REKLAMA

Odcinek 40. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-10-16 21:50
Czas trwania:
14:42 min.
Udostępnij:

Odcinek 40 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
to on krzyczy Bronisław Piłsudski syn Józefa Marii herbu Kościesza z rozdartym bogaci na czerwonym polu przeciętą krzyżem uszczelniony z prawej strony skazany na śmierć i ułaskawiony przez jego imperatorskiej wysokości, który zamienił mu Stryczek na 15 lat zesłania na wyspę znaną mu tylko nazwy krzyczy i zaraz truchleje popełnił błąd i choć wywinął się od stryczka na Sachalin raczej nie dopłynie chce uciec albo ukorzył się przed Chrzanowem błagać o darowanie życia Rozwiń » Piłsudski nie wtrąca się słyszy za sobą szept silniej niż ostrzeżenie działa na niego własne nazwisko za późno powinien odpowiedzieć, ale teraz przynajmniej wie co się postawił być może poszedł za ostatnim przed błyskiem woli, która nie chce, żeby rozpłynął się w tłumie napędzany instynktem przetrwania jeśli miałby zapomnieć kim był kim jest, choć już nie będzie niech go lepiej zaś traktują ostrze noża przesuwa się na krytykę Piłsudskiego chanów zaglądam w oczy najwyraźniej bawi go Polski pan mecz, który sam chce, żeby przejechać nożem po szyi zaraz zrobi tylko jeszcze pobawić się jego strachem albo nie pobawi, bo ktoś chwyta dłoń ostrze jeśli odpuścić winy naszym bliźnim odpuści i wam ojciec niebieski są szept łaską Bronisława ducha Tłuszcza członków i w Diabły, bo to, by się dostanie się Ciechanów, przepuszczając powietrza przez Szczerbę między zębami nie tych, którzy zabijają ciało trzeba się bać, ale tych, którzy wtrącają do piekła odpowiada tamten Piłsudski czuje jak siano dociska ostrze jednak dłoń tamtego stawia opór silny sukienka trzynasty, chociaż wygląda Święty z ochotników ikony twarz wysuszona i wyciągnięta niby Płomień przygaszony siwizną oczy rozpalone gorączką albo szaleństwem spierzchnięte usta widzi jak ostrze wszczyna się w kości stąd dłoń krew wścieka między palcami jest pewny, że jeśli Hana kogoś boi to nie narwany studenci głów, ale właśnie euro dziwnych skrzywdzić 1 z nich to jak Bogu napluć w twarz, więc może jednak uda się wywinąć czepia się tej myśli niepotrzebnie zaczyna szybciej oddychać chanów musiał dostrzec panikę w jego oczach odpuść stary skrócę młodemu ręki patrzy się boi, ale Bronisław wie, że tamten prędzej policzyć swoje palce spadające na pokład niż puści noś tylko, że chamów nie może odstąpić wyszłoby na to, że jakiś spróchniały Gnat ma prawo dyktować mu co wolno, czego nie jeszcze tego brakowało zależnego ryczy jak będzie się stawiał to ciebie dziadku niech będzie Wola twoja jako niebie tak na ziemi trudno powiedzieć czy stary się modlić przeklina, ale bez znaczenia słyszy gwizd to pewnie sygnał ostrzegawczy, bo już nie czuję nacisku kątem oka dostrzega jak siano w upuście nóż i przyjdę tu jego podeszwą co musieli Chrzanów odwraca się i wyciąga przed siebie otwarte dłonie wszystko w porządku naczelniku szczerze resztki zębów, ale oficer nie odwzajemnia uśmiechu w 1 ręku trzyma rewolwer w drugim drewniane pały, zanim stoi jeszcze 2 żandarmów Piłsudski, o co poszło mówi dopytuję oficer, ale wciąż śledzi spojrzenie Chrzanowa za rzadka łodzie to może uwadze mi wyjaśni stary uśmiecha się do strażnika i składa ręce jak do pacierza Bóg miłosierny miłuje się nad nami zmienia nasze winy i wrzucić do głębin morskich wszystkie nasze grzechy cieszmy się, więc radujmy Iwan Pawłowicz i uwag czy w oddali już nie gada własnymi słowami szkoda brudzić sobie nimi usta skoro wszystko da się wyjaśnić słowem Bożym tylko raz, kiedy szli cel Burgundii sam dowódca korpusu żandarmów Piotr Wasilewicz Olszewski zaproponował klasztor zamiast celi pomyślał, że Bóg nie wskazał Ewangelisty on wszystkich dróg zbawienia odpowiedział, więc tak zwięźle jak tylko potrafił, że jeszcze nie zdążył odpokutować swoje narody nowojorskiej przeszłości dlatego prosi o przeniesienie na Sachalin, gdzie jak nieziemskim piekle służę życia wiecznego rzekł, a potem oficerowie na pokładzie Niżnego Nowogrodu z Arkadii, że dość zesłańców traci rozum na wyspie, żeby tam jeszcze dowozić gotowych wariatów, ale katorżniczą było wszystko jedno czy uważacie to szaleniec czy Święty przesiadywał na pryczach opowiadał o cichych i pokornego serca, którzy posiądą ziemię, a skazańcy wierzyli, że to o nich, kiedy zrywa się sztorm więźniowie rzucali się do okienek w celach, żeby nie brzegach własnych koców zaś uwadze klęczał pod kratami oddzielającymi cele od pokładu i głośno się modlił sztorm tracił impet, a skazańcy szeptali między sobą, że to on go uciszył nie jest taki rozmach glony i obecnie wśród ludzi tylko ciałem, a jednak od zajścia z nowym nie pozwala Bronisławowi oddalić się ani na krok dobrze wie, że watażka będzie szukał okazji, żeby dokończyć co zaczął dlatego uważa szef każe Piłsudskiemu wędrować ze sobą celi do celi on się modli i pociesza Strapionych, a młody Polak siada na pryczy, by notować podanie listy, które dyktują skazańcy częściej pisze jest za nich, bo im nie starcza słów ani argumentów po tygodniu nieustannego pielgrzymowania zaczynają go traktować jak przybocznego warzywa i do niego kierują prośbę o modlitwę wstawiennictwo przecież świątobliwego mu nie należy zawracać głowy byle czym chanów dopada go dopiero po 2 tygodniach, kiedy dopływają do Adenu strapiony spojrzenie mruczy pod nosem literek zapomniał ściska Piłsudskiemu w garści zwitek papieru okruchy cukru każe pisać do jego imperator, jakiej wysokości list, w którym jako najwierniejszy i najspokojniejszych sługa zapewnia swojej niewinności i prosi o kary mniej surową niż zesłanie między dzikie psy niedźwiedzie, gdzie przyjdzie mu obgryza własne palce nim zdechnie z głodu najpierw pomyślał, że nawet zgrabnie wyszło stanowi to Danko, a potem, że skoro największy bandyta pod pokładem znów jest jego klientem o więźniów nic nie grozi za to z każdym dniem zbliża się do zwykłych łagier wyników, a coraz trudniej gada muszę hord kulę wołowym i tancerek, którzy tej samej nocy co on usłyszeli, że natychmiastową egzekucję sami ono im na powolne konanie na Sachalinie odtąd, więc trzymali się razem, choć kleiła ich do siebie nie Solidarność spiskowców, ale wzajemna złość i pretensje kłócili się codziennie zwykle bez wyraźnego powodu, a ich rozmowy gęsto przetykany litanię obelg, ale 1 trzymali w zanadrzu, bo trafiała szczególnie celnie i wywoływała furię, która nie eksplodowała tylko ze strachu przed Carterem, więc kiedy 1 rzuca ją drugiemu twarz zapadało milczenie ciężkie od morderczych myśli czasami trwało godzinę czasami do rana aż pojawił się kolejny pretekst, żeby wykrzyczeć albo wycenić mianowicie orientację szybko pojął, dlaczego takich boli pierwszych 6 spiskowców Polic magistrze zgarnęli niemal przypadkiem ale w jaki sposób dopadli pozostałych, który z tej szóstki musiał sypnąć całą resztę nie wierzyli, że mógł to zrobić 1 z niezłomnych, którzy szli na szafot, krzycząc niech żyje frakcja rewolucyjna narodu Ney woli i Miklicz dopiero kiedy sznur miażdżył im kaplice było jasne, że zdrada ocaliła życie 1 z tych 3 współczuł im, bo sam padł zbyt późno, żeby mogli na niego rzucić podejrzenie, ale nie potrzebowali współczucia Piłsudskiego na sam widok Polaczka, który przed sądem do końca próbował dowieść, że jest ofiarą przypadkowego zbiegu okoliczności wpadali we wściekłość jeśli nie odpuścić ludziom ojciec niebieski też nie odpuści wam przewinień waszych tłumaczył im uważacie, ale oni nie chcieli słuchać teraz jednak kiedy miał po swojej stronie nawet Chrzanowa Piłsudski stał się nietykalny również dla od postoju w Jokohamie nawet modlitwy i uważa Ewa nie są w stanie uciszyć sztormu Pacyfik szarpie Niżnym Nowogrodem rzuca w przepaście i gwałtownie unosi fale przelewają się przez pokład woda gasi ogień żelaznych piecykach i zalewa życie w lazarecie, do którego Bronisław trafił przed tygodniem teraz już nie tylko ubranie, ale całe jego ciało jest zimną słoną gąbką łomot fal rozbijających się burty, więc poddawane go Tur turze okrętu wdziera się chóralny lament hot spot pomysły, bo ziemi last but bił mnie wyszło mu od Rycha moje ojczyste miała jak dobry też w cesarstwie twoim więźniowie znów kupią się wokół uważa Ewa wcisnęli się w Krasnej długą lazaret, w którym jednak nie ma ikony zamiast lampy dynda twierdząca karbidu FK klęczą w kałużach głowy opierają ściany pięściami skupują żebra też chciałby się pomodlić, ale boi się, że jego modlitwa zostanie wysłuchana, a wtedy spędzonej wiatrem mogły wynurza się kilku drzew wrośniętych ściany oblodzone klifów ściany lodowców biała pustynia dobrze niech będzie Sachalin byle dostać się spod pokładu i poczucie non pod stopami zaciska powieki, ale sam nie przynosi ulgi, bo nie nadchodzi za to żołądek unosi się jeszcze wyżej, jakby chciał wyskoczyć ustami, a więc otwartymi oczami z uchylonymi wargami przygląda się jak pod pokład wciska się ciemność wraz z nocą przychodzi hut coraz dotkliwsze w miarę jak posuwają się na północ przed świtem udaje mu się na chwilę zasnąć, kiedy budzi go głośny tupot jego ubranie jest sztywne i pokryte białym nalotem soli unosi się na łokciach słyszy krzyki nad głową i Łoskot butów biegnących w stronę prawej burty ląd po chwili nie sposób przecisnąć się do bólu krajów wszyscy chcą zobaczyć brzeg nawet pół trupy zwlekają się spryt i podłogi rzucają w tłum i odciągają na cudzych ramionach ci, którzy nie do hali się do okien wciskają ręce między kraty krzyczą, żeby wpuszczono ich na pokład strażnicy depczą palce krzyk się wzmaga trzeba gasić kubła lodowatej wody Bronisław jeszcze przed chwilą resztki nadziei na przetrwanie lokował wyspie teraz lęk trzyma go w Korei boi się pierwszego spojrzenia na więzienie, w którym ma spędzić 15 lat na razie Sachalin to tylko ciemnoszara wstęga pod ołowianym niebem wynurza się i zapada fale tak mówi uważa szef i zaraz wraca do okna po chwili staje obok pryczy Piłsudskiego tam się na rzecz woła, bo na chwilę zapomniał wszystkich Angeli ciągnie go za rękę Bronisław opiera się o poręcz łóżka i czeka aż statek zaczniesz zsuwać się fali wtedy toczy się za uwagę rynku okienku wyraźnie temu tuż nad linią wody więźniowie postępuje się przed nimi i pozwalają wyjrzeć przez zaparowane szyby Bronisław przecierają rękawem już są na tyle blisko brzegu, że szary pas rozdzielił się na kilka warstw brunatna linia Wybrzeża nad nią bura zieleń żywej połyskującej w słońcu warstwy wyrastają maszty drzew obrośnięte Miedzią nad nimi góry widzi po raz pierwszy w życiu wydają się ogromne przytłaczające jak porysowane czarnymi kreskami siwizną brudnego śniegu czoła olbrzymów cały dzień płynął wzdłuż stromych klifów, których szczyty porasta gęsty las przez chwilę wydaje mu się, że widzi osady przyklejone do ujścia rzeki Łódź służącą wzdłuż Wybrzeża samotny do skala tu da się żyć powtarza w głowie słowa słowa trzeba, żeby uwierzyć na łykać się nadziei, ale i uwag szefowi przychodzi to łatwiej po 3 latach w celi w euforię prawie każda łata zieleni i każdy podmuch szewskiego powietrza Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Podcasty TOK FM oraz internetowe radio TOK+Muzyka teraz 40% taniej. Wybierz pakiet Standardowy i słuchaj gdziekolwiek jesteś

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA