REKLAMA

Odcinek 27. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-10-29 21:50
Czas trwania:
07:39 min.
Udostępnij:

Odcinek 27 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
szczoteczka przestaje grać, ale zamiast zapowiedzieć walca zaprasza na krótki kontrakt może to dobrze będzie można w końcu porozmawiać z Zośką, ale Żuk nie odstępuje na krok pod piekę ciastka nalewa lemoniadę zagaduje zasilą matkę, która wtyka ucho, żeby młodzi nie mieli szans na jakieś intymności bronić mijać teczkę ta zaś skarży się wujowi Justyną owi z niektórych panien nikt wciąż do tańca nie prosił może półgodziny jeszcze pogra nie starcza jej się Rozwiń » najwięcej, bo musi głaskać matrony, które posyłają siostrom Baniewicz równą złe spojrzenia one jedne nie muszą się skarżyć na powodzenie od razu widać, którzy kawalerowie pannom podchodzą wuj Justyn łapie broń za łokieć i obraca kucie Unii no o nie płonąć Bronisławie wiedziałem jako tańcowi jestem mało jedno twoje słowa i doprowadzają pod sam ołtarz powiadam ci bronił się mam dobrą rękę jeszcze dziękować będziesz burczy już teraz jest niezmiernie wdzięczny szczoteczkę śmieje, a on Reda dłoń Jackowi przepycha się między rozgrzanym tancerzami, którzy wyciągają ręce ku przetrzebiony pół miską teraz moja kolej przecież Żukowi wprost ducha rozumiesz brat odpowiada skinieniem głowy, bo jego usta przeżuwają Kensy baby z konfiturą, a może to wcale nie jest potwierdzenie z oczu łka prędzej da się wyczytać lekceważenie kpinę nawet o tym nie myśl Bronisz celi przez zęby może być nawet szturchnął go albo Pacanów ucho, ale ciut teczkę siedzi już za pianinem podnosi wieko poprawia nut na płytce zaraz zacznie grać, więc czas schwytać zośkę tylko gdzie on jest przed chwilą stała jeszcze obok matki krew spływa broni się do pięt nie wie czy szybciej eksploduje czy osunie się nieprzytomny na ziemię rusza do sądu, ale na drodze znów stajemy Wujaszek Justyn na co czekasz Kawalerzy chwyta broni się za ramiona w tym VAT i fal do małej Baniewicz równe matkach teraz mówię dziś w głowie przeciągi Muchy w nosie, ale Marynia lekko import jeszcze dzielił, ale poczekasz 2 latka i do żeniaczki dała na popycha go w stronę arenie proszę proszę, ale ja ją w kasie, bo co powiedzieć wolę zośkę, ale miłość układ tańca dwóję, więc drogi w Wujaszku i zrobić skandal jeszcze w tym poczeka na razie chwyta marinie jak wuj przekazał i wkręca się na parkiet, ale nie zamierza tańczyć, lecz wypowiedzieć wojnę ściga Żuka zośkę zabiegają drogę za chwilę taranuje Żuk w ostatniej chwili unika zderzenia chować za palisadą wirujących par bronić nie zamierza odpuścić krąży po parkiecie w poszukiwaniu okazji do zwarcia przecież wie jednak, że przegra zawsze przegrywa koniec, ale młodzi proszę tu nie o jeszcze 1 walc próbuje wymówić bólem głowy nie ustępują, więc w końcu wyciąga ze sterty nut postrzępione papiery odcina Knot świecach, żeby lepiej widzieć wyblakłe 5 linii i zaczyna grać walca z czasów, kiedy matki mdlały, widząc córki, które w tańcu niemal oddawały się swoim partnerom, a nauczyciele bali się, że barbarzyńskie pląsy pozbawią ich pracy, bo nie są baletem, lecz orgię, ale broni się owi wszystko jedno czy to zabytek czy nowość wciska się między gorzkiej Żuka chwyta jej dłoń dziewczyna jest zbyt zaskoczona stawić opór, więc ciągnie ją na środek salonu ustawia w pozycji wyjściowej zaczyna obracać, ale zaraz myli kroki, więc zamiast patrzeć zaś chce w oczy musi śledzić Czuby własnych butów na nic i tak leżą, gdzie chcą, a co krok to szarpnięcie może dałoby się jeszcze uspokoić rytm synchronizować obroty oddechy, lecz Zośka zamiast płynąć wraz z nim sztywnieje coraz bardziej to już nie taniec, ale drewniane podrygi pewnie też czuje na sobie spojrzenia pełne dezaprobaty nawet jeśli nie są celowane w jej plecy szczoteczka kończy jakoś niezgrabnie chyba zostały ze 2 kartki nut, ale postanowiła przerwać to żenujące widowisko Zośka nie czeka aż partnerskiej ukłonił wyrywa dłonie i ucieka do matki i szaro maniery warczy mu do ucha wuj Justyn i ciągnie pod ścianę, kto słyszał tak Panny podbierać jest też pan panie Bronisławie Barbarzyńca Hull tutaj w ten sposób wobec dam może się KO mógł zachować, ale nie, więc kim jest skoro nawet wujowi braku słów, żeby przyszpilone do jakiejś ludzkiej kondycji wszystko jedno może być nikim nikomu prędzej dadzą Święty spokój i przeproś brata żyć tak niegodnie z nim postąpił nie wierzy miałby przepraszać tego zdrajcę przecież to on nie dotrzymał umowy, a teraz wciśnięty w kąt kanapy odgrywa urażone ego pani czeka dali się nabrać głupcy ich strata nie zamierza im tłumaczyć, że to co biorą za wrodzoną szlachetność to tylko maskarada za nią skrywa się Schuller i kpiarz i zaprosił wybaczenie nie doczekanie ja pójdę słyszę zasili głosik już poszła za późno, żeby złapać za rękę powstrzymać, a biec nie jest w stanie po upokorzenie chwyciło za kostki i nie chce puścić Zośka, ale ona się nie odwraca już stoi przed drukiem przeprasza za nieswoje winy, a on nawet na nią nie patrzy, gdy ból chcę biec rzucić na brata, lecz na drodze staje mu ciotka Stefa Which burczy i pokazuje drzwi ma ochotę chwycić dłoń wgryźć w nadgarstek, ale ciotka jest szybsza i chowa rękę za plecami może już tylko skłonić się Nisko i zamieść przed nią podłogę biurami niewidzialnego kapelusza koniec zabawy krzyczy i wybiega, trzaskając drzwiami stara się po schodach na ślepo, machając stopnie jest ciemno, ale za zawiadomi oczami niewiele dostrzegł nawet w środku dnia na ulicy co ci go zimny wiatr i budzi pierwszą od kwadransa klarowną myśl zapomniał płaszcza jeszcze jedno nie zamierza do niego wrócić Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Podcasty TOK FM oraz internetowe radio TOK+Muzyka teraz 40% taniej. Wybierz pakiet Standardowy i słuchaj gdziekolwiek jesteś

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA