REKLAMA

Odcinek 32. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-10-24 21:50
Czas trwania:
10:46 min.
Udostępnij:

Odcinek 32 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
30 czerwca 1886 egzaminy zdane papiery na prawniczy fakultet złożone 1 wówczas do domu w końcu spotkam się z Żukiem, którego za udział nielegalnych manifestacjach reagowali uniwersytetów w Charkowie za to Zośką widywać się będzie trudniej znów mamą będzie ją chować 7, ale poradzimy sobie nikt nas nie powstrzyma 3października 1886 lat jestem już studentem, a Józek Łukaszewicz został moim przewodnikiem po tym, nowym życiu pamiętam go z Wilna jak mnie pomarańczą Rozwiń » ratował przed słuchem Niezabitowskiej go droga niezgrabny po ulicy nie chodzi tylko się zatacza, ale nie dlatego zanim oglądają tylko, że twarz ma piękną dzisiaj spacerowaliśmy po wyspie Wasilewskiej i dogadywali my profesorów pokazał mi nową Holandię, gdzie my patrzyli jak puszczają na wodę nowe okręty Floty w miniaturze wielkimi kuflami wzbudzają falę, żeby wypróbować kiedyś wrócą i zaczną tonąć potem zeszliśmy coś zjeść do studenckiej stołówki, którą sam zakładał zresztą w piwnicy za ladą i Mości z wielką chochlą, która razem z 1 z chudym studentem z Kozią bródką wszystkim zarządza, ale to pani jest Kozłowska, a student nazywa się Piotr ja panu, a Luter całkiem niczego w sensie i rozumu i urody, chociaż trochę nosa zadziera chwilę gadaliśmy przekrzykując stukot podeszwy, bo w okienkach pod sufitem trwała nieustanna parada pantofli, ale przede wszystkim najadłem się w końcu tanio i do syta Józek porzucił mnie potem z pełnym żołądkiem i tuzinem pytań rozejrzał się tylko czynnik, zanim leży i poszedł sobie Niechciał powiedzieć, dokąd tak spieszno piątek listopada 1886 wieczorem Łukaszewicz zamiast mnie porzucić zgodził się w końcu zabrać ze sobą, ale chyba celowo kluczył, żeby drogi nie pamiętał, a może się tylko zdawało Józek jeszcze raz obejrzał się za siebie i weszliśmy w jakieś podwórze kamienic jak szafa pełna kwitek drzwi pootwierane na oścież, więc wszyscy razem tu żyją w mieszaninie wyziewów płaczu i krzyków barierka kleiła się do dłoni, a schody skrzypiały, jakby chciały opowiedzieć mi każdy, kto po nich stąpał na trzecim piętrze tragarze wynosili z mieszkania nie zaszczepione łóżko myślałem, że z lokatorem, ale ten wylazł na własnych nogach klubu i przeklinał ojca ziemskiego i niebieskiego oraz kamieniczników, którzy wciąż podnoszą czynsze chciał nas mieć słuchaczy, ale nie daliśmy się złapać za guziki przepłynęliśmy się wyżej na czwartym ETA rzut drzwi były zamknięte Łukasiewicz zastukał 4× otworzył jakiś chudzielec postrzępiona Broda środku niemalże udusiły się od gęstego dymu nie 1 myślałem i potem kaszlu pojąłem, że jest nastu więcej dla Łukasiewicza znalazło się jakieś krzesło mnie kudłaty rudzielec twarz dziecka doklejony wąsami pokazał miejsce przy sobie to on najwięcej gadał potem Łukaszewicz mi powiedział, że to Julianowi 1 ze zdolniejszych na ścisłej fakultety ludzkość bydlę dzieje opowiadał i tego właśnie chce władza, bo łatwiej jest kierować stadem wystraszonych zwierząt niż sum pod świadomych obywateli nawet ci, którzy mają się za lepszych zadowalają się dziś o łapami wolności tyle im wystarczy, żeby ciągnąć swoje interesiki pomyślałem tak chce coraz trudniej mi obronić przed własnymi myślami łatwiej przed cudzymi, więc zaraz przyszło do głowy, że rudzielec inaczej wyprawie, gdyby się urodził w Wilnie, a nie gdzieś nad Wołgą i nie mógł nawet gadać we własnym języku, a wzruszyłem się, ale szybko mi przeszło, kiedy Julian tłumaczyć zaznaczył, że pierwszym najważniejszym naszym celem powinna być wolność polityczna, która ogarnie cały naród, a nie tylko tych co mają pieniądze ziemię i władze inni chórze na niego, że gada o rzeczach niby oczywistych, ale nieosiągalnych, a nie teraz nie tutaj przecież nowy Car wciąż Ruby zaciska i nie widać żadnej siły zdolnej przeciwstawić jego władzy ulic dawno na to, że chyba zapomnieli Hryniewiecki, jakby wysokiej Izby całe powietrze naraz ktoś odezwał, że to nie po chrześcijańsku targać się na cudze życie i nikt nie ma prawa zabijać nawet imię najszlachetniejszych w celu, ale to rząd uczynił terroru narzędzie sprawowania władzy traci Łukasiewicz dlatego najlepsza część narodu, by wcielić w życie swoje ideały ma Rawa na przemoc odpowiadać przemocą zrobił się rozruch strasznej przekrzykiwać nie, więc mało, kto słuchał, kiedy prawił, że innych argumentów władza słuchać nie chce nie potrafi, bo jedyny język, jaki zna to siła uli Jan jest czy próbował tłumaczyć, że przecież nie żądają więcej niż mają Niemcy Francuzi Włosi na początek wystarczy wolność sumienia słowa konstytucja parlament jedenasty tylko władza, która się boi jest skłonna do ustępstw wołał, ale i tak go za krzyczeli nie wiem czy ze strachu czy przekonania, że jedynym skutkiem terroru jest jeszcze większy terror w samym przemówił w tym duchu, ale nie odzywałem się wcale nawet potem, kiedy Łukasiewiczem wracaliśmy przez zamroczony miasto za złe to sobie mam, że odwagi braknie, kiedy trzeba własną myśl przedstawić jej bronić chciałbym o tym, pogadać z Zośką, ale nie powinien jej narażać lepiej, żeby nie wiedziała o moich nowych znajomościach pewnie powinienem też kartkę z Dziennika wyrwać spać nie lichy wpędził bym kłopoty z siebie tamtych, gdyby jakiś szpital zajrzał do pisania Niny Łukasiewicz niby wszystko pomniejsza mówi, że to 1 teorię, że gadają, bo inaczej przyszłoby zwariować, ale jakoś mu nie wierze, zwłaszcza kiedy znalazłem na jego biurku papiery z rozpisanymi wzorami, a jak zapytałem co to odpowiedział niby żartem, że przepis na Nitroglicerynę 17 listopada 1886 na dziś zwołana była manifestacja studentów nad grobem dobro ludowa, ale na cmentarz wujkowi wpuścili tylko tych co nieśli wieńce reszta ruszyła pochodem do Soboru kazańskiego szli wzdłuż kanału bydgoskiego, kiedy drogę zastąpili im Kozacy odwrót też im odcięli aż po 1 boku mieli rząd kamienic po drugim wodę i nie jak nie było uciekać parę godzin tak Stali, a wieść poszła miasto zaraz się ludzie zaczęli kupić po drugiej stronie kanału głupi byłem, bo poszedłem tam razem z Zośką akurat Kozacy wjechali tłum krzyk zrobił się okropny jedni uciekali inni próbowali kryć się podwórza nawet nie wiem, kiedy konie przedarł się do nas patrzyłem jak z kłębów pary wynurza się jeździec jak nosi na Haiti, ale nie mogłem się ruszyć to Zośka pociągnęła mnie za sobą ledwo zdążyliśmy wyskoczyć biegliśmy pierwszy zaułek, lecz oni pognał za nami próżno było uciekać Kozak następował na nas przybierał do ściany zośkę miałem za sobą krzyczałem, żeby mnie bił ją oszczędził nie wiem ile to trwało czy z litości czy z rozkazu nie użył dla nas Kia pogroził tylko obrócił konia i pognał z powrotem schroniliśmy się w greckiej cerkwi, zwłaszcza płakali, a ja całkiem się posypały przy ciągłym Zośce, że nigdy już nie pozwolę, żeby ktoś mi ją odebrał i że nie pozwolę jej krzywdzić da Bóg dotrzymać 12 grudnia 1886 stara Baniewicz owa szalej opowiada naokoło, że się przenosi do Pitra, bo musi córki pilnować ponoć już spakowane i na dniach tutaj zjedzie jeszcze tego brakowało, żebym się musiał uprzednio tłumaczyć daleko my odjechali od czasów wileńskich, kiedy trzeba się było kłaniać pani matce, zanim się pan poprosiło walczyka nie wiem co robić i pomysłu nie ma kogoś radzić Żuk chciałbym tutaj ściągnąć, ale trochę strach w Charkowie już raz go przymknęli tu zaraz by się w kłopoty wpakował po szyję zostaje mi Łukasiewicz, chociaż nie wygląda na doświadczonego w sprawach serca pan na niego gapiów, ale on głowę za wysoko nosi, żeby je dostrzec, ale i tak pójdę przynajmniej wyleje z głowy złe myśli, a jak nie to się znieczula porwanym 15 grudnia 1886 wczoraj nie zostałem dopiero dzisiaj, ale żałuję, że w ogóle do niego szedł nie spodziewał się wizyty, więc nie zdążył pochować tego nad tym pracuje co z tego, że jak wszedłem na krok gazetą przecież wiem co widziałem, chociaż cała głowa pracuje, żeby mu zaprzeczyć strach pisać 1 pożytek, że awantura z Zośką i przyjazdem jej matki zdaje mi się teraz całkiem błaha co z tego, że już jutro ma się tu zjawić z Maryją i wszystkimi klimatami będzie będzie 1marca 1887 dziś rano jakieś zamieszanie na moście ani Cikowski im mówią, że złapali 6 nie znam nazwisk nie wiem czy był wśród nich Łukasiewicz, ale mam jak najgorsze przeczucia co ja się wplątał Lem Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj wszystkich audycji Radia TOK FM kiedy chcesz i jak chcesz - na stronie internetowej i w aplikacji mobilnej!!

Dostęp Premium

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA