REKLAMA

Adam Robiński: Traktuję przestrzeń jako źródło historii

Kultura Osobista
Data emisji:
2020-01-07 19:00
Audycja:
Czas trwania:
22:35 min.
Udostępnij:

Gościem Marty Perchuć- Burzyńskiej jest Adam Robiński. Opowiada o swojej książce "Kiczery. Podróż przez Bieszczady" Rozwiń »

Adam Robiński: "Idąc przez Bieszczady coraz częściej łapałem się na tym, że im dalej idę, tych opowieści jest więcej i że to nie jest ważne, czy te wszystkie historie są prawdziwe" Zwiń «

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
kultura osobista dobry wieczór przed mikrofonem Marta Perchuć-Burzyńska dziennikarz Adam Robiński dzisiaj gościem kultury osobistej witam serdecznie nowe autor wydanej w 2017 roku książki Hajstry krajobraz bocznych dróg, którego najnowsza książka Chery podróż przez Bieszczady okazała się całkiem niedawno obie książki wydało wydawnictwo czarne pan swoją najnowszą książkę zadedykował rodzicom i tak się zastanawiałam czy to od nich pan nauczył się wędrowania tak Rozwiń » prawdę mówiąc książka miała być dedykowana żonie, ale żona znając tematykę książki, którą obecnie pracuje powiedziała, że wolałaby być w tej trzeciej, więc tylko posła dla rodziców do niej nie to nie od dnia od rodziców nauczyłem się wędrowania chodzenia jeśli miałbym szukać jakiejś rodzinnej spuścizny, którą być może pielęgnuje to raczej w dalszych pokoleniach na pewno moja nieżyjąca już babcia bardzo silnie odcisnęła swoje piętno na na tym co pisze, dlatego że była polonistką i potrwa w Instytucie badań literackich, kiedy studiowałem na dziennikarstwie w Warszawie miałem do nich tylko przez ulicę dopłaty Staszica tamtejsza biblioteka bardzo często służyła też taka mała wędrówka tak no tamtejsze korytarze to jest kraina taki był taki mały były wszechświat pełen samych mądrych ludzi dostanie żołnierze, żeby nie było żadnej z tych 2 książek zadedykowałem tę pierwszą drugą rodzicom warszawski Ursynów, na którym się pan wychował i z tego co wiem mieszka pan do dziś też jest jak i źródłem inspiracji wędrowca no uzdrowisko dzielnicą, gdzie one strasznie dużo, więc trudno będzie chodzić na piechotę, ale jak człowiek podejmie ten wysiłek to o to dasz ta się między tym betonem odszukać trochę śladów dawnego osadnictwa ja mam namyśli tych wieś ulica, której jestem sąsiadem, chociaż wiesz już nie istnieje stary trakt, który biegu przystąpić aż do zamku w Czersku to dzisiejsza ulica Nowoursynowskiej pełno ostańców Mazowieckiej Puszczy, które rosną dziś w rezerwacie rezerwacie pakt NATO lińskiej i i tuż przy nim, bo dąb Mieszko ma podobno 680 lat, więc niejedno widział ja lubię tak myśleć o tej przestrzeni i korzystając z tej perspektywy długowieczne drzewa, bo ona pozwala mi myśleć o Ursynowie, który jest państwo bardzo młodym bytem jako przestrzeni i historycznej i dzięki temu ja się czuje kimś, kto jest przedłużeniem jakiś ciągłości osadniczej w tym miejscu ten wspomniany przez pana dom mieszka to był taki mój cel wędrówek z dziećmi jak jeszcze byłem z nimi w domu na urlopach macierzyńskich wychowawczych miałam cel, a pan wydają się podróżuje bez celu o niej też bardzo często domieszka chodzą dzieci ich zawsze sobie mówimy potrzebują pretekstu na spacer to właśnie idzie odwiedzić mieszka bez celu no to jest tak jak chciał podróżować bez celu natomiast przez to, że para się takim innym zajęciem i często oczekuje ode mnie jakiegoś efektu w postaci służb celnych na papier ten cel jest i i to jest niestety bardzo często zadaniowe podróżowanie jest strasznie Lubie tak po prostu skoczyć na główkę w krajobraz i w ogóle nie przejmować tym co z tego wyniknie Puszczy Kampinoskiej takim miejscem gdzie, gdzie jadę wtedy, kiedy nic nie muszę i tak są puste, że za słabo znam rzadko tam jeździe, więc dopóty dopóki mogę nie chcą nic pisać żeby, żeby cały czas był takim wentylem tym razem wybieramy się z panem w podróż przez Bieszczady książkę, którą mam przed sobą otwiera mapa mapa przypominająca takie trochę mapy naszego dzieciństwa naszych ukochanych książek dzieciństwa taka trochę Irlandii sami będą rysować no miał nadzieję, że ktoś sprawniejszą ręką potem pomnie przeczesuje ale, ale okazało się, że chyba nie wyszło tak źle skoro wydawca zdecydował się zostawić w takiej wersji no rzeczywiście to jest taki mój to jest milowy las ja chciałem, żeby temat była jeszcze 1 rozdziałem w tej książce takim wstępem, który tak się nie sposób mottem, który ma dać dać wyraźnie tylko do zrozumienia, że wszystko co wydarzyło się w tej książce jest prawdą wszystkie postaci są prawdziwe i wszystkie wydarzenia, które opisuje też też naprawdę miały miejsce natomiast motto zaraz potem przeradza się mapy, która stoi na głowie, która ma wiele takich humorystycznych akcentów i w związku, z czym ma być takim właśnie chyba troszkę czasu między naczelnika, żeby nie do końca wiedział czy rzeczywiście wszystko będzie prawdziwe, więc ja zawsze zawsze lubię książki, które mają mapy zawsze lubiłem żydowskiej, dlatego że one pozwalają osadzić tę wyobraźnię jakiś przestrzeni i gdyby nie ta wspaniała ma poczuć ziemia tylko nam się stało pewnie o wiele trudniej niż niższy niż ma to miejsce cały świat wykreowany przez Urszulę błędu dla mnie takim trochę właśnie do ogarnięcia m.in. dlatego że że te zadania, które czytałem nie miały map, a równocześnie ciężki nie ma pozwoliło mi trochę tak jak mówiłem zagrać w nosie czytelnikom, ale przyznaje pan, że wszystko w książce jest prawdziwe rzeczywiste efekty pomyślałem, że nawet, gdyby pan zmyślił tę książkę to równie dobrze by mi się czytało wiem, że nie chce pan nazwać książkę w Bieszczadach reportażu to czy, w czym w takim razie są liter ojej to chyba nie jest zmartwienie dla mnie i myślę, że innych niż literaturoznawcy zastanawiają się czy księgarze, którzy muszą ciężko ustalić, jaki spółce niech oni zastanawiają czy ta książka jest przede wszystkim traktuje przestrzeń jako taką studnię historii, które wydobywano powierzchni opowiadam to mogło oparty na pamięć czasem udaje nam się znaleźć dokument, który tę pamięć podpierają, ale pamięć jest kulawa pamięć ma wiele wersji KE dochody tych pamięci jest wiele prawda również w Bieszczadach tak mało tego niektóre niektóre sprawy w umyśle z tej pamięci usuwane zastępowane jakąś jakąś pod planowaną wersją i ja idąc wszyscy Bieszczady, podpierając się trochę w 2801, który początkowo miał służyć tylko chyba dla wyjaśnienia struktury książki coraz częściej łapałem się na tym, że wpuszczano strony taki człowiek podobno jak być może jak nieprawda znaki zapytania rodziły albo jakiś historyk, który jest życiem powiedział, ale nie były w stanie dotrzeć źródeł i tak sobie doszedł do wniosku, że im dalej idę tym tych wersji opowieści więcej i chciałbym, żeby czytelnik masowym ojców z, kiedy razem ze mną wchodzi na Tarnicy oglądać orliki krzykliwe żeby, żeby myślę sobie, że to nie jest ważne też wszystko wydarzyło czynie tylko, że po prostu usuwać historię no właśnie był pan opisuje Bieszczady trochę jak taką krainę wymyśloną, dlaczego po co wymyśliliśmy sobie Bieszczady w 1 z wywiadów powiedział pan, że to takie nasze piękne kłamstewka jest pisze pan w Bieszczadach wszystkim coś wydawana tak to jest taki eksperyment na przestrzeni, którą jesteśmy świadkami byliśmy świadkami teraz już raczej oglądam jego konsekwencje za sprawą okrutnej historii, która wydarzyła się tam po wojnie czyli, czyli pogromów i wysiedleń i przez to nagle w środku Europy pojawił się kawał przestrzeni przez nikogo nie zam. jeśli jeśli ktoś dziś przecież opuszczona to z opuszczeniem tylko ludzi, ale też z ich opowieści ich marzeń ich snów z ich planów i to wszystko o aż prosi żeby, żeby wypełnić właśnie tymi tymi tymi historiami władza PRL-u przede wszystkim myślała o Bieszczadach jako o przestrzeni, która będzie budulcem nowej Polski czyli, czyli czynnik ekonomiczny decydujący 1 czynnik ekonomiczny powodował, że ludzie ludzie tam jechali osiedlali się i przenosili całe swoje rodziny dopiero potem gdzieś pojawił się ten taki wątek marzycielska czyli, czyli ten ten to piękna opowieść pioniera, którzy przewidują przestrzeń wtedy tak postępować dzisiaj tak można powiedzieć oburzające, bo to realnie się zmieniły i to wszystko pozwoliło wymyślić od zera jakąś narrację dotyczącą tego miejsca i to z sprawiło, że my dzisiaj patrzymy na Bieszczady jak na taką wylęgarni właśnie dziwaków utracjuszy w boju czyli, którzy chcą się wydaje rachunków bojami dlatego dlatego to piękny kłamstewka dlatego też wszystkim się coś tam wydaje to oczywiście może być niesprawiedliwe względem osób, które tam po prostu Piotr ciężki żywot, ale perspektywa literatury drogi tego, że ja czy narrator tej książki tylko przechodniem no daj się, że pozwala mi na takie oceny w Bieszczadach, które swoimi również opowieściami swoimi emocjami wypełnił w książce i 4 Adam Robiński rozmawiam dzisiaj w kulturze osobistej autorem za chwilę wracamy do naszej rozmowy teraz czas na informacje w radiu TOK FM druga część kultury osobistej przed mikrofonem Marta Perchuć-Burzyńska z moim gościem jest Adam Robiński autor wydanej przez wydawnictwo czarne książki Kiczera podróż przez Bieszczady witam serdecznie raz jeszcze literatura drogi no właśnie wspomniana w poprzedniej części naszej rozmowy niektórzy wietrzyli koniec to jest taki gatunek, który pana zdaniem podlega zmianom inaczej pisze się drogą dziś niż kiedyś no na pewno trzeba się bardziej wysilić, żeby być oryginalnym, bo podróżowanie czymś co przychodzi nam bardzo łatwo jest na wyciągnięcie ręki i to Patagonia, która dla mnie jest taką krainą snów marzeń miejscem, w którym którą być może chciał kiedyś skończyć ona jest, gdy biegły ktoś uparty to jestem w stanie w przyszłym tygodniu polecieć prawda choćby choćby jutro opisana przez Prusa powinna być ona przez busa to wina czy kogokolwiek innego na natomiast właśnie żeby, żeby taka relacja czy sprawozdanie z podróży było ciekawe i interesujące czytelnika przede wszystkim chyba osób osobista perspektywa narratora musi wnosić coś nowego do danej opowieści i jak rozmawiałem kiedyś z Colinem obronnym, który jest klasykiem literatury drogi w tej chwili już 80 par letnim podróżnikiem, który ciągle daje sobie kość wędrując, choć przez Azję powiedział właśnie, że to jest tak, że na raty musi być magnesem dla czytelnika miejsce tak naprawdę jest drugorzędną sprawą też ważne ale, ale musi być suma tych 2 zmiennych czy ja jako mieszczuch mogą być mogę być dla czytelnika ciekawe no to wymaga redukowania i i jakiegoś odsłaniania się pewnie trudno mi trudno mi mówić w jaki sposób co mam do zaoferowania temu czytelnikowi natomiast dla mnie literatura drogi przed wszystkim narzędziem, na które decyduje, dlatego że nie bardzo mogę zdecydować na inne ja nigdy nie przyczynią się w Bieszczady nie zostanę nie stanowi średniakiem z perspektywy takiej wcieleniu firm brokerskich nie opowiem o danym miejscu, bo po prostu za dużo, że nie interesuje i jestem też raczej domatorem ich ojcem dwójki młodych dzieci, a też pisząc, pisząc książkę podróżniczą, która może uzurpować sobie trochę prawo do opowieści o przestrzeni być może, że chce też powiedzieć może słusznie reportaż ma monopol opowiadania świecić się teraz pozwolę sobie na cytat z książki Kiczera zapisywał wszystko ludzi, których spotkał przedmioty numery telefonów gatunki drzew kwiatów kuchenne przepisy przeplatał je bohomazami czasem na temat czasem zupełnie obok niego, choć przez całe życie zrobił tysiące zdjęć zdarzało mu się wcale nie brać w podróż aparatu notes miał przy sobie zawsze bywało, że kilka naraz na notatkach opierająca swoją wiedzę, komponując książki ciągle odwoływał się do ich zawartości oto opisana przez pana metoda Pisarska Brusa czatuje na wspomnianego już metod Adama Rybińskiego, jaka jest na pewno nie przykładem takiej dużej wagi do detali zeszyt może być byle jak długopis może być byle jaki ale rzeczywiście jest także zapisuje kolejne kolejny notes szczegółami one czasem nie muszą mieć związku z tym co akurat pisze, ale są jakieś jakieś cytaty czy jakiś, jakie myśli książek, które mnie otaczają i potem się odwołuje tych notesów zauważam, że im bardziej jestem leniwy w trakcie tej części przygotowania do pisania gorzej potem idzie w pamięć strasznie zawodna dlatego staram się być sumienne każdą kolejną książką bo, choć to coraz lepiej, bo rzeczywiście ja mam także bardzo duża część książki powstaje najpierw w głowie na papieża dopiero potem po jakimś czasie zaczynam te wszystkie fragmenty zszywać i układy jakoś relacje teraz np. pyton literaturą dotyczącą latarni morskich i o tym, będzie kolejną książkę no będzie to 1 z wątków tej książki i no może postawmy kropkę wróćmy w takim razie w Bieszczady przyroda w pana książkach jest stosunek do niej przede wszystkim to jest kwestia, której nie można nie wspomnieć nie wstydzi się pan tego, że nie ma jakiś takich mocnych naukowych podstaw do opisywania zjawisk przyrodniczych o ptakach banki np. że że się dziwnie śmiały, bo brakuje padł prawdopodobnie jakiegoś profesjonalnego określenia na to tropy ślady zwierząt, które ciągle razem z panem w pieczarach natrafiamy tak jak we wcześniejszych High strach nie interesują pana tak mi się wyda jednak właśnie ten naukowy sposób tylko bardziej w sposób emocjonalny czy tak jest tak, ale to jest chyba trochę konieczność dziejowa, które chcą się moim udziałem, bo niemal przez nią Przyrodniczego mieszka w mieście z przyrodą to jest także można można zyskać całkiem niezłą biegłość rozpoznawanie tropów ptaków nawet nawet słuchanie ptaków ale, ale też w sobie pielęgnować trzeba w tym musi być strasznie często trzeba sobie przypominać nawet przewodnicy którzy, którzy prowadzą wycieczki po Puszczy Białowieskiej czy po górach oni też każdą wiosną jak plag ptaki wracają do nas muszą sobie zrobić taką powtórkę z wiedzy, bo materiał jest bardzo duży jeśli tego dodam jeszcze, bo nikt też w ogóle można się wtedy głowę ja mam do tego mam wrażenie takie zdroworozsądkowe podejście znacznie się z nas w podręcznikach, ale bardzo często po prostu jeśli jakiś gatunek zabiłem człowieka i kompletnie nie wiem to jest to za wszelką cenę staram się dowiedzieć i i takie rady w jakimś gatunkiem potem odciska duże piętno i pamięci już zawsze pamiętam to było to był deptak na pewno łatwiej z drzewami, bo są nieruchome można się przyjrzeć i przytulić i przytulić rzeczywiście tu Julia Hartwig pisał kiedyś, że drzewa są bardzo bliski ludziom takie ludzie zaludniają ziemi tak działają odżywiają odpowiada takie takie stanowisko i myślę myślę bardzo ciepło drzewach m.in. dlatego że one są takie mało ulotne to spotkanie z ludźmi w Bieszczadach właśnie tak mi się wydaje i wiele osób też tak twierdzi, że w państwach pana wcześniejszej książce tych spotkań było mniej tych opowieści też było mniej teraz jest ich więcej tak prawdę mówiąc państwa mógł napisać w ogóle bez bezpośrednio wania i relacjami innych ludzi na pewno byłoby wtedy zupełnie na książkach chyba brakowało mi trochę odwagi i chciałem się podeprzeć cudzym autorytetem, pisząc ją natomiast idąc w Bieszczady wiedziałem, że skoro mam do dyspozycji takie relacje ludzi pamiętających ten teren z lat pięćdziesiątych, którzy obserwowali i zatrudnianie cywilizowanie tych gór zbrodnią byłoby z tego skorzystać i tak naprawdę Bieszczady są ciekawe dlatego ludzie coś kiedyś o nich myśleli co z nimi zrobili, a dzisiejsza perspektywa jest tylko jakimś jakimś tam ułamkiem tego co co ma to miejsce ja rzeczywiście swoje refleksje swoje obserwacje musiałem podeprzeć podeprzeć tym całym bagażem doświadczeń innych ludzi niektóre z tych spotkań było dla pana najważniejsze o synkiem, który nim to, dlatego że doszło do niego po długich męczarniach moich próbach wybicia się do niego i w końcu przez córkę mieszkającą we włoszech, która akurat tak jakby nigdy nie powiedziała po prostu zadzwoń do taty i mostek numer telefonu, a potem, dlatego że Henryk, który mieszka w Dolinie, do której nie prowadzi żadna droga nie ma prądu nie ma telefonu ma telefon ale, ale nie taką stałą linię i no wody bieżącej też nie ma, więc to duża wyprawa nie chciałem niezapowiedziane a kiedy w końcu udało mi się dostać zaproszenie i uprzednie oczywiście zgubiłem tam w drodze, bo w Bieszczadach każdy musi zgubić nawet jak doszedł do tego, który nie okazał się przesympatyczny panem, który nie chciał mimo wrażenia są także puścić, bo mimo, że wybrał w życiu samotność to jednak chyba nawet uznać, że jakiś czas do wszystkich pogadać dla mnie 1 z tych najważniejszych powieści w pana książce jest to spotkanie z geografem Wojciecha Kruka RM, który jest specjalistą od map i twierdzi, że ma to pouczająca opowieść o nawiązywaniu więzi te słowa pana sformułowań w aktach Wojciech, który taką osobą, którą miał od samego początku chciałem umieścić na kartach tej książki ja sam jestem maniakiem kartografii i jego mapy są dla mnie nudne są równie wartościowe, jakie dokumenty historyczne książki, mimo że powstają współcześnie on udało mu się dotrzeć do ludzi którzy, którzy mieszkali w Bieszczadach przed akcją Wisła nie tylko w Bieszczadach, bo też w Beskidzie niskim odnajdywał ich najdziwniejszych miejscach na świecie od Ukrainy po Chicago i wydobywał od nich taką opowieść o przestrzeni, w której żyli opowieść, która miała swoją historyczną ciągłość kilku wiekową, bo wywodzącą się od niej straż karpackich osobników to opowieść o tym w jaki sposób właściciele nawiązuje, więc przestrzeni, nazywając ją, bo przez tak naprawdę zwaną przestrzeń robimy 2 rzeczy po pierwsze, podbijamy jak np. w tej chwili, nadając nazwy geograficzne nam na powierzchni Marsa, ale może ją oswajać to znaczy naszą najbliższą przestrzeń czy, przyglądając się cechą krajobrazu czy czy nawet wytwory ludzkich rąk nadający jakieś takie nazwy własne po prostu oswajamy i szkicuje własną własną mapę przestrzeni mieszkańcy Karpat dokładnie to robili to czeka zrobili to sposób po pierwsze, mało ambitnym ograniczali się do swej najbliższej przestrzeni nazwali okolice swojej wsi nie wchodząc w kompetencje wsi sąsiedniej, a po drugie, posługiwali się, jakby takim zamkniętą bazę to po nim mów tak jak dziś Szkoci mają 30 ratowników na pagórek wzroście tego dlatego taki wysoki niski obu oczu czy płaski określa jego innym innym rzeczownikiem tak samo mieszkańcy mieszkańcy Karpat używali jakiś jakiż to po nim mów które, które po prostu potem trafił na mapy i czasem z tych rzeczowników pospolitych stały się nazwami własnymi pisanymi komitetu i właściwe tylko dzięki Wojciechowi Krukowi dzisiaj na mapach teraz mamy Bieszczady to jest takie miejsce trochę poza czasem, bo czasy też pan dużo pisze w książce chyba tak chyba każda przestrzeń, w której w, którym natura ma więcej dopowiedzenia niż w przestrzeni taki totalnie cywilizowanej ten czas jest czymś co niekoniecznie mierzy się za pomocą tarczy ze wskazówką, ale też być może bardziej za pomocą pół roku, które prawda, które są jakimś cyklem, a nie ani osią gdzie, gdzie spojrzenie biegnie tam, gdzie daleko tylko prawo nie może znaleźć końca no to, że ludzie pierwotnej w pojmowaniu czasu myślało życie jako cyklu jest najlepszym przykładem im im więcej natury tym tym mniej pośpiechu tym mniej jakieś takie kategorie abstrakcyjnych więcej po prostu trzymania się jakiegoś rytmu odwiecznego Adam Robiński autor książki Kiczera podróż przez Bieszczady pięknie opowiadał swojej książce zachęcam państwa bardzo serdecznie do lektury książkę wydało wydawnictwo czarne dziękuję za to spotkanie dziękuję jego to czas na informację w radiu Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: KULTURA OSOBISTA

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Z Dostępem Premium TOK FM odsłuchasz każdy podcast - bez reklam. Słuchaj wygodniej w naszej aplikacji mobilnej z pakietem "Aplikacja i WWW"

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA