REKLAMA

Które ceny rosną już teraz, żeby nie podskoczyć pod sufit w styczniu? A które... spadają

Cotygodniowe podsumowanie roku
Data emisji:
2022-11-28 19:00
Prowadzący:
Czas trwania:
01h 12:58 min.
Udostępnij:

Inflacja powoli wyhamowuje, co oznacza niestety tylko tyle, że przestaje rosnąć - niestety, wysoka inflacja pozostanie z nami przez jeszcze długi czas. Nie brakuje osób, które już wypatrują spadających cen, choć chyba nie stanowią one jeszcze większości: warto przyjrzeć się uważniej, jak dziś wyglądają nasze oczekiwania inflacyjne. W najnowszym odcinku rankingu Hirscha inflacja jest jednak wprawdzie ważnym, ale oczywiście - niejedynym tematem, warto posłuchać całości.

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
z poniedziałek 28listopada 2022 roku rozpoczynane cotygodniowe podsumowanie roku dzień dobry jak się nazywam Rafał Hirsch, a ten podcast cotygodniowe podsumowanie roku co tydzień opowiadam w nim o 10 najciekawszych zdarzeniach związanych z gospodarką, które miały miejsce w ciągu ostatnich 7 dni w ciągu ostatniego tygodnia w i wybór jest jak najbardziej subiektywnej wydarzenia są subiektywnie uszeregowane od miejsca 1001. i zaczynamy jak zwykle od dziesiątego skończymy na Rozwiń » pierwszym mniej więcej za godzinę pewnie tak to jakoś będzie wyglądać cotygodniowe podsumowanie roku podcast Ekonomiczno polityczny Rafała Hirscha o tym zawsze w poniedziałek 19 lat tylko na tokfm PL w naszej aplikacji mobilnej na dziesiątym miejscu są w tym tygodniu Chińczycy sami to bardzo ciekawe wydarzenie ono może być bardzo istotne to w ogóle ich Niewiem jak będzie rozwijać to ma potencjał do tego, żeby być jednym z najważniejszych wydarzeń może nawet politycznych można politycznych bardziej niż gospodarczych całego roku, ponieważ już dawno nie mieliśmy protestów w Chinach na ulicach w takiej skali w obserwatorzy mówią, że nie było czegoś takiego w tym państwie od pamiętnego roku 1989 tamtych protestów, które zakończyły się tragicznie, bo zakończyły się masakrą na placu Tiananmen w kinie od tamtej pory nie było tego typu historii w Chinach, a teraz mamy coraz więcej tych procesów związanych z tą bardzo drastyczną restrykcyjną polityką władz chińskich w kwestii pandemii koronawirusa covid-19 Chińczycy po prostu są już niezwykle zmęczeni tymi restrykcyjnymi zasadami i tym, że jeśli ktoś np. w bloku na ósmym piętrze okaże się, że jechał autobusem z kimś, kto okazał się potem zakażony to 45 do góry 4 piętra w dół wszyscy ludzie nie mogą wychodzić z domu przez jakiś tam czas tak, bo muszą mają obowiązkową kwarantannę, która tam wygląda inaczej niż wyglądały kwarantanny u nas, bo u nas nie wszyscy przestrzegali no tam jednak ten aparat przymusu państwa jest na zdecydowanie innym poziomie, więc jak już jest przymus siedzenia w domu trzeba siedzieć w domu i to jest uciążliwe i ludzie zaczynają się przeciwko temu buntować, zwłaszcza że np. niektórzy naukowcy ze Stanów zjednoczonych wskazują, że tak restrykcyjne zasady w ogóle nie mają sensu SA nie mają sensu w sytuacji, w której spora część społeczeństwa chińskiego nie jest w ogóle zaszczepiona tak właściwie stopień zaszczepienia jest kluczowe dla sukcesu w walce z pandemią, a nie to, żeby ludzi zamykać w domach nie pozwalać wychodzić oczywiście też jest to ma sens, bo to schowanie rozprzestrzenianie się wirusa natomiast zdecydowanie ważniejsze jest tutaj zaszczepienie jeśli Chińczycy nie będą zaszczepieni jakąś sensowną skuteczną szczepionką to przetrzymywanie ich domach kwarantanny i tak nic nie dadzą i tak nie przyniosą ostatecznego sukcesu w walce z tą z tą pandemią, więc można tak bez końca tak właściwie nie i toteż pewnie powoduje frustrację w tych zamieszkach są 2 konteksty tak właściwie pierwszy jest ten, że to w ogóle są zamieszki w Chinach Chiny są drugą największą gospodarką świata i to nam grozi destabilizacją jakąś tam prawda jest jakiś nowy dodatkowy czynnik ryzyka, który rynki finansowe muszą brać pod uwagę to pewnie wywołuje reakcję taką jak dziś w poniedziałek rano, czyli spadki na giełdach w Chinach i pewne przesunięcie się jeśli chodzi o notowania chińskiego juana natomiast jest też druga perspektywa tych zamieszek specyficznie dotycząca właśnie covidu i tej i polityki 0 covid w analitycy Goldman Sachs np. twierdzą, że to co się w tej chwili dzieje na chińskich ulicach przyspieszy odejście od tej polityki, czyli że boi pytanie co dalej prawda czy chińskie władze postanowią zaostrzyć kurs i wszystko się skończyć tragicznie tak jak kilkadziesiąt lat temu czy być może tym razem zrobił inaczej i ustąpią ludziom wycofają się, zwłaszcza że wcześniej były sygnały, że i tak planują powolne wycofywanie się z tej dotychczasowej polityki to jest trudne, ponieważ liczba zakażeń w Chinach znowu rośnie natomiast wcześniej już podobno były takie plany zdaniem np. Goldman ZAKSA plany ulegną przyspieszeniu w tym momencie natomiast nie wiemy do końca jak to się skończy, więc inwestorzy mogą, bo to grać obstawiać różnego rodzaju scenariusze oczywiście przyspieszenie odejścia od tej niezwykle elastycznej polityki 0 covid dla gospodarki i Chinach na całym świecie byłoby pozytywne, bo to oznaczałoby prawdopodobnie jakiś tam ożywienie gospodarcze z drugiej strony minusem takiego scenariusza jest znów impuls inflacyjny dla całego świata, bo jeśli gospodarka chińska będzie bardziej ożywiona będzie potrzebować np. więcej surowców do surowca wtedy znowu zaczną drożeć na rynkach światowych, bo ostatnio taniały ze względu właśnie na torze gospodarka chińska radzi sobie bardzo słabo jeśli natomiast władze chińskie nie ustąpią będą trwać przy tej polityce 0 covid i no to wtedy mamy ryzyko dalszej destabilizacji, bo ludzie będą się buntować pewnie jeszcze bardziej no i mamy też większe prawdopodobieństwo jeszcze głębszego spowolnienia chińskiej gospodarki, więc to z punktu widzenia tego jak kręci się gospodarka globalna niedobrze no ale pocieszać w tym z tytułu tej sytuacji możemy się tym, że łatwiej będzie zbijać inflację w innych krajach w Polsce m.in. też w Chinach akurat nie był w Chinach prawie w ogóle nie ma inflacji nie mają tego problemu natomiast w innych gospodarkach toby pewnie pomagało w walce z inflacją, więc każdy scenariusz ma coś na plus coś na minus trudno powiedzieć i który scenariusz zwycięży dlatego ta sprawa wygląda dość interesująca także od strony gospodarczej i dlatego jest w tym tygodniu na miejscu dziesiątym jeśli chodzi o kondycji gospodarki to dowiedzieliśmy się też dużo rzeczy na temat tej naszej polskiej w ciągu ostatniego tygodnia więcej o tym teraz na miejscu dziewiątym Ligia ekonomiści od dawna w Polsce zapowiadali spowolnienie gospodarcze spowolnienie jest coraz lepiej coraz bardziej widoczne w kolejnych danych, które są publikowane przez Główny Urząd Statystyczny produkcja przemysłowa np. w październiku urosła wg ostatnich doniesień tylko 680% rok do roku 68 nie brzmi źle, ale jednak to jest najsłabszy wynik w Polsce od lutego 2021 roku spadła też nieco ta produkcja w październiku do poziomu z września tak miesiąc do miesiąca w co też jest zastanawiające i wygląda negatywnie, ponieważ sezonowość produkcji w Polsce jest taka, że mniej więcej w październiku albo listopadzie notuje ona taki szczyt sezonowy właśnie związane z tym, że za chwilę sezon świąteczny, więc wszystkie te wszystkie rzeczy, które się sprzedaje przed świętami wcześniej trzeba wyprodukować, więc na poziomie produkcji przemysłowej ten szczyt jest troszeczkę wcześniej właśnie w październiku albo listopadzie w każdym razie co roku tak jest, że poziom produkcji w październiku jest większy niż we wrześniu raczej, a tutaj mamy spadek w październiku w stosunku do września bardzo dawno już takiej sytuacji nie było wygląda to też dodatkowo świadczy o tym, że Polski przemysł jest coraz gorszej kondycji radzi sobie coraz coraz słabiej mieliśmy też dane dotyczące poziomu średniego wynagrodzenia w firmach zatrudniających co najmniej 10 osób, czyli tych większych i tutaj mamy wzrost rok do roku 13%, ale trzeba pamiętać, że po pierwsze po pierwsze w poprzednich miesiącach było jeszcze więcej i teraz oczekiwano, że będzie wzrost o 14 jest od 13, czyli poniżej oczekiwań, a przede wszystkim trzeba pamiętać o tym, że to jest wzrost nominalny, a inflację mamy w okolicach 18%, więc wzrost o 13 oznacza, że w ujęciu realnym wynagrodzenia w Polsce spadają już w skali roku blisko 5% bardzo głęboki spadek płac realnych też kilkadziesiąt lat nie mieliśmy takiej sytuacji w Polskiej gospodarce to też jest oczywiście takie pro recesyjne tak właściwie można by to powiedzieć potem mieliśmy też dane o produkcji budowlanej, która była we wrześniu była w październiku o blisko 4% większa niż rok temu i to są nawet dane lepsze niż we wrześniu, bo we wrześniu był wzrost tylko 3 o 3, ale też trudno nazywać wzrost o 4% rok do roku jakimś świetnym wynikiem czy też jakimś ożywieniem prawda nie nie można tego nazywać jakąś wyraźną poprawą sytuacji wyjątkowo źle wręcz fatalnie wygląda budownictwo mieszkaniowe, czyli ta część sektora budowlanego, która chyba nas najbardziej interesuje jeśli chodzi o nowe budowy te, które się dopiero rozpoczynają to w październiku było ich 40% mniej niż rok temu blisko 40% liczba wydanych pozwoleń na budowę spadła o 2860% jest najniżej od kwietnia 2020 roku, a w kwietniu 2020 to była akurat lockdowny pierwsza fala i pierwsza fala covidu koronawirusa, więc wiadomo, że wtedy akurat pojawiła się taka krótkotrwała zapaść na rynku mieszkaniowym no to teraz jesteśmy na tym samym poziomie mniej więcej, więc to choćby pokazuje jak słaba jest koniunktura akurat akurat w tym sektorze, więc no niestety wygląda coraz słabiej jednocześnie oddano do użytku ponad 20 prawie 22 000 mieszkań, czyli więcej niż tych nowo rozpoczętych rozpoczęto budowę 13,51000 oddano do użytku 22 000 co oznacza, że w trakcie budowy jest coraz mniej mieszkań w Polsce tak jesteśmy w tej fazie cyklu, więc sektor budowlany też wygląda słabo produkcja przemysłowa już mówiłem wcześniej sprzedaż detaliczna jeszcze były dane za październik ona realnie była wyższa niż rok wcześniej zaledwie 7% to też są dość dawno nie było takich słabych danych ostatni raz w lutym 2021 tylko, że w lutym 2021 porównywaliśmy się w lutym 2020 luty 2020 to był ostatni miesiąc przed pandemią jest tam był ten efekt bazy nie taki negatywny dlatego tamte dane wyglądały tak słabo natomiast tym razem one wyglądają tak słabo, bo właśnie mamy wyraźne spowolnienie gospodarcze mamy spadek dochodów realnych mówiłem o tym przed chwilą się przekłada na poziom sprzedaży detalicznej w ubiegłych miesiącach wyglądało to lepiej mam wrażenie, że ratowali na trasy raz nas troszeczkę cudzoziemcy, zwłaszcza Ukraińcy, którzy od razu przyjeżdżali do naszego kraju, uciekając przed wojną to musieli zaopatrzyć się w różne niezbędne rzeczy, więc robili zakupy, ale ta fala chyba już wygasła i sprzedaż detaliczna wygląda w tym momencie bardzo słabo też gorzej oczywiście od oczekiwań co ciekawe sprzedaż paliw w ujęciu realnym czyli, pomijając to, że one podrożały, pomijając zmiany ceny była aż 20% mniejsza niż rok temu, czyli wysokie ceny paliw chyba niektórym z nas skarżą się zastanowić się podwójnie nad tym czy warto jechać samochodem gdzieś czy nie i znajdujemy jakieś inne środki lokomocji albo w ogóle przestaje mnie jeździmy tak to by wyglądało opięć procent spadła też sprzedaż sprzętów RTV i AGD, czyli takich rzeczy, które najczęściej są droższe czasami kupujemy je na raty i jakie kupujemy to jest taki sygnał, że jesteśmy mamy duży poziom optymizmu jeśli chodzi o to co będzie dalej działo się z naszym gospodarstwom domowym jesteśmy przekonani, że stać nas na to, żeby kupić sobie takie nowe drogie rzeczy wtedy robimy takie zakupy jeśli sprzedaż tego typu sprzętów spada o 5% to znaczy, że ten poziom optymizmu jednak jest mniejszy, o czym jeszcze dzisiaj w tym wydaniu cotygodniowego podsumowania roku będę mówił więcej to było miejsce dziewiąte na razie teraz przed nami miejsce ósme Kasia na ósmym miejscu wyłączyłem sobie z tego potoku danych statystycznych najnowsze informacje dotyczące tego jak wygląda nasz rynek pracy, bo to wygląda też bardzo ciekawie mamy do dyspozycji nowy raport, który nazywa się badanie aktywności ekonomicznej ludności, czyli nie są takie comiesięczne dane dotyczące stopy bezrobocia tylko jest to taki raport troszeczkę pogłębiony, który mówi nam trochę więcej o tym co się dzieje na tym rynku on się w porę pojawiają tylko raz na kwartał i z tego raportu wynika, że w ciągu ostatniego roku to są dane za trzeci kwartał, więc trzecim kwartale tego roku w stosunku do trzeciego kwartału 2021 liczba pracujących w gospodarce spadła o 124 000 ta liczba pracujących wynosi teraz 16 690 000 tylu ludzi w Polsce pracuje i to jest istotna zmiana, bo w poprzednich kwartałach ta liczba pracujących ostatnio była większa niż rok wcześniej, czyli mogliśmy mówić, że mamy cały czas wzrost zatrudnienia te wzrosty były dość wyraźne na początku tego roku prawie 300 000 osób teraz mamy spadek o 124 000, więc tutaj też widać wyraźne pogorszenie się sytuacji na rynku pracy jest takie coś jak współczynnik aktywności zawodowej, gdzie z 1 strony mamy ludzi, którzy pracują albo szukają pracy, czyli są bezrobotni osoba bezrobotna to też osoba aktywna zawodowo Bono aktywnie szuka pracy i ten współczynnik aktywności zawodowej wygląda także z 1 strony są aktywni zawodowo, czyli pracujący bezrobotni, a z drugiej strony cała populacja w danym wieku oczywiście powyżej piętnastego roku życia dzieci się do tego nie wlicza wiadomo, że one nie pracują, więc ten współczynnik aktywności zawodowej spadł w Polsce w skali rocznej i spadł pierwszy raz od 2020 roku, czyli pierwszy raz od pandemii i od lockdownów ci aktywni zawodowo to obecnie 5780% populacji w wieku od 15 do 89 lat tych ludzi powyżej 9 urodzin też GUS już nie wlicza raczej zakłada, że jest niezwykle mało prawdopodobne, żeby osoby po 90 co dalej pracowały albo szukały pracy, więc ten wskaźnik liczył się dla grupy ludzi od piętnastego do osiemdziesiątego dziewiątego roku życia wskaźnik zatrudnienia nie aktywności zawodowej tylko zatrudnienia czy tutaj liczymy tylko tych ludzi, którzy faktycznie pracują też spadł i wynosi 56 i 1% i w to, że te wskaźniki spadają to jest niedobrze, bo to znaczy, że generalnie Polska gospodarka nie wykorzystuje swojego potencjału, który wynika z tego, że jesteśmy dużym narodem jest nas jeśli chodzi o osoby dorosłe mniej więcej 30 000 000, więc okazuje się, że znów coraz więcej z nas jest tzw. biernych zawodowo, czyli nie pracują, a przynajmniej część tych biernych zawodowo mogłaby pracować, bo większość biernych to są emeryci, więc są osoby, które są w takim wieku, w którym już nie muszą, a czasami nie powinny nawet pracować, więc przynajmniej część biernych zawodowo tych, którzy są w wieku produkcyjnym mogłaby pracować, ale tego nie robi nie robi z różnych przyczyn to są oprócz emerytów także studenci często osoby chore, ale są też osoby zniechęcone po prostu dotychczasowymi poszukiwania pracy albo takie, które zajmują się domem i nie muszą pracować prawda generalnie tych wszystkich biernych zawodowo w Polsce jest ponad 12,51 000 000 w tej chwili o 57 000 więcej niż rok temu pracujących przypomnę 16 000 690 biernych zawodowo 12,51 000 000 no i do tego jeszcze dochodzą bezrobotni i ich rok temu było 528 000, a teraz jest ich 502 000, czyli 26 000 mniej tak wygląda Polski rynek pracy w tych badaniach aktywności zawodowej z tego wszystkiego wynika, że na 1000 osób pracujących w Polsce przypada 781 niepracujących z różnych powodów w rok temu ta relacja wyglądała także na 1000 pracujących było 7773 niepracujących, a teraz 781, czyli trochę się pogorszyła ta relacja tych niepracujących jest troszeczkę więcej i w tym kontekście można powiedzieć, że dane są negatywne i niepokojący, chociaż warto też pamiętać, bo pewnie niektórym nasuwają się pytania czy w tym badaniu widać np. Ukraińców, o których wiemy, że jest ich coraz więcej na polskim rynku pracy no właśnie to jest ten minus tego badania, że ono słabo wyłapuje cudzoziemców słabo wyłapuje, ponieważ po pierwsze to badanie jest robione na zasadzie wywiadów sondaży, a do tego trzeba umieć mówić po polsku prawda cudzoziemcy czasami nie potrafią, a czasami nawet jak potrafią to wolą nie nie wstydzą się nie chcą generalnie to jest badanie dobrowolne tutaj nie ma przymusu, więc można odmówić i praktyka pokazuje od wielu lat to samo, że osoby z zagranicy znacznie częściej odmawiają udziału w takim tego typu badaniach po drugie, te badania dotyczą robi się w taki sposób, że odwiedza się najczęściej ludzi w mieszkaniach, a pomija się takie miejsca jak schroniska hotele obiekty zbiorowego zakwaterowania generalnie wiadomo, że przynajmniej część pracowników za granicę cudzoziemców przynajmniej na początku swojej kariery na polskim rynku pracy spędza czas mieszka właśnie w tego typu miejscach hotele właśnie jakieś prawda no to tam w ogóle GUS nie zagląda te osoby są w tym badaniu pominięte natomiast z drugiej strony tak jest od zawsze to nie jest nic nowego, więc jeśli przy tych wszystkich ograniczeniach na początku roku liczba pracujących rosła prawie 300 000, a teraz spada o 125 000 to niezależnie od tego co się dzieje z cudzoziemcami na rynku pracy można uznać, że ta sytuacja jednak idzie złą stronę raczej się pogarsza, a nie poprawia to było miejsce ósme teraz przed nami miejsce siódma wsiada na siódmym miejscu taki raport NIK z Narodowego Banku Polskiego mówi o nim tak troszeczkę w sposób pogardliwy raport NIK, ponieważ mam wrażenie, że przeszedł niezauważony mało się o nim mówiło w mediach natomiast on brzmi dość niepokojąco, tyle że dotyczy przyszłości jednak jeszcze troszeczkę odległe, bo mówi o tym co się będzie dziać od 2024 roku Otóż Narodowy Bank Polski ocenia, że po 2000 od 2024 roku skończył się w polskich bankach nadwyżki kapitałowe, których zawsze mieliśmy dość sporo dzięki temu ten system bankowy był bardzo bezpieczne no, więc siłą rzeczy on albo stanie się mniej bezpieczny albo banki będą musiały zdobyć jakoś te nowe dodatkowe kapitały co też może być dla nich pewnym uciążliwym i trudnym trudnym zadaniem stanie się tak, ponieważ wejdą wtedy w życie tzw. wymogi MREL MREL to jest skrót od minimum kła firma twór on Fans and liczbą lat byli Lis, czyli to są kolejne przepisy międzynarodowe, które nakazują zwiększenie poziomu bezpieczeństwa w bankach, a ten poziom bezpieczeństwa mierzy się relacje z własnych kapitałów do skali akcji kredytowej, którą się prowadzi wbrew popularnym gdzieniegdzie opiniom to ile bank może udzielić kredytów nie zależy od tego ile ma depozytów to zależy od tego ile ma kapitałów własnych te wskaźniki adekwatności kapitałowej wskaźniki wypłacalności to jest zawsze relacja wartości aktywów w aktywach przede wszystkim kredyty do kapitałów własnych na IT nowe regulacje sprowadzają się do tego, że na daną liczbę kredytów czy też daną wartość kredytów trzeba będzie mieć trochę więcej kapitału niż do tej pory, bo wtedy rośnie bezpieczeństwo i do tej pory można było uznać, że nie ma większego znaczenia, ponieważ polskie banki i tak mają tego kapitału wyraźnie powyżej tych minimalnych wymagań, więc mają górkę tego kapitału w związku z tym jak się ten próg podniesie w ramach wyższych wymagań tutaj mamy wystarczająco dużo kapitału tak ta nadwyżka nam się zmniejszy, ale jesteśmy cały czas, ale jesteśmy cały czas bezpieczni natomiast NBP w tym raporcie wylicza, że tak jak na koniec ubiegłego roku nadwyżkę kapitałów ponad minimalne wymogi wynosiła w polskich bankach 72 000 000 000zł tak 2024 roku ona spadnie już tylko 22 000 000 000zł ktoś może powiedzieć no okej co z tego 22 000 000 000 to też dużo nadal jesteśmy nad kreską problem polega na tym, że ta nadwyżka w wysokości 22 000 000 000 będzie nierówno rozłożona, bo też nadwyżkę dla całego sektora natomiast w ramach tego sektora będą banki, które będą miały faktycznie bardzo dużo tego kapitału cały czas, ale wg NBP będą też banki z niedoborem kapitałów i ten niedobór w tych bankach ma sięgnąć nawet 18 000 000 000zł to oznacza, że niektóre banki w Polsce do 2024 roku będą musiały zdobyć 18 000 000 000zł jakoś albo wyemitować nowe akcje albo się albo wyemitować obligacje, które też przy spełnieniu odpowiednich warunków można zakwalifikować do tych funduszy własnych wtedy to się zalicza do tych wszystkich wzorów matematycznych, z których potem wylicza się wszystkie wymogi kapitałowe, więc wygląda to wygląda to dość słabo nadwyżka w sektorze bankowym kapitałów dość wyraźnie nam topnieje już w tej chwili ona topnieje przede wszystkim, dlatego że banki dość sporo pieniędzy ulokowały w obligacjach skarbu państwa obligacje traciły na wartości w tym roku potaniały po prostu one muszą zaksięgować tę zmianę ceny i jak już zaksięguje to pojawia się tam strata na tych inwestycjach to strata pomniejsza wysokość kapitałów w bankach z pewnością nie pomagają też wakacje kredytowe, bo tutaj też to jest przy to jest wygodne dla posiadaczy kredytów, ale to jest na koszt banków no i koszt banków odkłada się także w ten sposób, że zmniejsza się poziom kapitałów i cały czas możemy powtarzać, że nasze banki są na tyle dobrze wyposażone w kapitał, że na to stać to jest prawda nie dzieje się nic niepokojącego, ale raport debata pokazuje, że przyjdzie 2024 przyjdą nowe wymogi międzynarodowe dotyczące kapitałów i w niektórych bankach pojawią się problemy trzeba będzie szukać nowego szukać będzie trzeba nowego kapitału co może oznaczać także problem dla gospodarki, ponieważ generalnie od tego jak dużo jest kapitał w bankach zależy potencjalnie ten maksymalny poziom akcji kredytowej jeśli będą banki, które będą miały problem z tymi kapitałami tą ostatnią rzeczą, jakiej będą myśleć to będzie udzielanie nowych kredytów czy też zwiększanie akcji kredytowej o ich nie będzie na to stać po prostu w tym momencie, więc tych kredytów oferowanych w gospodarce czy też gospodarstwom domowym przedsiębiorstwom per saldo będzie mniej przez to i jeśli my wpadniemy w jakieś poważne spowolnienie w przyszłym roku 2020 czwarte powinniśmy powoli wychodzić z tego dołka, a przy wychodzeniu z dołka zawsze przydaje się finansowanie bankowe zawsze przydają się jakieś tam kredyty, które pozwalają rozkręcić od nowa gospodarka no, więc tych kredytów w 2024 roku akurat wtedy, kiedy się one przydały najprawdopodobniej będzie niestety mniej mniej będzie tych osiągalnych kredytu, więc sytuacja potencjalnie będzie troszeczkę niebezpieczna i na pewno nie będzie optymalna to było miejsce siódme teraz przed nami miejsce szósta sesja była mowa o NBP jego raporcie ZBP jest niedaleko do rządu dorady ministrów to teraz troszeczkę więcej o rządzie, który przez ostatnie tygodnie wiele mówił o tym, że trzeba zacząć oszczędzać zaciskać pasa sam o tym też wspominałem w tym podcaście wielokrotnym wielokrotnie, że to jest taki piwo ze strony polskiego rządu to jest taka wyraźna nagła zmiana wywołana najprawdopodobniej presja ze strony rynków finansowych mieliśmy w październiku wyraźną przecenę na polskich obligacjach rząd chyba przestraszyły postanowił opowiadać, że będzie zaciskać pasa no, więc w ubiegłym tygodniu urząd rozstał się z tą narracją na razie nie wiemy czy na stałe czy tylko na chwilę, ale na razie zaciskania pasa nic nie wyjdzie przynajmniej jeśli chodzi o kwestie związane z cenami gazu, ponieważ doczekaliśmy się w końcu projektu ustawy o limitach cen gazu w przyszłym roku to też było dość ciekawe w ubiegłym tygodniu, bo ten projekt ustawy miał być przyjęty na posiedzeniu rządu we wtorek był w porządku obrad nie został przyjęty dostaliśmy komunikat, że rząd musi popracować jeszcze nad szczegółami dostaliśmy też takie sugestie, że być może w tym projekcie rządu znajdą się kryteria dochodowe co oznaczało, że nie dla wszystkich ten limit cen gazu będzie tylko dla tych najbardziej potrzebujących, którzy wchodzą w to kryterium dochodowe i to było zgodne z tą linią, której starał się trzymać rząd wcześniejsze zaciskamy pasa oszczędzamy prawda, czyli jak już wydajemy pieniądze na ten limit cen gazu to wydajemy staramy się wydać jak najmniej wydać ostrożnie, czyli nie dla wszystkich jest ten limit tylko dla najbardziej potrzebujących ekonomistom rynkom finansowym bardzo się do zapowiedzi z powodu spot do spodobały i w piątek wieczorem okazało się, że rząd w trybie obiegowym przyjął projekt tej ustawy od razu wysłał go do Sejmu i okazało się, że pomimo tych zapowiedzi nie ma tam żadnego kryterium dochodowego i znowu limit gazu jest dla wszystkich gospodarstw domowych znowu, bo wcześniej uchwalono podobną ustawę dotyczącą cen energii elektrycznej, więc ma być Limits dla wszystkich gospodarstw domowych ma być na poziomie średniej ceny z tego roku, czyli 200zł za megawatogodzinę i zamrożone mają zostać też opłaty za dystrybucję gazu, więc to jest kolejny fajny zabieg, który jest wygodne z punktu widzenia gospodarstw domowych, bo nie będziemy musieli płacić więcej natomiast jest to kolejny bardzo duży wydatek z punktu widzenia budżetu, bo to wszystko zgodnie z zapowiedziami ministrów ma kosztować 30 000 000 000zł kolejne 30 000 000 000zł jest bardzo duży koszt i w związku z tym można powiedzieć właśnie, że rząd na razie rozstaje się z tymi hasłami o ograniczaniu wydatków, bo nagle nam tutaj spadło po stronie wydatkowej kolejnych 30 000 000 000zł to trudna sprawa, bo oczywiście nie można tak generalizować, że w ogóle ten zabieg jest niepotrzebny, bo inaczej te podwyżki cen gazu na zabiły i polską gospodarkę, więc sam mechanizm wprowadzania limitu jest raczej uzasadnione i nic z tym nie dyskutuje natomiast na pewno fajniej byłoby wprowadzać to taki sposób, żeby właśnie ta pomoc trafiała do tych najbardziej potrzebujących, a do tego potrzebne są kryteria dochodowe, których jednak Sejm projekcie nie ma tak właściwie to nawet kryterium dochodowe pojawia się w tym projekcie ustawy, tyle że nie w kontekście ograniczania wydatków państwa tylko z odwrotnie wręczyli z drugiej strony w kontekście dodatkowego jeszcze ich zwiększania, ponieważ niektórzy i tych niektórych ma być 300 000 gospodarstw domowych niektórzy odpowiednio niskich dochodach będą dostawać jeszcze dodatek gazowy będzie limit ceny, a jeszcze oprócz tego dodatkowy dodatek w postaci możliwości zwrotu podatku VAT zapłaconego przy za za zakup gazu i uprawnione do takiego zwrotu będą gospodarstwa, w których dochód na osobę nie przekracza 1500zł miesięcznie jak gospodarstwo wieloosobowe jakieś jednoosobowe 2100zł miesięcznie tak to władz oczywiście ma wyglądać sam VAT wraca do poziomu 23% od 1stycznia, a ten koszt 30 000 000 000zł będzie związany z wydatkami państwa na rekompensaty dla dostawców tego gazu, którzy nie będą mogli odpowiednio podnieść swoich cen nam, więc będą potencjalnie na tym tracić też mniej zarabiać, więc rząd im to wynagrodzi wydatkami z budżetu, żeby ci dostawcy też mogli jakoś tam funkcjonować, żeby nie poszli nie poszli z torbami te rozwiązania tylko jeszcze wspomnę będą nie tylko dla gospodarstw domowych na szczęście, bo będą także dla spółdzielni mieszkaniowych dla wspólnot mieszkaniowych dla tego typu instytucji jak jednostki opieki zdrowotnej żłobki przedszkola szkolnictwo wyższe generalnie szkoły pomoc społeczna kościoły też organizacje pozarządowe te wszystkie instytucje mają być uprawnione do tego, żeby kupować gaz po cenie, która nie zostanie w przyszłym roku podniesiona pomimo tego, że VAT na gaz od nowego od 1stycznia wraca do starego poziomu sprzed tarczy antyinflacyjnej poziomu 23% to było miejsce szóste teraz przed na miejsce piąte jak na piątym miejscu przechodzimy od 1 surowca do drugiego, czyli od gazu ziemnego do ropy naftowej bardzo ciekawe rzeczy dzieją się wokół ropy naftowej, ponieważ jest kilka powodów, dla których tak o tym mówię i więcej na ten temat będzie na kolejnych miejscach dzisiaj szeroki temat natomiast zaczynamy na miejscu piątym od kontekstu związanego z wprowadzaniem limitu maksymalnego na ceny ropy naftowej z Rosji tej transportowane drogą morską powstał taki pomysł w łonie G7, czyli 7 najbardziej uprzemysłowionych państw świata, żeby wprowadzić taką nową rzecz, która pozwoli ograniczyć wpływy Rosji ze sprzedaży eksportowej ropy naftowej, a jednocześnie uchroni nas wszystkich przed przykrymi konsekwencjami takich sankcji, czyli przed wzrostem ceny ropy naftowej no bo prawo popytu podaży mówi o tym, że jak, czego się mniej jako ograniczamy podaż, jakiego surowca np. wyrzucamy z rynku surowiec z Rosji to generalnie jest go mniej na rynku już wtedy drożeje, czyli z 1 strony z powodu szlachetnych pobudek odcinamy Rosję od dochodów ze sprzedaży ropy, ale z drugiej strony sami na tym trochę cierpimy, bo mamy mniej surowca musimy więcej za niego płacić płacić muszą zwykli ludzie, którzy nie są liderami politycznymi nie wiemy do końca jak ci ludzie się będą zachowywać co będą myśleć i na jak długo starczy cierpliwości, żeby w ten sposób wspierać walkę Ukrainy z Rosją w związku z tym lepiej bezpieczniej wymyślić inny sposób taki, który będzie nas chronił przed wzrostem cen i do tego właśnie ma służyć ten limit, czyli państwa ustalają państwa 7 to są bardzo duże gospodarki, które mają wpływ na inne trochę mniejsze państwa, więc potrafią tych innych też przekonać do tego pomysłu te wszystkie państwa postanawiają, że jak już ktoś będzie chciał kupić ropę z Rosji to nie będzie mógł za nią płacić więcej niż ileś tam jakiś tam próg dzięki temu cena nigdy nie wzrośnie powyżej progu nie będzie powyżej tego progu żadnych transakcji i co zrobić, żeby wszystkie państwa się tego słuchały oczywiście wprowadzić jakieś zagrożenie jakąś karę ukarał jest to, że powyżej tego limitu jest zakaz świadczenia usług ubezpieczeniowych i transportowych dla tej robić to znaczy jak ktoś kupi i zapłaci więcej Rosji niż ustalony limit to nie będzie miało jak znaleźć tankowca, żeby przewieźć i nie będzie miał jak ubezpieczyć tego transportu, a transport morski bez ubezpieczenia jest raczej niemożliwe, więc w ten sposób Toma funkcjonować no i oczywiście teraz największa zagadka jest taka czy Rosja się na to zgodzić czy Rosja nie zrobi także skoro żyj nam ustala się tutaj jakiś limit to my wam to my mamy was w naszej w ogóle nie będziemy wam żadnej ropy sprzedawać i to jest taka kwestia, która w czy w sprawie, której trudno powiedzieć coś mądrego trzeba sprawdzić po prostu zobaczyć czy Rosja nie blefuje czynie blefuje, bo oczywiście mogą tak zrobić, ale wtedy sami sobie strzelają w kolano, bo wtedy zupełnie pozbawiają się całości przychodów ze sprzedaży ropy w przypadku wprowadzenia limitu tych przychodów jest mniej, ale jednak jakieś tam są prawda z drugiej strony takie państwa jak Polska np. albo kraje bałtyckie mówią o tym że, że to jest robienie przysługi Rosji, bo pozwalamy im faktycznie dalej czerpać korzyści z tej sprzedaży eksportowej i powinniśmy jak najbardziej wyśrubować ten limit, żeby był jak najniższe, żeby ich to jak najbardziej zabolało prawda, tyle że im niżej obniżamy ten limit tym większe jest ryzyko, że Rosja właśnie strzeli Focha i powierza ona to w ogóle nie wchodzi, więc to jest taka niesamowita sytuacja, bo z 1 strony są to kolejna forma sankcji narzuconych na Rosję, ale z drugiej strony to jest na tyle specyficzna forma, że Rosja musi się zgodzić uczestniczyć w tych sankcjach jakby, więc to jest taka troszeczkę też gra psychologiczna to wszystko podobno wymyślili Amerykanie, którym zależy na tym, żeby ropa paliwa nie drożały przed kolejnymi wyborami prezydenckimi, które będą w 2024 roku, czyli gdzieś tam już na horyzoncie w kalendarzu politycznym tak, czyli z 1 strony chodzi o to, żeby nie opuszczać Rosji oczywiście, ale z drugiej strony, żeby samemu nie popełnić jakiegoś samobójstwa gospodarczego, bo jednak ten surowiec cały czas jest potrzebny i fajnie było, gdyby miał jakąś umiarkowaną w miarę cenę no i okazuje się no i żeby weszła w życie oczywiście wszystkie państwa muszą zaakceptować, a dziś 7 jest także Unia europejska, więc Unia musi też zaakceptować i Unia rozmawia na ten temat się okazuje, że jak często bywa Unii Europejskiej państwa nie są w stanie się ze sobą dogadać i tutaj dość istotną rolę pełni m.in. nasze państwo, czyli Polska, która nie zgadza się na zaproponowany nieoficjalnie limit ten limit miałby być gdzieś tam w okolicach 65USD za baryłkę Polska twierdzi też za wysoko i ma sporo racji, ponieważ w tej chwili cena rosyjskiej ropy na rynku jest wyraźnie poniżej tego limitu, więc wprowadzenie tego limitu oznaczałoby, że de facto Rosjanie mogą podnosić cenę w stosunku do tego co jest teraz więc, bo w tej chwili z tego co donoszą agencje typu Bloomberg Reuters Rosja sprzedaje swoją ropę na rynkach głównie w Azji po cenach, które są blisko 50USD za baryłkę, więc wprowadzenie limitu na poziomie 65USD chyba faktycznie trochę bez sensu Polacy chcieliby Polski rząd chciałby, żeby to było gdzieś tam 3020 te rejony natomiast z drugiej strony są takie państwa Unii, w których cały biznes związany z transportem morskim sportami jest bardzo istotną częścią gospodarki i oni nie chcieliby, żeby przez to, że wprowadza się to ograniczenie zamarł handel rosyjską ropą na morzu, bo oni na tym dodatkowo zarabiają te państwa i Malta Cypr i Grecja są też takie państwa, które historycznie nie mają żadnego problemu z Rosją Rosja akurat nigdy żadnej krzywdy nie robiła, więc oni też od strony takiej czysto politycznej tutaj mają troszeczkę inne podejście niż kraje np. Europy centralnej w i więcej ten spór i on na razie nie został rozstrzygnięty w ogóle to ten limit ma wejść w życie 5grudnia, czyli już za chwilę wydawało się, że wszystko jest ustalone na cisnął Amerykanie przede wszystkim moim najbardziej zależy i oni są pomysłodawcami, a tu się okazuje, że politycy Unii zaczęli się kłócić no i rozmowy mają trwać także w tym tygodniu zobaczymy czy dojdzie do jakiejś do jakiegoś porozumienia, bo może się okazać, że jest porozumienie z innym poziomem ceny, ale ten poziom ceny jest inny niż myśleli Amerykanie tam Japończycy Kanadyjczycy inne kraje w 7 z kolei z nimi znowu trzeba będzie to przegadać ścierał, więc trudno tutaj będzie pewnie o porozumienie na brak tego porozumienia pewnie najbardziej liczą Rosjanie właśnie, więc jest ciekawy temat i zobaczymy jak to się będzie rozwijać, a ceny ropy naftowej w międzyczasie bardzo ładnie schodzą coraz niżej i o tym więcej już teraz na miejscu czwarta, a wygląda to bardzo interesująca, ponieważ właściwie np. amerykańska ropa WTI kosztuje już mniej niż na początku tego roku, a przecież tak bardzo drożała podobnie jak ropa Brent w trakcie roku i te wszystkie wzrosty już zniknęły już WTI kosztuje mniej niż na początku roku jeśli chodzi o ropę Brent też jest blisko już tego poziomu, który mieliśmy na przełomie 20212022, bo baryłka ropy Brent jest gdzieś tam w okolicach 81USD już tylko coś bardzo ładnie przekłada na ceny na naszych stacjach benzynowych, ponieważ dolar też jest raczej słabszy ostatnio złoty pozostaje dość mocny względem dolara, więc cena ropy przeliczona na złote wygląda bardzo ciekawie spadła w ubiegłym tygodniu pierwszy raz od momentu wybuchu wojny poniżej 400zł za baryłkę, a dzisiaj sprawdzałem, że to jest 363zł, więc dość szybkim tempie schodzi coraz niżej mówiąc inaczej baryłka ropy Brent przeliczone na złote dolarów kosztuje dzisiaj w tej chwili najmniej od 10lutego wojna wybuchła dwudziesty czwartego, więc właściwie jest poziom sprzed wojny na tym na tym rynku co się dzieje, dlaczego tak się dzieje na jedną z przyczyn zdaniem wielu obserwatorów tego rynku jest właśnie ten limit cenowy, który przed chwilą mówiłem wcześniej rynek obawiał się właśnie, że państwa przesadza z tym limitem Izą zostanie ustalony na tak niskim poziomie, że Rosja to z ignoruje i nie wejdzie w ten układ po prostu wstrzyma jakichkolwiek eksportu ropy przez co de facto ten surowiec podrożeje, a nie potanieje, czyli efekt będzie odwrotny od zamierzonego patrząc na to co się dzieje w prawdzie nie ma porozumienia mówi o tym przed chwilą, ale wszystko wskazuje na to, że jeśli będzie to porozumienie to jednak z takim limitem ceny, które będzie do zaakceptowania dla Rosji i w związku z tym będzie można liczyć na to, że ceny na rynkach światowych ropy naftowej będą dalej iść w dół no rynek dyskontuje przyszłość wyprzedza prawda to co się za chwilę wydarzyć, więc cena spada już w tej chwili to jest jedna z przyczyn druga przyczyna to jest covid w Chinach to, o czym mówiłem na samym początku dzisiejszego wydania podcastu to też jest potencjalne ryzyko dalszego spowolnienia gospodarczego w Chinach też wpływa na obniżenie notowań surowców m.in. ropy naftowej na całym świecie, a trzeci w ubiegłym tygodniu pojawił się raport o tym, że wzrosły zapasy w stanach Zjednoczonych ropy to była pewna niespodzianka pozytywna to też pozwoliło cenie zejść niżej zawsze jak zapasy topnieją okazuje się, że surowca jest mniej niż spodziewano to cena idzie w górę jak zapasów jest więcej niż oczekiwano to cena idzie w dół dokładnie tak to wyglądało w ciągu ostatnich w ciągu ostatnich kilku dni nie to się powinno oczywiście przekładać coraz tańsza ropa naftowa w przeliczeniu na złote powinno się przekładać na spadek cen najpierw w hurcie cen paliw w hurcie oczywiście to nie jest zależność 11, bo jednak ropa naftowa to jest surowiec, które dopiero powstają paliwa, więc to jest oczywiście istotny składnik kosztów, ale niejedyny koszt to nie jest to samo, więc nigdzie nie jest napisane, że jak ropa tanieje o 5% benzyna też musi potanieć dokładnie 5% natomiast kierunek zmiany ceny powinien być zawsze ten sam było inaczej to byłoby to troszeczkę nielogiczne albo by się mocno ciało, że jest jakiś poważny problem na rynku danego produktu np. diesla, a nie ma tego problemu na rynku ropy naftowej to się rzadko zdarza, więc jeśli spadają ceny ropy naftowej powinny spadać ceny w hurcie spadają ceny w hurcie no to siłą rzeczy po jakimś czasie powinno się przełożyć na ceny na stacjach benzynowych, które też powinny spadać zdaniem analityków serwisu e-petrol PL w najbliższych dniach te ceny powinny na stacjach benzynowych spadać szybciej niż w ostatnich dniach, ponieważ ostatnio na stacjach szły one wolniej niż w hurcie e-petrol szacuje, że w tym tygodniu średnia cena za benzynę 90 piątka będzie w przedziale 646658, a średnia cena oleju napędowego 759776 dość podobne prognozy mają też eksperci zbioru z biura Maklerskiego Reflex czyli, toteż dobrze w kontekście inflacji prawda, bo przed nami wszystko na to wskazuje spadki spadki cen paliw, chociaż ta kwestia powiązania tego co się dzieje na rynku hurtowym rynku detalicznym jest znacznie ciekawsza znacznie bardziej zagadkowa dlatego więcej na ten temat już teraz na miejscu trzecim się podobnie jak z przełożeniem ceny ropy na ceny gotowych paliw to nigdy nie jest 11 tak samo nikt nie ma takiej jednoznaczności i trwałego przełożenia cen w hurcie na ceny detaliczne na stacjach benzynowych natomiast z drugiej strony jednak to co się dzieje w ostatnich dniach na tych 2 rynkach w Polsce bardzo mocno przykuwa uwagę, bo do tej pory jeszcze takiej sytuacji nie mieliśmy i bardzo istotne jest tutaj kontekst polegający na tym, że rząd zapowiedział, że 1stycznia wraca wyższy podatek VAT na paliwa, który został na początku lutego obniżony z 23 do 8% w ramach tarczy antyinflacyjnej teraz wycofujemy się z tej tarczy i od 1stycznia podatek VAT ma wynosić na paliwa znowu 23% logicznie rzecz biorąc powinniśmy od 1stycznia zaobserwować wyraźny wzrost ceny detalicznej na stacjach benzynowych prawda, bo będzie ta cena obarczona wyższym podatkiem VAT tymczasem do 1stycznia mamy jeszcze nieco ponad miesiąc mamy końcówkę listopada i okazuje się, że ceny hurtowe paliw odklejają się od cen detalicznych, bo dzisiaj chociażby w poniedziałek 28listopada cena hurtowa w Orlenie cena hurtowa benzyny dziewięćdziesiątki piątki w przeliczeniu na litr i 5zł 57gr, żeby zgadnąć przekonać, jaka mogłaby być cena detaliczna trzeba do tego dołożyć VAT, bo ceny hurtowe są bez VAT-u, więc do tego 557 dokładamy 8% VAT-u i wychodzi nam wtedy 602 tylko, że benzyna na stacjach benzynowych nie kosztuje 602 tylko kosztuje jeszcze raz wrócę do prognoz z serwisu e-petrol w przyszłym tygodniu ma kosztować jakieś 650 może nawet 658 zniesie 02 tylko 650 ktoś może powiedzieć no ale bo jest jeszcze marża detaliczna no tak tylko, że ta marża detaliczna nigdy nie była do tej pory aż tak bardzo wysoka zawsze wynosiła parę groszy o kilka groszy generalnie jak się spojrzy na historię notowań na stacjach benzynowych ceny paliw w tym roku i porówna się z cenami hurtowymi +8% VAT-u to wychodziło mniej więcej to samo różnice były chili ku gorszemu we parę groszy owe tak teraz mamy 602 w stosunku do 650, czyli prawie 50gr różnicy, ale jak do tej ceny hurtowej liczymy nie 8% VAT tylko 23% VAT to wychodzi nam cena 685 jeśli cena detaliczna jest w okolicach 650 od tego 650 do 685 bliżej nie doszło niż do 602, czyli wygląda to tak jakby rynek powoli i płynnie przechodzi na taki poziom cen, który odpowiada opodatkowaniu na poziomie 23%, a nie 8%, czyli wygląda na to, że rynek nie czeka na wzrost podatku VAT na 1stycznia tylko wygląda na to, że robi to już teraz i w tym kontekście interesujące jest to, że kilka dni temu usłyszeliśmy jak premier Mateusz Morawiecki deklaruje, że on chciałby, aby udało się uniknąć wzrostu cen detalicznych na stacjach benzynowych po tym, jak zostanie podniesiony podatek VAT, a chwilę później prezes Orlenu Daniel Obajtek mówił, że on zrobi wszystko, aby Polacy odczuli powrót stawki VAT na swój normalny poziom w stopniu jak najmniejszy no to wygląda na to, że on już teraz właśnie to robi robi wszystko żeby, żebyśmy powrót stawki VAT odczuli w stopniu jak najmniejszym, ponieważ teraz właśnie wszystko na to wskazuje cena detaliczna jest ciągany do takiego poziomu jak przy podatku VAT 23% i można powiedzieć, że Orlen ma dużo szczęścia w tej sytuacji czy też może nawet Polski rząd, ponieważ akurat warunki na rynku są takie, że ropa tanieje złoty jest mocny i ceny ropy, o czym mówiłem już wcześniej idą dość mocno w dół są najniżej od lutego w tym momencie, więc mamy takie warunki na rynku, w których możemy przejść z poziomu ceny charakterystycznego dla 8%owego VAT-u na poziom ceny typowy dla dwudziesto 3%owego VAT-u de facto nie, podnosząc ceny detalicznej wystarczy tylko, że będziemy ją utrzymać w miejscu albo będziemy ją obniżać bardzo powoli wolniej niż wynikałoby to z warunków rynkowych wtedy jest duża szansa, że w ogóle nikt się nie zorientuje, bo nie rosną ceny na stacjach benzynowych na tych pylonach prawda on sobie nawet powolutku idą w dół, żeby się zorientować, że one idą zbyt wolno w dół mu to trzeba sprawdzić, jaka jest sytuacja na rynkach światowych, a niewielu klientów stacji benzynowych robi to na bieżąco w sposób ciągły, żeby się zorientować prawda, więc niewielu jest takich, którzy widzą, że cena diesla poszła w ciągu tygodnia w dół np. 4gr, ale wiedzą, że tak naprawdę powinna pójść o 24gr, bo taka jest zmiana na rynku hurtowym taka zmiana na rynkach światowych, że właściwie równie dobrze można by to cenę obniżyć o 24gr, ale poszła w dół tylko 4 wszystko jest wykorzystywanie sytuacji taki bardzo ciekawe cwany sposób w no i pozostaje kwestia oceny czy to jest fair czy też nie fair czy to jest oszukiwanie czy nie trzeba pamiętać o tym, że tak czy inaczej ten VAT idzie w górę więc, gdybyśmy dzisiaj, gdyby dzisiaj Orlen tego nie robił i inne stacje benzynowe w no to w tej chwili mielibyśmy tańsze paliwo, ale od stycznia znowu byłby strzał w górę i taki dość mocny w przypadku diesla to byłoby o złotówkę na liczne najprawdopodobniej, bo są takie właśnie proporcje no i został wybrany taki scenariusz, w którym w, którym w tej chwili wygląda to tak, że płacimy znacznie większe marże detaliczne stacjom benzynowym w cenie benzyny, ale za to jak przyjdzie ten moment podnoszenia VAT-u to wtedy już nie powinniśmy zobaczyć żadnego po skoku ceny ta cena zostanie dostosowana zawczasu wcześniej, zanim faktycznie zostanie podniesiony podatek VAT oczywiście to najprawdopodobniej będzie wiązać także z korzyściami wizerunkowymi też z próbami wygrania tego w sposób propagandowy, bo jestem pewien, że na początku stycznia wyjdą przed mikrofony również szef Orlenu być może premier może jeszcze ktoś inny bowiem zobaczcie jak nam się udało White został podniesiony, a ceny nie poszły w górę to jest nasza zasługa tylko tak potrafimy tymczasem prawda jest taka, że ceny nie poszły w górę, ponieważ skorygowano wcześniej w listopadzie w grudniu można było je skorygować bez podnoszenia ceny detalicznej, dlatego że akurat na rynkach światowych ropa ropa naftowa i paliwa gotowe tanieją, więc wykorzystano tę okazję zauważono to okazję ją wykorzystano właśnie taki sposób, więc tak to będzie pewnie tak to pewnie będzie rozegrane zostanie pewnie odtrąbiono jako kolejny sukces szefa Orlenu z pewnością jego sukcesem jest to rząd zauważył to okazji postanowił postanowił ją wykorzystać przy okazji warto też zwrócić uwagę, że to może oznaczać, że jeśli powrót do stawki VAT 23% nie będzie oznaczać wzrostu cen paliw od stycznia, ponieważ w tej chwili mamy dostosowanie no to jest też interesujące w kontekście tej tych prognoz dotyczących inflacji mówiących o tym, że przekroczymy wyraźnie 20% inflacji na początku przyszłego roku jak nie będzie wzrostu cen paliw to może nie przekroczymy ekonomiści Mbanku np. wysnuli takie takie podejrzenie taką prognozę, że jednak uda się uniknąć 20% jeśli chodzi o inflację co też będzie ciekawe no zobaczymy przekonamy się niedługo to było miejsce miejsce trzecie, a teraz przed nami miejsce drugie moich ten temat inflacji pociągniemy, a ciągniemy temat inflacji na drugim miejscu w tym tygodniu kolejne sygnały mówiące o tym, że chyba kończy nam się okres bardzo wysokiej i wciąż rosnącej inflacji ona pozostanie bardzo wysoka jeszcze przez długi czas, ale wszystko wskazuje na to, że wkrótce przestanie rosnąć mieliśmy 2 bardzo ciekawe sygnały na ten temat w ciągu ostatniego tygodnia pierwszy to indeks cen producentów, czyli ceny producentów, czyli oceny, których nie widać w sklepach nie detaliczne tylko te, które są na styku producent hurtownik czy też pośrednik jak różnego rodzaju towary wychodzą z fabryk z miejsc, gdzie zostały wyprodukowane to też nie jest sprzedaje za łączną cenę jak ceny idą w górę to się potem po pewnym opóźnieniem z pewnym opóźnieniem przekłada na ceny w sklepach ceny ostatecznej detaliczne prawda, więc można zakładać, że podobna relacja jest drugą stronę jeśli ceny zaczynają spadać to za chwilę powinny zacząć spadać ceny w sklepach też on właśnie może przesadziłem, że zaczęły spadać ceny zaczęły jeszcze spadać natomiast ten roczny wzrost, czyli wskaźnik inflacji producentów zaczyna się wyraźnie zmniejszać oni cały czas bardzo wysoki szokujące wręcz, bo wynosi 229% po październiku, ale we wrześniu to było 246, a teraz 229, więc spadek jest dość wyraźny, a po drugie to 229 to w ogóle najmniej od marca w Polsce, więc jeśli chodzi o inflację producentów można powiedzieć, że jest najniższy od ponad pół roku co jest dość zaskakującym stwierdzeniem prawda, bo żyjemy w przeświadczeniu, że problem z synami narasta narasta narasta jest coraz większa inflacja rośnie coraz wyżej coraz wyżej coraz wyżej konsumentka tak, ale producencka jest najniżej od marca co jest dość istotną zmianą i nie można tego przegapić zaczynają dziać naprawdę ciekawe rzeczy związane oczywiście ze spowolnieniem gospodarczym, który dzisiaj sporo mówiłem we wszystkich książkach ekonomii można przeczytać, że gospodarka zwalnia to ceny też powinny przestać rosnąć wszystko wskazuje na to, że to się zaczyna dziać właśnie, że one po prostu przestają rosnąć, chociaż w październiku w skali miesiąc do miesiąca to jeszcze był wzrost o 7%, więc dość wyraźny, ale zdaniem wielu ekonomistów to jednak jest pewien przełom i to nam zapowiada początek spadków także inflacji konsumenckiej swoją drogą też w ubiegłym tygodniu pojawiło się te dane z Niemiec o inflacji konsumenckiej i tam już miesiąc do miesiąca spadek aż 42%, a Niemcy często jeśli chodzi o różnego rodzaju wskaźniki makro wyprzedzają nas troszeczkę, więc jeśli w Niemczech już ceny zaczęły miesiąc miesiąca tak wyraźnie spadać być może u nas też za chwilę zaczną, dlaczego zaczęły tak mocno spadać, bo potaniały energia elektryczna gaz potaniały w Niemczech natomiast ceny energii gazu na rynku hurtowym bierze się z rynku to co się dzieje na rynku europejskim mniej więcej przekłada się na to co się dzieje na rynku polskim też jeśli chodzi o ceny gazu energii elektrycznej, więc chwilę powinniśmy zobaczyć także w danych z naszej znasz i gospodarki, więc to jest po pierwsze, ten pijak, który spada jest najniżej od marca, a po drugie, pokazał się raport dotyczący cen artykułów rolnych i żywności i tutaj wzrost rok do roku jest jeszcze większy niż ten pijak, który przypomnę 22 i 9% rok do roku, bo w przypadku artykułów rolnych one w październiku były aż 5670% wyższe niż rok temu ponad 50% w górę takie rzeczy jak mleko ziemniaki zboża i mięso to się właśnie składa na ten indeks zresztą wszyscy doskonale wiemy, że to podrożało prawda w ciągu ostatniego roku mocno na rynku hurtowym, czyli rynku artykułów rolnych dokładnie 5670%, ale to jest zmiana roczna i zdecydowana większość tej zmiany rocznej to jest jakby zasługa tego co się działo zaraz po wybuchu wojny, czyli w marcu w kwietniu wtedy żywność na rynkach hurtowych drożała najbardziej w kolejnych miesiącach to się przekładało na cena detaliczna jest w hurcie ten ruch był w marcu i w kwietniu przede wszystkim jak popatrzymy na zmianę miesiąc do miesiąca, a nie rok do roku to w październiku ceny tych artykułów rolnych urosły od 2% zaledwie 2 i to jest najmniejszy wzrost na tym rynku od lipca 2021 roku można zaryzykować stwierdzenie, że na rynkach hurtowych żywność przestała nadążać w tym momencie, zanim dojdzie do rynku detalicznego i docent sklepach pewnie musi minąć troszeczkę czasu natomiast ten impuls do podnoszenia cen, który cały czas był widoczny na rynkach hurtowych przez ostatnie kilka miesięcy znikną już w tym momencie już w tym momencie nie ma, więc wygląda to bardzo interesująca w październiku np. mięso drobiowe taniało już 3% Żywiec wołowy pytanie o 70% trzoda chlewna o 6% ceny poszły w dół do tego ceny takich rzeczy jak kukurydza np. poszły w dół o ponad 20% w październiku w stosunku do września tanieją też ziemniaki powoli wprawdzie, ale jednak tanieją tak lekko cały czas drożeje pszenica Żyto też tutaj jednak jeszcze nie widać odwrócenia natomiast generalnie te relacje się zmieniają na lepsze co więcej w ciągu ostatniego tygodnia to też można warto za może warto zauważyć przytoczyć, choć ciekawostkę o tym, że żywność zaczęła tanieć w sklepach już z doniósł nawet fakt, czyli najpopularniejsza Gazeta w Polsce, po której moglibyśmy oczekiwać, że raczej będzie straszyć w nieskończoność drożyzną tym, że wszystko drożeje skoro nawet fakt zauważa, że zaczęło tanieć w sklepach no to jesteśmy chyba blisko przełomu i takiego, na który czekamy od dawna przełomu dotyczącego inflacji jeszcze raz powtórzę to nie znaczy, że ona natychmiast spadnie do poziomu 2 pół procent tam, gdzie chcielibyśmy, żeby była, ale przynajmniej przestanie rosnąć raz wejdziemy w ten kolejny etap cyklu polegające na tym, że stopniowo powoli i pewnie przez parę lat będziemy z tą inflacją schodzić coraz niżej, chociaż oczywiście wśród ekonomistów są też tacy sceptycy, którzy mówią, że to się nie uda jednak i że to nic, że są takie ruchy na rynkach hurtowych, ponieważ nasze oczekiwania inflacyjne są tak bardzo rozbudzone jesteśmy wszyscy tak bardzo przekonani o tym, że ceny dalej będą rosnąć może działać jak samospełniająca się przepowiednia, czyli faktycznie one będą rosnąć, bo przedsiębiorcy mogą podnosić ceny w sytuacji, w której my oczekujemy, że oni będą tego robić nie jesteśmy z tego zadowoleni, ale tego oczekujemy w związku z tym co się dzieje prawda i na tym polega spirala inflacyjna, którą nie niezwykle trudno zatrzymać na ten temat też są nowe bardzo ciekawe niezwykle ciekawe informacje z ostatnich dni i to jest temat, który jest na miejscu pierwszym jada na pierwszym miejscu w tym tygodniu najnowsze informacje dotyczące wysokości naszych oczekiwań inflacyjnych, ponieważ mierzy je co miesiąc Główny Urząd Statystyczny robią taki sondaż, zadając pytania ludziom dotyczące tego czy ich zdaniem w ciągu najbliższego roku ceny będą rosnąć szybciej niż do tej pory, czyli inflacja będzie się zwiększać zwiększa zwiększać czy ceny może będą rosnąć w takim samym tempie jak do tej pory, czyli inflacja pozostanie tym samym poziomie w tej chwili w okolicach 18% czy może ceny będą rosnąć, ale wolniej niż dotychczas, a może nawet w ogóle nie będą rosnąć ceny, a może nawet ceny będą spadać zapytani mają takie odpowiedzi do wyboru no i z najnowszych informacji wynika, że o tym, że ceny będą rosnąć szybciej niż w ciągu ostatniego roku przekonanych jest 17,5% badanych, czyli mniej więcej co szósty z nas tak uważa 17,5% i to no to jest kwestia oceny to jest dużo trzymało natomiast fakt jest taki, że to jest najmniej od lutego tego roku w lutym wybuchła wojna prawda, więc właściwie można powiedzieć, że osób oczekujących, że inflacja będzie dalej jeszcze bardziej rosnąć jest najmniej od początku wojny, a wojna miała dość duże przełożenie na to, że ta inflacja tak bardzo nam wybuchła to nie jest do końca także to budzi inflacja to jest jedyny czynnik oczywiście, ale jednak z drugiej strony bylibyśmy nieuczciwi, gdybyśmy twierdzili, że nie ma wpływu tego tego czynnika, bo on jest jednak bardzo duży poprzez przede wszystkim ceny ceny surowców i ceny paliw, więc to wygląda tak jakby nam zaczęły spadać oczekiwania inflacyjne, bo jeśli mniej tych ludzi, którzy spodziewają się wzrostu inflacji to znaczy, że generalnie poziom oczekiwań inflacyjnych społeczeństwie przestały rosnąć wręcz zaczął nawet troszeczkę nawet zaczął troszeczkę opadać oni cały czas podwyższony, bo w normalnych czasach jeszcze przed wojną jeszcze przed pandemią do taki pogląd tych badaniach wyrażało gdzieś tam w okolicach 10% zapytanych często nawet poniżej 10%, a teraz ciągle 17,5 natomiast po wybuchu wojny w marcu kwietniu w ten sposób odpowiadało blisko 40% zapytanych taki był poziom oczekiwań w stosunku do tego co się będzie robił działo scenami w nadchodzących miesiącach, więc teraz jak to jest 17,5 to wygląda to już naprawdę na tle tego co było w poprzednich miesiącach dość dość umiarkowanie, a z drugiej strony najwięcej ludzi od lutego uważa, że ceny będą rosnąć wolniej albo wcale nie będą rosnąć albo, że będą spadać, bo tego typu odpowiedzi jest 2460%, czyli ich więcej niż tych mówiących o tym, że będzie coraz szybszy wzrost najwięcej odpowiedzi oczywiście 52,5% jest takich, że nic nie zmienić, że ceny będą dalej rosnąć tak jak rosły do tej pory, ale to zawsze w każdym badaniu tego typu odpowiedzi jest najwięcej różnic nie zmieni to można powiedzieć, że takie najłatwiejsze wyjście z sytuacji, w której ktoś nam zadaje pytanie co się stanie powiedzieć, że będzie dalej tak jak było prawda z takich odpowiedzi jest zawsze zawsze najwięcej tego typu badaniach natomiast interesujące jest to właśnie porównanie odsetka ludzi, którzy mówią, że będzie drożeć coraz szybciej i odsetka ludzi, którzy mówią o tym, że będzie drożeć, ale wolniej albo wcale nie będzie drożeć to jest 17,5 do 24,6, więc więcej jest tych osób, którzy mówią są przekonani o tym, że drożeć będzie będzie wolniej i do to powoduje, że tak właściwie ta kluczowa w kwestiach, które wspierają się ekonomiści, czyli kwestia czy oczekiwania inflacyjne mogą nam dalej podbijać inflację nawet jeśli zwalnia gospodarka nawet jeśli spadają płace realne, bo taki spór prawda niektórzy mówią o nim nawet w łonie rady polityki pieniężnej niektórzy mówią gospodarka zwalnia płace realne zaczęły spadać ludzie mają generalnie coraz mniej pieniędzy do wykorzystania nie biorą też już kredytów kredyty podrożały generalnie jest mniej pieniędzy do wydania w związku z tym inflacja zacznie spadać, bo jest mniej pieniędzy, więc popyt na rynku będzie mniejszy w takiej sytuacji inflacja musi zacząć spadać, a inni mówią nie hola hola wcale tak się nie musi dziać rzeczywiście tych pieniędzy jest mniej, ale to wcale nie musi oznaczać, że przedsiębiorcy zaś przestaną podnosić ceny, ponieważ cisną ich koszty i oni dalej chcą podnosić ceny jeśli tylko ludzie pozwolą im na to będą dalej windować ceny coraz wyżej, a co decyduje o tym czy ludzie na to pozwalają czy nie ich własne oczekiwania inflacyjne, więc jeśli te oczekiwania są cały czas bardzo wysokie to nawet przy spowolnieniu gospodarczym inflacja dalej może iść wyżej ciąg dalszy polega na tym, że w związku z tym trzeba jeszcze wyżej podnosić stopy procentowe prawda jeśli chodzi o dyskusję w łonie rady polityki pieniężnej, ale także ekonomiści poza radą je na Twitterze na tym na ten temat dość często dyskutują i tu jest dość istotna różnica zdań jak zachowa się gospodarka w sytuacji silnego spowolnienia i wysokich oczekiwań inflacyjnych co może się okazać, że cały ten spór jest bezcelowy, ponieważ oczekiwania inflacyjne zaczynają spadać tak wynika wyraźnie z tych badań wprawdzie chodzi tutaj tylko oczekiwania gospodarstw domowych istotne są jeszcze oczekiwania przedsiębiorców, bo oni decydują o tym jakie są ceny, a innych badań wynika, że przedsiębiorcy przynajmniej deklarują, że chcą dalej podnosić ceny, bo nie mają wyjścia, bo im rosną koszty bardzo mocno no wiadomo, że to nie zawsze deklaracje potem pokrywają się z rzeczywistością wiadomo, że przedsiębiorcy chcieliby podnieść ceny, ale nie to niekoniecznie musi oznaczać, że będą mogli podnieść ceny, bo jak zobaczą, że nie ma w ogóle popytu nie ma klientów no to podnoszenie ceny w tym momencie zwiększa ryzyko wypadnięcia z ręku i w ten sposób można nabawić się poważnych problemów finansowych nawet szybciej będą przedsiębiorcom na takim rynku na pewno lepiej sobie poradzą ci, którzy nie są zadłużeni ci, którzy mają jakieś tam zapasy płynności finansowej, które teraz pewnie zostaną dość mocno uszczuplone, ale ci, którzy w ogóle nie mają tych zapasów będą sytuacji nie było nieporównywalnie nieporównywalnie gorszej niestety, więc ciekawie wygląda ten spadek oczekiwań inflacyjnych, zwłaszcza że generalnie jeśli chodzi o nastroje konsumentów to one cały czas wyglądają fatalnie cały czas mamy bardzo duży pesymizm to też bardzo wyraźnie widać w tych badaniach ZUS-owskich bardzo źle oceniamy sytuację finansową naszego gospodarstwa domowego sytuację gospodarczą całego państwa źle oceniamy sytuację i mamy coraz gorsze oczekiwania dotyczące rozwoju sytuacji na rynku pracy to wszystko wygląda absolutnie fatalnie generalnie negatywne nastroje konsumentów w Polsce utrzymują się od momentu wybuchu pandemii w marcu 2020 roku, ale pod koniec ubiegłego roku już poprawiało już to wyglądało stopniowo coraz lepiej po wybuchu wojny znowu stały się fatalne wręcz rekordowo rekordowo złe i mimo tych ciągle rekordowo złych może w październiku leciutko lepszych niż we wrześniu, ale to jest cały czas poziom fatalny pomimo tych fatalnych nastrojów te oczekiwania związane z inflacją zmieniają się w sposób niespodziewany sposób jednak pozytywny, bo jeśli faktycznie to jest prawda nie jest jakiś wypadek przy pracy jakieś jednorazowe jednomiesięczne szarpnięcie no to z tego wynikało, że Maciej powinna nam iść to walka z inflacją przede wszystkim w przyszłym roku wtedy ona powinna także z przyczyn czysto statystycznych ze względu na tzw. bazę statystyczną na efekt bazy powinna być lepiej widoczna, więc wygląda dość interesująco moim zdaniem można bardzo interesująca dlatego ten temat związany z naszymi oczekiwaniami inflacyjnymi, które wg GUS-u są coraz mniejsze był w tym tygodniu na miejscu pierwszym miejscu pierwsze za nami to oznacza, że to jest koniec tego podcastu kolejne wydanie już za tydzień w poniedziałek dzisiaj dziękuję do usłyszenia cotygodniowe podsumowanie roku podcast Ekonomiczno polityczny Rafała Hirscha zawsze w poniedziałek 19 konar tokfm PL w naszej aplikacji mogą kolejny odcinek za tydzień w poniedziałek po 19 Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: COTYGODNIOWE PODSUMOWANIE ROKU

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Podcastowe produkcje oryginalne, podcasty z audycji TOK FM oraz Radio TOK FM bez reklam z 40% zniżką! Dobrego słuchania w 2023!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA