REKLAMA

Z inflacyjnego płaskowyżu będziemy schodzić wolno. Bo inflacja wciąż za mało nas boli!

Codzienny podcast gospodarczy
Data emisji:
2023-05-25 07:00
Czas trwania:
09:16 min.
Udostępnij:

To nie będzie szybki zjazd, raczej spokojny spacer. Mowa o schodzeniu z astronomicznych poziomów inflacji. A to dlatego, że inflacja - niestety! - wciąż za mało nas boli. Wprawdzie portfele chudną w oczach, tniemy wydatki jak się da, w sklepach kupujemy coraz mniej za coraz więcej, to jednak pensje wciąż rosną. Wprawdzie za wolno, żeby nadążyć za inflacją, ale za szybko, żeby tę inflację mocno zahamować. A rynek daje nam pracę i zarobki, które wydajemy. Rozwiń »
Partnerem odcinka jest OANDA TMS Brokers. Zwiń «

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu

Rozwiń » Podkast powstał przy współpracy z domem maklerskim oanda TMS Brokers.
Codzienny.
Podkast gospodarczy.
Zaprasza Wojciech Kowalik.
Ten odcinek będzie o schodzeniu z płaskowyżu, kto nie wie, o co chodzi dla niego już na wstępie wyjaśnienie płaskowyż to inflacja w Polsce, dlaczego płaskowyż. Ano, dlatego że szczyt ma wysoki i szeroki no i podobno ostre zejście w dół z tym, że akurat to ostatnie niekoniecznie, to znaczy zajście w dół, owszem, ale ostre nie zupełnie, bo, choć jak Europa długa i szeroka coraz więcej doniesień o tym, że ceny hamują to hamowanie, odbywa się na razie zrywami spuzami. A gdy tempo już się ustali nie będzie to zjazd jak górską kolejką, ale raczej niespieszny spacer. To jest codzienny podpiast gospodarczy zaczyna.
Na początek o konsumenckiej linii obrony w starciu z producentami konsumenci biorą ostatnio górę, wprawdzie nie na wszystkich liniach frontu, ale zawsze to jakiś początek ich portfele schudły tak mocno, że przestali kupować z danych opolskiej sprzedaży detalicznej. Wynika, że na listach sprawunków znajdują się artykuły absolutnie konieczne i tylko w takich ilościach, które pozwolą nie wyrzucać. Chodzi, zwłaszcza o zakupy spożywcze kupujemy mniej, żeby gospodarować bardziej racjonalnie i mniej marnować. I wymieniamy produkty klasy preium na takie z niższej półki zaczęliśmy podróżować w poszukiwaniu okazji i tak już prawdopodobnie zostanie co dla wielu producentów oznacza chude lata albo zmianę strategii cenowej, czyli wielkie promocje lub stałe obniżki. Rzecz w tym, jak wielkie i w jakim tempie wprowadzane, można by stwierdzić, to krótka ścieżka do spadku inflacji, czyli hamowania cen, ale to nie takie proste, bo po drugiej stronie inflacyjnego równania jest zawartość portfeli w tym wysokość wynagrodzeń, ale po kolei.
Bo pensje w Polsce rosną za szybko by mocno hamować inflację, ale jednocześnie za wolno by pieniądze nabierały mocy realna wartość wynagrodzeń spadła w ubiegłym miesiącu o blisko 3 punkty procentowe o tyle wzrost dochodów był niższy niż wzrost cen nominalnie średnia pensja wg danych statystycznych w kwietniu przekroczyła 7400 zł brutto od początku roku. Najmocniej napędzały je premie nagrody i wszelkie świadczenia wyrównawcze wypłacane przez pracodawców z powodu wysokiej inflacji w tym miejscu 2 zastrzeżenia talkość to wysokość pensji wypłacanych w firmach zatrudniających 10 i więcej pracowników nie ma, więc wśród nich ani większości prywatnych biznesów, bo one zatrudniają przeważnie mniejszą załogę ani budżetówki urzędników nauczycieli, policjantów, strażaków itd. i drugie zastrzeżenie wspomniane premie wliczane do średniej znacząco ją podnoszą, zwłaszcza jeśli są bardzo wysokie i wypłacane masowo. Jak w tym roku w górnictwie czy energetyce, a to znaczy, że przeciętny pracownik zarabia w Polsce znacznie mniej niż wynika to z danych statystycznych zapewne około 1/3 mniej, ale dane w tej sprawie GUS zbiera CO2 lata, a to znaczy, że już w chwili publikacji są one nieaktualne.
Było o pensjach, które, choć realnie spadają, to jednak nominalnie wciąż szybko rosną, bo próbują dogonić ceny, a teraz o tym, co najważniejsze dla tempahamowania inflacji. To uwaga rynek pracy i seria rekordowych liczb, które o nim opowiadają po pierwsze, rekordowo niskie bezrobocie, czyli procent osób zarejestrowanych jako poszukujące zatrudnienia już od lat jest historycznie niski nie zaszkodziła mu nawet pandemia i gwałtowne zamrożenie gospodarki, ani trwające spowolnienie gospodarcze przez jakie przechodzi Polska i Europa po wypowiedzeniu przez Rosję wojny surowcowe i prawie 2 lata temu. I po drugie, liczba pracujących po raz pierwszy w historii w polskiej gospodarce zatrudnionych jest ponad 17 000 000 osób do tego rekordu rękę czy raczej ręce przyłożyli migranci zarobkowi i ostatnio uchodźcy wojenni z Ukrainy. W sumie oficjalnie ubezpieczonych obrzekrajowców jest już ponad 1 000 000 3/ z Ukrainki i Ukraińcy większość pozostałych to Białorusini jedni i drudzy łatwo odnajdują się w polskiej rzeczywistości. Także z powodu bliskości językowej Strumień chętnych do pracy płyną do Polski szeroko tak szeroko, że staliśmy się nawet europejskim rekordzistą, ale ten szeroki Strumień właśnie wysycha, teraz z pracodawcy muszą zadbać o to, co już mają ta troska w większości przypadków sprowadza się do podwyżek.
Średnio w Europie wielkość populacji w wieku produkcyjnym kurczy się rocznie o 1% starzeją się społeczeństwa przybywa ludzi powyżej sześćdziesiątego piątego roku życia rodzi się coraz mniej dzieci. Dzisiaj każdy rocznik odchodzący z rynku pracy jest znacznie liczniejszej niż wchodzący co z tego wynika. Otóż znalezienie odpowiedniej liczby pracowników z roku na rok staje się misją, coraz bardziej niemożliwą, wprawdzie firmy mogłyby przenieść część wytwórczą do Azji, ale po pierwsze, tam siła robocza także podrożała, a po drugie i ważniejsze biznesowe postawienie na azjatyckiego konia stało się bardzo ryzykowne. Pozostaje, więc poszukiwanie rąk do pracy na własnym podwórku, metody przyciągnięcia świeżej krwi zapewne byłyby różnorodne, gdyby nie Fakt, że w dobie galopujących cen koronny argument jest 1 wyższe pensje, także dla starej części załogi, która zapewne domaga się tego samego wynagrodzenia, więc rosną boniąc ceny ceny rosną, bo mogą, a mogą, bo rosną wynagrodzenia, a horyzont końca inflacji się przesuwa i przesuwa i przesuwa i przesuwa i przesuwa i przesuwa.
Nie pomagają nawet systematyczne obniżki tak dobrze słyszycie obniżki cen surowców energetycznecznych, gaz jest w Europie najtańszy od czerwca 2021 roku. Co znaczy, że to paliwo kosztuje już tzw normalne pieniądze takie, jakie płaciło się za nie przed wypowiedzeniem przez Putina wojnę energetycznej w Europie, czyli zakręceniu Kurka z gazem w sytuacji, gdy po długiej i zimnej wiośnie i w czasie bezwietrznej jesieni gaz był dla największej Europejskiej gospodarki ostatnią deską energetycznego ratunku, ale najtańszy od lat jest nie tylko gaz. Podobnie rzecz ma się z węglem, co jest dobrą wiadomością dla odbiorców prądu w Polsce i złą dla producentów węgla.
Na koniec ekonomiczna szklana kula i próba odpowiedzi na pytanie, kiedy będzie taniej odpowiedź brzmi nie będzie będzie tylko mniej drogo. Co do tego, kiedy będzie mniej drogo i bardziej stabilnie zgody brak wg ekonomistów inflacja zajdzie do wielkości jednocyfrowej i już w tym roku w języku polskim. To zdanie oznacza do końca roku ceny będą rosnąć rocznie w tempie poniżej 10% hura raczej nie hura, bo uznawany za zdrowy poziom inflacji jest 4 × niższy, ale do tego, jak widać droga długa i raczej nie szeroka.
Podkast przygotowała Anna Augustyn, a przedstawił Wojciech Kowalik. Do usłysz.
Codzienny.
Podkast gospodarczy?
Podkast powstał przy współpracy z domem maklerskim o Anda, T ms broke. Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: CODZIENNY PODCAST GOSPODARCZY

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POSŁUCHAJ RÓWNIEŻ

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM Premium 40% taniej. Radio TOK FM bez reklam, podcasty z audycji i podcasty tylko dla Subskrybentów.

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA