REKLAMA

Cudowne lata Andrzeja Sikorowskiego

Cudowne Lata
Data emisji:
2019-12-08 13:20
Audycja:
Prowadzący:
Czas trwania:
31:44 min.
Udostępnij:

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
cudowne lata w niedzielnym magazynie Radia TOK FM Przemysław Iwańczyk kłaniam się państwu ponownie chciałbym przywitać mojego gość pan Andrzej Sikorowski dzień dobry witam państwa panie Andrzeju trudno było panu przyjechać z Krakowa do Warszawy wejść do naszego studia bez serca, które krwawi nie było trudno ja zresztą znalazłem się tu troszkę przy okazji, ponieważ wczoraj miałem miałem okazję spotykać się z publicznością w Warszawie, więc więc, jakby 2 pieczenie Rozwiń » przy 1 ogniu zostały upieczone ale, ale powiem szczerze, że radio jest takim medium, do którego ja z radością zawsze podążam, bo ono ma taki rodzaj intymności, który mnie zawsze uwodził telewizja kamery to to nie jest mój świat mój żywioł natomiast mikrofon pewnego rodzaju anonimowość cisza studia to wszystko zapewnia człowiekowi pewien pewien taki naturalny luz zresztą tak jak jak pan powiedział na wstępie, żebyśmy to różnie traktowali jak ja tak do tej rozmowy mam zamiar właśnie podchodzić mówiąc o krwawiącym sercu miał namyśli stereotyp, który to jako pan po wielu swoją piosenkę nie przenoście nam stolicy do Krakowa spogląda się właśnie na krakusów jako na tych, którzy żywią pełną niechęć do to policja też z Warszawy, że jest miastem napływowy, więc proszę pan myśl myśl Grzywacz mają łagodzić mam dzwonić antagonizm jest nieco wymyślony troszkę jest troszkę jest jest wyolbrzymiony, bo boja w Warszawie mam mnóstwo dobrych znajomych, żeby nie powiedzieć przyjaciół jestem daleki od tego, żeby powiedzieć, że ja tego miasta nie lubię ja się tu może gorzej czuje, dlatego że ze względu na to, że wyrastały tradycyjnej dość mieszczańskiej rodzinie mam takie konserwatywne przyzwyczajenia do różnych przejawów życia jestem Camera Lis to niewątpliwie i dlatego Warszawa mnie mnie męczy męczy swoją wielkością rozmachem tempem życia, jakie tutaj trzeba prowadzić natomiast daleki jestem od powiedzenia, że że, że ja tego miasta nie lubię to to jest to oczywiście jakaś gruba przesada piosenka nie przenoście stolicy urodziła się pomysł raczej żeby, żeby nie, żeby większą rezerwą odnosić się do do takich powrotów które, które są bardzo popularne to znaczy my lubimy w ogóle zaglądać w przeszłość lubimy się w tej przeszłości często zakochiwali ale, ale ruch lubimy też rozdrapywać rany lubimy świętować przegrane bitwy ja jestem daleki od tak tego rodzaju zachowań dlatego dlatego napisałem piosenkę, w której pomyślę sobie, że jakiś poseł może stać w pewnym momencie powiedzieć Słuchajcie skoro kiedyś była stolica w Warszawie to może byśmy z naciskiem Astor kiedyś stolica była w Krakowie to może byśmy ją z powrotem do tego Krakowa przenieśli zadrżały na myśl o tym, że wszystkie ambasady cały ten cała ta centrala nagle pojawi się w moim kameralnym mieście i to miasto po prostu rozsadzi dlatego napisałem piosenkę ale, ale przecież piosenka to jest tylko pewnego rodzaju licencja poetycka i nie należy brać sobie tak bardzo do serca, ale w pańskim przypadku akurat piosenki myślę, że warto sobie raczej do serca przynajmniej one charakteryzują pana jako człowieka, który daje się tej nostalgii pan pan lubi wracać do tego co było zresztą w wielu wywiadach pan to podkreśla, że jest panu ta Niezgoda na na NATO jak świat się zmienił, w którym kierunku poszedł to co prawda ja w ogóle bardzo często mówiłem, że należy trochę mentalnie do poprzedniej epoki, jakby czyli, czyli mniej zresztą też napisem paru piosenkach mniej kręci mnie samolot, mimo że bardzo ułatwia życie, bo je szybko przenosić miejsca na miejsce dorożka, ale dorożka bardziej zatem za postoje dorożek, który był opodal ulicy, przy której się wychowywał bywałem za tym postojem tęsknie ja nie mówię o ozdobnych jakiś takich powodach, które dzisiaj w rynku krakowskim stoją czekają naturystów ja mówię o zwykłej czarnej wręcz, którą jeździł kiedyś Konstanty Ildefons Gałczyński i której to dorosły poświęcił zresztą spory fragment swojej poezji to prawda tylko jak mówił dla mnie dla mnie historia to to pewien rodzaj tradycji, która przejawia się przejawia się w tym co co nazywamy dobrym wychowaniem co nazywamy kindersztubą co nazywamy pewnego rodzaju moralnością prawdomówność to to co wszystko zostało troszeczkę przez współczesne czasy zamazane czy też takie troszkę, jakby czy czy rozmyte, bo boimy się dzisiaj fascynujemy fascynujemy mediami, które narzucają ogromne tempo życia prawda jak ja jestem wychowany w czasach, w których rozrywką było kopanie piłki na ulicy oglądanie 1 czy 2 może programów telewizyjnych dzisiaj młodzież zupełnie czymś innym zajęta i ja wyrosłem z czasów, kiedy ruch studencki był bardzo silny prawda kulturalny bo, bo klub studencki był instytucją kulturalną wręcz dzisiaj klub studencki zamienił się w miejsce, w którym odbywają się przeglądy karaoke albo gdzie pijesz piwo i ewentualnie tańczy na dyskotece dawniej klub studencki to był wtorek Jamesa szyn jazzowe środa wernisaż fotograficzny czwartek turniej 1 wiersza piątek recital jakiegoś śpiewającego barda itd. itd. i cały akademik z krzesłami chodził do tego klubu studenckiego żeby, żeby w tych wszystkich imprezach brać udział to są czasy bardzo bardzo odległy i wiem, że jak o nich mówię to dla wielu ludzi to jest troszkę opowieść o no opowieść o nocną wzięta dziś wyssana z palca, ale ale, ale ja się w takich czasach wychowywałem i za nimi tęsknię my jesteśmy bardzo zdominowanie rozmowami o polityce np. którą ja się brzydzę i to nie polityką polską ja nie chcę tu się dawać w tej chwili jakiekolwiek rozważania na temat polskich za sprzeciw ugrupowań tak dalej raczej nie podoba się polityka w ogóle jako zjawisko, bo ona polega na Nieustającej grze na nieustającym poszukiwaniu i nie podoba mi się tak samo polityka amerykańskiej francuskiej, jakim Polski po prostu nie lubię tego Towarzystwa nie wiem wychowałem się chyba w takich czasach kiedy, kiedy w miarę czysto się grało wie pan jak w Niechcę powiedzieć, że chowała mnie ulica, bo pochodzę z nie pochodzę z rodziny patologicznej, ale narzuca pewne reguły, ale ona narzucała reguły i myśmy myśmy się obijali, ale myśmy się obijali szlachetnie nie było możliwe, żeby 5 facetów powaliło na ziemię skopał jakiegoś swojego antagonistów prawda to to nie było możliwe, żeby chłopak już sąsiedniej ulicy, za którym nie przebadaliśmy, jakby w towarzystwie dziewczyny to był nietykalny po prostu nigdzie nie zaczepił jest jak, jakimi to się wszystko regułami rządziło ja próbowałem zresztą to to zaznaczyć w książce, którą niedawno wydałem, która zresztą jest oparta o piosenki, bo tak jak pan powiedział na wstępie wciąż pisze o sobie piosenki i książka nazywa się moim znaku uwaga, bo jestem spod znaku wagi, ale w podtytule ma śpiewanie osobie, bo cały czas śpiewa o sobie śpiewam swoim świecie dlatego piosenka z Cracovii, bo tam się urodziłem wychowałem dlatego piosenka o Grecji czy nawet kilka piosenek, bo mam żonę z Grecji z tym krajem wiąże duży sentyment dlatego piosenka córce, bo mam córkę, którą kocham dlatego Kołysanka dla wnuczki, bo mam wnuczkę itd. itd. to jest cały czas próba opowiedzenia swojego świata, że przy okazji świat Andrzeja Sikorowskiego jest światem Statystycznego Polaka żyjącego w tym czasie w po w tej szerokości geograficznej w tej siatce pojęć siatce ulic no to być może wielu ludziom te piosenki są bliskie boja opisuje również ich samych Jan Nowak być może nie umie napisać do wiersza i do tego ułożyć melodii, ale lubi słuchać jak się śpiewa piosenkę o tramwaju o knajpie, bo w tym tramwajem jeździ on w tej knajpie się upija o zdradzie o miłości, bo bierze w tym wszystkim udział, ale pan okazał się wizjonerem też swoich piosenkach, bo w balladzie o ciotce Matyldzie ona tęskniła za tamtym światem, kiedy pan pisał te piosenkę to ile pan wtedy lat no byłem zdaje się już tuż po studiach jest jeszcze będąc młodym człowiekiem, ale wiedząc, gdzie faceta przed halą tak myślę, że kiedy będzie miało kilka dekad więcej będzie pańskim zatem także pan to jest też kwestia Krakowa, bo bo, bo ja się wychowałem czynszowej kamienicy i takich ciotek Matyldy koło mnie było bardzo wiele ja w zasadzie codziennie obserwowałem takie panie starsze panie, które w towarzystwie kota czy psa dożywały swoich dni i wyglądały właśnie przyjścia listonosza, który niósł rentę prawda i i zakręcał Papis loty na głowie i pewnie kłóciły się z panem Bogiem bo, bo nie wszystkie były bogobojny to był świat, za którym za, którym też tęsknię no moja ulica ulica Siemiradzkiego to była ulica, przy której mieszkali mieszkali pewnie złodziejaszków, ale mieszkali też profesorowie uniwersyteccy i jak się tą ulicą maszerowało latem wieczorem, kiedy otwarte były okna na parterze domów to widać było jak piękne obrazy wiszą na na ścianach wielu mieszkań taki sączył się pan taki dyskretny zapach naftaliną który, który jest no symbolem starego świata prawda dzisiaj nikt do szaf nie pakuje naftaliną żeby, żeby mole nie zjadły ubrań też mówił w 1 ze swoimi wiadomo zapachu pasty do podłogi zapadła zostanie złogi prawda no bo pasowało się podłogi przed przed wydarzeniami typu święta prawda i zdobył sobotni rytuał skoro dała mu naturalnie i pamiętam pamiętam takie urządzenie jak u wejścia do mieszkania były szmatki, na których się posuwał systemem narciarskim, żeby nie zdejmować obuwia równocześnie, żeby przy pomocy tego obuwia nie nie tych tych dopasowanych wypolerowany podłóg nie szargać sobie pan to jest w przeciwnym po drugiej stronie podwórza były okna mieszkania redaktora Turowicza, który był wieloletnim naczelnym tygodnika powszechnego i sylwetkę tego Turowicza wynikającą z perspektywy mojej ulicy idącego do pracy to mam w oczach do dzisiaj myślę, że życie, który jest nasiąknięty tego typu doświadczeniami czy tego typu obrazkami to będzie zawsze gdzieś do do nich tęsknił już abstrahując od bardzo prozaicznej tęsknoty za młodością, bo tęsknota za młodością zupełnie czymś rzeczywistym bez względu na to jakich warunkach ta młodość upływała powstańcy warszawscy nie mają powodu, żeby tęsknić za chwilami powstania, bo były to chwile trwa krwawy traumatyczne ginęli ich bliscy na ich oczach odbywały się rzeczy dantejskie, ale oni również wracając do tamtych chwil wracają do chwili, kiedy byli młodzi kiedy, kiedy dziewczyny z karabinami kochali albo mieli ochotę poprowadzić do ołtarza to jest zupełnie naturalny ludzki odruch one kiedyś rozmawiałem z moją mamą powiedziałem, że ma taki wyrzut sumienia, ponieważ wychowywała się w spędzała okupacji w Krakowie i mówi że nie zdawała sprawę z tego, że wtedy, kiedy odbywała się hekatombę powstania Warszawskiego ona na prywatkach ze swoimi bliski bliźni bliskimi z chłopakami z dziewczynami tańczyła przytulała się, bo była młoda to jest 300km dalej działy się rzeczy straszne, a w Krakowie była wprawdzie okupacja niemiecka, ale ludzie normalnie starali się prowadzić normalne życie i i spotykali się na potańcówkach i mama dzisiaj będąc osobą już bardzo sędziwą ma pewnego rodzaju jak wyrzut sumienia rzec, że tak, ale ją mamy mama miała wtedy 181920 lat zupełnie oczywiste tak ludzie się zachowują się przyznać, że pan 1 z niewielu gości, którego nie musi zachęcać do tego, by opowiada o swoich cudownych latach to rozmowa sama się tak potoczyła może, dlatego że jestem gadułą, chociaż chociaż, chociaż w domu uważają, że jestem raczej skrytym mrukiem, bo najbardziej lubię siedzieć przed telewizorem i oglądać programy sportowy co jest utrapieniem mojej małżonki w zasadzie już nie, bo mamy 2 telewizory w związku z tym ona zawsze może oglądać to co ją interesuje, ale dla niej zupełnie niezrozumiały jest, że dorosły mężczyzna może oglądać np. godzinami snooker albo Carling, a ja potrafię tak opisał to też świadczy o Pańskiej cierpliwości za kilka wracamy do naszej rozmowy są cudowne lata w niedzielnym magazynie Radia TOK FM Andrzej Sikorowski z moim państwa dość informacji za chwilę jesteśmy niedzielny magazyn Radia TOK FM cudowne lata kłaniam się państwo ponownie Przemysław Iwańczyk w towarzystwie Andrzeja Sikorowskiego dzień dobry jeszcze raz witam dzień dobrze właściwie są artyści, których nazwisko niewiele mówi odbiorcom jeśli nie będziemy posługiwać się nazwą grupy, a w pańskim przypadku, bo właściwie można stawiać znak równości powieść pod Budą czy powieść Andrzej Sikorowski wszyscy wiedzą o kogo chodzi być może tak jest, chociaż powiem szczerze, że bardzo długo kryły się za szyldem pod Budą i i kiedy zapowiadano nas Andrzej Sikorowski grupa pod Budą to byłem skłonny nawet do mikrofonu prostować taką zapowiedź, mówiąc że że jestem może frontmanem tego zespołu ale jakby estradową nie mniejszy wkład w to całą historię ma śpiewająca zemną dziewczyna grająca na klawisze np. ja może jakimś sensie wyż wyszedłem o krok do do przodu ze względu na na torze jestem autorem większości repertuaru tego zespołu, więc tutaj można powiedzieć że, że byłem takim takim liderem nie tylko ze względu na to, że tam śpiewałem i grałem na gitarze, ale przede wszystkim na to, że dostarczają piosenek coś coś w tym jest co pan powiedział ten znak równości on on jest zabawny chwilami, bo przed utożsamia się mnie pod Budą bardzo często słusznie zresztą, mimo że tym zespołem niewiele już mnie łączy bo, bo więcej częściej pojawiam się na estradzie ze swoją córką i innymi muzykami niż pod Budą, ale utożsamia się mnie również z Krakowem co co jest zabawne, bo wie pan jak w czasie składanki konferansjer mnie zapowiada to zazwyczaj powiezie, a teraz wystąpi Andrzej Sikorowski z Krakowa jak ja faceta pytam za kulisami czemu pan, mówi że teraz wystąpi np. pani Kowalska z Radomia to on się chwilę zastanawiał potem mówi nie wiem ja też nie pan wpadł w samą pułapkę, ponieważ naszą rozmowę rozpocząłem od o od piosenki, które o Krakowie Warszawie, ale traktuje pan wpisał się w ten prawdę zaś krakowską prawda jeszcze wpisem jakoś tak jest postrzegany i może to, że przez tyle lat manifestowały takie przywiązanie do tej tradycji krakowskiej to trochę mnie tak właśnie określa i ale pamiętam, że we wczesnych latach działalności pod Budą jak dziś przyjeżdżaliśmy do jakiejś telewizji to mogłem się założyć, że scenografia programu, w którym weźmie udział będą jakieś jakiś antykwariat będzie będą jakieś klamoty jakiś Patty von stary jakiś śmieć jak zażalenie, które pan przecież pan lubi lubię, ale ale, że to, że to się tak silnie, że tak powiem narzuca, jakby ludziom którzy, którzy z nami obcują, bo przecież nie wszystkie piosenki opowiadają Starym świecie niektóre są bardzo współczesne, a mimo wszystko dziś cały czas próbują nas trochę, jakby jakąś pajęczyną i jakimś kurzem przykryć, żeby tak że, że to są tacy ludzie tacy trochę, jakby innej z innej epoki kina tymczasem przecież jesteśmy oczywiście współcześni, mimo że że, że czasami mam z tym z tym z tym pewien problem zdaje się, że śpiewanie do Rzymu i do sensu zaczyna być anachroniczne i to jest to tomie trochę boli, bo dawniej jakże bardzo unikam terminu np. kraina łagodności, którzy ktoś dziś wymyślił jakiś dziennikarz, bo wcale nie jestem łagodnym ani też nie unikam terminów piosenka poetycka, bo jak pisze teksty piosenek to, że one są rymowane to nie znaczy, że też sprawca się nie uważam za poetę ja uważam za tekściarza, jeżeli już próbował się jakoś klasyfikować możemy powiedział, że uprawiamy piosenkę literacką czy też piosenkę z tekstem no po prostu piosenkę, w której coś chodzi, która ma opowiedzieć jakąś historię zmierzać do jakieś płyty dlatego współczesne czasy bardzo bardzo powiedzie bowiem arogancki taki i impertynencji dla tej piosenki z płytą, ponieważ bardzo często te błędy ucina zwyczajnie, bo na antenie brakuje czasu, bo trzeba już zejść, bo jest reklama one kamienie milowe polskiej piosenki korowód Marka Grechuty, który trwał 11 minut dzisiaj go żadna stacja nie zagrała, a to po prostu ogromny przebój, który wybrzmiewa od pierwszej do ostatniej nuty trwały i trwały tam w środku solówka fletu prawda, która która, na której to grał Jacek Ostaszewski trwała i wszystkim się podobało dziś to jest zupełnie inny czas Panek moja córka śpiewa piosenkę koledzy mojego taty i w ostatnim refren nie śpiewają ten refren Zbyszek Wodecki nieżyjący niestety grzeszą Markowskiej Perfectu ich, że Grzegorz Turnau ja mam znajomego, który ze względu na stan zdrowia aż słucha Radia bardzo często i on kiedyś zapytał, o co chodzi w tej piosence koledzy taty, bo ja mówię no bo tam na końcu śpiewają koledzy mówi, a on tego końca nigdy nie usłyszał, bo ta piosenka nigdy do końca tam w jakiej stacji strony zostało tworzonej to jest myślę na miły Bóg to tak jakby zrzucili się na układanie dowcipów, ale po co skoro płyta tego dowcipu zostaje za każdym razem ucięta prawda no ale nie skarży się, bo taka współczesności ja się z nią w jakimś sensie oswoiłem może się nie godzę, ale się swoją nie sądzi pan, że to jest też znak naszych czasów, że to co w tej chwili jest pozostawanie w awangardzie było kiedyś tylko zupełnie innych realiach pan też, gdyby zechciał albo inaczej, gdyby nie zechciał pan wyjść do szerokiej publiczności ze swoim utworem znanym pod 2 tytułami Kapka tak tak tak Noto to być może pod Budą nie było w takim wymiarze bardzo możliwe bardzo możliwe zdaje sprawę również, że pan Kapka to jest to jest pewnego rodzaju piętno Boya tę piosenkę napisałem będąc na wakacjach w Grecji i przy pomocy piosenki Hapka płyną z chciałem obśmiać piosenki o niczym myślę, że napisze tak zrobił taki pastisz także śpiewania dotyka właśnie takim taki, jaki zabili tam ptaszki coś fontanna itd. i ten mój pastisz o zgrozo został zaliczony w poczet następnych piosenek o nic ale gdyby tak się nie stało, gdyby tak się nie stało ja zdaję sprawę, bo na dobrą sprawę myśmy się z tym pojawili na festiwalu w Opolu to publiczność wręcz wykaz skała nam wyróżnienie po prostu reakcja widowni była taka że, że żyli prawdopodobnie nie miał innego wyjścia tylko jakoś nam tam na osłodę jakąś nagrodę przyznać, ale powiem panu również, że myśmy z naszym środowiskiem studenckim mieli przez pewien okres kłopot, ponieważ nasi rówieśnicy, którzy jechali na tym wozie ambitnych dokonań artystycznych estradowych uważali, że myśmy się po prostu sprzedali, żebyśmy poszli jakąś Commercial, żebyśmy się z zapisali do innej drużyny prawda myśmy byli z kabaretowych piwnicy niepokorni zawsze w dżinsach w podkoszulkach nie, ubierając się na estradę nie nie posypując fryzur cekinami czy trzeba kont czy ono prawda myśmy byli tak dalecy od od tego blichtru takiego estradowego festiwalowego że, że wręcz patrzono na nas w tym w tym środowisku profesjonalnym na trochę jak na takich ono notacji jacyś studenci prawda, więc to nasze środowisko trochę trochę nam miało za złe, że myśmy się tak zachowali na potem próbowaliśmy udowodnić że, że nie tylko Kapka płyną łzy była jeszcze w trakcie najlepszych lat najlepszy myślę wtedy, kiedy muzyka nie była gatunkiem, do którego może zaprzecza absolutnie każdy taka pokusa, by skomponować, by zaśpiewać coś co stanie się hitem krótko mówiąc nie zamawiano pan u pana hitu nie nie, bo ja byłem tak skoncentrowany na pisaniu repertuaru dla pod Budą przede wszystkim, jakby uważałem, że to jest, że ten zespół ma wyłączność jest takim taką moją działką do do uprawiania, więc ja ja nie byłem bardzo długo zresztą nie godziłem się na pisanie piosenek innym wykonawcom to nastąpiło wiele lat po wspomnianym Opolu, kiedy zdecydowałem się napisać jakieś piosenki dla Maryli Rodowicz potem tych piosenek trochę trochę rzeczywiście powstało do tego momentu pisałem była wyłącznie dla pod Budą i i wydaje mi się, że rzesze w ten sposób jakoś jakoś realizowały poza tym nie ma jeszcze to jest kwestia pewnej technologii pisania, ponieważ ja niechętnie pisze do melodii przede wszystkim, bo ona narzuca pewnego rodzaju dyscypliny prawda pisanie do melodii też trochę rozwiązywanie krzyżówki prawda czy ileś sylab wpisać tam jakąś frazę itd. też od razu narzuca atmosferę narzuca też oczywiście od atmosfery, jeżeli jest jest jest to melodia nośna fajna tak jak ja jest ja raczej ja myślę tekstem pisze zawsze tekst jest w nie jest tak jakby pierwszy bardzo często sobie jakoś melodykę nocy, pisząc ten tekst ale, ale taka jest właśnie właśnie jest kolejność no i wie pan do, jeżeli nawet zgłaszali do mnie to przede wszystkim ja zawsze ja zawsze miałem na to 1 odpowiedź człowiek, który tworzy piosenki nigdy niema gwarancji, że siadając kartką papieru urodzi hit na to nie ma recepty, jakby była taka recepta to po prostu wpisałby się same hity to jak piosenkę odbierana bardzo w dużej mierze zależy przede wszystkim od publiczności i powiem panu, że jest kilka piosenek w moim repertuarze, które bardzo wysoko cenie, a które przebojami nie zostały, a zostały te ewentualnie czy też chętnie były śpiewane te, do których nie miałem może jakiś taki takiego czoło bitnego stosunku, więc to jest to jest bardzo trudne do zdiagnozowania co się ludziom spodoba i i co zostanie zostanie hitem myślę, że twórcy światowych przebojów też bardzo często nie wiedzieli, że zrobią coś co potem cały świat będzie nucił może tak została napisana właśnie pańska kariera, bo pan człowiek, który lubi przed nim poruszać w tym co w tym schemacie rytuału, którym pan powiedział, gdyby był gwiazdą światowego formatu w sensie niszczących nastolatek nastolatków to to być może nie mógłby pan przechadzać po krakowskim rynku spokojnie być może nie ma pan wypić tej tej kawy być może trzeba byłoby się wynieść do Warszawy właśnie albo jeszcze dalej wie pan myślę że, że z celebryty zmian tzw. oto chciałem powiedzieć, ale nie, używając tego celebryty zmian czasu umieć radzić to znaczy ja myślę, że ci ludzie, którzy celebrytami chcą być, a równocześnie kokieteryjnie narzekają że, że to, że tacy, że ta celebra i to życie ich męczy grają taką trochę podwójną grę, ponieważ na mnie nikt nie zrywa ubrania na ulicy nikt parafii za mną nie biegają ja nie mieszkam w willi otoczonej 7 metrowym murem prawda nie nie porusza się w towarzystwie body gadów objawy ewentualnych sympatii polegają na tym, że ktoś do mnie uśmiechnie albo poprosi o to, żeby pstryknąć fotkę albo, żeby mu podpisać autograf, ale to nie są rzeczy, które męczą wręcz przeciwnie bardzo bardzo lubię takie objawy takiej sympatii, więc jeżeli ktoś narzeka, że na NATO, że sława mu opiekę to to jest trochę, jakby autorem tego też tak źle rozumianej sławy prawda i trochę w tego rodzaju popularność może nie, że nie wierzy, ale ja ja w ogóle za nią nie przepada nigdy bym nie chciał jej doświadczać może w ten sposób i uważam, że jeżeli tym rozsądniej kierujemy jeżeli, jeżeli ludzie widzą, że jesteśmy po prostu normalni to nie mają potrzeby, żeby nas dotykać bo, bo z tego powodu Niewiem staną się lepsi albo albo np. zniknie opryszczka tak nie jest nie mamy żadnej mocy leczenia robienia cudów itd. jesteśmy najzwyklejszy mi ludźmi na świecie tyle tylko że, że jak kiedyś powiedział mi zawiany facet wie pan co ja to tak samo myślę jak pan tylko dlatego nie umiem napisać ja po prostu się tylko tym różnie od od właśnie tego tego faceta, który mija na ulicy żyje może po prostu umiem napisać tyle ostatnie pytanie myślę, że nie będzie ono nietaktowne bo, bo każdy chyba się z tym mierzy doskwiera panu Pański jubileusz nie, bo przede wszystkim zacząłem jeździć środkami komunikacji miejskiej za darmo co jest pewnego rodzaju dla Krakusa to wie pan to jest kilku centów, a częścią świata dla Krakusa centrum Szafarz myślę, że Niejestem centrum, ale jest jest to spora wygoda nie myślę, że upływ czasu oczywiście to jest to jest przede wszystkim rzecz, z którą się trzeba umieć pogodzić i staram się z tym godzić zdaje sobie sprawę że, że ja w zasadzie bliżej mam do końca niż początku w ten sam sposób myślę o karierze, ale równocześnie pan siedemdziesięcioletni facet, który na estradzie w zasadzie, gdzie zrobił wszystko, bo to co mogę zrobić więcej nagrałem ileż płyt są jedne platynowe drugie złote wylansowała wiele przebojów zagrają ileż koncertów objechałem z nimi cały kraj byłem za granicą środowiskach polonijnych tak dalej no trudno myśleć, że Andrzej Sikorowski 70 latek będzie próbował zaatakować rynki anglosaskie prawda, bo to, bo to mrzonka choćby ze względu na to, że jednak mój przekaz opiera się język jest, więc tutaj już, jakby nie ma nie ma, więc jeżeli wszystko się w zasadzie ma za sobą wszystko się zrobiło to ma się ten cudowny komfort, że się niczego nie musi udowodnić ja nie muszę się z nikim ścigać nie musi myśleć o tym, żeby kolejną płytę koniecznie sprzedać albo jakąś piosenkę wpakować do Radia, żeby ją grali, bo na spotkania ze mną i tak ludzie przychodzą one są dla mnie solą tej działalności estradowej i czymś co najbardziej lubię nie znoszą nagrywać płyt nie lubię trenować nie lubię przysłuchiwać nagranych wersji tak dalej te okropne zajęcie ja lubię wychodzić z gitarą do ludzi i widzieć i proszę zawsze, żeby przynajmniej 2 rzędy były oświetlone, żeby widział tych ludzi widział ich reakcje na to co ja śpiewam robię to już prawdziwa frajda, jeżeli komuś jestem w stanie wycisnąć łzę to jest satysfakcja, a cała reszta jest mniej istotne dziękuję panu bardzo za rozmowę bardzo prosty Andrzej Sikorowski moi państwo gościa dziękują w tych latach w niedzielnym magazynie Radia TOK FM zapraszam państwa oraz na informacj Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: CUDOWNE LATA

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Z Dostępem Premium TOK FM odsłuchasz każdy podcast! Nie czekaj, zacznij słuchać wygodniej z pakietem "Aplikacja i WWW".

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA