REKLAMA

Odcinek 46. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-10-10 21:50
Czas trwania:
09:05 min.
Udostępnij:

Odcinek 46 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
zajmie się metę stacją uważa szef masz już jest wiatr, jeżeli deszcz mierze działają trzeba jeszcze być budki z nową blachą i zainstalować Dromet jasne na razie wiemy, tyle że jest cieplej latem mroźnie zimą i że pada częściej niż Aleksandrowską mam nadzieję, że dostarczy mi bardziej precyzyjnych informacji i czy przytakuje, ale to jakiś inny uwłacza wyprostował musi kręgosłup kolana otworzył ramiona już nie gada cytatami pisma trzeba jeszcze dokupić termometry Rozwiń » gruntowe mówi głosem oficera marynarki, który był, zanim więzieniu natchnął go duch Święty pochyla się nad stołem opiera ręce na blacie, gdyby nie raz na plecach można, by go wziąć za zastępcę Archi Michał Łowicza, a nie katorżnicza z listą zakupów do mnie Tomasz raporty ze stacji w Korszach owce od cukru Niemki będziesz miał materiał do porównań zgłosił się do Marii Antoniny i od razu przejmie od niej zbieranie danych ona ma dość roboty w lazarecie, żeby jeszcze bawić meteorologa na co czekasz dostanie wynagrodzenia jak się sprawy, więc poszukać sobie kwaterę w mieście nie zamierzam dłużej karmić za państwowe od maszerować stają ukłon zwrot na piętach i wadze przodem jeszcze 3 kroki do drzwi, a Piłsudski, dokąd myślałem, że mam pomoc najpierw jak pomyślę czy wolno myśleć, a jak będę miał ochotę to poinformuje o wnioskach jasne chcę odpowiedzieć tak jest ale kiedy otwiera usta za okna znowu dobiega jęk, dlaczego on tak wyje pyta butików dział Toma przecież nie kazałem mu ukraść z o ostatnie uderzenie Mariusza oznajmia głośnym krzykiem koniec na dzisiaj tak jest w Warszawie możność niedobrze taką otwiera szufladę biurka mam coś dla siebie grzebie przez chwilę i wyjmuje rewolwer to krótko duchowy Colt New Life zaokrągloną rękojeścią wypolerowane lufą i bębnem powyżej znanym palmę ty Bronisław nie wie czy broń jest nabita, ale i tak krew spływa z twarzy usta wypełnia popił buraków może to zrobić wszystko może przyjedzie komisja pyta pije za to usiłuje zapomną o nim, zanim zdąży zgnić w glinie albo lisy wloką go z grobu i gryzą kości za co to nieważne warto pytać, ale naczelnik odkłada rewolwer na blat przekręca lufę w stronę ściany sięga głębiej do szuflady nawet nie zadał sobie trudu, żeby schować do koperty zapisane kartki, ale dzięki temu Bronisław może rzucić okiem na wąskie proste litery wyciągnięte zawija sami w dół i wie, kto do niego pisał natychmiast wraca znajomy skurcz tchawicy zastanawiałem się trzymam go oddać nie lubię, kiedy skazańcy do siebie piszą mówi naczelnik Bronisław nie ma pewności czy w jego spojrzeniu jest troska czy to tylko gra zaufanie kłopoty z tego albo jakieś fantastyczne plany i ile człowiek na pracuje, żeby durnia wybić z głowy, więc schowałem do szuflady nie chcę dalej słuchać wolałby porwać list i uciec spokoju naczelnika wszystko jedno co w nim przeczyta czy mógł go znienawidzić wybaczył plątanie w aferę, która kosztować będzie 5 lat zesłania najważniejsze, że żyje i nie wyrzucił starszego brata ze swojej głowy ma też plan ciekawe jaki, ale najważniejsze, że skoro Żuk wciąż coś obmyśla to znaczy, że nie udało im się go złamać wybacz, że tobie per dureń sam widzisz Bronisławie i powiedzieć ilu mądrych ludzi idiocie tutaj od samego powietrza, ale pomyślałem w końcu niech czyta dzieci jeszcze, ale rozsądna cieszyć się nadzieją na karmie na jakiś czas w końcu zrozumie, że nic z tego nie będzie nie będzie płakać nie przybył taką wie nawet jeśli sprawia wrażenie troskliwego ojca nie należy mu ufać lepiej jak wszystko zostanie tak jak jest Bóg taką na wyciągniętej dłoni podaje mu list Bronisław prawego chwycił, ale ręka naczelnika się cofa, chyba że bardzo, by chciał, aby prośba twojego brata przestała być mrzonką wtedy mógłbym zmienić zdanie teraz butików pozwala, żeby chwycił list czy tak szybko, skacząc po wyrazach złożyłem prośbę o przeniesienie jeśli się zgodzą odsiadkę dokończy na Sachalinie, a więc to jest ten plan serce przyspiesza chowa list za szermierkę trochę ze strachu, żeby taką mógł odbierze trochę podszyte paniką myśli, że to naprawdę mogłoby się zdarzyć będziemy razem braciszków, więc jeśli chciałbyś wesprzeć brata w jego staraniach o taką sam wstaje od stołu, lecz Bronisława zatrzymuje spojrzeniem na brzegu krzesła i musiał być wyświadczył mi pewną przysługę drobną, ale bardzo istotną przysługę wierzę w butach kłamie całą pewnością nie chodzi o drobnego i wersje Michałowicz każe mu drogo zapłacić za swoje wsparcie boi się podnieść wzrok oczy naczelnika mogłyby potwierdzić to, czego już się domyśla, a nie nigdy się nie zgodzi za nic buta KOV znów otwiera szufladę wyciąga z niej metalowe pudełko otwiera wydłubuje palcami cukierek wkłada sobie do ust smoka nim i chorobie posłudze roślinę nagle jakby sobie przypomniał o Piłsudskim wyciąga w jego stronę dłoń z pudełkiem bieżnie, bo się nie powinien brać byłoby z tego dobre ćwiczenie odmawiania był takową owi on sięga do pudełka sam rozumiesz, że to dla ich dobra, a Archie Michałowicz chowa puszkę do kieszeni spodni mówi miękko jak dziecka i wie, że zaplątała się przypadkiem w tej spiski, ale oni dość już błędów popełnili nie powinniśmy pozwolić na więcej, nieprawdaż Bronisławie i Powidzu tyle chyba możemy dla nich zrobić razem czuje na ramieniu rękę, bo takowa parzy go wolałby się rozpuścić spłynąć szczelinami w podłodze i zostawić naczelnikowi krześle same więzienne ciuchy niech je namawia do zdrady muszę wiedzieć co myślą co zamierzają, zanim pakują się kolejne kłopoty ciągnie butików mi to powiesz pomyśl w ten sposób oddać przysługę im mnie i sobie próbuje uśpić go pozornie rozsądnymi argumentami, ale Bronisław dobrze wie, że to najstarszy przy gatunek rozsądku nazywa się obłudą tylko co z tej wiedzy skoro i tak czuje się jak przymuszony do ściany jednocześnie okłada pięściami i karmiony nadzieją w taką pochyla się do jego ucha oddech naczelnika pachnie Mieszkiem i palony cukrem gdzieś pod spodem skrywa się aromat wódki, więc co mi odpowiedź Piłsudski co to za różnica 1 różnie drzewa Gała z gałęzi zaprzęgać do wozu i ciągnie mnie do rzeki potem spławia choruje pił je na deski drugi wymierza sprawiedliwość ciężka robota mozolna, ale innej nie ma karp krowiej Marusia ociera pot czoła 1 dłonią drugą odgania komary co jednak bicie ruszać się do cholery suną 1 za drugim cała kolumna obdarty SUV i gapią się na ciało rozciągnięte u stóp Mariuszowi złodziejstwa też trzeba czasami użyć głowy, a ten ukradł kaczkę zwiał z budowy młyna, żeby ją sobie upiec nad ogniskiem nie podzielił się donieśli łajdak, a do tego głupiec, ale i tak ma sporo szczęścia stoki Youth to jeszcze nie śmierć mogła być, lecz tylko robota miarkować trzeba ze staraniem karp krowiej i tak się machał w nadgarstku dorwie i barku, a jeszcze trzeba to męczące pół truchło dociągnąć jakoś do lazaretu, żeby Maria Antonow ona postawiła na nogi, a Polak Tomuś Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Podcasty TOK FM oraz internetowe radio TOK+Muzyka teraz 40% taniej. Wybierz pakiet Standardowy i słuchaj gdziekolwiek jesteś

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA