REKLAMA

Odcinek 19. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-11-06 21:50
Czas trwania:
08:54 min.
Udostępnij:

Odcinek 19 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
ma 16 lat wciąż zaciętą twarz i uważne spojrzenie, którym celuje w drewniane usta wypadają z nich posklejane słowa francuskie łacińskie perskie rosyjskie wszystkie brzmią jednakowo żałuje 20 kopiejek, które wydał następnie lepiej było kupić ciastek Fiorentiny jego zakleił głód zamiast z pustym żołądkiem gapić się na organach wyłupiaste mi oczami skołtunione peruką włosy zasłaniają rurki łączące upiorną maskę z miechem i klawiaturą wali nią ludzi z cienką Rozwiń » szyją, do której przywiązał wstążką ruchliwą główka zaraz mu się urwie potoczy pod nogi uczniów wtedy otoczona koreańską kolumnadą aula Uniwersytetu wileńskiego zdegradowanego do rangi prowincjonalnego gimnazjum zmieni się sale do gry w piłkę szkoda więc, że ludzi kończy unosi dłonie znad klawiatury wstaje ze stołka i ucisza brawa, których nie było, a teraz zacna publiczności pozwólcie, że ją wam przedstawię oto euforia najbardziej zdumiewający wynalazek naszego stulecia wytwór ludzkiego geniuszu i boskiego natchnienia pierwsza machina, która mówi wszystkimi językami ziemi, która wkrótce Niziołek wspina się na palcach, a jego piskliwy głos zawadza o żyrandol przemówi do nas językiem aniołów niech powiedzą po polsku broni słyszę za sobą głośny szept spogląda nerwowo w stronę pierwszego rzędu, gdzie rozsiedli się nauczyciele, ale mistrzowie dyscypliny donosu Foch oraz nowo czarów nadal gapią się na maskę, która znów zaczyna coś mieli skórzanym pozorem Żuk syczy, a nie młodszego 13 miesięcy brata w jego ustach nabiera dodatkowych znaczeń błazen idiota marny prowokator, który dla PiS-u gotów jest utopić ich obu, chociaż to nie na niego się wzięli jego tłuką po palce, kiedy zapomina, że po rosyjsku zapomnieć znaczy zapamiętać sklep to grób, a miłość jest litość uczą sił nawet z grobu miłości potrafiłby się wykręcić głupot naopowiadał rozśmieszył zmienił temat, więc to nie jest grozi Peta tu nie on będzie się gryzą po nocach jak powie matce i ojcu, bo po jego sumieniu kłopoty z winy pływają bez śladu nie był pół lub lnu trzeba, a Gielo Kielce machina jen czy coraz boleśniej to ma być remontów, chociaż Moskal poezji szkoda maskarada zmieniają wziewne bełkot pewnie czas już wyjść, ale nie może tego sprawdzić jego zegarek, chociaż złoty od ojca tylko staje regularnie co 2 tygodnie nosi go do naprawy i wróbelek z głowy, a Żuk zrobił scenę, że to nie on dostał etatowego poszerzona, więc dla Świętego spokoju pozwolili mu wybrać nową cebule i jak zwykle lepiej na tym wyszedł bronić wstaje i skulony przeciska się między gimnazjalistami ostrożnie, żeby nie narobili krzyku najlepiej wbić się między Rosją i Żydów tam zawsze pozostaje szczelina, żeby tylko Foch i nowo czadu nie odwrócili się za to Żuk jest już między ostatnimi rzędami uczniów zaraz dotrze do wyjścia niech go diabli a, dokąd krzyczy zabroni się i goni go po schodach nie twoja sprawa przestań łazić, a co zrobisz powiedz ojcu nie było, o czym ucieczkach z lekcji podkradanie papierosów statutowej papierośnicy popijanie Karasek i wylewaniu wody dla niepoznaki, a może podtrzymywaniu służących podglądaniu starszych sióstr w kąpieli nic z tego grzechy szuka zwykle są również jego grzechy wychodzą na dziedziniec szkło kurzu niesionego przez porywisty wiatr broni się przeszywa ostre zimno nie trzeba było kazać Moore owi od czepiać VAT płaszcz wygląda teraz jak płaszcz, a nie napełniała Kurta pajaca, ale grzeje za to nie lepiej niż płachtą gazety, a może ja powiem groziło myśli, że nie wiem, dokąd wybierasz do jej gra się kiedyś cie sztukę zobaczymy, kto kogo bronić trzeba brata otwartą dłonią w potylicy i strąca mu czapkę rzuca się do biegu skręca ostro wprawo i przez furtę między fasadą oraz dzwonnicą kościoła świętych Janów wydostaje się na Zamkową rusza w stronę katedry i rozegracie ofiarą dopada go krzyk szuka to mnie ZŁAP biegnie slalomem między kałużami, które stoją w połaciach zapadnie tego druku rozbija podeszwami odbite w wodzie fasady piętrowych kamieniczek Zamkowej skręca skupów oka niewiele szerszą niż w sztok wyhamowuje to doskonałe miejsce na polowanie zwierzyna sama wpadnie w ręce Żuk zatrzymuje się tuż, zanim czuje na karku jego szybki oddech wraca do domu ostatni raz próbuje spławić brata, chociaż wie, że na próżno żuczek też lubi zapolować stają przed szerokim budynkiem z dużymi oknami na piętrze za wysoko, żeby zajrzeć i dostrzec co dzieje się w środku, ale i tak przyklejają się plecami do ściany domu naprzeciwko i zadzierają głowy nasłuchują dobiegających zza zamkniętych okien dźwięków pianina oraz poleceń wydawanych wysokim kobiecym głosem bydła bio pasji, ale pasmo melodia przyspiesza ważne Mazur zmienia się nerwowo Polka w ten gaz Pio głośno klepnięcie i większe urywa, a tu aż TUI nacji podbiegają do drzwi wsłuchują się w chaotyczny stukot podaż na drewnianych schodach muszą wiać nikt nie powinien widzieć jak sterczą uszami przyklejonymi do desek uciekają na pocztę chowają się za przeszklonymi drzwiami przyczajeni obserwują jak ze szkoły tańca wysypuje się gromadka dziewcząt broni się serce podchodzi do gardła chętnie, by wypluł i podeptał, żeby przestało się tak głupia miotacz, ale za późno w drzwiach szkoły już pojawiła się Zośka Baniewicz równa jak zwykle alabastrowe zamyślona i piękna za każdym razem, kiedy widzi jak nie po lekcji tańca w niedzielę pod kościołem albo na spacerze po zboczach góry 3 wszystkie wydaje musi nie dotykali innym eterycznym duchem, kiedy ją sobie wyobraża zwykle wieczorem zasypiają w pokoju dzielonym z Żukiem duch staje się ciałem rozbiera je ostrożnie sukien halę gorsetów koszulek do skóry chciałby się przedrzeć jeszcze głębiej, choć sam nie wie, dokąd wokół Zośki tańczy Marynia jej rok młodsza siostra ładna, owszem na jej twarz w kształcie serca spływają kosmyki rudych włosów, ale to jeszcze nieopierzony gęsi nie kobieta obydwie wyprzedzają resztę dziewcząt i wchodzą w najcięższy odcinek z kopułki 3 Areny nie minie się, żeby nie zawadzić o ramie zbliżają się do drzwi poczty najlepszy moment, żeby wyjść udać zaskoczenie uchylić czapki apotem odtańczyć balet wąskiej uliczce, kto kogo przepuści z prawej z lewej otrzeć o ramie dotknąć wierzchu dłoni jeszcze raz przeprosić za niezręczność poczekać na reakcję może słowo jeszcze 1 dotyk zapach rozgrzanej tańcem skóry potem zbiera wszystkie te łąki wrażeń i lepiej z nich opowieść, która będzie musiała mu wystarczyć aż do następnego spotkania, ale Żuk chce być pierwszy łokciem dociska brata do futryny bronić wyrywa się i wypada na ulice jak zgubiony póki Larry chcę się kłaniać, a jednocześnie uchronić przed upadkiem wpada na mur Zośka podnosi na niego zaskoczone spojrzenie powinna się odsłonić, ale ledwo się powstrzymuję, żeby nie park bądź śmiechem przyspiesza kroku mija bez słowa, ocierając się o ścianę naprzeciwko jeszcze chwilę za plecami bronić słyszę chichot obydwu Baniewicz czuje Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Podcasty TOK FM oraz internetowe radio TOK+Muzyka teraz 40% taniej. Wybierz pakiet Standardowy i słuchaj gdziekolwiek jesteś

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA