REKLAMA

„Dziennik końca świata” Wojciech Bonowicz Wydawnictwo Znak

Poczytalni
Data emisji:
2019-06-29 17:40
Audycja:
Poczytalni
Czas trwania:
14:38 min.
Udostępnij:

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
trzecia część audycji poczytalni na warszawską krakowskich łączach zostaliśmy we dwójkę Łukasz Wojtusik w Krakowie jeszcze raz Witaj Marta Perchuć-Burzyńska w Warszawie, a będziemy rozmawiać proszę państwa o końcu świata o końcu imigranta w końcu świata wg Wojciecha Bonowicza poety publicysty stałego felietonisty tygodnika powszechnego i miesięcznika znak Wojciech Bonowicz przyznany państwu również pewnie jako biograf księdza Józefa Tischnera tym razem postanowił Rozwiń » podzielić z nami swoimi przemyśleniami na temat świata w Dzienniku końca świata, który ukazał się niedawno nakładem wydawnictwa znak najmu nie jest to dziennik pisany jak to dziennikami bywa dzień pod nią nie jest to datowany zapis przeżyć obserwacji jest dziennik pisany nocą też nie to są zebrane w kilku rozdziałach eseje o życiu obyciu rzeczywistości mniej lub bardziej odległej odnoszące się do literatury, ale też do najczęściej takich zwykłych obserwacji jakich obserwator świata jak nazywa siebie właśnie Wojciech Bonowicz dokonuje często chociażby na ulicy w tramwaju czy w taksówce to taki świat trochę podsłuchane u innych o tym, zresztą Wojciech Bonowicz też pisze trochę też świat podsłuchanych u siebie nie tylko wyłącznie dotyczący końca świata bo, choć o rzeczach ostatecznych siłą rzeczy jest jest chyba każda literatura no to tutaj mamy do czynienia jednak z wielością tematów wielością obserwacji, których wspólnym mianownikiem jest z pewnością świat, ale czy jego koniec NATO się okaże ta książka jest o tym pisze Wojciech Bonowicz, o czym są wszystkie współczesne książki, że sprawy tego świata idą w złym kierunku nawet kiedy nie muszą koniec świata jest bliski nie chodzi o żadne przepowiednie chodzi o to co czuje wchodząc po schodach na trzecie piętro jest też inny temat tej książki to zdanie, którego autorem jest ponoć Bohumil Hrabal nigdy go w jego dzieleniu odnalazłem, więc pozwalam sobie znajdziemy się przyśniło wyrażono moją głęboką wielokrotnie zachwianą wiarę, że człowiek ma moc przemiany tego na co patrzy, a zdanie to brzmi świat jest straszne, ale ja postanowiłem, że jest piękne to wszystko poza tym będzie w tej książce mnóstwo przygód przemocy i seksu różni ludzie różne rzeczy dziś obiecują, więc ja mogę coś obiecać i to wszystko właśnie obiecuje we wstępie do Dziennika Wojciech Bonowicz, a ja jeszcze tylko dodam, że te eseje co autor sam przyznaje zresztą wzięły się trochę z tego co już czasem zostało napisane no i uważni Czytelnicy felietonu Wojciecha Bonowicza tygodniku powszechnym mają szansę odnaleźć fragmenty sobie już znane, bo to są często teksty kompletnie przerobione rozszerzone czasem napisane odnowa trochę fikcji trochę nie fikcji i wszystko składa się na książkę, którą to moim zdaniem czyta się trochę tak jak by się działo się na kawie z dobrym znajomym, który raczy nas historiami, których wcale nie musi zawsze wynikać też konkluzja jakiś morał czy czy też jakaś porada historiami, które po prostu dobrze słuchaj czasem można w nich odnaleźć także swoją własną opowieść historię, jaką opowieść Łukasz Siuty odnalazły mam w prowadzeniu bloga zaś pierwszy mam problem, że mam wrażenie opowiedziała wszystko chciałem powiedzieć w zasadzie pozostaje tylko powiedzieć jest, że bardzo dziękuję bardzo lubiło, a poza tym dobrze przyznam się zupełnie szczerze Wojciech Bonowicz, żeby nie było kumoterstwo jest postacią znaną czasami jest i również twoim gościem wiem, że audycji kultura osobista opowiadał m. in. w Dzienniku końca świata miałam problem taki z tą książką, że będąc docelowym myślę dobrym czytelnikiem jednocześnie nie jestem z 2 powodów po pierwsze, czytałem nie wszystkie, ale część felietonów Wojciecha Bonowicza, więc trochę miałem przyjemność z odnajdywania tych fragmentów felietonów w tej książce, a trochę nie miałem z tego względu, że dziś ten region, bo zawsze dla mnie tę zamkniętą formą i czasami nie wiem tu bowiem krytycznie czy jego rozszerzenie albo plecenie jakąś narrację wyszło mu na dobra to jest pierwsza rzecz druga rzecz jest taka, że no już tu będę nieobiektywny, bo to jest dość trudne ja twórczość szeroko pojętą Wojciecha Bonowicza czasami z przymrużeniem oka np. jeżeli staje się pieśniarzem albo brukarze na niektórych płytach niektórych projektów muzycznych no i mimo wszystko jak to się mówi łyka jak młody Pelikan w związku z tym świat przedstawiony przez Wojciecha Bonowicza niezależnie od tego jak jest to głęboki taki interes pektyny ja po prostu jak już powiedziałem mu tam jak młody Pelikan to jest książka, która na pewno spodoba się tym wszystkim, którzy interesują się literaturą powiedziała o tym, mówiła o tym, że to jest taka jest takie przyglądanie się sobie przyglądanie się światu, ale jest też przyglądanie się i podążanie za innymi tych historii podążanie za innymi jest tutaj sporo, dlatego że Wojciech Bonowicz opisuje tutaj bardzo różne swoje również podróże to jest 1 kolejny moim zdaniem ciekawy moty w to co przydarza mu się na różnych wycieczkach nie tylko krajoznawczych, ale przede wszystkim na takich wycieczkach związanych z jego pracą jako pisarza publicysty prowadzące również spotkania, czyli to co się przydarza w takim życiu jest to spotykanie się różnego rodzaju wyjazdach i festiwalach w kulturalnym bardziej lub mniej światku na różne historie mniej lub śmieszne zabawne wzruszające czasami, które temu towarzyszy takich informacji państwo znajdziecie sporo czasami są to takie informacje nie wiem w stylu by, że podczas chyba 1 z festiwali nadarza się okazja, aby się, by przejść bodajże pomocy i był Bono z Rusią Zajączkowska podąża czy też za nią podąża zachwyca się wiedzą na temat każdego kwiatu roślinki, ale co jest ważne, bo to dlatego użyłem tego przykładu, że Bonowicz ma to coś co lubię to znaczy taki poetycki sposób opisu świata, który nie jest przesadzona jednocześnie jest w mojej opinii oczywiście bardzo ciekawy i też dający nam taką przyjemność z tego, że możemy sobie wiele rzeczy dookreślić tam opowieść Dziennika końca świata jest bardzo powiedzmy szczerze nie linearnej niespójna ona dzieli się oczywiście na rozdziały 1 np. tych rozdziałów jest dedykowany Sławomirowi Brożkowi rzeczywiście taką Roszkowski frazę czy też taką opresyjne świata można w tej opowieści fikcyjnej z elementami pewnie prawdziwymi znaleźć, ale mają dużą przyjemność czytania Bona no po prostu tak mam nic to nie jest w stanie poradzić, więc być może musimy państwo wybaczyć nie jestem najlepszą osobą, która mogłaby sprawiedliwie i zupełnie uczciwie dziennik końca świata ocenić poza tym jak można koniec świata ocenia, a ja myślę że, że to nie jest przypadek, że akurat w tym gronie się dobraliśmy, żeby mówić Wojciech Bonowicz udaje się pod większością tych tych zdań swoich, które padły mogłabym podpisać powiedziałem o tym, poetyckim sposobie opisywania świata przez Wojciecha Bonowicza różnice też się takie ważne wydaje to używanie języka przez niego bo kto czytał wiersze autora Dziennika końca świata wierzy język jego wiersze jest jest bardzo bliski prozie tak naprawdę jest proste oszczędne Bonowicz sam zresztą, mówi że stara się, żeby słaba w jego wierszach tak sobie oddychały czy jak rozumiem daje im przestrzeń tak jak poezja jest bliska prozie tak to proza Bonowicz jest jest właśnie tak jak to jest bardzo bliska poezji ja się przyłapałem na tym że, że zawieszała się najczęściej na takich właśnie fragmentach często były początki akapitów kilka zdań łączących się w całość, które można, by wyjąć z całego kontekstu i włożyć do jakiegoś poetyckiego tomiku dlatego mit po lekturze Dziennika oprócz też kilku anegdot tak śmiałem się to bardzo zostało przede wszystkim, jaki stopień określone wrażenie obcowania z słowem wrażliwością jakoś niespieszno ością też to tutaj wszystko wszystko jest czasami Wojciech Bonowicz pisze rzeczy oczywiste pisze o rzeczach oczywistych tak to jest prawda, że pisze n p . że lepiej się do innych uśmiechać niż nie uśmiechać że, że dobrze jest ludzi pozdrawiać, że trzeba szybko wybacza, że dzieci powinny wychowywać się na wsi, że powinny spać na sianie, że dobrze jest jeśli kogoś lubi to go przytulać, że świat bez głupoty byłby światem nieludzkim i że np. radości z ważnym łącznikiem między ludźmi, ale takim się wydaje, że mimo tego, że to są takie oczywistości to te oczywistości czasem dobrze przeczytać i przy czym taka sytuacja jeszcze raz przeczytać to jest taka sytuacja, w której są rzeczy, których ludzie nie wypada natomiast telewidzowie, dlaczego po raz w CERN całe takie dodatkowe to taki w dodatku te oczywistości one się trochę inaczej czyta, bo nowi cie, bo one się czyta w dobrym towarzystwie towarzystwie nie mówi o samym autorze tylko mówię o o towarzystwie innych rozważań Wojtka Bonowicza o literaturze filozofii w towarzystwie np. jego wspomnień z dzieciństwa, które nie bardzo zawsze ujmują to właśnie Wojciech Bonowicz o dzieciństwie mówi pisze to wszystko łączy się jakąś taką mozaikę dla mnie wartości, które wielu już nie wierzy, w których wielu nie myśli i dobrze, a w obliczu też może końca świata niech sobie przypomnieć ja nazwałabym trochę hitlerowska te rozważania takimi małymi rekolekcjami, których jest dziś jakaś taka autentyczna troska autora oświadcza ludzi o bliźnich, a tego słowa używa często, a świecie, w którym mało, kto kogo się troszczy to naprawdę wydaje się, że Bonowicz wypełnia właśnie taką pewną lukę za to dziennik końca świata też lubię i polecam ja mogę tylko dodać do tego co powiedziała Marta Perchuć-Burzyńska, że to jest taka trochę książka, w której odnajdziecie państwo przyjemność bycia poetą twórcą, bo można obcować ktoś ładnie mówi i kontemplować wspólnie z innymi twórcami, którzy tutaj na kartach tego Dziennika na liczbie wielu się przewijają jest także trochę rozprawa w języku o stwarzaniu tego, że Stwórca i te zwykle bardzo ciekawy wątek o takiej niemożności tworzenia o tym jak sam Bonowicz zmian jest jakby zmaga się z tym co pisze i co powstaje na kartach tego Dziennika jak gdzieś ucieka i zastanowić nad tym co jest ważne tam się pojawiają m. in. ważne słowa myśliwskiego, który wypowiedział je na 1 z festiwali, ale także wiele innych tego typu konotacji jest trochę opowieść ożyciu poety, ale także trochę, bo powiedziała dość tych takich miłych rzeczach takich miłych Radia radach wujka, bo ona dotyczących tego, że pali się przytulać być dla siebie mili serdeczni tak po prostu i bezinteresowni jak dobrze rozumiem, ale myślę też podszyte trochę jego jego inną refleksję, która akurat dla Dziennika końca świata jest dość ważna i które dziś powraca to znaczy to że, że on zresztą dziś no właśnie przy tym też felietonach często w rozmowach dziesiątego to się przewija, że trochę się gdzieś zgubiliśmy i im mam wrażenie że, że z porozumieniem się za bilans ma także, że wojska mianowicie to rozdarcie przy polskim stole, gdzie boli i szuka jakiegoś sposobu na to, żeby przełamać, ale boli go też wewnętrznie, bo to też po prostu dotyka właśnie jego też nie wskazuje palcem winnych to też jest takie typowe dla niego zdarza mi pokazuje w 1 z 1 części to jak bardzo nie stereotypowo można mieć dzielić poglądy polityczne, by propagandy na problemy społeczne głosować jeszcze całkiem na kogoś innego, jakie to jest złożone, jaki jest trudne, a jednocześnie jak bardzo od 70 jechaliśmy przy tym symbolicznym stole i może te małe gesty, które proponuje Bonowicz są taką próbą przekroczenia ponad dyskusję na argumenty nie wiem czy to jest możliwe, ale dziś takie wrażenie cały czas podskórnie miałem czytając dziennik końca świata no bo smutno byłoby ten świat był taki już tam apokalipsy na pewno jest jednak też, że kto zna właśnie jest to powtórzy poezję Wojtka Bonowicza, kto z nas jego felietonów, kto słucha go czasem jako też opowiada o świecie to to to powinien mieć pewność, że ten właśnie spokój to wyważenie ten dowcip, ale też czasem melancholijny ton i oczywiście to wszystkie składniki jej składowe lubi docenia to z pewnością wciąż się Rossmann ku jej to wszystko znajdzie myślę, że będzie podkreślał ołówkiem co trafniejsze pomocy spostrzeżenia i no i co najbardziej czekał na koniec świata może większym spokojem no poza mało takich twórców, którzy proza poezja dziennik felieton mruczenie na pewno wrócę zaś jak nerki nowym projektem nowym człowiek renesansu chciał się wprowadzić trochę ironicznie odpowiedział nie powinienem Wojtek Bonowicz dziennikarz świata Szanowni państwo my z Martą Perchuć Burzyńską mam wrażenie zdecydowanie państwu polecam, bo to również dobra lektura na wakacje oczywiście, że tak dziennik końca świata wydało wydawnictwo znak, a my mówimy państwo do usłyszenia po czytać za tydzień będziemy szukać własnego końca świata w informacji Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: POCZYTALNI

Więcej podcastów tej audycji

POPULARNE

DOSTĘP PREMIUM

40% rabatu w zimowej promocji TOK FM. Nie czekaj - zdobądź swój pakiet "Aplikacja i WWW" z solidną zniżką, aby słuchać wygodniej!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Przedłuż dostęp Premium taniej!