REKLAMA

Roman Dziewoński: "Poczucia humoru nie można się nauczyć"

Kultura Osobista
Data emisji:
2019-12-30 19:00
Audycja:
Czas trwania:
23:30 min.
Udostępnij:

Gościem Marty Perchuć- Burzyńskiej jest Roman Dziewoński, autor książki "Siła komizmu... destrukcyjna?" Książka opowiada o Mietku, Bobku, Dudku, Wiesiu, czyli o Czechowiczu, Kobieli, Dziewońskim i Michnikowskim. Autor opowiada o czterech znakomitych, przypisanych i kojarzonych z komedią aktorów. Rozwiń »

Roman Dziewoński: "Wszyscy ci 4 aktorzy grali znakomite tragiczne role, ale kto z nich je dziś pamięta?
Mieli pełne poczucie, ze są zawodowymi aktorami, rzemieślnikami. Nikt z nich nie mówił o sobie, że jest artystą." Zwiń «

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
kultura osobista siła komizmu destrukcyjna pyta autor książki to właśnie tytule autor, który dzisiaj gościem kultury osobistej dziennikarz i reżyser nie chce o sobie mówić pisarz kręci głową właśnie w tej chwili witam państwa człowiek przesiąknięty historiami wspomnieniami swoisty powiedziałabym kronikarz czasów minionych, choć nieodległych tak bardzo Roman Dziewoński dzisiaj goszczą kultury osobistej jeszcze raz witam serdecznie, ale nam się syn słynnego Ludka, czyli Rozwiń » Edwarda Dziewońskiego siła komizmu destrukcyjna i po tytuł, który brzmi Mietek Bobek Dudek wiesza, czyli Czechowicz Kobiela Dziewoński Michnikowski książkę wydało wydawnictwo LT EW, zanim wszystko będzie jasne, chociaż niejasne będzie dopiero potem, kiedy państwo książkę przeczytają, ale na początek pytanie czemu destrukcyjna, dlatego że kiedyś Wiesław Michnikowski powiedział do mnie mniej więcej tak to się parokrotnie pojawiało w różnych zresztą formach mówi Romek Romek, jaka tam popularność, jaka tam sława słuchaj przecież mnie zapamiętają z tych pomni, żeby je w dobry no jeszcze rękę, które z Dudkiem tyle razy robiłem a kto będzie pamiętał mojego okrutnego lekarza lira Bonda teatr współczesny przed wielu wielu laty tak wszyscy ci 4 aktorzy grali znakomite tzw. tragiczne poważne role, kto dziś pamięta oczywiście jeśli natychmiast powraca np. bombka, czyli Bogumiła Kobieli i do PiS czeka tragikomedia do ojca, który zagrał rodzice i to gdzieś tam cały czas w nich było, ale z 1 strony odbiór publiczności przychodzimy na aktora, który da nam uśmiech chwilę oderwania się od rzeczywistości z drugiej strony reżyserzy, którzy woleli nie ryzykować mimo to siła wyższa teatru współczesnego Erwin Axer zarówno Michnikowskiego, jaki Czechowicz owi powierzał tak to nazwijmy rolę poważne, ale czy ktoś dzisiaj pamięta stąd ta destrukcyjna ze znakiem zapytania, bo dla mnie jest to pewnego rodzaju ból, ponieważ ja się od nich uczyłem zawodu reżysera np. żeby reżyser za dużo nie gadał tylko, żeby był przy go to 2 co dziś właściwie przestaje zdarzać jak słyszę od kolegów, a z drugiej strony, kiedy Wiesław Michnikowski jeszcze zanim ta książka powstała w tej powiedzmy strukturze w tym układzie bardzo często powracał do żłobka do Mietka do Dudka opowiadał o nich opowiadał co wspólnie przeżyli w kabarecie na estradzie w teatrze i to razem, kiedy dzieje się już zabrakło ja się też muszę wytłumaczyć z tego wiesza ponieważ, kiedy doszło już do inkryminowanego wydarzenia to znaczy przejścia na ty ja unikałem tego wiesz jak mogłem i też zawsze kończyło tak no a gdzie Wiesiu po prostu musiałem, ale to, czego się nauczyłem od nich 4 od tego jak często właśnie Wiesław Michnikowski powraca do swoich kolegów jednocześnie zrodziło się we mnie takim odczuciem, że ktoś, kto ma poczucie komizmu albo np. kto jest obdarzony poczuciem humoru to jest coś, czego nie można się nauczyć i gra los rolę tzw. tragiczną to jest jakaś taka nuta, której do końca nie potrafimy sprecyzować Mateusza liczne portale, ale Tadeusz Łomnicki np. mówił wielokrotnie wspominając ojca czy właśnie Michnikowskiego Czechowicza, że on nie umiał tego dotknąć był genialnym aktorem, ale troszkę im, a jeżeli powiem mam nadzieję, że mój prof. Tadeusz Łomnicki to wybaczy, że troszkę im tego zazdroszczą, mimo że pokazywał taką notę w różnych swoich rolach, ale uważał, że to jest przypisane właśnie do tych 4, którzy stawili się czymś co wywołało poczucie we mnie, że muszę tę książkę śpij dobrze, ale czy oni żałowali tego wsadzania do tej swoistej szufladki w rozmowach z panem Wiesław Michnikowski skarżył się np. na to dramatyczne niedocenienia nie to znaczy mieli pełne poczucie, że są zawodowymi aktorami są rzemieślnikami nikt z nich nie mówił o sobie, że jest artystą dziś mamy tylu artystów to po prostu więcej niż działów na końcu szpilki jak kiedyś mówiono nie oni mieli nad natomiast na pewno poczucie wszyscy 4, że potrafią dzisiaj byśmy użyli pewnie uważa hipnotyzuje dać publiczność mieli ten dar byli tym obdarzeni plus nieprawdopodobnie ciężka praca w różne monologi skecze, które po nich został, jeżeli chodzi estrady kabaret to jest wzorzec metra, ale z drugiej strony myślę, że każdy z nich w pewnym momencie pogodził się brakiem takich propozycji i tu jest kwestia odpowiedzialności reżysera, który pamięta rzeczywiście o roli okrutnego lek. Wiesława Michnikowskiego albo np. w samoobsłudze dwuosobowa wspaniała sztuka Czechowicz i Konrad albo Kaligula albo Kaligula Bogumiła Kobieli, który w ogóle zapomniana ja oczywiście nie widziałem to miał 4 lata wtedy to było w teatrze Wybrzeże, ale jest rola poprowadzona przez Zygmunta Hübnera fenomenalnego reżysera człowieka teatru dyrektora, który zdecydował się powierzyć wówczas właściwie młodemu Kobieli tę rolę to jest postać, którą zapisano w historii polskiego teatru, który już dzisiaj nikt nie pamięta była to rola tragiczna porażająca no niestety dziś można zarejestrować każdego natomiast to co po nich pozostało mu, więc ze smutkiem po niektórych spektaklach niema nawet zdjęć takie są w ogóle Bogumiła Kobieli to jest także te jego role teatralne nie tylko te tragiczne dziś leciały w niebyt, że wszystko przykrył tak naprawdę obywatel Piszczyk tak to jest rola, którą np. najbardziej cenił Mieczysław Czechowicz, ale za tym idzie pewien trop, który pozwoliłem sobie w tej książce bardzo mocno zaakcentować sztuka strat dziś nie istnieje tak jak istnieje kabaret chyba, żeby wpaść na chwilę do piwnicy pod Baranami, ale wtedy była taka tajemnica, którą nazwałem tajemnicą no znaczy mamy sytuację jak po raz pierwszy tak dokładnie skojarzyłem skeczem Kobuszewski pokora w Dudku i tam takie ostatnie zdanie, które mówi pokora no to ja już sobie pójdę no prawka były takie, proszę bardzo, natomiast kiedy, bo tu się akurat zdarzyło to, że Jan Kobuszewski zapomniał powiedzieć no i po tym, no jak ono padało publiczność krótko mówiąc eksplodowała to była Sferia ludzie byli płakali, dlaczego to jest tajemnica, której nie sposób nie wiem dotknąć, jeżeli się tego nie poczuje z drugiej strony proszę zobaczyć co Romek Wilhelmi zrobił z postacią Dyzmy no ta jego strzelenie plus paluch pokazany gest to jest budowanie roli, a dzisiaj co mamy na, czego się chamy nie śmiejecie no ryczeć przebrałem się za księdza za kobietę to jest degradacja estrady niebywałej sztuki rzemieślniczy aktorskiej i potwornie ciężkiej pracy jak sobie nie zdaje sprawy, że ten przed 12 butelek ulica przejeżdżającego czy wiesz Michnikowski opowiadający monolog o widza fenomenalnego przedwojennego aktora, który no był swoją legendą taką, którą Wiesiu mały chciał zobaczyć potem pisał to i odtwarzał i odtworzył po latach to jest ciężka praca i dodam jeszcze najważniejszego, jeżeli chodzi o kabaret człowieka dla nich wszystkich tu akurat taka sytuacja, że wszyscy się zgadzają to był Jerzy Dobrowolski Jerzy Dobrowolski, kiedy zauważył, że ta degradacja zaczyna się od tego kiedy kabaret, kiedy Strada i w ogóle teraz zaczyna lekceważyć widza widz ma być partnerem ma słuchać ma się bawić ma się zastanowić, a Jerzy Dobrowolski wiedziały o tym, wiele wiele lat temu teraz to destrukcja nastąpiła ich chociażby dziesiątki Dzikowski, który mówi Romek, jakie miałem brać w tym udział w tej pogardzie dla widza w tych skeczach w tych rynkach w tym ćwiczeniu no nie on, a także wszyscy 4, którzy odeszli przednim niestety na pewno nie mieli ochoty brać w tym udział proszę państwa Roman Dziewoński tak pięknie opowiada Roman Dziewoński, który napisał również książkę o sile komizmu no właśnie destrukcyjnej czy nie o tym rozmawiamy dzisiaj w kulturze osobistej za chwilę wracamy do naszej rozmowy teraz czas na informację w radiu TOK FM dobry wieczór raz jeszcze przed mikrofonem Marta Perchuć-Burzyńska przede mną książka siła komizmu destrukcyjna Mietek Bobek Dudek i wierzcie, czyli Czechowicz pobiera Dziewoński Michnikowski książka autora na niezwykłego człowieka, który od tych czasach czasach kabaretów w czasach, kiedy Estrada była czymś innym niż teraz wie bardzo bardzo dużo Roman Dziewoński syn słynnego Dudka podkreślmy toczyli Edwarda Dziewońskiego jest gościem kultury osobistej witam serdecznie raz jeszcze kłaniam się wszystko zaczęło się tak jak pan pisze w książce od niedokończonych rozmów z Wiesławem Michnikowski dla pana wiersze tak jak już o tym, wspomnieliśmy wczoraj miałem dłuższych namowach tak, ale ja też znam jak jeszcze ta książka powstawała, bo przecież jako syn Edwarda Dziewońskiego spotkał pan ich wszystkich wymienionych przeze mnie poznał jako kilkuletni brzdąc z każdym jak rozumiem miał jakąś relację najbliższą z Wiesławem Michnikowski to jest coś co wynika tu sięgnęła pani teczkę do korzeni, ale jeżeli 5 pokoleń Dziewoński jest związane z operą baletem teatrem to troszeczkę też inaczej to funkcjonuje w domu inne jest podejście do rzemiosła do tego jak się pracuje co się robi, jaki temat się wybiera, jeżeli przy okazji no przez lata miałem być kimś, kto początkowo pojawia się u boku Wojtka Młynarskiego, a potem obdarzył mnie swoją przyjaźnią, kiedy patrzę jak on pisał np. podwyżka, czyli pod koła ASA albo podwiesza, czyli Michnikowskiego jak te teksty z niebywałym takim układem Wojtka, który był takim niezwykle dobrze wychowanym dla nich powstają jak on o tym, myśli 1 z najsłynniejszych tekstów w wykonaniu Wiesława Michnikowskiego, czyli mijam powstał w ten sposób, że ten tekst przywiozły chyba ze Stanów zjednoczonych Mieczysław Czechowicz dał mojemu ojcu ojciec dał to Wojtkowi Wojtek nie przetłumaczył tylko podwiesza zrobił to słynne minami no nam przynajmniej mnie na pewno nie mija, jeżeli chodzi o Wiesława Michnikowskiego i pozostałych kolegów to jest coś co się rzeczywiście obserwuje, ale od tej strony tak jest zabawnie momentami jest fajnie potem człowiek idzie do teatru np. na karierę Artur UE z fenomenalnym Tadeuszem Łomnickim ogląda to jako wtedy miał chyba 89 lat jestem tym zachwycony błaga ojca, żeby zobaczyć to kulisy ich siła wyższa Erwin Axer dyrektor teatru wyraża zgodę i tam przeżyłam coś co opisuje w książce co dotyczy Wiesława Michnikowskiego i Mieczysława Czechowicza przede wszystkim niego chodziło o to, że Mieczysław Czechowicz nie lubił broni powody są opisane w tej książce no i co pewna tragedia osobista, a my mamy tyle uśmiechu oni wszyscy przyszli, że momenty takie chwile tragiczne w swoim życiu, a mimo to mimo to dali nam tyle uśmiechu z drugiej strony kiedyś była taka sytuacja, że akurat zwie się rozmawialiśmy o powstaniu warszawskim i się w winie nie ja nie chcę o tym, mówić nie zaczęło się od tego, że pan przypomniałem w rozmowie jak moja mama wywożone po powstaniu razem z babcią trafiły na rampę do Oświęcimia wtedy nie mówiła już wszyscy mówili Oświęcim ma, mówi że wszystkim pamiętała ten zapach butem cofnęli mama potem uciekła itd. a wiesz mówi nie ja nie chcę o tym, zaraz wie, że wtedy przez cały czas nie spadła ani 1 kropla deszczu nie nie chcę o tym, mówić bardzo wiele osób zwróciło uwagę czytając tę książkę po raz pierwszy dowiedzieli się, że w czasie powstania Warszawskiego nie było kropli deszczu przez cały ten czas, a jednocześnie wiesza nie chcą o tym, mówić nawet swoim synom wnukom uciekał tego tematu na my się uśmiechamy patrzymy na pomidory przepraszam jeszcze przed błagam przy wyborze wsparła męża nie ma, a o różnych wystaw, bo ona na pewno jest, jeżeli miałem możliwość dotknięcia tej łatwości niebywale przed krzyż Kowalski cały czas mówi Romek słuchaj ja jak wychodzę na scenę to musi gdzieś odejść na bok skupić się, a wiesz, jaki twój ojczysty prestiż ich na to, że oni po prostu tu gadają to opowiem dowcip wychodzą na scenę grają to jest też pewna cecha nieprawda, że tak tylko wyłącznie wypracowana oparta o ciężką robotę wożenie osób na tak napęd pisze, że to mistrzostwo na scenie tej czwórki, której rozmawiamy polegało przede wszystkim na plastyczność, że słowem posługiwali się plasteliną no i oczywiście jeszcze wspomniana też chyba przy okazji opisywania twórczości Bogumiła Kobieli ta umiejętność intonacji no oczywiście pauzy proszę pani siedzę sobie w kabarecie Dudek tu obok mnie mistrz Tadeusz Suchocki Juliusz Borzym i pobiegł po raz pierwszy styka się z piosenką skandynawską tzw. napisaną specjalnie dla niego przez Wojciecha Młynarskiego i najprawdopodobniej, dlatego że nie umiał tekstu zaczynał i robi pauzę i muzycy to natychmiast podchwycili to się stało walory całej tej piosenki rzeczywiście plastyczność całe ciało, które zaprzęgi do roboty krótko mówiąc, ale w sposób naturalny Marek Kobiela np. opowiadał mi o tym co wyprawiał jako dziecko przed lustrem jednocześnie jak w różnych postaciach, które później tworzył on widział jakiegoś proboszcza jakiegoś profesora, który odwiedzał dom rodzinny z 1 strony obserwacja, ale z drugiej, jakby tak posada wszystko jedno to nic z tego nie widzie on po prostu wiedział, kiedy co jak wszyscy oni mieli ten dar, którego nie można się tak jak owej wspomnianej nie wiem no przynależności do ludzi, którzy posługują się poczuciem humoru nie da się tego nauczyć i poza talentem poza pracą jest to jeszcze coś, kto na pewno tych 4 aktorów dotyczy trudności estrady i kabaretu pisze pan, cytując Mieczysława Czechowicza tu trzeba samemu sobie i publiczności stworzyć to wszystko co daje teatr dramatyczny człowiek zdany jest tylko na siebie na własne siły i trzeba zapanować nad kilkuset osobami siedzącymi na krzesełkach i ten mecz albo wygrać albo przegrać ani zazwyczaj wygrywali oni wygrywali, ale jeszcze dodałbym 1 rzecz to, że oni czuli publiczność na przed Maria Koperska często mówi Romek słuchaj 200 oni potrafili ten Fakir Kobra to była taka zależność potrafili z tą publicznością zrobić wszystko w książce wspominam, bo musiałem, kiedy zapytałem ojca, żeby coś od tej magii, którą oni mieli w sobie opowiedział to powiedział Marian, a ja mówię no cha Załucki, czyli człowiek, który posługiwał się po mistrzowsku słowem dziecko lwowskie przez lata nie wolno było o tym, mówi Marian Hemar zawsze podkreślał też w książce wspominany opisywane przez pana tak, bo nie mogłoby nie być tam osób, których dzisiaj też pozwoliłem sobie tutaj przed mikrofonem parę słów powiedzieć, ale to co za Łucki potrafił ze swojego nazwijmy to, skąd fundowania wyciągnąć jednocześnie ośmielić publiczność o tam stoi taki na scenie, który się troszkę wstydzi samorządy uciekł to było coś wspólnego natomiast oni wszyscy, czyli Bobek Mietek Dudek wie się wchodząc natychmiast czuli, jakiego wieczoru każdy aktor zawodowy wie, jakiego tego dnia jest publiczność czasami, czego byłem świadkiem, którzy potrafili zagrać co się wydaje niemożliwym spektakl o 10 minut krócej no, chyba że był mecz to wtedy nawet 15, ale to są już takie przypadki zupełnie innej sfery natomiast oni czuli publiczność dlatego pozwoliłem sobie np. przytoczyć kilka opowieści, których nigdy wcześniej nie wykorzystywał niecnie reakcję, jeżeli chodzi o słynnego sęka, który mówił Michnikowski Dziewoński, bo tam siedziały rzeczywiście rzeczy abstrakcyjne, jeżeli udało mi się to, chociaż troszkę pisać to będę szczęśliwy, że państwo się uśmiechnął, sięgając po tę książkę, ale w ogóle przywołując, bo to jest także prawda, owszem, te pomija, żeby dobry i ten sen z Dudkiem z tego nas zapamiętają jak powiedział kiedyś Wiesław Michnikowski oby nie tylko te panie Romanie od tej drugiej tej prywatnej strony jak to się działo, że te sprawy zawodowe to jacy byli na scenie też to było oparte na ich prywatnym poczucie humoru tacy rzeczywiście byli też mówiliśmy o tych tragediach, które były w tle tych postaci tak jakiś przeżycia, które no wszyscy mają, ale które, jakby na nigdy im nie były przez nich pokazywany uzewnętrznia zbytnio domu nie przenosi się do roboty długo rozmawiałem na ten temat i te fragmenty są w tej książce z Piotrem Fronczewskim oczywiście z Piotrem znamy się od wielu lat to jest aktor tak wszechstronny, który w dramacie w komedii sprawdził się przepraszam Piotrek za to słowo, ale po prostu on wie czym to się je dodał do tego oczywiście garderoba, w której się wychowałem się garderoba bez dowcipu bez anegdot jest miejscem smutnym, odnosząc to do tego, o czym pani wspomniała to było ich prywatne poczucie humoru, które leciutko uchylali to było takie odsłonięcie kurtyny Kiki, aby czasami np. wyczuć publiczność spuentować inaczej tekst Wojciecha Młynarskiego przecież Wojtek mówi Romek jada tekst Mieszkowi, czyli Głosowi ja nie wiem co ostatecznie z tym zrobić, z czym on ostatecznie wyjdzie zawsze mnie zaskoczył, jeżeli wojska można było zaskoczyć to znaczy, że to jest siła wyższa, bo Wiesław Gołas po prostu zalicza się także do tej elitarnej grupy, ale to jak oni opowiadali dowcip anegdotę na zapleczu przed specjalnie po to, aby kolega troszkę uśmiechnął mówienie na uśmiechu jest zupełnie czymś innym niż próba jakiegoś poważnego tonu to się natychmiast czuje publiczność to czuje wszyscy osobnicy, o których pisze, ale także o kilku, których nie ma w tytule, ale pojawiają się jak chociażby chyba 1 jedyny nasz pełni aktor komediowy tamtego czasu, czyli Kazimierz Ruszkiewicz jest też postać nie do pisania, ale ja wielokrotnie przy Kazimierza grosiki Wiciu śmiałem się nie wiadomo, jakiego powodu, bo po prostu spojrzał, bo po prostu coś zrobił to to był też pod tym względem fenomen czy Stefania Grodzieńska, która opowiadała mi o tym jak to kiedyś ściągnęła Rusi Łowicza do Warszawy i dlaczego tak się stało prywatne poczucie humoru to jest rzecz bezcenna, a to, że oni jeszcze umieli to na scenie wykorzystać no to już pełne żałoba pani widziana przez taką scenę nie może pani była w teatrze współczesnym, gdzie grał Wiesław Michnikowski się Andrzeja Chudo gębę mimo, że to była scena znakomitego Krzyśka Kulińskiego, mimo że był bardziej włoskich Kowalewski to ten Wiesiu opadający podciągając się z tym za długim mieczem czymś takim co uniemożliwia mu właściwie on odbierał wszystkim, jakby sytuację sceniczną nikt nie miał o to pretensji on nie przekracza barierę na publiczność była siódmym niebie i to wszystkim tym 4 aktorom nie tylko im dane było tak poprowadzić ten swój śmiech, który przekazywali właśnie formie poczucia humoru jest naprawdę coś, czego doświadczyłem co pamiętam spróbowałem to opisać dlatego też wiele z tych naszych rozmów jak pani wspomniała są rozmowami niedokończony mi już nikt nie opowie tych anegdot już nie będę miał kogo zapytać o pewne sprawy, które gdzieś tam nie zostały, więc to co pamiętałem co odnosi do zawodu taka, która jak i reżysera spróbowałem w tej chwili komizmu z pytaniem destrukcyjna i znakiem zapytania na końcu gdzieś dotknąć zdaje sobie sprawę też dotknięcie tego tematu proszę państwa siła wspaniałej opowieści w książce siła komizmu destrukcyjna Mietek Bobek Dudek i wiesza, czyli Czechowicz Kobiela Dziewoński Michnikowski autor książki był gościem kultury osobistej bardzo państwu książkę polecam panu bardzo dziękuję za to spotkanie liczę na kolejne kłaniam się bardzo dziękuję Roman Szymański był z nami Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: KULTURA OSOBISTA

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj podcastów TOK FM bez reklam, oraz sprawdź jak działa nowe internetowe radio TOK+Muzyka. Wybierz pakiet Standardowy i słuchaj wygodniej w aplikacji!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA