REKLAMA

Odcinek 58. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-09-28 21:50
Czas trwania:
05:20 min.
Udostępnij:

Odcinek 58 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
, kiedy wybiega z ziemianki księży wciąż wisi nad głową wschodni horyzont dopiero się wyłania rysowane Jasną linię ziemie pokrywa świeża warstwa śniegu budzi psy, chociaż chciał wzbudzić tylko niż tajne, ale chłopak zniknął ciekawe czym lewego przekupił, kiedy zaczyna biec po ich śladach w miękkim śniegu przyczepiają się jego nogawek odpuszczają, gdy oddala się od wioski dobre pół biorcy wtedy zaczyna wołać odpowiadają tylko ptaki krzyczą i łączą skrzydłami Rozwiń » podrywają się do lotu w głębi tajgi śnieg jest wciąż zmrożony powierzchni, więc przyspiesza, ale po paru krokach zapada się niemal po kolana wyciąga nogę idzie dalej wciąż krzyczy wciąż miał nadzieję, że dogoni Sternberga zatrzyma i zawróci moc jest bezwietrzna, więc ślady wciąż są wyraźne, choć po 34 są różnie rozmywają się węgle droga się wspina po zalesionym zboczu nie droga nie ma żadnej drogi każdy kolejny krok kosztuje go coraz więcej wysiłku jak długo jedzie godzinę 2 więcej światła już po zła pod gałęzie jodeł sosen pod 1 z nich znajduje niż tajna siedzi rozwalony dniu i kiwa się w tył i w przód zawodzi cicho bez słów, dlaczego zostawiłeś potrząsa nim, ale chłopak wciąż wygląda, jakby się zawieruszył we własnej głowie już ze mną pokaże drogę chwyta za rękę ciągnie, ale niż pan wyrywa się zjeżdża po dniu i ląduje w śniegu Bronisław ściąga z ramienia torbę wewnątrz suchary woda trochę wódki na dnie butelki kompas jeśli nie wrócę jeśli nie wrócimy pojedzie do Dzikowskiego opowie wszystko naczelnikowi rozumiesz potrzeba, zanim jeszcze raz na wszelki wypadek, żeby zapamiętał las nagle się kończy Brnie przez zwalisko martwych pni, ale nagle zauważa, że nie ma już nad nim parasola gałęzi wciąż jednak unosi się mgła, a może do chmur nie ma już siły, żeby się zastanawiać ile godzin 710 słońce dawno zaczęły wędrówkę na zachodnim stokiem musi się spieszyć wie, że nie przetrwa w nocy idzie po wybucha ze śniegu zrodzonej skale jego nogi podwoiły swój ciężar musi wyrywać podłoża krok za krokiem ostrożnie, żeby stopy nie wpadły w szczeliny między głazami przed oczami wędrują czarne żółte plamy za chwilę całkiem przesłania mu widok musi odpocząć najlepiej zasnąć pochyla się opiera dłonie na ustach oddech to ściskanie stwardniałego miecha może, gdyby się zdrzemnął choćby kwadrans nie wolno łamać głowę rozgląda się w Humaniu wypełniającym Doliny po drugiej stronie góry otwiera się okno dostrzega w nim marszczone tafle szarej wody jednak tuż obok na starcie zwietrzałe głazów widzi coś jeszcze w zasadzie bardziej przeczuwa niż widzi lew czarna sklejona ze skałą sylwetka majaczy nagrani potrzebuje kwadransa, żeby się do niego przedrzeć przez skalne osuwisko poprzerastane kępami ostry krzewów Sternberg siedzi na głazie płaskim jak wielki stół porywisty wiatr próbuje zerwać mu głowy czapkę i skruszyć lodową skorupę, która zmieniła się jego Broda nie ma rękawic na popieranych palcach Zasław krew musi trwać mchy i odrzucać kamienie, próbując przedrzeć do litej skały wokół uzbiera się z nich porywał, ale żadnych śladów Smoleń znaków narzędzi ani kości bogowie też przepadli chyba, żeby za dowód ich obecności uznać słońce, które rozdaniach mury i oświetla całą turnie dobry moment, żeby zacząć wędrówkę w dół zimny wiatr nie zdąży im wywijać resztek sił wstała idziemy w lesie nie porusza Bronisław próbuje siłą oderwać od głazu, ale Sternberg stawia opór ma znacznie więcej energii niż można przypuszczać patrząc na jego skulone sylwetkę odpocznę jeszcze poszukam wtedy przez głęboko popękane usta jego zęby dźwięczą jak szklane paciorki nie wierzy mu jak można uwierzyć samobójcy, który po Stryszku chce jeszcze spróbować trucizny i kulki w łeb jest szaleńcem nie może złapać go za włosy, więc czepia się palcami futrzaną czapę i potrząsa tu nic nie ma i nie pojawi się nawet na życzenie samego lwa jako lewica Stern Berga, ale jeśli chcesz umierać za własne majaki, proszę bardzo, będzie pierwszym człowiekiem, który zostanie pożarty przez lisy odwraca się i schodzi najkrótszą drogą prowadzącą ku linii lasu ślizga się pół whisky skacze z kamienia lekami nie patrzy na siebie jeszcze kilkanaście kroków i wydaje mu się, że słyszy za sobą Hurko osób czujących się kamieni zatrzymuje się teraz to już wyraźny odgłos kroków Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Aż 60% taniej! Największa obniżka cen TOK FM Premium. Teraz podcastowe produkcje oryginalne, podcasty z audycji TOK FM oraz Radio TOK FM bez reklam z 60% zniżką!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA