REKLAMA

Autor "Hajstrów" tym razem zabiera czytelników w niespieszną wycieczkę po Bieszczadach

Poczytalni
Data emisji:
2020-01-11 17:00
Audycja:
Czas trwania:
27:15 min.
Udostępnij:

O książce "Kiczery" Adama Robińskiego wydanej przez Wydawnictwo Czarne rozmawiają Filip Kekusz, Adam Ozga, Marta Perchuć-Burzyńska i Łukasz Wojtusik

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
poczytalni w radiu TOK FM jak zwykle kilka chwil po siedemnastej zaczynamy nasze pół amatorskie dyskusję w formie radiowego klubu książki, które spotykamy się w różnych redakcyjnych gronach rozmawiać o pozycje, które przeczytaliśmy albo próbowaliśmy przeczytać jakiś istotny dla nas powodów spotykamy się też, by wymienić opiniami nie jesteśmy krytykami jesteśmy czytelnikami przypominam rok wciąż nowe być może mam nadzieję nowi słuchacze u nas w sobotę po siedemnastej Rozwiń » jednak po staremu Marta Perchuć-Burzyńska wtedy dzień dobry dzień dobry Adam Ozga dzień dobry w Krakowie Łukasz Wojtusik po staremu dzień dobry ja nazywam się Filip Kekusz rok nowe, ale książki wciąż zeszłego Marcina wydawnicza w styczniu rozpędzona raczej nie jest ani nam zostało trochę książek, których nie udało nam się mówić w 2019 roku w drugiej części po 1740 rozmawiamy o książce Samuela kryte SA koncept nr 14, a teraz spotkanie z Adamem Rybińskim, który pod koniec zeszłego roku wydał wydawnictwie czarne swoją drugą książkę pt. Chery, a robi niski to dziennikarz związany m.in. znaczna geografii jego pierwsza książka High Street została wydana w 2018 roku zdobyła szereg nominacji do nagrody Conrada do literackiej nagrody Warszawy zdobyła także nagrody Magellana nas czytelnych zachwyciła jeszcze wcześniej, więc sięgnięcie po kilka było dość naturalne, tym bardziej że tytuł i zapowiedź pierwsze opisy zwiastowały formułę podobną do tej właśnie, która zachwyciła w hali strach Rybiński podróżował po miejscach, które większość nas prawdopodobnie nigdy by się nie wybrała i to oni, że są kiście niebezpieczne trudne do zdobycia wręcz przeciwnie po prostu nigdy nie pomyślał, że warto to były to były np. okolice okolice Pułtuska, ale to się wybrał ja byłem no właśnie tak mówi większość z nas ten po lekturze książki nie przetrwa ale, ale pali natomiast powiat nie dostanie dostrzegłem tego co ciek Rowiński nie potrafią tego tak pięknie napisać tytułowa Kiczera to największym skrócie zarośnięta droga taki kicz albo ministra zwanych karami jest w Polsce bardzo dużo szczególnie dużo w Bieszczadach i właśnie tam Robiński wybiera NATO zacznijmy jak wam się czytało doskonale Adam Ozga kilku względów, ale myślę, że przede wszystkim ze względu na NATO, że ta książka w pełni odpowiadała mojej sympatii i to z regionu i pewnym moim wspomnieniu związanym z tym regionem, dlatego że Bieszczady po raz pierwszy po raz pierwszy pojechałem jeszcze z rodzicami w dzieciństwie tak bardziej te prawdziwe Bieszczady te opowieści pojechałem pod koniec liceum ze znajomymi od tego czasu przez ładnych kilka lat z roku na rok wracałem, odwiedzając miejsca, o których pisze Rowiński, a nawet jak się przekonałem teraz przekaz który, odwiedzając niektóre osoby, których pisze Adam Robiński, więc po pierwsze, ta ta książka ogrzewała we mnie wspomnienia, a po drugie, robiła to w takim taki nie nachalny inteligencki w sposób przypadkowy to znaczy miło jest podróżować przez pewne regiony z regionalnym erudytą elektrycznie wyższa i to jest moim zdaniem niezwykły świat książki, że Robiński wie więcej od nas, ale tak przystępnie, towarzysząc nam podsuwa nam podsuwa nam te wiadomości już się zagłębimy w ten świat to są to są te prawdziwe Bieszczady nie zadeptane jeszcze przez turystów ściągniętych tam przez popularny serial tak to film Filip mnie pamiętam kilka dni temu zapytałem dwójkę czy już przeczytam Chery i powiedziałam, że właśnie czytam zacząłem czytać bladym świtem i tak zaczęłam świętowanie swoich urodzin kolejnych taki prezent sobie zrobiłam, bo ja czekam bardzo na ten moment ich ataki wtedy napisałam, że czekam na czytanie kiczem tak jak czekało się w PRL-u na zjedzenie pomarańczy, który najpierw się oglądało długo z dystansu krótszego dłuższego potem się wąchał, a potem delikatnie ubierała i w końcu dzieli ona na cząsteczki no, więc w ogóle nie rozczarowałam przeczytałam miałam też czas niektóre fragmenty przeczytać po raz kolejny najmu recenzja książki będzie bardzo jednorodna to jest wspaniała opowieść o miejscu, ale także tego miejsca w wyobrażeniach opowieść przetykane autentycznymi historiami opisem wędrówek szukaniem tropów tak jak robi niskiego, ale też oczywiście go własnymi wersjami, których jednak w porównaniu do hali stróżów tak mi się wydaje kilka osób w tym też mówiła w recenzjach jest o wiele mniej mam wrażenie, że tym razem właśnie Robiński oddał głos bardziej ludziom rząd w tej książce bardzo jednak słuchać tych opowieści wsłuchuje się nie niż sam daje o sobie znać co jednak bardzo nie przeszkadzało, bo dla mnie proporcje wszystkie w tej książce są idealnie zachowane tak jak powinny tak jak ja jako czytelnik czuje nawet gdyby się okazało tak pomyślałam, że wszystko co opisał Adam Robiński nie jest prawdą jest zmyśleniem na temat Bieszczad trochę tak jak myślał wspominany w książce wielokrotnie literacki przewodnik lubińskiego, czyli lustracyjny autor słynnej książki w Patagonii nie miałabym chyba tego robić mu za złe, bo ja całkowicie przestaje na jego pisarskie warunki, które moim zdaniem brzmią tak celem mojego podróżowania jest oczywiście droga ani konkretne miejsce, a celem mojego pisania tak wydaje jest nie odzwierciedla rzeczywistości tylko samo snucie opowieści to bardzo charakteryzuje jego jego prozę fascynuje oczywiście też to domyślam się dywagowanie wypełnianie tej przestrzeni nie tylko faktami, ale właśnie także domysłami hipotezami swoimi wrażeniami, bo Rowiński 2 i pisze o tym w tej książce, że pamięć nie jest jednak również pamięć miejsca i takich pamięci jest tylu ilu tak naprawdę jest pamiętających i miejsca z tych wielu pamięć właśnie są złożone takie są też Bieszczady Adama Lipińskiego Łukasz nie wiem co w zasadzie mogę powiedzieć po tym co powiedział Adam, a potem szczególnie po tym co powiedziała Marta bo większe rzeczy, które miałem przygotowane państwo powiedzieli dobrze to zacznę trochę inaczej dla mnie Smerfy zawsze było niebieskie no kto przeczyta książkę to będzie wiedział, o co chodzi tak w skrócie trochę, przybliżając perspektywy samego Rybińskiego to się bardzo podobała, że on trochę o tym, Adam powiedział nie nie opowiada historię z perspektywy człowieka, który przez lata chodził po Bieszczadach i zwiedził wszystkie zakamarki tej przestrzeni teraz opowie swoją historię tylko opowiada z perspektywy mieszczucha, który przyznaje, że wychowywał się bardzo miejskiej dżungli, a dla, którego te wyjazdy i to ta chęć wyrwania się z miasta miała bardzo różne podłoża i to jest chcieliśmy również jest bliskie myślę też taka książka, która od magicznie nam trochę jeszcze magiczną dając jednocześnie, dlatego że ona trochę gra z tym może nie mitem, ale taką opowieścią narracyjną prawda rzucić wieszcza rzucić wszystko nagle wychodzi Bieszczady hodować tam owce i każdy np. prawdziwy mężczyzna powinien to zrobić w swoim życiu, żeby odkryć, kiedy słońce naprawdę chodzi, kiedy zachodzi, a to co mówię oczywiście są jak bardzo trywialne rzeczy to opowieść jest była dla mnie lektura tej opowieści czy też tych opowieści bardzo przyjemne doświadczenie po prostu lubię jak bliskie pisze w jaki sposób na świat nam przedstawia niezależnie od tego czy śladem to wina mógłby go pod kosz rozerwać czy nie trochę to zauważyła z kolei Marta zabrakło w tej opowieści tego co jest dominantą High strach, czyli tych własnych doświadczeń Rowińskiego dziś wydają się najbardziej może nie przebojowe najbardziej taki dla mnie dojmujące ciekawy trochę mniej zajmowałem to opowieści, które nie wszystkich tych opowieści po prostu tak bardzo nie zajmował murom nam prób proponuje, a w ramach tych opowieści czy to historycznych czy opowieść o ludziach, którzy tam wyjechali zamieszkali to oczywiście nie zarzut po prostu wolę tą katastrofą racje, które dużo bardziej obiektywna wspomina ciągle High strach jest chyba jedynym w tym gronie, który nie uczestniczył w nagraniu dotyczącym High Stróż jedynym, który państwo nie przeczytał, ale film świadkiem, że już dopytywały tak tak tak tak po prostu nie mamy przekazać to znaczy High strach to być może państwo być może tobie powiem Hej, strach tam narrację bardziej poszatkowana dlatego, że to były krótkie eseje, które gdzieś tam się łączyły, zwłaszcza pod koniec, ale jednak dotyczyły różnych punktów, w których Robiński pojawiały po kilku dni z nich znika, a tutaj właściwie to jednak długo da jeść oczywiście mając kilka wyraźnych segmentów w podziale na bardzo krótki fragment one płynnie przechodzą 1 drugi tak to są takie mikro opowieści pozbawione postaci autora jeszcze trochę bałem na samym początku, że te mikro podróże wrzucone w 1 region sprawią, że Adamowi Lipińskiemu trochę tej pary nie starczy rząd w pewnym momencie zrobi się powtarzalne ludne i nie on tego uniknął on stosuje technikę Hajstry to znaczy właśnie łączy różne punkty, w których się znajduje, ale tak jak powiedziała Marta bardzo często daje głos ludziom, którzy dopełniają tego powieści, a nawet przesłaniają ją natomiast też co ciekawe w tej książce nie zgadza się z tym, że jest mniej perspektywy Rowińskiego, ale może do tego jeszcze o to chodzi spojrzymy na zegarek sport nie zgadza się posłom informację o kilka minut rat to teraz się zgadza teraz nie zgadzam jeszcze przez parę minut pozostał pyta zawiedziona, że możecie przekonać poczytalny czyta druga część audycji poczytalni w radiu TOK FM w studiu jeszcze raz Marta Perchuć-Burzyńska Łukasz Łukasz Wójcik w Krakowie Adam Ozga i Filip Kekusz dzień dobry rozmawiamy o książce Adama Rybińskiego Kiczera wspominałem o tym, że nie zgadzam się z tym co powiedziała Marta Perchuć-Burzyńska, że Rowińskiego jest w książce, jakby mniej Otóż wydaje się, że nie, dlatego że Rumiński wyznacza ramy tej książki i ramy tych Bieszczad, o których mówi on opisuje, gdzie te Bieszczady się znajdują długo wprowadza nas ten świat, który od początku jego, opowiadając o tym jak rodziła się w nim pasja do gór, których nigdy na oczy nie widział, bo młodym chłopcem jak kolekcjonował mapy jak w końcu wybrał się w daleką podróż właśnie tego skrawka Polski to nie jest wstęp do literatury podróżniczej to właśnie ten taki relatywnie długi wstęp jak, na jaką objęte całe książki, ale to jest też początek jego prywatnej opowieści, w której Bieszczady oczywiście są najważniejsze, ale nie po nie daje nam zapomnieć Lubiński to jest jego powieści tej historii w tym sensie to nie jest literatura podróżnicza to jest literatura taka w dużej mierze też pamiętnika SK co do tego co on opisuje w tych w tych swoich mikro opowieściach Łukasz mówiły, że niektóre jego historie opisywane przez niego historie mniej go wciągnęły to prawda też takie wrażenie, ale też on ma taki niesamowity dar do tego, że kiedy tworzy mikropowieści, w których dociera do kolejnych sednem i dorzuca kolejne fakty do tych historii dotyczących nie tylko dodajmy polskiej strony polskiej strony granicy również ukraińskiej słowackiej, bo to też bardzo ciekawe ujęcie wzięcie pod uwagę, że hala Bieszczady nie kończą tylko w Polsce tak jak tak jak żadne inne góry nie ma poza świętokrzyskim to jak dorzuca kolejne fakty to co jakiś czas mam wrażenie, że się zbliża do mojego okresu mojej koncentracji wytrzymałości, że jeszcze 1 fakt pomyślę sobie po co w tym momencie to ucina Jan takie wrażenie trzy-cztery razy pod tym względem jest fantastycznym narratorem fantastycznie dobiera właśnie ilość zgromadzonego opowiedziane przez przez siebie materiału i właśnie urząd tego słowa literatura podróżnicza i wciąż nie jestem w stanie stwierdzić, że jest literatura podróżnicza czy literatura drogi to jest remont drogi bardzo mnie bardzo inne określenie właśnie pasujące do Robin złożył bardzo tak jak powiedział, że podróż celem też bardzo bliska literatura drogi bardzo mocno kojarzy z jakąś przemianą, a tu jest obserwacja jest jednak ten mi miejskich jak oceniana jest bardzo pozytywne jest przemiana moim zdaniem to jest też wady książki to znaczy Lubiński wychodzi z punktu zachwytu o pojechałem w Bieszczady ważni jak ta miejska jednostka, ale potem z każdym tą powieścią staje się coraz bardziej świadomy te naciski tych opowieści przesuwa się na poznawanie historii na poznawanie zagrożeń, które się zwiążą z tym, że te Bieszczady są coraz bardziej cywilizowane podczas tych kolejnych odsłon podróże Robiński zauważa to co jest nie tak to znaczy opowiada np. masowych w zębach drzew o tym, że napływ ludzi turystów doprowadził do zauważalnej degradacji przyrody nie jest taka dzika kraina, ale miejsce w sezonie naprawdę mocno zadeptane i opisuje oczywiście to jakby przez pryzmat siebie z drugiej strony wiem, że on od początku podchodzą do tej książki jeszcze lat jak zaczął zdawał sobie sprawę z tego całego środowiska z tego całego mikro świata z tego całego uniwersum, w którym będzie się poruszał, ale przyjął właśnie taki punkt widzenia mam wrażenie, w którym na początku wychodzi naprzeciw takiemu rzeczywiście Zachemu, bo rzeczywiście taki błahy fascynacji Bieszczadami po to, żeby dorzucać do nich kolejne takie informacje, które są gorzkie zarówno jeśli chodzi o perspektywy jakich jeśli chodzi o to co ludzie z tymi wieczorami robią, ale w ogóle to jego stosunek do przyrody jest taki charakterystycznie nieoczywisty to znaczy oczywiście był już w państwach należy robić ski niesamowicie na przyrodę wyczulone, ale widać, że nie podchodzi do niej kompletnie w sposób naukowy tylko tak nie ktoś mówi ze szkiełkiem z rokiem tylko bardzo jednak taki sposób emocjonalny więcej w tych opisach np. znalezionych tropów ciemni Goś usłyszane go ptaka zwierzęcia jest jest ciekawość jest właśnie emocji niż takiej rzetelnej wiedzy, którą zdobywa i którą chciałby przekazać czytelnikowi np. ten Jawor, który on odnajduje w pewnym momencie, do którego się przytula i pokazuje, że można kochać drzewa można kochać tarnina i te ślady zwierząt mogą być takim się wydaje nawet więcej niż niż po prostu podaje nam podręcznikowa definicja chciał jeszcze wrócić do tego, o czym Łukasz mówił na początku naszej audycji w poprzedniej części dlatego rozbierania mitu Bieszczad właśnie czemu one są to krainą której, której mówimy, że rzucimy wszystko, żeby tam wyjechać mówimy, bo mimo mimo wszystko na szczęście tego nie robimy bo, gdybyśmy spełniali obietnice to Bieszczady byłoby pewnie tak jak pisze Robbins jeszcze bardziej zadeptane zawsze wobec Ukrainy wjechać to jest niesamowite, że rząd, żeby Mordor rzeczywiście opisuje Bieszczady jako taką miejscami krainy wymyśloną i i właśnie zadaję pytanie i razem z nim ja też sobie zadawałem pytanie cały czas, dlaczego po co myśmy sobie te Bieszczady wymyślili takie Bieszczady sobie wymyśliliśmy w 1 z wywiadów powiedział, że to jest Bieszczady jest takie nasze piękne kłamstewka i coś w tym jest w czerech pisze dosłownie takie zdanie w Bieszczadach wszystkim coś wydawał wydaje mi się, że to kłamstewko ma troszeczkę źródła w tym czym on pisze to znaczy akcji Wisła krajobrazie zostaną po tej reakcji izba to znaczy Bieszczady były rejonem najpierw wysiedlonym potem z tego co pamiętam zamkniętym, a potem okazały się tym od ludzie od ludzi od, które niektórzy chcą dbać jednocześnie odludzie, które ze względu na trudne warunki funkcjonowania tam zjeżdżali ci odważniejsi, że tak, że tak powiem odkrywali te te wsie porzucone wsie, w których z, których zostały ruiny cerkwi albo nawet nie ruiny cerkwi w ślad po cerkwi, bo ci bardziej wprawni, o czym zresztą pisze wiedzą, że taki ani inny układ drzew świadczą o tym, że w tym właśnie miejscu została cerkwie, które cerkiew które, która została spalona wydaje się, że to jest w dużej mierze nie jestem pewien czy autor nazywa wprost, ale tutaj to jest moja opinia Adam Robiński nie tylko mało dziś w dużej mierze to jest źródło tego Bieszczadzkiego mitu Europy trochę tego co mówiłem to mnie najbardziej fascynowała 1 opowieść Rumińskiego mianowicie to opowieść, którą wysłuchało geografa Wojciecha Kruka, który tworzył mapy bieszczadzkich terenów, łącząc w nich troszeczkę teraźniejszość przeszłość nie są zatem pamiętać jednak Kroker on postanowił nanieść na mapy zapomniane nazwy własne, które zniknęły razem właśnie z tymi wspomnianymi przez siebie wysiedlonym przesiedlonym mieszkańcami tych miejscowości jest niesamowite co tam się okazało okazało się że, że mieszkańcy tamtych terenów bardzo podobnie myśleli o krajobrazie wokół siebie bardzo jednomyślnie nazwali te tereny i też jednomyślnie nazywali elementy tego krajobrazu każda wieś miała właśnie swoją górę każda wieś miała swoją kiczem re swoją grę po swój głaz każda Dolina była takim makro kosmosem, który określa tak naprawdę granice świata dla tamtych ludzi, którzy tak myślę też bliskie tym pisze na przesiedlenie musieli się czuć tak jak u nas też przesiedlone z jakąś inną planetę, a oprawcy zaczęli mieć problem tak, dlatego że turyści, korzystając z tych map zaczęli podawać nazw i to taki kalejdoskop, który się po w tej książce, bo z 1 strony mamy rzeczywiście akcja Wisła wysiedlenia biedę ludzi, którzy niekiedy tam żyją, zwłaszcza po, zwłaszcza pod po ukraińskiej ukraińskiej stronie granicy, a z drugiej mamy historię panu, który wyznaczał szlaki w dziewięćdziesiątym trzecim roku, kiedy nie można było ze szlaku, żeby nie w areszcie tam, gdzie nie powinno zaistnieć, kiedy wyznaczą ten szlak to grupa ludzi szła zanim, ponieważ nie mogła go wyprzedzić bo gdyby gazowego wyprzedziła formalnie znalazłaby się na ziemi, na której byłaby nielegalnie czekają na nią pogranicznicy już tak panie łączy z 1 strony mamy bardzo dużo powagi spokoju pewnego patosu i pochylenia głowy, a z drugiej mamy rzeczywistość przaśną, którą różnych odcieniach można można spotkać można spotkać wszędzie jeśli chodzi o kłamstwo związane z Bieszczadami tam się wydaje, że bardzo dużo miejsca wymyśliliśmy nie, zwracając nawet bardzo uwagi natomiast wymyśliliśmy sobie tutaj Tajlandia wymyśliliśmy sobie Kaszuby wyszliśmy z mnóstwa mnóstwo rzeczy, które potem okazywały się gdzieś tam u podstaw równie piękne co Mazowsze tu wracam do Doha ucha estrów do Pułtuska do Pułtuska tak tak to była niesamowita samo otwarcie tam książki polecam państwu serdecznie to poziom może tylko dorzucić jeszcze do tego wszystkiego co powiedzieliście, bo ten ostatni wątek wróci do tematu związanego z kłamstwem bieszczadzki ja mam z kolei takie wrażenie, że czytając książkę możemy no właśnie powolutku o ma to ten mit jeszcze jako takiego miejsca właśnie po pierwsze, niezawinionego odkrytego niezbadanego takiego miejsca, gdzie ciągle można wyjść na szlaki po prostu iść i natyka się na kraj Miki z oscypkami konne dorożki i blichtr Zakopanego mam wrażenie, że z rzek dziś Lubiński dotyka tego na wielu poziomach i rozbiera mam to właśnie pokazując, o czym już mówiliście, czyli tło takie społeczne historyczne tego miejsca bardzo ciekawe bardzo trudne dla mnie ma chyba 1 z ciekawszych historii jest historia społeczności greckiej, która się tam osiedliła, dla której tak naprawdę to było wyzwanie to była tak naprawdę ogromna Terra incognita, a biorąc pod uwagę warunki, jakie w tym rejonie parowa opanowały to jest 1 historia historia ma, po której trochę Marta powiedziała te mapy w różnych kontekstach tutaj po wracają zwykle bardzo ciekawe doświadczenie śledzenia tego jak zmienia się dane ten teren, ale przez próby jego PiS-u biorąc pod uwagę mapy właśnie tak jak robi Rybiński pamiętam właśnie z lat dziewięćdziesiątych, ale też siedemdziesiątych to jak ten teren odkrywa się dla nas także na tych mapach, z których dzisiaj w zasadzie pewnie mało, kto korzysta, bo wszystko mamy różnego rodzaju aplikacjach czy traktorach to jest kolejna ciekawa perspektywa Dubis matą umiejętność pięknego przyglądania się światła jednocześnie taką odrobinę krytycyzmu, która sprawia, że że, że to książka po prostu dobrze się czyta i nie czytam kolejne opowieści o Bieszczadach tylko opowieści bliskiego, a i to jest myślę, że myślę, że w ogóle, by także biorę książkę bardzo lubię, żeby książkę i 2 epoki kilkunastu stronach, że to może być w ten czy ten autor myślę, że po lekturze na jaki Czeremcha Stróż mogę powiedzieć, że z dużym prawdopodobieństwem, jeżeli publicznie przed kolejną książkę w podobnym stylu narracyjnym będę mógł stwierdzić, że po kilkunastu stronach, że to chyba zrobić niski to moim zdaniem jest zaleta, dodając na koniec chcę powiedzieć tylko, że też trochę weszliśmy w taki ton zasypywania Bieszczad i ogromnego problemu związanego z natłokiem ludzi, ale to nie jest tak do końca prawda Adam zdarzają się takie miejsca, gdzie jeszcze możesz chociażby poza sezonem trochę się okłamywać, że jest to dzikie nieodkryte miejsce ostatni raz byłem w Bieszczadach jakiś 8 lat temu armia oraz brzmiało trochę trochę czasu wtedy zresztą spotkałem państwa majster np. w których których jest w książce tak pani minister niestety nie żyje już natomiast na pewno są takie miejsca w Polsce nie powiem gdzie wydaje się, że są takie miejsca w Bieszczadach, choć wydaje mi się też tak jak spoglądają w internecie, bo część z tych szlaków którymi ja szedłem Adam Robiński opisuje spróbowałem sobie wyszukać w internecie też szlaki to jednak ta droga wygląda już już nieco inaczej niż wyglądała tak jak ja pamiętam, mimo że wiedzie przez tereny niezwykle trudne to jednak już jest szersza już jest utwardzona to nie jest przedzieranie się przez ptaki, które którymi się zdarzyło, ale jestem też przekonany, że gdzieś tam poza powoli nami albo wychodząc odpowiednio wcześnie polecam państwu wschód słońca na Tarnicy można zrobić piękne spacer po prawdziwym wróć moja technice zdobyłem mówiąc tak powiem w Mińsku w towarzystwie wielu innych zdobywców i UE średnio przyjemne doświadczenie natomiast zapewniam państwa nie wiem czy to legalne, ale można zapuścić się na kilka dni wpuszcza karpacką i przetrwać i przez 34 dni spotkać ani 1 osoby albo właśnie przejść na drugą stronę granicy czy to 1 czy drugiej jedno jest łatwiej pokonać drugą troszeczkę trudniej trzeba podejść do Krościenka cofnąć ale, ale po drugiej stronie jest zupełnie inaczej nie tylko, ale też jest to taka ogólna Bieszczadów dotyczy nie pytam czy polecamy polecam z usług technicznych w razie nie polecam myślę, że polecamy myślę, że dla wszystkich tych, dla których droga jest, by ciekawy element ciekawym elementem narracyjnym ciekawym elementem opowiadania o świecie, dla których Bieszczady jest miejsce, które dziś tam na mapie myślowej powraca może być bardzo ciekawa podróż teraz dla chorych tylko na mapie myślowej na razie jeszcze nikt jeszcze technik no właśnie myślę, że nie trzeba tego tak silnie opierać swoją podkreślają swój sentyment do wody powiozą pod Pułtuskiem też nie była rzecz się podobało, kiedy byłam pod Pułtuskiem dobrze przepraszam nie w takiej formie jak tam bywać, żeby przyjechał samochód, a przerwałem ich jak ciężko powiedzieć trzeba koniecznie lektury opierać na sentymencie, bo jest to rzecz dobra sama w sobie nawet nawet w okolicach Pułtuska, a czasami po prostu warto wyjść z domu i przejść kawałek poza miastem i okazuje się wtedy, że te szlaki gdzieś, a więc własnego doświadczenia same się tworzą widzimy znacznie więcej niż nawet powiem coś o zgrozo dla tych co biegają niż biegamy idziemy to Łukasz Wójcik z Krakowa dziękuję bardzo Marta Perchuć-Burzyńska własnymi studio, która biega dzięki, a my z Adamem zostajemy i słyszymy się z państwem za kilka chwil w kolejnych swoich poddanyc Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: POCZYTALNI

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj podcastów TOK FM bez reklam. Wybierz pakiet "Aplikacja i WWW" i zabierz TOK FM na wakacje!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA