REKLAMA

Michał Jędryka "Ołowiane dzieci. Zapomniana epidemia"

Poczytalni
Data emisji:
2020-07-11 17:40
Audycja:
Czas trwania:
12:12 min.
Udostępnij:

O książce "Ołowiane dzieci. Zapomniana epidemia" Michała Jędryki, wydanej przez Krytykę Polityczną rozmawiają Filip Kekusz, Paulina Nawrocka-Olejniczak i Adam Ozga.

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
to jest trzecia część posiadanych Adam Ozga opuściła nas już Marta Perchuć-Burzyńska, ale mnie nie opuścili Paulina Nawrocka dzień dobry raz jeszcze ani nie opuścił mniej Pauliny Filip Kekusz wciąż jestem dzień dobry sięgamy po kolejną książkę ołowiane dzieci zapomniana epidemia Michała Henryki to jest propozycja wydawnictwa krytyka polityczna na wszystko co ma w tytule albo podtytule dzisiejszych czasach epidemia albo po prostu wszystko co dotyczy jakiejś epidemii jest w Rozwiń » pewnym sensie na czasie na pewno na pewno ten tytuł ma potencjał marketingowy ta epidemia, którą opisuje Michał Jędryka nie wiem czy jest tak naprawdę zapomniana faktem jest, że działanie nie wiedziałem widzieliście ani nie ja miałam co zresztą temat chorób wywoływanych przez sąsiedztwo niektórych zakładów takich jak Huty się przewijał w reportażach, ale akurat o tym nie słyszał no właśnie mówimy o epidemii głowicy, która dotknęła w szczególności dzieci szczególnie ubogich rodzin w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku w katowickich Szopienicach chorobą dotknięte były dzieci mieszkające i bawiące się to też jest ważne w okolicach szopienickiej Huty metali nieżelaznych nieistniejącej już autor zaczyna te opowieści relacji z pogrzebu kolegi z podstawówki i wspomnień znikającej klasy potem ta opowieść toczy się w jaki sposób dwutorowo z 1 strony jest reportażem fabularyzowanym reportażem z dochodzenia 2 lekarek dochodzenia tego co dzieje się z dziećmi i walki o odizolowanie tych dzieci od źródła zakażenia i o przesiedleniu rodziny tych dzieci z dala od Huty, a z drugiej strony wspomnień samego Michała jest Ryki, który mieszkał wówczas w okolicy, jaki macie wrażenia po tej lekturze przedziwne z 1 strony sama historia sam motyw jest taki mocne przejmujące postacie lek. Jolanty VAT-owskiej król bardzo robią ogromne wrażenie z drugiej strony mamy trochę problem samą formę tej książki, bo takim trudno nazwać reportażami jest to fabularyzowana właśnie nie wiem czy fabularyzowany reportaż czy na pewno część po części i to jest także już kiedyś miałam i mamy zamek Książ rozbiliśmy mam wrażenie, że po prostu mózg krzyczy trochę oszukany w momencie, kiedy wydaje się, że mamy do czynienia z faktami przekazu, że coś np. było jednak nie do końca sprawdzone jest zawsze, kiedy czytam takie książki to właśnie tak chcę uwierzyć we wszystko budzą się okazuje nie wszystko powinnam i to mnie to nie przeszkadza po prostu, bo to trzeba chyba odrobinę naświetlić jeszcze, dlatego że z 1 strony Michał Jędryka podąża swoimi bohaterami np. po korytarzach wojewódzkich komitetów partyjnych idzie krok krok lekarką dr wali górą król i tam właśnie odkrywa karty epidemii z drugiej strony opisuje swoje życie jako domorosłego kilkunastoletniego detektywa, który zauważa rzeczywiście coś złego się dzieje w jego okolicy, dlatego że dzieciaki z jego szkoły znikają nie wiadomo co się z nimi stało i oba tory przenikają się to po 50% więcej każdej 5% opowieści każdy każdy z tych wątków one są rozłożone proporcjonalnie Sęk w tym, że żaden z nich nie jest czymś do końca nie jest ani reportażem ani powieścią jest też finałem takim śledztwem, bo to trochę tak momentami się czyta jeśli jest to kryminał jest niezwykle infantylne, dlatego że żadne z całym szacunkiem dzieciach w wieku lat 13 z niewielkim dosyć bagażem życiowym z wielkimi możliwościami może odkryć na temat na temat epidemii o czytałem takie kryminały właśnie no dobrze Okaj, ale z drugiej strony jeśli i przepraszam najmocniej jeśli ktoś ma 13 to nie jest tak bardzo uroczy jak młodsi dyrektywy i pewna pewna wartość tej książki wartość książki, bo większa, gdyby się okazało, że to co opisuje jako swoje życie Michał Jędryka byłoby prawdziwe okazuje się pod koniec lat mówi wprost, że duża część tego nie było prawdziwej służyła tylko tej opowieści no właśnie to jest wszystkim pomieszanie spoglądanie ma jakieś Info Time and przełożony na książkę gdzie, gdzie rzeczywiście z całe wydarzenie staje się kanwą historii, która nie jest na tyle ciekawa, żeby być powieścią nie jest na tle prawdziwa, żeby być reportażem no właśnie Palin powiedziała, że mózg się czuję trochę oszukany uważam, że ujęła to bardzo delikatnie, dlatego że książka ukazuje się serii nie fikcja w serii, w której okazywały się reportaży sięgamy tak wynika z podtytułu po zapomnianą historię, więc ja na tych 241 stronach 240 kilku stronach oczekiwałbym głębokiej tak tak się spodziewałem też, sięgając po książkę oczekiwałem dość głębokiego wejścia w te historie licznych spotkań być może z bohaterami tej historii rzeczywiście takiego pogłębionego być może pójścia pewnym tropem autobiograficznym tymczasem mamy właśnie takie pomieszanie fikcji historią prawdziwą naukę na bazie, której powstaje opowieść bardzo mocno fabularyzowana dialogami z opisami korytarzy urzędów, w których autora nigdy nie było i no ja mam takie poczucie, że nie tylko mój mózg się poczuć oszukany, ale po lekturze tej książki już mimo pewnych wyjaśnień autora na samym końcu nie do końca wiem co wierzyć z drugiej strony być może materiału do tej książki było na tyle mało, że gdzieś ten drugi tor musiał uzupełnić Jan KUL myślę, że dużo lepiej było nieść silić się reportaże nie tylko na podstawie faktów po prostu napisać powieść, żeby od początku do końca było wiadome, a tu zarówno stylistycznie mam problem z elementami reportaż, a momentami takie współczesna proza Polska właśnie dialogi, że to jest takie gatunkowo bardzo też niejasne i nie do końca rozumiem ten zabieg, tym bardziej że styl autora, choć taki po to, czyste trzeba przyznać taki porywające historie czasami troszeczkę za bardzo się farbowane czy możemy rzeczywiście czy możemy oczywiście odnaleźć to wcielanie się w nastoletnich bohaterów natomiast wice, a może to jest, a może jakaś przyszłość reportażu może to jest po prostu pomysł dobry który, kiedy zostanie zrealizowany w przyszłości jakiś lepszej formie, bo wydaje mi się że, że gdzieś tam u podstaw ja rozumiem, że to Bóg pomysł zabawy formą jakiś taki nowatorski sposób i tylko że, gdyby to było, jakby bardziej i ciekawe i pogłębione to można byłoby to o wiele o wiele chętniej łyknąć, a jeśli dostajemy te przygody trzynastoletniego chłopaka takie relatywnie ciekawe to typ po co jeszcze dodatkowo ubarwia, acz rzeczami, które tej ciekawości za bardzo nie dodają, a może to jest taka po trosze tzw. Polska szkoła reportażu po prostu może ten gatunek już jest może, ale po prostu może to jest po prostu za dużo grzybków barszcz jak to mawia moja babcia, bo jest właśnie wątek reporterski i taki powieściowy i jednak dużo motywów autobiograficznych od różnych zarządu, a dobra, ale ja 1 rzecz chciałbym Michałowi Enrico oddać to znaczy ja mam poczucie tej lekturze może za zachwiany pewną niepewnością czy naprawdę, ale jednak, że odczułem klimat Śląska lat siedemdziesiątych tak tak to prawda, ale jest to jest sentymentalna podróż w rzeczywistość, którą Michał Jędryka bardzo dobrze zna i Super oczywiście chwała mu za to jest jakiś tam kawałek układanki, które opisuje tamten czas lata siedemdziesiąte to mimo wszystko starcie z partią, która jest wszechmocna mimo swojej pewnej takiej oporności to jest oczywiście fajne z tym, że gdzieś w tym wszystkim unika zanika ten trop związany rzeczywiście wartością reporterską znacznie się dowiedziałem o tym, że ta epidemia istniała dowiedziałem się nie więcej powierzchownie jak to wyglądało z kilku różnych perspektyw, ale przede wszystkim to co zapamiętałem to były przygody tego chłopaka w tych mieszkającego pod hutą, które notabene takich najbardziej kulminacyjny punkt okazały się nieprawdziwe no to zostawia właśnie tak i jestem taka groza jest sporo też miałam przemyślenia o tym, tak trudnych czasach lat siedemdziesiątych właśnie o tej z prostą marności jednostki w starciu z po prostu no wartościami systemu, a wartością było oczywiście produkcja minie w Hucie zdejmowane filtry, żeby z tą produkcją robić, żeby z tą produkcją wyrobić każe, jakby cel, który przyświecał to, że tak wspaniale gospodarka rozwija był dalece istotniejsze są tego centralnego punktu widzenia niż tam jakiś kilkoro kilkanaście albo kilkadziesiąt chorych osób i to okay, ale mimo wszystko po skończeniu książki bardzo to, o czym mówił Filip został nim w głowie Michał Jędryka napisał książkę ołowiany dzieci zapomniane epidemia jak zawsze w takich wypadkach jak my zgłaszamy pewne swoje wątpliwości do książek, które zdecydowaliśmy się przeczytać zapraszamy państwa bardzo serdecznie do zweryfikowania naszego zdania, dlatego że my po prostu mówimy o swoich wrażeniach, a niekoniecznie muszą je państwo podzielać tę książkę wydało wydawnictwo krytyki politycznej, a rozmawialiśmy z nim w składzie w Krakowie Paulina Nawrocka dziękuję w Warszawie Filip Kekusz dziękuję bardzo, i w studiu Radia TOK FM Adam Ozga poczytalni wracają już za tydzień w sobotę po siedemnastej Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: POCZYTALNI

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj podcastów TOK FM bez reklam. Skorzystaj z 40% rabatu w jesiennej promocji. Wybierz pakiet "Aplikacja i WWW" i słuchaj wygodniej z telefonu!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA