REKLAMA

Odcinek 35. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-10-21 21:50
Czas trwania:
12:37 min.
Udostępnij:

Odcinek 35 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
po prostu podeszli i zapytali o nazwisko powinien skłamać wychodził z mieszkania po nieprzespanej nocy tym razem spędził ją sam z 1 myślą kiedy, więc już stało się czuję ulgę jakiś szczególny gatunek zmieniający lęk przed niejasnym strach, który ma twarz żandarmów i tajniaków prowadzący go skutego pomału morskiej skręcają w Grochową oślepia go błysk na iglicy nad gmachem Admiralicji ze złotym żaglowcem na szczycie nogi ciągnął się po kamiennych kostkach, ale w Rozwiń » myślach sam się potędze i każe tuli głowę ramiona byle uciec przed spojrzeniami przechodniów, którzy plują mu oczy, chociaż nie czuł jeśli nie dynamit jak dynamit książki Iva mnie dynamit studenci dzięki chcę odpowiedzieć tajniak owi, który syczy do ucha, że nic nie wie dynamicznie, że studiuje prawo nie chemie dopiero pierwszy rok, ale nie udaje mu się wydusić ani słowa czuję, jakby twarz rozsypała mu się na kawałki czoło pękło na pół oczy potoczyły się po trotuarze nie wie jak odzyskać kontrolę nad bezwładnie mi ustami jak wytłumaczyć, że to pomyłka budynek ochrony nie chcę rzucać się w oczy urząd jak urząd dużo schodów i zamkniętych drzwi wpychają go do jakiegoś pokoju sadzają na krześle boi się poruszyć spytać wokół niego krążą urzędnicy zajęci sobą swoimi papierami papierosami i okularami, które Suwaj im się z nosów każdy w osobnym korytarzu, który przebija w gęstym dymie pochylonym czołem i kartami spodni naprzeciwko za biurkiem siedzi człowiek chyba człowiek ludzie jeśli nie nieustannie czubków palców nie potrafią krążyć oczami po rozbieżnych orbitach nie są w stanie wyprodukować tyle łupieżu, żeby pokryć cały kołnierz rozmiarach liścia kapusty ten ktoś nawet go nie dostrzega czyta chyba list potem coś liczy mielą cyfry w ustach i zasinione kciukiem kart kuje grubą księgę szuka strony zakłada przedramieniem wskazującym jedzie w dół potem w bok zamyka notuje słowo wraca do listu do pokoju wpada 2 innych cuchną swoimi sprawami osobnik z naprzeciwka odkłada pisany szyfrem listy, a oni muszą się przednim będzie nagroda to oni zatrzymali Osipa nowa Rosji panów bronić pierwszy raz słyszę to nazwisko opowiadają, że kiedy go przyprowadzili wciąż trzymał pod pachą książkę książkę książka kogo obchodzi książka ale kiedy zaczęli wypytywać rzucił ją na podłogę zwariował 1 podniósł razem próbowali otworzyć zaklejone spojrzeli po sobie rzucili się do drzwi, więc nawet nie wybuchła myśli zapalnik nie zadziałał i po co to wszystko, a ty co robisz w końcu go zauważyli, mówi że nie wie, dlaczego go zatrzymali to nieporozumienie na pewno się wkrótce wyjaśni głos stara się trzymać pod kontrolą, ale to bez znaczenia i tak go zabierają sadzają innym pokoju pustym naprzeciwko portretu jego imperatorskiej wysokości co chwilę ktoś zagląda przyglądam się pytał nazwisko od często chce papierosa nie chcę chcę porozmawiać układa w głowie zdanie, które wygłosi stanowczo nie, pozwalając sobie przerwać jestem ofiarą nieporozumienia, a być może również niekompetencji tak zacznie nie zdążył mężczyzna we fraku, którego chyba nie jest od wczoraj, kiedy wyciągnięto go z jakiegoś przyjęcia zaczyna wymieniać nazwiska generałów o Hiszpanów Andrej już kim nie znam nie znam nie znam nowo ruski Horton próbuje jeszcze raz nic nie powiem nie pojmuje co tu robię, ale głos mógł go czy oddech przyspiesza powieki migoczące, żeby powstrzymać łzy nie udało się zaczyna dusić od ruchu Łukasiewicz co dalej od tamtych nigdy nawet nie słyszał, ale co z Łukasiewiczem kłamać musi kłamać nic innego nie przychodzi do głowy tylko, że nikt go tego nie uczył nie znam nic nie wiem powtarza kilka razy sam też musi w to uwierzyć naprawdę nie znam żadnego z nich Kan cel krew odpływa z twarzy czuję, że serce pompuje samo powietrze nie wiem nigdy nie spotkałem mężczyznę pod krawatem zaciąga się papierosem i przygląda jak bronić próbuje skuty mi rękami obecnej sobie nos wstaje jest już noc okienka więźniarki są zasłonięte, więc tylko czuje przez podłogę zimny powiew odnowy, kiedy wyszedł na dziedzińcu za ciężką bramą już wie, że jechał pomoście Świętego Jana do twierdzy pietropawłowskiej gnają do pustej celi każą rozebrać domaga walczy otwieram usta wyciąga język podważa wciska palec podniebienie naciąga policzki każe się pochylić rozpyla pośladki SUV-a palec w tyłek nie zaciskają porządku może się ubrać szerokie gacie szarą bluzę filcowe chodaki zamykają, zanim drzwi musi natychmiast usiąść na tarasie zawartość jelit wypływa z niego długim strumieniem, choć od 2 dni tylko symulował jedzenie podmywać dłonią przysiada na łóżko pod zakatował tym oknem dopiero kiedy usłyszał jego nazwisko z ust śledczego zrozumiał, że się nie wywinie, ale dotarło do niego jeszcze jedno teraz jego myśli wirują w gorączce wrobił Żuka próbował odegrać od siebie marinie i zośkę, a oni nawet nie pomyślał, a przecież jeśli pociągnie za sobą jeśli coś mu się stanie nie przecież jeszcze nic nie stało nie mają nic nie wiedzą skoro nawet nie zaczęli do niego wypytywać spokojnie najpierw łapać rozbiegane myśli potem fakty Cancellara przedstawił Łukasiewicz studenckiej jadłodajni potem rozmawiali w 23× na sucho jakichś uniwersyteckich sprawach jeszcze później kamper zjawił się w Wilnie było tuż po świętach bronić zdążył 2× pokłócić z ojcem i obejść do przesytu jego fantazjami odwiedził matkę na cmentarzu z młodszym rodzeństwem nie miał, o czym gadać zamierzał wsiąść ranny pociąg o miała być jego ostatnia noc uciekł Unii jej wileński adres kancelarii do stał od Łukasiewicza, a skąd miałby Łukasiewicz sam udał Jezus Maria jak mógł być takim idiotą Kanter miał też list Łukaszewicz prosił, żeby bronić załatwił emisariusz owi jakiś nocleg i skontaktował go z Izaakiem będą, bo nie mógł odmówić nie Łukasiewicz owi nawet jeśli obawiał się że, oświadczając mu przysługi pakuje się kłopot, ale powinien to zrobić sam zamiast ciągnąć za sobą Żuka tylko jak łatwiej byłoby mógł zabić niż przekonać, żeby nie mieszał się w nieswoje sprawy, a może wcale nie chciał go trzymać z daleka od swoich Petersburski znajomości może chciał z nim dzielić niepokój albo popisać się przed bratem, że tak głęboko siedzi w spiskach nie przecież nie mógł być takim idiotą nie podał Żukowi żadnych szczegółów sam ich nie znał jeszcze się nie domyślał Bogu dzięki za to grywał przed bratem wtajemniczony ego sekrety nic dziwnego, że Żuk uparł się iść z nimi na spotkanie wyglądało na to, że Iza dębu ich oczekiwał musiał dostać informacji inną drogą był z nim jeszcze Antoni Ignatowski bronić znał go z gimnazjum wiedział, że teraz stoi na czele wileńskiego koła narodzonej woli poszli razem do apteki Paszkowskiego jeszcze 1 narodu nowo ojca Gnatowski z gębą wciągnąć-li Kantora na zaplecze im kazali wracać do domu im liczyć kamper wrócił około północy z walizką, którą niósł ostrożnie, jakby była z porcelany, a niestety tury miał poparzone dłonie pozwolił mu zanocować ucieczki, więc ją wstaje wali do drzwi strażnik służbista, mówi że już po kolacji, a za własne pieniądze nic nie kupi, chyba że za specjalnym pozwoleniem niema pozwolenia to lepiej przeczekać, ale jak spać cele jest całkiem spora 7 kroków wzdłuż 46, lecz jemu się zdaje, że z każdym okrążeniem robi się ciaśniej sufit zaraz go przydusić do za sfałszowane podłogi ściany zmiażdżą metalowy stolik i łóżko twarz pod kranik nad para sią do ust wpada parę kropli, ale w zamian musi powstrzymywać torsje kładzie się do łóżka przy duszy twarz silnikiem może uda się zasnąć sen obezwładnić panikę nie udaje się zastanawia się jak to będzie stać na desce, która zaraz się zapadnie, pociągając za sobą jego ciało czy powieszą go na długim na krótkim sznurku jak czuje się line gwałtownie zaciskający się nasi pękające kręgi czy rdzeń zerwie się natychmiast, odbierając mu uczucie i życie czy będzie się dusił dopóki Stryczek nie dociśnie tętnic i krew przestanie docierać do mózgu czy to prawda, że jego trup będzie miał erekcję, ale śmierci boi się mniej bardziej przeraża go myśl Ożóg on już jest stracone, ale musi uratować brata, chociaż jego przynajmniej 1 musi przeżyć niech jeszcze jak mógłby to zrobić, ale czepia się nadziei Żuk musiał usłyszeć tych 6 pewnie już wie, że jego aresztowali, więc nie domyślił, że może być następny wyjechał tak na pewno wyjechał pewnie do Szwajcarii tak doświadczali ojciec dał mu pieniądze tam nie dopadną, kiedy dzwon wybija północ drugą spadają do celi rzucają na blat jego ubranie każą się przebierać, a potem gonią po korytarzach schodach na dziedziniec, gdzie czeka więźniarka wiozą go z powrotem do ochrony ten sam pokój stołek sadzają, ale nie pytają o nic nie chcą też odpowiadać, więc po kwadransie milknie głowa jest coraz cięższa za chwilę stoczy się na podłogę nie spać tak za każdym razem do rana, kiedy pod czaszką nie ma już ani 1 myśli stałej znów więźniarka podróż nie wiadomo, dokąd schody pokój ciemną wnęką, z której dobiegają kiszone głosy każą stawać przodem prawym lewym profilem, żeby PiS zapamiętali go sobie na długo potem to samo przed aparatem jeszcze w płaszczu i bez w kapeluszu i czapce nie wie ile czasu minęło, ale znów siedzi na stołku, a portret jego imperatorskiej wysokości zasłania mu znana twarz jeszcze bardziej zmęczona, ale mężczyźnie udało się zmienić frak surdut założyć świeżą koszulę niż tablet zamiast Czuba tych lakierów przedstawia się Piotr Siemion, lecz Kotlewski prokurator radca tytularny no cóż Bronisławie Rosji po wiecu dziś rano aresztowaliśmy Wilnie twojego brata Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Podcasty TOK FM oraz internetowe radio TOK+Muzyka teraz 40% taniej. Wybierz pakiet Standardowy i słuchaj gdziekolwiek jesteś

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA