REKLAMA

"Nie chodzi o to by Ginczankę znaleźć, chodzi o to by jej szukać"

Poczytalni
Data emisji:
2020-02-01 17:40
Audycja:
Czas trwania:
14:51 min.
Udostępnij:

Łukasz Wojtusik i Marta Perchuć-Burzyńska o książce Jarosława Mikołajewskiego "Cień w cień. Za cieniem Zuzanny Ginczanki"

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
o Zuzannie dowiedziałem się, kiedy miałem kilkanaście lat nie pamiętam już, kto broni powiedział jako pierwszy Hanna Zawiślak polonistka, której zawdzięczam tyle przejrzy na oczy myślę, że wydarzyło się to na początku liceum nazwisko kim ścianka wsparte było lekturą pojedynczych wierszy albo tego 1 najbardziej znanego non omnis moriar, który jeszcze w szkole podstawowej czytałem w antologii poezji polskiej Matuszewskiego i Polaka zapewne w tym samym niezrozumienie co Rozwiń » wszystkie inne, ale czy to ważne co jest ważne dla czytelnika tekstu mającego, owszem, zewnętrzny kształt książki, na który książką ograniczające nie jest to raczej opowieść o kimś, kto szuka o książce o szukaniu dzisiaj będziemy rozmawiać w trzeciej części audycji poczytalni przed mikrofonem studio w Warszawie Marta Perchuć-Burzyńska studia w Krakowie Łukasz Wojtusik dzień dobry dzień dobry dzień cienie znaczeniem Zuzannę Gil czanki książka ukazała się w zeszłym roku nakładem wydawnictwa dowody na istnienie, a jej autorem jest pisarz poeta reporter tłumacz Jarosław Mikołajewski w samym tytule już jawi się poniekąd, o czym będzie ta opowieść, bo nie jest to jak zresztą usłyszeli państwo w przeczytanych przez Łukasza fragmencie książka o Zuzannie liczące poetce pochodzenia żydowskiego uwielbianej przez skamandrytów murze artystów, które w wieku 27 lat zginęła z rąk hitlerowców w obozie w Płaszowie w roku czterdziestym czwartym to jest bardziej książka o szukającym śladów autorze, który otwarcie zresztą zaprasza nas do tego, żebyśmy przyglądali się tej intymnej przygodzie odnajdywania kielczanki i rysowania sobie takiego pełniejszego obrazu niż ten zamazane i ledwo co naszkicowany, jakim była jeszcze licealna fascynacja poetką w tej książce nie szuka ze mną zgodzisz autor buduje ten obraz in czanki z takich skrawków pamięci skrawków pamięci tych, którzy ją znali, którzy pamiętali także tych, którzy tylko w podobnym czasie żyli albo znali kogoś, kto mógł znać poetkę, gdzie potencjalnie np. ją spotkać budują także ze swojej nie pamięci, bo Jarosław Mikołajewski pamiętać nie może i jaki tutaj zabieg, jakby przeprowadza łączenia pamięci innych ze swoimi przeczuciami ze swoimi właśnie fantazjami domysłami na temat Zuzanny implanty jest taka książka bardzo trudna do jakiegokolwiek zakwalifikowania bądź co znają twórczość Jarosława Mikołajewskiego poety reportażu jak się o nim mówi to wiedzą, że może lepiej w ogóle nie ulegać tej pokusie wkładania tej książki jakiejkolwiek szuflady, bo nie jest ani reportaż ani biografiami może są tutaj wszystkie elementy zarówno reportażowej jak właśnie biograficzne jest też oczywiście poezja jest dramat w postaci sztuki teatralnej są listy do włoskiego przyjaciela Jarosława Mikołajewskiego, ale przede wszystkim jest chyba ten zapis myśli i emocji człowiek no właśnie człowieka zakochanego, bo Mikołajewski jest męczące zakochane ktoś powiedział nawet, że to jest książka o miłości chyba miał rację prawda aha nie było, czego zacząć to zdecydują w ogóle jest skoro książkę bardzo osobista to państwo pozwolicie, że opowieść będzie również bardzo osobista i trochę prywatna dotycząca tej książki Otóż przyznaje się bez bicia, że jakość dopiero ostatnio wpadliśmy wspólnie z Martą na ten pomysł, że przecież jest książka, która Warta jest znacznym wiem, że Marta, by zajmowała się wcześniej, dlatego że przeprowadził rozmowę w audycji kultura osobista Jarosławem Mikołajewskim, a ja przyznaję, że dziś ta książka leżała w taki, jaki półce do przeczytania i skoro mówimy o rzeczach odnalezionych poszukiwanych o wyobrażony obrazie to jest książka pierwsza od kilku lat, do której dołączono było i informacja, który ten liścik wypadł dopiero kiedy zacząłem czytać oto królowa tej jesieni jedno Tomasz rzut drugi brązowy na głowie koronę z liści w żyłach poezję łączy pozdrowienia Julianna Jonak Springer, która jest dyrektorką tej książki no i jak tu nie sięgnąć po książkę po takich zapowiedzi takich rzeczy w ogóle się nie robi takie książki dzisiaj chyba nie robi nie pisze takie mam wrażenia jednak Jarosław Mikołajewski robi to znaczy daje upust swoim emocjom związanym z postacią związanych z Trzcianki swoją miłością jak to określiła czy kimś takim niesłabnącym zauroczenie to chęcią odkrycia nie tylko jej historii, ale także dziś cały czas towarzyszące myślą jej obecności takie takie mam wrażenie przyznaje się też i to będzie druga rzecz w rodzaju takich prywatnych że, że czytałem Thermo to Mirosława Okońskiego, który mnie zauroczyło i też miałem pewne oczekiwania wobec tej książki i tej opowieści i cha i to jest przedziwna historia dlatego, że kiedy przeczytamy, kiedy czytamy książkę to zostać musi sobie no no tak prosta historia o tym jak to poeta człowiek kultury sztuki przygląda się pewnej postaci innej poetki, która nigdy nie mógł mieć kontaktu, która jest trochę taką ma postacią figurą tajemniczą, którą po prostu bardzo trudno jest odkryć podąża tym śladem wciąga nas tą historię oczywiście pewności się udają jak się okazuje w czasie lektury spaliły na panewce to co jest reporterskie w tej książce przestaje mieć tak duże znaczenie zresztą sami to jest w pewnym momencie to przyznaje, że już bardziej literatura to co robi to wyobrażone zaczyna w pewnym momencie dominować na wydawałoby się nic odkrywczego nic ciekawego, bo jak się tak tajemniczą postać to rzeczywiście tą linię narracji nietrudno jest fascynacji utkać, a jednak jest w tej książce coś tak nieprawdopodobnie czułego taka wrażliwość na słowo, a i nawet to że, że Mikołajewski kryje się z tą swoją fascynacją jest jakieś takie pewnie winnej narracji to przeszkadzało, a w tej narracji kompletnie mi to nie przeszkadza i te wątki prowadzące donikąd to ja wiem, że nic tego Lwowa tak naprawdę przeczuwa, gdzie się że, że niczego wielkiego tam nie odkryje, że to są kolejne miejsca widziane przez chwilę natomiast druga wycieczka do Lwowa, kiedy on tak naprawdę nawet nie dostaje się do domu, w którym przez jakiś czas mieszkała sama im Czarka, bo nie ma babci do 11 z domownicy, kto nie ma budzić wyjechała innych i osoby te środki nie chce go wpuścić test nie wiem jest jest coś takiego czułego w tej opowieści coś co coś co sprawia, że ja przeczytałem książkę po prostu 1 tchem tak jak wziął głęboki wdech i potem powoli wydechu powietrza i dziś czuł ustala się złapać tę fascynację postacią, jaką jest zamach członka Mikołajewski ego nie mam takie skojarzeniem nie wiem czy nie bardzo dalekie ale, ale się podziela tę do sporo ostatnio omawialiśmy książek drodze chociażby Kiczera Adama Rucińskiego takie historie, w których ważniejsze jest wybieranie się w drogę przemierzanie drogi niż sam cel tej drogi jednak trochę też pomyślałem sobie właśnie o opowieści Jarosława Mikołajewskiego in tancerze, że ważniejsze jest dla niego to odkrywanie drogi dróżek, które do niej prowadzą ani sam cel, czyli jej Poznań bo, bo autor po pierwsze, zdaje sobie tak mi się wydaje sprawę, że nigdy im banki nie pozna po drugie, śmiem przypuszczać, że Mikołajewski też odpowiada, że poetka jest właśnie taka owiany nimbem tajemnicy że, że nie jest zagadką, którą można rozwikłać, dopasowując do siebie pewne fakty ta książka to jest też pytanie o to jaki kiedy opowiadać, kiedy powinniśmy zacząć opowiadać pyta w pewnym momencie Mikołajewski czy w chwili, kiedy dowiedzieliśmy się już wszystkiego czy kiedy nie wiemy nic albo prawie nic w tym prawie jest intuicja, że ten ktoś zagęszcza sobie coś ważnego dla nas, choć nie wiemy ani co to jest ani co w ogóle dla nas jest ważne jeszcze wracając do tej intymności książki ta emocjonalność autora, która przebija z każdej strony oddanie tej fascynacji opowieści, która jest mieszanką różnych gatunków to jest coś co może się bardzo podobać, ale też rozumiem, że może niektórych krępować może być krępujące jednak czytając cień cień stajemy się świadkami jakiś taki nie wymyślonych chyba jednak relacji jakiegoś uczucia, które jest dosyć silne jest miłość moim zdaniem w tej książce, ale jest też zazdrość często miłość zazdrość chodzą parami mam takie poczucie, że Mikołajewski ograniczane jest zazdrosny, chociaż twierdzi sam, że to nie jest zazdrość ja jednak uważam inaczej bardzo mnie poruszył ten fragment, kiedy Jarosław Michałowski pisze o tym, że unika spotkań poświęconych im szansę, jakby nie lubił tego, że tajemnica Jim Chang nie jest jego prywatną legendą tylko może nie być też dla innych on tak pisze każda deklaracja jej dotycząca trafia dziś obok irytuje mnie jej zapomnienie irytuje jej na popularność drażni definicja każde przywłaszczenie ataki franka muszę wymyka, jakby sama też trochę, nawiązując może trochę do takiej relacji miłosnej, jakby trochę prowadziła za mną, jakby prowadziła z nim taką swoistą grę z swego rodzaju flirt na znika pojawia się daje nadzieję na spotkanie, żeby za chwile te nadzieje zabrać i pokiwać palcem zastrzeżeniem, że ona ucieka żona będzie uciekać, że nie można jej znaleźć i tak jak pisze Mikołajewski zresztą nie wolno próbować chwytać np. się skarży w pewnym momencie że, że nigdy nie z nią sam, że zawsze spotykają winnych, a dąży do tej bliskości jednocześnie bardzo, szanując wszystko co jest intymne co jest intymne zdjęcia Anką związane też na to zwróciła uwagę nie wie może źle zrozumiana jest taki fragment mnie bardzo też poruszył, kiedy w pewnym momencie autor odkłada listy, które poetka dostawała od od mężczyzn, którzy pragnęli się z nią spotkać zaprosić na randkę tak tak rozumiem i one odkłada co jest przecież wbrew prawda reporterskiej powinności przyznaje, że nie chce czytać, że nie chce ich streszczać, że nie chce oceniać, że woli właśnie przerwać czytanie nie, zadając sobie pytań w tym przywłaszczenia, którą opowiedziała się pewna podwójna, bo z 1 strony jak powiedziałaś autor przywłaszcza sobie długi czas dla siebie rzeczywiście, mówi że niechętnie bierze udział w co coraz popularniejszych cyklach tak naprawdę spotkań, w których albo twórczość albo postać gliwiczanki odgrywa albo marne albo towarzyszącą rolę, ale z drugiej strony, pisząc tak intymnie a, podając nam fragmenty swojej własnej korespondencji, pokazując nam swoją fascynację taką dogłębną bardzo intymną swoje poszukiwania jednak powoduje, że my też w jaki sposób na rację przywłaszczał może to chodzi o to, że przywłaszcza sobie na jego zasadach czyli jakby właśnie filtrowana jest ta historia przez jego sposób opowiadania przez jego, a przez jego narrację często na w wiele sposobów książka zupełnie niezwykła niestandardowa i rzeczywiście bardzo trafne to co powiedziałaś mam czekać teraz, by jeśli pozwolisz, że że, że nie jest to książka dla każdego jest taka opowieść o rodzaju albo wchodzimy wtedy zatapiamy się w 100% albo wydaje nam się to jakoś kompletnie nie reporterską historią jeszcze 1 rzecz w kontekście tej opowieści przyznaje się szczerze nie jestem fanem takich opowieści, w których narrator nagle mówią, kiedy spotkałem się zgłoszą to właśnie powiadom takie historie prawda to znaczy trochę erudycyjny chwali się przed przechwalał się swoją wiedzą i swoimi znajomościami w tej książce trzeba przyznać Mikołajewski pokazuje to, że jest erudytą, jeżeli chodzi o znajomość nie tylko przykładu, ale znajomość poezji no i by jest też wątek Miłosz się pojawi np. ale co ciekawe robi to taki sposób, że właśnie nie ma tego przemiał mnie nie było tego tego połączenie jasne po prostu świetnie mało interesuje mają bardzo znały się z Miłoszem wszystkim to znaczy rzeczywiście to jest to tylko tak musiałem po to, aby tak naprawdę uzyskać zupełnie inną zupełnie inną opowieść nawet pisze że, że w tym kontekście w tym teście bardzo ciekawe zresztą jest to co co by Miłosz ograniczające mówi myślę, że warto do tej książki zajrzeć właśnie choćby po to, żeby tą krótką wypowiedź nawet powiedział lapidarnie krótko na temat in banki Miłosza znaleźć cień cień zacienienie Zuzanny im cienki tej właśnie książce Jarosława Mikołajewskiego rozmawialiśmy dzisiaj w audycji poczytalni w Warszawie byłem ja Marta Perchuć-Burzyńska w Krakowie Łukasz Wojtusik bardzo dziękuję za to spotkanie z życia również książkę też dziękuję panu posłowi Dzikowskiemu, bo to po to, bardzo bardzo ciekawej na rzecz dowody na istnienie to właśnie to wydawnictwo wydało książkę cień cień teraz czas na informacje w radiu TOK FM, a my mówimy tu usłyszenia za tydzie Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: POCZYTALNI

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj podcastów TOK FM bez reklam. Z pakietem "Aplikacja i WWW" - niezbędna wiedza zawsze pod ręką!

KUP TERAZ do 40% taniej

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Przedłuż dostęp Premium taniej!