REKLAMA

Stefan Leisering: Trip-hop zawsze był jednym z elementów brzmienia Jazzanovy

Między Słowami
Data emisji:
2018-09-08 22:00
Audycja:
Prowadzący:
Czas trwania:
12:53 min.
Udostępnij:

Kamil Wróblewski: W jakim miejscu obecnie znajduje się Jazzanova jako formacja muzyczna? Rozwiń »

Stefan Leisering: Czujemy się tak, jakbyśmy zaczynali nowy rozdział. Oczywiście zawsze jest pewna ciągłość, ale w ostatnich latach trochę się pozmieniało. Mamy inne projekty, inne zajęcia, mamy też nowe studio. Musieliśmy skupić się na pracy, by móc wrócić do studia, bo było tyle różnych innych zajęć. Ciągle powstają szkice nowych utworów, więc trzeba je było skończyć. Efektem jest nowa płyta. To nowe brzmienie, ale wymieszane z tym, co fani już znają z naszych płyt i czego – mam nadzieję – oczekują. Wracamy do koncertowania i mamy nadzieję na nieco większą aktywność w kolejnych miesiącach.

- Na nową płytę musieliśmy czekać aż sześć lat.

- A nawet dziesięć, bo Funkhaus Studio Sessions nie była całkiem nowym albumem studyjnym, a raczej płytą zarejestrowaną na żywo. To tak, że czasami, gdy człowiek bardzo się w coś angażuje, musi sobie w pewnym momencie powiedzieć „stop” i zając się innymi rzeczami. Z poprzednią płytą było podobnie, ale na pewno nie będziemy czekali z nagrywaniem kolejnego albumu dziesięć lat. Tyle mogę obiecać [śmiech].


Jazzanova (fot. Georg Roske)

- Czy w takim razie wiadomo już coś o tej kolejnej płycie? Wiecie już kiedy chcielibyście ją wydać?

- Nie chciałbym teraz mówić o konkretnej dacie, żeby nie składać obietnic bez pokrycia. Może za dwa lub trzy lata, na pewno nie dziesięć. Myślę już o nowej muzyce, ale na razie muszę się skupiać na tej, którą właśnie wydaliśmy. Trzeba ruszyć z promocją płyty, pojechać w trasę. Poczekam jeszcze trochę, ale za jakiś czas wejdę do studia z nowymi szkicami utworów.

- Kiedy rozpoczęliście prace nad płytą The Pool?

- Niemal codziennie jestem w studiu, ciągle coś robię, pracuję nad szkicami kompozycji, eksperymentuję z brzmieniem. Utwory z nowej płyty zaczęły powstawać jakieś osiem czy dziewięć lat temu, ale oczywiście przechodziły one duże zmiany. Zaczęło się od 60 czy 70 pomysłów – to naprawdę dużo. Ale tak na poważnie zaczęliśmy myśleć o tej płycie jakieś trzy lata temu, więc do tego czasu po prostu zbierałem pomysły, poszukiwałem nowych brzmień. Potem zaczęliśmy rozglądać się za wokalistami, z którymi moglibyśmy pracować. Prace stały się znacznie bardziej intensywne w ostatnich dwóch czy trzech latach.

- Na płycie pojawia się wielu gości. Jaki wpływ mieli na kompozycje, w których występują? Przynosili swoje pomysły na te utwory, czy po prostu wchodzili do studia i dostawali od ciebie konkretne instrukcje?

- Nasze podejście jest takie, że chcemy, by goście mieli wpływ na to, w czym biorą udział, ale chcemy także pokazać im nasze podejście do tej muzyki. Najpierw powstaje wersja instrumentalna, w której staramy się pokazać ludziom, jak to wszystko będzie wyglądało. Ale nie są to gotowe produkty, bo gdy pojawia się wokalista, chcemy z nim współpracować, a czasem dokonujemy nawet jakichś zmian już po tym, jak skończy on swoją pracę. Weźmy na przykład utwór z Jamiem Cullumem. Słychać jego wpływ na ten numer, ale całość brzmi zupełnie inaczej niż jego solowa twórczość. To dla nas bardzo istotne. Chcemy, by ktoś taki jak Jamie Cullum odcisnął swoje piętno na kompozycji, żeby pokazał swoje emocje, ale też żeby rozumiał, dokąd my chcemy zmierzać z danym utworem. Można powiedzieć, że spotykamy się gdzieś pośrodku drogi.

- Czyli kompromis?

- Tak. Czasami odbywa się to w taki sposób, że np. Jamie Cullum coś nam wysyłał, my mówiliśmy mu, że to czy tamto nam się podoba, ale coś innego chcielibyśmy zmienić, więc wysyłał nam kolejne pomysły. To bardzo interesujący proces, choć najważniejsze jest oczywiście ostateczne spotkanie się w studiu nagraniowym i wspólne nagrywanie.

- Czyli nagrywaliście razem czy jednak w niektórych przypadkach goście pracowali indywidualnie?

- Jakieś 20 czy 30 procent utworów było nagrywanych zdalnie, bo nie było szans, żeby ściągnąć tych gości do nas. Tak było na przykład z Edwardem Vanzetem, który jest z Australii. Mamy też osobę z RPA, której też nie bylibyśmy w stanie ściągnąć do naszego studia. Ale jeśli tylko było to fizycznie możliwe, staraliśmy się sprowadzać naszych gości do nas, więc większość utworów powstała u nas. Niestety Jamie Cullum nie mógł do nas zajrzeć, więc nagrywał gdzieś w pokoju hotelowym [śmiech]. To taka ciekawostka.

- Jak porównałbyś muzykę z The Pool do poprzednich płyt? Co się zmieniło?

- Na samym początku, jeszcze przed nagraniem pierwszej płyty, byliśmy pod dużym wpływem brzmień latin jazz czy house. Robiliśmy dużo remiksów, nagrywaliśmy numery bez wokali. Już pierwsza płyta przyniosła spore zmiany, bo tam pojawiło się wiele wpływów z muzyki R&B i hip hopu. Zainteresowałem się hip hopem jeszcze w latach 90., więc te wpływy były obecne w naszej muzyce od samego początku, ale na In Between stały się wyraźniejsze. Na kolejnej płycie, Of All The Things, skupiliśmy się bardziej na warstwie kompozytorskiej i aranżacyjnej. Korzystaliśmy z żywych instrumentów, zmienił się też format utworów. Nie robiliśmy już długich, ośmiominutowych kompozycji, a raczej bardziej piosenkowe rzeczy. Na nowym krążku staraliśmy się łączyć te dwa podejścia. Jest tu ponownie sporo wpływów muzyki elektronicznej, korzystamy z samplingu, ale też dużą wagę przywiązujemy do komponowania. Nie zależy nam na zwykłych utworach pop. Kompozycje muszą zawierać coś specjalnego, co nas wyróżnia. Być może usłyszysz na tym wydawnictwie, że nie chcemy zwyczajnych aranży – dużo eksperymentujemy na tym polu.

- Moim zdaniem Rain Makes The River to utwór wręcz trip-hopowy.

- Trip-hop zawsze był jednym z elementów brzmienia Jazzanovy. W naszych remiksach często posiłkujemy się sprawdzonymi już przez nas wcześniej patentami. Ta współpraca to dla nas nowość, bo to wokalistka folkowa ze Szkocji. Nie mieliśmy nigdy okazji pracować z kimś z tego muzycznego świata, więc to dla nas świeże doświadczenie. Nie myślimy o etykietkach. Jeśli coś brzmi jak trip-hop, to w porządku. Dla mnie to po prostu Jazzanova.

- Jasne. Wróćmy do tematu koncertów. Czego możemy się spodziewać?

- Koncertujemy od dziesięciu lat, byliśmy wielokrotnie w Warszawie czy w ogóle w Polsce, graliśmy w klubie Basen, ale także na festiwalu Jazz nad Odrą. Nasze wcześniejsze koncerty miały bardzo funkowy, żywy charakter. Teraz zawierają znacznie więcej elektroniki. Mamy na scenie dwóch wokalistów, nie tylko Paula Randolpha, bo także nasz gitarzysta David Lemaitre śpiewa w paru numerach. Zatem mamy szersze pole działania. Ale zamierzamy także grać trochę starszych kompozycji, które będą wymieszane z materiałem z nowej płyty.


Jazzanova wystąpi 15 września w warszawskiej Progresji (fot. Paul Gärtner)

- Gracie w Warszawie 15 września, ale widzę, że kolejny występ macie zaplanowany dopiero trzy dni później. Zamierzacie zostać w Warszawie trochę dłużej?

- Byłoby świetnie, ale obawiam się, że będziemy musieli wracać do Berlina, bo każdy dzień wypożyczenia autokaru to dla nas dodatkowy koszt. Wracamy następnego dnia rano. Będziemy mieli dwa dni przerwy i potem ruszamy na kolejny koncert. Mamy w zespole także rodziców, więc chcemy móc spędzać czas z naszymi rodzinami, kiedy wypada akurat przerwa między kolejnymi występami. Ale miałem już okazję spędzić trochę czasu w Warszawie i chętnie wróciłbym na nieco dłużej, choćby po to, żeby zajrzeć do sklepów płytowych. Zawsze tak robię. Niestety tym razem nie będzie to możliwe.

- Zawsze jesteś mile widziany w Warszawie.

- I zawsze bardzo dobrze się tam czuję.

- Ostatnie pytanie. Co powiesz o berlińskiej scenie muzycznej? Jak zmieniła się w ostatnich latach?

- Gdy zaczynaliśmy, Berlin nie był raczej miastem nastawionym na muzykę soul czy jazz, choć oczywiście istniały też takie kluby. Jednak w większości z nich na początku lat 90. dominowały techno i house. Było też sporo rocka, punka, indie i muzyki elektronicznej. Teraz jest więcej muzyki niszowej. Przyjeżdżasz na weekend i możesz trafić w klubach na każdy rodzaj muzyki. Możesz zajrzeć na imprezę w klimatach funkowych, bawić się przy techno, house czy rave. Zjeżdżają tu ważni przedstawiciele wszystkich scen muzycznych, często zamieszkują tu na stałe. To niezwykle ekscytujące. Nigdy nie wiadomo, na kogo się trafi. Zawsze jest okazja z kimś pogadać, a nawet coś razem nagrać. Gdy tylko chcemy z kimś współpracować, sprawdzamy, kiedy będzie grał w Berlinie. Wtedy sprowadzenie takiego muzyka do naszego studia jest niezwykle łatwym zadaniem. To na pewno zupełnie inna sytuacja niż ponad 20 lat temu, gdy zaczynaliśmy. Z pewnością miasto jest obecnie gęściej zaludnione muzykami.

- A czy będzie okazja widzieć cię na żywo jako DJ-a z jednym z twoich projektów pobocznych?

- Raczej nie. Teraz będę zajęty koncertami z Jazzanova, ale inni DJ-e z naszej grupy będą się pojawiać także w Berlinie ze swoimi setami DJ-skimi, więc zawsze jest szansa ich zobaczyć.

Rozmawiał Kamil Wróblewski
Tłumaczenie: Jakub "Bizon" Michalski
Wypowiedzi Stefana Leiseringa przeczytał Bartosz Dąbrowski Zwiń «

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
Między słowami. Mam wielką przyjemność rozmawiać ze Stefanem Leiseringiem z formacji Jazzanova. Witaj, w jakim miejscu znajduje się obecnie Jazzanova jako formacja muzyczna?

Czujemy się tak, jakbyśmy zaczynali nowy rozdział Rozwiń » oczywiście zawsze jest pewna ciągłość, ale w ostatnich latach trochę się pozmieniało mamy inne projekty inne zajęcia mamy też nowe studio musieliśmy skupić się na pracy, by móc wrócić do studia, bo było tyle różnych zajęć ciągle powstają szkice nowych utworów, więc trzeba je było skończyć efektem jest nowa płyta to nowe brzmienie, ale wymieszane z tym co fani już znają z naszych płyt i czego mam nadzieją oczekują wracamy do koncertowania i mamy nadzieję na nieco większą aktywność w kolejnych miesiącach, kiedy mimo, że małżonek mam Jan na nową płytę musieliśmy czekać aż 5 lat i białka Wilkowi impet Palikot po kilkadziesiąt bo, choć bilety u niektórych umów na ogół Rambo ja dałem, ale może i o rynek, a nawet 10, bo sam House studio Sessions nie była całkiem nowym albumem studyjnym, a raczej płytą zarejestrowano na żywo to także czasami, gdy człowiek bardzo mocno się coś angażuję musi sobie w pewnym momencie powiedzieć stop i ma zająć się innymi rzeczami z poprzednią płytą było podobnie, ale na pewno nie będziemy czekali na nagrywanie kolejnego albumu 10 lat tyle mogą obracać się Polakiem ponad to czy w takim razie wiadomo już coś więcej o kolejnej płycie wiecie już, kiedy chcielibyście ją wydać, a dochody w Bonn, aby partia monolit IT kontrakt na pomysł o VAT myli, bo klient może nadal ani po liczą teraz mówić o konkretnej dacie, żeby nie składać obietnic bez pokrycia może za 2 lub 3 lata na pewno nie 10 myślę już o nowej muzyce, ale na razie muszę się skupiać na tej, którą właśnie wydaliśmy trzeba ruszyć z promocją płyty pojechać trasę poczekamy jeszcze trochę, ale za jakiś czas wejdę do studia z nowymi szkicami utworów naturalną to kiedy rozpoczęliście prace nad płytą zespołu są wściekli Angoli, by ludziom od wygranej taranem mailing do jakich ulg MPK i ekskrementy WUP Town Coldplay, a niemal codziennie jestem w studiu ciągle coś robią pracuje nad szkicami kompozycji eksperymentuje z brzmieniem utwory z nowej płyty zaczęły powstawać jakieś 8 czy 9 lat temu, ale oczywiście przechodziły one duże zmiany zaczęło się od 6370 pomysłów to naprawdę dużo, ale tak na poważnie zaczęliśmy myśleć o tej płycie jakieś 3 lata temu, więc do tego czasu po prostu zbierałem pomysły poszukiwały nowych brzmień i potem zaczęliśmy rozglądać się z wokalistami, z którymi moglibyśmy pracować proces stały się znacznie bardziej intensywne w ostatnich 2 czy 3 latach sam RI jadem Pamela głębiej w kat Moreń Kamil Bolek, a jawą, a na płycie pojawia się wielu gości, jaki wpływ mieli na kompozycje, w których występują przenosi swoje pomysły na te utwory czy po prostu wchodzili do studia dostawali od ciebie konkretne instrukcje jak tu na molu lub coach i po bilety po ponownym rzecznikom trio o VAT od wątroby czynią zło tkwiło MMA, bo Billy Bob i PKO BP bankowy tą marką, a wręcz artykuł do Mandżurii w tym, który tylko i aby podać nasze podejście jest taki, że chcemy, by goście mieli wpły w na to czym biorą udział w ale chcemy także pokazać nasze podejście do tej muzyki najpier w powstaje wersja instrumentalna, w której staramy się pokazać ludziom jak to wszystko będzie wyglądało, ale nie są to gotowe produkty bo gdy pojawia się wokalista chcemy z nim współpracować, a czasem dokonujemy nawet jakiś zmian już po tym, jak skończą swoją pracę weźmy np. utwór zdejmą kanałem słychać jego wpły w na ten numer, ale całość brzmi zupełnie inaczej niż jego solowa twórczość to dla nas bardzo istotne chcemy, by ktoś taki jak dzień czekałam odcisną swoje piętno na kompozycji, żeby pokazał swoje emocje, ale też, żeby zrozumiał, dokąd my chcemy zmierzać znanym utworem można powiedzieć, że spotykamy się gdzieś pośrodku działki w bitwach mi numeru, czyli kompromis ja od tak czasami odbywa się to taki sposób, że n p . Dziennika wam coś nam ze sobą nakazaliśmy mu, że to czytam to nam się podoba, ale coś innego chcielibyśmy zmienić, więc wysyłał nam kolejny pomysł to bardzo interesujący proces, choć najważniejsze jest oczywiście ostateczne spotkanie się w studiu nagraniowym i wspólne nagrywanie ALU kotylion to czy nagrywaliście razem czy jednak w niektórych przypadkach goście pracowali indywidualnie, bo ja, dla której tłem i pełnych spotkań to skutek rekord na wykresie tylko towar ma jakieś 2330 % utworów nagrywanych zdalnie, bo nie było szans, żeby ściągnąć tych gości do nas tak było np. z trudem z koncertem, który jest z Australii mamy też osoby z RPA, które też nie bylibyśmy w stanie ściągnąć naszego studia, ale jeśli tylko było to fizycznie możliwe staraliśmy się sprowadzać naszych gości do nas, więc większość utworów powstała u nas niestety dziennikarzami nie mógł do nas zajrzeć, więc nagrywał gdzieś w pokoju hotelowym i dodatek ciekawostka niewiele tutaj nowe to jak porównałby Śląsk jest wpół do poprzednich płyt co się zmieniło to ja to gruby pień Machaj Wilbo plus banku i było mało, a nr 1 z klubu, który źle tym, że AUM piłem Battle były dla niego unijnej, bo jak udało mu klub mówimy o chłopaku pochowali parę tych tkanin i koty Portugal albo albo jak tylko plan i klomby i tempa, a Good Night in blanco dynamiką, ale pan WTO jak i bajki, bo pękła potem wynika to o PIT o samym początku jeszcze przed nagraniem pierwszej płyty byliśmy pod dużym wpływem brzmienie latin Jazz czy House robiliśmy dużo remiksów nagrywaliśmy numery bez wokali już pierwsza płyta przyniosła spore zmiany, bo tam pojawiło się wiele wpływów z muzyki Allen 2 i hip-hopu zainteresowałem się hip-hopem jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, więc te wpływy były obecne w naszej muzyce od samego początku, ale na in Dublin stał się wyraźniejszy ruch na kolejnej płycie z punk owcy maleństwo skupiliśmy się bardziej na warstwie kompozytorski aranżacyjny korzystaliśmy z żywych instrumentów zmienił się też formatu forów nie robiliśmy już długich 8 minutowej kompozycji, a raczej bardziej piosenką owe rzeczy na nowym krążku staraliśmy się łączyć te 2 podejścia jest tu ponownie sporo wpływów muzyki elektronicznej korzystamy z kempingu, ale też dużą wagę przywiązujemy do komponowania niezależną na zwykłych utworach pop kompozycji muszą zawierać coś specjalnego coś co nas wyróżnia być może usłyszysz na tym wydawnictwie, że nie chcemy zwyczajnych, a że dużo eksperymentujemy na tym polu albo gdy on tu jak to moim zdaniem Rojnej zdrowe do otworu wręcz tylko połowy, bo to tylko o chętnych Hongkong, o których mowa o Mar my i kilku kolejnych High tech no my Lu i Clyde tamtych narkotyki, bo po balkonach były 3 Kopy zawsze był 1 z elementów brzmienia Casanova w naszych granicach często posiłkujemy się sprawdzonymi już przez nas wcześniej patentami ta współpraca to dla nas nowość, bo to wokalistka folkowa ze Szkocji nie mieliśmy nigdy okazji pracować z kimś z tego muzycznego świata, więc to dla nas świeże doświadczenie nie myślimy o etykietkach jeśli coś brzmi jak hip-hop w porządku dla mnie to po prostu Ciechanowa konkluzję, która pomogła jasne wróćmy do tematów koncertów, czego możemy się spodziewać się tam, gdzie 5 trojga Kamil Norwid Pen Club klub Old no no ale mam jednak ani wybuchowych jak do tej minimalnej, które nad Odrą, a IMI PLO ciągoty gabinety, a klient UAM guerilla art Oriental Pearl nawołuje uczeń zespołu koncertujemy od 10 lat byliśmy wielokrotnie w Warszawie czy w ogóle w Polsce graliśmy w klubie basen, ale także na festiwalu Jazz nad Odrą nasze wcześniejsze koncerty miały bardzo szczątkowe, żeby charakter teraz zawierają znacznie więcej elektroniki mamy na scenie 2 wokalistów nie tylko Paula Randolpha, bo także nasz gitarzysta David Nemeth ta śpiewa w paru numerach zatem mamy szersze pole działania, ale zamierzamy także grać trochę starszych kompozycji, które będą wymieszane z materiałem z nowej płyty dołuje, a liczba po dniu album Made, by po to, wasza wygrać 15 września, ale widzę, że kolejny występ macie zaplanowane dopiero 3 dni później zamierzacie zostać w Warszawie trochę dłużej to wątpliwe, by takich badań pilotów kamieniami lub akt nowych i Holder, który po wykryciu, bo mój klub był jednak gorzej tylko o to, aby jej hotel monopol tuba no i razem, ale wynik jego pech, ale w pionach MON lub celem byłoby świetnie, ale obawiam się, że będziemy musieli wracać do Berlina, bo każdy dzień wypożyczenia autokar to dla nas dodatkowy koszt wracamy następnego dnia rano będziemy mieli 2 dni przerwy potem ruszamy na kolejny koncert mamy w zespole także rodziców, więc chcemy móc spędzać czas z naszymi rodzinami, gdy wypada akurat przerwa między kolejnymi występami, ale miałem okazję spędzić trochę czasu w Warszawie chętnie wróciłby na nieco dłużej, choć po to, żeby zajrzeć do sklepów płytowych zawsze tak, aby niestety tym razem nie będzie drużyna na bali, ale chętnie włącza się tam, a płaczu, a zawsze jesteś mile widziane w Warszawie i ja i zawsze bardzo dobrze się tam czuje ból to ostatnie pytanie co powiesz o berlińskiej scenie muzycznej jak zmieniła się w ostatnich latach klubową, o której na pobyt w kolejnym w głosach ma tu macie tu MO, że wypili ani ME la la LO ma problemy po Melchior i o parę lat KLM MO Aurelia wymarli oligarchii i hamował Kutnej molo w OOM Angelinie Jolie i AM PAM Ela elektronik mógłby on ma ono jedynym chętnym ułatwień w BRE de Mono jury Nike kamień, który cierpi on wujkiem Evil Angel di Ball and ORA, a Billy ego która, gdy zaczynaliśmy Berlin nie był raczej miastem nastawionym na muzykę soul czy czas, choć oczywiście istniały także takie kluby jednak w większości z nich na początku lat dziewięćdziesiątych dominowały techno House było też sporo rocka tanga, a Indie muzyki elektronicznej teraz jest więcej muzyki niszowej przyjeżdżasz na weekend możesz trafić w klubach na każdy rodzaj muzyki możesz zajrzeć na imprezę w klimatach funkowych bawić się przy techno House czy rejs zjeżdżają tu ważni przedstawiciele wszystkich scen muzycznych ciasto zamieszkują tu na stałe to niezwykle ekscytujące nigdy nie wiadomo na kogo się trafić zawsze jest to okazja z kimś pogadać, a nawet coś razem nagrać, gdy tylko chcemy z kimś współpracować sprawdzamy, kiedy będzie grał w Berlinie wtedy sprowadzenie takiego muzykę do naszego studia jest niezwykle łatwym zadaniem to na pewno zupełnie inna sytuacja niż ponad 20 lat temu, gdy zaczynaliśmy z pewnością miasto jest obecnie gęściej zaludnione muzykami, bo UE, a czy będzie okazję widzieć na żywo jako didżeja z 1 z twoich pobocznych projektów o wilkach Lilo tłumaczy pan monokultury Nilmara i Pomorską ligę celowe MON BOR po, aby ile Lecha my je raczej nie teraz będę zajęty koncertami z Ciechanowa, ale i, gdzie jest naszej grupy będą się pojawiać także w Berlinie ze swoimi setami londyńskimi, więc zawsze jest szansa zobaczyć nowe pomysły chciałem kupić common owa i 9, a Take, a lider diamentu, bo boją się o Czechach i Stefan bardzo dziękuję do zobaczenia w Warszawie i my do zobaczenia nie mogę
Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: MIĘDZY SŁOWAMI

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj wszystkich audycji Radia TOK FM kiedy chcesz i jak chcesz - na stronie internetowej i w aplikacji mobilnej!!

Dostęp Premium

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA