REKLAMA

Czerwiec'56 - o Stanisławie Matyi człowieku, który wyprowadził robotników z Cegielskiego

Data emisji:
2019-06-28 12:00
Audycja:
A teraz na poważnie
Prowadzący:
Czas trwania:
25:21 min.
Udostępnij:

Co spowodowało, że 28 czerwca 1956 roku Poznaniacy wyszli na ulice? Czy robotnicy już wcześniej planowali protesty? Czy strajk przebiegł tak jak planowano? Jaki los spotkał inicjatorów Poznańskiego Czerwca? Rozwiń »
Mikołaj Lizut w 63 rocznice wydarzeń rozmawia z Waldemarem Matyją - synem Stanisława Matyi, który wyprowadził robotników z
"Ceglorza". Zwiń «

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Mikołaj Lizut witam państwa bardzo serdecznie państwa my gościmy Waldemar Matyja syn Stanisława Matyi, które 63 lata temu 28 czerwca 1956 roku w Poznaniu wyprowadził robotników z Cegielskiego na ulicy dzień dobry dzień dobry wracamy do historii wydarzeń czerwca 50 tego szóstego roku w Poznaniu sześćdziesiątą trzecią rocznice tych wydarzeń to był pierwszy w PRL strajk generalny pierwszy tak masowy protest robotniczy i tragiczne wydarzenia Pański tata był w centrum tych Rozwiń » wydarzeń, więc najpier w chciałem zapytać o jego wspomnienia jak to wszystko zaczęło to znaczy sam pan mówi tylko o samym dwudziestym 8 czerwca 50 tego z tego roku to nie wyniknęło tego pstryknięcia palcem od pstryknięcia palcem to była cała droga cała sekwencja wydarzeń prawda sekwencja wydarzeń pewnego rodzaju działań, które na, które się nawarstwiały przez kilka lat pierwszy taki z tego co ojciec opowiadał pierwszy taki jego protest przeciwko różnego rodzaju łamaniu dotrzymywane niedotrzymywanie niedotrzymywania różnego rodzaju umów było to, że po prostu radiowęzły, które nadawały tzw. ciekawski, które po prostu socjalistyczna jakieś takie pieśni patriotyczne pseudo patriotyczne poza tym takie różne różnego rodzaju propagandowe audycje nadawały ojciec się zdenerwował, bo tam kłamstwo na kłamstwie podparte jeszcze 1 kłamstwem, więc o swój nóż tapicerski przeczą kable od takiego koło chodnika, który tam też rzeczy no właśnie młodszym słuchaczom musimy wytłumaczyć, że to było takie głośniki, które tak, które wisiały na słupach także na ulicach, ale ta także w zakładach pracy tak to były takie po prostu głośniki, które nie można było zmienić ani nastawień ani ani potencjometrem głosu ani też zmienić stacji, bo stacja była tylko 1 słuszna jedyna słuszna popierana przez linię partii także pewnego rodzaju pranie mózgu ojciec się zdenerwował przeciął ten kabel, który prowadził do do tego głośnika później został bardzo surowo potraktowany tory to był rok to pięćdziesiąty piąty rok z tego co pamiętam wiosna pięćdziesiątego piątego roku, czyli rok przed wydarzeniami czerwca tak 1,5 roku chyba przed przed przed wydarzeniami czerwca w tym swoje naszych bardzo dyrekcja chciała zwolnić w ogóle ojca i reagować go z pracy natomiast no jakoś się po, ponieważ ojciec po prostu jest w miarę na wyrobie normy, które były tak bardzo zawyżane to zostawili ojca, ponieważ był dobrym fachowcem to go zostawili natomiast były ojciec po prostu zaskarbił sobie sympatię innych ludzi, że w tym momencie zobaczyli, że ktoś po prostu potrafi się przeciwstawić temu zakłamaniu i ojciec był takim później, jakby powiernikiem to znaczy chodziło o to, że ludzie pytali się co tu zrobić, żeby to zmienić ojciec, ponieważ był młody miał dużo pomysłów głowie no to w tym momencie starał się po prostu doradzać, mimo że starsi ludzie do niego się raz wracali o różnego rodzaju porady ojciec działał, że tak powiem na na na na niwie koleżeńskiej to wszystko było w ramach takich spotkań koleżeńskich no i w ten sposób zaczęły się takie oddolne działanie, żeby coś zmienić oni jeszcze nie widzieli coś co zmienić jak chcą zmienić jakiś sposób należy zrobić natomiast mieli pewien cel określony, że coś coś trzeba zrobić, żeby żeby, żeby nie było taki sposób, żeby w, jaki sposób zacząć rozmawiać o może tak, bo protest tak jeszcze wtedy nikt nie myślą właśnie na jesień pięćdziesiątego piątego roku wiadomo było, że władza wprowadza taki podatek od zaraz zarobków przodowników pracy tak to bardzo zirytowało załogę także Cegielskiego ten podatek i te wszystkie rzeczy, które były związane z tym wprowadzenie tego w życie podwyżka przede wszystkim po podatek, ale też podwyższenie tych norm bo, bo trzeba powiedzieć, że normy w ciągu chyba ja nie wiem 6 miesięcy zostały trzykrotnie podniesione także np. z tego z Jani ja mogę się mylić natomiast tego co tak jak przez mgłę pamiętam, że jeszcze wiosną pięćdziesiątego piątego roku można było to normy przy dużym wysiłku wykonać natomiast po roku, a po roku 2 miesiącach 3 liczenie gdzieś w okolicach maja to było niewykonalne, bo to było 400 % tego co było w pięćdziesiątym piątym roku, więc to były rzeczy, które po prostu były zupełnie wykonalne i na tej na tej na tej kanwie post powstał spór robotnicy po prostu w tym momencie zaczęli w grupach rozmawiać na ten temat były różnego rodzaju zebrania ojciec aktywnie przy w tych tych wybrania brał udział miał głowę pełną pomysłów tak jak mówiłem zaskarbił sobie sympatię ludzi stał się takim w jaki sposób łącznikiem był ten pan szantaż był takim człowiekiem partii, który też starał się cokolwiek działać, bo nie można powiedzieć, żeby po prostu wszystko co partyjne było złe byli ludzie, którzy naprawdę też widzieli w partii, ale nie mieli takiej możliwości przebicia nie my nie mogli dotrzeć do tych wyższych władz nawet gdyby próbowali też byli ucisza ani także była byłaby kontakt z panem to 7, który przekazywał te, jakby nastroje załogi dalej, ale to po prostu pewnym etapie na pewno szczeblu władz zostało po prostu przemilczane to to tu nie było dalszego kontaktu no i właśnie w maju pod koniec maja zaczęły się po prostu już na na dobre tego bym tego rodzaju narady formalne nieformalne zebrania różnego rodzaju słówkach, gdzie robotnicy występowali udowadniali, że to jest niemożliwe na początku czerwca postanowiono Cegielski wyśle kilkunastoosobową delegację do Warszawy do ministerstwa przemysłu do ministra Sikorskiego i tam przedstawią swoje żądania przedstawią swoje pomysły na to jakby tą sprawę naprawić no i do tego doszło właśnie w czerwcu pod koniec czerwca 50 tego tego roku delegacja pojechała właściwie wróciła zadowolona tak jak najbardziej bo, bo minister Polski zgodził się z postulatami robotników, tak więc co poszło nie tak, a prawdopodobnie wie pan ja w tym momencie nie dysponuje dokumentami mogę się tylko opierać na tym co ojciec mówił mogę się tylko opierać na tym, jakie były po prostu opracowania historyczne to co wyczytałem chodziło prawdopodobnie o to że, obiecując coś takiego w jaki sposób zneutralizuje się tamtą to za zarzewie tego buntu nie wiem jak kombinował, a ta wierchuszka partyjna nie wiem jak, z jaką miał, bo minister widełki sam siebie prawdopodobnie nie podejmował takich takich decyzji to to było on dostał jak dostawał jakieś polecenia jeszcze wyżej nie wiem o o z komitetu centralnego biura politycznego no tak, ale można prosić władze nie dotrzymała słowa no oczywiście to znaczy naj najpierw doszło do porozumienia 2006 . chyba czerwca czerwca tak, po czym okazało się, że to porozumienie nie w pełni będzie respektowane przez władze już po powrocie delegacji tak tak właśnie o to chodzi o to chodziło rzecz, że kilku delegatów m. in . ojciec jest jakimś takim szóstym zmysłem przez 3 przeczuwali, że za łatwo poszło to po prostu wierzyć się nie chciało, że w, że tak wszystko miło ładnie przyjemnie dokładnie i po prostu po powali warunek taki, że to co w tej chwili tutaj zostało ustalone to proszę pana ministra, żeby pan minister przyjechał do Poznania i to samo masowce powiedział to co tutaj obiecał tak się stało tak się stało po jakimś wahaniu pan minister obiecał, że 2007. po południu przyjedzie do Poznania tak się stało przyjechał no właśnie na masowce wszystko to co obiecał Warszawie to o wycofał się z tego także tutaj po prostu w tym momencie nastąpił no generalny, bo ludzie ludzie po to tak jakby ktoś granat wrzucił jak jakiś jakiś miejsce, gdzie jest pełno ludzi nowa no tych ludzi po prostu rozerwało wściekłość zapanowała i w tym kulminacyjnym momencie posłuchajmy informacji Radia TOK FM po, których wrócimy do naszej rozmowy Waldemar Matyja syn Stanisława Matej, który wyprowadził robotników Cegielskiego 28 czerwca po pięćdziesiątego szóstego roku, czyli 63 lata temu państwa i moim gościem, a teraz na poważnie Waldemar Matyja syn Stanisława Matyi, które staną na czele protestu w czerwcu pięćdziesiątego szóstego roku w Poznaniu jest państwa i moim gościem wspominamy tamte wydarzenia Pański tata opowiadał panu przebieg sekwencję tych wydarzeń tuż przed informacjami opowiadaliśmy jak minister przemysłu maszynowego przybył do Poznania i wycofał się z wcześniejszych obietnic danych delegacji poznańskich zakładów pracy i to było zarzewie konfliktu to była ta Iskra, która padła na prochy, która spowodowała ten gigantyczny wybuch strajk generalny zakładów w Poznaniu 100  000 robotników wyszło na ulice rzeczywiście był pierwszy taki masowy protest w PRL prawda no tak tak tak tak to wynika z historii tak wymóg wynika z zapisów historii nie da się tego ukryć natomiast no tam były różne różnego rodzaju rachunki nikt tego nie policzył nie było kogoś, kto po prostu by to ocenią natomiast no przez prawie połowa mieszkańców Poznania w tym brała udział to niebyły nie byli tylko robotnicy to byli ludzie zupełnie przypadkowi, którzy do Poznania przyjechali przejeżdżali przez Poznań także o około 100  000 ludzi w tym brało podobno udział panie Waldemarze ciekaw jestem czy pan pytał swego tatę czy się bał no bo przecież to były wydarzenia 3 lata po śmierci Stalina właściwie nikt jeszcze wtedy nie czuł tej odwilży pięćdziesiątego szóstego roku na władza miała wtedy stalowe zęby zamykała do więzień zabijała swoich przeciwników czy Pański tata nie nie bał się stracić, a że pan ojciec nigdy do tego nie przyznał na pewno się bał każdy człowiek boi w każdej sytuacji się wojna na pewno bał się swoją przeszłości 2 lata wcześniej wziął nieco niespełna 2 lata wcześniej wziął ślub także na pewno trzeba na pewno miał jakieś lęki natomiast ojciec wtedy był młody ojciec miał 28 lat, a w tym wieku po prostu człowiek jest pełen werwy pełen energii pełen optymizmu, że wszystko to co to, że jeśli jeśli coś z niesłusznych działa się w słusznej sprawie to można to naprawić no to była może troszkę naiwność natomiast nie do końca, dlatego że ojciec swoje przeszedł w życiu wiedział, że nie można się też porywać z Motyką na Księżyc wiedział, że np. wszelkiego rodzaju zbrojne powstanie 3 czy rzucanie się z karabinem przeciwko władzy ludowej wtedy 1 z jedynej słusznej linii partii to koniecznie niczym nic nie do władzy tu topi we krwi będą potrzebne niepotrzebne ofiary natomiast chciał rozmawiać myślał, że po prostu rozmową argumentami pewnego rodzaju logiczności tego swojego myślenia i słusznością tej sprawy są w stanie coś zmienić niestety no w tym wypadku po prostu władza posunęła się do czegoś co po co ojciec nie przewidział, czyli prowokacji, dlatego że pewne zaplanowali sobie to w ten sposób jak Migalski to po prostu odwołał to wcześniej coś takiego też przyszło do głowy, że w Poznaniu trwały targi ze względów propagandowych było pełno różnego rodzaju gości zagranicznych co wtedy w Polsce było wielką rzadkością, więc zaplanowali, że skoro minister Fidel ski tekstem w ten sposób się wycofa no to w tym momencie oni wyjdą zaprotestują, żeby po prostu unaocznić to, że się w Polsce źle dzieje niestety władza w taki czy winny sposób zaczęła po prostu prowokować różnego rodzaju wystąpienia z 2 zbrojne rozsiewać różnego rodzaju plotki jak już tłum był na na na placu teraz Mickiewicza wtedy Stalina jak były plotki no środki tego typu, że właśnie zamknęli całą delegację, że trwają aresztowania tych najaktywniejszych członków tego tego ruchu robotniczego no nie było możliwości, żeby to sprostować nie mnie nie zabezpieczyli, że tak powiem dzisiaj to się mądrze mówi logistykę, czyli jakiegoś radiowęzła, który by w tym w ten sposób tych ludzi utrzymał po prostu w tym stanie gotowości do negocjacji nikt nie chciał z nimi rozmawiać ludzie po prostu zaczęli po kilku godzinach jakiegoś takiego stania i czekania, czyli pieśni patriotyczne rozmowy zaczęli się po prostu rozchodzić plotki zostały rozpuszczone różnego rodzaju ludzie po prostu usłyszeli słysząc, że delegacja jest zamknięta na Młyńskiej na niedaleką nogi do więzieniu ruszyli na ten NATO NATO więzienie wyważyli bramę zdobyli to więzienie wypuścili więźniów zdobyli broń stwierdzili, że skoro tutaj nie ma tych delegatów no to pewno są na Kochanowskiego w urzędzie UE no w Osinach Kochanowskiego tam się zaczęły po prostu już, ponieważ ci funkcjonariusze UB zaczęli się bronić nie wiadomo, kto tam coś prowokował prawdopodobnie on w UB nie wytrzymało nerwowo tego tego naporu tłumów zaczęliśmy realizować tak zaczęli strzelać do tłumu tłum odpowiedział ogniem no i zaczęła się po prostu w rzecz, która po prostu była ostatnim możliwym scenariuszem, którą w ogóle takiego scenariusza robotnicy nie rozpatrywali natomiast nazwa znaczy, że tłum odpowiedział ogniem to znaczy odpowiedział wściekłość jak drewno, bo nikt z robotników nie miał broni to nasze z tego pan ja nie jestem jakimś specjalistą nie jestem historykiem, który w takiej czy winny sposób jest kompetentny do tego, żeby to oceniać natomiast tego co słyszałem tego co czytałem to najpier w zaczęli obrzucać butelkami z benzyną ten teren ten gmach WBA następnie ten broń którą tak powiem zdobyli więzieniu na Młyńskiej zaczęli wykorzystywać do ostrzeliwania jakim, jaka była kolejność no to nie będę się wypowiadał tak jak powiem tak jak mówię to by trzeba było pytać pana Grzelczaka, który jest historykiem, który zna te sprawy na pamięć natomiast ja tylko po prostu mogę w tym momencie takie moje refleksje tutaj przytoczyć wśród protestujących zginęło 49 osób tak się mniej więcej tak szacuje no w tym najmłodszy Romek Strzałkowski, który miał wtedy 13 lat, jaką się znalazł tam pojęcia nie mam z tego co z tego co słyszałem to po prostu poszedł po chleb, a że mama wysłała po chleb, a że po prostu widział ludzi, którzy tam byli, że się coś ciekawego dzieje chłopak w wieku 13 lat na ciekawy wszystkiego tak małe i w jaki sposób zobaczył te wydarzenia znalazł się w tym tłumie ludzi, a w tak jak powiedziałem, więc znam to tylko szczątkowych jakiś takich wspomnieniach czytałem kilka wspomnień, ale nie będę się wypowiadał na ten temat panie Waldemarze czy przed wydarzeniami czerwca poznańskiego czerwca była w Polsce jakaś opozycja to znaczy można mówić o tym, że, że w obrębie właśnie klasy Robotniczej były jakieś struktury czegoś co można, by nazwać opozycją, a te ciężkie pytanie dlatego, że jeżeli nawet była to o w nie ujawniała się ludzie po prostu mieli inne przekonania ludzie działali różnego rodzaju organizacjach, które jeszcze do pewnego stopnia, a władza tolerowała n p . ojciec z mamą działali w katolickim stowarzyszeniu młodzieży KSM i śpiewali w chórach przykościelnych także to były rzeczy, które na, ale wiadomo ono nawet kościół był inwigilowany nawet posunięte się przecież do tego, żeby aresztować prymasa Wyszyńskiego arcybiskup arcybiskup Poznania badania został poddany torturom jeśli to była opozycja no to można to tak nazwać natomiast to niebyła opozycja na miarę Solidarności to nie było coś to nie była organizacja, która by n p . w jawny sposób mogła drukować swoje takie czy inne rzeczy, które przeciwstawiały silni partii to dopiero po pięćdziesiątym szóstym roku zaczęło po prostu egzystować w jaki sposób 28 czerwca 5 lutego szóstego roku w Poznaniu naprzeciwko siebie stanęło 100  000 protestujących robotników na władza wezwała wojsko około 10  000 żołnierzy tak szacuje i 400 czołgów doszło do rozlewu krwi czy Pański tata został do końca na proteście nie wiem, że on był był przeciwny nie chciał tak nie chciał, żeby doszło do rozlewu krwi do ofiar to znaczy tak jak panu wspominałem do pewnego okresu rok do godzin południowych w momencie, kiedy ludzie zaczęli się rozchodzić, ponieważ były właśnie plotki że aresztowano tych wszystkich delegatów no ojciec ze swoimi kolegami próbowali protestować mówili ludziom, że oni byli delegatami, żeby się po prostu rozchodzili, żeby czekali, żeby doprowadzić do tych rozmów, żeby się nie, żeby to wszystko nie było rozwodniona, ale pewno będzie to skok pękło nie było takiej możliwości, żeby tych ludzi trzymać w kupie, że tak powiem no i w tym momencie ojciec po prostu świat gdzieś na trawniku poczuł, że ten cały po prostu tak ten cały misterny plan się wali jak domek z kart wszystko się przelewa przez palce, że stracił nad tym kontrolę, więc po prostu wrócił do do do do Cegielskiego przebrał się swoje cywilne rzeczy, bo był cały czas z takim ubraniu roboczym i poszedł do domu jak wyglądał poranek 29 czerwca Pańskiego to znaczy nie wygląda, dlatego że że w nocy został zaaresztowany po prostu przyjechali po niego przyjechali po niego o Kompania KBW z tego co ojciec wspominał obstawili ogród dom w ogrodzie, w którym mieszkał, bo ojciec mieszkał u teściów swoich teściów dziadków ze strony mamy obstawili ten cały ogród żołnierze wyprowadzili ojca, jakby ojciec zawsze mówił, że gaz gangstera w Chicago w ten sposób tylko mogą aresztować tam wszystko było obstawione RKM jakby, jakby Niewiem jak było jakąś grupę terrorystyczną organizował także ojca wywlekli zawlekli go zawieźli go na na Kochanowskiego no i to była pierwsza próba prowokacji, ponieważ ojciec był szykowany rano do pracy to znaczy miał swoją taką teczkę, gdzie miał śniadanie jak termos z piciem jakieś tam capita papiery swoje dokumenty i w momencie, kiedy wprowadzono do do do tego pokoju przesłuchań kazano mu wyciągnąć wszystko co o w teczce było ono, więc ojciec wyciągnął, ale zauważył, że w środku na samym dnie tej teczki jest pistolet tt takiej PTTK no, więc wyciągną to co do niej włożył tej tą tej tt w kinie nie nie dotyka w ogóle ten przyznający mówi, że ma wszystko wyjąć schodów, a ojciec powiedział na torze to są tam włożył to wyciągną natomiast jeśli ktoś coś tam jeszcze podłożył Toniego to sam wyciągnie po prostu chodziło był na tyle przytomny, żeby po prostu nie zostawić odcisków palców na tej na tej broni także no to była pierwsza prowokacja się czy były jakieś konsekwencje dla Pańskiego taty to znaczy czy został oskarżony czy został skazany tak, bo skazany nie zostało, dlatego że nie było na to dowodów natomiast został skoro oskarżony o to, że z grupą bandą jakimś kilkunastoosobową rozbroją skonfiskował jakiś samochód z rozbraja com komisariaty pod Poznaniem już nie pamiętam dokładnie prawdopodobnie gdzieś w krzyżowy Nika ach, i jeszcze gdzieś nie pamiętam w tej chwili zostało oskarżone natomiast nie było żadnych dowodów nie było po prostu świadków nie było różnego rodzaju przesłanki nie zupełnie po prostu przeczyły temu także po 2 tygodniach śledztwa, gdzie po prostu zębów próbowano na nim poprzez bicie różnego rodzaju zresztą często później odchorował bardzo w każdym razie po dwóch-trzech tygodniach 2 pół tygodnia prawdopodobnie załoga Cegielskiego upomniała ojca powiedziała, że jeżeli maty nie wypuszczą no to oni po niego wejdą na boisko, bo ja już wtedy na duńskiej siedział no i po niecałych 3 tygodniach ojciec zbity, ale wyszedł nie nie nie przedstawiono mu żadnych żadnych więcej oskarżeń i nigdy nie został skazany za swoją działalność bardzo serdecznie dziękuję panu za te wspomnienia dziękuję bardzo Waldemar Matyja syn Stanisława Matyi, który wyprowadził robotników Cegielskiego 28 czerwca 1956 roku w Poznaniu był państwa i moim gościem bardzo dziękuję bardzo dziękuję za chwilę informacje Radia TOK FM, a po nich raport gospodarczy program przygotowała Martyna Osiecka Mikołaj Lizut do usłyszenia Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: A TERAZ NA POWAŻNIE

Więcej podcastów tej audycji

POPULARNE

DOSTĘP PREMIUM

Z Dostępem Premium TOK FM odsłuchasz każdy podcast! Wybierz pakiet Aplikacja i WWW - słuchaj gdzie chcesz i kiedy chcesz!

Kup teraz

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA