REKLAMA

Odcinek 7. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-11-18 21:50
Czas trwania:
08:18 min.
Udostępnij:

Odcinek 7 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
czy chciałaby pani przyjąć zaproszenie spodziewały się odmowy to było moje strony zbyt niespodziewany zbyt śmiałe Maria miała prawo potraktować jak i apartamenty, ale przez ostatni kwadrans opowiadałem o naszej nieszczęsnej ucieczce, a jednocześnie w mojej głowie Warszawa skurczyła się do kilku miejsc, w których ustawiałem 2 wycięte z kartonu figurki ona i ja w cukierni Kursa europejskim pijalni wód w ogrodzie Saskim salach redut owych w Operze, gdzie w środę odbywały Rozwiń » koncerty dla członków Towarzystwa muzycznego wyciągał bym głowę jak pies, żeby wyłowić zapachy perfum w tłumie wypełniającym swoje potem w niedzielę po mszy zabrałbym ją konnym tramwajem do Wilanowa na spacer wśród opalonych słomę róż, a wigilie udało mi dłoń jak dobremu znajomemu zapamiętałem melodię głosu, ale tylko strzępy słów nie jestem pewna czy to wypada w tak wyjątkowy dzień może zechce pan do nas wstąpić chwilę wcześniej nie chciałbym przeszkadzać przy stole znajdzie się miejsce dla wędrowca wyjęła kajet zapisał adres ołówkiem wydarła kartkę i włożyła mi dłoń mód to rodzaj bicia 4 skręcone rzemieniem z plecionymi kawałkami żelaza na krótkim członku jedno uderzenie wystarczy, żeby pozbawić przytomności 2, żeby zabić, a ja za próbę ucieczki miałem dostać 5 miałem szczęście siedzieliśmy z jej matką we troje przy wielkim stole chwaliłem barszcz kapusta z borowikami pochłaniały kutię, której nie kosztowałem od ponad 20 lat Maria zadawała pytania słuchała odpowiedzi nawet uważnie skoro była w stanie je przytomnie skomentować, ale ja wciąż miałem wrażenie, że to nie są pytania ani te odpowiedzi być może onieśmiela ją obecność matki, która z letargu budziła każda chwila milczenia pobrała wtedy śmierć nieszczęsnej sesji zabitej przez włoskiego anarchistę pilnikiem do paznokci i ruchomych obrazach braci linie Air, które oglądały cyrku czyni celnego chyba nie po to, żeby zapewnić ciszy ale, żeby w tej ciszy między mną i Marią nie pojawiło się coś nieodwracalnego, żeby nie padły jak zakazane słowa, więc jak wygląda szczęście na Syberii zasięgu 1000 wjazd nie było kata, który mógł wymierzyć karę może się śmiać to nie koniec w zamian wywieziono mnie jeszcze bardziej na północ spędziłem tam 12 lat wśród Jakutów widzę, że pani trochę już upomnieli po kolacji wyszliśmy na zmrożone miasto śnieg zrobił w Warszawie wszystko, czego nie zrobili Bóg Car ani żaden inny duch dziejów po 1 równą warstwą bogatych biednych Rosjan Polaków Polaków Żydów nie tylko na ulicach, ale na cmentarzach, bo wszystkie grupki pozmieniał białe kurhany zasypał szczeliny bruku, a jeziorka sadzawki zmienił gładkie lodowiska przewracały się na nich moczyły gacie i zbierał za to równo po dupa dzieciaki wszystkich Stanów i wyznań na krakowskim Przedmieściu nie trzeba było ślizgawki, żeby przechodnie tańczyli na oblodzonych trotuarach wysiedliśmy niemal wprost pod koła omnibusów Woźnica krzyczał nie słyszałem co nogi same nas niosły otaczało się ziejące o zmroku połyskujące świątecznymi iluminacja miasto przez zaparowane okulary wyglądało jak własne widmo pod powiekami miałem cienką warstwę lodu uszy zakleił śnieg, a myśli płynęły powoli jak w skutym strumieniu zimno studził niepokój, który czułem, kiedy szła obok, trzymając mnie pod rękę przed nami stał kordon policji, zanim gęsty tłum orkiestra, a w środku na postumencie pomnik okutany płótno pani, że najchętniej, by go skrócili szepnąłem, wskazując tytuły i przesunęli za jakieś drzewka, żeby mniejsze rzucał w oczy mój Boże, dlaczego ze strachu tylko, że moje 3 tygodnie koledzy z komitetu budowy swój strach nazywają odpowiedzialnością liczyli, że Godebskiego nie zdąży z projektem, a potem, że Włosi nie zrobią odlewu na, czas więc sprawa się odwlecze, a pomnik odsłoni się po cichu, jakby to był pogrzeb samobójcy nie rozumiem przecież Car pozwolił oni mówią, że skoro Mikołaj jest skłonny poluzować kajdany nie wolno drażnić wierzą, że ratują naród przed rozdaniem niewinnej krwi, a siebie przed Kato organ szkoda to miało być wielkie święto byłoby, ale zgodzili się na wszystko, czego życzyła sobie policja żadnych przemówień pochodów nawet ogłoszenie Gazeta kazali przed odsłonięciem wystawić zaproszenie i nikogo bez upoważnienia nie wpuszczać za kordon ciągnąłem nasze bilety przecież znaliśmy się między normami podeszliśmy bliżej jako członkowi komitetu należały się miejsce tuż przed cokołem ściskały dłonie tych, których jeszcze przed chwilą nazwałem tchórzami wszystko dlań liczyłem, że zamiast przybłęda z obciążoną hipoteką zobaczy we mnie kogoś, kto ma przed sobą jakąś przyszłość orkiestra zagrała poloneza Halki opadła zasłona Mickiewicz nie wstąpił cokołu milczał tak jak my jednocześnie dumni i zawstydzeni policjanci żądali, żeby się rozejść, więc rozchodzili my się posłusznie zamierzałem odprowadzić Marię do domu, kiedy dostrzegłem, że wokół pomnika znów gęstnieje tłum innych niż ten z zaproszeniami czapka zamiast kapeluszy ósmy salon ze śniadaniowym manier kami w dłoniach robotników na polecenie policji zatrzymano w fabrykach, żeby odsłonięcie pomnika nie zmieniło się masową demonstrację teraz-li rzeką wokół barierek i nie dawali się przegonić nie zatrzymywać się nie gapić krzyczeli żandarmi, ale tłum reagował po chwili wynurzył się z niego młody robotnik unieśli go na ramionach, a on wyciągnął z kieszeni kartkę i zaczął czytać mówił coś o duchu, który na skargi o nieśmiertelności słów i zmartwychwstaniu narodów słowa były ciężkie sensu w nich niewiele za to melodia zmąciła umysły ich wydała za serca w powietrzu było bydło od patosu i gęsto od gniewu miałem pewność, że zaraz zaczną się zamieszki chciałem przebić przez tłum nad rybacką pociągnąłem za sobą Marię wtedy poczułem, że nagle się zatrzymała odwróciłem się do niej patrzyła przed siebie z jej oczu wyczytałem ciekawość i zaskoczenie podążyły za jej spojrzenie zobaczyłem tylko zapory gęsto stłoczonych placów apotem jego stał odwrócony naszą stronę w kaszkiecie zaciągniętym na czoło i twarzą ukrytą w kołnierzu szare kurtki nieznacznie uniósł czapkę odpowiedziałem skinieniem, ale to nie ze mną się witał Maria z opóźnieniem pochyliła głowę to było tylko drgnienie, ale musiał to zauważyć, kiedy się uśmiechał ona mocniej nacisnęła dłoń na moim ramieniu, a my już poprosiła znasz go zapytałem kiedyś nawet całkiem dobrze Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj wszystkich audycji Radia TOK FM kiedy chcesz i jak chcesz - na stronie internetowej i w aplikacji mobilnej!!

Dostęp Premium

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA