REKLAMA

Odcinek 12. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-11-13 21:50
Czas trwania:
12:40 min.
Udostępnij:

Odcinek 12 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
wszystko było inaczej 22 lata temu po pierwszym aresztowaniu wieźli mnie nocą teraz poranne światło wciska się między kamienice nowego miasta rozpraszało mgłę, która nie chciała się oderwać od ośnieżone bruku wtedy był sierpień ras luty i konie, które ciągnęły ciasną budę bez resorów ślizgały się po kamieniach, jakby ktoś spędzał im nogi wtedy nie wiedziałem, dokąd nie zabierają teraz zastanawiałem się tylko, w którym skrzydle dziesiątego pawilonu mnie Rozwiń » zamkną wtedy nie miałem nic do stracenia teraz miałem więcej niż kiedykolwiek wtedy bałem się, że wyrwał mi zdrowe zęby wbijają drzazgi pod paznokcie podpalą włosy, a potem powieszą i utopią mojego trupa w Wiśle teraz bałem się nie siebie, ale o Marii i nasze dziecko, a najbardziej bałem się tego, że jestem gotów zrobić wszystko, żeby do nich wrócić aresztu śledczego na długiej, gdzie zamknęli mnie na noc skręciliśmy w plac katedralny uderzyłem głową dach, bo kibic podskoczyła na torach, kiedy przymierzałem drogę po raz pierwszy nie było jeszcze tramwajów boleśnie wykręcała szyje, żeby przez karłowate okienko spojrzeć na bezludne trotuary pozamykane składy futer na formalną, którzy po-li konie w studniach przypominających ołtarza rzymskich bogów żandarmi posadzili mnie na ławce między sobą, a ten z prawej na wszelki wypadek cisną mi pod kolana swój płaszcz miałem skute ręce, więc ucieczce nie mogłem nawet myśleć zresztą nie miałem ochoty kryć się pod cudzym nazwiskiem wciąż zmieniać adresy własną żonę dziecko podglądać zadrzeć nie chciałem uciekać do Szwajcarii, która byłaby dla mnie tylko luksusową wersją zesłania, więc może trzeba by lecieć do Sienkiewicza stanąć w drzwiach i krzyknąć ratuj pan jak droga bez względu na to czy na katorgę czy po pomoc wjedzie na wschód dlatego jeszcze ze schodów krzyknąłem do Marii Pisz do Petersburga wyciągnął mnie liczyłem na moich protektorów z cesarskiego rosyjskiego Towarzystwa geograficznego byłem uczony traktowali mnie jak 1 ze swoich, więc nie pozwolą, żeby żandarmi bez powodu trzymali mnie pod kluczem przecież nie dałem im żadnego pretekstu bardzo chciałem w to wierzyć Bitka wjechała Bonifraterską i toczyła się powoli aż do placu broni jeszcze kilka lat temu nie wolno było na nim budować, bo namiestnik ministrowi tu swoje Triady teraz stał tu drewniany przytułek dla ubogich i rzędy kramów kupcy ścigali się z nami zaprzysiężeni we własne wuzetki otoczeni obłokami pary i oku tanich chust, jakby bolały ich zęby wieźli na nich sterty Haładus talerzy szklanek skrzynki rady i wojen dywan z Kowar, które zgrabnie udawały kobierce chora Sano od straganów zapachniało świeżym chlebem i rozlanym piwem czułem, że mój żołądek się zapadł byłem głodny u mienia jest dzięki wskazałem brodą kieszeń w moim płaszczu kupicie pojazd Buku to, że dla was żandarmi spojrzeli po sobie nie ja burknął dowódca uchylił drzwiczki i zaczął krzyczeć na handlarzy, żeby ustąpili drogi, ale nie spieszyło się im słynęli przed siebie zasłuchani we własne myśli, a może celowo nas opóźniali przecież wiedzieli, że pasażerowi bitki niespieszno jest do dzisiaj owady celi 5 na 5 kroków wrogu łóżko stołek bojówka blaszanym lichtarze o ratowanie okno z blaszanym kagańcem, który zasłaniał widok na dziedziniec i wpuszcza tylko wąski Strumień światła z góry się dziennik i wypchane słomą poduszka stary cuchnący koc zielony polewane piec Wydra panem wiadomościami od dawnych więźniów wyżej w drzwiach od mojego ostatniego pobytu w dziesiątym pawilonie sporo jednak zmieniło cele wydzielono zaprowadzono kanalizację w korytarzach świeciły się gazowe lampy drewniane prycze zastąpiły żelazne łóżka obliczono koce jedzenie wciąż podawano metalowych menażki ach, ale zupa przypominała zupę, a nie gotowany mu, tyle że wolałbym się urwać breję niż całymi dniami tkwić w pustce zgrzyt klucza w zamku jego zawiasów kroki strażników na korytarzu szelest czynnika zwolnienie kropli moczu odnawia dra to były jedyne dźwięki, jakie do mnie docierały nikt nie krzyczał nie śpiewał nie płakał nie gadał próbowałem Skrobacz ścianę, lecz nie doczekałem się odpowiedzi strażnicy też prawie stracili głos ich słownik ogranicza się do 2 słów tyle musiało wystarczyć, żeby się orientował, czego chcą na ten rozkaz stawałem tyłem do drzwi zakładałem ręce na kark czekałem, kiedy się od wracałem już ich nie było na stole stała menażki zupy pół bochenka chleba i dzbanek wody zabierała wiadro wędrowałem po pustych korytarzach, bo strażnicy listkiem upewniali się, że droga wolna i nie wpadnę na innego więźnia plecami zasłaniali uda się jeśli ktoś krzyknął próbował przekazać wiadomości bili bez słowa po dziedzińcu też kazali mi krążyć w samotności, więc była to godzina łowienia dźwięków zza muru zwykle bezowocna potem powrót do mojego Biel onego grobu tam znowu cisza prosiłem książki nie dali, więc leżałem ze wzrokiem tkwiącym w suficie i uczyłem się na pamięć mapy plam i szczelin planowałem podróż po rzekach wschodniego pod okna, które przecinały płaskowyż środkowego spokoju i wpadały do oceanu schodzącego z czeku w głowie spisywałem listę członków ekspedycji do północno-wschodniego bieguna pokrytego grubą warstwą tajemniczym kompletował wyposażenie pakowałem kufry sakwy kojarzy i skrzynie byli na chwilę wynieść z mojej celi, gdzie powietrze dusiło, a czas był czarną cieczą wypłukują co z mózgu wspomnienia minęło 9 nocy, zanim obudził mnie dźwięk otwieranych drzwi do celi wpadło 2 żandarmów ściągnęli mnie z pryczy wykręcił ręce i pchnęli przed sobą na korytarz krzyknąłem z bólu, a ci trzecie słowo co za postęp dostałem pięścią w tył głowy żandarmi pognali mnie za róg korytarza i wepchnęli do pustego pokoju posadzili na stołku przenieśli razem ze mną bliżej stołu przykrytego szarym płótnem jestem członkiem cesarskiego Towarzystwa geograficznego starałem się brzmieć jak asesor kolegialne albo radca dworu może to potwierdzić senator Piotr Piotrowicz Siemionow nie wiedziałem do kogo to mówię po co przede mną mówi się tylko portret jego imperatorskiej wysokości, a ja bałem się obrócić sprawdzić czy świszczący oddech osiada na karku, więc musi mieć jakiś szczególny powód ciągnąłem, żeby mnie nachodzić po nocy wyciągać z domu i zamykać w celi dobrze pan wie, że nie musimy usłyszałem poczułem jak chłód przenika przez koszulę mokrą od potu łez był ciągnący lepki, a ja dobrze znałem takie przy silne głosy uspokajające apotem nawet nie wie, kiedy zgina się pół albo wieś po podłodze, próbując osłonić twarz przed ciosami śledczy otworzył papierośnicę i podatkami pod nas z dnia tłem ustnik i wsunął między wargi wyciągnąłem rękę po leżące na stole srebrne etui na zapałki zaciągnąłem się głęboko dym pachniał ogniskiem z mokrych gałęzi też inną właściwość przysłonił plik kartek, które dostrzegłem, kiedy podpalał papierosa mogłem się tylko oszukiwać, że ich nie znajdą listy Bronisława były jeszcze bardziej sfatygowane, niż kiedy widziałem po raz ostatni pomarszczone beżowe zacieków niektóre porozrywane wzdłuż zdjęć innych zostały strzępy przyznam, że nie mieliśmy pojęcia, że znajdziemy pana takie skarby śledczy obszedł stół i usadowił się na krześle naprzeciwko mnie miał okrągłą chorobliwie bladą twarz lekko wystającymi kośćmi policzkowe mi wokół, których rozłożyły się intensywnie czerwone plamy jego usta poruszały się nieustannie musiał przeżyć każde słowo, zanim Luna o nim we mnie jak sądzę domyśla się pan, dlaczego zainteresowały nas list stanowczo pokręcił głową może zbyt stanowczo, więc będziemy grać przed sobą naiwnych nie wiedziałem jak mam zareagować powinien myśleć szybciej znać odpowiedź, zanim padnie kolejne pytanie zamiast mówić zaciągały się mocno, chociaż bałem się, że zaraz zaraz zacznie parzyć mi palce skończy się otoczka na zeznania nie interesuje nas powiedział śledczy tyle wystarczyło domyśliłem się reszty on już wiedział to, o czym ja wciąż bałem się pomyśleć nie obchodzi jakiś więzień gnijących na wyspie więzieniu 11 000 biorcy stąd ani jego pogmatwane listy dla Polic majstrów był równie interesujące co trup w kostnicy pilnowali tylko, żeby nie zmartwychwstał co innego, a adresat listów bolesne czy rak na Odrze działem cielsko imperium to ja miałem pomóc im go odnaleźć, więc powiecie, gdzie obecnie przebywa Józef Piłsudski czy będziemy grać w durnia śledczy wciąż stał za mną czułem gest zaduch wypalonych papierosów i nieprzespanej nocy nie musiał zadawać pytań i tak klepała odpowiedzi, jakiej tanie nie znam nie wiem nie pamiętam tej nocy pewnie ze 100× następnej 3× po 100 o zmierzchu co kwadrans strażnicy zaglądali do mojej celi krzyczeli niech ja spać czwarte piąte słowo to prawie cały słownik potem ściągali mnie sprycie i prowadzili na kolejne przesłuchanie wasze grzechy zostaną zapomniane kusił śledczy, ale ja nie wiedziałem, jaki grzechach mówi jego słowa rozpuszczają się na mojej głowie, zanim przeniknęły do środka chyba coś opowiadał o wieczorze, kiedy odsłoniliśmy pomnik Mickiewicza nielegalnej manifestacji o kimś, kto deklamował wywrotowy manifest i nie wiecie, kto mu to napisał nie wiem nie znam nie pamięta kłam chciałem poderwać z krzesła, ale spojrzenie śledczego zatrzymało mnie w miejscu, a potem pierwszy raz poczułem ból prawy oczodół zmienił się filiżanką wrzątku to były twoje słowa nie wiem nie znam nie pamiętam spadłem z krzesła straciłem oddech z opóźnieniem dotarł do mózgu sygnał, że to przez podeszwę z impetem obijając mi żebra jeszcze później poczułem ucisk krtani próbowałem odepchnąć nogę stołka, która ściskała się moją szyję nie miałem dość siły, ale odpuścili, zanim straciłem przytomność nie jest to pisałem wystarczały, unosząc się na kolanach wtedy jeszcze byłem pewien, że mówię prawdę potem było mi wszystko jedno Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj podcastów TOK FM bez reklam, oraz sprawdź jak działa nowe internetowe radio TOK+Muzyka. Wybierz pakiet Standardowy i słuchaj wygodniej w aplikacji!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA