REKLAMA

Odcinek 121. AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim

'Akan' Powieść o Bronisławie Piłsudskim
Data emisji:
2019-07-27 21:50
Czas trwania:
14:01 min.
Udostępnij:

Odcinek 121 audiobooka AKAN Powieść o Bronisławie Piłsudskim. Tylko dla użytkowników Dostępu Premium teraz audiobook w prezencie

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
jest już za późno pociąg toczy się po łuku zwalnia do wnętrza przedziału wciska się dym pasażerowie nie kaszlą i nie zaciskają powieki przez ostatnie 4 lata oddychali mieszanką potu saletry tytoniu musztardy i amoniaku z rozkładających się ciał w okopach mieli dość czasu, żeby przywyknąć przez 4 lata Paryż próbuje ukryć się w mroku, jakby ktoś zgasił nad nim aureolę i posypał miastu popiołem, ale skończyła się wojna i bulwary znów są rozświetlone neonami, a Rozwiń » zmobilizowany taksówki spędzają z ulic ostatnie powozy rozpłynęły się białe chmury balonów, które otaczały wieżę Eiffla zmienioną na czas wojny w wielki maszt radiowy miasto ogarnęła gorączka, jakby parę tygodni chciało sobie odbić stracone lata poczuliby ją, ale zamiast wyglądać przez okno wciąż gapią się na mnie jedynego pasażera w całym przedziale, który nie nosi niebieskiego munduru ani opadającego na uszy beretu strzelców alpejskich unikam ich wzroku bowiem, czego zazdroszczą bez ręki sierżant pod okna porucznik z połową twarzy ukrytą w bandażach jego kolega przesunięty na drewnianej ławie z kikutem zamiast dłoni skoro nic jeszcze nie straciłem mógłbym się z nimi podzielić nie mają pojęcia jak bardzo się mylą pociąg zatrzymuje się pod wielkimi łukami garbusy żołnierze nie spieszy się do przerażonych spojrzeń swoich żon narzeczonych wyszedłem pierwszy prosto w tłum, który niecierpliwie wpatruje się w okna drzwi wagonów na mnie nikt nie czeka nie byłem pierwszym, który powiedział Żukowi widziałem to w jego oczach, kiedy zamknęły się za nami drzwi saloników pensjonacie przy Moniuszki, który po jego powrocie z więzienia w Magdeburgu stał się kwaterą główną naczelnego wodza był 11listopada kończyła się wojna Zachodu docierały wieści o rewolucji rozlewające się po całych Niemczech i ucieczce Kajzera w Holandii w Warszawie trwało rozbrajania niemieckich patroli i posterunków nasi wyciągali żołnierzy z tramwaju zabierali im karabiny oddawali tylko czerwone opaski, kiedy wysiadłem z dworca zobaczyłem jak para wyrostków wyrwała karabin staremu sierżantowi nie stawiał oporu, ale wiedziałem, że w Cytadeli wciąż czeka na rozkaz parę setek kadetów, w którym wcale nie było spieszno ani do rewolucji ani do domu wystarczyłoby ich, żeby miasto spłynęło krwią jakoś nie było chętnych, żeby opanować ten chaos, więc i konserwatyści i socjaliści pędzili na złamanie karku, żeby oddać Piłsudskiemu władze ja byłem wśród tych drugich w Lublinie powołaliśmy rząd nie mieliśmy jeszcze państwa, ale napisaliśmy program parcelacja wielkich majątków reforma rolna nacjonalizacja fabryk byłem ministrem od propagandy wieźliśmy komendantowi czerwony sztandar, ale na Moniuszki zaczęliśmy się w windzie cały dzień ciągle w górę w dół przyznała się poinformował dozorca i wydał ZUS kabiny obłożył silnik mokrymi szmatami ruszyliśmy wysiedliśmy na szóstym piętrze przed drzwiami do mieszkania stał adiutant nikogo nie przepuszczał, a jak ktoś się uparł pozwalał mu zapisać wiadomość albo hołd wielkiej księdze wyłożonej na stoliku nam wolno było wejść musieliśmy odebrać, owszem i za czerwony sztandar i za nasze plany zdaniem Żuka przedwczesne bez słowa powitania zaczął wrzeszczeć, że wchodzimy w paradę, że ma na głowie cały naród, a skoro cały to też ziemiaństwo fabrykantów, a nam się tu socjalizmu chciała potem nie dostrzegł skinął głową, żeby ruszył, zanim kazał podać herbaty i krążył od otwartego okna do kanapy, jakby chciał, żeby mu opadła gorączka, kiedy przenieśli imbryk filiżanki usiadł w fotelu ciężko przymknął oczy, gdy otworzył był zupełnie innym człowiekiem niż żywiołowy konspirator, który 18 lat temu wpadł do mojego kawalerskiego mieszkania, by pokazać mi listy od brata inne niż wrzeszcząc na nas w westybulu komendant Piłsudski, w którym nawet wrogowi nagle dostrzegli wskrzesić ciele narodu, kiedy po przyjeździe do Warszawy wyszedł do tłumu zdołał powiedzieć z balkonu 4 zdania i wymówił się z bolącym gardłem naprawdę wyglądał chorego kazał zamknąć drzwi wiesz, o co poproszę zapytał, kiedy usiadłem naprzeciwko jego zapadnięte oczy pociągnięty wokół węglem przyglądały się z niepokojem tylko mnie mógł zlecić emisję bez żadnych wyjaśnień ani szczegółowych instrukcji, a ja inaczej niż 18 lat temu nie zamierzałem mu odmawiać też chciałem wiedzieć co się stało z jego bratem 17maja w Paryżu, kiedy wyruszy spytał jak najszybciej pewnie bezpieczniej będzie przez 1 niż przez Berlin jeśli potrzebujesz pieniędzy zaprzeczyły wstał, żeby uścisnąć mi dłoń jeszcze trzymają rękę, kiedy mówił nie mogłem nic więcej dla niego zrobić, ale to nie brzmiało jak stwierdzenie raczej pytanie, na które chciał dostać ode mnie aprobująco odpowiedź tylko, że ja też wciąż pytałem siebie o to samo pod wieczór 17maja 1918 roku ktoś go jeszcze widział w filii rozpadało się prawie zniknął za zasłoną rozkładanych pośpiesznie parasoli nie próbował ukryć przed ulewą ani uciekać od Korony platanów, których i tak już nie było spłonęły w kominkach, gdy francuski rząd zredukował przydział węgla, a zima okazała się groźniejsza niż 4 poprzednie kroczy przed siebie wpatrzony w przetargu skórę na czubkach pantofli cały był poprzebierane sploty wełny z jego marynarki już tylko udawały, że jeszcze trzymają się razem, ale jemu to nie przeszkadzało buty, które nigdy nie szły przetarte nogawki szorstkie kołnierzyki Koszul pamiętających ubiegłe stulecie krawaty niejasnym kolarze pewnie nie przeszkadzało mu również, że przydział owe 300g czarnego chleba nie zaspokaja głodu i że nie stać go na płacenie spekulantom zakazane bankiety nie przeszkadzały mu pozamykane z powodu niedoboru żywych aktorów teatry plakaty bieżące ze ściany jak poparzona skóra cenzurowane gazety i podawany do nich zamiast kawy Zbożowej Rz, choć nikt nie mówi Rz tak jak nikt nie czytał Hartmana ani nawet Karola Maya wciąż trwała wojna jeszcze niedawno do wnętrza kościoła świętych Gerwazego i Protazego wpadł pocisk wystrzelony z monstrualnego Paris Air kanonem zabił 88 osób, a w mieście znów na chwilę zapanowała panika być może wspiął się na taras obok oranżerii, ale inaczej niż przed 12 laty nie patrzył w niebo, żeby szukać na nim przelatujących balonów nawet jeśli lada dzień jak mówiły plotki cepeliny miały zrównać miasto z ziemią, a ich wypatrywanie stało się modną rozrywką Paryż z braku lepszych zajęć bawił się własnym strachem musiał potem iść wzdłuż Sekwany po drodze mógł oglądać zarysy kopuł gram, ale zbudowano go na wystawę, która 18 lat temu miała pokazać świat rozpędzonych swojej wspaniałej przyszłości opowiadał o nich inni nowi, kiedy pakowali skrzynie z eksponatami wysyłanymi do Paryża teraz w bajkowym Pałacu ze Stali szkła urządzono szpital dla ofiar wielkiej wojny mijały go pewnie wojskowe ciężarówki z żołnierzami na widok już od dawna nikt nie ratował niebieskie mundury zlały się ze zmierzchem skręcił na pierwszy poloneza i kluczył między dziurami w poszyciu, których w czasie wojny nikt nie łatał zatrzymał się w połowie mostu oparł o barierkę wg jedynego świadka obejrzał jeszcze za siebie parasolek chwytały porywisty wiatr i ciągnęły przechodniów stronę Luwru zawinął poły płaszcza i przełożył nogę na barierkę potem drugą jego stopy balansował na krawędzi mostu ręce Legię do tyłu dłonie zacisnął na balustradzie pozwolił głowie bezwładnie opaść ku rzece być może wiedział, że zaraz przyjdzie sen wystarczy, że zamknie oczy, a potem pozwoli myślom swobodnie opływać mózg nie było nikogo, kto mógłby go przebudzić nie wierzyłem w policyjnym raportom ani lekarzom, którzy opowiadali mi o jego chorobliwy wahaniach nastroju i głębokiej depresji to były tylko suche fakty i strzępy zeznań nie wierzyłem tym, którzy mówili, że zabili go rodacy i pokazywali list, jaki 2 tygodnie przed śmiercią rozesłał do innych emigrantów w Paryżu wyznawał w nim wiarę we wskrzeszenie Unii polsko litewskiej i to, że narody są zdolne do moralnej naprawy pisał o Polakach jak o wojnach, że narzucono im mentalność niewolników więc, żeby przetrwać muszą na nowo nauczyć się wolności nikt nie odpowiedział nie wierzyłem, że zabiła go wiadomość ogłoszonej przez Litwę niepodległości, więc jeśli chodzi o Unii jego powrót do Wilna sprawa wydawała się zamknięta nie wierzyłem tym, którzy mówili, że zabiła go tęsknota za SA Halinę i wspominali jak opowiadał że, gdy tylko skończy się wojna opadnie kurz rewolucji ożeni się wrócić na wyspę kiedyś lubiłem długie zdania chciałem, żeby były jak linia, która wyraźnie obrazuje sylwetki ludzi domów drzew pojazdów 1 kreska atramentu, która jest w stanie odpowiedzieć na każde pytanie, ale życie pozbawiło mnie złudzeń, że mogę narzucić kontury, chociaż może to po prostu jaskra od paru lat oglądam tylko zlewające się plamy nieostre Powidoki pomieszane kolory przelewające się z kształtów kształt, więc również pisanie sprawia trudność zamiast prostych Szeregów liter spod pióra wychodzi kolejna mapa przecinających się szlaków, ale to najwierniejszy odzwierciedlenie mojej pamięci mieszają się w niej czasy, a wydarzenia, w których brałem udział mają tę samą intensywność wspomnienia, które nie należą do mnie zostały tylko powierzone pod warunkiem, że nie zrobi z nich użytku i nadzieją, że nie dotrzymam słowa ze słuchem jest jeszcze gorzej niż ze wzrokiem jestem głuchy jak pień, jakby ktoś oberwał małżowiny wyciął membranę Bębenek wyrwał nerwy, które kiedyś potrafiły przez tele grach owa do mózgu całe opery moc Warta teraz moją membraną jest skóra, a głosem, który do mnie mówi każdy dotyk podmuch drżenie nauczyłem się tego obcego języka dlatego wiem, że fala, która znika pod czaszkę za pośrednictwem podłogi blatu i podtrzymujący głowę dłoni, która powraca z narastającą intensywnością wciągu dnia i coraz częściej w nocy oznacza koniec wyjechałem nie zostałem wywieziony Warszawy na początku sierpnia czterdziestego czwartego jak tylko wybuchły walki uściski, które odbierały oddech oznaczały pożegnanie dłonie mocno zaciskający się na ramionach, że trzeba się spieszyć, ale ja już nie potrafi się spieszyć, więc spieszą się za mnie, znosząc moje nieposłuszne ciało wyniesiono też moje zeszyty, w których jest nieznacznie więcej niż w butwiejących skórze zamarły w jelitach i płucach z trudem wyciszających zużyte powietrze nie znam domu, w którym teraz jestem nie znam ludzi, których dłonie mówią mi, kiedy mam wstać, kiedy się położyć, kiedy przeżywać, kiedy skończyć, żeby mogli wynieść mój nocnik czasami dają coś do czytania cienkie gazetki raport o trwającym jeszcze, ale ja wciąż próbuje pisać teraz już tylko tyle mogę dla niego zrobić dla siebie zrobiłem dość, próbując dalej żyć w świecie, który teraz zapada się wraz ze mną zostało mi do napisania zaledwie parę zdań o tym, że rzeka nie chciała oddać zwłok zwlekała najpierw odesłała jego płaszcz, a ja nie chciałem znać dalszego ciągu wolałem wierzyć, że wrzucił go po drodze i wrócił do Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: 'AKAN' - POWIEŚĆ O BRONISŁAWIE PIŁSUDSKIM (AUDIOBOOK)

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Posłuchaj o tym, co ważne w TOK FM Premium. Teraz podcastowe produkcje oryginalne, podcasty z audycji TOK FM oraz Radio TOK FM bez reklam 40% taniej! Bądź na bieżąco.

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA