REKLAMA

W sprawie tygrysów zawiodła Polska

Gościnnie w TOK FM: Wyborcza, 8:10
Data emisji:
2019-12-17 08:00
Prowadzący:
Czas trwania:
28:01 min.
Udostępnij:

Sprawa poznańskich tygrysów to historia nie tylko dzikich zwierząt, które w straszliwych warunkach transportowano do zoo w dalekim Dagestanie. To też historia Ewy Zgrabczyńskiej, dyrektorki poznańskiego zoo, która wbrew wszystkim i wszystkiemu stanęła po stronie zwierząt i na własne barki wzięła ciężar, który powinno przyjąć polskie państwo. Z Piotrem Żytnickim, dziennikarzem poznańskiego oddziału "Gazety Wyborczej", który jako pierwszy opisał tę historię, rozmawia Jarek Kopeć. Więcej odcinków na https://wyborcza.pl/podcast

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
to jest ósma 10 podcast gazety wyborczej kilka ostatnich miesięcy śledziliśmy historię tygrysów przechwyconych polsko-białoruskiej granicy uratowanych przez dyrektorkę poznańskiego zoo Ewa z Grabiszyńską teraz możemy zobaczyć jak ta historia w pigułce pokazuje jak dziury w działaniu polskiego państwa wypełniają pojedyncze osoby, którym nie jest wszystko jedno był jedyny trans kilka transportów w tym samym czasie przyszło poza wschodnią granicę i ile ich jest jeszcze ile Rozwiń » jest farma tygrysie tygrysów, które są mordowane na części i ile tygrysów kończy w cyrkach ile zwierząt jest rozbudzonych jako maskotki dla bogaczy, które trafiają również do kraju chociażby arabskich nie wiemy tego ile zwierząt ekstra chowanych naturalnie wolno żyjących populacji trafia przez Armenię do wszystkich dodatkowych źródeł, jeżeli na południu Polski odnieśli już 3 lata temu, o czym mówiła z fakturą VAT kupi sobie szympansa żyrafę mogliśmy kupić duże kwoty, jeżeli mieliśmy w partii tak i mieszkaniu, w którym były 3 krokodyle oraz trzyletnie dziecko nikogo to wtedy nie dziwiło, jeżeli mogło zdarzyć się 1000, który w 2000 czternastym roku wiedziało Ministerstwo Środowiska i rada ochrony przyrody mówiono o nielegalnym posiadaniu lampartów, a Inspekcja weterynaryjna kontrolowała to przez 3 kolejne lata nie mają jakichkolwiek wątpliwości co do dobrostanu i pochodzenie zwierząt, które były jak się okazało na sfałszowanych dokumentach to, czego możemy oczekiwać w tej chwili, jakiego stanu rzeczy, jeżeli na białoruskiej granicy stoi nam najpierw 10 później 9 tygrysów, z którymi nikt nic nie chce pociąć tylko najlepiej przesłać dalej, żeby tego kłopotu nie było ósma 10 podcast gazety wyborczej dzień dobry nazywam się Jarosław Kopeć, a w studiu ze mną jest Piotr Żytnicki dziennikarz poznańskiej redakcji gazety wyborczej, który jako pierwszy opisał historię tygrysów, które utknęły na granicy polsko-białoruskiej, a potem dzięki pomocy przede wszystkim pracowników poznańskiego zoo trafiły do bezpiecznego schronienia i 5 z nich szczęśliwie trafiło już do azylu dla dzikich zwierząt w Hiszpanii czy Piotrze to jest dobre pierwsze z historią żyła cała Polska powiedzmy jak to się właściwie tylko zaczęło zdąży to także pod koniec października w poniedziałek po południu zadzwoniła do mnie dyrektor Ewa Krawczyńska to jest dyrektorka poznańskiego ogrodu zoologicznego z informacją, że właśnie skontaktowali się z nią przedstawiciele Inspekcji weterynaryjnej Warszawy mówiąc z wielkim sekrecie, że na granicy utknął transport z 10 tygrysami, które jechały zwłok do prywatnego w Dagestanie w Rosji 1 z tych okresów spadł stan został zbiorą się pogarsza włoscy kierowcy nie zamierzają wracać do Włoch do miejsca, skąd przyjechali no i nie mają w zasadzie pomysłu co dalej robić z tymi zwierzętami, ponieważ na Białorusi zostali wpuszczeni, gdyż białoruscy celnicy uznali, że zwierzęta nie mają wszystkich wymaganych dokumentów i nagle zaczęły się poszukiwanie ratunku dla tych zwierząt graniczny lekarz weterynarii i jego pracownicy mieli oberwania różne ogrody zoologiczne w całej Polsce, które to ogrody odmawiały pomocy jedynym ogrodem, który zdecydował pomóc było poznańskie zoo szybko zorganizowano akcję ratunkową przewieziono 9 tygrysów do Poznania następnie 2, który był najlepszym stanie pojechały do ZOZ u Howie, a 7 zwierząt zostało w Poznaniu, ale jak to się stało, że tygrysy utknęły na tej granicy to znaczy polscy celnicy przepuścili transportuje zatrzymali do Białorusini i co IT ta ciężarówka z tygrysami stała po prostu na przejściu granicznym najpierw okazało, że kierowcy z Włoch nie mają białoruskich wiz, więc to był powód pierwszego zawrócenia tego transportu, czyli nie dopełnienie formalności ze strony kierowców, kiedy okazało się, że te wizy udało się zorganizować podjęto kolejną próbę przekroczenia granicy na środę białoruscy celnicy stwierdzili, że dokumenty weterynaryjne dokumenty tych tygrysów no nie nie są przekonujące nie spełniają wszystkich wymogów i należy je uzupełnić na włoscy kierowcy wraz z nimi był oczywiście pracownik Rosjanin pracownik tego zoo w Dagestanie nie mieli pomysłu co dalej zrobić dlatego tygrysy stały de facto na na parkingu na przejściu granicznym roszczenia zamknięte w ciężarówce, która zobaczy przystosowano do przewozu koni nianie do przewozu tygrysów w ciasnych klatkach część także wczesnych skrzyniach poupychane jedno w drugiej także nie było do nich nawet dostępu i lekarz weterynarii poznańskiego Jarosław Przybylski, który tam pojechał opowiadał mi potem może część zwierząt nie mogą być nawet karmiona, ponieważ nie było dostępu do tych klatek natomiast wodę podawano, iż taki sposób, że opiekunowie Stali na tych klatkach i przez kratę składali wąż, w którym wlewali wodę no oczywiście efekt był taki, że ta woda mieszała się z fekaliami tygrysów no i te zwierzęta w tym, jakby leżały koczowały także sytuacja była rzeczywiście dramatyczna no były zwierzęta karmione również kurczakami, które Włosi kupowali w sklepie przy czym oglądaliśmy kraty niektóre z nich były tak małe, że tak jak określił to lek. Przybylski w zasadzie udko kurczaka nie weszły mogłoby jedynie skrzydełko wejść przez kratę jak to się stało, że akurat dyrektorka poznańskiego postanowiła się tym zająć podczas gdy wszyscy inni odmawiali no to jest rzeczywiście długa historia była Ewa Grabińska jest dyrektorką pozycje do od 4 lat i od początku swego dyrektorowania zajmuje się oprócz tego, że zarządza ogrodem zoologicznym zajmuje się zwierzętami, które już były w zasobie posiadania ogrodu zoologicznego postawiła również na ratowanie zwierząt przede wszystkim dzikich takich zwierząt właśnie z konfiskat, ale nie tylko, bo np. poznańskiego przygarnęło listy, które były odbierane przez organizacje prozwierzęce z ferm futrzarskich i kilka takich listów można oglądać w Poznaniu miało być z nich futra, a tymczasem są atrakcją mi bardzo sobie zwiedzający te zwierzęta cenią taką historią bardzo głośną była sprawa nielegalnej hodowli dzikich zwierząt w Wielkopolsce tysiące pod Śremem, gdzie pewien pan biznesmen no stworzył znakomity biznes pod przykrywką cyrku oficjalnie był to cel tak naprawdę była to hodowla nielegalnych zwierząt łącznie z tymi najbardziej niebezpiecznymi jak tygrysy lamparty Pumy oni po prostu handlował na tym bardzo dobrze zarabiał no i kiedy policja się tym tematem zajęła zamknęła tę hodowlę no to znów się pojawił problem co robić z tymi zwierzętami rozważano wtedy po różnych ogrodach zoologicznych przy czym te ogrody zoologiczne inne nie chciały brać tych zwierząt, które wymagają najwięcej opieki są najbardziej kosztowały one, czyli dużych drapieżników natomiast nie przedawniały np. taki no w efekcie 2 tygrysów, które były na terenie hodowli zabezpieczone zam. w poznańskim zoo także można powiedzieć, że Ewa Grupińska zamieniła trochę poznański ogród zoologiczny przytulisko zresztą to właśnie takiego określenia używali miejscowi poznańscy radni, żeby krytycznie wypowiadać o tej polityce, którą naprowadzi, bo nie da się ukryć, że nie przynosi jej to szacunku wśród innych dyrektorów ogrodów zoologicznych tutaj użył takiego chyba dużego optymizmu mówiąc wprost pani dyrektor jest niezbyt lubiana albo ręcznie lubiana jest przez dyrektorów innych ogrodów właśnie, dlatego że zupełnie inaczej pojmuje dzisiaj misji ogrodu zoologicznego niż oni no bo właśnie jej zdaniem czym dzisiaj w 2001. wieku w Polsce powinien być ogród zoologiczny moje zdanie przede wszystkim ogród oczywiście powinien spełniać te role, które już do tej pory spełnią, czyli np. służyć reintrodukcji gatunku, czyli są takie zwierzęta, które można przywracać naturze można rozmnażać w zamknięciu następnie wypuszczać na wolność chociażby popielice mi się poznańskie zoo zajmowało oczywiście musi utrzymywać ten zasób zwierząt, które już na no bo to są zwierzęta często urodzony wychowany w niewoli, więc ich po prostu przywrócić naturze Sienie da on sobie tam nie poradziły jest to pewna spuścizna, która pozostała po tych latach, kiedy ogrody zoologiczne powstawały to jest przede wszystkim 19 wiek no i wtedy można zrozumieć oczywiście już wtedy to była pewnego rodzaju rozrywka jak mówi pani dyrektor rozrywka dla gawiedzi, ale rzeczywiście wtedy w czasach przed internetowych w ogóle przed przed rozwojem mediów wieku dziewiętnastym czy nawet w pierwszej połowie dwudziestego wieku dla wielu osób możliwość kontaktu z naturą dzikimi zwierzętami była właśnie w ogrodzie zoologicznym dzisiaj, kiedy mamy internet mamy kanały przyrodnicze w telewizji mamy filmy przyrodnicze no nikt nie czerpie wiedzę o tym jak żyją drapieżniki z Afryki Azji ogrodów zoologicznych to zostałaby taka spuścizna nie da się tych ogrodów oczywiście zamknąć natomiast one mogą spełniać inną rolę pani dyrektor właśnie uważa, że powinny być schronieniem dla tych zwierząt, które wymagają pomocy, które wymagają opieki, które są np. konfiskowane no i pani dyrektor przygarnia te zwierzęta do poznańskiego zoo, bo oprócz wspomnianych 2 tygrysów z nielegalnej hodowli mamy chociażby lwice, która została odebrana z 1 z mieszkań na Śląsku mamy również hybrydę lwa tygrysa również odebranego z mieszkania to jest historia sprzed kilku lat, kiedy po prostu 2 panie miały taki kaprys dostały swego przyjaciela tego samego mężczyzny w prezencie mały właśnie zwierzątka kilkumiesięcznego kilkumiesięczną hybrydę lwa tygrysa oraz małą lwica zwierzęta były trzymane normalnie w domu leżały sobie w ogrodzie zimowym na podgrzewanej podłodze, a wręcz 1 z tych drapieżników małych drapieżników mieszka w pokoju małym dzieckiem jednocześnie ta historia piszącej pod Śremem, przy której już spotkały się z obecną dyrektor zoo w Poznaniu wtedy ten przedsiębiorca, który prowadził nielegalną hodowlę formalnie prowadził cyrk to jest bardziej rozpowszechnione sytuację no tak to jest najbardziej popularna metoda obejścia prawa, ponieważ przede wszystkim powinniśmy powiedzieć o tym, że jeśli chodzi o status dzikich zwierząt w Polsce to jest to rozrzucone w kompetencjach nadzór nad tym jest rozrzucony w kompetencjach różnych instytucji podlega różnym ustawą rozporządzeniu różnych ministrów z 1 strony ministra środowiska z drugiej strony ministra rolnictwa także te instytucje często się nie wymieniają informacjami albo po prostu nie działa tak państwo działa w tym zakresie i jest przepis, który zabrania trzymania zwierząt niebezpiecznych pierwszej kategorii, czyli właśnie takich jak tygrysy Lwy lamparty Pumy przez osoby prywatne mogą takie zwierzęta posiadacz placówki naukowo-badawcze ogrody zoologiczne oraz właśnie cyrki, ponieważ w Polsce jak pokazy cyrkowe z udziałem zwierząt nie są zabronione, mimo że jest taki trend Europejski w kolejnych państwach są wykazywane założyć ogród zoologiczny dosyć trudno, ponieważ musi wydać na to zgodę pozytywną opinię generalna rada ochrony przyrody, ale wprost o wiele prościej jest rodzaju zarejestrować cyrk, ponieważ wystarczy założyć taką działalność gospodarczą urzędzie gminy, a następnie zgłosić do miejscowego powiatowego lekarza weterynarii i uzyskać tzw. zatwierdzenia, gdy cyrk staje się wąską zatwierdzono może już posiadać legalnie te zwierzęta oczywiście powiatowy lekarz weterynarii powinien kontrolować te serki, ale na przykładzie tyczącej widzimy właśnie doskonale, że miejscowy powiatowy lekarz weterynarii ze Śremu przeprowadzał kontrolę bywał w tej hodowli nie zwróciło jego uwagę, że to jest tylko na papierze nie mam żadnych namiotów cyrkowych żadne pokazy się odbywają zwierzęta po prostu są w klatkach co więcej raz jedne zwierzęta pojawiają potem znikają w zasadzie nie wiadomo co się z nimi stało później biegły, gdy było prowadzone śledztwo próbował odtworzyć los tych zwierząt to się nie do końca udało były np. dokumenty potwierdzające, że pan przedsiębiorca pewne zwierzęta nabył też otrzymał w formie darowizny mamy potem nie było wiadomo co się z nimi stało albo były przy takiej umowy kupna, gdzie było zapisane, że kupujący zapłacił ustaloną wcześniej kwotę nigdzie ta kwota nie padała policja zabezpieczyła laptop tego przedsiębiorcy m.in. tam znalazł takie zdjęcie, które teraz w aktach sądowych pliku banknotów na fotelu samochodowym także to taki dowód też jak to jest intratny biznes polegający na tym też, że pieniądze przekazuje ręki do ręki i rzeczywiście może na tym bardzo dobrze zarobić jak wyglądała ta hodowla była tam mówi, że kiedy przychodzili tam inspektorzy spojrzeć jak to właściwie wygląda to nie wzbudzało w nich podejrzeń jak to wyglądało, kiedy tam przyjechałem 2 lata temu podszedłem ja przyjechałem jak już hodowla była zamknięta przez policję na miejscu trwały różne czynności wtedy weszli tam na ten teren pracownicy zoo również działały działacze fundacji Viva no udał się również wejść no no widok był okropny tak po prostu klatki bardzo małe tak tygrysy rodzące w kałużach nie była w zasadzie woda tylko woda wymieszana z fekaliami niektóre ogrodzenia były uszkodzone np. antylop także niewiele brakowało, żeby takie zwierzę się w ogóle wydostało zresztą mieszkańcy tej wsi opowiadali, że zdarzały się czasem ucieczki zwierząt jakiś Pawia albo Mago od biegał po prostu był później goniący przez właściciela hodowli albo przez jego pracowników co zresztą takie istotne na kilkaset zwierząt było tylko 2 pracowników zatrudnionych na czarno, którzy mieli mieli opiekować tymi zwierzętami czy była jakaś opieka weterynaryjna no to generalnie właściciel wśród szeregu zarzutów, które postawiła mu prokuratura ma również zarzut narażenia tych zwierząt na, jakby leczy znęcania się nad zwierzętami miało polegać m.in. na tym, że nie zapewnią im odpowiedniej opieki odpowiednich warunków bytowych lub klatki były małe od równo po prostu nie do opisania zresztą przechodziliśmy po terenie tej hodowli było takie miejsce grzebowisko można powiedzieć, z którego wystawały kości czy też w ogóle stwarzało zagrożenie jakiś Sanitarno epidemiologiczne, bo część tych zwierząt, które po śmierci zwierzę powinno być utylizowane przez profesjonalną firmę okazuje się, że po prostu były zakopywane na terenie tej hodowli historia jest naprawdę dramatyczne wróćmy na chwilę do dyrektor poznańskiego zoo teraz ona dąży jeśli dobrze rozumiem do tego, żeby powołać w Polsce pierwszy azyl dla dzikich zwierząt, który będzie pełnił głównie te funkcje, które ona chciałaby, żeby pełniło dzisiaj zoo, ale pomimo konfliktu ze środowiskiem dyrektorów ona jakoś to dyrektorką została możesz powiedzieć o tym, jakiej atmosferze ona objęła ten urząd i co właściwie działo się w poznańskim wcześniej w znacznie wcześniej nie działo się dobrze to znaczy ja rzeczywiście pierwszy raz nazwisko pani dyrektor usłyszałem, kiedy jeszcze dyrektorem poznańskiego zoo był pan Aleksander Niweliński była taka głośna sprawa opisywana przez nas uśmiercenia ponad 30 żółwie czerwono lice to jest gatunek inwazyjny, który jest zagrożeniem dla polskiego żółwia błotnego dlatego ogrody zoologiczne mają takie odgórne zalecenie, że jeżeli ktoś, kto posiadał w domu takiego żółwia chcecie go pozbyć to ogród zoologiczny nie może odmówić jego przyjęcia musi go przyjąć właśnie po to, by uderzenie trafiło do natury poznaniacy podrzucali te żółwie ich liczba w ogrodzie rosła no i kiedy te żółwie Berno wały zapadały w taki sen zimowy pan dyrektor podjął decyzję na podstawie rzekomo konsultacji z weterynarzem czy też ten dokument, który powstał z tego był bardzo lakoniczne i budził poważne moje wątpliwości podjął decyzję, żeby te żółwie uśmiercić rzekomo ze względu na to, że są złym stanie zdrowia oczywiście byłoby to możliwe, żeby jak uśmiercić zwierzę skrócić jego cierpienia no pod warunkiem, że rzeczywiście stan zdrowia no nie pozwalał na podjęcie żadnych działań ratunkowych należałoby zbadać osobno każdego żółwia osobno i wydać taką opinię tutaj pan weterynarz wydał 1 dokument dotyczący ponad 30 mówi uznał, że są złym stanie i na tej podstawie zarzuty uśmiercono sprawa była głośna pan dyrektor stracił stanowisko ostatecznie prokuratura nie postawiła mu zarzutów, chociaż sprawa wydawała się ewidentna dla mnie dla osób, które badały ten temat no i wtedy ogłoszono konkursu pani Ewa Grabińska została dyrektorem poselskiego zgłosiła się do konkursu namawiana zresztą przez polityków lewicy, która wtedy współrządziła Poznaniem oni znali ją z działalności wcześniejszej pani dociska kontakty z zoo miała już w zasadzie jako dziecko, ponieważ wujek przyjaciel rodziny był kierownikiem starego zoo w Poznaniu i ona już jako kilkuletnia dziewczynka chodziła do zoo pomagała ta to były jeszcze czasy PRL-u, więc trochę trochę trochę inne czasy wtedy nikt nie przejmował przepisami BHP i coś takiego jak pojęcie wolontariatu nawet nawet pewnie nie istniało ona pomagała tak asystowała przy różnych zabiegach weterynaryjnych trzymała dzikie zwierzęta, kiedy miały być szczepione miał być podawane zastrzyki raz zdarzyło się nawet, że przycisnęła i weszła do klatki bodajże z Lwem i wujek zmuszającej klatki wyciągać, żeby się nic, żeby nic nie stało no i potem wiedziała, że chce związać swoją przyszłość właśnie ze zwierzętami studiowała została geologiem zresztą jej praca doktorska była poświęcona właśnie temu jak zachowują się czy jak wygląda życie zwierząt w zamknięciu w ogrodach zoologicznych najpóźniej prowadziła pracę naukową prowadziła zajęcia ze studentami aż porzuciła pracę naukową na rzecz kierowania za trochę znamy już dyrektor Grabińska z historii tygrysami i też teraz oskarżono o to, że niektóre decyzje podejmowała samowolnie postawiła się też środowisku dyrektorów ogrodów zoologicznych ale jaka to jest właściwa osoba, jakie ona robi to wrażenie znacie się już od dłuższego czasu tak z mamy się pierwszy na mszę z okazji tych zaśmieconych żółwi potem poznaliśmy się bliżej przy okazji dzikiej hodowli tysiące, gdzie od początku po prostu mnóstwo problemów się pojawiało, bo z 1 strony policja prokuratura i wszyscy urzędnicy byli szczęśliwi, że ktoś się tymi zwierzętami zaopiekował natomiast przyszło co do czego okazało się, że utrzymanie tych zwierząt koszt utrzymania tych zwierząt w poznańskim zoo i dom pieniądze rzędu kilkuset tysięcy złotych no pojawi się problem, kto za to płacić ja rozumiem trochę podejście urzędników poznańskich z urzędu miasta, którzy nie rozumiem, dlaczego samorząd poznańskiej, czyli mieszkańcy Poznania mają składać się na to, żeby utrzymywać zwierzęta ratowane de facto stałej polskiej pani dyrektor Raczyńska poszła na wojnę z prokuraturą chciała, żeby prokuratura kilkaset tysięcy złotych za utrzymanie zwierząt zapłaciła prokuratura oczywiście odmówiła pani dyrektor groziła nawet procesem sądowym ostatecznie do tego nie doszło, ponieważ powstrzymali urzędnicy miejscy, którzy chyba jednak uznali, żeby zawieranie z prokuraturą w taki sposób to nie jest zbyt rozsądny pomysł na pani grosik też zapłaciła wysoką cenę, ponieważ postawiono zarzuty karne za rzekome znęcanie się nad zwierzętami co dla osoby pełniącej takie zajmujący takie stanowisko jest ogromnym ciosem czy obciążeniem, a posłom rzecz może powiedzieć banalną, ponieważ pani dyrektor pozwoliła sobie czy pozwoliła weterynarzom, których zaprosiła z Berlina wykastrować 2 tygrysy, które były właśnie uratowane skonfiskowane nielegalnej hodowli wynikało z tego, że tygrysy dorastały one były odebrane jako trochę mniejsze zwierzęta dorastały były samce i zaczęły stanowi dla siebie zagrożenia po prostu kastracja była jedynym sposobem, żeby one stanowiły dla siebie zagrożenia była wskazana ze względów medycznych to też przybyły były mieszańce, których zgodnie ze wszystkimi zaleceniami międzynarodowymi należy rozmnażać, więc taka trafia w zasadzie była uzasadniona pod względem weterynaryjnym co zarząd odwiedzili weterynarze, którzy ten zabieg wykonali, ale prokuratura poznańska, z którą wcześniej pani z Grodziska za darmo, żądając od kilkuset tysięcy złotych za utrzymanie tych zwierząt postawiła zarzuty na razie toczy się śledztwo zobaczymy, że sprawa trafi do sądu pani dyrektor powiedziałem, że nawet na to liczy, bo będzie chciała się bronić natomiast no jest osoba absolutnie zwariowana na punkcie zwierząt ona powiedziała mi takie zdanie że, żeby zapewnić zapewnić dobrostan zwierzętom, żeby dbać o ich prawa ona byłaby gotowa spotkać się z każdym powiedziała nawet takie zdanie, że pojechałaby do Putina do papieża Franciszka byle tylko wprowadzić takie rozwiązania prawne, które poprawią los zwierząt szczególnie tych dzikich zwierząt zagrożonych wyginięciem takich właśnie tygrysów chce zbudować azyl takie azyle działają w różnych państwach europejskich oczywiście państwo powinno taki czas zbudować co najmniej komisji sejmowych już kilka lat temu przedstawiciele Ministerstwa Środowiska mówili posłom, że taki azyl jest potrzebne no tylko od tego, że po przedstawicieli środowiska powiedział coś na komisji sejmowej nic z tego nie wynikały żadne działania dalej za tym nie poszły no to obciąża zarówno rząd obecny jaki, jaki poprzednie władze koszt pewnie nie był duży, ponieważ ten pomysł rama dyrektor poznańskiego, za który wydaje rozsądne zakłada to, że azyl działałby w ramach ogrodu zoologicznego w Poznaniu czy obok ogrodu zoologicznego w Poznaniu, ale na jego terenie czyli gdyby jakieś zwierzę zostało skonfiskowane np. ponownie na granicy polsko białoruskiej czy polsko-ukraiński czy polsko-rosyjskiej, a trzeba pamiętać, że jesteśmy jednak zewnętrzną granicą Unii Europejskiej, więc każdy tygrys, który będzie jechał czy to z Włoch czy Hiszpanii czy Francji czy Niemiec czy 3, jeżeli ma się dostać na wschód do Azji, a wiadomo, że tamte gry są bardzo cenne są przerabiane na medykamenty no to musi przejechać przez granicę zewnętrzną Unii Europejskiej, czyli de facto przez polską granicę, więc istnieje duże prawdopodobieństwo takie zwierzęta zostaną będą dalej zatrzymywane na granicę no i gdzie one muszą trafiać cała historia brzmi, jakby to była historia o gorącym kartoflem, którego wszyscy przerzucają sobie do rąk i czekają tylko ktoś wreszcie go weźmie się nim właściwie zajmie tak i de facto to w skali myślę, że w skali, jakby państwa nie są ogromne koszty pani dyrektor oszacowała koszt stworzenia tak takie gazu na 6 000 000zł, ale co istotne, gdyby ten czas działa przy poznańskim ogrodzie zoologicznym to jego funkcjonowanie na co dzień generowałoby tak dużych kosztów, bo wyobraźmy sobie, że ministerstwo postanawia stworzyć taki azyl od zera bierze kawałek pola stawia wybiegi stawia budynki boksy dla tych zwierząt zatrudnia opiekunów zatrudnia weterynarzy i w zasadzie ci wszyscy ludzie siedzą w tym pustym azylu czekając, a nuż przyjdzie jakiś sygnał z granicy mogą sobie siedzieć nawet tygodniami miesiącami dostawać za to pieniądze trzeba to wszystko utrzymać, a będzie stał pusty, gdyby ten czas działał w ramach poznańskiego ogrodu to on byłby wykorzystywany wtedy, kiedy potrzebne jednocześnie mogliby robić pracownicy poznańskiego zoo chodzi tylko o to, żeby utrzymanie tych zwierząt odebranych na granicy wschodniej czy też gdzieś w kraju nie spadał na barki samorządu Poznania to rzeczywiście nie ma żadnego uzasadnienia, dlaczego to mieszkańcy Poznania mają płacić za utrzymanie tych zwierząt i wyręczać de facto państwo, które umywa ręce tak jak powiedziałeś udaje, że tego tematu nie ma i że nie należy z tym robić dzisiaj 9 tygrysów, które udało się uratować na granicy 2 są w prywatnym zoo pod Człuchowem 2 zostały w Poznaniu, a pozostałe trafiły już do azylu dla dzikich zwierząt w Alicante w Hiszpanii będziemy pewnie dalej śledzić ich los, ale chciałem jeszcze zapytać, ponieważ zajmowały się tą sprawą od samego początku obserwowała się z bliska widziałem wszystkich bohaterów zamieszanych w historię powiedz, jaka nauka płynie z całej historii przede wszystkim czy kilka wniosków można wyciągnąć pierwszy ja sam jestem bardzo zaskoczony tym jak duże zainteresowanie naszych Czytelników Czytelników gazety wyborczej wzbudziła ta historia od początku miałem wątpliwości, że to jest ważny temat, kiedy dyrektor Grabińska zadzwoniła do mnie przekazujący tę Super tajne informacje, że zwierzęta utknęły są zamknięte w ciężarówce trzeba ratować nie ma żadnych wątpliwości, że trzeba o tym, napisać, że trzeba też pani dyrektor pomóc trzeba żądać wyjaśnień różnych instytucji dlatego zaczęliśmy o tym, pisać natomiast skala zainteresowania zaskoczyła mnie również skala dobra, która popłynęła ponieważ, kiedy okazało się, że nikt z państwowych instytucji nie chce dać gwarancji, że tym razem zapłaci za utrzymanie tych tygrysów tych zwierząt pani dyrektor ogłosiła zbiórkę w internecie i de facto wciągu kilku dni wpłynęło ponad 1,51 000 000zł no co pokazuje, że Polacy pokochali tygrysy i że takie, które ich ruszyła natomiast wniosek drugi jest już mniej optymistyczne, że państwo nie działa oczywiście przyzwyczailiśmy się do tego, że państwo nie działa w wielu sferach tak służby specjalne nie są w stanie zorientować się, że kandydat na prezesa Najwyższej Izby Kontroli ma powiązania z gangsterami, więc z 1 strony można powiedzieć skoro taki ktoś zostaje najpierw wiceministrem od ministra finansów potem prezes NIK-u i służby specjalne nie potrafią się w tym zorientować no to dlaczego należałoby się, gdzie należy się dziwić, że państwo nie potrafi sobie poradzić ze sprawą kilku tygrysów, ale ja uważam, że po pierwsze to jest ważne, żebyśmy jednak tymi zwierzętami zajmowali się tutaj podejściem pani dyrektor Grabiszyńskiej zgadzam ona powiedziała, że ona nie zgadza się z podejściem, że ziemia została nadana we władanie tylko, że my mamy tą ziemią opiekować i opiekować również zwierzętami, które same nie będą w stanie siebie zadbać ja się pod tym podpisuje mówi pani dyrektor i uważam, że państwo polskie powinno wreszcie ten problem rozwiązać stworzyć azyl dla zwierząt, żeby w przyszłości nie było takich sytuacji, że znowu wszystko spada na poznański ogród zoologiczny, który nie uchyli się od odpowiedzialności nie uchyli się od pomocy zwierzętom, ale to nie może być jednak partyzantka to znaczy jesteśmy w 2001. wieku zmieniło się nasze podejście do zwierząt do praw zwierząt tak jesteśmy bardziej wrażliwi na wszystkie formy znęcania się nad zwierzętami to co jeszcze kilkanaście lat temu uznalibyśmy za naturalne normalne dzisiaj nas już oburza szokuje no i następnym krokiem powinno być to, że państwo taki azyl tworzy no i również krokiem moim zdaniem na tym, że powinno być to, że państwo zakazuje pokazów cyrkowych ze zwierzętami, bo wtedy również przestaną działać stracą rację bytu fikcyjne cyrki pod którymi ukrywają się nielegalną hodowlę dzikich zwierząt rozmawiał dzisiaj ze mną z państwem Piotr Żytnicki z poznańskiej redakcji gazety wyborczej tekst Piotra dotyczące całej historii przechwyconych granicy tygrysów oraz sylwetkę dyrektor Ewę z Grabiszyńskiej przeczytacie państwo w serwisach wyborcza PL oraz na serwisie wysokich obcasów dziękujemy dziękuję Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: GOŚCINNIE W TOK FM: WYBORCZA, 8:10

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj podcastów TOK FM bez reklam. Teraz wszystkie pakiety TOK FM Premium 51% taniej!

KUP TERAZ 51% taniej

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA