REKLAMA

Rozmowa z ciekawym człowiekiem: pianista Andrzej Ratusiński

Magazyn Radia TOK FM
Data emisji:
2019-05-26 14:00
Prowadzący:
Czas trwania:
27:54 min.
Udostępnij:

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
niedzielny magazyn Radia TOK FM rozmowa spotkanie z ciekawym człowiekiem Przemysław Iwańczyk kłaniam się państwo jest z nami w studiu pan Andrzej Ratusiński dzień dobry dzień dobry przyznam, że przez te kilka lat naszego programu mieliśmy miałem okazję spotkać się z kośćmi wielu profesji wielu talentów, ale pianistyczne w studiu nie miałem jest tym bardziej miło jest cenne nieco zmieszany, bo nie wiem, czego zacząć, a może tego kim pan jest, gdy cieszy się bardzo Rozwiń » dziękuję za zaproszenie nie wiedziałem, że to będzie dla pana premiera, tym bardziej że chiński jest miło w morze chciałbym zacząć od kilku wspaniałych osobowości artystycznych, z którymi los zetknął mnie głównie już po moim wyjeździe z polskim chciałbym zmienić na pierwszym miejscu moją wspaniałą panią profesor, o której kończyłem studia w Warszawie pół Włoszka i pół Polka pani prof. Margarita Dominika wzorowo, której bardzo bardzo wiele zawdzięczam potem już po wyjeździe z Polski miałem zaszczyt spotkać się kilkakrotnie Artura Rubinsteina kiedyś był bardzo bardzo podeszłym wieku również znakomitego pianisty amerykańskiego kubańskiego pochodzenia chorych Bolek to i Vladimira Horowitza, który jeśli mogę się tak wyrazić jest moim dzisiejszego dnia Bogiem klawiatury w wielki wspaniały wspaniały artysta, więc jeśli pozwoli pan to może po prostu od którejś z tych wielkich postaci mógłbym zacząć to popełnią gafy na wstępie naszej rozmowy, bo powinienem był zwracać do pana panie profesorze frank nie jest to koniec chętnych jest to konieczne oczywiście po co oprócz mojej działalności koncertowej z innym, gdy prowadziłem również przez 20 kilka lat innych klasy fortepianu w Państwowej wyższej szkole muzycznej w Stuttgarcie ale, ponieważ w tej chwili jestem już emerytowanym profesorem, więc o tym, tytule możemy zapomnieć, choć jeśli pan Kozłowski, a ja będę będę go wszędzie przypominał, że proces też w docenieniu Pańskiego wkładów w rozwój muzyki, bo w Polsce pełnię przynajmniej tak szeroko jak w Niemczech nie jest pan znany, a to ze względu na ten długoletni pobyt poza granicami kraju tak tak no tak to z reguły, bywa że nasi rodacy często są bardziej doceniani tam, gdzie żyją, a nie tam, skąd pochodzą zgadzam się z panem całkowicie uważam, że do dzisiejszego dnia jednak pawiem narodów byłaś papugą w do dzisiejszego dnia nie straciło na aktualności ten cytat dnia rzeczywiście mogę powiedzieć, że nie lubi używać właśnie tego słowa kariera, bo to, by co to są to właśnie znaczy moją prawdziwą działalność koncertową na największych estradach świata zacząłem tak to prawda dopiero po wyjeździe po wyjeździe z Polski, ale tutaj też do tego przyczynił się fakt mojego debiutu z orkiestrą filharmoników berlińskich, kiedy miałem zaszczyt wykonać z tą 1 z najlepszych orkiestr świata, a moim skromnym zdaniem chyba najlepszą w tej chwili orkiestrą na świecie jubileuszowy program stulecia ich istnienia to było dwunastego 13 października 1982 roku tuż po moim wyjeździe z Polski i i te koncerty przyniosły rzeczywiście przełom w mojej działalności koncertowej to wtedy właśnie zjawili się agenci koncertowi impresario wie z prawdziwego zdarzenia wtedy pootwierały się przede mną te najważniejsze liczące się na świecie estrady, ale tak jak pan powiedział zniknął MO zniknął z Polski po prostu Polska ambasada w kolonii, kiedy poprosiłem ją o to, żeby przedłużono mi to ważność mojego paszportu i rozszerzono i na czym Długosz ważność paszportu i rozszerzenie jego terytorialne, bo ja wyjeżdżając z Polski miałem paszport tylko ona w stanie wojennym oczywiście też w drodze wyjątku dostałem paszport ważny na 6 miesięcy i tylko na Europę i kiedy pojawiła się szansa debiutu w nowym Jorku no po prostu potrzebowałem innego paszportu i poprosiłem o to do ambasady polską w kolonii wysłałem kopie kontaktów amerykańskich mój paszport oczywiście listem poleconym do tego mówi impresario dołączył też swój list po 6 tygodniach ten paszport przyszedł i zobaczyłem przeczytałem w nim, że mam wrócić do polskiej w terminie jego dotychczasowej ważności no i nie mogą tego zaakceptować przy najlepszym najlepszych chęciach przy całym moim przywiązanie do Polski, którego od dowodem niech będzie dla pana też fakt, że ja naprawdę w momencie, kiedy przeszedłem po tych w po tych moich koncertach na całym świecie i po przejściu na emeryturę jako profesor w Niemczech naprawdę mógłby mieszkać wszędzie, bo mnie na to stać po prostu finansowo materialnie nie na to stać ja po tych wszystkich latach po 30 paru latach wróciłem do Polski, bo bardzo za polską tęskniłam więc, gdy to jest to to był straszny to był dla mnie straszny szok to była bardzo trudna decyzja, że ja musiałem pójść z tą odmową, którą dostałem od polskich władz wtedy w stanie wojennym, że musiałem pójść do urzędu ds. cudzoziemców w Niemczech i powiedzieć drodzy państwo w moim kraju jest stan wojenny, ale mimo to ja nie chcę robić z tego absolutnie na to najmniejszego użytku np. w postaci proszenia o azyl polityczny w Niemczech ja nie cenić nic wspólnego z polityką ja tylko proszę państwa o wydanie dokumentu, który umożliwiłby mi wykonywanie mojego zawodu w tylko wie pan powodowało to wtedy jeszcze zanim to nie upadł mur berliński tak się składa, że dokładnie, kiedy moje czterdzieste urodziny to się stało ja z terytorium Republiki Federalnej Niemiec do Berlina na kolejny angaż ma w Berlinie nie mogłem przejechać ani samochodem ani pociągiem po terytorium tzw. Deutsche dramat pisze republik tylko Michał Lach chorych do Berlina zwanego wówczas zachodnim samolotami przepraszam troszkę się Rosy, gdyby 1 z Rosji gadałem chichocze zadłużona na nas ten temat mówiłem o tych wielkich osobowościach od, których czerpałem czerpałem wiedzę, gdyby otwierały mi się kolejny Horyzonty muzyczne w głowie uszach bardzo dużo zawsze przez całe życie słuchałem innych pianistów i bardzo wiele uważam, że w ten sposób bardzo wiele można się można się nauczyć, ale chce również chce również wspomnieć panią, która nie była pianistką, która była skrzypaczką znakomitą polską skrzypaczka, którą z, którą byłem zaprzyjaźniony zmarłą przed rokiem Wandę i kominiarską, która od, której nauczyłem się słuchania partnerów zacząłem z nią uprawiać muzykę kameralną zaczęło się to od tria polskiego potem to trio w związku z wyjazdem Wandy z zagranicy moim wyjazdem to trio przestało istnieć, ale myśmy grali w tym składzie właśnie w tej i w duecie z bardzo wiele i to uczy, by to uczy właśnie słuchani i słuchania drugiego z drugiego człowieka nawet na innym, a może, zwłaszcza właśnie na innym instrumencie, jaką stosuje dynamika, jaką stosuje artykulacji i t d . i t d . i to wszystko trzeba sprowadzić do wspólnego mianownika muzyka kameralna, którą Wanda Wiłkomirska mnie zaraził on CHL jest przyniosła też bardzo wiele, gdy nowy radości w moim życiu, dlatego że ja już będąc w Niemczech założyłem mój własny i kwartet fortepianowy, który nazywał się burzą oni ansambl i kto byłby, żeby dla dla dla dla słuchaczy coachem policz kwartet fortepianowy tez pianista plus trio smyczkowe, czyli Skrzypek altowiolista i wiolonczelista i w tym składzie koncertowaliśmy NOK kilkanaście kilkanaście lat ze wspaniałym mnóstwo biur repertuaru kameralnego właśnie się nauczy także i chce oddać Wandzie też część i podziękować jeszcze raz za to, że to właśnie umożliwiła mi tę przygodę z muzyką z muzyką kameralną i mam do pana pytanie, kiedy pan odkrył w jaki sposób swojej talent muzyczny w Bochum, kiedy tak pana słucham to mam wrażenie, że jest pan człowiekiem wielu talentów oratorskich też pomocowych i naprawdę to słychać w noc dziękuję bardzo natomiast odkrywcą odkrywcą, by mojego talentu wezmę, że coś tam coś tam we mnie jednak się kim był mój ojciec, który był też muzykiem i to on co ustalił gorączkę niespełna cztero letniego dziecka na klawiaturze i wie pan jak obserwuje już od wielu lat młodych ludzi nie tylko w Polsce w Niemczech i innych krajach też je oni mają problemów mając 30 parę lat nawet ile oni mają problemu ze znalezieniem swojej drogi życiowej nie wiedzą właściwie, w którym kierunku pójść, a mój zawód został wybrany przez mojego ojca w ich i okazało się, że nominalnie innych nie pomylił się po prostu, więc ja już mając 4 lata grałem na fortepianie oczywiście na moim ówczesnym poziomie, ale to był początek tej drogi, na której ustawił mnie mój ojciec drogi w tej chwili z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że zostałem postawiony na drodze prowadzącej do nieustannie oddalającego się horyzontu, bo nic może to dokładnie co mam namyśli najgorsze dla jakiej jakim dla człowieka mającego jakąkolwiek dyscyplinę artystyczną jest powiernicy któregoś dnia nie no jest to świetne jest też wspaniała jesteś najlepszy to jest koniec rozwoju artystycznego w, a de Gaulle, a każdego dnia przez tych kilkadziesiąt lat, kiedy wstawałem rano to pierwsza myśl, jaką miał w głowie to było co mogę zrobić lepiej piękni i czego nowego się nauczyć tylko to po prostu determinuje też całe życie, bo też kładzie się oczywiście byli cieniem na życiu prywatnym przede wszystkim zresztą uważam, że kobiety chyba uprawiający jakąkolwiek dyscyplinę artystyczną na jakimś takim na najwyższym poziomie płacą chyba nawet wyższą cenę za to niż mężczyźni chętnie, więc cenę życia rodzinnego w Niemczech chęcią urodzenia dziecka czy dzieci i t d . tak dalej to przecież mam namyśli, więc jeśli chodzi o VAT jeśli chodzi o te same początki to był to zawdzięczam to ojcu zawdzięczam to ojcu, który notabene był tyranem to i Chin no ja byłem to był tzw . jak to się teraz czasami nazywa to tzw. zimny chów cieląt w ja byłem prowadzony bardzo twardą ręką, ale ty, ale my też dziękuję za to ojcu dlatego, że to bez olbrzymiej olbrzymiej dyscypliny, a potem samodyscypliny niemożliwe jest zajście na na jakieś wysokie orbity w tym zawodzie technika wracamy do naszej rozmowy pan Andrzej Latosiński z moim państwo gościem jest rozmowa z ciekawym człowiekiem pianistą profesorem informacji o informacjach ponownie oddaj głos panu Andrzejowi niedzielny magazyn Radia TOK FM Przemysław Iwańczyk kłania się państwu rozmowa z ciekawym człowiekiem z panem prof. Andrzejem Ratusiński dzień dobry panie profesorze czy raczej grozę dzień dobry panie redaktorze jak być wybitną postacią w dawnym świecie w tym wypadku w świecie muzyki trudne pytanie z pozoru z pozoru tylko z pozoru tylko łatwe, bo to jest po pierwsze, jak powiedziałem straszna samodyscyplina to jest tylko życie koncertującego pianisty przypomina życie sportowca są olbrzymie olbrzymie i paralele i po prostu ja czułem to piękne piękne, gdyby powiedzenia na ten temat miał wielki Polski pianista Ignacy Jan Paderewski, który mawiał jeśli ja 1 dzień nie ćwiczę na fortepianie to ja słyszałem jak nici czy 2 dni to krytycy to słyszą i piszą odpowiednie licencje natomiast jak 3 dni po trzecie na fortepianie to gwiżdżę publiczność, więc to jest to jest straszny to jest byt straszny reżim to jest po prostu to jest tak jak tenisista, który nie weźmie po prostu danego dnia rakiety do ręki to muszą być dba o sportowcu Tosię nazywa to to są treningi u nas to jest nieustanny test samodoskonalenia się i godziny godziny godziny dziesiątki setki tysiące godzin spędzonych przy klawiaturze każdego dnia i ja jako młody człowiek jako uczeń liceum, a potem student ja praktycznie nie mają w ogóle wakacji, dlatego że w czasie wakacji robiło się na zadany na następny semestr czy na następny rok bez liceum program, który musiałem już na początku roku szkolnego czy akademickiego przedstawić mojemu pedagogowi w, więc to jest jak ktoś jak ja jak to się czuje not czuje się oczywiście ciężar odpowiedzialności i to chce też powiedzieć że, że uważam, że nie jest wielką sztuką, chociaż to też, ale nie jest wielką sztuką i zadebiutować gdzieś zagrać n p . w Carnegie Hall w nowym Jorku po raz pierwszy w sztuką jest zagrać tam po raz drugi być tam ponownie zaproszonym czy po raz trzeci tylko chcę panu powiedzieć, że każde następne wyjście na estradę, na której miało się wielki sukces ciężar tego sukcesu czuje się na plecach, dlatego że oczekiwania publiczności, która mnie pamięta spod przedniego występu są jeszcze są jeszcze wyższe lub w Wiśle powiedzmy 2 lata, kiedy nadanej estradzie nie grałem, a Toten, który wtedy tak no to trzeba puszczać zakupić bilety Noto teraz zobaczymy co on co pokaże powiedział mi kiedyś opowiedział mi właśnie mój Bóg fortepianu Vladimir Horowitz powiedział mi, że po, którym jego recitali i Nowym Jorku, gdzie sala była tak pełna, że publiczność siedziała na estradzie też stosunkowo niewielkiej od niego grającego na fortepianie odległości i ich po skończeniu zasadniczego programu publiczność domagała się bisów i on usiadł ponownie do fortepianu miał taki zwyczaj pokazywania na palcach publiczności ile bisów zagra i nigdy tej cechy Hey w liczbach nie przekracza, więc n p . w trójkę pokazał 3 palce liczono to znaczy, że będą 3 bisy w oklaski opadły i w tej ciszy odezwał się szeptem, który on usłyszał mówił mężczyzna do kobiety siedzący obok niej tak słuchaj to wszystko nic teraz dopiero zobaczysz teraz dopiero usłyszysz, że pan starał się wyobrazić sobie co pianista tej klasy co w tym momencie mógł czuć często jest coś strasznego czegoś gorszego po całym recitalu, gdzie on przepraszam za wyrażenie wypluwał z siebie wszystko co to co ma w w środku w głowie w sercu w brzuchu wszędzie i nagle słyszysz kostnicę dopiero teraz będą bisy i tutaj dopiero po Jan i powiedział, że to był 1 z gwoździ do trumny oczywiście używam przenośni, że on wycofał się na 12 lat diagnostycznych poprosi na 12 lat wycofał się z życia koncertowego zszedł z estrad to był ten gwóźdź, który on usłyszał między rokiem 195381005. chora widz nie wystąpił publicznie ani razu 12 lat to straszna strasznie długo przed oczywiście w tym czasie on wchodził wielokrotnie do studia nagrań i zostawił mnóstwo po sobie z tego okresu znakomitych nagrań, ale jednak w i on nie może tu straszne miewał tremy wszyscy ci wspaniali ludzie, z którymi zetknął mnie los nie byli wolni od tego uczucia to jednak pech chce darowali oni jak też jednak gdy kontakt z żywą publicznością dlatego, że to inspiruje nagranie nagranie jest ja ja mam bardzo ambiwalentny stosunek również do moich własnych nadawca po prostu GL Jan co Artur Rubinstein opowiedział mi i w Paryżu był już bardzo bardzo bardzo podeszłym wieku nakryty pledem przez zbyt młodą długonogą Uszatka, której dyktował swoje memu, ale powiedział mi tak kiedyś byłem w Warszawie i po którym z moich koncertów w Warszawie młoda pani redaktor polskiego radia zrobiła ze mną wywiad i zapytała mnie niż 3 czy pan ma tremę, a ja mówię maestro i tej rozmowy nie słyszałem czy mogę pana zapytać co pani odpowiedział Rubin Stein pamiętał dokładnie te rozmowy i powiedział mi powiedziałem do niej tak młoda dama nie jest tak jak to się dancehall czy trema czy poczucie odpowiedzialności niech pani sobie to nazywa jak pani chce chce pani tylko powiedzieć, że jak wychodzę na estradę to mamy mogłem w głowie i kolana zwarty powiedział to 70 kilkuletni Artur Rubinstein 1 z największych pianistów w historii i pan byłem też tutaj może jedno słówko chce poświęcić, choć kabaretowi byłem kiedyś na jego recitalu Chena trzasnął Beethoven Fest w Bonn, gdzie Beethoven się urodził i oni tam organizują tak jest festiwale z gwiazdami w ogóle z tego i chorych Borek wystąpił ze wspaniałym recitalem, gdzie grał 4 sonaty Beethovena no i oczywiście do amfiteatru oszalał i domagali się bisów i on, na który chyba drugi bis postanowił zagrać walca cis-moll Chopina kompozytora, którego bardzo cenię bardzo kochał i wąsy wyobrażeń i tam jest taka część środkowa cały walce jest napisany w tonacji minorowe i molo owej natomiast środkowa część jest w 2 jedno imiennej tonacji z listu czy des dur i on w tej części to w ogóle nie jest to naprawdę technicznie jeśli mogę tak w cudzysłowie powiedzieć to nie jest technicznie trudny utwór w ten walc cis-moll Chopina Opus 60 czwarty nr 2 wielki horror symbole chłopisko dwumetrowe zaczął grać tego walca nad Wisłą doszło do środkowej części i nagle nie wiedział co dalej, więc zawrócił stawał się jeszcze raz przez to miejsce jakoś przejechać po ponownie wypadł wydział obsługi nie wiedział co dalej i wstał i ten wielki mężczyzna jak dąb po prostu wstał od fortepianu odszedł od fortepianu skłonił się przed publicznością rozkłada ręce rozkłada się z bezradnie ręce ja nie zapomnę tego momentu, bo to było tak bardzo ludzkie to było takie ludzkie, że taki gigant klawiatury, że jemu też coś takiego może się zdarzyć, kiedy zdał pan sobie sprawę, że geniusz nie ma łatwego życia ja nie jestem geniuszem ja nie jestem geniuszem proszę bardzo przepraszam, ale postęp w stosunku do mnie nie nie używać, bo to, bo to jest bardzo boi, bo to ja ja nie zasługuje na to geniuszem był na pewno właśnie Vladimir Horowitz na pewno genialny był Artur Rubinstein nie będę wymieniał kompozytorów, bo tam tych geniuszy było, gdyby poczynając od ich moc karta Jana Sebastiana Bacha w wyborze mógł zmieniać pół godziny tam ich było też bardzo wielu nie proszę mi zabić czy mogę poprosić o inny zesta w pytań w geniusz też ma w sobie skłonności do szaleństwa do szaleństwa, aby dążyć do perfekcji i to jest szaleństwo oczywiście oczywiście i tutaj i tutaj chce wspomnieć do moich 2 znakomitych polskich kolegów, którzy mają też na punkcie właśnie dążenia do absolutnej perfekcji w i mają no nie wiem jak to nazwać no to jest właśnie to co pan powiedział to jest rodzaj to jest rodzaj obłędu chce zmienić na pierwszym miejscu Krystiana Zimermana w i również kolegę mojego wspaniałego Piotra Anderszewskiego czy obaj na punkcie perfekcji mają gdyby, używając bardzo potocznego nie żadnego języka mają po prostu odbity mają jakąś jak jakąś obsesję na tym punkcie do tego stopnia to przecież Krystian Zimerman, który pozostawił mnóstwo mnóstwo wspaniałych nagrań dla Deutsche Grammophon, że już o tym nie wspomnę, że on publicznie wykonuje podobno 10 do 15 % tego repertuaru, który on potrafi grać, który ma, który zna nawet z tych nagrań dla Deutsche Grammophon, które były 1 wspaniałe naprawdę wspaniałe on po latach wycofał je z rynku, płacąc w wytwórni 1 z najlepszych na świecie o odszkodowanie odszkodowanie za to, że własne nagrania kazał wycofać z czyjej winy jako wykupił, dlatego że po latach on, iż nie akceptował jest ich szansy wyobraźni do jak dotąd jako formę może przybrać właśnie ten niesamowity pęd do absolutnej perfekcji jest coś nie i nieprawdopodobnego Piotr Anderszewski jest natomiast znany z tego, że ja byłem na jego recital kiedyś z SLD jest w studiu imienia Lutosławskiego w Warszawie, gdzie on grał cały cały cykl były to byty tej maski Szymanowskiego 3 utwory tworzące cykl i on zagrał na recitalu, po czym oczywiście publiczność szalała i prosiła go bliscy i kompostu powiedział, że on zagrał dzisiaj okropnie i teraz chce dla Cracovii strzela z byłem tego świadkiem, więc to jest właśnie ten ta straszliwa podróż z wybojami do perfekcjonizmu w myślę, że nie dałem się temu temu pędowi porwać dym może niedobrze, a może jednak dobrze myślę, że nie należy z tym przesadzać, dlatego że styl beret emisję, bo to może doprowadzić do jakichś jakichś zmian, że tak powiem w krążeniu elektronów w mózgu w meczu z opon poświęcono granie teraz w piersi dotyka pan bardzo trudnego tematu, bo ja musiałem niestety ze względu na zmiany w kręgosłupie szyjnym musiałem zejść ze strat musiałem przerwać moją działalność koncertową, a więc wsiadam czasami do fortepianu, kiedy mam potrzebę kontaktu z klawiaturą kontaktu z muzyką, ale nie mogę tego nazwać już regularnym ćwiczeniem ja już nie pracuje to już nie jest ten obłęd, któremu ulegałem przez wiele lat czy po prostu w 2 co najmniej 3435 czasami 6 godzin rekord mój, zanim pojechałem do Moskwy zakwalifikowany przez ministerstwo kultury sztuki na konkurs imienia Piotra Czajkowskiego do Moskwy w 1974 roku pobije mój własny rekord to znaczy 10 godzin pracy przy instrumencie w ciągu 1 dnia w oczy wiście z przerwami oczywiście sprawa ale, ale tak tak to było także dzisiaj po prostu nie mam z żadnego stanu wyższej konieczności się tak wyrażę i siadam do fortepianu dla czystej przyjemności obcowania z klawiaturą, że to tak skromnie nazwę natomiast ja bardzo dużo słucham muzyki i chodzę na koncerty słuchamy nagrania zaprenumerować sobie tzw . Digital Concert hol to jest możliwość zaimponowania sobie w internecie 40 transmisji koncertu filharmoników berlińskich ja podłączamy mój laptop do telewizora siadam na kanapie i czuje się tak jakbym siedział w Filharmonii berlińskiej, której wielokrotnie występowałem i po prostu słucham ich kolejnego koncertu, więc ja mam bardzo bardzo ścisłe bardzo bliski kontakt kontakt z muzyką, ale i to już nic nie w takiej formie, jakie to było kiedyś dziękuję panu bardzo za rozmowę i chciałbym prosić pana pan wybrał utwór, którego możemy teraz słuchać może posłuchajmy sobie ostatniej czwartej części sonaty Beethovena o 2 nr 3 dziękuję panu bardzo państwu dziękuję wam się z uwagą wysłuchali tego tego utworu pan Andrzej Ratusiński był moim państwa goszczą wybitni pianista profesor nasz gość dziękuję serdecznie Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: NIEDZIELNY MAGAZYN RADIA TOK FM - PRZEMYSŁAW IWAŃCZYK

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj podcastów TOK FM bez reklam. Wybierz pakiet "Aplikacja i WWW" i zabierz TOK FM na wakacje!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA