REKLAMA

Historia, którą trudno jest opowiedzieć i wypowiedzieć

Poczytalni
Data emisji:
2020-06-20 17:00
Audycja:
Czas trwania:
25:11 min.
Udostępnij:

O książce Miry Marcinów "Bezmatek" opowiadają Aneta Pytrus, Piotr Balazs, Łukasz Wojtusik i Marta Perchuć-Burzyńska

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
dzień dobry przed mikrofonem Marta Perchuć-Burzyńska jak zwykle w sobotę po siedemnastej zaczyna audycji poczytalni, czyli nasz radiowy klub Czytelników miłośników książek jak co tydzień spotykamy się, żeby w naszym radiowym gronie rozmawiać o naszych ostatnich lekturach, które sobie nawzajem polecam, a potem wybieramy do dyskusji na łączach skarbowych są ze mną Aneta Pytrus Łukasz Wojtusik Witajcie serdecznie im dobre dzień dobry, a studio w Warszawie Piotr Ależ dzień Rozwiń » dobry będziemy rozmawiać proszę państwa o książce bez matek debiucie prozatorskim Mira Marcinów autorki m.in. głośnej historii polskiego szaleństwa debiut prozatorski, który mnie osobiście głęboko czytelniczą poruszył i zaprowadził w rejony bardzo trudnych chwilami kojący chwilami rozdzielających nawet tak bym powiedziała emocji bardzo jestem ciekawa waszych wrażeń po tej lekturze książka bez matek, którą wydało wydawnictwo czarne to jest bardzo intymna chyba można powiedzieć, że częściowo autobiograficzna historia relacji córki matki matki i córki historia wielkiej, choć chwilami trudnej miłości historia przyjaźni historia też pewnego rodzaju konfliktu 2 kobiet pisana z perspektywy tej młodszej tej, która zostaje w pewnym momencie bez matki właśnie na ostatnio wiele w literaturze mamy takich przykładów literackiego opisywania przerabiania straty któregoś z rodziców Marcina ich rzeczy, których nie wyrzuciłem czy kontener Marka Bieńczyka czy ostatnio także książka może mniej głośna od tamtych 2 poprzednich, ale bardzo godna polecenia, czyli mieszka w domu, w którym wszyscy umarli Piotra Bratkowskiego wszystkim bardzo polecam serdecznie również pozycję to są wszystko książki, których autorzy na swój sposób żegnają się 2 pierwszych przypadkach z matkami w trzecim przypadku przede wszystkim z ojcem, ale to co proponuje nam Mira Marcinów jest opowieścią chyba jednak nieco inną, która bardzo chwilami mocno odwzorowuje stan emocjonalny, jaki rodzi się w momencie, kiedy opuszcza nas ktoś bliski kim byliśmy zżyci w sposób dosłowny w sposób organiczny w sposób trudny chyba do wyrażenia często słowami stąd pewnie te puste strony, które w książce Mira Marcinów mówią chwilami więcej niż słowa, których składa się ta opowieść, bo to opowieść o dzieciństwie młodości na oczywiście przede wszystkim matce, która łatwo towarzyszką życia nie zawsze była to jest opowieść o świecie, które nasze pokolenie bardzo dobrze zna i kojarzy świecie lat osiemdziesiątych dziewięćdziesiątych świecie pełnym świecie intensywnym, ale też świecie, w którym pustka jest właśnie tym co dominuje, w którym pamięć stara się odtworzyć na nową rzeczywistość, która już nigdy nie wróci no właśnie odtworzyć czy wykreować na nowo to jest pytanie myślę, że jedno z wielu pytań pytania do was nawet nie wiem jakie, jakie mam zadać, więc po prostu mówić jak nawiąże jeśli pozwolisz do tej graficznej twojej uwagi tych pustych stronach albo stronach, na których pozostaje jedno 2 zdania, a później przestrzeń, bo ta książka daje przestrzeń na to, żeby odnaleźć w tych przeżyciach samemu myślę, że mocą tej książki to, że każdy może znaleźć tam fragment swojego życiorysu swoich przeżyć tych związanych z domem bo, chociaż wielu komentuje, że to opowieść o relacjach między matką córką synowie też się odnajdą ojcowie mogą się też odnaleźć w tych relacjach bardzo skomplikowanych trudnych wracając do tych graficznej właśnie kwestii dla mnie te puste strony są właśnie takim symbolem danie przestrzeni czytelnikowi znać tam siebie pomyśl, bo chyba jest książka, o czym wszystkim albo już zmierzyliśmy albo na pewno się zmierzymy z utratą kogoś bardzo ważnego w naszym życiu o mamach tutaj tutaj jest mowa jeszcze 1 graficzne uwaga okładka na tej okładce zwinięta w kłębek w pozycji embrionalnej kobieta to jest dla mnie książka opowieść także o tym kiedy są te chwile, w których chcemy się tylko zwinąć kłębek i próbować zapomnieć o wszystkim co nas dotyka boli Łukasz Aneta ja mogę powiedzieć po pierwsze, że jest to książka, którą przeczytałem dwukrotnie po drugie jest to książka, która tutaj muszę się trochę odkryć bardzo mocno mnie dotknęła, ale to może z tego względu, że gdzieś się w ostatnich w ciągu ostatnich kilku lat trochę o tym, Marta powiedziała tych książek dotyczących odchodzenia śmierci pożegnania traumy związanej z żałobą i by działaniem na człowieka i człowieku i z przerabianiem takiego poczucie nieobecności było sporo część tych książek, które czytała typu i o których mówiło się również czytałem czytałem także kilka innych pozycji i w kontekście w odniesieniu do tych pozycji rzeczywiście książka mieli Marcinów jest jakaś osobna to jest w ogóle bardzo ciekawe dla mnie jest książka o wielu rzeczach i o takich wielu rzeczach, o których trudno jest opowiadać w kontekście tematu głównego, bo mamy tutaj oczywiście jak powiedzieliście słusznie taką opowieść bardzo bliskiej jednak relacji takiej relacji związanej z relacją krwi, która jest trudna właśnie, dlatego że te osoby, które mają to relacje krwi nie są sobie zupełnie obca czasami czują się obcy wobec siebie bardzo różnych względów to jest opowieść o tym jak trudno jest nam szukać słów języka z 1 strony było pisać sam proces umierania, by opisać proces śmierci, ale także, by znajdować po jakimś czasie odpowiednie słowa do tego, by opisać swoje relacje z nie żyjącą już osobą, by sięgać do pamięci i wyciągać te elementy te też opowieść o tym jak sama pamięć działa, które fragmenty wybiera taki niemoc o tym wszystkim co jest właśnie bez próbuje opowiedzieć Mira Marcinów i zwracam tylko 1 uwagę, że jest to po opowieść osobna to powiedziane stosowne już zresztą tekście, że jednak pokazuje, bo można traktować uniwersalnie jako po prostu utratę kogoś bliskiego w rodzinie najbliższego w rodzinie, ale z drugiej strony ważne wydaje mi jest ta relacja tutaj relacja jednak, że to jest matka córka, a netto tak tak właśnie chciał rozwiązać wymagała będzie teraz każdy matka córka wysokie jedno słowo, które niezwykle się podoba, bo spodobało, które stworzą, a u, bo np. czytaliśmy i rozmawiać o książce Eleny Ferrante córka i one spisane z perspektywy matki jak ona przeżywa rozstanie wyjście z domu, a dzieci córki, a tutaj jednak mamy zupełnie odwrócony obraz i odbicie przeżywania i na utratę matki takiego głębokiego zanurzenia w doświadczeniu straty tak intymnego już intensywnego, że jak przyznaje, że czytałam, bo i pomieszana taka syn Łukasz dotknięta boleśnie, bo z 1 strony mamy i utraty żałoby i poemat miłosny i trudno jest nie jedyny możliwy sposób oceny, bo to jest tak napisane zostały przelane doświadczenie na na słowa i one są świetnie dobrane, że by nie ja mi brakuje słów, żeby o tym, opowiadać o tym, że no do do na mnie to o przeszło i 2 takie jak różne treści tych używkach, które są zapisane jak powiedzieliście na stronach, gdzie jest dużo pustki co tam treści tak jest doświadczenia przeżywać straty, które takie surowe, które nosi dotykają kompletnie nie opracowano przerobione nie jeszcze nie tak jakby przez bohaterkę czy autorka takie, które już jakiś sposób te świadczenia czy myśli związane ze wspomnieniami z przeżyciem już zaczęły jakoś tam pracować i one sobie za większego dystansu dystans się zwiększa i niezwykle skraca i też świetnie pokazane jest jak bardzo zniekształca obraz matek czy może tego nie da dotknąć naturze nie, że Jan patrząc z perspektywy córki z perspektywy dziecka syna matki ani nie zobaczy tej osoby to jest bardzo ciekawe co teraz zrobiła się to, bo powiedziała, że to jest taka opowieść ta książka tak stworzona, że temat jest taki, że trudno powiedzieć później przez długi czas od niej opowiadała myślę, że jest taka książka to jednak konfrontuje nas i jest trudna właśnie przez to, że też tak jak autorka szuka słów języka zostawia białe plamy pewne wątki niedokończone niewyjaśnione tak my jako Czytelnicy dziś medytując te są też mamy taką trudność, by właśnie zastanawiać nad tym czy odpowiednio dobierać słowa czy to w ogóle konieczne w jaki sposób to wyrazić jak można o tej książce powiedzieć to jest 1 wątek drugi wątek chciał jeszcze poruszyć jeśli pozwolicie jest, by może prostacki, ale ważne wydaje się, że ta książka pokazuje i Łany pewne stereotypy oznaczona pokazuje też dla mnie pokazywała, chociaż przyznaje, że czytają przez jakiś czytałem ją przez jakiś osobiste doświadczenia pokazywała, że nie zawsze tak jest stereotypowo, że ta osoba, z którą w rodzinie mamy bliższe kontakty rozmawiamy godzinami, której wypatrujemy się na kolano to jest ta osoba która, jakby powoduje tą tom to nieprawdopodobne poczucie pustki to znaczy bardzo możliwe jest takie pytanie sobie zadawała i jakoś sobie odpowiadałem że, że to bliską osobą jest osoba która, której wartość czujemy dopiero kiedy kiedy ona przestaje istnieć w naszym życiu to znaczy również osoby, które mniej mówią, które nie wiem sprawiły nam w życiu więcej przykrości są bliskimi naszymi osobami mogą być taką osobą, która jednak gdzieś stoi tam z boku w tych ważnych momentach naszego życia się pojawia takim ważnym momentem życia jest również moment śmierci taki tej tego to poczucie straty może być tym większe wtedy Łukasz Wojtusik tak pięknie opowiadał o książce bez matek Mira Marcinów za chwilę wracamy do naszej rozmowy ze mną studies Piotr Palarz przed mikrofonem Marta Perchuć-Burzyńska jest jeszcze z nami na łączach skarbowych Aneta Pytrus zwracamy za chwilę teraz czas na informacje Poczytaj czyta dzień dobry raz jeszcze przed mikrofonem Marta Perchuć-Burzyńska trwa audycja poczytalni, czyli na radiowy klub książki dzisiaj w gronie Łukasz Wojtusik Aneta Pytrus Piotr malarz i rozmawiamy o książce bez matek Mira Marcinów książkę wydało wydawnictwo czarne mówicie o czytaniu książki przez takie osobiste doświadczenia i ja się przyznam, że rzeczy tam książkę przez osobiste niejedno doświadczenie bo, bo wydają się, że jeśli jest jednocześnie matką córki córką matki to trudno trudno tej książki czytać na na na wdechu przez przez trafność też wielu spostrzeżenie trafność jeśli chodzi o wszystko co dotyczy również kobiecości właśnie w tej relacji specyficznej takiego wzajemnego zachwytu matki córki czasem wzajemnego obwiniania się i wzajemnych animozji i wydaje się, że w ogóle w tej książce jakiś może prawdy i zastanawiam się dopowiedzieć czy nie ale, ale też lekarz też wielka mądrość i nauka umiejętności jej braku zbliżania się do straty potem tej straty osiągania i na końcu tej straty akceptowania albo nie i akceptowania też tego, że nie da się czasem ze straty ze śmierci wyciągnąć lekcji tak jakby chciał świat idealny czasem po prostu trzeba się zapaść nie szukać w tym żadnego po prostu sensu tutaj jeszcze 1 ważny wątek jeśli pozwolicie, bo to jest także ta książka nie jest oczywiście doskonała, bo możecie państwo, słuchając nas mieć taką takie wyobrażenie, że to tutaj po prostu te plany są na jakąś nieprawdopodobnie doskonałą opowieścią nie jest doskonała, ale z założenia być nie może, bo opowiada o temacie, który zaprzeczeniem tak mi się wydaje doskonałości i poszukiwaniu sposobu opisu tego to jest pierwsza pierwszy wątek, który chciałem dorzucić, a drugi jest związane o tym, już trochę powiedziałem i językiem to znaczy z tym jak bardzo brakuje nam języka już powiedziałem o tym, by że, że bardzo brakuje czasami języka do opowieści o tym co było jak ta pamięć nasza zaczyna funkcjonować po śmierci bliskiej osoby, a dotyczy ta pamięć tej właśnie osoby i tutaj, by jeszcze 1 zaleta to nie jest na pewno opowieść napisana mam na kolano nie nie jest to opowieść właśnie te spory opowieść unika tego gloryfikowania postaci osoby zmarłej co więcej ona dziś ma Mira tak mi się wydaje zadaje takie pytania podskórnie przedmiotu tak odbierałem oto właśnie oto gloryfikacji osoby zmarłej, czego 1 z ciekawszych exemplum może być też mogą być fragmenty, w których do opisu śmierci ostatniej fazy umierania głównej bohaterki córka używa i tutaj stosuje to ten sposób opisu świadomie, ponieważ sama autorka bardzo często w wywiadach podkreśla, że nie chce być identyfikowana bezpośrednio bohaterką, a córką w tej książce, chociaż ma doświadczenie powiedziała Marta Perchuć-Burzyńska taką opowieść taką historię we własnym doświadczeniu, ale zmierzałem do tego, że w tej opowieści śmierci o śmierci matki bohaterki tej książki jest to zrobione taki sposób powiedziałbym kliniczne taki tak strasznie beznamiętny taki wydawałoby się obrazoburczy nawet prawda nie ma w tej śmierci niczego pięknego śmierci powiedziałbym w jaki sposób chemiczna tak trupia sobie jeszcze chciałam do 2 rzeczy odnieść, o których powiedziałem tak po pierwsze, rzeczywiście nie jest to opowieść o relacji idealnej nie jest to opowieść o relacji wyidealizowanej, bo chwilami w ogóle można czytać jako spowiedź dziecka, które z własnym rodzicom musiało się zamienić rolami i dziecku też, które myślało, że ma zadanie pielęgnować swoją matkę, a potem pielęgnować poczucie winy za jej śmierci za jej nie dbać o to i nauczyć rozpoznawać po odgłosach obcasów na klatce schodowej czy mama wraca w dobrej formie czy też mama wraca w takiej formie tak, bo tam jest też rządem w domu do domu w ogóle dotrzeć tak no i że to jest właśnie też taka spowiedź, że dokończy córki, która córką być przestała która, która nie może pogodzić z tym, że w ogóle się tak wygląda, że przestajemy być córkami umierających matek, ale tak to co powiedział w opisie śmierci Łukasz to rzeczywiście tutaj też nie ma i realizowania nie ma zdecydowanie śmierci przepisywania śmierci też wzniosłości dorabiania do odejścia niż patetyczne metafizycznej wręcz symboliki jest też ta cielesność jest słabość wszystko jest taki, jaki chyba jest po prostu strata boli strata strata dziurawił bliscy, którzy odchodzą po prostu też zabierają cząstkę nas w tych wyobrażeniach w tych uczuciach w ich stosunku do nas w tym wszystkim co umiera wraz z nimi jest też poczucie czasu jeszcze jedno ważne, bo tutaj w ogóle ta książka rozgrywa się jakiś przestrzeniach czasowych także określonych przez rozdziały tej książki w część tej książki i 1 rzecz, którą chciałbym zwrócić uwagę ona wyszła gdzieś tam mocniej przy drugim czytaniu to jest też ten fakt związany z tą czasowo ością po to, znaczy tam stawia Mira także tak mi się wydaje takie pytanie dotyczące prawa do żałoby na czym ta żałoba jest jako nasze powinna objawiać, by czy są jakieś stereotypy dotyczące żałoby jest w ogóle bardzo ciekawe zagadnienie wydaje się, że to książka, która mówi dość jasno o tym, że każdy ma prawo do przeżywania własnej żałoby tak jak czuje, że nie ma takiego się nie jakiś cezury rok, a potem jeszcze dłużej to znaczyć stojące jest nie tak i to też są jak takie ważne rzeczy, które w tej książce już na kolejnym z planów się dla mnie dla mnie pojawiają też perspektywa czasu to znaczy, że ta perspektywa patrzenia na to co dzieje się po śmierci tej osoby bliskiej, jakby z naszym myśleniem także o tym, czasie, który jest nas poświęci po śmierci bez tej osoby tak, ale też ten wątek pamięci poruszyła wcześniej im cały czas mówimy, że ta pamięć taka niedoskonała żona nam płata figle, że gdzieś tam z tą pamięcią i za pamięcią meandruje Emmy, a to jak Marcin rekonstruuje pamięć właśnie nie wiem czy to jest dobre słowo to pamiętanie o medyczną bardzo pięknie 1 z wywiadów powiedziała, że pamięć jest po prostu pamiętanie bardziej to jest po prostu akt kreacji, więc rzeczywiście ja mam takie poczucie że, że Mira Marcinów nie przepraszam narratorka tak powinnam powiedzieć kreuje też życie z matką i jakby jej życie trochę na nowo być może to opisane życie w ogóle różni się tego życia przez tego, ale wydaje się, że żona też pokazuje, że nie ma znaczenia, bo tak czy inaczej życie nie zostajemy zostajemy ze śmiercią zostajemy zostajemy z pamięcią i czystą pamięcią zapędza się czasem fikcję jakieś wymysły fantazjowanie nie jest niczym złym, bo to jest tak naprawdę tylko to co nam zostaje zdałam takie wrażenie, że właśnie bohater zdaje, jakby oczywiście, że jesteś śmierć, ale może nawet nie śmieć tylko pustka, ale pęd do życia i intensywność zarówno życia matki jak i córki są niezwykłe bardzo mocne i bardziej udane dla TMT liczba zgłoszeń zgodziła z Łukaszem powiedział, że każdy dla głosi nie powiedziane, że mogę przeżywać mogę mogę mogę się inną rzecz w tym zanurzyć pewną rzecz mogą wchodzić w ten stan cierpienia z niego wychodzić im przeżywać to tak długo jak pan jak jak jak będą także życie we mnie Inter ważne będzie miesiąc rok 3, ale i, że to wszystko z oka i że mogę robić naprawdę różne rzeczy i nikomu nic do tego, bo każdy inaczej radzi sobie ze stratą IT całe spektrum różnych zachowań, które opisuje autorka na Unii jest takim dajemy przyzwolenie jak gryzie, że mogę mogę wszystko też bardzo się podoba trochę też o tym, mówi Aneta mówiłam o tym, że, że jakby mogę wszystko tak samo pamięć jak wszystko, że jakby tu jest na wszystkie chwyty są dozwolone rytmika zresztą tej całej opowieści jest taka, jakbym ja mam wrażenie, jakbym słuchał kogoś, kto jest rzeczywiście faktycznie obok mnie w żałobie i momentami ta książka prowadzi przez takie fragmenty mam poczucie, że moja rozmówczyni już z tym pogodziła oswoiła wszystko zaakceptowała, po czym znowu lawina jakiegoś szloch słownego tak jak osoba, która przeżywa żałobę gdzieś w dokumentach opowiada z uśmiechem Ewa nieważne czarnym humorem takich doświadczeniach z przeszłego życia, które już nie wróci masz poczucie, że się uśmiecha się potrafi uśmiechać, po czym nagle po jakimś 1 trzecim zdaniu to osoba wpada w czarną bezdomną rozpaczy rzuca się jakieś gwałtowne słowa świadczące o tym, jaka jest strata ile z niej serca chciało wydać to ta książka z takim właśnie poszarpanym rytmie, że ma się momentami wrażenie, że już wszystko z tą kobietą wysoka i poradziła sobie oswoiła, a potem nagle runie jakiś wielki głaz kolejnego bólu kolejnego cierpienia kolejnego wspomnienia, które 3 czy czy Mira Marcinów czy narratorka tutaj my rozrywa i te mądrości, które też mówiła Marta przykuły moją uwagę np. że zmienia się życie w momencie, kiedy mamy świadomość, że więcej do nikogo nie powiemy mamo tak jak autorka zmienia się życie w momencie, kiedy mamy świadomość, że metrykalnie my jesteśmy następnie w kolejce nie ma mamy, która była tym metrykalnych, jakby oddzieleniem, że to jeszcze nie ja nie na mnie kolej w tym momencie nad stajemy przed faktem, że to już niema nikogo metrykalnie przed nami dowiadujemy się też prawdę o tym, że jak mówi Mira Marcinów martwej matki wcale nie chcą stać ani trochę łatwiejsze, choć życie z nimi też nie zawsze było usłane różami i czasem jest także jedno wspomnienie o tym, też mówi Mira Marcinów jedno wspólnie jedno piękne doświadczenie ratuje życie, gdy do niego wracamy, które jeszcze dużo do jeszcze pozwolicie coś co państwo słuchającym naszej rozmowy jeszcze bardziej namiesza, bo mówiliśmy pamięci na wielu poziomach już ta pamięć o książce pokazane są też jako pamięć kulturowa to znaczy pojawiają się tutaj różne frazy z piosenek z wierszy ku w z czasów dzieciństwa młodości, które państwo możecie bardzo dobrze kojarzyć myślę, że dla pokolenia naszego ta książka jest jeszcze Unia nie służą jej słowa przyjemniejsza ciekawsza właśnie dlatego żona dziś te tropy kulturowe, które dziś mieszają właśnie z tą narracją one dziś współ towarzyszą wydawałoby się, że kompletnie nie pasują, a potem okazuje się że, że pasują, że gdzieś to wszystko się ze sobą splata ten miszmasz pamięciowy jest tylko pozornie niezaplanowany mam wrażenie, że Mira Marcinów bardzo skrupulatnie skrupulatnie książki zaplanowała tak tropy kulturowe, które tutaj są tak naprawdę smakami zapachami dźwiękami głównie to prawda mieć bardzo się podawała ten wątek kobieca nie, dlaczego jakoś nie bardzo uwiodła tak jak ważne dla córek jest to ta fizyczność matki taka zwyczajna fizyczna nie strój ma jak się maluje jak i dba o 8 i czy nie dba jak dziewczynki córki dzielą się z tym między sobą między swoimi koleżankami jak to przeżywają rzeki jak też bardzo ważne przed dniem opis malowania twarzy na uboczu dla mnie no wstrząsający, że państwa dużo pięknych wstrząsających również opisów w książce Mira Marcinów bez matek myślę, że ja nie wiem czy tutaj w ogóle słowo polecamy pasuje proszę przeczytajcie i przybywajcie po prostu chyba tak należałoby powiedzieć bardzo dziękuję za to spotkanie w pierwszej drugiej części poczytalny Aneta Pytrus Łukasz Wojtusik Piotr malarz byli ze mną Marta Perchuć-Burzyńska również dziękuję za uwagę Mira Marcinów bez matek wydawnictwo czarne to w pierwszej drugiej części co w części trzeciej poznamy historię Eli uda kolejna książka chyba miedziaki zaskakująco dobra to rzecz moim zdaniem, ale czy pozostali poczytali ze mną zgodzą o tym, już za chwilę po skróci informacji w radiu TOK FM Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: POCZYTALNI

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj podcastów TOK FM bez reklam. Wybierz pakiet "Aplikacja i WWW" i zabierz TOK FM na wakacje!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA