REKLAMA

Odcinek 56. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-09-30 21:50
Czas trwania:
11:36 min.
Udostępnij:

Odcinek 56 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
najpierw pada 1 strzał potem kilka kolejnych odbija się od drzew i wraca falami Echa to raczej nie myśliwi zwykle nie docierają tak daleko w górę rzeki, więc kto przecież Gila nie mają strzelb odbijają od brzegu Sternberg płynie przodem po kwadransie odwraca się rozkłada ręce coś tu nie gra pokazuje gestem rzeczywiście nie gra w powietrzu nie słychać ujadanie psów ani krzyków dzieci zamiast smug szarego dymu z ponad roślin wypływają czarne kłęby Bronisław chwyta za Rozwiń » wiosło i pcha z całej siły Łódź nabiera prędkości aż w końcu jej dziób wbija się szary piach niewielkiej plaży wyskakuje z Łodzi udaje mu się nie nadepnąć na ruchu centrowa tego kundla czaszkę psa spłaszczyła uderzenie jakiegoś ciężkiego przedmiotu oko wypłynęły na piach po drodze do pierwszej chaty leżą jeszcze 2 martwe trzeci wciąż Gocie i wpatruje się w nich przerażony mi oczami niż pań dobija go wiosłem przeskakują nad polami, które jeszcze niedawno podtrzymywały spiżarnie teraz leży na ziemi, a wokół stosu potrzaskane desek walają się tusze suszonych ryb i rozbite beczki z wykupionym tłuszczem chacie w kopanej do połowy ziemi dopala się dach wewnątrz leżą porozbijane naczynia z gliny porozrywane worki i otwarte puste skrzynie nie ma nikogo w klatce przed drugim domem leży mały niedźwiedź może mieć najwyżej rok ktoś strzelił mu serce bardzo bliska potem niezdarnie próbował poderżnąć głowę zrezygnował, zanim udało się oderwać od kręgosłupa drugi dom też jest pusty trzecim nadpalone są tylko odrzwia i kawałek ściany wokół nich deski pozostały mokre ktoś zgasił pożar Bronisław rusza przodem po chwili dociera do niego, że to błąd, ale jest za późno otwiera drzwi i odruchowo wyskakuje przed ostrze oszczepu broni strąca mu czapkę i wbija się ściany wykopu oszczep trzyma stara kobieta w jej oczach dostrzega przerażenie chwyta za trzon, żeby nie mogła powtórzyć czasu niż pań jest tuż, zanim odciąga kobieta krzyczy na nią stara odpowiadała głosem zawodzącego jenota Bronisław pochyla się i robi kilka kroków w głąb chaty w świetle przekraczającego żaru z ogniska dostrzega kilka wyciśniętych do ściany sylwetek 4 kobiety trzymają w objęciach trójkę dzieci próbują powstrzymać szloch, jakby od tego zależało ich życie kiedyś zbliża jeszcze mocniej tułają się w ścianę chcą, żeby wchłonęła zauważa ruch za ich plecami przygląda się próbują ukryć jeszcze jedno dziecko dziewczynka ma 12 lat szklane oczy i nieruchomą twarz zagryza usta do krwi, która spływa po brodzie i miesza ze łzami ktoś mocno ją uderzył na policzek wypłynęła wybroczyny plamy naszej dusił ją spogląda w dół mała próbuje zasłonić Czechem przetartym od ramienia do kolan od pasa w dół jest nasączone tym Scarlet tym ile dzięki to jest maść zjada formę nieważne powiedz im, żeby smarował codzienny tak ja powiedziałem to co lew zrozumiały tak teraz trzeba płynąć szybko wsiadać na Łódź zostaje jeszcze chleb nie czekać jak wrócą myśliwi nie będą pytać, kto zrobił zabiją o grze, niż by już wsiadam odbijają to zrobił masz wątpliwości żadnych nie są nawet dzicy ani barbarzyńcy to są zwierzęta Sternberg krąży wokół ogniska po dniach tańczą cienie jego rąk wymachuje nimi, walcząc z niewidzialnym wrogiem zatrzymuje się patrzy na Bronisława teraz jest już spokojny, jakby potrafił 1 mrugnięciem oka wyłączyć emocje i przedstawić na myślenie nie są nawet jak zwierzęta odzywa się po chwili ona nie niszczą, czego nie mogą zjeść i nie gwałcą dzieci dodaje odruchowo Piłsudski, karmiąc ogień z kratkami kory to jest trudne Bronisławie to jest cholernie trudne nie powinienem nienawidzić tych bestii przecież to więźniowie tacy jak my uciekli na wolność, ale takich nienawidzę gości myślałem, że bardziej nie potrafi zużyłem całą nienawiść na te gdy, z którymi musiałem mieszkać w akcie nie ma gorszego miejsca mówi ci wywieźli mnie tam za karę, kiedy pierwszy raz postawiłem się strażnikom reszta to dawni katorżniczych, którzy teraz łowią uciekinierów biorą sobie iglaków do pomocy płacą, żeby ich przeprowadzali przez bagna i tropili ślady płacą im też złapanych więźniów gnidy, ale teraz bym chciał, żeby się tu zjawili, żeby dopadli te hordy i bez sądu 1 po drugim sam bym ich pieskie życie i ucieka za rok chaty chłopiec unosi łuk podskakuje na 1 nodze potem na drugi rzuca się w zaspę, gdzie natychmiast dopadają go inne kundle tarmosi z nimi przez chwilę zrywana nogi naciągać cięciwę i mierzy psy szczerzą zęby on śmieje potem rusza na nie głośnym okrzykiem dołącza do niego trójka chłopców rok może 2 od niego młodszych Kudłacz rozbiegają się i przeczekują ich z dystansu odnajduje w śniegu swoją tempo strzałem AK uważaj odwraca się szybko mierzy Bronisława próbuje robić wojowniczą miny, ale jego oczy wciąż się śmieją Piłsudski naciąga niewidzialny łuk i zaczyna wielkimi krokami zbliża się do Falangi wysokiej na 1,5 szyna został w niej już tylko młody Łucznik reszta uciekła jak masz najmie małych Ardo patrzymy w oczy Indoor, a ile wiosen chłopak odpuszczać uczciwe i wyciąga roztapia żoną dłoń potem przykłada łuk do prawej ile dodaje kolejnych 5 palców potem jeszcze 2 będzie wielkim myśliwym już jestem chłopak naciągnął łuk strzela Bronisław podąża spojrzeniem za strzałą, która odbija się od wysokiej cholewki i pada śnieg to 4 bank nawet nie zauważył ataku na swój but co z nimi dopytuję Piłsudskiego jest zły jeszcze zanim usłyszy odpowiedź nie rozumiem co się dzieje mówi Bronisław milczą nawet dzieci tylko 1 chłopak nie ucieka na mój widok kobiety tak samo lew nie lubi oporu nie lubi, kiedy mu przerywają i nie lubi czekać Bronisław miał już sporo okazji, żeby dowiedzieć jak wygląda złość w jego wykonaniu przyspieszonych tarczą oddech nerwowe wypływanie niedopalone tytoniu wymachy ramion ciasne kręgi wydobywane w śniegu chyba już wiedzą co się stało tamtej wiosce ciągnie Piłsudski, skąd widocznie wieści wędrują szybciej niż my dym bębny jakoś muszą sobie przekazywać nie mam pojęcia, ale zbiera się starszyzna w naszej sprawie to, żebyśmy przyszli teraz podniecenie szare kłęby fajki zasysane nozdrza drapanie się w brodę cisza lew wytrąca popił i żar łachy topniejącego śniegu schodzi do ziemianki po wykopanych w glinie stopniach Bronisław rusza, zanim oczy pieką go od dymu musi się przyzwyczaić do ciemności też, choć jest rozrzedzona płomieniami ogniska i światłem wpadającym otworów w suficie Bronisław mierzy wzrokiem wnętrze jakieś 3 są różnie wzdłuż 1 w poprzek ziemian jest 127 mężczyzn 6 kobiet niecałe 2 szyny kwadratowe na głowę do tego ósemka dzieci najmłodsze na posterunku przywiązanym do słupa jeszcze dwoje niemowląt kołyska pod sufitem psy i goście kobiety udają, że ich nie widzą przyglądają się im spod przymknięte powiek 2 tuż przy wejściu młodszą skórę w korycie wyciągają na deskę i sprawiają strzałami 2 inne sprzyjają swoje odświętne chusty monetami z wyciętym w środku otworem Sternberg pochyla się nad nimi bierze do ręki bankiet sukni chyba japońskie mówi i pokazuje Bronisławowi trzeba zapamiętać każdy detal wieczorem zanotować wszystkie mają znaczenie jeśli nie wiesz, jakie to twoja wina nie może przestać obracać w głowie najmniejszego szczegółu, zanim nie znajdzie dla niego miejsca w układance to była pierwsza lekcja, jakiej udzielił mu Sternberg, zanim wyruszyli w podróż może druga trzecia wszystko jedno teraz stara się widzieć wszystko pozostałe kobiety krzątają się przy ogniu uważają, żeby nie ustawić plecami do żadnego z mężczyzn skoczył nad paleniskiem roznosi się były fetor twórczego sadła ryby, więc gotują MOS na powitanie gości, choć spod sufitu wice już tylko kilka suszonych łososiowy tuż za gościnność jest ważniejsza niż zaspokojenie głodu posłania są niedźwiedzie futra, ale wszystkie wyglądają, jakby leżały tu od dziesięcioleci mężczyźni siedzą na ławach pod ścianą złożyli uroczyste kim jest wyprawia na ich rybiej skóry próbują udawać, że są zajęci wyłącznie rozmową między sobą dzieci nie potrafią grać młodszy chowają się za słupami podtrzymującymi dach i przyglądają się nieufnie przybyszom nieco starsze obrzucają ich szyszkami i kawałkami kory 1 z mężczyzn wstaje i bez słowa bije najbliższego chłopców w tył głowy maluch nie płacze, lecz sztywnieje jak w oczekiwaniu na kolejny cios, ale wystarczy warg cięcie i młody ucieka pod ścianę Sternberg podnosi ziemi gałąź jodły odrywa boczne odrosty i zaczyna grzebać patykiem w ognisku odruchowo nawet nie widzi złych spojrzeń starszyzny, dlaczego to ukrywają nie może się powstrzymać wciąż szuka dowodu kości kawałka ludzkiej czaszki skalpu strzępów opowieści, która zamknęła układankę nie są ani balami Bronisław wyjmuje upadek z ręki i naprawdę nie zamierzają nic ukrywać tylko mają coraz mniej powodów, żeby nam ufać, a to nie nasza wina, skąd mają powiedzieć najstarszy mężczyzna wstaje i zaczyna przemowę Bronisław rozumie 3 słowa gość rzeka chyba szeroka śmierć, a może nie śmierć tylko zemsta nie jest pewien niż pań nie musi odwracać, żeby wiedzieć, gdzie go znajdzie za 1 z mat zasłaniających posłania dobiega śmiech młodej kobiety przed chwilą karmiła piersią teraz próbuje pozbyć rąk niż pań, które wlazł jej podkoszulek, zanim powie, że są niewinnymi dziećmi natury Zobacz co wyprawia mówi Stern Berga przeciwnie Bronisławie wręcz przeciwnie niewinności nie ma zbyt wiele wspólnego z NATO Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Posłuchaj o tym, co ważne w TOK FM Premium. Teraz podcastowe produkcje oryginalne, podcasty z audycji TOK FM oraz Radio TOK FM bez reklam 40% taniej! Bądź na bieżąco.

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA