REKLAMA

Wzorce cierpienia

Kwadrans Filozofa
Data emisji:
2018-03-27 14:40
Prowadzący:
Czas trwania:
10:02 min.
Udostępnij:

Na religię można patrzeć jak na prawdę, fałsz, albo metaforę. A także jak na coś w rodzaju zbiorowej psychologii. W symbolice religijnej widać wspólne dla danej grupy wzorce przeżywania ważnych zdarzeń: narodzin, śmierci, a przede wszystkim cierpienia, które nieodłącznie towarzyszy życiu. Czy chrześcijaństwo spełnia jeszcze tę funkcję?

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
ten kwadrans filozofa, a Tomasz Stawiński dzień dobry te nie mają być żadnym razie rozważania o wyższości świąt Wielkiejnocy nad świętami Bożego Narodzenia te nie mają być także rozważania o tym, że także niewierzący mają prawo obchodzić takie czy inne święto, bo funkcjonują razem z wierzącymi na równych z nimi prawach w pewnej strukturze symbolicznej w pewnej ukształtowanej przez określone czynniki kulturze naj w związku z tym nie ma nic zdrożnego w ich Rozwiń » uczestnictwie w rytuałach religijnych nawet jeśli te rytuały utraciły już dla nich wyraziście religijną treść, a stało się tylko formą no i wspólnotowego doświadczania upływającego czasu i określonych jakości, jakie ten czas za sobą przynosi n p. jego cykliczność Otóż panie będą dzisiaj rozważania tego rodzaju już kiedyś zresztą przy okazji któregoś z około Wielkanocy kwadransów czymś takim mówiłem dzisiaj chciałbym się skupić na innym zupełnie aspekcie nie tyle nawet samych świąt ile właśnie specyficznej symboliki, która za nimi stoi, a może raczej mitu, który za nimi stoi mitu, który zdaniem kilku co najmniej myślicieli, których tu przytoczę jest w naszym doświadczeniu wciąż żywy nawet jeśli instytucjonalna religia, która zajmowała się latami jego dystrybucją i rościły sobie do niej wyłączność dawno już straciła na niego monopolem kwadrans filozofa w podejściu do religii można przyjąć co najmniej 4 postawy pierwsza klasycznie religijna to postawa kogoś, kto stoi we wnętrzu danej religii postrzega głoszone przez nią przekonania obraz świata, a także etyczne zalecenia jako coś co czerpie uzasadnienia samego tego regionu ego uniwersum, czyli jest innymi słowy wyrazem obiektywnej prawdy każda religia no może z pewnymi wyjątkami nie czas teraz, żeby o nich mówić sama siebie postrzega jako tak czy inaczej prawdziwą to znaczy nie traktuje własnych twierdzeń jako metafora albo mitów tylko po prostu jako opis tego, jaki jest druga postawa nazwijmy ją racjonalistyczne po odpowiada mniej więcej tak mitologii religijne nie mają nic wspólnego z naukową wiedzą o rzeczywistości to są efekty zwykłych błędów poznawczych kompletnie pozbawione sensu bajania i nic więcej trzecia tuż Ruda należałoby szukać Mistrzów hermeneutyki podejrzeń niczego Marksa i frajda opowiada z kolei, że religia jest przede wszystkim czymś innym niż się wydaje i czymś innym niż chciałaby, żebyśmy myśleli, że jest jest mianowicie pewną siłą działającą w społeczeństwie i organizującą struktura tego społeczeństwa obsługującą pewne emocje pragnienia i potrzeby wzmacniającą określone podziały klasowe wykorzystującą ludzkie cierpienie powiedzmy wprost i naiwność w służbie własnych przede wszystkim interesów te 3 postawy nie wyczerpują jednak jak by się mogło wydawać całego spektrum możliwych sposobów myślenia o religii, bo w dwudziestym wieku pojawi się myśliciela tacy jak Carl Gustav Jung milczała jak dać za kabel czy James Hillman można, by jeszcze tutaj kilku bądź kilkunastu do tego grona ne dodać wybitny Polski tłumaczy Jerzy Prokopiuk ukuł nawet kiedyś takie określenie paradygmat wyobraźni to określenie miałby właśnie definiować charakterystyczne cechy ich podejścia Otóż w dwudziestym wieku tacy myśliciele się pojawili, którzy zaproponowali jeszcze inny model stwierdzili, że te nie są ani dosłowne prawdy o świecie ani bzdury ani też jakiś tylko i wyłącznie sposoby oddziaływania na ne społeczeństwo i wyzysk kiwania różnych osób, które naiwnie wierzą w pewnym opowieści Otóż w ujęciu tych myślicieli religia są ekspresja mi czegoś na kształt pierwotnej ludzkiej psychologii opisują w formie metaforycznej mitologicznej pewne charakterystyczne wzorce funkcjonowania naszego umysłu, a nietypowe formy reagowania na niezbywalne składniki ludzkiej kondycji tak to określmy przy tym chodzi tu o rodzaj swoistego sprzężenia zwrotnego od religii od rozmaitych mityczna symbolicznych opowieści legend, które tworzą ich rdzeni z 1 strony otrzymujemy takie wzorce po prostu się nas do tego edukuje w kulturze jak wzrasta mamy dojrzewamy, a z drugiej one jednak wypływają z jakichś bardziej na pierwotnej bez jakiegoś bardziej pierwotnego niż tylko struktura społeczna poziomu czy wymiar naszej egzystencji innymi słowy one są właśnie przejawem jakiejś siły prawdy o człowieku, ale nie prawdy metafizycznej tylko prawdy psychologicznej i innymi słowy ludzki umysł na swoich najgłębszych poziomów jest irracjonalny, a nieracjonalne, a kodem, który najlepiej rozpoznaje, który najbardziej adekwatnie opisuje zachodzące w nim elementarne procesy jest kod właśnie symboli limitu, a nie abstrakcyjnych pojęć kwadrans filozofa w swojej fundamentalnej pracy w swoim Opus magnum, czyli w książce rewolucja psychologicznym Heymann przygląda się bardzo uważnie obrazowi ukrzyżowania i i twierdzi w pewnym momencie, że się w tym symbolu w tym wielu emocji na micie ujawnia lekarz niezwykle głęboka struktura warunkująca i definiująca nasz zachodni sposób doświadczania cierpienia i religie są bowiem w każdym razie mówić mamo naczyniami kontenerami, które służą ujmowaniu cierpienia sensowne znośne ramy każda religia twierdzi zajmuje się tak czy inaczej kwestię cierpienia właśnie każda próbuje wpisać trudy jednostkowego życia zakończonego zawsze śmiercią dodaje my gramy jakieś opowieści w myśl, której nabiera ono jakiegoś wyższego bardziej ogólnego kosmicznego sensu w ten sposób właśnie przestaje być tak bardzo dotkliwe i w ten sposób mamy szansę żeby, choć trochę uwolnić się spod jego przygniatające go ciężar jeśli zatem w ten właśnie sposób przy patrzymy się obrazowi mitu wielkanocnego męczeństwa śmierci zmartwychwstania Jezusa procesu rozpoczynającego się w piątek kończącego w niedzielę możemy dostrzec w nim paradygmat, czyli obowiązujący model naszego własnego dzisiejszego sposobu postrzegania przeżywania i myślenia o cierpieniu zresztą mówi się religii chrześcijańskiej, że w, jakim sensie Chrystus wziął wszystkie nasze cierpienia na siebie, a tu mówimy o tym, ale w sensie psychologicznym czy bowiem tego chcemy czy nie mówi winnym miejscu Hillman wszyscy tak czy inaczej jesteśmy chrześcijanami, a to znaczy po prostu, że krzyż pijaństwo jego zasadnicze pojęcia prawdy symbole i mity bardzo głęboko przenika współczesną kulturę nawet w tych obszarach, w których deklaratywnie jest ona zdecydowanie nie chrześcijańska kwadrans filozofa co jest zatem cechą charakterystyczną tego naszego modelu przeżywania cierpienia i przede wszystkim jego wyłączność jego jedność będąca pochodną chrześcijańskiej pretensji do monopolu naprawdę mamy, więc w zachodniej kulturze zasadniczo tylko 1 model cierpienia, którego dynamika reprezentowana jest w dramacie krzyża, bo to jest ta myśl zasadnicza chrześcijańska, że tylko poprzez Jezusa Chrystusa można się rozbawić i że tylko kościół na zbawienie gwarantujemy, iż wyrażona całkiem niedawno przez Józefa Ratzingera z takim tekście p t. dominus Jesus nomen omen, bo mamy, więc zachodniej kulturze tylko 1 model cierpienia Chrystus umiera w piątek, ale w niedzielę zmartwychwstania je my zaś dostajemy mit już gotowy do tknięty obraz, w którym śmierci zmartwychwstanie są ze sobą integralnie połączone w myśl tej logiki cierpienie zawsze niesie w sobie komponent heroicznego przezwyciężenia tego co ciemne i pochłaniające po każdej nocy powinien zatem nastąpić triumfalny dzień po każdej śmierci zmartwychwstanie po każdej porażce jakiś sukces po każdej przegranej wygrana tego rodzaju ukryta dynamikę działa jednak w kulturze, w której chrześcijaństwo przestało już zaspokajać psychologicznej duchowe potrzeby znacznej części mieszkańców zachodniej kultury i treść metafizyczną religii na już z tej kultury i innymi słowy wyparowała pozostały natomiast same te głębokie wewnętrzne imperatywem przezwyciężania każdej słabości wychodzenia z każdej porażki stawania się coraz silniejszym po najbardziej niszczących wydarzeniach oczywiście w rzeczywistości naszego życia tak po prostu zazwyczaj nie bywa nowy dzień nie zawsze przychodzi pomocy, a po porażkach wcale nie następują sukcesy żadna śmierć też nie owocuje zmartwychwstaniem to on ten kwadrans filozofa Hillman zwraca uwagę na fakt, że obecność tych głębokich wyobrażeń w połączeniu z zanikiem realnej obecności chrześcijaństwa we współczesnej kulturze, a także z rozwijającym się bez żadnych ograniczeń konsumpcjonizmem i kapitalizmem daje efekt w postaci maniakalnych prób obrony przed jakąkolwiek formą słabości cierpienia ograniczenia możliwości poczucia niedoskonałości świadomości, że jesteśmy istotami śmiertelnymi i ułomnym i paradoksalnie współczesny kult sukcesu ma jego zdaniem źródła właśnie tutaj, a jego najgroźniejszą formą jest brak empatii to trzeci sukces, kto oczyści własny brak ograniczeń omnipotencji ten nie toleruje porażek i ograniczeń ani u siebie ani u innych dlatego być może we współczesnym świecie mamy ten krzykliwy kontrast pomiędzy szczęściem bogatych i spełnionych, których jest niewielu oraz rozpaczą innych, którym się nie udało raczej, którzy nie mieli możliwości, żeby sukces odnieść poza wszystkim bowiem ta opowieść ukrywa inny fakt za sukcesem dalece nie zawsze stoi wyłącznie heroiczny wysiłek jednostki częściej reprodukcja bogactwa i przywilejów i wewnątrz określonych grup społecznych jak to zwykle bywa w kapitalizmie no ale to już jest temat na inną zgoła opowieść tymczasem bardzo dziękuje Tomasz stawił się chiński do usłyszy Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: KWADRANS FILOZOFA

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj podcastów TOK FM bez reklam. Wybierz pakiet "Aplikacja i WWW" i słuchaj wygodniej z telefonu!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA