REKLAMA

Odcinek 39. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-10-17 21:50
Czas trwania:
11:03 min.
Udostępnij:

Odcinek 39 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
chodzić unosi się krata w suficie znikają cienie, które rzucała pod pokład do wnętrza wpada oślepiające światło musi zamknąć oczy, więc na ślepo wspina się postronnych stopnia z dołu gangu czyjaś głowa odwraca się unosić źrenice dostrzega czerep wygolony z prawej strony kryminalne lepiej spuścić wzrok wyganiają ich po kilkunastu ustawiają szeregu każe ściągnąć co kto jeszcze ma na grzbiecie zdejmuje siermiężnej spodnie składa inni zwijają ubrania w głębi Rozwiń » rzucają na deski i biegną do burty skwar leje się z nieba, ale przynajmniej powiewa wiatr i obrzuca garściami piachu pył oblepia spocona skóra pcha się do ust do nosa przez załzawione źrenice dostrzega obydwa brzegi kanału Sueskiego od prawego dzieli ich jakieś 50 co różni od lewego 15 niewiele, gdyby potrafił pływać, ale nie potrafi do tego myśli o ucieczce wydają musi równie jałowe i bolesne jak wspomnienia zresztą, dokąd miałby uciec po obydwu stronach pasy utwardzonej ziemi unosi się łagodnie przechodzi wypalony płaskowyż ciągnący się po horyzont odparł kikutów, które kiedyś mogły być palmami żadnych śladów życia ani cywilizacji jest szaro nawet jak wygląda jak wymieszany z popiołem mimo to czuję ulgę, bo od wypłynięcia port Saidu mógł zapomnieć o rozwijanym morzu i o tym, że każda fala unosiła się również w jego trzewiach, a co dziesiąta wypadała przez usta czuje się bezpieczniej niż wtedy, gdy jedynym lądem, jaki mógł dostrzec był archipelag ład na krowie, która płynie wraz z nimi oddzielona kratą od przedziału więźniów przez kilka pierwszych dni słyszał tylko jej ryk i brzęczenie kajdan, kiedy rano marynarze znosili więźniom Gar herbaty albo obiad gęstą zupę z kaszy, które pływały skwarki tłustego mięsa na kolację już tylko Kasia z masłem i chleb rzucali się na niego wszyscy bez terminowi długoterminowi i udany z wyrokami po 56 lat, więc nadzieję, że wrócą tylko polityczni trzymali się z dala od reszty więźniów nie mieli pojęcia, że wcale nie chodzi o to, żeby się najeść więzieniu chleb to waluta, którą możesz wymienić na tytoń albo Święty spokój ale kto miał ich tego nauczyć od dnia aresztowania izolowano ich od reszty dopiero w Odessie, gdzie złożyli skazańców z całego imperium, żeby wsadzić na okręt i wysłać na Sachalin polityczni dowiedzieli się co to znaczy siedzieć w zamknięciu setką kryminalistów pod pokład cisnęli ich 500 Niżnym Nowogrodzie chleba było do woli, więc szybko stracił na wartości było też dość ma chórki bibułek atramentu papieru na listy albo prośby do władz, których nikt nie czytał wszystko to pieniędzy jakiegoś kupca, który chciał ulżyć nieszczęść nikomu w drodze do piekła na wartości zyskał za to cukier grudki rozkoszy, które przegrywało się i popijał herbatę można było wygrać karty malowane atramentem i krwią na skrawkach papieru za garść Kruszyn wkrótce dostawało się tytoń, a nawet brzytwę z kawałka szkła poprawionego drewno albo ostrze szyjki butelki nie dało się zabić, ale więźniowie przemycili pod pokład prawdziwe morze one nie były na sprzedaż tuż obok niego ktoś pada na rozgrzane deski słyszy dziki zachód marynarzy po chwili też leży cały mokry Strumień z pompy nie jest szczególnie silny, lecz pokład to ciepłe lodowisko woda odcina jeszcze 1 więźnia inni z trudem trzymają się na nogach i zasłaniają twarze leży w płytkim potoku płynącym od burty do burty i czuje jednocześnie ulgę i ból, bo słona woda wgryza się otarcia i rany, ale i tak chciałby, żeby ta chwila trwała jak najdłużej, więc podnosi się skręca, żeby podstawić pod Strumień plecy ramiona nogi więźniowie przepychają się toczą zapasy w kałużach walczą o każdy rozbłysk, ale strażnicy każą im się wynosić już gnają pod pokład kiedyś ubiera jest suchy woda zostawiła na skórze tylko cienką słoną skorupę czuję jak pęka mu pod kolanami, kiedy szuka stopami kolejnych szczebli nie znajduje, bo ci, którzy czekają na swoją kolej już ściągają go z drabiny, a sami prą w górę byle szybciej uciec z cuchnącej otchłani zasysa go tłum przepychać pod prąd strumienia ciał szczelnie wypełniającego korytarz ociera się nagą lepką skórę, która cuchnie i stajnią i oborą ich lewym ciała tłoczą się kleją się łokciami piersiami ramionami tworzą 1 organizm, który wspólnie oddycha poci się i jęczy pełznie w stronę luk i krat w suficie, ale zamiast powietrza wlewa się przez nie musząc żar zaraz zacznie się dusić wtedy utonie w tej masie zmieni się połać mięsa bez imienia nazwiska i emocji innych niż skurcz paniki próbuje się wydostać z tłumu przyciągnąć do ściany jednak ściany parzą mocniej niż powietrza była 1 za duchu parzy nawet płótno i klei się do ciał apotem odrywa wraz ze skórą chciałby zrzucić ubranie zostać samych bez rannych gaciach ciężkich butach, bo są zbyt cenne, żeby je zostawić na pastwę złodziei, ale nie rozbierze się on paru byłych studentów i zdegradowanych oficerów traktują więzienne łachy jak zastępczym mundur ostatnią warstwę godności jeszcze parę dni w upale ściągnął je z jego zwłok na razie SUV-a jednak do celi i krząta wśród tych, którzy jeszcze wierzą w ocalenie jakiś lawy Niziołek niesie kubek gorącej dłoni ktoś go potrąca woda leje się na podłogę, więc człowieczek po raz 0410. zawraca w stronę beczki i inne sprytniejszy macza w kadzi oderwany rękaw koszuli i wykręca nad ustami urzędnik już bez rangi za to nabrzmiały kał Dune siedzi na pryczy klnie i skrobie piórem skargę na nieludzkie traktowanie ktoś ukrył się pod namiotem zbutwiałe go koca ktoś się Vaslui czapką ktoś modli są zbyt zajęci, żeby dostrzec kilka porozumiewa tych spojrzeń, jakie 3 mężczyzn wymienia nad ich głowami poznaje to wszystko hasłem 1 z nich pisał nawet list do żony bardzo czuły list, choć chanów tak wołali miał na sumieniu 4 morderstwa tyle mu udowodniono, zanim wpadł po napadzie na żydowski Kantor po tygodniu rejsu strażnicy rozkuli nawet jego przecież nie ucieknie, a pomoże zaprowadzić porządki pod pokładem dość szczególne porządki widzi jak Chrzanów owi przedramię mato kiedyś białą teraz siną od zaschniętej krwi, ale nic nie jest przecież rano obydwiema rękami wyciąga zupy ćwiartki nie do gotowania kartofli i wpychał do ust teraz ruchem głowy pokazuje kompanom zakratowane wejście do kajuty po drugiej stronie korytarza najwyższej pryczy leży młody chłopak Tatar jeszcze 1 siedzi na podłodze reszta to Słowianie do nich chanów kieruje swoją uprzejma prośbę, bo więzienie nie zmienia stosunków, które obowiązują rzekomo wolnym świecie wróg pozostaje wrogiem przyjaciel przyjacielem, ale za kratami plemienną nienawiść kultywuje się ze szczególnym pietyzmem pchły gryzą się z ruskimi, ale przymierzają z nimi przeciw Polakom Czeczeni rywalizują z funduszami, lecz wspólnie walą po łbach Tatarów Tatarzy mają swoje sprawy z Baśki Rami Ormianie z Żydami tylko w kwestiach religijnych panuje ujmująca prostota i prawosławni białoruską ów Słowianie zarówno ci wierni pierwszemu, jaki trzeciemu Rzymowi z wzajemnością nienawidzą macho metan Żydów gonią wszyscy dlatego gdyby chodziło wyłącznie o kradzież sprawa skończyłaby się oblicze złodzieja, a potem tygodniem karcer dla sprawców ofiar, ale to muzułmanin zwędził Słowianie nowi parę rubli schowanych między łóżkiem materacem stary dureń nie przypilnował sam sobie winien, ale zemsta i tak musi dokonać rzeczy wziął na siebie chanów bo kto miał wziąć czekał aż Tatarzy przestaną dzień noc pilnować złodzieja potem jeszcze Dzionek na wszelki wypadek może czego by 3, gdyby nie nadarzyła się okazja, bo kapitan łaskawie polecił schłodzić więźniów, więc trwa wędrówka ludów na pokład wydawało się, że na chwilę zapomniano o niespłaconych długach krwi Aleha Ano pamięta nie wie co go podkusiło jednak idzie, zanim na pewno nie odwaga brawura wcześnie ma 21 lat i dłonie na zwykłe raczej dotrzymania pióra niż zwijania pięści i idzie, więc obowiązku durny pani tylko waty odruch wyuczony równo z papieżem w przedziale zostało już tylko 2 darów starszy leży przymuszony do podłogi kolanami ciężkiego skazańca młody złodziej próbuje się wymknąć na korytarz, ale Hanoi zastępuje drogę spod fałszywego opatrunku wyciąga nóż Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Podcasty TOK FM oraz internetowe radio TOK+Muzyka teraz 40% taniej. Wybierz pakiet Standardowy i słuchaj gdziekolwiek jesteś

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA