REKLAMA

Odcinek 37. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-10-19 21:50
Czas trwania:
10:54 min.
Udostępnij:

Odcinek 37 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
wszyscy oskarżeni przyznają się do przypisywanych im czynów on też tak radził adwokat wiem wszyscy jesteście bez winy to niema znaczenia trzeci wierzy czy nie liczyć się czy do swojej niewinności przekonasz sąd przecież wie, że to się nie uda znów noc i bezcenne myśli pod szorstkim kocem pytanie co by się stało, gdyby Andriej już kim nie napisał listu odpowiedź nic najwyżej zamiast procesu niewydarzony terrorystów mielibyście sprawę o samobójstwo, ale wyrok byłby ten Rozwiń » sam w takich przypadkach śmiercią każe się za samą myśl nie były moje myśli o odpowiedź kłamiesz Polic pańscy dobrze wiedzą, że za same pragnienia należałoby powiesić połowę Rosjan i prawie wszystkich Polaków pytanie jak można karać za niepoprawne myśli wiem co to jest nienawiść, ale nie jestem terrorystą, dlaczego nie chcą mi uwierzyć odpowiedź, dlaczego mieliby wierzyć wszystkie fakty przemawiają przeciwko tobie pytanie a gdyby uwierzyli odpowiedź to nie miałoby żadnego znaczenia wyrok dawno już zapadł ogłoszą go jutro śmierć śmierć śmierć śmierć śmierć śmierć czy skazani chcą wygłosić ostatnie słowo tylko proszę zwięźle to nie jest czas ani miejsce na polityczne manifesty Andrzej już kim uważam za konieczne oświadczyć, że wyrzeka się wszelkich próśb o łaskę taka prośba Hani byłaby sztandar, któremu służy przewodniczący czy to już wszystko generałów chciałbym dodać, że terror był dla nas tylko środkiem nigdy zaś celem prawdziwym naszym dążeniem jest wolność pokojowego głoszenia własnych idei to rząd knebluje narodowi usta zmusił nas do podjęcia przewodniczący proszę się streszczać generałów nie mam nic więcej dopowiedzenia przewodniczący ktoś jeszcze dla człowieka inteligentnego swobodna myśl dzielenie się nią ze stojącymi na niższym szczeblu rozwoju to nie prawo, lecz obowiązek przewodniczący i to z powodu owych myśli przystąpił pan do zbrodniczego spisku Uljanow chciałbym to wyjaśnić przewodniczący byle szybko nasza inteligencja jest zbyt słaba, by podjąć otwartą walkę, więc tylko terrorem może bronić swojego naturalnego prawa do wolnej myśli i intelektualnego udziału w życiu narodu terror to forma obrony, do której musi uciec się mniejszość silna tylko mocą ducha przewodniczący wystarczy w narodzie rosyjskim zawsze znajdzie się dziesiątek ludzi gotowych umrzeć za sprawę takich ludzi nie da się niczym zastraszyć terror będzie trwał trudno znieść butę Ulanowa nie rozumie, skąd bierze siłę, żeby zamiast walczyć o przetrwanie głosić manifesty jeszcze brać na siebie winy pozostałych, dlaczego nie chce prosić o łaskę jemu jeszcze przed pierwszą rozprawą podana trucizna zrobił to chyba stare adwokat, którego przydzielono z urzędu pewnie była rutyna może pomieszana z litością dla dwudziesto letniego szczeniaka, który przypadkiem zaplątał się strateg, zanim bronić zdążył cokolwiek zapytać, a adwokat powiedział jest nadzieja, a potem powtarzał to za każdym razem, kiedy siadał przed nim i rozplątuje wał kroczki papierowego skoro szczytu w środku nie było nic na czym bronić mógłby te nadzieje oprzeć, ale to nie miało znaczenia i tak oplótł się wokół niej całym sobą dopiero wtedy, gdy już nie musiał tak bardzo bać się szuka zaczęła go przerażać wizja własnej śmierci jadł tylko po to, żeby natychmiast pozbywać się wszystkiego do parafii próbował pacierza, lecz modlitwa zmieniała się skowyt już nie mógł chodzić po celi musiał biec, żeby uciec własnym myślom rok nadzieje zgasił, ale tylko na chwilę jeszcze tego samego dnia, kiedy usłyszał, że czeka go Stryczek w celi zjawił się ojciec też miał teczkę w grubszą nawet niż jego adwokat i też powtarzał nadzieja nadzieja w słuchał go chciał wierzyć, ale nie poznawał tatko postarzał się skurczył jak zmrożone jabłko, które ktoś wbił kilka wiązek zakurzonych paku pod skórą też był kimś innym tak jakby wypaliła się w nim cała złość, która napędzała wielkiego pana przemienionego w człowieka ksiądz dającego się ze swoimi sprawami jak wściekła Wiewiórka tatko tak o nim myślał, chociaż czasem coraz częściej nim pogardza, a teraz wydawało mu się, że wszystkie jego uczucia przygniótł strach, a jednak współczuł ojcu, który zachowywał się jak zastraszony subiekt recytował z pamięci litanie paragrafów dotyczących apelacji i cesarskiej łaski opowiadał o ścieżkach wydeptanych po korytarzach urzędów łapówka, które wciska czynowników błagając, by byli łaskawi przyjąć z teczki wyciągnął kopie listów, w których łasi się do jego imperator, jakiej wysokości słowami jeszcze rok temu używanymi tylko w modlitwie tatko skonał życie dla syna poniża się przy tym, czyniąc ze swojego poniżenia ofiary i błagał, żeby ktokolwiek zechciał zwrócić na nią uwagę zrobiłem wszystko powtarza Press pismo, żeby ani na chwilę nie zapadło między nimi milczenie, ale jego oczy opowiadały całą historię ojcowskiego lęku przepraszał, że tak natarczywie się wpatrują musi zrozumieć, że najważniejsze to zapamiętać każdy ruch warg i każde zmarszczek czoła, żeby dobrze się utrwaliły jeśli zawiedzie nadzieja zostały pod powiekami do końca jeszcze przez chwilę myśli, że muszę przyśnił kładzie się na poduszce, którą łaskawie ktoś przysłał teraz już wolno wolno dostawać paczki na jadać się do syta wolno pisać listy, w których jest przykładnym synem bratem napominają rodzeństwo nie zmarnował sobie życia okrutnikiem chcę uwierzyć w to co pisze nawet mu się udaje tylko silna wiara i szczery żal za popełnione i niepopełnione grzechy szukają urzędnika, który będzie cenzurował jego słowa musi go do siebie przekonać przecież wciąż jest nadzieja jeszcze jest będzie jej czepiał, dopóki nie otworzą się drzwi celi do środka nie wpadną strażnicy dopóki sędzia nie odczyta wyroku jego imperatorskiej wysokości, który odrzuci prośbę o łaskę, dopóki nie wyciągnął go na ślepy podwórze między kilka drzewek pchnął w stronę drewnianego pomostu, gdzie kat będzie próbował sznur zrywa się opieram kry mi pracami ścianę teraz jest już pewien, że za drzwi dobiega potworny złowrogi tupot wydaje mu się od żelaznych kroków drżą podłoga i kamienne mury na krótko przerywają jęk uchylanych wyborów czyjeś niewyraźne słowa skrzypienie drzwi odgłosy szamotaniny i znowu kroki coraz więcej kroków, choć może to Echo jego przerażonej głowie otwierają się kolejne cele zawierają jeszcze 1 jeszcze 1 są już blisko słyszy przyspieszone oddechy i pobrzękiwanie kajdan szalały z przerażenia cofa się w kąt w cień byle dalej od drzwi językiem zaczyna ugniatać swoje ostatnie słowa i kleić monolog, który powinien trwać w nieskończoność tylko taki jest w stanie odwlec swój koniec teraz już wie, że nie jest myślą ani słowem jest czymś co je poprzedza klejącą grudką przyklejoną do suchego podniebienia skurczem każdego mięśnia każdej tkanki, ale przecież jeszcze jest nadzieja tylko jak ją dopuścić do głosu, kiedy strach rozszerzonym drutem oplata myśli tamci już są tuż za drzwiami za chwilę odetnie się Judasz ktoś zajrzy do środka zobaczy jak obejmuje się ramionami wciska policzek pęd kraty im róży źrenice, bo światło i wspomnienia zadają taki sam ból potem wykrzyknął jego imię każe stanąć twarzą do ściany założyć ręce za plecy nie posłucha, więc wpadną całym stadem rzucą nimi podłogę i skuli ręce będzie się im wyrywał, że jeździł z bólu wyzywał matkę marinie zośkę nadaremno zostanie sam ze swoim przerażeniem z workiem na głowie spółki Michał ustami powietrze zasysane mi przez gęste sploty pół kroku przed nicością Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Podcasty TOK FM oraz internetowe radio TOK+Muzyka teraz 40% taniej. Wybierz pakiet Standardowy i słuchaj gdziekolwiek jesteś

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA