REKLAMA

Odcinek 5. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-11-20 21:50
Czas trwania:
14:28 min.
Udostępnij:

Odcinek 5 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
jesienią miasto strzelało za to nabrało konturów, zwłaszcza kiedy sunął na nos szkła oprawione w drucianych ramki wyostrzyły się również twarze po przyklejał się do nich tytuły i nazwiska ja też zyskałem jakąś twarz i miejsce w świecie skoro dłoń ściska mi Reymont Żeromski pił ze mną wino ule cisza, a jakiś dureń przysłał mi sekundant ów w idiotycznej sprawie jej detale pominę, bo zupełnie nie ma związku z historią, którą chce, którą muszę opowiedzieć Rozwiń » znacznie ważniejsze okazało się zaproszenie do komitetu, który miał stawiać pomnik Mickiewiczowi Sienkiewicz mi przysłał świeża krew powtarzał świeże spojrzenie tego właśnie potrzebujemy imponowało mi Towarzystwo tytułu sławy wielkich pieniędzy, ocierając się on sam tak mi się przynajmniej zdawało nabierałem wartości wciąż zapraszano mnie na kolacje, na których odgrywały naraz bohatera i wirtuoza, gdybym był Modrzejewski publiczność wyprze sięgała, by konie, żeby ciągnąć mój powóz, ale nie byłem szybko jednak uczyłem, więc w zamian za moje historie dostawałem coraz zgodził się porcje podziwu litości również gotówki jeśli kolacja kończyła się dyskretną kwestą w połowie grudnia przyszły kolejne zaproszenie zawiązały pod szyją krawat i zarzuciłem na kark znoszony Kożuch, bo przecież nie wypadało ofierze nosić się pańska na ulicy spojrzałem w górę, żeby się przyjrzeć ciężkim chmurą zwiastujący deszcz, ale w Warszawie nie należy zadzierać głowy łatwo się pośliznąć albo potknąć o żebraków, a przewróciłem starą kobietę sprzedającą pomarańcze z kosza przywiezionego przez łokieć i owoce potoczyły się po trotuarze do rynsztoka koła powozu rozgniatamy albo pchały pod kopyta koni podniosłem 1 z paznokciami zdarł skórę lepki sok spłynął po palcach całą włożyłem do ust była kwaśna, ale i tak wziąłem jeszcze jedno zapłaciłem za tuzin poszedłem dalej, żeby wyprzedawać swoje życie w odcinkach kolejny zaczynał się od listu, który przywiózł do Wierchu chińska jak łódzki myśliwy koperta była zaadresowana łacińskimi literami nasze Polic majstra czytały tylko cyrylicę i to bez biegłości w oddali ją katorżników tylko 1 z naszych zrozumiał co tam napisano miał na imię Leon nie lubiłem go diabli wiedzą, skąd brał pieniądze, żeby wynajmować 2 pokoje w domku osadnika, kiedy my jeździliśmy się w jurcie pod sypana końskim nawozem wciąż czytał książki którymi nie chciał się dzielić, kiedy odkładał zadzierał wysoko swój garbaty nos na wszystko miał system metodę, skąd wziąć w Rosji klasę robotniczą, żeby było kim robić rewolucję na asymilację Żydów wyzwolenie on od mężów i osuszenie morza gnoju, wokół którego wyrósł Wierchomla Mińsk wszystkiego 36 drewnianych chat i drugie tyle Jur w Boga nie wierzył za to swoje racje bez cienia wątpliwości, więc porozumiewał się z nami tylko za pomocą sarkastycznych uwag i docinków nieraz musiałem go siłą wyprowadzać jurty, żeby uniknąć bitki, ale ze swoją znajomością angielskiego stał się niezbędny najpierw dla Piechocińskiego i prawnika, a potem dla nas list miał dotrzeć do amerykańskiego ambasadora w Petersburgu tylko tyle odczytał Leon, chociaż nad świecą zmiękcza pieczęć rozkleił koperty i zajrzał do środka pisany szyfrem zawyrokował i kazał i sprawni owi wzruszone Polakowi Kaczorowskiemu pokazać raport, który myśliwy przewiózł razem z pismem we wsi zjawili się rozbitkowie twierdzą, że są Amerykanami i sprawni podrapał się w głowę jego wszy przeczuwał, że nadciągają kłopoty kilka dni później do Wierchu chińska we 3 dotarli Amerykanie obdarci pod wrażeniem, ale zadowoleni z siebie świetnie uzbrojeni mniejsza ich rewolwery mitem własnym i od tych co strzelby Winchester, które jak chcemy myśliwi widzieli pierwszy raz w życiu znacznie groźniejsze okazały się 10USD ski wywołały wielką zjawisku gorączkę złota każdy chciał rozbitków nakarmić sprzedać im wódkę z przemytu amulety wg danych ze zmarzliny kości mamuta oprzeć futra, a nawet odstąpić żonę ceny w mieście z dnia na dzień wzrosły dziesięciokrotnie Amerykanie zaś płacili ile im kazano ukrócił to dopiero ich dowódca George Merrill, który ustalił z prawnikiem, że teraz za wszystko wystawiać będą weksle władze wykupią od miejscowych za gotówkę zdeponowaną przez Amerykanów, a co się stanie zresztą pieniędzy nikt nie śmiał pytać Melville łysy olbrzymy wykrzykujących tubalny głosem rozkazy i obelgi został wiersz o zjawisku tylko 1 noc spieszył się do Jakucka liczył, że zorganizuje tam wyprawy i wyruszy w poszukiwaniu pozostałych rozbitków historia, którą opowiedział tej nocy Leonowi, a on powtórzył nam zaczęła się ładnych parę lat wcześniej w turyńskiej Gocie, gdzie słynny geograf August Paterman dawał upust obsesji zamalowywania na mapach ostatnich białych plam jeśli brakowało mu szkiców i relacji podróżników sam zmieniał się Boga ojca dziś białymi kreskami rozdzielał lądy morza nawet tam, gdzie nikt jeszcze nie dotarł rok trwa 1 dzień 1 noc, a wszystkie drogi wjadą na południe biegun północny za cenę godny wszelkich pieniędzy uznał go wydawca nowojorskiej gazety James Gordon and junior, który odwiedził geografa w roku 1800 siedemdziesiątym siódmy to nic, że jak dotąd biegu połykał okręty wraz załogami przecież nie ma lepszych bohaterów niż ci, którzy wędrują po trupach poprzedników tylko trzeba się spieszyć trwa wyścig na północ próbują się przedrzeć Brytyjczycy Norwegowie Rosjanie Niemcy Belgowie nawet Włosi każdy naród, zwłaszcza świeżej daty chcę jako pierwszy zamknąć tam swoją flagę kilka trupów to niewysoka cena za trwały zapis historii, ale Pekerman zapewnił, że żadnych trupów nie będzie, a dotarcie na biegun to Pestka jeśli znasz drogę on ją znał, kiedy sądził, że wyznaczają Golfsztrom, bo ciepły prąd tworzy kanał przez zmrożony pierścień wokół otwartego morza na północnym krańcu ziemi, ale kolejne ekspedycje grzęzły w lodzie żadna nie dotarła dalej niż do osiemdziesiątego równoleżnika w końcu Paterman musiał przyznać, że na północ od Spitsbergenu Golfsztrom już działa, ale jest przecież jeszcze czarny ląd ku Rosji, o który opływa wyspy japońskie to on ogrzewa wodę wokół bieguna i toruje drogę jego zdobywcą głównym mechanikiem wyprawy został 1 z najzdolniejszych młodych oficerów w całej Flocie opryskliwy brodacz George Melville San Francisco doglądał metamorfozy starego brytyjskiego okrętu, który przetrwał 2 wyprawy polarne w obu fortece gotową na starcie całą Arktyka, kiedy remont skończył beret uparł się na nowych przez Dora zmieniła się w dzienne starzy żeglarze ostrzegli, że zmiana nazwy źle wróży wyprawie, ale chętnych do załogi nie brakowało załadowali do ładowni psy aparaty do odsalania wody telefony Bella ciemne fotograficzną bourbona w rozsądnych ilościach nawet sztuczne słońce, bo Tomasz Edison wysłał na dzień net Dynamo maszyny i lampy łukowe, żeby oświetlały im noc polarną 8lipca 1800 siedemdziesiątego dziewiątego roku okręt wypłynął z San Francisco i wziął kurs na północ już 2 miesiące później dryfował uwięziony między lodowymi płytami i ani kap. George ląd ani nawigator ani nawet, ale chińscy myśliwi, których zabrali na pokład nie mieli pojęcia, dokąd płyną 2 miesiące wystarczyły, żeby Deląg przekonał się jak bardzo Peter mam się mylił nie było żadnej bramy przez arktyczną obręcz nie było morza wokół bieguna otaczała go mroźna pustynia w nieustannym ruchu przez kolejne 2 lata zmarznięte połać lodu, a nawet kluczył wzdłuż wybrzeży Syberii Anwil i jego towarzysze puszczali latawce grali w karty polowali na niedźwiedzie Trulli się ołowiem konserw i nadawali nazwy skalistym wyspom napotkanym po drodze coraz częściej modlili się też w intencji swojego okrętu, bo na jego burty Napierały ważące miliony ton bloki przypominały im stosy trupów zamarzniętych ofiar jakiś pre historycznych bitew, kiedy lód odrobinę ustępował łatali przecieki Amelii cudem naprawę wciąż psujące się pompy tylko z lampami od Edisona muszę nie udało za nic nie chciały świecić kapitan pozwalało święta naruszać zapasy alkoholu, ale jego marynarze nigdy nie byli pijani nawet kiedy nowy rok wymalowanie jak portowe dziwki spódnicach Scott wymachiwali owłosionym nogami tańcząc koślawego kankana wszystko zmieniło się 1czerwca 1800 osiemdziesiątego drugiego roku tego dnia lud uwolnił Dżennet, jakby urodziła się na nową spłynęła z lodu jak z pochylni i zakołysał się w Toni szybkie oględziny uspokoiły załogę mimo wielomiesięcznych ataków spiętrzonej kry poszycie nie było uszkodzone okręt wrócił do swojego kształtu kadłub pozostawał szczelny wróciła też nadzieja, a Melville, korzystając ze słonecznej pogody przeniósł na krew pudło aparatu czarny kadłub, a nawet jej białe nadbudówki Reyes obciążone koronkami sopli wyglądały szykownie w otoczeniu lodowej kruszonką na błękitnej Toni następnego dnia Melville zamknął się pod pokładem wyciągał skórek pierwsze mokre odbitki, kiedy usłyszał jęk bólu i poczuć drżenie pod stopami nie pierwszy raz nie ostatni Dżennet zmagała się z naporem kry dlatego nie przerwał pracy, ale jej był coraz głośniejszy, a Diego zmienił się gwałtownej szarpaniny jeszcze 1 wstrząs i usłyszał Kępy trzask spojrzał w górę w purpurowym świetle zobaczył rysy ciągnącą się w poprzek sufitu wybiegu z ciemni kilkoma ciosami pokonał schody i wypadł na pokład Jarrett przemieniła się właśnie morskie monstrum jej maszty kołysały się pijanym tańcu deski pokładu wygnały coraz ostrzejsze łuki wyglądały jak żebra, które zaraz przebija skóry Melville przychylił się przez barierki lodowe płyty, które zwykle wynosiły okręt tym razem powoli Spychały go pod wodę jeszcze chwila i usłyszał tępe uderzenie potem Chrzęst, jakby potężnie mały odgłos ciała przybierającego przesłucha chaszcze to lodowe ostrze przebiło poszycie lewej burty przez wielką dziurę wdarła się woda zalewała maszynownie i przedziały z węglem Melville nie miał już złudzeń z taką ilością wody pompy sobie nie poradzą Dżennet tonęła spojrzał na geologa skinął głową to była jego odpowiedź na pytanie czy to już opuścić pokład krzyknął kapitan, a kolejne głosy poniosły jego rozkaz dalej ponad częstym łamiących się masztów i skowytem psów Melvin wiedział, że ta chwila kiedyś przyjdzie był na nią przygotowany tak jak pozostali członkowie załogi 33 mężczyzn i psy sumę-li na lód pochylnie trapy spuścili po nich łodzie beczki z żywnością skrzyń leków to były z dziennikami pokładowymi Deląg jako ostatni zszedł na krew zanotowali w namiotach, które musieli przedstawiać w środku nocy, bo pod obozowiska jem pojawił się pęknięcia nad ranem wygramolić się w jego posłem i ujrzeli jak Dżennet wynurza się gwałtownie spod pokruszonego lodu, a po chwili z powalonymi kominem i połamanymi masztami zapada się pod wodę Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj podcastów TOK FM bez reklam, oraz sprawdź jak działa nowe internetowe radio TOK+Muzyka. Wybierz pakiet Standardowy i słuchaj wygodniej w aplikacji!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA