REKLAMA

Odcinek 10. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-11-15 21:50
Czas trwania:
11:38 min.
Udostępnij:

Odcinek 10 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
naszą pierwszą wspólną sypialnię był ciasny przedział w ślad w wagonie nocnego ekspresu z Wiednia do Wenecji ona zażyczyła sobie spać osobno na dole i poprosiła bym wyszedł, kiedy przebierała się do snu restauracyjnym wypiłem kieliszek na psa, a potem jeszcze 1, wyglądając przez okno na alpejskie łąki, które osuwały się z Doliny pod ciężarem mogły, kiedy wróciłem do przedziału Maria leżała w pościeli zakopana po uszy udawała, że śpi czekałem, więc na Rozwiń » Wenecję, ale Hotels Kia oni tylko fasady przypominał solidne Pala co w środku czekał na spokój bez widoku za to wygódki za ścianą próbowała ochrzcić pościel perfum, ale i tuzin flakonów nie ukrył bez sądu zgnilizny ja sporo się nie bałem przywykłem apotem nauczyłem się go rozumieć o smród jest szybszy niż słowa potrafi odgonić złe albo ostrzec przed niebezpieczeństwem zabójca cuchnie inaczej niż Tchórz, a okutany w Kożuch tubylec inaczej niż Przybysz, od którego nie odkleił się jeszcze zapach jego świata smród mówi kim jesteś, skąd czym się jadły albo od jak dawna głodny jest też podłej czy wysokiej rangi smród zapowiada śmierci albo uzdrowień i nie przeszkadza miłości miałem kobiety w miejscach śmierdzących przeraźliwie niż pokój przywódca hotelu skierowani na klepiskach na materacach wypchanych przegniły mchem w kłębach oddającego komary dymu z krowiego łajna na ich skórek zakupionych w ziemiankach, gdzie tuż obok bił się Pierre dział tuzin nieszczęśników, dla których cuchnący wódką surową rybą od kobiety był ostatnią nadzieją, że ich rankiem nie znajdą zaś chronionych sztywnych tylko wciąż bałem się jej o tym, opowiedzieć sądziłem, że Florencja będzie sprzyjać miłości, tym bardziej że Maria była euforia, gdy pielgrzymowali my od Giotta do kra Angelika od Santa kroczek do Santo spirito z Uszwicy do Akademii, ale przyrodzenie widać zajęta była bardziej niż moim, więc nasze łóżko pozostawały zimne bałem się, że wciąż cuchną i psią skórę Kobylin lekiem i surowym mięsem, bo zapachu, który wsiąka we mnie przez 12 lat nie da się zbyć ani wydarzyć próbowałem się pocieszyć podglądając Wenus z Urbino, lecz jej moc znikła, gdy się do niej zbliżyłem dostrzegłem, że sutki zaledwie masz cięcia farbą, a więc, kiedy zamykały się galerii kościoły wspinałem się na plac Michała anioła i udając że kontempluje kopułę katedry pozwalałem się wodzić na pokuszenie florenckim kursową zbliżały się na odległość oddechu zaprawionego rap po słownik Ars Amandi wraz z cennikiem recytowały w języku Petrarki, a jak trzeba było tutaj po angielsku obiecywały więcej niż mogłem pragnąć niewiele chciały w zamian, ale i tak wróciłem do Marii cierpliwości uspokajałem moje twarde małe dłonie i usta w połowie pozbawione czucia ona jest przecież swoją nagrodę albo ich rentą wieczystą za męczeństwo Niepokalanie, więc daru, jaki ci wypłacić blizny za obfite kości za każdy podjęty Parc bałem się myśleć na głos, żeby nie usłyszeć, jakie zdolności krążą po głowie następnego dnia rano jeszcze zanim zaczęliśmy nasz bieg po pałacach kościołach wypłukały je karafka cierpkiego wina w Rzymie wybraliśmy się do opery grali idiotyczną sztukę dziewczynie porwanej do burdelu bohaterowie nazywali się Osaka i Kioto, a śpiewaczki snuły się powstanie ze związanymi nogami, więc domyśliłem się, że rzecz cała dzieje się w Japonii nie miałem pojęcia kim są mniejsze i nie przypuszczałem, że niedługo będę się przyglądał jak tańczył i głaszcze długimi palcami rozkwitające piwonie, lecz i tak wiedziałem, że wszystko to jest kolosalną Budą Maria była jednak zachwycona to mało powiedziane opętał ją ta muzyka po powrocie do hotelu słyszałem jak śpiewa, chociaż nawet nie otworzyła GUS jak szamanka, której dosiadają bogowie była jednocześnie chórem znoszącym hymn do słońca ślepym ojcem przeklinających córkę umierającą diwą zobaczyła w lustrze, że zbliża się do niej odwróciła się gwałtownie i zesztywniała stała przede mną ze ściśniętym pięściami i kropla zastygł ego szkła ociągała coś w nich odbijały na dnie, ale nie dość wyraźnie, żeby mógł rozpoznać kogo widzi co czuje, kiedy patrzy w moją stronę powiedziałem dotknąłem jej policzka przechyliła głowę, żeby wymknąć się moim palcu opuściłem rękę w odpowiedzi uniosła brwi dobrze już znałem to ironiczne spojrzenie czekałem aż zmęczyli nasz pojedynek i opuści wzrok, a to ja przegrałem próbowałem zachować spokój z moich ust popłynęło rozpaczliwe skomlenie co jeszcze każe mi żebrać o twoją miłość osunął się na kolana, ale było w tym geście więcej komedii niż błagania przecież to tym nie wypatrzyła wybrałaś po co, żeby mnie dręczyć niech pan nie będzie ogółu stałem raptownie otrzepał spodnie, więc aż tak jestem dla siebie obcy porwałem krzesła płaszcz w drzwiach obejrzałem się za siebie składaną może nawet chciała mnie zatrzymać wytłumaczyć, ale ja wcale nie miałem ochoty na jej przeprosi gdyby, chociaż powiedziała za co pokutuje rzuciłem w jej stronę za moje czy za jego winy jego win powtórzyła masz mnie za durnia myśli, że nie wiem, że między tobą mną stoi ktoś jeszcze co on zrobił, że wciąż boi się zbliżyć do kogokolwiek chciałem uderzyć mnie w twarz złapałem ją za nadgarstek próbowała wyrwać nie pozwalałem tak bardzo zajmuje pana moja przeszłość dzieła przez zaciśnięte zęby z rozmysłem torturując mnie panem pan, czego pan się boi, że ciągle opowiada bajki o swoim życiu nie tego się po panu spodziewała ani 1 słowa prawdy, a po co ta prawda, żeby nie do końca znienawidzić nic nie rozumiesz, a co tu rozumieć, że mam prawo usłyszeć prawdę i sama zdecydować co z nią zrobię, więc co chcesz wiedzieć zapytałem drwiąco jak bardzo nam się przed tobą poniżyć pytanie było retoryczne, ale ona potraktowała poważnie widziałem jak przez moment zamyśla się nad odpowiedział pytałam kobiety, które jadą ze Słoweńcami wtedy skłamała chciałem ją odepchnąć, ale teraz to ona zaciska dłonie na moich nadgarstkach w jej spojrzeniu nie było już gniewu, lecz gorączkowa ciekawość naprawdę chciałaby słuchać jak przychodziły z rąk do rąk, a myśmy korzystali tak ja też wystarczy nie wystarczy mów płaciły ciałem ze strachu głodu, żeby poczuć czyjąś bliskość, a potem rodziły dzieci tylko po to, żeby pochować w tajdze znasz inne miejsce, gdzie wszystkie kobiety są kurami, bo nie mają wyjścia matkami są przy okazji żonami jeśli mają szczęście wiesz jak można wykarmić dziecko, kiedy nie ma ani grosza twoje ciało wyziera US wiesz jak one robią co tak tanie, że na ich usługi stać nawet żebraków umierają jak suki, których nikt nie chce wpuścić za próg tego wieczora wyznałem jej wszystkie moje sekrety kręciła głową, jakby chciała z niej wytrzeszcz piasek, który zasypywał myśli drżała, więc w końcu objąłem ją delikatnie odepchnęła mnie odruchowy, ale po chwili poczułem jak mocno otula twarz moją szyję to było tak zaskakujące, że na chwilę straciłem równowagę upadła na łóżko i pociągnąłem za sobą myślałem, że natychmiast zerwie, ale pozwoliła mi całować swoje powieki i skronie, a potem rozpylić palcami usta niepewny własnych rąk głowy przebierałem się przez spódnice Halki majtki było niezręcznie, niż kiedy próbowałem się dostać podgrupę koszulę młodych jak Gutek w końcu spod gorsetu wylały się ogromne bez jej piersi udekorowane setkami maleńkim jak zdziczałe czereśnie ukryła je krzyżując ramiona próbowałem pod pełną ustami do sutków, ale odepchnęła moją głowę dlaczego, ale nie chciałem dłużej czekać poczułem jak krew odpływa ze skroni i wędruje w dół rozpyliła jej uda wślizgnął się między fałdy i głębiej pod sklepienie pchnąłem kilka razy, żeby w jego miała wycofałem się aż narzędzi poczułem kościane pierścienie łona pchnąłem raz drugi mocniej rozpycha się w niej, jakby szukał monety ukrytej na dnie worka jęknęła nie wiem czy rozkoszy czy bólu zdarł jej dłoń z piersi ścisnął palcami drugą ręką chwyciłem za poręcz łóżka i podciągając się hasłem raz zarazem do końca brałem zamach z bioder i wdzierała się z nią coraz szybciej chciałem, żeby już przyszło kilkoma falami przebiegło wzdłuż kręgosłupa, żeby wykrzywiona twarz jeszcze żyło oczy, żeby się w końcu wylało nie zdążyłem zapamiętać faktury ramion smaku skóry ani zapachu włosów wysunęła się pode mnie potem była w miednicy, a ja próbowałem zrozumieć kogo właściwie we mnie widzi za dnia czułego małżonka wieczorem obcego człowieka w obcym mieście nocą kochanka czy może raczej kata chciałem o tym, rozmawiać zrozumieć wybaczyć sobie jej jeśli byłoby konieczne ale kiedy zbliżyłem się do pytań zamknęła mi usta pocałunkiem powtórzyło się do następnego dnia jeszcze następnego zdawało się, że Maria co chce ode mnie więcej, że jest coraz mniej wygodnie pode mną wiercił się gościła pośladki na poduszce unosiła opuszczała biodra, które próbowałem przebić do Dziennika zamykała oczy za to coraz szerzej otwierała usta była coraz głośniejsza, a mnie coraz mniej chciało się ją pytać o przeszłość pieniądze skończyły się tuż po Wielkanocy wróciliśmy do Warszawy, a w drugim tygodniu maja dr Borkiewicz poklepał mnie po ramieniu będziesz ojcem powiedział zaś jeszcze nie wiedziałem, że powinien się bać Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj podcastów TOK FM bez reklam, oraz sprawdź jak działa nowe internetowe radio TOK+Muzyka. Wybierz pakiet Standardowy i słuchaj wygodniej w aplikacji!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA