REKLAMA

Odcinek 73. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-09-13 21:50
Czas trwania:
11:26 min.
Udostępnij:

Odcinek 73 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
przecież odtworzenie kolekcji to nie kłopot po Bronisławie Osipowicz czuł długi jeszcze rozłożyć ich szczerze się do Piłsudskiego propozycja Towarzystwa geograficznego jest wciąż aktualne, nieprawdaż wystarczy, że wróci pan na Sachalin na jakiś czas oczywiście kilka miesięcy zgromadzi pan tyle eksponatów, że będzie można nimi obdzielić kilka kolekcji nie wrócę tam ucina Piłsudski no cóż rozumiem wiem ile pan tam przeszedł długi zadziera głowę, a jego ustaw Rozwiń » wciskają się u rozmówcy, ale nie sądzę, żeby Pański dalszy pobyt we Władywostoku był w ogóle możliwy, kto panu powiedział, a wszak pan wie wyprzedzały pana specjalne zalecenia z Petersburga Polic mają 3 mają, więc na pana szczególne baczenie niestety pan nie pomaga im o sobie zapomnieć oni uważnie czytają gazety, skąd pan to Piłsudski chce dokończyć pytanie, ale zagłusza go natarczywy dźwięk przez tłum przedziera się Woźny potrząsając dzwonkiem koniec kontraktu koniec kontraktu krzyczy, a Kus chodzą i drwią prowadzącym na widownię płyną strumienie połyskujących smokingu mundurów i obszernych sukien w długim przyciska palec do warg jeszcze o tym, porozmawiamy Bronisławie Rosji pobiciu, ale teraz będziemy kurtyna na nas nie zaczeka wszyscy tacy nerwowi tacy nerwowi też mi odkrycie Ługi odrywa od oczu miniaturową lornetkę odwraca się od ceny i zadziera głowę spokój to luksus, na które stać tylko pasażerów 8 najdroższych lóż pierwszego piętra 5 rubli za miejsce 200 za roczny abonament to dla nich jak wypluć łupin słonecznika znów patrzy na scenę to ma być komedia więc, dlaczego nikt się nie śmieje między stawkami imitującymi ogród nad brzegiem wymalowane go na horyzoncie jeziora snują się jacyś zdesperowani prowincjuszy i nie wydarzenie artyści z pretensjami na przemian gadają o miłości, na którą sobie zasłużyli, gdyby mieli pieniądze i o pieniądzach, które by mieli, gdyby przestali uganiać się za iluzjami i wzięli do roboty Czechów marny z niego dramatopisarz, chociaż prawdopodobnie osobista uraza ugina ma wpływ na to jak ocenia jego twórczość no bo co to za pomysł z własnej woli płynąć do piekła zarazić się tam obrzydzeniem do ludzkiego gatunku, a potem publikować bydło jak wódka przed śniadaniem broszurę Sachalin nie czytałeś czytałeś dopytywali znajomi on nie rozumiał czym się tak ekscytują, jakby nie wyglądali dotąd przez okna wagonów, które wiozły ich na złoto nośny kraniec imperium, jakby nie widzieli stad pół ludzi pół widm sprowadzonych z wyspy więzienia do budowy kolei transsyberyjskiej, więc to również dzięki ich pracy przystanie na końcu świata zmieniła się kwitnące miasto i bramy do Chin, a jego mieszkańców stać było na soborowe futra a, a teraz nagle przejść toczyliśmy liberałów przyszła im Ochota na naprawianie świata odkupienie grzechów zbawienie bliźnich o to obawiali niektórym katorżników zmieniono status zostali osiedleni sami innym pozwolono podróżować i szukać sobie zajęcia dzięki temu Piłsudski trafił do Władywostoku, a jeszcze przywiózł ze sobą dzikusa przyprowadził go nawet do teatru to już przesada, że nie był uczeń, ale diabli wiedzą nie takich słyszał bez rodzeństwa ach, przecież na tym Sacha linię zaraz ale gdzie oni są siedzą na jaskółkę przynajmniej to bilety na parterze są 3× droższe Piłsudskiego nie stać i dobrze tak to właśnie powinna wyglądać będzie się trzymał dalekiego tła to przetrwa będzie się pchał bliżej sceny nie można być tak łaskawym żadnego tła niech wraca, skąd przybył, tym bardziej że Jewgienij owi Lwowie owi jest trochę wstyd, a pozbyłby się tego wstydu wraz z Piłsudskim, bo jednak pisać donosy na podwładnego ale gdyby nic nie zrobił pewnie ten nieszczęśnik wpakował się jeszcze większe kłopoty tak jak jego brat do kolejnego kontraktu pewnie godzinka zaczeka potem powiem wprost, że nie ma co liczyć na powrót ochronie dość 1 Piłsudskiego, którego nie może dopaść 2 Piłsudskich na Litwie to aż nadto znów zerka w górę niemożliwe zniknęli obydwaj co oni kombinują serce Jewgienij albo Wicia tańczy Polkę grupkę czekać do kontraktu nie sposób przeciska się, więc między kolanami pań panów sędzią on przeprasza otwiera drzwi władze rozgląda się pusto trzeba by odebrać płaszcz nie szkoda czasu wybiega przed teatr kuli się z zimna otula ramionami tu też nikogo nie ma nawet fiakrzy pochowali się do Bud swoich powozów ślisko trzeba patrzeć pod nogi co to jest wdepnął w brunatną plamę, która rozlała się po świeżym śniegu pochyla się krew tak gęsta śluzowa ta z kałuży Raster rwący się sznur sposobi ciągnie po schodach mija linię powozów skręca w lewo teraz prześwicie między dorożkami w końcu ich widzi do środka szybko, a nie zabierze pan go powóz miło Wala zamknie się za płacę Jezus Maria, skąd tyle krwi nie Gadaj tylko Pomóż no ja za nogi w górę już to teraz wieś na dr. Kuzniecowa na koreańską trafisz z zawiązanymi oczami no to już byle pędem, o co mi tutaj przywieźliście przecież widzicie tu lekarz już nic nie ma do roboty może go stąd wywieźć w mieście złe powietrze zimno dajcie mi spokój trzeba było o tym, pomyśleć 5 lat temu teraz to już wypluwa własne płuca kawałek po kawałku wiecie jak wyglądają jak dziurawa plecionka, więc to już co zapytanie o doktorze proszę może za miesiąc 5, jakie to ma znaczenie dam morfinę nic więcej nie mogę zrobić Piłsudski siedzi na łóżku blady zgięty w pałąk i kiwa się jak matka, która usypia niemowlę na kolanach ułożył sobie głowę duma w ręku trzyma chustkę, którą wyciera krew z jego Brody i szyi znów atak kaszlu podkłada rynienka chłopak schyla wargi jeszcze szerzej coś nie szarpie nie ma siły splunąć śluz poprzetykane karmazynowym nitkami szczeka kącika ust jest mordercą Piłsudski jest mordercą myśli Jewgienij zwodzić i w końcu czuję błogi spokój Nędza Unii ich pokoi malutki ciemny spowijała tapeta łuszczy się po brzegach ledwo starcza miejsca na 2 wąskie łóżka sofy stojak pod miednicę wąską szafę komodę i stolik zawalony przekładające nie umytych talerzy papierów i książek przeciska się bierze do ręki pierwszy z brzegu ton łacińskie litery z cytuje powoli antropolog dzieje autor AdWords bije Harbour nie zna odrzuca na stos na kartkach teksty, których nie rozumie na marginesach notatki notatki do notatek mógłby mówić policji, że to jakiś szyfr, ale już nie musi nic już nie musi przygląda się swoim dłoniom pod paznokciami zaschnięte brązowe półksiężyca podchodzi do miski nalewa wody z dzbanka precyzyjnie myje każdy palec ledwie udało się im dostarczyć na piętro duna uważanego własną krwią dorożkarz Gadzina nie chciał pomóc tym piękniej mógł Jewgienij Lwowie odegrać rolę Miłosiernego Samarytanina tak bardzo się z nią czuł, że jeszcze teraz coś w grze jego środka kiedyś nazwałby to współczuciem, ale skoro od dawna nie współczuł to nazwa odkleiła się od języka, ale najważniejsze, że Piłsudski okazał się mordercą dureń zachciało mu się cywilizować dzikusa i co z tego przyszło, gdyby nie płytki nerwowy oddech Jewgienij Lwowie pomyślałby, że tak do cna wyssane z koloru usta sine wybroczyny na policzkach czarne oczodoły może mieć tylko nieboszczyk chłopak chyba w końcu zasnął, gdyby Piłsudski nie zabrał go od swoich żyłby sobie Gila ludzkim życiem zastawiał wnyki polował żaru pił chęć do życia czy co tam oni robią albo nie robią to jego wina, że teraz wzdycha zaraz mu wszystko garnie, jakie to cudowne uczucie już wcale nie boi Piłsudski przestał być groźne tylko pchnąć i poleci w przepaść właśnie wstaje wyciąga rękę dziękuję Jewgienij już w Łowiczu zaskoczony długi chwyta skwapliwie potrząsa, ale co pan zwykłych chrześcijański obowiązek nie tylko dzisiaj dziękuję, że otworzył mi pan oczy Czyżby ma pan rację to nie jest miejsce dla mnie słyszę za sobą wilgotny kaszel cięcie całą serię chłopak rozgląda się po pokoju nieprzytomnie chyba nie wie, gdzie jest Piłsudski podchodzi do krawędzi łóżka przysiada uchyla się Nisko coś szepce długi nie rozumie słów, ale się domyśla ich sensu przygląda się twarzy i duna może tylko, że zdaje, ale jego oczy znów patrzą przytomnie może pojął to co Piłsudski powtarza teraz po rosyjsku in DUON wracamy do domu słyszysz wracamy Jewgienij Lwowie przypomina sobie jeszcze jedno uczucie, którego istnieniu prawie zapomniał Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Posłuchaj o tym, co ważne w TOK FM Premium. Teraz podcastowe produkcje oryginalne, podcasty z audycji TOK FM oraz Radio TOK FM bez reklam 40% taniej! Bądź na bieżąco.

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA