REKLAMA

Odcinek 3. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-11-22 21:50
Czas trwania:
13:11 min.
Udostępnij:

Odcinek 3 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
do Warszawy wróciłem 17 miesięcy wcześniej w notesie ba grałem datę 4sierpnia i ani słowa pod spodem za oknem świtało najpierw sprawę potem z lewej strony pociąg wciąż kluczył, jakby celowo chciał opóźnić mój powrót, ale miasto było coraz bliżej zapowiadały czerwone mury koszar za, których wrastały gęste palisady brzóz potem wille porzuconych sosnowych zagajnikach i pielgrzymki wozów przebijający się przez obłoki kurzu ściągnąłem spółki kufer nie był Rozwiń » ciężki trochę zapisków listy polecające cesarskiego Towarzystwa geograficznego zmiana bielizny kilka figurek wziętych z rogu renifera przywiezionych z kraju Jakutów przepchnął go na korytarz uchyliłem okno ciągnąłem powietrze jeszcze więcej powietrza szkodami było czasu nawet ubrania miałem za ciasne i skóry za ciasno chciałem się z niej wyrwać wyprzedzić pociąg wpaść do mojego miasta i gnać po ulicach w poszukiwaniu siebie sprzed 18 lat 18 lat trudno uwierzyć wywieźli mnie Warszawy zaraz, gdy przestałem być dzieckiem potem dali dość czasu, żeby się zestarzał, ale tamtego ranka, kiedy wracałem do domu nie podlicza zmarnowanych lat byłem w euforii cała moja przeszłość skróciła się na czole, więc wytarł chusteczką i ukryłem w kieszeni o przyszłości chciał wiedzieć tylko, tyle że nie ma przede mną żadnych przeszkód prócz stłoczonych pasażerów pachnących długą podróżą w trzeciej klasie i 2 żelaznych stopni, które dzieliły mnie od peronu dworca petersburskiego pociąg wyhamował peronowe szarpnął za klamkę, a drzwi odskoczyły jak Zając postrzale, który chybił od dłoni potknąłem się za to uczyłem wprost w czyjeś objęcia niewiele więcej pamiętam tamtego dnia z kolejnych też niewiele mocne uściski ramiona do tych warg na policzkach trochę zapachów przywiodły bukietów i smak soli złe, które płynęły bez przerwy drażniącymi oczy, więc nie dostrzegałem, że miasto zamiast na mnie czekać zarosło warstwą świeżych tynków wyhodowała nowe kamienice poprzecinał drutami telefonów i szynami tramwajów musiałem się uczyć na nowo topografię ulic cmentarzy, ale na razie ściska mnie całować Ano pojął no i wożono z miejsca w miejsce jak niedźwiedzia z kółkiem w nosie wystarczyło pociągnąć łańcuch i zaczyna tańczyć ja opowiadałem to mógł być piąty dzień w Warszawie może siódmy obszerny salon Grottger na ścianach niedobrze mieli tu męczenników na co dzień i wsadzili mnie głębokiej kanapie kręgosłup wygiął się boleśnie o zwykłe odwyku było zbyt gorąco, żeby pozamykać okna, więc do środka, wykrzykując niezrozumiałe słowa wpychał się krakowskie Przedmieście musiałem naraz przekrzyczeć zgiełk miasta mój strach przed otwarciem gust i rozgadany Towarzystwo, które rozsiadły się naprzeciwko mnie same nieznane twarze wilgotne od upału mężczyzn było więcej zmierzwione albo wypunktowane w zależności od poglądów na wolności rewolucję między nimi kilka kobiet 2 może 3 którymi natychmiast chciałem się ożenić po dzieci nadrabiać stracony czas 1, w której mógłbym się zakochać zastanawiałem się później, dlaczego właśnie w niej uznałem, że to przez zazdrość przecież nie było ani płocczanie piękniejsza niż inne i natychmiast znalazłem jej twarzy kilka skaz, które mogły pomóc od kochać się jeszcze zanim się zakochałem, ale moją uwagę przyciągały przede wszystkim jej palce obracające pierścionek z szafirowym okiem była zaręczona, a więc nie dla, ale przecież to wygnańcy owi należało się więcej to ja byłem męczennikiem, a nie ten ktoś, kto sobie kupił za szlifowane kamienie czy byłem aż tak głupi, żeby myśleć oni w ten sposób nie szczególnie wyróżniało, ale kiedyś przyglądałem nie uciekł wzrokiem przeciwnie wpatrywała się we mnie uważnie, a w jej oczach nie dostrzegłem ani współczucia ani zaciekawienie ani podziwu, do których już zdążyłem się przyzwyczaić to ja puściłem oczy i zacząłem liczyć kier na dywanie 1 drugi po dwunastym nie wytrzymałem i znów na nią zerknąłem usta wąskie jak rana zadana ostrym nożem małe uszy bez płatków próbowała zakrycie półkulami rdzawych włosów przebywających na ramiona lewe upadały chyba trochę bardziej niż prawe jej zaokrąglony gestach intensywnym spojrzeniu zielonych oczu w sposób w jaki uchylała się do ucha sąsiadki i głośno się śmiała był jakiś nadmiar życia przez chwilę miałem wrażenie, że wystarczyłoby tego życia i dla mnie to nie ta Maria nie sprawiała wrażenia raczej opowiadała swoją historię nieustannie, zmieniając maski partyturę gestów, skacząc po nastrojach rytmach tempach od żałobnego Largo po rozedrgane prestiż pismo nie wiedziałem co to za historia jeszcze nie znałem języków melancholii histerii, w których mógłbym ją odczytać, ale czy, gdybym znał cokolwiek by zmienił czy inaczej potoczyłaby się nasza przyszłość nie wiem przecież wtedy nie obchodziło mnie jej dawne życie zbyt byłem zajęty własną przeszłością niepokoiło mnie tylko, że jej oczy wydawały się dostrzegać więcej niż chciałem przyznać nawet przed sobą co dopiero spowiadać przed bliźnimi być może to właśnie strach obok zazdrości był bodźcem, który sprawił, że tak bardzo pragnąłem się do niej zbliżyć jak najbliżej, żeby nie mogła się poruszać mówić myśleć oddychać samodzielnie był tylko 1 problem nie miałem nic czym mógłby ją uwieść oprócz własnej historii było wiele początków, ale uznałem, że dobrze będzie zacząć znanym akordem wybrałem pożegnanie ojczyzny jak Ogińskiego w moim przypadku trochę nietypowo, bo nie wyjechałem Warszawy kibicom, lecz pociągiem najpierw do Moskwy banie cerkwi żyły się na złoto, kiedy przerzucali je z dworca na dworzec stamtąd do Niżnego Nowogrodu, gdzie zakuty w kajdany siadłem na barkę pod pokładem było duszno ciasno, więc wszyscy cisnęli my się na górę do krat moskiewscy liberałowie polscy socjaliści Ukrainą chwilę sekretarza, którym rewolucja pomieszała się z prawem Bożym jakiś nieszczęśnik żonaty, bo tylko tym zawinił z anarchisty ku za okazaniem wołga rozlała się szerzej brzeg zmienił się kreskę na granicy widoczności, a my, choć sięgnięcie i głodni solidarnie dodawaliśmy sobie otuchy grzejąc się oddycham i śpiewając zakazane pieśni i nawet Marsylianka po francusku i czerwony sztandar po polsku, więc żandarmi nie rozumieli nie mieli pretekstu do bicia za to damy z parowca, który nas ciągnął po rzece las skały chyba chciały więcej, choć trudno było je zrozumieć, bo głosy tłumił łomot kół bar statku w tym miejscu zaczął do mnie odzywać tło melancholijny odpowiednio rozmieszczonymi błędami chmur ulicami srebrnych rozbłysków na falach i gasnące słońcem ale kiedy przyszedł czas, żeby opowiedzieć o bolesnym ucisku gardła o tęsknocie roznoszone przez krew i rozpaczy, którą w Permie Rosja witaliśmy wódką spuszczono nam w koszyku przez starych więźniów dostrzegłem pierwsze cięcia dziewczyną z firm na palcu zasiadało krzesło parę osób ruszało do sąsiedniego pokoju pobudek Brody i wino, żeby zatrzymać dorzuciłem nieco detali katorżnicze ekonomi, bo przecież nawet za tę wódkę w Permie musieliśmy płacić pieniędzmi, które rodziny przysłały nam na drogę i za kiszoną kapustę bo, choć na rządowym wikcie nie oddychało się z głodu to zęby wypadały szkorbut cała gospodarka między peronem, a Jekaterynburg wiem nastawiona była taka różnica w ten odcinek przeżyłem w Taranto czasie, który galopem gnał po zachodnich stokach Uralu, a mnie się wydawało, że i my i konie i Kozacy z eskorty rozbijemy się na drzewach porastających dno przepaści albo wpadniemy do jeziora, które niespodziewanie wyłaniały się za zakrętem, lecz Janczyk w ostatniej chwili ściąga lejce strzelał krótkim batem i powód skręcał, choć koła wisiały już nad urwiskiem gorszy niż przepaście był jednak kurz, który zbijał w powietrze 50 wozów pędzących 1 za drugim wciskał się do oczu zaklejono dra, więc na etapy dojeżdżaliśmy współ uduszenie opowiadałem jak po całym dniu w drodze byłem błotem reszta kurz borykałem pierogami z bielską jajecznicą i serem, który zagrozi sprzedawały dziewczyny z okolicznych Urusów wtedy padło pierwsze pytanie zdarzały się, choć sami rolnicy zwykle gasili w zarodku no bo po co głośniej krzyknie zaraz wszystkich otoczą żandarmi pokój bagnetami potem rozdzielą bio zakupią zabiorą pieniądze nie dadzą żyć wejście honor sprzedali za France, ale walczyli buntownicy, a co to Franz rola to było trzecie pytanie to ona zadała zauważyłem, że ma wysoki głos z melodyjnym akcent bułka z pszennej mąki odpowiedziałem od nich wszystkich pokornych nazywano Franz listami łaskawie nie dopytywała czy byłem 1 z nich czwarte pytanie dotyczyło cen po zachodniej i wschodniej stronie Uralu mogłem podać całą listę ile za herbatę za ogórki z pieczoną kaczkę z arbuza sól za szybko miłości na worku, owszem i opowiadałem jak z każdym etapem robiło się coraz taniej to nikogo nie interesował strach, który dopadł mnie na przełęczy oznaczonej potężnym słupem z maluszkiem dwugłowego Orła i przybito naszczycie deską po 1 stronie farba puściła się z Europy drugi z Azji mimo to odzyskały zainteresowanie słuchaczy surowy detal lepiej na nich działał niż Biegańska metafora dodałem, więc jeszcze garść informacji o kopalniach złota nad kołem mu o politycznych nastrojach w głębi imperium o korupcji przez grającej kastą urzędniczą budującą swój dostatek na okradaniu tych, którzy nic nie mają, ale to wystarczyło tylko na chwilę znów zaczynali ziewać rozglądać się gadać między sobą, kiedy opowiadałem jak na Irtyszu napotkaliśmy bark pełno cywili etyków przegniły minusami robiącym oczami kikutami zamiast rąk rozległy się nerwowe śmiechy nawet on skrzywiła się z niesmakiem była inna publika niż ta, którą pamiętałem z młodości wychowana na powieściach w odcinkach skupiona na tym co przynosi rozrywkę albo zysk nie miał dla nich znaczenia czy karmię ich prawdą czy wyssany z palca historykami głodni byli sensacji bardziej niż literatury, więc dawałem im patetyczną opowieść o tym jak zapamiętaniu czytałem ani innego, a tubylcy widzieli mnie za szamana, którego dosiadł duchy przeskoczyłem parę miesięcy zacząłem od nowa Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj podcastów TOK FM bez reklam, oraz sprawdź jak działa nowe internetowe radio TOK+Muzyka. Wybierz pakiet Standardowy i słuchaj wygodniej w aplikacji!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA