REKLAMA

85. Zmęczenie i bezradność. Dimitrova i Stawiszyński o życiu z pandemią

Nasze wewnętrzne konflikty
Data emisji:
2020-04-29 19:10
Czas trwania:
23:39 min.
Udostępnij:

Jesteśmy w specyficznym momencie. Apokalipsa nie nastąpiła, ale zagrożenie nie zniknęło. Jesteśmy już tym wszystkim zmęczeni na tyle, że z jednej strony potęguje to nasze lęki i niepewność, z drugiej - sprawia, że mamy ochotę porzucić wszystkie ograniczenia i środki ostrożności. Z jednej strony, bardzo chcielibyśmy wiedzieć, co będzie dalej i staramy się rozważać w głowie wszystkie możliwe scenariusze, z drugiej: nikt nie ma tak naprawdę pojęcia co będzie za tydzień, miesiąc, albo rok. Słowem - znaleźliśmy się w niełatwym położeniu. I o tym właśnie Cveta Dimitrova i Tomasz Stawiszyński rozmawiają w najnowszej odsłonie „Naszych wewnętrznych konfliktów”.

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
dzień dobry wydaje mi trawa i Tomasz Stawiszyński dobry wieczór albo dzień dobre jak podkreślam w epoce pandemii to rozróżnienie jeszcze bardziej się rozmywa na dzień dobry albo dobry wieczór, chociaż ma związane tutaj przede wszystkim z okolicznością podcast nową internetową tych audycji rzesze odtwarza kiedyś chce, ale mylą się te wszystkie takie punkty wyznaczające topografię rzeczywistości w tym pandemii tym doświadczeniu i właśnie od typografii rzeczywistości Rozwiń » dzisiaj poniekąd rozmawiamy niemocy znalezienia tych miejsc, które można się zaczepić w ramach tej rzeczywistości trochę wędrówce między przeszłością, a przyszłością między doświadczeniem aktualnym, a tym wyobrażony o właśnie kimś takim chyba zmęczeniu zmęczeniu całą tą sytuacją też zmęczeniu myśleniem na jej temat i gadaniem tak to zapraszamy tych, którzy są zmęczeni słuchaniem oczywiście przede wszystkim nasze wewnętrzne konflikty podcast psychoterapeutyczno filozoficzny aż boję zadać pytanie, bo już samo jego formule jest ukrywają różne takie niepożądane przeze mnie treści ale czego się ten czas dotychczasowe nauczył jest nie tylko to pytania za co to znaczy no tak, bo to jest bardzo chytre pytanie i takie wyświechtane już do granic możliwości też będąca częścią pewnego sposobu myślenia i pewnej takiej perspektywy, która się wydaje wyjątkowo szkodliwa i która jest właśnie takim o taką odmianą syndromu Poli Anny i byłaby poczciwa w sumie, gdyby nie była jednak formą dość wysublimowanej opresji, a mam namyśli właśnie wszystkie te opowieści o tym jak to rozmaite rzeczy nas ubogaca ją pomagają nam dostrzec różne aspekty siebie i świata, który wcześniej nie dostrzegaliśmy itd. działają w ogóle rozwojowo i niezwykle nam pomagają nawet najtrudniejsze doświadczenia albo, ale też no trudno też uniknąć takiej perspektywy, że czasem w takich sytuacjach na coś nam się otwierają oczy czy, że ten tak tak nie no to oczywiście to, że zupełnie coś innego myślę, bo taka perspektywa w myśl, której pewna zdarzenia mogą być czymś na kształt nazwijmy to inicjacji jakieś obszary rzeczywistości, których z, których istnienia nie zdawaliśmy sobie wcześniej sprawy no to jest po prostu życiowa prawda to często tak wygląda, tyle że bywa także ta inicjację są niezbyt przyjemna nic konstruktywnego zupełnie z nich nie wynika no właśnie poza tym, że zaczynamy widzieć coś, czego my wcześniej nie widzieli albo dostrzegać coś, czego my wcześniej nie dostrzegali oczywiście jeśli będą po temu jakieś odpowiednie warunki to dzięki temu będzie można w przyszłości jakoś być może sprawnie zadziałać albo Niewiem czegoś uniknąć albo albo jakoś to spowoduje, że nas na coś wrażliwi, niemniej tak po prostu jako sam w sobie czynnik czynnik, który w, które no właśnie coś na odsłania to wcale nie musi być konstruktywna właśnie, ale w tym co mówisz jest jakiś taki wymiar chyba najtrudniejszy dla mnie całego tego doświadczenia, czyli tego, że być może po prostu się dzieje bardziej explicite, ale że cały czas jesteśmy zmuszeni do tego, żeby wartościować różne rzeczy i że w kontekście tej pandemii innej sytuacji w jakiej się znaleźliśmy to te prace umysłu związana z wartościowanie czasem tak jakoś bardzo silnie zabarwione efektem czasem jakąś nie wiem może bardziej pogłębioną refleksją powoduje potworne zmęczenie to znaczy ja się czuje tym okropnie zmęczona i pewnie część tego procesu i tak nie odbywa się w celu na poziomie świadomym, że cały czas negocjujemy wewnętrznie między sobą co jest właściwe jak należy postąpić co jest tutaj prawidłowe co nie chroni cenie co jest bezpieczne, a co nie za co jestem odpowiedzialny za cenie, czyli w gruncie rzeczy to wartościowanie staje się jakimś takim centralnym elementem tego doświadczenia no i dowartościowanie wkrada się też rząd taką codzienność znaczy radzenie sobie z takim no sposobem funkcjonowania z dnia na dzień, gdzie np. poddajemy jakiejś duchowej refleksji toczy to na co poświęciliśmy czas jest odpowiednio nie wiem konstruktywne czy coś wnosi czy nie wnosić ten miesiąc ostatni coś wniósł uczeń nie czy chciałbym to bardziej problematyczna ważni powiedzieć, że tutaj jest jakaś jednoznaczną odpowiedź, ale że mamy jakąś taką niesamowitą potrzebę wręcz taki impuls, żeby sobie porządkować treści zarówno rozumowe, jaki emocjonalne odnoszą gdzieś tam ze sobą też połączone w jakiś zestaw system korzyści albo problemów albo jakichś takich trudności do przezwyciężenia, że tak i trochę chyba od zahacza to słowo ubogaca niektóre padło na początku w straszne słowo to jest słowo skądinąd z języka oraz owego zresztą z takiej narracji właśnie nieustannymi wzajemnym ubogaca ani się wszystkim w ogóle jak to dziwnie brzmi rozumiem wzbogacać, ale ubogacać to już naprawdę jest jakieś takie dosyć dziwne słowo w każdym razie słuszna ja nie czuje się w żaden sposób ubogaca one tym wirusem i tym doświadczeniem raczej ona jest właśnie dotkliwa i trudna i ostatnią rzeczą, jaką wypowiedział jest to, że ona jakikolwiek sposób ubogaca i też wszystkim, którzy mówią o bogaceniu się tym doświadczeniem i o tym jak wiele ono nam dobrego przynosi na to bym jakąś jednak ostrożność zalecił nowo przypuszczam że, gdybyśmy zaczęli opowiadać nie wiem rodzinom osób, które zmarły na koronach wirusa, jakim wielkim przywilejem ten wirus nas obdarował jakże wiele nas uczy świecie no to prawdopodobnie zareagowałyby nad NATO nie najlepiej, ale też to jest taka warstwa dużo głębsza mówimy też nawet takim naszym doświadczeniu bardziej prozaiczne niezwiązanym w celu sprawami ostatecznymi, że gdzieś w o sytuacji niepewności braku poczucia bezpieczeństwa taka metafizyczna religijna potrzeba się pojawia, żeby nadawać znaczenie sens no i znajdywanie sensu w tym co się robi w takim w takim wymiarze, że to nam coś nas jakoś buduje czy konstytuuje czy coś na coś przygotowuje to też może być dobrym remedium na lęk jest chyba takim działaniem dosyć bez 1 i pożądanym to znaczy pożądanym sensie psychologicznym niż to postuluje, bo niekoniecznie tak jak na to tak popatrzymy na to, że spełnia jakąś psychologiczną funkcję, że na jest wyrazem pewnych potrzeb takich chociażby, żeby jakoś spóźniać uzasadniać obraz świata żeby widzieć rzeczywistość jako taką, w której nie ma jakichś chaotycznych przypadkowych elementów tylko, w której wszystko jako miara miara jest no ma jakieś swoje miejsce czemuś służy do czegoś prowadzi to oczywiście w tym znaczeniu tego rodzaju sposoby myślenia widzenia świata także tej sytuacji pomagają wydają się tylko, że należy być należy tutaj pewna ostrożność zachować, bo one właśnie potrafią też być jednak bardzo represyjnej autora precyzyjne, bo i to się dopiero zazwyczaj ujawnia wtedy, kiedy właśnie w żadnej nauki jak nie jesteśmy w stanie z tego wyciągnąć to znaczy, kiedy słyszymy zewsząd, że przecież właśnie to jest taki czas, żeby rozmaite rozmaite pozytywna aspekty danej sprawy dostrzegać i wzbogacać czy ubogacać się nimi, a nie jak nam to nie wychodzi no i wtedy automatycznie zaczynamy uznawać, że coś prawdopodobnie z nami jest nie tak, że czegoś nam brakuje w jaki sposób nie odpowiedni funkcjonujemy i że jesteśmy z tego powodu jakoś słabsi gorsi głupsi od tych wszystkich, którzy tak dookoła manifestują swoje bogacenia już ponad miesiąc temu zetknęłam się z taką próbą konceptualizm racji tego co się dzieje szeroko nazwaną czy tego co się dzieje z nami w tym momencie, czyli co jak i jakie słowo może PiS opisywało adekwatnie nasze aktualne doświadczenie, czyli zetknęłam się z taką hipotezę, że to co teraz czujemy to jest być może żałoba jakaś forma oczywiście z całym tym ornamentem kolejnych fas momentów itd. czyli że ona mieści w sobie całe spektrum różnych reakcji emocjonalnych prób adaptacji dostosowania się do tego natomiast jest to o tyle ciekawe, że jest taka żałoba antycypował na jakiś sposób, bo pewnym wymiarem ostatecznej utraty jeszcze się nie zetknęliśmy albo powoli się stykamy to znaczy być może jeszcze nie jesteśmy na takim etapie, kiedy te rzeczy stały się dla nas jasne to znaczy nie wiemy jeszcze np. co z naszego dotychczasowego życia codzienności struktury społecznej zostało utracone to dopiero będzie podlegać jakimś negocjacjom i renegocjacją zastanawiam się co to jest za figura, bo one dla mnie bardzo interesująca, ale co to jest figura, że możemy doświadczać żałoby, zanim nastąpiła jakaś utrata, bo faktycznie wydaje mi się, że także możemy doświadczać uczuć zbliżonych do stanu żałoby, ale zarazem mam wrażenie, że jest to przewrotne, bo jest jakaś próba jednak nazwania rzeczy, które wydaje się, że nie są do końca nazywali to znaczy, że jednak ten przedmiot utraty i gdyby tak podążać za tą myślą w takim sensie psychologicznym jest na tyle niejasne, że kieruje nas bardziej stan stan jakieś takiej depresji aniżeli powiedzmy, że podręcznikowo Starym stylu rozumianych żałoby znaczy żałoby, która jest związana z utratą określonego obiektu czy mówią o takim raczej takiej energii psychicznej, która jest gdzieś usytuowanej wokół czegoś krąży i nie pozwala wrócić do życia wydaje się, że to są z 1 strony bardzo ciekawe intuicje z drugiej strony no jest znowu jakaś taka próba narzucenia jakiejś formy tej rzeczywistości, która gdy, z którą mamy do czynienia, a to z kolei wydaje się o tyle niepokojące, że może nas właśnie de facto chronić przed doświadczeniem żałoby nie w tym sensie uważam, że teraz postuluje przeżywanie żałoby tylko chronić przed myśleniem na temat tego, jaki świat sobie układamy co od nas zależy, bo też jest także my przecież na dobrą sprawę naprawdę nie wiemy co się wydarzy to jest w tym momencie 1 wielka niewiadoma i o ile można było jeszcze jakoś tam właśnie miesiąc 2 miesiące temu sądzić, że tutaj jakieś szybkie rozstrzygnięcie nastąpi albo 1 albo drugą stronę albo wszystko się zawali albo będzie trwało o tyle dzisiaj już widzimy, że to jest proces rozciągnięty w czasie, którego konsekwencji naprawdę naprawdę nie znamy i one będą jakoś ujawniały przez najbliższe lata też trudno objąć umysłem właśnie no właśnie więc, by należało chyba przyjęć, czyli taką postawę czy bać nie należało, ale można, by przyjąć taką postawę jako w buddyzmie za nazwanie umysł początkującego w ogóle tradycji buddyjskiej, czyli jest taki rodzaj Ruby, jakby wycofania się właśnie tych antypatii oczekiwani różnych pomysłów na to co tam się może zdarzyć reagowania właśnie bardziej na to swoje fantazje o przyszłości niż na przyszłe rzeczywistą no ale jeszcze z drugiej strony to jest też zupełnie naturalny odruch ludzki to znaczy, że my ciągle rozmyślam o przyszłości staramy się jakoś odnaleźć w tym co się dzieje staram się jakoś no właśnie przygotować w sposób naturalny też nam myśli meandruje właśnie w tych rejestrach to jest moim zdaniem zupełnie też naturalne idąc tym nie walczył tak oczywiście znaczy ten nie jest jakiś proces intencjonalne wydaje mi się, że wszyscy próbujemy jakoś się rzeczywistości odnajdywać i po to, żeby to robić musimy rzutować jakieś jakąś perspektywę na przyszłość w jaki sposób sobie wyobrażać co z nami dalej, ale zarazem myślę o tym, tak troszkę przy, pomijając nasze rozmowy sprzed jakiegoś czasu sprzed okresu pandemii na temat też czy pewnej naszej niemocy pomyślenia w kategoriach zmian kategorii przewartościowania teraz mówię to bardzo szeroko nie mam namyśli jakiegoś jednoznacznie nie nie mam w głowie określonego tego kierunku, że teraz w gruncie rzeczy to się właśnie dzieje to znaczy, że to przewartościowanie się dzieje i moje pytanie dotyczy tego na ile w ramach tego przewartościowania jesteśmy aktywni, czyli na ile je współtworzymy ana ile np. pewien proces żałoby, czyli takie antycypować nie utraty albo albo emocje nie trzeba, bo to nie jest antycypować trenerka to są emocje doświadczane tak jak już to wydarzyło są czymś co sprzyja myśleniu o tym co nowe ana ile też one są jednak czymś co nas myśleniu w jakiej perspektywie hamuje to znaczy czymś co jest jednak mierzenie i wartościowanie w kategoriach tego co było tego co bezpowrotnie utracone i tego co już mamy, bo i takiego i idealizowania tego co co zostało utracone może to bardzo abstrakcyjnie nie nie powiem szczerze to odpowiada dynamice cóż być może tutaj należałoby zastosować taką metodę, która w, jakim stopniu różni się od takiego myślenia rozpowszechnionego w tradycji terapeutycznej dwudziestowiecznej to znaczy po prostu mniejsze zastanawia mniejsze zastanawiać nad tym wszystkim wszystko powiedziała to jest oczywiście prawda i te procesy na pewno tak przebiegają, ale jak się tak właśnie siedzi w domu nieustannie rozważa różne rzeczy no to i tak drobiazgowo bada przebiegi wewnętrzna to czasami można się nie wyplątać z tego świata, które wewnętrznego, który zasysa bo o ile wczasach pre epidemii liczne jeszcze właśnie cała rzeczywistość dookoła była takim punktem odniesienia można było tak jak rozmawialiśmy jakiś czas temu przenosić się z 1 roli do innej roli częściowo swoje różne tożsamości kasować tożsamość zawodową z tożsamością domową itd. o tyle ważne dla części osób, która doświadczają takiego zamknięcia nie tylko w sposób no taki sposób aktywne to znaczy sami takiemu zamknięciu podlegają no to właściwie takie ustawienie się na na permanentny kontakt z własnym światem wewnętrznym może być trudna dlatego stosowałby raczej w pełnym zakresie rady rodem z filozofii stolic jej albo z różnych innych takich metod odległych tradycji psychoanalitycznej, czyli nie zatapia się we własnym przebiegu wewnętrznym tylko raczej właśnie nie myślenie o tych sprawach ja bym powiedział, że to jest charakterystyczne cechy FIZ filozofii, że jednak tutaj to nie jest tylko te rozważania nie są zarabianiu w procesach wewnętrznych ale o ile są rozważaniami nad warunkami możliwości różnych rzeczy, ale rzeczywiście może to oddaje właśnie boję się ustawą z gazem to znaczy nie jest takie doświadczenie zmęczenia i też trudu wytrzymania w takim stanie, kiedy perspektywy nie jawią się nam jako szczególnie jasne to jest 1 wymiar, który tutaj może na podstawie tego przykładu wybrzmiał, ale kolejny to jest to, że faktycznie potrzebujemy zmieniać swoje otoczenie jakiś kontekst swojego funkcjonowania do tego, żeby właśnie nie pogrążać się w stanie takiego wewnętrznego Unii dziełem splątania chyba też dialogu wewnętrznego, czyli najkrócej mówiąc jest jakimś takim testowaniu chyba rzeczywistości jednak, sięgając po taki język rodem z psychoterapii i to jest chyba coś czym nas izolacja konfrontuje, o czym troszkę no w innych może parametrach rozmawialiśmy, ale no stała się co się stało z czymś bardzo namacalnym w związku z tym, że ono, w jakich w takich systemach zamkniętych funkcjonujemy, gdzie rzeczywistości faktycznie jest przepuszczane przez ten ekran czy to komputera czy telewizora i że jednak ten element percepcji rzeczywistości staje się na tyle za pośredniczy ono, że trudno jest Nieć poczucie jakiejś realności, że takie troszkę można się czuć od klejone w tym wszystkim nie wiem to jest twoje doświadczenie moje troszkę jest na pewno właśnie wszystkie tak jak mówiliśmy, a który z poprzednich rozmów, że te wszystkie parametry rzeczywistości dotychczasowe jednak zostały poważnie przemodelować albo osłabiona dlatego na ten moment, w którym jesteśmy teraz na pewno sprzyja takiej realizacji takiemu poczuciu właśnie, że to wszystko jest trochę odrealniona, że w, jakim sensie w jakim dziwnym śnie się znaleźliśmy raczej mamy za każdym razem rano przekonanie, że już może się z niego uda nam obudzić ani Jeża, że to rzeczywiście się dzieje także myślę, że to akurat bardzo trafne spostrzeżenie ja mam takie, że w moich snach ostatnio często jest w jakiś bardzo odległe różnych miejscach to są naprawdę różne jest, więc mowy, choć w tym się w wyrazie jest takie pragnienie jeszcze właśnie takiego kontaktu z po innym nie wiem wymiarem doświadczenie innym zestawem odniesień chyba to jest jakieś takie bardzo rzeczywiście uciążliwe i takie depresyjne mające, że nie da się z tego, że 1 z zięciem wyrwania się z tego jest wyobraźnia, ale nie nie jakiś ruch, który można wykonać depresje niedające jest budzenie się rano z tych snów, więc życzymy państwu snów tego rodzaju no to zależy jak też nie będę zagłębiać to potężny mogą być oczywiście bardzo różne, ale chyba życzymy sobie nie wiem czy powrotu, bo powrót to nie jest tutaj dobre słowo, ale jakiś znośne rzeczywistości zdecydowanie tego życzymy na bardzo dziękujemy przypominamy o istnieniu Majdan nasze wewnętrzne konflikty małpa kropkę FM Bartosz Dąbrowski wydaje audycję do usłyszenia wniesienia podcast psychoterapeutyczno filozoficzny tylko na tokfm PL w naszej aplikacji mobilnej kolejny odcinek w środę po dziewiętnastej Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: NASZE WEWNĘTRZNE KONFLIKTY

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj podcastów TOK FM bez reklam. Wybierz pakiet "Aplikacja i WWW" teraz 45% taniej!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA