wiele więcej kilometrów plaż do siedzenia latem to ta propaganda z takim no opóźnionym zapłonem zadziałała Gdynia nazywana oknem na świat bramą na świat polską czy Gdynia była miejscem multikulti w Polsce właśnie nie, że rzeczona sobie tego niektórzy sobie tego życzyli niektórzy wręcz przeciwnie chcieli, żeby Gdynia jako miasto kreowano odpocząć od podstaw była miastem czysto polskim także też bez Żydów bez Niemców oczywiście, którzy chodzili, zwłaszcza w tej części Polski za szczególne zagrożenie, ale też bez widocznej Kaszub z kości, bo taka szybkość wydawała taka między kulturą ukrytą opcję niemiecką opcją niemiecką dla wielu, więc była podejrzana także chodziło o to, żeby miasto było polskie i i ten wpływ w o kultur innych kultur był tych tych tych ludzi przybywających do Gdyni właśnie w interesach czy na statkach też był dość płytki to znaczy traktowano jako ciekawostkę pewną, że w Gdyni można było rzeczywiście zobaczyć tego Araba czy czarnoskórego marynarza i ludzie sobie robili z nimi zdjęcia można było się pobić ze Szwedem Alba albo Puszcza noże z Włochem gdzieś jakieś knajpy Portowej, ale ten wpływ był taki króciutki to rzeczywiście objawiało to rzeczywiście sięgało parę kwartałów dosłownie od portu w głąb miasta tam właśnie były knajpy Portowej burdele dansingi tam, gdzie marynarze zapuszczali tam jeszcze zapuszczali być może przedsiębiorcy tam, gdzie przesiadywali też fachowcy zagraniczni ściągnięcie do budowy portu tam jeszcze tam tam był ten codzienny kontakt z zagranicą, ale poza tym rzeczywiście powstawało miasto dość monolityczne polskie mówi pan o tym takim anty niemieckości, a może nawet po prostu anty Gdańsk kości Gdyni, która przejawiała się nie tylko w społecznym konstruowaniu tego miasta, ale również np. polonizacja była przez architekturę tak to jest niesłychanie ciekawe zagadnienie jedno z głównych zagadnień właśnie takich architektonicznych w tym w tym w tym w tej książce budowano miasto Polski od lat dwudziestych i co to znaczy polskie jak i co znaczy polskie miasta i kształt mu nadać w latach dwudziestych rozumiana jako formę dwójkowe oraz styczne neobarokowe takie nawiązujące do dziedzictwa polskiej dyplomacji Sarmacji od stawu Sarmaci tak dworek dworek nad morzem tego jeszcze nie było i próbowano to te konwencje jakoś pogodzić natomiast w latach trzydziestych architektura się w swoim stylu umiędzynarodowienia wkracza modernizm także płaskie dachy prawie brak dekoracji wielkie okna proste formy pudełkowe formy okrętowe czy zaokrąglać narożniki jakieś okna okrągłe wzorowana bólach ta moda okrętowe architekturze była w w całej Europie w całych Stanach Zjednoczonych, ale w miastach nadmorskich miała najwięcej symbolicznego sensu, bo tu w porcie cumują statki, a tu w mieście cumują domy jak statki i wydaje mi się, że Rze, że co do tej formy narodowej po prostu wszyscy mogli się zgodzić paradoksalnie to był najlepszy najlepszy przepis architekturę narodową, bo ci ludzie, którzy napływali do Gdyni właśnie pływali całego kraju, więc uzgodnienie z różnych tradycji architektonicznych inaczej budował w Wielkopolsce inaczej w Galicji inaczej inaczej na Mazowszu i taka forma modernistyczna międzynarodowa była czymś w wobec co do czego wszyscy mogli zgodzić a, toteż odróżniała bardzo właśnie od tradycyjnych form pomorskich gdańskich, które uchodziły za niemieckie za niepoprawne politycznie co dzisiaj nazywamy potocznie pruskim murem, czyli zabudowa szachulcowa no właśnie to krążyło za bardzo niemiecko było tam od zawsze było być może kaszubskie nabyło tutejsze, ale w takim kanonie polskości nie chciało zmieścić modernizm pozwala bardzo zgrabnie wszystkie różnice ominąć i odróżnić od Gdańska, który się wręcz przeciwnie w czasach nazizmu bardzo lubił podkreślać swoją lokalną formę architektoniczną czerwienią się cegłą, tym bardziej Gdynia wolała zbieracz może nie do końca biegać, bo ta te rynki Europy to jasne na zdjęciach wydają białe czarnobiałych ona odcinała od Gdańska choćby w krajobrazie bielą jasnością tych cech tych pudełek reform to daliśmy godność białe modernistycznym kamienicom, a co w tym bezhołowie, które nie zapanowało w Gdyni właściwie od razu do tak te kamienice, które dzisiaj podziwiamy, które potem została uzupełniona jeszcze z dużą kulturą tworzą takie bardzo harmonijnie zbudowane modernistyczne centrum to były rodzynki to trzeba o tym pamiętać, że tych kilkadziesiąt kamienic modernistycznych zgrabnych w centrum stało jeszcze przez nie do końca zabudowanych ulicach gdzieś ściana ścianę z jakąś chatą zresztą jest widoczne na okładce mojej książki też wielu zwiedza na wielu zdjęciach także miasto dopiero wyłaniał zboża, że z torfowiska natomiast na natomiast przez to, że niezaplanowana w tym rozbudową od początku to bardzo dużo domów niedokończonych porzuconych wyciągnięte do pierwszego piętra nieotynkowany i do tego jeszcze, ponieważ szalała tam spekulacja gruntami, ale się cały bardzo drogi w centrum miasta to np. opłacało się bardziej budować inwestorom, gdzie dalej także na nagle ta kamienica wysoka, która powinna stać centrum 56 piętrowa wzrastała gdzieś właśnie z łanów zboża kawałek dalej, ale miasto podciągał dziś ulice czy wodociąg działka drożała działka stała pusta była droga budowana tańsze niż skanalizowane działce gdzieś dalej nas do tego slamsy te kamienice w centrum piękne były dostępne tylko dla elit było sporo pustostanów też, bo właściciele wolą blokować puste mieszkania niż niż zaniżać czynsze i przez to właśnie ci napływowi, którzy najczęściej przyjeżdżali do Gdyni w ciemno nie jakąś zapewniono posadą robotnicy od razu zamieniali się bezrobotnych i mieszkali, gdzie bądź albo na ławkach albo muszli koncertowej, ale w przewróconym kutrze albo wraku samochodu, a najwięcej z nich miasteczkach takich dzielnicach nędzy budy namioty pianki często dziura albo dziura w nasypie kolejowym porzucona budowa takich przykładów na to jak radzono z brakiem mieszkań w Gdyni dramatycznych przykładów było bardzo dużo taki był los większości zwykłych ludzi z Gdyni moim gościem jest Grzegorz piątek autor książki Gdynia obiecana miasto modernizm modernizacje 19201939 wracamy po informacjach Radia TOK FM niedzielny poranek Radia TOK FM przy mikrofonie Anna Piekutowska ze mną Grzegorz piątek pisarz krytyk architektury varsavianista dzisiaj głównie jako autor książki o Gdyni Gdynia obiecana miasto modernizm modernizacja tak opowiadam o tej Gdyni tak jak do niedawna opowiadało się w ogóle między wojną w Polsce czy takim złotym wieku rozwoju fantastycznym najlepszym po najlepszych czasach Rzeczpospolitej już nigdy potem nie było tak świetnie no i tak samo jak pewnego czasu historycy z teczki zwracają uwagę na to, że wcale tak nie było to tak samo pan o tym, że Gdynia była jednak miastem po prostu ogromnych różnic społecznych ogromnego rozwarstwienia jeśli chodzi o społeczeństwo o dzielnice biedy i i bogatych i jak dzisiaj rozumiemy te historie Gdyni jak jak dzisiaj sobie opowiadamy, gdzie jest miejsce na modernistyczne biała kamienica niekoniecznie jest miejsce na szopy baraki i społeczne rozwarstwienie myślę, że to nie pasuje do tego wyidealizowanego obrazu międzywojnia także troszkę było to do niedawna może nawet niepoprawne politycznie, bo w Polsce ludowej czy i w trzeciej RP w trzeciej RP, zwłaszcza po upadku komunizmu takim prawem wychylenia wahadełko druga strona tak przedtem zachęcano często międzywojnie to potem zaczęto je mitologii chować im, ale myślę, że to sięga głębiej, że my potrzebujemy takich pozytywnych historii potrzebujemy krzepiących historii o tym, że nam wyszło co też powstało i poza nim przez miłość przesadzić to jest test nieuchronne jest miasto ciekawe że, gdy zaczęto mitologii czy tutaj mitologii, gdy zaczęto wracać jeszcze w głębokim PRL-u za Gierka, kiedy Gierek budował port północny w Gdańsku i zaczęto się odwoływać do legendy Gdyni właśnie w tak Gierek głosił Polak potrafi na to to była świetna ilustracja na torze Polak potrafi, gdy przedwojenna, a i tak rzeczywiście też proszę nieźle nie zrozumieć ja nie próbuje do końca tego mitu zdemontować i zależy na tym, żebyśmy pamiętali o tym co wyszło, bo Gdynia to żeśmy zbudowali ten port to była to była wspaniała sprawa i to coś architektoniczny tam zadziało w tych budynkach w sferze rodzynków też wspaniałe natomiast chyba nie no nie mogło to być miasto idealne to bardzo biedny kraj to były bardzo ciężkie czasy i i też wiele w tym państwie była schematów smutnych z takich jak antysemityzm czy czy brak poszanowania dla planet dla praw pracowniczych i one też musiały siłą rzeczy w tym idealnym mieście wybić ono było tak jak Polska po prostu ze wszystkimi plusami ze wszystkimi minusami to też jest ważne że, gdy nie korzysta z tej swojej historii cały czas opowiada nową jakość, korzystając z tegoż oddziału w międzywojniu, a z drugiej strony musi się zmierzyć z tym, że już nigdy nie będzie tak potężnej nikt nie będzie tak ważne jak ja jak było przed drugą wojną światową pan, pisząc książkę nie kusiło pana myślenie o tym co by się wydarzyło, gdy nie jak Gdynia dziś wygląda, gdyby nie druga związana oczywiście, że nie kusiło to jest bardzo ważne pytanie, bo cały czas daje Gdyni tej przedwojennej pewien kredyt zaufania czy pewne domniemania niewinności, jakby to w sądzie określić w, ponieważ trwały kilkanaście lat, więc to są początki początków i pewne rzeczy na pewno by się wyprostował natomiast był taki błąd genetyczny już w Gdyni wynikający z tego, że nie zadba odpowiednio wcześnie o to, żeby państwo wykupiło tereny pod budowę portu, a nie pod budowę miasta i rozwój miasta został oddany trochę przypadkowo na samym początku właśnie spekulacji państwo samo potem z tego potem pożałował tego paru latach, bo o to, żeby wybudować szkołę czy pocztę czy komisariat policji musiał już po rynkowych stawkach od prywatnych właścicieli ziemie odkupić, ale próbował naprawić próbowani na warszawskich architektów i też to warto podkreślić, że Gdynia nie wszystko się udało idealnie zbudować w Gdyni, ale jeśli chodzi o jakość samego planu urbanistycznego jest i tego pierwszego z połowy lat dwudziestych, który nie miał prawa się z iście, bo właśnie życie zaraz wyprzedziło tych planów z lat trzydziestych to było to były świetnie przygotowane plany i to co się udało na ich podstawie z zbudować, czyli żydowskim kawałek Śródmieścia było bardzo udane i też cenne, gdyż jest to, że ani za okupacji tak naprawdę już pod niemieckimi rządami ani w PRL-u nic z tych założeń podstawowych planu urbanistycznego zakwestionował uczciwość dodawano do tego co wymyślono przed wojną dlatego gdy traci tak harmonijnie pięknie zabudowana i tak świetnie się między tymi lesie z tymi wzgórzami nad morzem Mości, że zostało dobrze zarysowane już przed wojną natomiast to co miało się prawa w ciągu kilkunastu lat zrealizować chciał jeszcze porozmawiać o społeczeństwie międzywojennej Gdyni, dlatego że przeczytałam pana, że dziennikarka Zofia zielska rodowiska biła na alarm, kiedy opisywała Gdyni jako osady dzienną, w której lęgnie się brud moralny plan się bujnie agitacja wywrotowe, gdzie olbrzymie ilości robotników żyje na wiarę i w konkubinacie jest przesada rzeczywiście tamten normy moralne były trochę poluzowane pani Zofia chodziła zasadzkę znalazłem takie elektrony kąśliwe felietony, w których felietony jakichś innych dziennikarzy, którzy ją tak trochę właśnie taką łatkę przypinali, ale tam była matką 3 dorosłych synów i podejrzewam, że może dlatego oprócz tego gorliwą katoliczką żebrze dlatego ta troska o atmosferę moralną w Gdyni, ale rzeczywiście była taka unikalna sytuacja z 1 strony napłynęli tam ludzie jak mówiłem już z zaboru pruskiego z Pomorza Wielkopolski, gdzie dominowała politycznie endecja, czyli siła konserwatywna i ludzie bardzo pobożni tam napływali czy pobożnych przynajmniej części Polski bardzo katolickiej, a drugie staramy sytuację taką jak potem w nowej Hucie chociażby, gdzie przybywają tysiące samotnych mężczyzn, którzy są oderwani od rodzin często zdemoralizowani i no tak rozregulowanie przez to, że nie mogą znaleźć pracę przez to, że są na margines wypchnięci, że nie ma albo nie mogą z niego wydostać w związku z tym rzeczywiście Gdyni podobno piło się bardzo dużo jak jak czytałem raporty komisarza rządu takie policyjne na temat stanu bezpieczeństwa w mieście to najwięcej co miesiąc notowano interwencji policyjnych związanych z pijaństwem no i mamy sytuację miasta portowego, gdzie przyjeżdżają marynarza i przypływają i chcą się chcą się bawić także to co się działo w tej dzielnicy Portowej kraj po budowę na pewno mogą realistyczne i ma listki przerażać nowo mówi o tej tendencji, a z drugiej strony jednak mamy do czynienia z miastem, które było typowo robotniczym miastem, a Drobot Znicza społeczność raczej sprzyja temu, żeby nastroje były lewicowe ani prawicowe tak tak tak i to się w Gdyni szybko objawiło tam PPS zbudował bardzo silny bastion co ciekawe właśnie takim bardzo endeckiej terenie, jakim było Pomorze i bardzo bardzo udało się robotników no z zbudować taki się silne środowisko lewicowe tam natomiast ciekawe, kto tego nie ma wkład w książce, ale też tych samych raportach komisarza rządu wyczytałem, że kiedy PPS organizować pogadanki o równouprawnieniu kobiet to to robotnicy wyśmiewali trochę uważali, że to, jakie są mrzonki także postulaty socjalne, owszem, padały na podatny grunt natomiast taka postulaty związane z jakimi światopoglądowymi sprawami nie zawsze zresztą, chociaż religii lewica socjalna liberalną lewicę chęć liberalna coś coś koło tego jest nie mamy szczegółowych badań, ale na ten temat opinii społecznej, ale na podstawie takich dowodów pojedynczych można zobaczyć czy to się tak wymykało takim prostym podziałem zresztą endecja też próbował robotników trafiać organizowała jakiś uniwersytety robotnicze i i a z za zajęcia sportowe itd. także była taka walka dusza tego robotnika w Gdyni no ale jednak by mieszkańcy też nie mieli za bardzo możliwości i emanować swoją polityczność, dlatego że chyba pierwsze wybory zostały tuż przed wojną zorganizowane wcześniej był nadzór komisaryczny to znaczy ta Gdynia była na tyle ważna, że nie można było powierzyć jej przyszłości jej stanu demokratycznie wybranym władzom tylko po prostu przywieźć kogoś w teczce Warsza zgadza się to było tak prestiżowy projekt jeszcze przy granicy samej jeszcze jest baza marynarki wojennej, że było bardzo dużo pretekstów żeby, żeby te demokrację w Gdyni właściwie w zarodku zdusić, bo tam demokratycznie wybrana rada miejska była tylko na samym początku lat dwudziestych, a potem zastąpiono to z rządami komunistycznymi i jeśli pytamy czy coś się zmieniło, gdyby wojna wybuchła w niej nie zmieniłoby się ma, abym Polska była krajem delikatnie mówiąc despotyczny, który skręca coraz bardziej prawną strona no faszystowską nad na dobrą sprawę dyktatury wojskowej, a i obowiązujące przepisy dawały cały czas no pozwolono wybrać radę miejską 3009. roku na początku wolnych wyborach, ale już np. komisarz nadal rządził także na drogę dla demokracji też nie było dobrego czasu na koniec naszej rozmowy chciałam pana zapytać o to, czego współczesne miasta mogą nauczyć się z historii Gdyni myślę, że przede wszystkim tego, żeby no w trakcie rzadko o tym myśli, bo dominuje prymat własności prywatnej, a warto sobie przypomnieć, że w okresie międzywojennym, kiedy teoretycznie właśnie też no był kapitalizm i własność prywatna była szanowana nie tak po wojnie bardzo obolała ubolewam nad tym, że miasto nie ma miasto nie ma terenów prawda nie można zarządzać rozwojem miasta przez to, że trzeba właśnie wszystko wyczerpywać prywatnym właścicielom, żeby zbudować cokolwiek poszerzyć ulicę park zasadzić budować szkoła zarządzić zarządza rozwojem tego miasta jakiś spójny sposób i o tym metra słyszymy podobne problemy także myślę, że to jest taka nauczka bolesna względnie że, ponieważ na początku samym wykupiono tereny pod budowę portu, ale nie zadbano o tereny pod budowę miasta nie pomyślano o budowie mieszkań też dla tych ludzi, którzy napłyną do pracy to rozwój miasta został od razu wykrzywione także myślę, że to jest taka nauczka, że nie wystarczy rysować dobrych planów, że nie wystarczy projektów pięknych rysą przygotowywać jeszcze ta kwestia właśnie własności i panowania nad terenami jest kluczowa dla planowania rozwoju miast bardzo dziękuję za rozmowę Grzegorz piątek pisarz krytyk architektury varsavianista i autor najnowszej książki Gdynia obiecana miasto modernizm modernizacja 19201939 premiera książki dosłownie za chwilę 12października tak bardzo serdecznie polecam państwu elektora wydało wydawnictwo Łaba dziękuję za rozmowę dziękuję bardzo, do widzenia słyszenia wracamy po skrócie informacji będziemy rozmawiać o współczesnym ojcostwie Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: PORANEK RADIA TOK FM - WEEKEND - ANNA PIEKUTOWSKA

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Podcastowe produkcje oryginalne, podcasty z audycji TOK FM oraz Radio TOK FM bez reklam z 40% zniżką! Dobrego słuchania w 2023!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA