REKLAMA

Odcinek 4. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-11-21 21:50
Czas trwania:
08:59 min.
Udostępnij:

Odcinek 4 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
w jurcie było ciasno na środku Izby płonął ogień, więc nie daliśmy się wokół niego jak pisklęta gadaliśmy temat był wciąż ten sam ucieczka już nawet słyszeliśmy chleb i pakowaliśmy worki, choć nie mieliśmy ani map ani pomysłu jak się przedrzeć przez skute lodem Lenę przez zamarznięte bagno szczyty, które chowały się przed nami polarnej nocy jedno wiedzieliśmy na pewno kolejnej zimy Wierchu ja Skuły nie przetrwamy nie w naszych cienkich kamasze nie w ratowanie Rozwiń » kurtkach, które przy 50 stopniach mrozu mogły co najwyżej przedłużyć go nie wystarczyło otworzyć obite skórami drzwi postawić parę kroków na przekór burzy, żeby się zgubić w ciemności już sam nie wiedziałem czy wychodzę za potrzebą czy, żeby się zabić schron natychmiast skleja rzęsy mroźny oddech paraliżował płuca plwociny, zanim spadła na ziemię była brył lodu, a twarz zmieniała się spękane lodową maskę, z której zwisały sople Stężała oddechu dopiero w marcu mrozy nieco zelżały ucichł wiatr i co dzień na chwilę odwiedzało nas słońce to wystarczyło, żeby nam przyjaźnie w głowach, a plan ucieczki, które nie były planami tylko naiwnymi urojeniami wywiało na północ, ale potem przemarznięty Kozak przywiózł z Jakucka wieść Car Jerzy pierwsza bańka Nitroglicerynę wybuchła pod karetką eksplozja uszkodziła podwozie raniły przechodniów, lecz imperatorowej nic nie stało Aleksander wysiadł z powozu podszedł do zamachowca jak dobry wyrozumiały ojciec pogroził palcem przeżył już 6 zamachów przywykł, więc na próżno Kozacy obstawy błagali, żeby się cofną druga bańka z biła na miejscu 2 spośród nich i wygięła słup latarni na Newskim prospekcie Car konał tuż obok swojego zabójcy nazywał się Hryniewieckiego Polak, ale nazwisko nic nie mówiło o moim towarzyszą też nic, choć jak oni należą do narodu Ney woli jak oni wierzył, że zabiję cara zaś kolejny ze strachu nada Rosji konstytucję na razie jednak następca Aleksandra zażądał od katorżniczych przysięgi wierności, a my odmówiliśmy potem urządziliśmy staremu carowi taką stypę, że po kolejnym właśnie 1 z naszych padł na ary już się obudził do dziś stoją w oczach jego nagie strzelały zwłoki stoczyliśmy się wokół nich świecili my lampami, żeby felczer mógł je pokroić i upewnić, że to nie myśmy go udusili tylko wymiociny, które zalały mu płuca, ale i tak nam nie uwierzyli cała osada miała nas za morderców ponoć za biliśmy ze strachu, żeby stary zesłaniec nie zdradził naszych sekretnych planów tylko, że planów wciąż nie było teraz jednak musiały powstać i to zanim wiosna suszy drogi, a z Jakucka ruszy karna ekspedycja, żeby zrobić porządek z buntownikami, kiedy w maju ze szklanym hałasem spiętrzone kry ruszyły w dół rzek byliśmy gotowi wyznaczyliśmy trasę wzdłuż pyta kraju u jego źródło stamtąd chcieliśmy ruszyć nad Lenę, skąd przemytnicy wódki mieli nas zabrać do Irkucka kupiliśmy konia, żeby niósł nasze zapasy zrobiliśmy też maski z końskiego włosia dla ochrony przed chmurami komarów co wisiały nad bagnami nie mieliśmy kompasu, a zamiast mapy szkice, na których próbowałem odtworzyć szlaki wędrówek Jakutów wyruszyliśmy rankiem 5 i natychmiast zaczęły się kłopoty koń nie miał ochoty zejść do rzeki po stromym brzegu stawał Dęba rzucał piłki, więc musieliśmy iść okrężną drogą, ale nie miał znaczenia kilkanaście biur więcej czy mniej, kiedy ma się ich do przejścia 2000 słuchaczy wracali na swoje krzesła z kieliszkami porwaniu, ale do końca mojej opowieści nie podnosili ich do ZUS nie było trudne łapałem za gardła i ciągnąłem bagna karmiłem szczegółami, które nie zostawiały miejsca na ich własne myśli zapach płonących w ognisku sosnowych gałęzi trzepot skrzydeł kuropatwy we wnykach zastawionych przez myśliwych blady ślad ścieżki w tundrze miękkość bagiennych ruchów pod podeszwami smak sucharów łączonych w herbacie suszonej ryby, którą przeżywaliśmy w rytm kroków, ale tak naprawdę zależało mi już tylko na niej chciałem uwagi chciałem wymusić współczucie, a więc patrzyłem jej oczy, jakby wokół nie było więcej publiczności zmuszałem, żeby z każdym przebytym kilometrem rosła w niej nadzieja, żeby przeżywała razem ze mną strach, gdy nocą uciekł nasz koń i rozpaczy, kiedy po tygodniu tułaczki zobaczyliśmy na horyzoncie połyskujący krzyż nad cerkwią przez chwilę łudziliśmy się, że czas nas oszukał, że jesteśmy w drodze znacznie dłużej niż tydzień przed nami majaczy już Jakuck, ale myliliśmy się za to uczyliśmy krąg znów byliśmy w wierszu w Mińsku od czekała aż wygaśnie szloch skończy się poklepywania po ramionach ściskania rąk potem zadała pytanie mnie w żołądku skurczyła się coś żywego jak tam żyje kobietom miałem gotową odpowiedź, ale nie mogą jej się zbudować w milczeniu szukałem takiej, która lepiej pasuje do salonowej konwersacji pytam żony, które jadą tam za mężami dopytywała albo narzeczone sięgnąłem po szklankę upiłem zbyt gwałtownie woda polała się po brodzie bardzo przepraszam to ja przepraszam nie sprawiła panu przykrość pytałem się mało elegancko rękawem na chwilę zapomniałem o manierach wszystko we mnie mówiło tym samym głosem kłam jeśli nie chcesz sprawić, że już zawsze będzie przed tobą uciekała nie wolno ci opowiadać o tym co widziałaś, dlaczego tak to panią interesuje musiałem wyczuć złość w moim głosie spojrzał na mnie, a ja nie wiedziałem wyrzut wstydem rozczarowaniem pewnie trudno, kiedy ludzie pytają tak krępujące, dlaczego przerwała jej to poświęcenie z ich strony ogromne poświęcenie rezygnują ze wszystkiego, czego mogłyby oczekiwać jako żony matki próbowałem omijać oczy przypatrywałem się w szyję ramiona, które wcale nie przechylała się 1 stronę znów gapiłem się na pierścionek zatem to ma sens, że jadą nie przeszło przez usta, więc finałem głową pani mi wybaczyć, że patrzy na to własne egoistycznej perspektywy, ale tam samotnemu mężczyźnie trudno jest przetrwać nie chodzi tylko głód choroby i wyczerpanie gorzej, że nie ma powodu, żeby dalej walczyć ja rok 2 i człowieka zostaje Skorupa, która tylko z przyzwyczajenia ciebie życia zapewniam nie Warta starania głos drżał, owszem, ale nie ze wzruszenia, lecz ze wstydu mówiłem to co jak chodziłem chciała usłyszeć, choć bałem się, że wyczytała między słowami całą resztę przepraszam na chwilę odszedł na bok, żeby przyjąć jeszcze jedno zaproszenie na kolację, bo przecież w salonie profesora, a ich rabin SZ też chcieli posłuchać męczennika, który opowiada jak Karol May i nic przy tym nie zmyśla kiedyś odwróciłem Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj podcastów TOK FM bez reklam, oraz sprawdź jak działa nowe internetowe radio TOK+Muzyka. Wybierz pakiet Standardowy i słuchaj wygodniej w aplikacji!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA