REKLAMA

Odcinek 101. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-08-16 21:50
Czas trwania:
09:00 min.
Udostępnij:

Odcinek 101 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
chodzi zatem kinem do Izby wypełnionej dymem płonących finału na łóżku leży kobieta, którą na jego oczach próbował zgwałcić Mariusza otwórzcie okno nasze dusi ma zapadniętą bladą twarz sine usta oddycha szybko płytko jak Jan pies potem kaszle, jakby chciała wypluć własne wnętrzności w nocy zaczyna się krztusić krwią spływającą jej do krtani wymiotuje wodą, którą próbuje wlać w nią Usain RO 2 dni później jest już nieprzytomna, a agonia trwa całą noc Rozwiń » umiera przed południem rozkopują grób dzieci dr Podgórskiego dorzucają jeszcze jedno ciało wyruszają w piątkę o świcie następnego dnia pod prąd strumienia uchodźców szybko skręcają w niewidzialną ścieżkę wśród bagien jej krawędzie dostrzegają tylko Tomkiem i Usain RO, więc nie wie, dlaczego każą mu czasami gwałtownie zmienić kierunek marszu albo chwytają za tobą na plecach i nie dają zrobić kolejnego kroku grunt ugina się im pod stopami brną przez błoto, które wlewa się do butów kluczą między rozrośnięte i krzakami jałowca przedzierają się przez zwaliska drzew przejście biorcy zajmuje im wtedy pół dnia ostre gałęzie drapią go po obitych ramionach, wywołując piekący ból rozdrapywać strupy jest coraz bardziej osłabiony, kiedy potyka się osuwa na kolana musi długo się przekonywać, by zamiast położyć się na ściółce i zasnąć zmusić nogi do dalszej wędrówki otacza ich gęsta chmura komarów przestaje się uganiać szkoda marnować siły osłania tylko twarz szalikiem koszuli i zaciąga rękawy, żeby owady Nikosa dłoni, ale i tak wokół kostek i nadgarstków ma grube czerwone bransolety jest tak zmęczony, że zapomina, dokąd idzie po co przed Zachodem słońce wyłania się na chwilę z chmur wygląda jak zachlapane krwią ta krew spływa na ziemię i barwi kikuty drzew, a nowie rozpalają ogień ma tylko tyle sił, żeby przy nim zalet na kocu nakrycie impregnowane pałac ku, którą dostał od arabskiego i zapaść w sen bez snów budzi się jeszcze przed świtem wszystko jest już spakowany nad ogniskiem wisi czajnik z wrzątkiem i garnek wzrost gotowane ryżem, który jest palcami dorzuca do niego mięso konserwy i resztki ryby złowione poprzedniego wieczora i upieczonej na żarze, kiedy znów ruszają w drogę silne mdłości sprawiają, że widzi ostro tylko wąską ścieżkę między 2 chmurami zamawianego tła chciałby się zatrzymać oprzeć cokolwiek odpocząć, ale nie wolno mu opóźniać pochodu krzyczy na Husajna i tam kina, którzy na zmianę co godzinę nagle tracą siły i domagają się przystanku siadają na zwalonych pniach i nie reagują nawet wtedy, gdy rzuca w nich gałęziami i bryłami zaszłe go błota pod wieczór dociera do niego, że robią to by mógł odpocząć trzeciego dnia wynurzają się z bagien droga wspina się coraz wyżej przez gęsty las w Usain euro budzi się łowca tropi ślady niedźwiedzi Wilków piżmo owców znajduje też kilka porzuconych wnyków, w których gniją truchła, ale nie spotykają myśliwych nie słychać strzałów w lesie jest niepokojąco cicho, jakby natura też zamarła w oczekiwaniu na coś nieuchronnego docierają na Przełęcz na horyzoncie widzą kolejne pasma gór, lecz na Zachodzie pozyskuje między nimi Błękitna połać morza w pierwszym obozie za przełęczą zostają cały dzień wieczorem, kiedy przebiegają nad żarem wydobytego z wnyków Zająca za pierwszą linią drzew rozlegają się niepokojące głosy owi, ale Tomkiem zaprzecza wataha nie podeszła do ognia to zdziczałe psy są wychudzone głodne zdążył odzwyczaić od zapachu człowieka trzymają się na dystans, ale powoli zbliżają się zaciskają wokół ogniska coraz węższe kręgi z komuną, jakby wciąż liczyły, że dostaną jakiś ochłap USA wróci wskazał siebie nie do gry żoną zajętą czaszkę rzucają się na nią próbują do niej do gryźć przez ciała towarzyszy słabsze uciekają z podkulonym ogonem mi, kiedy następnego ranka wyruszają w dalszą drogę psy idą za nimi ich biało czarne sylwetki przemykają między drzewami nieustanny jazgot brzmi jak ostrzeżenie są już niedaleko Rajski znów muszą przedzierać przez bagna przez zapory upartych krzaków zarastających przestrzenie między dniami poskręcany brzóz wychodzą na brzeg nie widzą otwartej Toni, ale domyślają się jej obecności granica między ziemią i wodą zaciera mgła okrążają jezioro od północy, wędrując po ścieżkach wydeptanych w lesie trzcin w połowie drogi zauważają, że wokół nich znów jest cicho porzuciły ich psy jeszcze pół wjazd i Bronisław dostrzega wydłużający się tumany po to, musi być pogrzeb, chociaż nie prowadzi mężczyzna z rzeźbionym słupem nagrobnym w rękach ani kobieta znaczeniem napełnionym wodą nikt nie dźwiga przedmiotów należących do nieboszczyka, żeby je połamać nad grobem i śladem zmarłego odesłać ich dusze w zaświaty, ale 2 synowie 1 z drugim trzymają wyciągniętych ramionach ciężkie to były chyba chciała chyba dzieci ktoś owinął je w identyczne maty nie wie, kto nakazuje to zrobić ani, skąd bierze siły, żeby wyrwać się to kinowi, a potem Usain RO, który zastępuje mu drogę, a Kan nie może to obraza dla AK mój zostaw mnie sprowadzić nieszczęście za późno już nie zamierza słuchać przebija się do konduktu puszcze to na ziemi wskazuje na twarzach mężczyzn widzi dobrze znaną mieszaniną nienawiści i strachu nie mają powodu, żeby okazać posłuszeństwo, a jednak układają tobołki na drodze sam rozwija maty spójrzcie bliźnięta krzyczy podekscytowany, ale wokół niego panuje zimna cisza obraca ciała ogląda z każdej strony szuka śladów noża pręg naszej czegokolwiek co wskazywałoby na zabójstwo, ale widzi tylko zsiniał wychudzone ciała z odstającymi od nich patykami nóg i rąk wyschnięte twarze USA rok klęka przy nim na powrót owija ciała plecionki one po prostu umarły, a Kan czuje rozczarowanie i wstyd żałuję, że nie zdążył przemówić sobie do rozsądku pomyśleć o ojcu matce dzieci, których ciała oglądał jak świeżo upolowane zwierzęta nie wie czy żałobnicy domyślili się, czego szukał i co chciał udowodnić a czego się dowiedział, że jest durniem nie lepszy niż Sternberg, który chciał widzieć w wilkach ludożerców próbuje wstać szuka wzrokiem matki bliźniąt tu chyba kobieta, która gładzi zawiniątka coś do nich mówi unosi i podaje mężczyzną chcę wrzucić do nóg błagać o wybaczenie, ale Usain, bo odciąga go i pcha w przeciwną stronę pozwala się prowadzić, bo nic nie widzi oczy zalewa mu podejrzanie słony deszcz słyszy płacz dziecka Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj podcastów TOK FM bez reklam. Wybierz pakiet "Aplikacja i WWW" i słuchaj wygodniej z telefonu!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA