REKLAMA

Odcinek 47. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-10-09 21:50
Czas trwania:
13:15 min.
Udostępnij:

Odcinek 47 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
może nie ma wyjścia, choć wolałby zaszyć gdziekolwiek sięgnąć po sierpień, bo tam tkwi wciąż listą Dziółka, a za ramiona pod kolana no już chyba nie likwidowanej krzyczy Mariusza w kładą skatowanego nieszczęśnika na brzuchu, więc ogląda plecy, które wyglądają, jakby ktoś rozłożył na nich cienkie płaty mięsa to lepsze niż zaglądanie nieprzytomną twarz dostrzegł na niej coś co sprawiło, że żołądek natychmiast podszedł do gardła sam nie chce przed sobą Rozwiń » przyznać, że na ustach, z których wydobywały się bąble krwawej piany widać było wyraz niezrozumiałej i zupełnie niespodziewanej rozkoszy coś tak zgłupiał Polak dłużej EBA łódki i idą pod wiatr, który unosi był drogi skręca w wir i wpycha do nozdrzy i ust, kiedy są już pełne tuman złośliwie opada na wysokość kolan spluwa zauważa, że pluje tu trąbi nosem częściej niż odzywa, a Broda, która zarasta jego twarz stała się naturalnym filtrem ostatni raz przecinał ją, kiedy szedł przed sąd od tamtej pory nie znalazł powodu teraz ma powód, żeby pozwolić rosnąć wędruje dalej z pochylonym ciałem i nosem ukrytym wpłat kołnierza kuli się, żeby zmniejszyć powierzchnię ataku, żeby dojść do szpitala musi przetoczy się z noszami na drugą stronę traktu przecinającego Rykowski na pół obydwu stronach stoją więzienne baraki, ale tylko po 1 ciągnie się rozwieszony na rozchwianych słupach drut telegrafu na krańcu ulicy połyskują cerkiewny krzyż oraz obite blachą dachy piętrowych domów urzędników poza tym niewielkim centrum całe miasteczko rozłożone w szerokiej Dolinie wygląda tak samo od traktu odchodzą 4 równoległe ulice znacznie węższe co kilka czasami kilkanaście sążni stoją przy nich chaty osadników wszystkie niemal jednakowe ledwo rzucanych bali albo nierównych desek kryte korą z maleńkimi oknami, ale już aleksandrowski zauważył, że na poletkach za domami pracują wyłącznie kobiety jak na Sacha liński warunki całkiem sporo w większości wolne przyjechały z mężami, choć wiele z nich skusiły listy o ziemi, która sama rodzi łagodnym klimacie darmowym ziarnie na zasiewy pieniądzach, jakie na wiosnę rozdaje osadnikom administracja prawie wszystkie łgarstwa pisane po to, żeby mężczyźni nie musieli sami użerać z samotnością i urodzaju kamieni zamiast ziemniaków, żeby mieć na kogo warczeć kogo dzielić Kłak wiem komu rozłożyć nogi kogo sprzedać na kwadrans za 3 kopiejki zabrać pieniądze i przepić szynku albo Szuler ni, bo Rykowski jest cholernie prowadzona przez Żyda parę sklepów prowadzonych przez Żydów Łaźnia urządzona przez Żyda, ale łatwiej wejść do beczki na własnym podwórzu nikt niczego nie naprawie i niczego nie wyrzuca, więc wokół rosną sterty zbutwiałych desek i pordzewiały pługów wbitych w kopce nadgniłe słomy niektórzy nawet się pogodzili płotami powiązanych gałęzi i drągów, ale ze strachu przed złodziejami i tak trzymają na sznurkach psy koguty kaczki koty niemowlęta przywiązują nawet łopaty widły lazaret nie pasuje 2 odmalowane baraki z oknami przesuniętymi lnianym płótnem zeszłorocznymi schodami są jak oskarżenie, że tu się da po ludzku żyć, a przynajmniej zdechnąć, że cudów nie trzeba łaski Boskiej ani imperator ski tylko Marii Antonow ne Bronisław poznał ją już pierwszego dnia w krakowskim udało mu się dotrzeć do lazaretu własnych siłach, ale padł w przychodni przed barierką, która oddziela lekarzy przerażonych zarazą od chorych zresztą żadnego lekarza nie było wciąż nie ma jest Maria Antonowi, na którą wzywa się tu nie nadaremno częściej niż imię pańskie Piłsudski po raz pierwszy trafił do lazaretu przez komary, których miliony milionów każdej wiosny rodzą się na bagnach w rozlewiskach temu nie znają tutejszych porządku wszystko jedno to jest skazańca, kto zieleńce facto urzędnikiem jest ich dość, żeby każdego oprze część grubym kożuchem giną ich tysiące z dnia ta całymi dłońmi i wycierania ośmiesza wszystkich Stanów, ale nowe chmury głodnych sami tylko czekają, żeby zaatakować zjadą czynią udaje się wcisnąć nawet pod zasłony liderki zostawiają na pamiątkę bolesne bransolety ukąszeń wokół nadgarstków kostek wydaje się, że nocą znikają, ale wtedy słychać gęsty whiskey nad głową, więc Bronisław zaraz miał całe ciało, bo blach zygota gorączki Maria Antonow nasz miała się, że każdy nowy jest równie głupi myśli, że można z nimi wygrać, a trzeba przywyknąć do niczego nie mam zamiaru się przyzwyczajać odpowiedział zobaczy jeszcze minie ten bunt rok 2 i wsie osiągniesz niedoczekanie tak sądziłam, ale teraz nawet nie myślę o powrocie kułaków to samo mówił nie ma znaczenia kim byłaś za co zesłali tu wszystko zaczyna się od nowa wydaje się, że tam po drugiej stronie masz kogoś, kto na ciebie czeka dla kogo będzie żył, ale takich stracisz już straciłeś jeśli wrócisz będziecie dla siebie jak obcy ludzie, więc lepiej przestanie oglądać wstecz szkoda sił musi urządzić tutaj albo przepadnie też dla nich też, bo co im po żywym trupie, którego odesłał łaskawie jego imperatorskiej wysokości i jemu odpowiedział niedoczekanie Kułak owo zezłościł jego harda naiwność Maria Anto równa tylko się zaśmiała patrzył na tę piękną kobietę szerokich biodrach, która wcielała mu nogi rozcieńczony ocet i wciąż nie chciał wierzyć w jej słowa o nowym domu, jaki tu znalazła też, by nie uwierzyła, gdyby ktoś jeszcze 5 lat temu powiedział, że przyjadę na Sachalin własnej woli i zostanę ale dlaczego ale, żeby to ja wiedziała coś przyznało, a co na to mąż swołocz znalazł inną AB dzieci aż się napatrzyłem jak inne czerpią, żeby wypchnąć z siebie zresztą mam was bardzo mi więcej Bachor masz jedz Maria torów na podsuwa mu miskę nie martw się dla chorych wystarczy zasłania usta, żeby nie nakaz, choć do zupy wygląda niewiele lepiej niż jej syfilis Tyc gruźlicy i szkorbut owcy po rozkładanie izbach złożonych dla z tymi gałęziami mającymi odstraszać robactwo przynajmniej przed nim może ich uchronić jeszcze nakarmić zmierzyć temperaturę postawić banki puścić krew dać wyspać ma strzykawki 1 nawet dźwigu, ale talerzy bezużyteczna leki zwykle rozchodzą się, zanim jeszcze dotrą do lazaretu, więc Maria próbuje przynajmniej utrzymywać porządek w papierach 1765 porad ambulatoryjnych 121 położonych do łóżek w lazarecie 7 zgonów 1 z gruźlicy 2 po przygnieceniu drzewem 1 ze smutku 2 od gorączki niewiadomego pochodzenia i 1 od po rodowej był jeszcze nieboszczyk nie ujęty w raporcie za rok Pański 1800 osiemdziesiąty szósty, że z nieleczonym cywili sem umarł pół wjazd dla caratu we własnym domu, bo rodzina wolała, żeby stary w końcu zdechła zamiast zabrać go do Marii Antoniny zupa jest gęsta od kartofli Brooks i kaszy nie ma w niej wiele więcej, ale Bronisław i tak najchętniej przy sobie do niej usta, bo łyżka jest za wolna po drugiej stronie stołu i uwłacza już skończył swoją porcję otworzył jednocześnie 3 dzienniki pomiarów i przegryzać chlebem słupki danych Maria przesuwa sobie stołek i siada tuż obok wyglądają, jakby od lat co wieczór skleja się ramionami, ale nie wie, o czym gadają zbyt jest zajęty rozmową z bratem odpowiada Żukowi w myślach na każde zdanie złości się na wariata, bo przecież tylko wariat chciałby się przenieść jeszcze dobrych 5000EUR dalej na wschód tylko wariat może się upchać na Sachalin, ale bardziej jest zły na siebie i wyznaje to szeptem, trzymając usta Nisko nad papierem, bo ten młodszy braciszek, którym tyle złego nagadał tyle złego na myślał chcę z nim dzielić upadek głupi pomysł powinien cicho siedzieć w irański przyzwyczaić się przeczekać 5 lat szybko minie wróci niech on przynajmniej żyje za ich 2 to kłamstwo przecież niczego bardziej nie pragnie niż mieć go obok siebie bezwarunkowo i nie rozumie jest gotów zrobić wszystko korzy się przed taką owym może nawet spełnić jego prośbę, choć wolałby spłacać bale po szyję w wodzie oddać wszystkie pieniądze buty co będzie chciał, żeby tylko wydobyć zgodę na przyjazd brata w 2 znaleźliby powód, żeby dalej żyć polityka co mówi polityka powtarza spluwa przy tym, ale nie pogardy i chyba przeżywa kawałek suchej ryby nazbierało się śliny mana sobie kaftan zapinany pod szyją na 1 guzik z kapturem podbitym futrem naciągnięte do kolan noga wice wyprawione skóry i buty z czegoś co przypomina gruby filc może mieć 14 lat może 16, ale patrzy na młodego więźnia z ciekawością dziecka to pierwsza myśl, jaka przychodzi Bronisławowi głowy druga, że dotąd żaden do niego nie zagadał, choć już widywał w krakowskim przysiadają przed cerkwią i obserwują pracę zesłańców bez wyraźnego celu i bez emocji osadnicy więźniowie mówią o nich dzicy i choć to ich twarze mają w sobie więcej dzikości chłopak, który stoi naprzeciwko ma łagodne spojrzenie niskie czoło odrobinę skośne oczy i skórę jak pociągnięto dzieckiem Brody wrasta mu kilka kartek rzadkich włosów uśmiecha się trzecia myśl nadchodzi tuż po drugiej powinien odpowiedzieć na pytanie przecież domyślać jego sensu tak jak polityka długo dopytuje chłopak 15 lat bronić na wszelki wypadek wyciąga przed siebie 2 rozszerzone dłonie, a potem jedno zwija pięść długo powtarza chłopaki śmieje się głośna chyba coś przyszło do głowy, bo też wyciąga rękę drugą chowa pod pazuchę wydobywa zwisającą na sznurku drewnianą chatkę ciągnie za trzonek znowu się śmieje się o wstrzymanie więcej niż 3 sale chłopak przyciska je do małego palca przeciąga po nim Bronisław odruchowo zamyka oczy otwiera nie ma palca krwi też nie szybcy chłopak przeciąga po serdecznym palcu ten znika Przedświt, a kolejne cięcia i nie ma środkowego wskazującego kciuka pięści wrastają już tylko punkcie nagle chłopak spogląda w górę, jakby gonił oczami uciekającego ptaka Bronisław podąża jego spojrzeniem, ale napotyka tylko szybko płynąca chmury kiedyś odwraca dłoń zarośniętymi palcami tańczymy tuż przed nosem Śródka Śródka tak sztuczka doskonała, żeby rozbawić dziecko, a jednak Bronisław też śmieje najpierw samymi ustami potem śmiech wychodzi z gardła płuc w końcu zaczyna odrywać od przepony nie wie co mu się stało, ale nie chce przestać to czwarta myśl piąte, że śmieje się nie żartu, ale dlatego, że od miesięcy nie widział przed sobą twarzy, której nie musiał się bać współczuć ani nienawidzić chłopak niczego od niego nie chcę on też niczego od niego nie potrzebuje nawet nie znają swoich imion, a śmiali się jak mogą się śmiać tylko ludzie, których łączy szuka bowiem odpowiedniego słowa Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Podcasty TOK FM oraz internetowe radio TOK+Muzyka teraz 40% taniej. Wybierz pakiet Standardowy i słuchaj gdziekolwiek jesteś

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA