REKLAMA

Wielu Polaków pomagało Żydom, ale zbyt wielu mordowało i wydawało Żydów. Anna Bikont o książce "Nigdy nie byłaś Żydówką"

Półka z książkami
Data emisji:
2023-11-10 15:00
Prowadzący:
W studio:
Czas trwania:
29:39 min.
Udostępnij:

„Dla mnie wojna zaczęła się po wojnie” - mówi jedna z bohaterek najnowszej książki Anny Bikont. Dla Żydów, którym udało się przeżyć Holocaust, powojenna rzeczywistość nie oznaczała spokojnego życia. W wielu przypadkach był to nowy świat, który wymagał wyparcia się żydowskiej tożsamości i przybrania nowej - polskiej i katolickiej, bo tylko taka dawała szanse na przetrwanie. „Nigdy nie byłaś Żydówką” to 6 historii dziewczynek ocalałych z Holocaustu. Jak udało im się przetrwać? Jak poradziły sobie w powojennej rzeczywistości? W swojej najnowszej książce autorka „My z Jedwabnego” i „Ceny” opowiada o losach dzieci, które straciły całą najbliższą rodzinę i których dotychczasowy świat przestał istnieć. Skąd miały w sobie siłę, by przetrwać? Autorka porusza także temat udziału Polaków w zagładzie Żydów. Jak zauważa, problemem nie była zbyt mała ilość osób pomagających Żydom, problemem była zbyt duża liczba osób, które Żydów wydawały i mordowały. Zapraszamy do słuchania.

POLECAMY KSIĄŻKI

Nigdy nie byłaś Żydówką
Anna Bikont

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu

Rozwiń » Cześć.
Nazywam się Anna sumańda i zapraszam na kolejny odcinek podcasttu Pułka z książkami jest to podkast, w którym o ciekawych, książkowych nowościach rozmawiam z ich autorami. Nigdy nie byłaś Żydówką, to ci się przyśniło, to był zły sen powiedział do Małki. Jej mąż kazał żonie ukrywać. Żydowską. Tożsamość. W trosce o jej bezpieczeństwo? Wiedział bowiem, że powojenna Polska, choć już bez nazistów, wciąż jest niebezpiecznym miejscem dla Żydów. Małka to jedna z 6 bohaterek najnowszej książki Anny bikąt, opowiadającej o tym, jak układały się losy dzieci, którym udało się przetrwać. Holokaust? Czy można było układać swoje nowe życie w miejscu, w którym straciło się wszystkich bliskich, a ich mordercy mieszkali tuż za rogiem. A może lepsze perspektywy dawała emigracja? Czy lepiej radzili sobie ci, którzy zostawiali dramatyczną przeszłość za sobą? Czy też ci, którzy nie bali się o niej mówić, zapraszam na rozmowę o książce. Nigdy nie była jejżydówką. 6 opowieści o dziewczynkach w ukryciu. Moją dzisiejszą gościnią jest pani Anna bikot dziennikarka, reporterka, autorka książek, m.in. Takich tytułów jak my z Jedwabnego czy cena, a obecnie książki nigdy nie byłaś Żydówką. 6. Opowieści o dziewczynkach w ukryciu dzień dobry pani Anno, dzień dobry zacznę od takiego pytania, bo tak jak mówi tytuł, 6 opowieści o dziewczynkach w ukryciu czemu dziewczynki? Czy to był taki klucz? Czy tak wyszło? Po prostu to był klucz. Ja od dawna pewnie dlatego, że sama mam 2 na teraz dorosłe córki, ale dziewczynki, jak już zaczęłam o tym myśleć, zawsze się interesowałam losem, zawsze jak czytałam dużo świade z czasu Holokaustu, a zajmuję się od dawna ich czytaniem, to świadectwa dziewczynek czytałam, jakoś, inaczej mi się wydaje właśnie przez to, że dokładnie mogę zawsze, jak czytałam, że dziecko ma 5 lat albo 7, albo 8, to mogę sobie dokładnie? Dokładnie? Takie dziecko wyobrazić? Po prostu pamiętam takie dziecko kto ma 5 dziewczynek? Kto ma 578? To jest, widzę ją i od dawna chciałam, chciałam napisać o dziewczynkach w ukryciu. I część tych rozmów to są rozmowy sprzed lat, bo ja tak zbierałam, jakby do koszyczka takie historie, które mnie szczególnie poruszyły i o których chciałam, chciałam napisać.
Ale czy jestem? I jest coś w tym, że dziewczynką było łatwiej?
Przetrwać ten czas? Niż chłopcom? Tak też można powiedzieć, że miałam więcej bohaterek możliwych do znalezienia, bo znacznie więcej ich przeżyło. To jest nieporównywalne. I jak pamiętam, pierwszy raz, jak przyszłam na spotkanie stowarzyszenia dzieci Holokaustu, które powstało w latach 90. Na jedno z pierwszych spotkań, to tam to było. Od razu widać. Tych tych tych mężczyzn było jak, Cho, a jak choynków, ponieważ chłopcy byli obrzedzani? No i to pokazuje, bo przecież Niemcy zdejmowali mają chłopcom spodnie, żeby zobaczyć, są obrzedzani, tylko to było widoczny znak i to było takie niebezpieczeństwo piesze, że od razu ludzie się bali, te dzieci, które były ukrywane, prawda? To jest częściej ci, ale te dzieci, które były ukrywane, no to ludzie się bali, bali brać to chłopca na drugi raz, drugi. Te dzieci, które powiedzmy same się ukrywają na wsi jako parobkowie, no to cały czas żyli pod stresem, że ktoś zobaczy i to już i to jest wyrok.
No właśnie tutaj przywołuje pani takie zdanie z opowieści z opowiadania właściwie wojdowskiego dokąd idzie? Wiedziała, ale skąd idzie? To musiała dopiero wymyślić, czyli te dzieci. Po przejściu tej tragedii musiały ten to swoje dotychczasowe życie wymyślić na nowo? Czy one to robiły? Częściej? Po to, żeby jakby dla samych siebie, żeby o tej tragedii zapomnieć? Czy jednak częściej? Po to, żeby ukryć to.
Kim to są? Nie. To zdanie nie dotyczy sytuacji po wojnie to zdanie dotyczy sytuacji w czasie wojny. Dzieci, a tych była spora ilość, które się ukrywały, udając polskie siechoty, tak się ukrywało dużo dzieci, które było z małych miejscowości getta, było otwarte. Można było łatwo wyjść z Geta, bo taki co dalej? I często, szczególnie że była bieda w getcie. Jeszcze zanim były deportacje, te dzieci szły na wieś, pracować i potem już zostawało na tej wsi i udając polskie sieroty, się najmowały do prac i musiały wymyślić. Dokładnie, co powiedzą gospodarzom, kim są? Żeby on przypadki nie pomyślał? Że one są? Oni są Żydami i żydówkami?
Czy to był też jakiś element? Trochę później, w tym powojenne już rzeczywistości, walki z tą traumą, która była, bo 6 historii, które pani opisuje, to jest też trochę 6 różnych strategii radzenia sobie z tym, przez co te dzieci przeszły i to najbardziej jest skrawie. Widać. W przypadku historii 2 kobiet, które się w trakcie wojny były razem, później się ich losy rozeszły. Jedna z nich została w tej przeszłości, druga ją zostawiła, zapomniała o, nie chciała do niej wracać. Długo pani chyba namawiała te bohaterkę do tego, żeby choć trochę opowiedziała, czy to była taka też strategia radzenia sobie?
Tak? Na pewno. Jedną ze strategii radzenia sobie było wtopienie się w nową, w nową? Tożsamość i próba zapomnienia, zapomnienia tego, co było, to, jak dzieci ochoczo wchodziły w katolicyzm, naprawdę były bardzo wierzącymi osobami, bo ta religia była jakim takim niesamowitym schronieniem, była powiedzeniem no naprawdę nie jestem, nie jestem Żydówką, bo jestem katoliczką re i ta religia była bardzo ważna i dzieci nie chciały z tego rezygnować, bo to był ten te dzieci, które potem przechodziły znowu do żydowskich rodzin, nie chciały rezygnować z tej religii, bo to był dla nich ten gwarant bezpieczeństwa. Że ja już na pewno nie jestem Żydówką? Przecież, bo jestem katoliczką. Także te dzieci się bardzo chciały zapomnieć. Czy to było skuteczne? Trudno powiedzieć, znaczy, nie umiałam, bo nie, w ogóle nie, nie lubię generalizować, ani nie ma takich badań, czy choć to jest bardzo ciekawy temat? Czy lepiej funkcjonowały? Prawda? Czy były bardziejstrowe, psychiczne? Lepiej sobie dawały radę? W życiu, osoby, które próbowały zapomnieć? Czy osoby, które próbowały opowiadać, co im się sta, które opowiadały, co im się stać? Nie wiem.
No jedne z pani bohaterek to chyba Małka? Pani wprost o tym zapytała? Czy ona tęskniła za swoją tożsamością żydowską? I ona powiedziała że tak, to jest bohaterka, która od swojego męża usłyszała zresztą zdanie z tytułu książki nigdy nie byłaś Żydówką? To ci się przyśniło? Dodajmy, czy mąż to zrobił? Z troski, z miłości.
Z miłości? Absolutnie to z miłości danie. On ją katował i uważał, że tak będzie dla niej, dla niej lepiej, a czy było tak dla niej lepiej? Część tych osób, która tak ukrywała swoją tożsamość, bo tutaj akurat mąż wie prawda, dzieci, córki nie wiedziały, ale część przecież tych osób ukrywała też swoją tożsamość przed mężem, żoną, przed najbliższymi osobami. Jednak jak potem, w latach 90. powstało Stowarzyszenie dzieci Holokaustu i te osoby się zapisały do tego stowarzyszenia, to było widać. Jaka to jest jednak niesamowita ulga dla nich? Że istnieje jakiś świat, który ich rozumie i w którym one mogą coś opowiedzieć?
Bo to jednak były dzieci, które pamiętały też swoją tożsamość. Żydowską to nie były niemowlaki, ona też mówi ta sama bohaterka mówi takie zdanie jak bym chciała być Żydówką, to bym 1 godziny nie siedziała. W Polsce jest ojczyzna, jadę do swojej ojczyzny, jestem tu, to jestem Polką, tak powinno być. Chyba też dużo mówi o tym, czy można było być Żydem w Polsce.
No tak, bo na tym to polega prawda, że jak się jest mniejszością, to przyjmuje się narrację większościową i to była ta nachacja większościowa po wojnie, że ten jest Polak przed fajną? Też? Że ten jest Polak? To jest katolik? Kto jest Polak, Polak polskiego pochodzenia? I że po to, żeby wtopić się w tą polskość, to należy zaprzeczyć kim, kim się był, kim się jest. I większość.
Ocala?
Ocalony ocalałych się dostosowała do tego.
To życie w takim zaprzeczeniu własnej tożsamości musiało być. Wydaje mi się trudne, jednak na każdym etapie, ale są też tu historie, które pokazują, że nawet osoby, które wyjechały. Tutaj jest jedna z bohaterek, która dotarła do rodziny w Stanach Zjednoczonych. Ona nie musiała żywić, ukrywając to, kim jest, kim była, a jednak jej historia kończy się dramatycznie. Wydawać by się było, że będzie hap pient, a jednak nie ma, to jest chyba dowód na to, że ta trauma jednak pozostaje.
No tak, bo to nie jest tak, że można skądś wyjechać, prawda? I wyjeżdżamy? Wyjeżdżamy z traumy, to znaczy można powiedzieć, że ona się nie powtarza, że już nie jesteśmy w otoczeniu, kto ją produkuje, no ale ta trauma, która była, to jest znaczy niewyobrażalna trauma, takiego te dzieci przeżyły. Get to właściwie to jest są przypadki w czasie wojny, żeby dziecko nie zobaczyło śmierci, a często śmierć najbliższych swoich najbliższych. Potem są w ukrywaniu, taki przerażającej, bo to jest takie połączenie samotności, bo najczęściej te dzieci dla bezpieczeństwa się ukrywają bez rodziców, czyli połączenie samotności i strachu. No i potem to jest koniec wojny. To dziecko się znajduje w świecie, które, w którym nie ma jego rodziców, nie ma żadnej bliskich osób, nawet jeżeli jest jakaś ciotka, to jest raczej przeżyła za granicą i to dziecko nie zna tej rodziny i oczywiście, że ta trauma za to za namicie znaczy, to ona nie potrzebuje paszportu, żeby się, żeby się wydostać. Także wyjazd nie był dyrektorzortum. Tak nie było lekarstwem. Pewnie pewnie większość dzieci, która wyjechała, miała łatwiej, niż te, które zostały w Polsce, ale to nie znaczy, że ta trauma nie wędrowała z nimi.
No wyjazd też nie leczył tej samotności. To, co były dzieci, które często zostawały totalnie sierotami i bez jakiejkolwiek rodziny, tak jak pani wspomniała, często widziały śmierć swoich najbliższych. Czy były w ogóle jakieś takie badania? Czy są takie badania nad tym, ilu ocalałych z Holokaustu po jakimś czasie targnęło się na swoje życie.
Nie, moim zdaniem nie ma takich badań, a w każdym razie nie słyszałam, ale na pewno przed wojną wiadomo.
Że.
Więcej procentowo w społeczności żydowskiej było więcej samobójstw, niż w społeczności, jakby tych krajów, których oni zamieszkiwali. Prawda? Co się? Co się wiązało z faszyzacją? Znaczy mówię o ropie i z pogarszaniem się tematycznym sytuacji. Żydów. Natomiast po wojnie nie słyszałam, nie słyszałam o tym, ale też myślę.
Że.
Było, bo nigdy nie wiemy, ona popełni samobójstwo i teraz zakładamy, ponieważ ona przeżyła holokau, że ona dlatego popełniła samobójstwo, że te prawda? Że te wspomnienia były dla niej nie do udźwignięcia? Ale przecież są. Młode kobiety, które popełniają samobójstwo. I bez tego więc nie mamy tej grupy porównawczej. Żeby powiedzieć, to na pewno tak nam się wydaje.
A czytając tyle tych historii i zbierając też opowieści tych swoich bohaterek. Zastanawiała się pani też czasem nad tym, skąd te dzieci brały siłę? Bo to dramat, jakie one przechodziły? Był niewyobrażalny? Tak, z takiego dzisiejszego punktu widzenia, nawet swojego mamy. 2 małych dziewczynek. Czytając te historię, trochę, jakby się czytały o czymś po prostu niewyobrażalnym i te dzieci często miały w sobie taką siłę przetrwania, jak mimo że zostawały same, mimo że wszystko wokół było przeciwko nim. One były czasami taką zwierzyną, na którą się wręcz polowało, skąd ta siła?
1? Możliwość jest taka, że wszystko się układa wg krzywej gausa, czyli istnieje jakaś ilość dzieci, które mają niesamowitą siłę przy właśnie i ona pomaga do przetrwania, jak akurat te dzieci przetrwały. I dlatego słyszymy ich historię, ale mnie się to układa. Ale to nie jest żadna statystyka. To są jak pojedyncze opowieści, które pamiętam, że te dzieci, które mają taką silną wolę przetrwania, to bardzo często one zdążyły. Mieć bardzo silną, intensywną, kochającą relację z rodzicami, zanim się rodzice zginęli, to znaczy dostały takie pierwsze lata bardzo dużej, bardzo dużo miłości, mówią, że po prostu cudowny był ten ich dom, że ci rodzice się nimi zajmowali z wielką miłością. I to jest taki kapitał, który potem już zostaje na całe życie i na ten czas najgorsze.
Z tych historii, które pani opisuje, zwłaszcza. Z jednej z nich wychodzi też dość mocno wątek tych relacji polsko. Żydowskich, tego, że tymi, którzy na Żydów brzydko mówiąc, polowali, ale takie padają też stwierdzenia z ust tych prześladowców byli również Polacy. Ja tutaj padło też takie zdanie nie trzeba było, żeby Polacy nam pomagali, tylko żeby nas nie zabijali, to mówi jedna z bohaterek. To najbardziej widać w tej historii bohaterki, która wraz z rodzicami ukrywała się w lesie. Tam były grupy Żydów, które chowały się w lesie i były grupy Polaków, które na tych ludzi właśnie polowały.
Kim byli, to akurat było? Oddziałach mi krajowej. I oni rzeczywiście zajmowali się przez całą wojnę systematycznie polowaniem na Żydów, bo bardzo wielu Żydów ukryło się w lasach, jak były depozytacje i w tych do tych lasów nie wchodzili Niemcy. I tam rzeczywiście była taka grupa, która się tym zajmowała, żeby te obozowiska żydowskie, żeby wyciągnąć, zamordować niektórych, wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy od innych i w końcu z takiego obozowiska dawka była w takim obozowisku, gdzie wyjściowo chyba było około 30 osób, nawet jakby tak wszystkich zliczyć, którzy doszli, no to przeżyła szóstka, a reszta została zamordowana i też polowano na dzieci, to znaczy nie było różnicy. To nie jest tak, że, że polowano na dorosłych, oszczędzano dzieci, tylko mordowano tak samo dzieci.
I w tym konkretnym wypadku doszło do osądzenia tej grupy, która tego dokonywała, ale nie do końca.
Dużo było procesów powojennych, tzw. Sierpniówek, gdzie. Gdzie sądzono ludzi, którzy małdowali Żydów. Tylko że potem te procesy zostały jakby nazwane procesami politycznymi? Ludzi, którzy walczyli prawda o niepodległą Polskę. Oni byli z reguły, nawet jak dostawali duże kary więzienia, to byli zwalniani w 56. Roku w ramach procesów rehabilitacyjnych i ten czas, ten 56. to rok, to akurat rozumiem, że ich zwalniano, ponieważ wiadomo było, że ta odwilż, która była i która pozwoliła, żeby ze stalinowski więzień wyciągać ludzi, że to długo nie potrwa i trzeba było jak najwięcej ludzi zwolnić z tych więzień i myślę, że to nie był taki czas, żeby się przyglądać dokładnie tym protokołom sądu, śledztwie itd. I zrozumieć, kiedy te zeznania są prawdziwe, a kiedy wymuszone i co się stało. Natomiast w tej naszej już Demokratycznej, niepodległej Polsce dalej ci ludzie, którzy siedzieli w więzieniach, potem zostali zwolnieni na mocy annej w 56. Roku, domagali się odszkodowań. I opisuje tutaj przypadek jednego z morderców, który zabił. Kazał się dzieciom, położyć jedno na drugim, tym dzieciom, które się ukrywały. Z dawką, żeby tylko 1 kulę na nich przeznaczyć i zamordował? Wiadomo, znaleziono prochy znaczy kości tych dzieci po wojnie i zerliki. Pela i on dostał odszkodowanie za działalność na rzecz niepodległości Polski, że sieciał to za to, że walczą o niepodległość i to jest koszpa.
Niektóre z pani bohaterek chyba była. 1, która została w Polsce, która żyła w to sąsiedztwie kaów, swoich najbliższych. To jest coś trudnego do wyobrażenia.
Do zauważenia i trudnego do wyrażenienia że nie oni się wstydzą, tylko ona się boi i że nie ma potępienia społecznego wokół wokół tych morderców? Oni są akceptowanymi członkami społeczności powojennej. To się powtarza raz, zarazem zarazem zachadzę.
Takim najczęstszym argumentem, który pojawia się w sytuacji, kiedy mówimy o tych ciemnych kartach polskiej historii w przypadku Holokaustu, no to jest argument o tym, że Polacy byli karani śmiercią za ukrywanie i pomoc Żydom. Pomijam sytuację polowań, bo to już jakby coś, co nie podlega chyba żadnym usprawiedliwieniom. Tutaj nie ma żadnego, choć tam Pada takie stwierdzenie, że takie były czasy, chyba z ust jednego z katów, ale ten argument o każe śmierci pani tutaj pisze też w swojej książce. Że owszem, był taki przepis, ale Niemcy to nie było powszechne zabijanie Polaków za ukrywanie Żydów?
Nie, to nie było powszechne, czasami to była grzywna, czasami jakieś więzienie, czasem nic, tylko zabierali Żydów. Ale to akurat nie ma znaczenia, ponieważ ponieważ była, to było niezależnie od tego, co potem Niemcy robili, to to wisiało nad głową, prawda? Że za to się każe śmiercią? Także to nie ma żadnego sensu, żeby mieć pretensje do Polaków, czy do siebie, że się że nie doj? Żydów się ratowało, to w ogóle nie na tym polega, no ratowanie było takim taką niesamowitą, wymagało, tak niesamowite i odwagi, bo też to było przeciwstawienie się społeczności wokół i ostracyzowanie. Przecież nie przypadkiem sprawiedliwie przyszli, sprawiedliwi, nazwani Sprawiedliwymi, wypuszczali Żydów, który ukrywali po nocy, że przypadkiem, jak było wyzwolenie? Żeby przypadkiem nikt się nie dowiedział, że oni ukrywali Żydów? Także to nie jest to nie jest problem, że było za mało osób ratujących Żydów, było za dużo osób mordujących i wydających Żydów, większość, większość Żydów, która się ukrywała, zaczynało się ukrywać, bo widziała jakieś szanse, które nie były związane z polskim środowiskiem, tylko związane z tym, że mieli jakieś pieniądze, albo właśnie, że coś umieli. Te dzieci żydowskie, które już się wynajmowały do chłopów przed, w czasie, kiedy istniało getto, już coś umiały i mogły, prawda? Coś? Pracować? Na polu się przydawać ludzie, którzy mieli pieniądze i kupowali za te pieniądze fałszywe, fałszywe papiery i mogliby się utrzymać na tych fałszywych papierach. Były ogłoszenia w Gazecie o pracę, znaleźć pracę, przechować się. Niemcy nie rozróżniali, kto jest żytem, kto nie, ale to było niemożliwe, ponieważ wokół nich kłębili, się znaczy kłębili się donosiciele, to przecież jest o opowiez getta Warszawskiego, no to było getto było oblepione ludźmi, którzy szli za tymi żytami, którzy wychodzili wychodzi z getta. I też dużo dzieci, było wschód tych małych szmlcowników.
Kiedy jedna z dziewczynek to właśnie ta, która ukrywała się w lesie z rodzicami, idąc do wioski, do jakiegoś chłopskiego domu polskiego, prosząc o jedzenie, została zaproszona do środka i pozwolono jej pobawić się z rówieśniczką. I wtedy wszedł jakiś inny mieszkaniec wioski.
Tak i było wiadomo, że on jest jednym z tych motewców, którzy próbują ich zabić i ona zamarła i ta dziewczynka zaczęła się bawić zabawkami, on jej nie nie zauważył w takiej mały wsi, to była, no to wszyscy się znali, on wiedział, czy ją, ona jest cuchką, jak ją zauważył, to by ją pewnie na miejscu siekierą, bo bo tak się mordowało dzieci i także tych tych osób do pomagania nie było. Nie było za mało, bo np. Ta dorka, właśnie ona, byli ludzie, którzy znali jej ojca i ona mogła tam pójść i coś właśnie dali jakieś jedzenie albo chwilę się pobawić, żeby się zagrzała w cieple, jakby nie było tych morderców, to by wystarczyło tych ludzi do pomocy, żeby oni, żeby oni przeżyli.
To jest to zdanie chyba, od którego zaczęłam ten wątek. Nie trzeba, żeby pomagali, wystarczy, żeby nie mordowali. Od czasu, kiedy wydała pani książkę z Jedwabnego, minęło 20 prawie lat, bo to był początek od dwutysięcznych. Czy przez ten czas zmieniła się narracja? Zaczęliśmy więcej mówić, odkrywać tych ciemnych stron?
No na pewno, bo to jest ja też napisałam książkę po książce Jana Tomasza grosa sąsiedzi. I to. I to bardzo zmieniło, bo wyrosło całe, jakieś nowe pokolenie historyków, które się tym zajmuje, które przedtem nie istniało. To po tej książce powstało centrum badań nad zagładą Żydów, które wydaje świetne publikacje. Powstało dużo książek. Tak, można powiedzieć, bardzo dużo, można powiedzieć, diametralnie się zmieniło to, ale to, co się zmieniło, to jest to, że jest właśnie. Są historycy, którzy się tym zajmują, że mi się wydaje, że już teraz w każdej miejscowości w Polsce jest jakiś krąg, że jest jakiś, nauczyciele głównie to są nauczyciele, ale też to może być ktoś z Urzędu Gminy, kto się zajmuje tym, że Żydzi w tej miejscowości istnieją? I żeby nie wiem. Sprzątnąć. Cmentarz urządzić. Ses o żytach, którzy istnieli, że też jest coś nowego, co powstało? No ale jak szerokie kręgi to zatacza? Chyba wąskie?
No ale myślę, że faktycznie te Horyzonty się otworzyły, bo ja pamiętam, że czytałam książkę grosa, biografie jego znaczy tak, to chyba taki wybied, że ja napisywał w tym, jakie były reakcje pierwsze w ogóle i do środowisk bardzo takich światłych, otwartych wydawać, by się mogło, jak absolutnie wszyscy byli totalnie zamknięci. Na taką możliwość, że tak to mogło wyglądać? Teraz już wiemy, że taka była prawda i rzeczywistość i po prostu musimy się z nią zmierzyć. A czy zmienił się odbiór pani Książek? Tych, które mówią o tym temacie przez ten czas?
No jak miałam spotkania autorskie po książce Jedwabnem, to zawsze chociaż 1. Taki cały rząd takich ludzi, którzy próbowali zerwać to spotkanie, coś krzyczeli, że szczeli na mnie, byli bardzo agresywni. No to teraz ja tego nie mam na spotkaniach. Ale czy to wynika z tego, że się zmienił? Zmieniła się recepcja moich książek? Czy to wynika z tego, że teraz, za czasów rządów PiS u oni mieli swoje własne pieniądze na własne konferencje, gdzie mogli opadać? Pani aluki o. O czasach wojny już nie potrzebowali, żeby się spotykać, przychodzić na spotkanie wokół mojej książki, bo mogli to zrobić we własnym gronie. Z pieniędzy zafundowanych im hojnie przez PiS. No to nie wiem.
Czyli nie spotyka się pani z większą jakby agresją, więc być może faktycznie ta praca u podstaw, czyli to, że faktycznie się o tym mówi? Coraz więcej i tych publikacji jest też więcej. Sprawia, że jednak zaczęło docierać i przestaliśmy się na to zamykać. Pracuje pani teres nad kolejną książką.
Tak pracuje teraz nad książką i nad wystawą w muzeum polinit. Bo to będzie jedno i drugie. Jest na ten sam temat. Na temat wyborów na temat losów polskich Żydów zaraz po wojnie i wyborów życiowych, jakie czynili, prawda? Bo po wojnie Żydzi mieli za sobą popioł, a przed sobą pustą kartkę znaczy każdy, kto był Żydem, musiał od początku zadecydować o swoim życiu. Bo tam tego życia nie było.
Aby tacy, którzy udzieli się, że tu, w Polsce, będzie im dobrze.
Byli tacy, choć byli mniejszością. Większość Żydów po wojnie wyjechała z Polski, ale byli tacy Żydzi, którzy no po pierwsze ci, którzy da dalej ukrywali się już nigdy już co postanowili, że nigdy więcej nie będą Żydami i żyli w Polsce pod polską tożsamością znaczy Polaka polskiego pochodzenia byli ci, którzy tworzyli takie jakby oazy życia żydowskiego. To się działo na Dolnym Śląsku opisuje. Takie miasteczko Dzierżoniów, gdzie po prostu słyszało się i dziś na ulicy były napisy widisz takie próbachy konstrukcji tego życia przedwojennego. Byli komuniści, którzy ideologicznie uważali, że ta nowa Polska daje równouprawnienie, że dom i że to, że to jest fantastyczna szansa. No ale większość zdecydowanie nie chciała tu zostać i wyjechała tuż po wojnie, no i potem w kolejnych emigracjach jakby potwierdziło się, że można powiedzieć, że ci, którzy wyjeżdżali, jakby że racja była po ich stanie, bo potem były kolejne fazy, faza emigracji.
I prześladowań, emmigracji.
No tak i prześladowań też i też powiedzmy ta fala i migracji w 50, bo była taka fala migracji w 50. Roku, kiedy tam pozwolono wyjechać, no to spora część ludzi, która wyjechała, to myślę, że wyjechała z ulgą. Ze stalinowskiej ze stalinowskiej Polski. Także też umówmy się, że justuj. Tutaj. Nie był najlepszy i wielu Polaków też chciało wyjechać.
No myślę, że to będzie ciekawa w takim razie opowieść. Również. Natomiast naszych słuchaczy, którzy chcieliby zapoznać się, to jest 6. Opowieść o dziewczynkach w ukryciu nigdy nie byłaś Żydówką. Każda z nich to jest inna historia, każda to inny sposób radzenia sobie, tak jak powiedziałyśmy z tą traumą. No i też różne są te zakończenia. Są światełka w tunelu. Tak powiem, żeby zachęcić. Też bardzo dziękuję pani Anno za tę rozmowę. Dziękuję bardzo. To był kolejny odcinek półki z książkami. Dziękujemy za uwagę i zapraszamy za tydzień. Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: PÓŁKA Z KSIĄŻKAMI

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POSŁUCHAJ RÓWNIEŻ

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM Premium 40% taniej! Dostęp do nagradzanych podcastów, wszystkich audycji z anteny oraz Radio TOK FM bez reklam w świątecznej zniżce.

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA