REKLAMA

Odcinek 105. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-08-12 21:50
Czas trwania:
12:25 min.
Udostępnij:

Odcinek 105 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
Zakopane Kraków Karl bat Lwów Paryż Londyn Warszawa Piaseczno 19061944 w Krakowie na dworcu kupił sobie czas i nową reformę, ale jeszcze ich nie otworzył bardziej zajmujący są współ pasażerowie najwięcej wracające do domów góralki fartuchach objętych na ciężkich spódnicach próbuje zagadnąć najstarszą, ale chyba go nie rozumie pewnie sądzi, że chce coś od niej kupić, bo tłumaczy mu, że warto się i do południa już dosyć koce stopnie sprzedała ale jakby pan Rozwiń » Mocek, czego chciał to domena dyktuje niczego nie chce kupić chcę tylko, żeby pociąg przestał się snuć po Dolinie i do pu w końcu do Zakopanego, kiedy odwraca się do okna słyszy jak góralka szepcze do sąsiadki patrzą i 7, jaki pewnie ruski, kiedy będzie już na miejscu musi dopytać co ten świetnie LOK na horyzoncie rosną ośnieżone szczyty jak na Sachalinie myśli już bez obawy to dziwne jak szybko dał się Żukowi zarazić entuzjazmem brat słał do niego list za listem, a on rozrywał koperty niecierpliwym palcami, jakby się szarpał gorsetem ostatni odnalazł go tydzień temu w Paryżu, kiedy gazety wciąż rozpisywały się o zwycięzcach balonowego turnieju Gordona Bennetta nareszcie nareszcie jesteś tak blisko ode mnie już cierpliwości nie mam czekać nie słucha jeśli ci mówią, żeby został Paryż sobie jeszcze obejrzysz na odwrocie kartki Żuk szczegółowo rozpisał trasę Kolonia potem Berlin ma wysiąść na dworcu Friedrichstrasse kupić bilet do Krakowa przez Oder Berlin i od razu Telegraf chować na wszelki wypadek też do Zakopanego pewnie tam się spotkają i jeszcze naszkicował plan jak dworce trafić do jego kwatery, a może tak mu wygodniej pozwolić Żukowi, żeby prowadził go za rękę i zamknął, zanim drzwi do przeszłości, kiedy płynął trans Atlantykiem nowego Jorku do Hawru i nie umierał od morskiej choroby w kółko czytał listy od brata nie ogląda się za siebie podliczymy cie urządzimy zaczniesz pisać zobaczyć redaktorzy będą twoje artykuły wyrywać sobie z rąk wyrobić pozycję w towarzystwach naukowych i na uniwersytetach w rodzinie przyda się, choć 1 uczony wszystko się ułoży zacznie nowe życie tylko wracaj, więc wraca, choć przecież nie zamierza Żukowi siedzieć na głowie jak tylko uda mu się zdobyć paszport jedzie do Wilna potem do Petersburga, a stamtąd wraca na Sachalin wciąż ma tam niezałatwione sprawy nie wymienia imion tych spraw nawet szeptem poczucie winy to uśpiony pies, kiedy się budzi natychmiast rzuca się do gardła, ale sprawy mają też twarze, które wracają w snach są wyraźne żywe niczym kinematografie tylko, że potrafią jeszcze mówić żadnych wielkich słów czasami tylko dziecięcy Szczebiot właśnie on zadaje mu największy ból sen jak zwykle przyszedł nagle zerwał myśli i wrzucił go w pustkę niepokoi go coraz bardziej ta pamiątka z wyspy, ale nie teraz, kiedy z letargu wyrywa go gwałtowne szarpnięcie stacją Zakopane bite ta agencja los słyszę za oknem przed nim w przejściu między ławkami tłoczą się góralki z pustymi koszami zdejmuje swoją walizkę spółki nad głową próbuje się przeciskać, ale kobiety og da kują go, jakby próbował podebrać im jajka czeka aż wysypują się na peron schodzi po żelaznych stopniach rozgląda się macha na bagaż owego wśród oczekujących nie widzi żadnej znajomej twarzy głównie miejscowi tylko w głębi peronu jakaś para kobieta w kapeluszu oceniającym twarz obok mężczyzna z gęstą brodą i wystrzeliwując tymi spod nosa sztywnymi wąsami przygląda mu się przez chwilę potem rusza w jego stronę wydłuża krok biegnie, kiedy jest już blisko Bronisław poznaje rozbawione spojrzenia gagatka i już wie Żuk teraz i on biegnie zaraz musi zwolnić brakuje mu sił, ale brat już go obejmuje śmieje się całuje w policzki i rozmazu je po nich ze czuje przy uchu jego oddech już nas nie rozdzielono braciszków jak ma opowiedzieć 18 lat życia nad talerzem gęstego żuru, ale Żuk nie chce czekać aż skończy jeść bronić zanurza, więc łyżkę i gada podnosi do ust gada potem milknie, żeby przełknąć i wraca do porzuconej myśli bywało ciężko trzeba się było od początku uczyć życia bez ich pomocy nie dałbym rady bratowa dopytuje kim są ci oni legislacji, a nowie tuż Niemcy trudno mu o nich opowiadać, unikając słów, które zamiast ich opisywać osądzają dzicy barbarzyńcy dziecinnie naiwni, więc powoli układa każde zdanie, tym bardziej że szukanie polskich wyrazów to dla niego wciąż błądzenie ślepca po wielkim domu trochę ich poznałem w Funce wtrąca Żuk świetni myśliwi honorowi, ale strasznie ich ciągnie do wódki przecież wiesz, kto miał rozdaje, gdyby wiedzieli co to umiar na umiar może sobie pozwolić, kiedy nie jest już głodny, a o nich to rzadki stan ciekawe, dlaczego tak broni tych prymitywnych te prymitywne tworzą świetną poezję bajki swoich listów śmieje się, ale oni całkiem nieźle tłumaczą sobie nimi świat, w którym żyją i odbywają się bez naszej nauki wiary, ale za to mrok jak Muchy chyba nie powie, że zacząłem wierzyć, że lalki i szamanów potrzebują lekarzy, żeby leczyć się z chorób którymi ich po zaraża szliśmy szybko się męczy opowiadaniem przeskok kami z języka język woli słuchać Żuka albo Marii, bo to on z nich dwojga lepiej pamięta, kto z kim, kiedy zaraz wszystko opowiem, ale najpierw dokończyć zupę, bo całkiem wystygnie co do rodzeństwa z Heleną jak zwykle bieda tuła się po zakładach u sól wszystko dobrze urodziła dr. Kadena czemu siódme dziecko małemu już będzie piąty rok Adaś pracuje w wileńskim magistracie ożenił się jego mała Julcia dobrze się chowa z rynkiem trudno dojść do ładu z ojcem do końca próbował robić interesy został picie co porabia nikt nie wie ja się najpierw wyrzucili ze studiów w Moskwie za polskie sprawy, ale szczęśliwie skończył prawo w Kazaniu dopiero się ożenił mówią, że chucha Arkiem, ale jeszcze go na oczy nie widzieli za ludzką nie nadąży z trochę szalona Kacperek tak jak linek przepadł gdzieś pisze ciotka Stefa zobaczy ona nas wszystkich przeżyje Żuk podnosi głowę przez chwilę gapić się sufit, jakby tam szukał odpowiedzi Żuk śmieje się nawet uszami brodą pod lampą, która wisi nad stołem jest dość światła, żeby mógł go sobie obejrzeć zagląda mu twarz obserwuje te same co zawsze żywe oczy szerokie grymasy miny którymi braciszek wciąż coś dopowiada do swoich słów znają są też usta ich ledwo dostrzegalne poruszenia po, których można dociec co się w Żukowie podoba albo nie podoba, choć wciąż próbuje ukryć swoją aprobatę znudzenie Ilonie i niesmak ten twarz dobrze pamięta potrafi z niej wyczytać każdą literę, ale dostrzega też drugą twarz, która pozostaje dla niego zagadką chorobliwie blada cera zapadnięte policzki krzaczaste brwi ciemne chmury pod oczami głębokie zmarszczki przecinające poprzez wysokie zbyt wysokie czoło może tam dotkliwe światło, ale raz Żuk wydaje mu się jego nieznośnym braciszkiem, z którym dzielił sypialnię i tajemnice, a zaraz potem prawie starcem wszystko co o nim wie to strzępy pozbierane zasłyszanych opowieści listów od rodzeństwa wrócił znad kirkutu jako socjalista związał się z ich partią drukował bibułę ukrywał się całymi latami ożenił z piękną panią, lecz dzieci nie mają aresztowali go, ale udawał wariata i uciekł z więziennego szpitala znów wdał się w konspirację zaraz przed wojną pojechał do Tokio, żeby się dogadać z Japończykami chciał z nimi organizować Polski Legion ponoć próbował nawet ściągnąć Sachalinu do pomocy, ale nic z tego nie wyszło ze współpracy z Japończykami, a nie za wiele, ale wrzało od nich pieniądze podobno kupował za nie broni szkolił terrorystów 2 miesiące temu jego ludzie uderzyli jednocześnie 19 miastach napisali, że żywe narzędzia tortur i mordu i rzucali bomby na posterunkach strzelali na ulicach zabili 1 naczelnika straży ziemskiej Polic majstra ponad 30 policjantów 14 żandarmów 2 szpiegów nazywają to ostrą walką rewolucyjną podobno Żuk wymyślił tę nazwę wszystko to do niego podobne i niepodobne do nikogo prawdę o sobie mówią pyta, a twarzy szuka ześlizguje się uśmiecha to potrzebne Bronisz tu wszyscy poznali i ich Budzisz ktoś musi teraz już nie zasną rewolucji nie da się zatrzymać, a co to jest twoja rewolucja ja ją widziałem w Chabarowsku wybuchła zaraz ja uciekłem z Sachalinu jak trzeba było krzyczeć to wszyscy chórem rewolucja, ale jak trzeba się było dogadać się okazało, że żołnierze chcą jak najszybciej wrócić wojny do domu nic więcej nie chcieli od tej rewolucji, a dla robotników fabryki prochu rewolucja to, żeby im rąk nie używało dla inteligentów znaczyła wolność, ale jakoś nie umieli powiedzieć po co im ona dla anarchistów to zabójstwo i wszystko odnowa tak się wszyscy Ross dyskutowali o tej rewolucji, że nawet nie zauważyli jak przyszli żandarmi rozstrzelali największych krzykaczy areszt teraz gonili na 4 wiatry Żuk wstaje od stołu głośno Szura krzesłem, jakby chciał zaznaczyć, że wyjaśnień nie będzie głowy sobie teraz nie wracaj odpocznie tu jest doskonały powietrze zaraz wrócić do sił rozgląda się za płaszczem zarzuca na plecy wychodzisz późno już mam tu sprawy tej śpi przyjdzie czas wrócimy do Krakowa pogadamy przez otwarte drzwi wpada podmuch i przygaszona MP Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Posłuchaj o tym, co ważne w TOK FM Premium. Teraz podcastowe produkcje oryginalne, podcasty z audycji TOK FM oraz Radio TOK FM bez reklam 40% taniej! Bądź na bieżąco.

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA